Dodaj do ulubionych

Juz po studniówkach .........

31.01.02, 12:26
Minęły studniówki, zaraz będzie maj z maturami. Czy pamiętacie swoje matury? A
jak wspominacie szkoły srednie? Gdzie chodziliście? Czy wrócilibyście choc na
jeden dzień do szkolnej ławki? Czy chcielibyscie spotkac byłych belfrów?
Obserwuj wątek
    • Gość: Michał Re: Juz po studniówkach ......... IP: *.ztm.waw.pl 31.01.02, 12:38
      eela napisała:

      > Minęły studniówki, zaraz będzie maj z maturami. Czy pamiętacie swoje matury?

      Doskonale pamiętam swoją maturę. Pamiętam np. że na egzaminie z obowiązkowej wów-
      czas propedeutyki nauki o społeczeństwie pani prof. nomrn omen Moskal pytała
      mnie, czy członek Rady Państwa może być jednocześnie Sekretarzem Wojewódzkim KC.
      Oczywiście nie znałem odpowiedzi na to pytanie i z pnosu wypadłem dość prze-
      ciętnie. Ale z polskiego na ustnym podniosłem uzyskaną na pisemną czwórkę na piąt-
      kę. Było to dla mnie dodatkowo ważne, bo moja mama uczyła polskiego (w podstawów-
      ce).

      > A jak wspominacie szkoły srednie? Gdzie chodziliście?

      Ja chodziłem do 42 Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Konopnickiej przy ul. Ma-
      dalińskiego. Wspominam bardzo dobrze. Oczywiście przede wszystkim dlatego, że by-
      łem młodszy. Poza tym miałem bez porównania mniej nauki niż potem na studiach
      oraz bez porównania więcej wolnego czasu niż teraz w pracy. Ale wtedy tego nie
      mogłem sobie z tego zdać sprawy.

      > Czy wrócilibyście choc na
      > jeden dzień do szkolnej ławki?

      Tak, nawet na dłużej.

      > Czy chcielibyscie spotkac byłych belfrów?

      Tak.

    • eela Re: Juz po studniówkach ......... 31.01.02, 13:00
      eela napisał(a):

      > Minęły studniówki, zaraz będzie maj z maturami. Czy pamiętacie swoje matury?

      Ja pamietam bardzo dobrze, nawet temat z polskiego. Trzeba było rozwinac mysl
      z "Medalionów" - "Ludzie ludziom zgotowali ten los" na podstawie literatury o
      tematyce okupacyjnej. Z polskim nigdy nie miałam problemów, bardziej z
      matematyka, w co trudno mi samej uwierzyc, jak pomysle o swoim obecnym zawodzie.
      Za to mało nie poległam na historii, bo słabe pojęcie miałam o Wiośnie Ludów w
      Europie. Zaczęłam jednak od Polski (o której wiedziałam sporo)i mówiłam bardzo
      wolno, więc juz nikt nie miał cierpliwosci słuchac do końca :))

      > A jak wspominacie szkoły srednie? Gdzie chodziliście?

      Teraz wspominam bardzo ciepło, ale zaraz po maturze raczej byłam szczęśliwa, że
      wyfrunęłam, choc oczywiście wszystkie płakałysmy jak bobry po rozdaniu swiadectw.
      Chodziłam do liceum we Włochach.
      Gdzies spotkałam się ze zdaniem, a moze był to tytuł książki.... nie pamiętam
      "Szkoło, szkoło, gdy cię wspominam, oczy mam pełne łez". Czasami, gdy mnie trochę
      bieda jakas dociśnie i wspomnę sobie ten ogólniak to tak czasami mysle, że
      chętnie wybrałabym raczej najgorszą klasówkę :)

      Czy wrócilibyście choc na
      > jeden dzień do szkolnej ławki? Czy chcielibyscie spotkac byłych belfrów?

      Wróciłabym i to galopkiem do tych minionych bezpowrotnie beztroskich czasów.
      Nawet matematyka bym zniosła :). Spotykam czasami fizyczkę, przez jakis czas
      widywałam matematyczkę i polonistkę. A raz nawet chemiczkę, która mnie rozpoznała
      i o dziwo wyściskała. A zawsze mi sie wydawało, ze mnie nie lubi :)
    • zdzicha Re: Juz po studniówkach ......... 31.01.02, 13:33
      > Czy pamiętacie swoje matury?

      Oczywiście. To nie było tak dawno. Napiszę o maturze z matematyki, bo to dość
      śmieszna sprawa (przynajmniej dla mnie). Otóż jako drugi przedmiot pisemny była
      do wyboru historia albo matematyka. Matematyki szczerze nienawidziłam, z
      wzajemnością, ale historii z kolei nigdy się nie uczyłam, zawsze na klasówkach
      miałam ściągi. Wybrałam więc matmę, bo była szansa, że zdam, jak dostanę ściągę.
      A historii nie byłam w stanie się nauczyć w ciągu kilku tygodni, daty myliły mi
      się z faktami. W domu zapanowała panika, że nie zdam, bo nic nie umiem i całe
      życie zostanę bez matury, a ja się nie przejmowałam.
      Przy wejściu do szkoły był taki stolik, przy którym stała pani, legitymowała
      delikwenta i losowało się miejsce - zdawało wówczas ok. 400 osób i byliśmy
      rozproszeni po wszystkich dostępnych salach. Podchodzę, a pani (widziałam ą
      pierwszy raz w życiu) mówi do mnie: "cześć Zdzicha". Ja w szoku, skąd ona mnie
      zna, ale zanim zdążyłam cokolwiek z siebie wykrztusić, pyta mnie: "gdzie chcesz
      siedzieć?". Nabrałam śmiałości i wypaliłam: "tam, gdzie ktos z mojej klasy". A
      ona na to: "na dużej sali siedzi Pipcio" (to taki chłopak, który był naszym
      klasowym matematycznym geniuszem). Ja znów w szoku, skąd ona to wie, ale bez
      przedłużania dyskusji wzięłam numerek i idę do tej sali. Wchodzę, a tam ponad
      połowa mojej klasy, już się namawiają, kto komu bedzie ściągi podawał. Pełen luz.
      Przez pierwszą godzinę podawaliśmy sobie z kolegą tablice matematyczno-fizyczne,
      żeby udawać, ze coś robimy i bazgraliśmy szlaczki na kartkach. Potem przyszła
      pierwsza ściąga. Skopiowaliśmy ją niezwłocznie, podaliśmy dalej i znów wymieniamy
      się tymi tablicami. Przyszła druga ściąga, za jakiś czas trzecia, czas mijał, już
      ludzie zaczęli wychodzić, robiło się pustawo. W pewnym momencie, jak kopiowałam
      trzecią ściągę (a byłam tym tak zaabsorbowana, że nie wiedziałam co się dzieje
      dookoła), podniosłam głowę, patrzę, a nade mną stoi nauczyciel. Zbladłam troszkę,
      szczęka mi opadła, a facet mówi: "pisz szybciej, bo nie bedę tu wiecznie stał".
      No i tak udało mi się napisać na całe 3, z czego jestem niezmiernie dumna do dziś.
      I nieprawdą jest jakoby trzeba było mieć czerwone majtki na studniówce, żeby zdać
      maturę, bo ja miałam żółte.

      > A jak wspominacie szkoły srednie?

      Bardzo miło, chociaż jak chodziłam do szkoły, to myślałam, że to najgorsza szkoła
      w całym województwie. Strasznie rozrabialiśmy, robiliśmy sobie zgrywy, zawieszali
      nas w prawach ucznia, były awantury z dyrektorką o buty zmienne i w ogóle było
      wesoło.

      > Czy wrócilibyście choc na jeden dzień do szkolnej ławki?

      Jasne, zebrać całą brygadę i znów narozrabiać, to jest to!

      > Czy chcielibyscie spotkac byłych belfrów?

      Z małymi wyjątkami.
      • eela Re: Juz po studniówkach ........./do Zdzichy 31.01.02, 14:42
        A kim byla ta pani, która tak mile cie potraktowała?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka