21.08.08, 17:30
czasami, gdy wchodze do sklepu samoobslugowego po jedna rzecz, nie biore
kosza, tez tak macie?

mamy taki jedan samoobslugowy w poblizu. nie powiem, wyremontowali o tego
lata, niestety obsluga pozostala ta sama, a obsluga taka, ze nawet gdy jest
ktos nowy i mlody, to dobrany chyba specjalnie, jak najbardziej niemily uncertain
dziwne, troche, ze w tych czasach takie egzemplarze jeszcze sa. nie mowie, ze
ja wielki klient, a obsluga ma mi stopy calowac, ale sa pewne zasady
ogolnoludzkie.

no i wchodzi kiedys moj m bez kosza, a pani do niego na wejsciu:
- KOSZ!!!
a on:
-POMIDOR.

---
pamietacie zabawe w pomidora? akurat liste zakupow mial w glowie - pomidory smile


Obserwuj wątek
    • idasierpniowa28 Re: kosz!!!! 21.08.08, 19:49
      No pewno. A nawet jak wchodzę po 3 czy 4 rzeczy,to też czasem nie
      biorę. Zzdarza się źe nie mam wolnej zlotówki czy dwóch złotych w
      portfelu, a malych koszykow jak na złość luźnych nie ma to co mam
      zrobić? Idę bez.
      Ale nigdy mnie nie spotkala żadna chamska zaczepla ze strony obslugi
      sklepu.....

      Pewnie że pamiętam zabawe w "pomidora"jak bylam mala,to na
      podrwórku, do upadlego się w to bawilo... smile
    • blog.estee Re: kosz!!!! 22.08.08, 16:45
      Tyle tylko, że w tym chodzi o to, że jeżeli klient niesie koszyk, to
      widać, że wszystko włożył do koszyka. Jak niesie to w rękach,
      zaczyna się problem z obserwowaniem, czy jednej rzeczy nie ma w
      ręce, a drugiej już w kieszeni.

      Tak, wiem, że ten, który niesie koszyk też może mieć mnóstwo w
      kieszeniach. Ale po prostu z koszykiem jest przejrzyściej.

      A druga sprawa, że krzyczenie "kosz!" pachnie głębokim PRL-em. Może
      tak warto sobie przypomnieć słowo "proszę".

    • maggi9 Re: kosz!!!! 22.08.08, 16:57
      W moim sklepie wisi kartka, z wielgachnym napisem "na sale tylko z
      koszykami!!!".Wkurza mnie to straszliwie ale zazwyczaj wchodze na pewniaka(chyba
      mnie znają z widzenia czy coś) i kosz olewam-nie czepiają się.
      Ja rozumiem, że jak ktoś ma na sobie kilka warstw ciuchów i niesie zakupy w
      rękach to może co niecoś poupychać w kieszeniach.Ale jak wchodzę latem ubrana w
      szorty i top?To gdzie sobie upchnę?W stanik?A jak wchodzę, żeby tylko sprawdzić
      czy coś mają to też mam koszyk taszczyć?Bez sensu.
      Najgorsza jest pod tym względem biedronka-nie ma malych koszyków tylko wielkie
      wózki.A ja tam zazwyczaj kupuje drobiazgi.Chociaż ostatnio ochroniarz mi
      podpowiedział, że mogę po prostu zakupy na sali wkładać do ich siatki.To już
      lepszy pomysł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka