Dodaj do ulubionych

Biedronka bedzie dobra

08.06.06, 05:01

Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciel jednej z największych sieci sklepów w
Polsce, zapowiada poprawę swojego wizerunku. Zdecydowanie odrzuca propozycje
ugody z osobami poszkodowanymi przez tę firmę


Lech Obara, pełnomocnik Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci
Handlowe "Biedronka", zapewnia, że organizacja nie ma uprzedzeń wobec
handlowych kolosów. Nawet wobec Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciela
największej w Polsce sieci 800 sklepów dyskontowych. Choć to problemy jej
pracowników i dostawców zdecydowały przed czterema laty o utworzeniu
stowarzyszenia i kilkudziesięciu pozwach sądowych przeciw JMD.

- Biedronka zmieniła się. Dziś to już nie jest ta sama sieć - podkreślał Lech
Obara podczas niedawnej konferencji na temat społecznej odpowiedzialności
biznesu. Spoglądając na siedzącą opodal szefową marketingu JMD Annę
Sierpińską, Obara chwalił Biedronkę za inwestycje w poprawę warunków pracy w
sklepach i zachęcał, by zamiast sporów sądowych zacząć mediacje. - Może czas
porozmawiać pokojowo. Zamiast wydawać pieniądze na billboardy, broszury
reklamowe czydrogie kancelarie prawne, JMD utworzyłoby specjalny fundusz
zadośćuczynienia dla byłych poszkodowanych pracowników Biedronki - proponował.

Anna Sierpińska nie pozostawiła mu jednak żadnych złudzeń. - Nie wierzymy w
szczere intencje stowarzyszenia. Jego celem jest wyłudzenie pieniędzy od
naszej firmy. Takim naciskom nie będziemy ulegać - stwierdziła. Zapowiedziała,
że JMD w ogóle nie będzie rozmawiać ze stowarzyszeniem, które tylko oczernia
firmę, a nie wygrywa żadnego procesu. - Jak to nie?! Przecież dopiero co sąd w
Poznaniu przyznał byłej kierowniczce Biedronki 66 tys. zł odszkodowania, a sąd
w Białymstoku skazał dwie kierowniczki Biedronki na karę więzienia -
przypominał ostatnie wyroki Lech Obara.

- Poznański wyrok nie jest prawomocny. Będziemy apelować - zapowiedziała Anna
Sierpińska. Szefowa marketingu JMD narzekała na media, które nie chcą
informować o pozytywnych zmianach w sieci, za to rozpisują się o zarzutach
wobec JMD.

To dlatego JMD zainwestowała w wizerunkowe reklamy i promocyjną broszurę "Nie
jesteśmy obojętni", gdzie na 24 stronach opisuje swoje prospołeczne działania
i troskę o pracowników. W maju dołączą ją do części dzienników - do tych,
które wcześniej opisywały "aferę Biedronki".

JMD nie chce podać wielkości nakładu broszury, ale mógł wynieść ok. miliona
egzemplarzy. Nie chce też mówić o inwestycjach w poprawę wizerunku Biedronki,
który będą wspierać kolejne kampanie.

Sierpińska twierdzi, że negatywny obraz sieci w mediach nie przekłada się ani
na wyniki finansowe sklepów, ani na opinie klientów. Z badań przeprowadzonych
latem 2005 r. na zlecenie JMD wynikło, że tylko 2 proc. ankietowanych, którzy
nie kupują w Biedronce, mówi o złym wizerunku sieci. Według danych spółki, jej
obroty wzrosły w ubiegłym roku o 13,5 proc., do 5,37 mld zł. - Gdyby nie
kiepski wizerunek, byłyby znacznie lepsze - komentuje tymczasem jeden z
konkurentów.
ANITA BŁASZCZAK

Obserwuj wątek
    • fnoll Re: Biedronka bedzie dobra 17.06.06, 02:11
      "Strażnica" to jest obiektywne pismo przy tej publikacji "Nie jesteśmy obojętni"

      bueeeeeeee...
    • fnoll Re: Biedronka bedzie dobra 17.06.06, 02:14
      "Czarny PR w służbie sieci sklepów Biedronka

      Bogdan Wróblewski 14-06-2006 , ostatnia aktualizacja 14-06-2006 10:35

      Nowa odsłona w walce Biedronki z poszkodowanymi przez nią pracownikami.

      Prawnik Biedronki sugeruje, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Biedronki
      dostaje pieniądze z zagranicy. Dowód? Tekst reklamowy w "Trybunie" na zamówienie
      właściciela Biedronki.

      Od kilku lat między byłymi pracownikami Biedronki a właścicielem sieci marketów
      spółką Jeronimo Martins Dystrybucja trwa sądowa wojna. Toczą się procesy o
      godziny nadliczbowe (sąd w Poznaniu przyjął zbiorowy pozew stu pracowników,
      którzy walczą o wypłatę ok. 2 mln zł zaległych pensji), jest prokuratorskie
      śledztwo w sprawie wyzysku pracowników Biedronek.

      Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Biedronkę poprosiło ministra o zajęcie się
      sprawą "tzw. układu poznańskiego - nieformalnych więzi pomiędzy organami
      prokuratury i zarządami JMD, czego efektem jest nieudolność i przedłużanie się
      postępowań karnych". Coś musiało być na rzeczy, bo śledztwo decyzją prokuratora
      krajowego zostało zabrane z Poznania do Krakowa.

      JMD zarzut uznało za bezpodstawny. W pozwie o ochronę dóbr osobistych przed
      warszawskim sądem domaga się przeprosin i zasądzenie 50 tys. zł na PCK.

      Tymczasem Stowarzyszenie wystąpiło do warszawskiego sądu o zwolnienie od kosztów
      i przyznanie pełnomocnika z urzędu.

      Pełnomocnik JMD mec. Dariusz Skuza zareagował natychmiast wnioskiem przeciw.
      Napisał do sądu, że Stowarzyszenie "korzysta z wieloosobowej grupy prawników", a
      pismo do sądu kończył sugestią: "Stowarzyszenie najprawdopodobniej korzysta w
      swej działalności ze środków, które spływają z zagranicy. Jedną z tych
      organizacji - jak donosi prasa - jest m.in. niemiecka Fundacja im. Friedricha
      Eberta". Na dowód mec. Skuza dołączył "kopię artykułu prasowego" zamieszczonego
      w "Trybunie".

      Tekst w Trybunie „Komu przeszkadza Biedronka?” zajmuje ponad pół strony. Atakuje
      Stowarzyszenie, mec. Lecha Obarę, który reprezentuje je w kilku sprawach, media.
      Stawia kilka tez: • chodzi o wielkie pieniądze jakie można „wyrwać z gardła
      wielkiej sieci handlowej”; • mec. Obara i inni prawnicy nie reprezentują b.
      pracowników Biedronek charytatywnie; • „minister Ziobro „buduje tanią
      popularność na plecach Biedronki”; • „tłem sprawy są trzy rzeczy: pieniądze,
      pieniądze, pieniądze”.

      Z tekstu wynika, że jednym ze "sprzymierzeńców i donatorów" Stowarzyszenia jest
      niemiecka Fundacja im. Friedricha Eberta. Pada też sugestia o finansowanie
      Stowarzyszenia przez konkurencyjne niemieckie sieci handlowe. - Ile daliście na
      Stowarzyszenie - pytamy w Fundacji im. Eberta. - Ani złotówki - odpowiada
      zdziwiony Krzysztof Getka z fundacji. Dodaje: - To wszystko, co jest napisane w
      tym tekście na nasz temat jest bzdurą. To bez szacunku dla faktów, powstał po
      to, żeby komuś dokuczyć. Jesteśmy transparentni, informacje o nas są na
      www.feswar.org.pl.

      "Artykuł prasowy" z "Trybuny" okazał się być reklamą. Wynika to z pisma, które
      otrzymał Edward Gollent, prezes Stowarzyszenia od redaktora naczelnego
      "Trybuny". Czytamy w nim: "Zleceniodawcą zamieszczenia tego ogłoszenia była
      Agencja Reklamy Anon, działająca na rzecz spółki Jeronimo Martins, właściciela
      sieci handlowej Biedronka". Reklama ukazała się 22 maja, a już następnego dnia
      złożył ją w sądzie, jako "kopię artykułu prasowego" pełnomocnik JMD mec. Skuza.

      - Trudno mi uwierzyć, że pełnomocnik JMD nie wiedział, z czym ma do czynienia -
      mówi Gollent.

      - Z czymś takim się nie spotkałem. To wprowadzenie sądu w błąd - uważa Adam
      Bodnar z Fundacji Helsińskiej.

      - W jakim świetle stawia pana, pełnomocnika JMD, posłużenie się reklamą tej
      firmy w sporze sądowym? - pytam mec. Skuzę.

      - Uzyskałem ten tekst od firmy monitorującej media. Nie wiem, czy to jest
      reklama. To sąd ustali czy i z jakich źródeł finansowane jest Stowarzyszenie -
      odpowiada mec. Skuza.

      Mec. Obara tak komentuje sprawę: - To jest granie na najniższych instynktach,
      ale raczej uznam, że po prostu przekroczono granice śmieszności.

      Stowarzyszenie planuje złożyć w sadzie prywatny akt oskarżenia o zniesławienie.

      Rzecznik JMD nie zareagował na naszą prośbę o kontakt."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka