czasami, gdy wchodze do sklepu samoobslugowego po jedna rzecz, nie biore
kosza, tez tak macie?
mamy taki jedan samoobslugowy w poblizu. nie powiem, wyremontowali o tego
lata, niestety obsluga pozostala ta sama, a obsluga taka, ze nawet gdy jest
ktos nowy i mlody, to dobrany chyba specjalnie, jak najbardziej niemily

dziwne, troche, ze w tych czasach takie egzemplarze jeszcze sa. nie mowie, ze
ja wielki klient, a obsluga ma mi stopy calowac, ale sa pewne zasady
ogolnoludzkie.
no i wchodzi kiedys moj m bez kosza, a pani do niego na wejsciu:
- KOSZ!!!
a on:
-POMIDOR.
---
pamietacie zabawe w pomidora? akurat liste zakupow mial w glowie - pomidory