bryt.bryt
03.07.08, 10:47
Wildstein zyskal ostatnio nowy wizerunek. Ludziska zobaczyli w telewizorze, ze Bronek walczyl i cierpial, ze cierpi nadal. To go zblizylo do spoleczenstwa.
Ale Wildstein chyba nie potrafi korzystac z szansy na bycie kims w rodzaju szerzej akceptowanego autorytetu. Swoja trudna historie znowu przykrywa kuriozalna publicystyka. Oto przyklad:
"(...)Seweryn Blumsztajn obraził się na Lecha Kaczyńskiego za stwierdzenie, że anykomunistycznych kombatantów należało odznaczyć wcześniej. Redaktor “Wyborczej” poczuł się “spotwarzony” wyjaśnieniami prezydenta, który tłumaczył te zaniechania następująco: “wynikało to z koncepcji, w której ocena moralna ludzkich postaw, jakakolwiek przyzwoitość jest ciężarem”. Jeśli Blumsztajn rozpoznaje się w tej charakterystyce, a więc przyznaje się do propagowania takich poglądów, to dlaczego się obraża? Jeśli zrozumiał, że są one niewłaściwe, powinien przemyśleć swoją postawę, jeśli nie są – czemu protestuje?
Jednak filar “Wyborczej” nie tylko się obraża. Robi to w imieniu całej opozycji, “Solidarności”, wreszcie pokolenia, które wywalczyło niepodległą Polskę. Charakterystyczne to dla towarzystwa Blumsztajna, które uważa się za całą opozycję, “Solidarność”, pokolenie czy po prostu Polaków.(...)
Blumsztajn obraża się, gdy słyszy słowo: przyzwoitość.(...)"
1) Kto czytal tekst Blumsztajna ten wie, ze nie "obrazil" sie on "za stwierdzenie, że anykomunistycznych kombatantów należało odznaczyć wcześniej".
2) Blumsztajn opisuje wizerunek, jaki ma "GW" w oczach ludzi takich jak Wildstein i laczy go z opinia LK. Dla kazego jasne jest, o kim mowil LK, ale nie dla Wildsteina. To dla Wildsteina za trudne do zrozumienia. Dla niego Blumsztajn "rozpoznaje się w tej charakterystyce".
3) Wildstein stwierdza tez, ze Blumsztajn wypowiada sie w imieniu calej opozycji, "Solidarnosci", pokolenia albo wrecz wszystkich Polakow. Blumsztajn specjalnie dla Wildsteina powinien byl napisac, ze chodzi o pewna czesc opozycji, ktora miala glos decydujacy w ostatnich latach. Albo wyjasnic, na czym polega pokolenie "Solidarnosci", kto jest jego symbolem, symbolem opozycji i przemian.
Moze chodzi o to, ze Wildsteinowi wobec "GW" - jako przechowalni dla Maleszki - wiecej wolno? Na tyle wiecej, zeby nie zawracac sobie glowy faktami?
Ciekawie wypada tu (wpisujac sie w trend) tez redaktor Magierowski, ktory popelnil ostatnio tekst objasniajacy, co powiedzial Bartoszewski ...:
"(...)Pełnomocnik rządu ds. dialogu międzynarodowego uporczywie unikał dziś odpowiedzi na pytanie, co sądzi o słowach prezydenta Kaczyńskiego dla „Dziennika” o „bezprzedmiotowości” traktatu lizbońskiego. Władysław Bartoszewski podkreślał dwukrotnie podczas konferencji prasowej, że z zasady nie komentuje wypowiedzi i działań głowy państwa.
Znając jednak wyjątkową elokwencję i wrodzoną błyskotliwość pana profesora, spodziewałem się, że prędzej czy później skomentuje zapowiedź prezydenta, nie komentując jej.
Nie myliłem się. Bartoszewski zaczął znienacka rozprawiać o Austrii, gdzie „w ostatnich dniach dzieją się rzeczy niepokojące”. Cóż takiego zaniepokoiło pana profesora? Otóż „pewne polityczne grupy faszystoidalne” domagają się od prezydenta Austrii, by wycofał swój podpis spod traktatu. Po chwili usłyszeliśmy coś o „gangsterach politycznych pokroju Jörga Haidera”, których można spotkać, zdaniem pełnomocnika rządu, w różnych krajach Unii.
No i wszystko jasne. Kto nie chce traktatu? Polityczni gangsterzy i faszyści.
Problem w tym, że prof. Bartoszewski nie tylko w niezbyt elegancki sposób komentuje słowa prezydenta Kaczyńskiego (nie komentując ich),(...)"
Dla mnie bomba. Kandydat do nagrody Interpretatora Roku.
blog.rp.pl/wildstein/2008/07/02/uderzysz-w-stol/
wyborcza.pl/1,76842,5412608,Dlaczego_zwracam_order.html
blog.rp.pl/magierowski