heidiklum
04.12.04, 17:12
Sytuacja:
liczna rodzina uchodzcow czeczenskich zamieszkuje 1 pietro zoliborskiej
kamienicy. Drewniane stropy, bez dywanow, dzieci kilkunastoletnie, czyli
takie, ktorym mozna wytlumaczyc, ze skakanie na pietach od switu do nocy
powinno miec jednak swoje granice.Pani domu przemieszcza sie po domu w
plastikowych butkach od 6 rano - te odglosy + trzaskanie krzeslami + lomot
stop trwa z roznym nasileniem do nocy. Wielokrotne proby rozmawiania konczyly
sie z ich strony grozbami, zlosliwosciami, oszalalym skakaniem po calym
mieszkaniu - sadzac z odglosow - nie tylko dzieci sie udzielaly - mamuska
wazy na oko 100kg. Co robic z tym fantem? Mieszkanie jest wlasne, okupione
wysilkiem, nie tylko finansowym, a sasiedzi robia z twojego zycia pieklo. Po
przyjsciu z pracy, nie ma mowy o odpoczynku. Pozostaje tylko brac psa i
wychodzic na dlugi spacer. ALe ile tak mozna. Administracja twierdzi, ze do
nie ich sprawa,dopoki nie ma halasow w nocy, wlascicielka owego wynajmowanego
Czeczencom mieszkania twierdzi, ze to biedni ludzi, bo im bomba dom
rozwalila..., a Amnesty International przygotowuje kolejne zasiedlenia
sympatycznymi przybyszami ze Wschodu.
Czy macie pomysly - realne? - jak sobie z tym problemem poradzic?
Bardzo prosze o rade!!!