baszi
25.10.05, 13:19
polityka to gorący temat, jednak wypowiem się, gdyż pod naporem dziesiątków
artykułów mówiących o toczacych się rozmowach i braku porozumienia to ciarki
mnie przechodzą. Fakt, że może i Kaczyński naobiecywał trochę gruszek na
wierzbie( choć ogrodnikom niejedna krzyżówka wyszła) a Tusk objał niewłaściwą
drogę w walce o poparcie, ale podczas debat składali nie tylko sobie ale
przede wszystkim narodowi obietnice wspólpracy, przynajmniej na tych polach,
które są im wspólne lub przynajmniej najbliższe. Nie chcę być i nie jestem tu
stronnicza, bo partia i prezydent zostały już wybrane większością głosów, ale
odnoszę wrażenie, że Tusk jednak jest za słaby i może dobrze się stało, że nie
doszedł do władzy prezydenckiej. mam wrażenie, coraz większe, że obraził się
na PIS, na wyborców, na nieszczęście losu i powoli zbiera swoje zabawki. Sam
przyznał, że w wielu sprawach nie bedzie się targował, gdyż szanuje wybór
ogółu i skoro ludzie chcieli rozwiązań proponowanych przes PIS to tak będzie
ewentualnie,że będą negocjować pewne sprawy. Teraz w piąty tydzień po wyborach
parlamentarnych nadal nie wiadomo co będzie. Czy tak mozna traktować
wyborców?. Wiadome jest, że każdemu zależy na "wyrwaniu" dla siebie
odpowiedniej części włądzy i posiadaniu wpływu na inne, ale jeśli nie uda im
się to zgodnie z oczekiwaniami i nadziejami nie ma co sięobrażać. trzeba brać
się do pracy, jak najszybciej. PO i Tuska spotkała duża porażka , ale dla mnie
jako dla obywatela największą ich porażką będzie pozostawienie na lodzie ich
wyborców, i danie świadectwa o tym, że jednak dobrze się stało, że przegrali.
Bo skoro przegrana tak ich pogrążyła, że nie mają ochoty na spełnianie
wcześniej danych dekalracji to co to za władza. Nie zostałem prezydentem to
już się nie będę bawił, to już nie jestem zobowiązany do realizacji
wcześniejszych obietnic danych NARODOWI. Nie dziwię się PIS, że wykorzystuje
swoją przewagę, w końcu ma dwie wygrane w rękawie i w związku z tym pełne
prawo do podejmowania decyzji czy "dyktowania" warunków , ale PO nie musi
zachowywać się jak poturbowany okaz straszliwego wypadku. Ma duże szanse
pokazać, że coś potrafi i mimo wszelkich niedogodności czy przeciwności coś
jednak dla Polski i Polaków zrobić.