shazer1
03.12.06, 11:46
Założyłam ten wątek pod wpływem artykułu z WO "DDRR" i zrobiłam to tylko
dlatego, że nie potrafiłam znależć wątku opisanego w nim.
Jestem z rozbitej rodziny… Może nie jestem jeszcze dorosła a może jednak?
Jestem przecież już w takim wieku, kiedy powinnam umieć stworzyć zdrową
relację. Mam już 17 lat. Już? A może dopiero? Przecież mam 17 lat, co ja mogę
wiedzieć o życiu? Powinnam wiedzieć tyle ile mi pokazano. Więc teoretycznie
wiem, co powiedzieć by zranić, jak się zachować, kiedy nie chcę żeby ktoś
wiedział jak boli jego zachowanie. Wiem, co zrobić by ktoś jak najdłużej się
do mnie nie odzywał, co zrobić by mnie znienawidził. Moi rodzice rozstali się
jakieś 10 lat temu, rozwiedli 2 lata temu. Przez te 8 lat byłam świadkiem
codziennych kłótni ludzi, którzy kiedyś się kochali, nie zliczę ile razy moja
mama powiedziała mi, że jestem wyrodną córką, kiedy powiedziałam coś w
obronie ojca. A mówiłam dopóki nie stwierdził, że nie jestem jego dzieckiem.
Powiedział to prosto w oczy 11 letniemu dziecku. Wtedy przestałam go bronić.
W czasie rozwodu było jeszcze gorzej. Obrzucali się wyzwiskami cały czas.
Sąsiadka czasem wzywała policję, bo kłótnie były tak głośne. Pewnego dnia nie
wytrzymała i prawie połknęłam całe opakowanie tabletek uspokajających mojej
mamy. Zdążyłam je tylko poukładać na stole, bo weszła do pokoju. Od tamtego
dnia mieszkamy osobno. Może wtedy moja mama zrozumiała, że rozwód nie dotyczy
tylko rodziców. Od roku mieszkam z mamą i ojczymem. I powoli zaczynam wierzyć
w to, że miłość tak naprawdę jest możliwa. Powoli zaczynam uczyć się jak
powinna wyglądać rodzina. Wierzę, że mam szanse stworzyć rodzinę, taką, jaką
sobie wymarzyłam. I przysięgłam sobie, że moje dzieci nie będą nigdy nie będą
cierpieć tak jak ja. Nie pozwolę na to nigdy i nikomu. Wierze też w to, że w
końcu przestanę się bać i zacznę ufać mojemu chłopakowi. Mam nadzieję, że uda
mi się uwierzyć w to, że jest ze mną, bo mnie kocha.
Ciężko mi było to napisać, ale wiem, że nie pisząc tego miałabym pretensje do
samej siebie, że nie chciałam sobie pomóc. A wiem że jeśli już to napsiałam
to łatwiej będzie mi o tym powiedzieć ludziom których ufam i ludziom, którzy
nigdy mnie nie zawiodą. Bo przecież chłopak i przyjaciele muszą kiedyś się o
tym dowiedzieć.