Dodaj do ulubionych

Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII

    • filut Kto rano wstaje, 29.01.04, 06:57
      ten ma czas na zaplanowanie dnia:)
      Siedzę więc i planuję, pijąc kawę i surująć po forach. Na F Praca znalazłem
      wypowiedź Hedonisty, z którą się prawie zgadzam.
      "Program pt. "Wyciśnięci" utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nie opłaca
      się
      robić z siebie szczura i poświęcać życia dla jakiejś śmiesznej pracki. Szkoda
      młodości.
      Ostatnio wiele mówi się o tzw. "wyścigu szczurów" ? Młodzi, naiwni ludzie łudzą
      się, że harówka po naście godzin dziennie, piątek, świątek i niedziela,
      przyniesie im szczęście. Cieszą się na początku, że dostali służbowy
      samochodzik i komórkę, potem stają się niewolnikami tych przedmiotów jak jeden
      z bohaterów programu, który nie wyrabiał musząc równocześnie prowadzić i
      załatwiać "ważne" sprawy przez telefon. Potem kopnięci w tyłek nie potrafią się
      odnaleźć, część z nich fiksuje i trafia do psychiatryka jak bohater programu.
      CZY WARTO BYŁO SIĘ ZESZCZURZYĆ???
      Ja tam wolę żyć sobie spokojnie, mieć czas na aktywny i pasywny wypoczynek,
      chodzić po imprezach a nie robić z siebie frajera. Jestem wolnym człowiekiem."

      Nic dodać, nic ująć!
      Dotyczy to również ludzi „w sile wieku”!
      Szkoda, że ostatni akapit dotyczy mnie dopiero od 5-ciu miesięcy.

      Życzę miłego dnia i zwracam uwagę, że życie jest jednorazowego użytku:(
      Fil
      • Gość: Chochlik Re: Kto rano wstaje, IP: *.lublin.mm.pl 29.01.04, 13:28
        Masz rację Filu. Najważniejsze to w życiu być kimś, kogo szanują nie za to co
        ma na koncie i czego posiadaniem się popisuje, tylko tym kto ma autentyczne
        podstawy do szanowania samego siebie. Być, to nie znaczy mieć. Pozdrawiam
        • spinkaa Re: Kto rano wstaje, 30.01.04, 07:49
          Witajcie kochani:))) Dzień wstaje ładny, słoneczko powoli rozświetla niebo i
          stroi je kolory na zachęte dobrego dnia. Oby po prostu nie było gorzej, a juz
          wtedy będzie lepiej:)))

          Współczuję Ci, Chochliku. Odnosze wrażenie, że byłaś poprzez przyjaciółke
          bardzo związana z jej synem, był Ci bliski. Poza tym to jest straszne, gdy
          odchodzi na oczach matki jej własne dziecko, a ona jest całkowicie bezrada.
          Rzeczywiście z tym życiem jest jak ta popapraną i przykrótką koszulką
          niemowlęcia:(((
          W tym kontekście tym bardziej sentencja Fila wydaje się byc słuszna. Owo życie
          jest jednorazowego uzytku. Szkoda zmarnowac, bo każda chwila przeżyta w
          niezadowoleniu i wstręcie do świata jest chwilą straconą.
          Dla mnie pieniądze zawsze były po to, aby przeżyć, nie cierpiec niedostatku i
          móc cieszyc się drobiazgami. Zaznaczam - drobiazgami. Nigdy nie miałam ich
          dużo, mam coraz mniej, a boje sie, ze niedługo będzie jeszcze trudniej. Ale
          nawet wtedy znajdę sobie jakies "drobiazgi" dające poczucie sensu. A juz na
          pewno żadne pieniądze świata, żaden sukces i kariera, nie zastapia uczuć - móc
          je dawać to chyba najwększy sens tego koszulkowego życia.
          Buziaczki:)))
          PS - moje słoneczko na moim niebie właśnie z pełną gębą usmiechów wpłynęło na
          niebo i od razu zrobiło sie jasniej!(przy okazji zabaczyłam, ze okna sa
          nieumyte, czego bez słoneczka nie było widac. No ale tak to juz jest....)
          • filut Re: Kto rano wstaje, 30.01.04, 08:35
            spinkaa napisała:
            ........moje słoneczko na moim niebie właśnie z pełną gębą usmiechów wpłynęło
            na niebo i od razu zrobiło sie jasniej.....

            Warszawiaki zawsze sobie cóś załatwiom lepszego. U nasz, na prowincji śnieżyca
            jak (cenzura). A tu trza za chlebem, do klyjenta iść :(
            Pozdrawiam śnieżnie
            Fil
            • spinkaa Re: Kto rano wstaje, 30.01.04, 08:40
              Nie zazdrość Filu, bo widocznie przesadziłam z tym chwaleniem słoneczka z
              samego rana - teraz i u nas sypie jak (cenzura). Jak widzisz nie każde
              warszawiaki maja chody w instancjach najwyższych.
              Uważaj tylko,żeby Cie gdzies po drodze nie przysypalo i żebyś do wiosennych
              roztopów jako ta śniezna kulka nie musiał czekać:)))
    • Gość: Iza Ale dziś zaspałam ! IP: 212.33.67.* 30.01.04, 09:39
      O zgrozo mocno dzisiaj się spóźniłam. Wczoraj czytałam do późna książkę i
      dzisiaj rano, gdyby mój królik nie dopominał się o śniadanie to jeszcze bym
      spała. Dobrze, że to nie poniedziałek. Szczerze mówiąc to wczoraj miałam
      szczęśliwy dzień, bo okazało się,że dobrze wyszły moje badania USG
      (podejrzewano guzek na piersi) i jestem cała szczęśliwa, więc wszystko przeżyję
      nawet "musztrę" od szefa.
      Trzymajcie się !
      • Gość: chochlik Re: Wysypiam się zgodnie z zapotrzebowaniem IP: *.lublin.mm.pl 30.01.04, 10:05
        Iza, serdecznie gratuluję wyniku USG. Długo zyję na tym świecie, wiele
        doświadczyłm i z całym przekonaniem twierdzę, że życie mamy tyko jedno, że
        trzeba o nie dbać i w porę korygować błędy natury i skutki agresji środowiska.
        Absolutna wira w siły witalne i opiekę boską nie wystarczy. Mam najlepszy
        przykład na dopiero co zmarłym zupełnie bez sensu i usprawiedliwienia. Chłopak
        chorował na chorobę wrzodową. Zażywał tabletki, żeby nie bolało i nie piekło
        bez kontroli lekarskiej, bo nie miał na to ani czasu, ani ochoty. Budowlaniec.
        Lekceważył wiedzę i doświadczenie medycyny. Pojechał zarobić do Włoch i wrócił
        z pękniętym wrzodem. Dwie operacje,przetoki, trzy miesiące głodówki. Kroplówki,
        dożywianie przez glęboką sondę i sepsa. Cudów niema. Ale to było do uniknięcia.
        Słoneczko rzuca blask na monitor. Muszę gasić je firanką.
        Szanuj zdrowie należycie, bo jak umrzesz, stracisz życie. Tą radą kończę i
        serdecznie pozdrawiam.
        • Gość: chochlik Re: Wysypiam się zgodnie z zapotrzebowaniem IP: *.lublin.mm.pl 31.01.04, 19:18
          Moi kochani, czy nie zdumiewa Was fakt wstawienia cyklu przeswietnych od
          piątego wątku? Czuję, ze będziemy obchodzić jakiś jubileusz. Co o tem myślicie?
          Gdybym nie miała ograniczeń finansowych to wydrukowałabym wszystkie teksty.
          Serdecznie pozdrawiam.
          • Gość: chochlik Re: A to checa. IP: *.lublin.mm.pl 31.01.04, 19:22
            Po napisaniu ostatniego postu chciałam sprawdzić te poprzednie wątki i okazało
            się, że wszystkie zniknęły.
            • filut Re: A to checa. 31.01.04, 21:32
              Gość portalu: chochlik napisał(a):

              > Po napisaniu ostatniego postu chciałam sprawdzić te poprzednie wątki i
              okazało
              > się, że wszystkie zniknęły.

              A bo nie! Są!
              Ustaw wyświetlanie wątków wg "liczby wypowiedzi" i wszystko się znajdzie.
              U mnie tak się stało.
              Gdyby zniknęły, to byłaby niepowetowana strata dla ludzkości:))))
              Pozdrawiam
              Fil
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 31.01.04, 20:48
      Witam w sobotni spokojny wieczór.
      Chochliku przykro mi z powodu śmierci syna twej przyjaciółki.
      Na OIOM i A pracowałam, byłam wykwalifikowaną (specjalistka) pielęgniarką
      anestezjologiczną. Była to a właściwie nadal jest moja pasja. Kochałam ten
      zawód i wykonywaną pracę. Praca jako pielęgniarka anestezjologiczna ma w sobie
      tą specyfikę, że daje dużo samodzielności w pracy i chociaż często ponosimy
      jako zespół porazki to chwile gdy udało się kogoś przywrócić do zycia w tym
      najlepszym ze swiatów dają siłę i optymizm do dalszych działań. Najbardziej
      lubiłam pracę na bloku operacyjnym i w pogotowiu - tam gdzie działa się szybko,
      konkretnie i od razu widać efekty. Do tej pory chodzę na wolontariat do mojego
      macierzystego oddziału, żeby nie utracić prawa wykonywania zawodu a przede
      wszystkim żeby pobyc troche w szpitalu i poczuć troche adrenaliny i mieć
      świadomość, że wreszcie mogę zrobić coś pozytecznego dla innych, . Niestety
      zycie tak się ułozyło, że po uzupełnieniu wykształcenia czyli zdobycia mgr
      zmieniłam pracę i medycyną zajmuję się jako hobby. Wprawdzie teraz mogłabym
      pracować za tą śmieszną pensję dla własnej satysfakcji bo mąż dobrze zarabia
      ale co potem? W życiu różnie się układa jak to widać z powyższych wypowiedzi i
      może okazać się, że nie będę mogła sama się utrzymać gdy nadejdzie taka
      potrzeba. Lata lecą i nie stać mnie już na brak rozsądku. Chociaż gdyby zaczęto
      normalnie płacić i słuzba zdrowia zaczęła funkcjonować jak należy wróciłabym do
      zawodu natychmiast. Zaznaczam, że w moim mieście nie ma prywatnych klinik bo
      region b. biedny. Jest to tragiczne, że aby zyć godnie trzeba zrezygnować z
      zawodu który sie wykonywało z pasją. W dalszym ciągu chociaż minęło wiele lat
      jest to dla mnie trudne. Nałogowo czytam wszystkie publikacje medyczne i
      oglądam programy na Discovery itp. Dodam jeszcze, że dużo moich koleżanek
      ukończyło studia i zmieniło zawód i były to dobre i mądre dziewczyny. W
      zawodzie zostają albo te starsze które nie zmienia już zawodu albo te które
      pogodziły sie z losem i nie chcą się uczyć i te które stać na to żeby pracować
      za 600-max1000 zł bo są bogate z domu. Degradacja zawodu jest w tej chwili
      bardzo duża i boleję z tego powodu.
      Ale się rozpisałam ale to tak zawsze jak mówię o swoim zawodzie.
      Pozdrowienia z jeszcze białej Warmii Mała.
      • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII 31.01.04, 21:24
        Gość portalu: mała napisał(a):
        ....... Nałogowo czytam wszystkie publikacje medyczne i oglądam programy na
        Discovery itp......

        Ja na Discovery oglądałem fragment (za późno włączyłem) reportażu(?) o
        narkolepsji(?) i innym zjawisku o mądrej nazwie (nie zapamiętałem). Dotyczyło
        to uczucia ciągłego zmęczenia i nieprzezwyciężonej senności.
        Napisz normalnym językiem o co chodziło w tym reportażu.
        Dotąd myślałem, że częste uczucie mej sennośći wynika z wrodzonego lenistwa:)))
        Lub zbyt małego stężenia C2H5OH we krwi:)))

        BTW, w ten weekend dziwny spokój na forum.

        Dobranoc, ogarnęła mnie senność trudna do przezwyciężenia
        Fil
    • Gość: Iza W sprawie pomysłu Chochlika ! IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.04, 21:33
      Dzis wieczorem zasiadlam do komputera i przeczytalam o pomysle Chochlika co do
      wydruku naszych listow(gdyby nie zniknely, to bylaby fajna ksiazka). Uznalam,
      ze bardzo dobrze czyta sie ksiazki w formie listow elektronicznych (chociaz
      mialam inne zadanie na ten temat). Mam "na sumieniu" taka ksiazke L.K. Becker -
      " Najdrozsza przyjaciolko" i nie moglam sie od niej oderwac. Poswiecona jest
      sprawie walki z rakiem piersi oczywiscie, ale jest pelno w niej optymizmu i
      dotyczy wirtualnej przyjazni i temu w co sie przerodzila ... Polecam i caluje
      Dobranoc.
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 31.01.04, 22:04
      Filu wprawdzie naurologia ani psychiatria nie są moimi mocnymi stronami ale
      postaram sie o ludzkie słowo. W skrócie i uproszczeniu narkolepsja objawia się
      krótkimi i częstymi epizodami zapadania w sen niezaleznie od twojej woli i
      wiedzy, w czasie różnych czynności np. prowadzenia samochodu, zebrania z
      szefami itp. To troche jak z padaczką. Może być samoistna i wtedy tak naprawdę
      to nie wiadomo jaka przyczyna albo na podłożu zmian organicznych w mózgu czyli
      jakiejś choroby lub uszkodzenia mózgu. Podobne objawy jak w narkolepsji są w
      zespole przewlekłego zmęczenia , który wystepuje na skutek zaburzeń oddychania
      w czasie snu tzw. bezdechów. Wtedy w nocy człowiek często jest niedotleniony,
      budzi się jakieś olbrzymie ilości razy chociaż nie jest tego świadomy w wyniku
      czego jest zmęczony, niewyspany z zaburzeniami utlenowania krwi i w ciągu dnia
      też przysypia przy lada okazji. Bada się go w specjalnej pracowni gdzie jest
      podłączony do różnych mierników i spi. Zalecany jest takim osobom specjalny
      aparat taka maska do oddychania podłączona do aparatu który wytwarza dodatnie
      ciśnienie i umozliwia swobodne oddychanie. To wszystko dzieje się u ludzi
      chrapiących, na skutek zapadania się języka i co za tym idzie niedrożnością
      dróg oddechowych w czasie snu.
      To tyle troche po amatorsku ale sens jest mniej więcej ten.
      Dobrych i spokojnych snów życzy Mała
      • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII 01.02.04, 08:53
        Dziękuję za "pojaśnienie", jak mawia mój kolega.
        Ta druga nazwa to chyba kata(?)pleksja. Co to?
        Ja przed laty chorobliwie reagowałem chęcią snu na obniżone ciśnienie. Swego
        czasu dopadało mnie to nawet podczas przejezdżania pod cumulusem, wytwarzającym
        miejscowe obniżenia ciśnienia.
        Pewnego razu prowadziłem samochód podczas "cumulusowej pogody". W kołach miałem
        ok. 400km, ale z przerwami na wypoczynek. Gdy byłem pod wpływem cumulusa, sen
        mnie zmógł na ułamek sekundy, a ja znalazłem się prawie na zderzaku samochodu
        jadącego przede mną. Sczęściem, że współpasażer się wystraszył i jego ruch mnie
        obudził. Gdyby nie to, to wątek byłby uboższy o jednego forumowicza. Oczywiście
        natychmiast zjechałem na pobocze i pobiegałem wokół samochodu, dla odpędzenia
        złych mocy.

        Nad morzem ponurawo. Nie pada, ale słoneczka nie widać:((
        Trochę jeszcze posiedzę w chałupie, a potem pójdę pogadać z mewami i łabędziami
        przybrzeżnymi.
        Może również uda się obejrzeć zboczeńców zwanych popularnie morsami. Mnie od
        samego patrzenia robi sie zimno:))
        POzdrawiam
        Fil
      • Gość: Iza Leniuszki odezwijcie się ! IP: 212.33.67.* 11.02.04, 08:58
        Widzę, że sama do siebie piszę i odpowiadam. Czuję się samotna (tak się nie
        bawię - jak mówiła moja córka w dzieciństwie). Nie mam specjalnych powodów do
        zachwytu, ale nie bądźcie smutni - napiszcie coś wesołego, może być o piwiei
        papierosach cokolwieczek !
        • spinkaa Re: Leniuszki odezwijcie się ! 11.02.04, 09:44
          Biegne, Izulko, żeby powiedzieć: dzień dobry:))) i zebys nie myslała, że sama
          zostałas w tym watku. Na moje wytłuaczenie mam jedynie to, ze bardzom zajęta
          ostatnio, a do tego jutro rano na trzy dni wyjeżdżam, a jeszcze musze uzupełnic
          zaległości "pracowe". Plus inne sprawy absorbujące czas i nerwy, o których nie
          chce pisac, bo wystarczy, że samam sie martwię.
          U nas bielutko, myśle, że tak samo jak pewnie w całym kraju. Jest pieknie,
          szczególnie gdy zaswieci słoneczko - wtedy w ogole zyc sie chce inaczej. Mam
          nadzieje, ze to juz ostatnie zimowe powiewy, a niebawem wiosna nas od
          melancholii wyzwoli.
          I jeszcze cos wesołego (chociaż tez nie do końca...)"

          "Idzie prezes firmy ulicą, nagle odzywa się do niego żebrak:
          - Dzień dobry panie prezesie!
          - Dzień dobry. Pan mnie zna?
          - Tak, pracowałem kiedyś w pana, ale mnie pan zwolnił.
          Prezes idzie dalej, widzi kolejnego żebraka.
          - Dzień dobry, panie prezesie.
          - Pan mnie zna?
          - Tak, pracowałem kiedyś u pana, ale mnie pan zwolnił.
          Prezes firmy idzie dalej i widzi kolejnego żebraka, szperającego w śmietniku.
          - Dzień dobry, panie prezesie!
          - Pana też zwolniłem?
          - Nie, ja jeszcze u pana pracuję, tylko mam teraz przerwę na lunch."

          Chciałoby sie rzec: samo zycie;)
          • spinkaa Re: Leniuszki odezwijcie się ! 11.02.04, 09:45
            Ja wróce, pomyslę o nowym wątku, ten juz taki długasny sie zrobił.
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 01.02.04, 17:25
      Katalepsja.
      Od wczoraj wieczór pada deszcz, jest okropnie, mokro, szaro brrr.
      Niedziela spokojna bez spacerów z powodu j.w.
      W GW lokalnej opisali jak zmarł młody człowiek, student, 24 lata, ponieważ
      podczas pobytu w szpitalu po urazie przez 4 dni obserwowano go, dopiero gdy
      stracił przytomność zrobiono badanie TK, przewieziono do Warszawy ale te
      działania były już spóźnione. Dokąd doprowadzą nas oszczędności na pacjentach i
      rozrzutność administracji.
      Smutna Mała
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 01.02.04, 17:58
        Mała. Poniewaz mój pierwszy mąż (+53r.) był repatriantem z Wilna, wiec ciągneło
        go do terenów stosunkowo bliskich miejscu jego dzieciństwa i młodości.
        Oczywiście te sentymenty były zaraźliwe. Jeszcze w czasie studiów r 47 i 48
        dwukrotnie obywałam praktykę wakacyjną w szpitalu powiatowym w Giżycku. Byłam
        na obozie akademickim w Olecku.Byliśmy zakwaterowani w bursie technikum
        rolniczego. Nad jeziorem Ełckim we wsi Szyba spędzłam wraz mężem cały miesiąc
        urlopu. Mieszkliśmy u rybaka nad samym jeziorem i z dna wybieraliśmy raki.
        Pracowalismy wtedy na AM w Białymstoku. Po wielu latach dwukrotnie spędzałam
        urlop na obozie PTTK w stanicy Jabłoń koło Pisza, nad jeziorem Brzozolasek skąd
        organizowaliśmy spływy kajakowe i biwaki o Mój szwagier, tez lekarz pracował
        kolejno w Giżycku, Lidzbarku Warmińskim i w Ostrudzie. Objeździłam te tereny na
        motorze WSK -Swidnik, a później "Syrenką" Mam do nich sentyment, ale nie mam
        już szans na wędrowanie. W Olsztynie mam kolegów, którzy ze mną kończyli
        studia. Do Olsztyna z Giżycka przeniósł się chirurg, który był moim mistrzem
        podczas praktyk. W Olsztynie zajmował się onkologią. Nazywał się Zygmunt
        Krassowski.Mimo braku sprzętu, leków, krwi dokonywał cudów, które współczasnych
        wprawiły by w osłupienie. Rozmarzyłam się. Serdecznie pozdrawiam
        • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 01.02.04, 18:48
          Tak, tereny u nas nadal są piekne, chociaż coraz więcej pogrodzonych,
          niedostępnych jezor z napisami "wstep wzbroniony własność prywatna". Dlaczego
          piszesz, że już nie możesz wedrować, z twoich listów widać, że nie jesteś
          niedołężną staruszką, a wprost przeciwnie mozna zauważyć mnóstwo zapału i sił.
          Może motor to niekoniecznie (uwielbiałam, niestety sama nie jeździłam ale jako
          pasażerka)ale inne środki transportu czemu nie.
          Dr Krassowskiego nie znałam, za moich początków pracy sławę onkologiczną
          lokalną zyskiwał dr Niepsuj ale z tych starszych to Fajertag, Parys,
          Mnichowska, Gębik, Rastański, Tyllo, Laszko, Makowski, na pewno jeszcze pare
          nazwisk ale w tej chwili nie przychodza mi do głowy.
          Moi dziadkowie zze strony mamy też przyjechali z kresów min Mołodeczno, Lida,
          Wilejka. U nas b. dużo osób pochodzi z kresów, a my już jesteśmy rdzenni
          Warmiacy i Mazurzy. Przez ta wędrówkę ludów i polityke edukacyjną to b. długo
          lepiej znałam z opowiadań babci i dziadka historie ich rodzinnych stron niż
          Warmi.
          Lidzbark i Ostródę te okolice znam b. dobrze, gorzej z Ełkiem i Oleckiem.
          Chochliku, może warto jednak odwiedzić stare kąty, chociaż nie zawsze zmiany
          jakie zastajemy po latach chcemy widzieć.
          W kazdym razie urocza ziemia warmińko-mazurska czeka.
    • Gość: Iza Witam w lutym ! IP: 212.33.67.* 02.02.04, 09:14
      Ciągle mam nadzieję, że ta wiosna jest tuż, tuż. Strasznie ciężko się wstaje i
      mam juz dosyć zimowych ciuchów.
      Ale dosyć narzekania, trzeba jakoś iść do przodu, tym bardziej że ten luty
      trochę krótszy. Robiłam wczoraj rozliczenie PITi przeżywałam horror, bo raz to
      ja miałam oddawć (dużo), to znów winne było mi państwo. Wyszła w końcu rozsądna
      kwota, to mi się drukarka zepsuła. Nie nawidzę liczenia i to się na mnie mści
      niestety.
      • Gość: chochlik Re: Witam w lutym ! IP: *.lublin.mm.pl 02.02.04, 16:51
        Od dwóch lat nic nie dodaję, ani nic nie opisuję z zusowskiego Pit-u. To
        prawdziwy komfort. pozdrawiam
        • filut A ja chcę płacić jak najwyższe podatki .... 02.02.04, 18:42
          od proporcjonalnie wysokich dochodów. Wtedy PIT'a wyliczy mi "siła najemna":)
          Się rozmarzyłem:)
          Oby zdrowie było, to resztę zdobędziemy sposobem/siłą --> znowu się rozmarzyłem.
          Teraz do roboty, bo czeka mnie wędrówka za chlebem i muszę przygotować towar na
          wymianę:)))

          Pozdrawiam
          Fil
          • Gość: mała Re: A ja chcę płacić jak najwyższe podatki .... IP: *.man.olsztyn.pl 02.02.04, 19:25
            To ja coś na temat "siły najemnej". Pod koniec roku przypadkiem zauwazyłam, że
            mój mąż coś nie bardzo rozliczył swoje dochody. Żeby nie naplątać jeszcze
            bardziej zleciłam to własnie "sile". Oficjalne biuro, śródmiescie. Finał był
            taki, że musiałam robić mężowi korektę korekty, oczywiście kajając się w
            pismach do US. Musiałam się "przegryźć" przez te tematy czego NIENAWIDZĘ. Takie
            biuro to ja też mogłabym otworzyć.
            Jak zobaczyłam, że mój mąż rozkłada dziś PIT to kazałam mu to czym prędzej
            schować bo jeszcze mam gęsią skórke na sam widok, tym bardziej, że nauczona
            doświadczniem będę musiała te jego wyliczenia zweryfikować.

            Precz z podatkami
            • filut Re: A ja chcę płacić jak najwyższe podatki .... 02.02.04, 19:53
              Gość portalu: mała napisał(a):
              ...........czego NIENAWIDZĘ....
              Widocznie moja nienawiść jest większa:))
              Dzisiaj przyszedł ostatni papier o moich dochodach i wkrótce cały komplet
              dokumentów przekażę fachowcom.

              ... Takie biuro to ja też mogłabym otworzyć...
              A co Cię wstrzymuje? Czerp zyski z nienawiści:))

              ....Precz z podatkami...
              To też moje marzenie:)))
              Podobo posiadanie marzeń korzystnie wpływa na zdrowie:))

              Życzę zdrowia
              Fil
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 02.02.04, 20:11
      Z tym otworzeniem biura miałam na mysli swoje mierne wiadomosci i umiejętności,
      które jednak w konfrontacji z panią z biura profesjonalnego (ha, ha) okazały
      sie większe. Nie martwcie sie, nie otworzę biura rachunkowego:)
      --
      Zabrania się zabraniać
      • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII 02.02.04, 20:38
        Gość portalu: mała napisał(a):
        > Zabrania się zabraniać

        Twoja sygnaturka jest fajna. Jednak bliższa mi jest "Piwo jest dobre, piwo pić
        trzeba, kto pije piwo idzie do nieba". To sygnaturka jakiejś (na pewno
        sympatycznej) damy, na którymś z forów.

        Dobranocka
        Fil
        • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII 03.02.04, 10:28
          Dzień dobry, ale okropny-mokro i ponuro...
          Reszta mojej rodziny goni śnieg po stoku unikając deszczu. Ale są dzielni i
          się nie poddają ;-)

          W istotnej kwestii piwa zawsze czuję się jakoś poszkodowana. Nigdy nie
          nauczyłam się pić piwa. Nie smakuje mi i już-skaza jakaś czy co? Nawet na
          studiach, gdzie piwo było podstawą bytu i imprez,też się nie naumiałam...A że
          czasy były ciężkie i jedyną możliwością zdobycia życiodajnego napoju były
          wyprawy do źródła (czyli Żywca, raz na 10-14 dni) i przywiezienie odpowiednio
          dużych zapasów, brałam w nich udział ochoczo, ale bez skutku...Podobnie nie
          nauczyłam się palić ;-( Wybrakowana jakoś jestem...

          Czy ktoś wie jak ratować "drzewko szczęścia"? Już straciłam nadzieję. A szkoda
          bo ma ze dwadzieścia lat i odkąd przyszło do mnie, to jest mu coraz
          gorzej...Najpierw miało za ciemno, potem kot mu grzebał w ziemi i łamał
          gałązki, potem ono zrezygnowało i zrzuciło dużą część liści, potem dostało
          nowe miejsce i tak trwało wegetując (bez reakcji na moje działania). Trwało to
          ze dwa lata. Ostatnio (2-3 miesięce temu) zaczęło wypuszczać nowe listki i
          wyrażać chęć do życia. Zaczęło nawet nieźle (jak na siebie)wygląć ale gałęzie
          stare i nowe robią się wiotkie i trzeba je usuwać...Choroba jakaś czy co? Czy
          ktoś może wie o co chodzi? To taki mój krzyk rozpaczy, bo nie cierpię jak mi
          rośliny marnieją, o całkowitym zniszczeniu nie wspominając.

          To tyle w kwestiach roślinnych.

          miłego dnia
          betka
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 03.02.04, 14:04
            Babetko. Mam drzewko szczęścia, alejest jeszcze w powijakach bo ma zaledwie 15
            cm wysokości i wypusciło pierwszą gałązkę Stoi sobie na oknie w atmosferze
            raczej chłodnej . Na razie nie skarży się. Gimnastykę z Pitami przerabiałam,
            gdy prowadziłam "działalność gospodarczą" czyli bezpośrednia dystrybucję HL.Gdy
            otrzymałam dodatek opiekuńczy uważałam, ze dalej nie wypada i teraz mam z
            pitami spokój. Co prawda nie miałabym nic przeciwko temu żeby zarobić parę
            groszy, a nawet udało mi się to w minionym miesiacu. Za pogadankę na LUTW na
            temat, jak to drzewiej bywało w oparciu o moją książkę zarobiłam 40 zł. Nie
            sadzę by trafiła mi jeszcze choc raz taka gratka. Zwykle jestem wykorzystwana w
            ramach "działalności społecznej" Pozdrowienia
          • Gość: Iza W sprawie picia i palenia IP: 212.33.67.* 04.02.04, 08:56
            Betko nie jesteś odosobniona w tej "obojętności" do piwa i papierosów. Jak
            zdarza mi się pić piwo, to jest to zawsze z jakimiś dodatkami, które zabijają
            gorycz piwa i raczej mogabym pić dowolny napój, niekoniecznie piwo, bo i tak
            jest tam najmniej piwa. Co do palenia, to owszem mam trochę papierosów na
            sumieniu. Zaczęłam jedna późno na studiach i to zmuszona przez współtowarzyszki
            z akademika. W czasie sesji one paliły i w nocy trzeba było podtrzymać ogień,
            bo zabrakło zapałek, no i na mnie padło. Czułam się okropnie i to mi
            wystarczyło na całe życie. Teraz jest ok. bo prawie wszędzie jest zakaz
            palenia, jednak kiedyś dusiłam się w wielu pomieszczeniach i byłam tzw.
            biernym palaczem. Zaznaczam, że nie jestem fanatykiem i nie walczę z osobami,
            którym zdarzy się zapalić przy mnie, ale przesady.
            Co do drzewka szczęścia to nie mam pojęcia co mu może być, możę wyczerpał mu
            się zapas szczęścia - urządź mu pogodną emeryturę.
    • Gość: ango Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 03.02.04, 20:12
      Zobacze zaraz czy udało mi się zalogowaać. podjęłam tą decyzję po przeczytaniu
      pewnego watku na forum praca, gdzie były wypowiedzi pod nickiem mała a które
      bardzo mi sie nie podobały
    • Gość: Iza Gdzie jest Spinka ? IP: 212.33.67.* 04.02.04, 08:58
      Spinko odezwij się, czy u Ciebie wszystko ok. - mam nadzieję, że tak.
      • bbetka Re: Gdzie jest Spinka ? 04.02.04, 10:48
        Może Spinkaa zrobiła sobie ferie? ;-)
        A poważnie, przychylam się do pytania, gdzie nasza Prześwietna Prezeska się
        podziewa?

        Niestety odcięłam dzisiaj kolejny konar (bo sam już się pochylał do ziemi) z
        mojego drzewka:-(
        Postanowiłam je rozmnożyć i tak "przedłużyć" mu życie. Ale o stary egzemplarz
        będę walczyć do ostatniego listka! Nie takie rzeczy się robiło.

        Miałam też napisać coś w kwestii fachowców-po remoncie kuchni i przekonaniu
        się jak pracują "fachowcy" doszliśmy z mężem do wniosku, że spokojnie
        moglibyśmy założyć taką firmę "Kuchnie, łazienki-na zamówienie"-kokosowy
        interes. Gdyby to robić porządnie nie "fachowo" to od zamówień byśmy się nie
        opędzili...

        Chyba już wszyscy widzą,że od wczoraj brakuje mi "weny twórczej". Rozpisuję
        się na forum zamiast tworzyć teorię ku chwale nauki;-(

        miłego dnia
        betka
        • Gość: chochlik Re: Zbieg okoliczności IP: *.lublin.mm.pl 04.02.04, 12:25
          Na odwrocie kartki zerwanej z kalendarza z dnia 31,01 zawierajacej m.in. różne
          porady przeczytałam "DRZEWKO SZCZĘŚCIA (Crassula aborescens) To bardzo kladna,
          przypominajaca miniaturowy dąb roślina (jej poprawna nazwa to grubosz) hodowana
          w wielu domach, bo podobno przynosi szczęście. Nie przepada za silnym słońcem.
          Podlewać trzeba ja umiarkowanie, zaś na lato nie należy przenosić na balkon, bo
          wtedy rośnie wprawdzie szybciej, lecz liscie robią się drobne i brzydkie. Warto
          systematycznie nadawć jej formę drzewka. Co pewien czas obracamy doniczką, bo
          grubosz bardzo wychyla się do światła, przez co jego korona przybiera
          nieregularną formę. Rozmnaznie? Bardzo proste. Ucinamy sadzonki liściowe i
          wsadzamy w ziemię. Pozdrawiam
          • bbetka Re: Zbieg okoliczności 04.02.04, 12:39
            Dzięki Chochliku!

            betka
            • spinkaa Re: Zbieg okoliczności 05.02.04, 14:41
              Jestem, melduje sie, jestescie kochani, ze pamietacie:))
              Niestety, nie zrobiłam sobie ferii, a wręcz przeciwnie: zebrało mi sie bardzo
              dużo pracy i spraw różnych, pochłaniających czas i nerwy. Ale powolutku
              wychodze na prostą.
              Dlatego dzisiaj jeszcze tylko na chwilke wpadam, ale już niebawem (mam tę
              nadzieję), będa mogła więcej nieco czasu poświęcic dla siebie (a więc i na
              forum).
              Tymczasem zdrówka Wam życze, bo taka pseudo-wiosna zdradliwa jest okrutnie i
              podstępnie wirusami częstuje.
              • bbetka Re: Zbieg okoliczności 05.02.04, 19:12
                Witamy, witamy i
                czekamy, czekamy, aż będziesz Spinkoo miała więcej czasu.
                Mam nadzieję, że uporasz się ze sprawami i problemami i będziesz miała trochę
                więcej czasu na małe (no i oczywiście duże!) przyjemności. W tym pogawędki na
                forum.
                Powodzenia!
                betka
    • Gość: Iza Bo z tą popgodą... IP: 212.33.67.* 06.02.04, 08:43
      W zasadzie można zawsze narzekać na pogodę, ale u nas dziś leje i jest
      paskudnie i tak też się czuję - niestety.
      Nie chcę jednak się poddawć złym nastrojom i czekam na 13-tkę (ponoć ostatnią)
      żeby sobie coś kupić - bo to zawsze mi poprawia humor. Muszę jeszcze się
      rozprawić z komputerem domowym, bo sądzę że złapał jakiegoś wirusa, więc się
      podkształciłam u naszego administratora w pracy i ruszam do boju..
      życzę fajnego weekendu i pozdrawiam aktywnych forumowiczów i tych leniuszków
      też.
      • spinkaa Re: Bo z tą popgodą... 06.02.04, 12:19
        Izula - narzekanie na pogode ma sens o tyle, ze faktycznie nie sprzyja ona
        naszemu dobremu samopoczuciu. Szczególnie wiosna w środku zimy rozstraja
        skutecznie i organizm jako całośc, i często dołuje psychicznie. I koniecznie
        kup sobie cos fajnego, bo nie ma nic lepszego dla kobiety, jak własnie "mały
        drobiazg" (tak mawia pewna moja zamożna znajoma, kupując kolejną pare butów za
        tysiąc złotych albo torebeczke za 600)
        Z moimi trzynastkami jest podobnie - w tym roku prawdopodobnie po raz ostatni i
        to w dodatku okrojone w sposób maksymalny. Takie większe nic, a do tego
        dopiero w okolicach maja.
        Ale nic to, obyśmy zdrowi byli:)))
        • Gość: chochlik Re: Bo z tą popgodą... IP: *.lublin.mm.pl 06.02.04, 19:26
          Wczoraj spotkałam się z trzema nieco młodszymi paniami przy sałatce i
          herbatce.Każd miała się na co skarżyć. Serce, duszność, opuchnięte nogi, bóle w
          krzyżu. Nie skrżyła się ta, co straciła syna. Dziekowała nam chyba za to że
          miała komu podać poczęstunek, że nie był sama. Dziś spotkałam nieco młodszą
          znajomą, z ograniczoną sprawnością po przebytej we wczesnym dzieciństwie
          chorobie Heinego Medina. Miała w ubiegłym roku pecha, bo złamała nogę. Już się
          zrosła, ale chodzi z laską ortopedyczną. No i co. Powiedziałyśmy sobie, że mamy
          szczęście, bo mimo przeciwności losu żyjemy i póki co jesteśmy sprawne. Czego i
          Wam życzę na jak najdłuższe lata
    • filut Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - poświęcę się i 07.02.04, 10:15
      mimo siąpiącej wilgoci pójdę na spacer, nad morze, aby w kolejnych pubach
      sprawdzać, czy przypadkiem nie macie racji w kestii piwa:))
      Teoria MUSI być poparta praktyką:))
      Wyniki eksperymentów opiszę po powrocie i wywietrzeniu się z oparów chmielu
      rozcieńczonego w C2H5OH.
      Pozdrawiam
      piwny Fil
      • kreska1952 Drzewko szczęścia 07.02.04, 11:57
        Spróbuj wyjąć z ziemi i zobacz, czy nie gnije łodyga w ziemi. U mnie tak było.
        Na to tylko można spróbować odciąć powyżej chorej części, obsuszyć (z jeden
        dzień) i próbować na nowo ukorzenić. Może zanurzyć w ukorzeniaczu? Moje wielki
        niestety zdechło, bo zauważyłam za późno!

        Poradźcie mi co mam zrobić, żeby koty nie przychodziły na mój taras, balkon i
        ogródek. Ja je bardzo lubię, ale śmierdzi szatańsko!!!! Płyn kupiony w sklepie
        dla zwierząt nie poskutkował!

        Sezon rowerowy rozpoczęty! U mnie słońce świeci, wybywam.
        Pozdrawiam, Kreska
        • bbetka Re: Drzewko szczęścia 07.02.04, 14:14
          Dzięki Kresko za radę, pomyślę, czy zastosować, bo boję się już oddychać obok
          mojego drzewka żeby mu nie zaszkodziło ;-) Ale w akcie desperacji pewnie
          obejrzę je "od korzeni"

          Co do kotów nie mam pojęcia. Groźny pies? Na wsi u mojej babci psa wytresowali
          tak, że przeganiał obce koty z wielką zawziętością. Najśmieszniejsze było to,
          że był wielkim psiskiem i tylko na te koty był cięty (tresura) pozostały
          inwetarz traktował po "mamusinemu" - kury delikatnie wypraszał z grządek,
          pisklęta pilnował zeby nie wyłaziły za płot,a znalezione w krzakach,
          zniesione "na boku" jajka przynosił delikatnie do domu i kładł na wycieraczce.

          Mam do sprawdzania mnóstwo pisemnych egzaminów-niestety część to testy wyboru,
          które zabijają inwencję twórczą;-) Ale jak coś fajnego się trafi, nie
          omieszkam podzielić się moją radością;-)))

          Miłego dnia
          betka
      • filut Re: Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - wyniki 07.02.04, 16:51
        Jako człowiek dokładny, testy piwne przeprowadzałem wspólnie z kolegą, o wieku
        porównywalnym z moim, czyli mocno średnim.
        Wynik testu: "piwo jest dobre, piwo pić trzeba".
        Z tym pójściem do nieba, to nam nie wyszło, było za daleko, ale do domów
        (własnych) wróciliśmy samodzielnie. Długość trasy probierczej (Przymorze-
        Kolibki i z powrotem): ok. 15 km.

        Informacja dodatkowa (retrospekcja): piwo najlepiej smakuje po przejściu min.
        20km trasy leśno-polnej w czasie solidnego upału. Najlepiej gasi pragnienie,
        pite na schodach wiejskiego sklepiku, otwieranego w niedzielne południe, na
        żądanie potrzebujących:)) Jak miło wspomnieć;)

        Pozdrawiam
        Fil
        • Gość: chochlik Re: Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - wyniki IP: *.lublin.mm.pl 07.02.04, 18:43
          NBie znam się na piwie. Ale musze sie przyznać, ze przed laty, gdy byłam na
          wycieczce w Pradze Czeskiej piłam wspaniałe piwo w kuflu, nalewane z beczki.
          serwowane w starej, egzotycznej piwiarni na drewnianym, długim stole.
          A teraz koty. Mieszkam na parterze, przychodzą do mnie na balkon i znaczą na
          nim swoje terytorium. Tez nie wiem jak je przekonać, że balkon jest mój, a nie
          ich. Mogą przychodzić, ale jedynie jako goście, bez prawa zawłaszczenia. Muszę
          chyba popsikać scianę płynem o bardziej wyrazistym zapachu. Może naftalina?
          • spinkaa Re: Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - wyniki 07.02.04, 21:21
            Piwo podczas upału - znakomity wynalazek! Piwo w ogóle jest dobre, chociaż ja
            nie jestem az takim smakoszem jak mój małżonek, który twierdzi, że "piwo pite z
            umiarem, nie szkodzi nawet w duzych ilościach!" Niestety, ten przedni trunek ma
            jedną wadę - jest bardzo kaloryczny:((
            Koty, to także moje utrapienie. mam pietro wyżej sąsiada z kotem, który
            upodobał sobie sikanie (kot, nie właściciel) na mój balkon. Az sie boje, co
            będzie, gdy znowu przyjdzie wiosna, a wraz z nia otwarte balkony...
            • spinkaa marzec w lutym:( 08.02.04, 16:31
              Czarne chumry, deszcz leje, a chwile później słońce, powie ciepłego wiatru i
              jakis taki znajomy zapach: ni to wiosna, ni jesień, ale na pewno nie zima. Ot,
              po prostu, zwykły początek lutego:)))
              Pozdrawiam jednak zdecydowanie wiosennie (na razie w marzeniach)
              • Gość: Iza Też nie mogę powitać.... IP: 212.33.67.* 09.02.04, 07:39
                No nie mogę powitać wiosennie, bo dzisiaj u nas lekki mrozek, ale muszę zacząć
                myśleć optymistycznie, bo ubiegły tydzień mówiąc lekko miałam
                zwariowany.Dzisiaj idę jeszcze na ważną wizytę do endokrynologa, ale mam
                nadzieję że wszystko będzie ok.
                A teraz coś na dobry poczętak :
                Do weterynarza dzwoni telefon.
                - Panie doktorze, naszą Misię ukąsiła pchła!
                - Czy to pies, czy to kot?
                - Owad, panie doktorze, owad!


        • Gość: Iza Re: Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - wyniki IP: 212.33.67.* 09.02.04, 07:44
          Zdumiewa mnie Filu twoje poświęcenie dla dobra może nie nauki a koleżanek. Mam
          nadzieję,że nie przetrenowałeś się. Na urlopie będę zapewne nad morzem polskim
          i kto wie, "może nad morzem piwo ma lepszy smak" dobre hasło na reklamę no nie?
          Pozdrwaiam.
          • spinkaa Re: Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - wyniki 09.02.04, 07:47
            Witaj Izulka:)))
            Idąc za Twoja myślą, proponuję takie hasło: "Może nad morzem piwo pomoże"
            Trzymam kciuki za pozytywne wyniki:)
          • filut Re: Do Izy i Bbetki w kwestii piwa - wyniki 09.02.04, 08:04
            ..........poświęcenie dla dobra może nie nauki a koleżanek......
            Dla przyjaciół/ek jestem gotów do największych poświęceń!!! :)).
            Osobnicy z moim stażem życiowym preferują treningi na średnim poziomie, aby
            można je było powtórzyć.

            Z treści Twego postu wynika, że jesteć otwarta na eksperymenty. Wrota świata
            nauki są więc przed Tobą otwarte:))))
            Muszę się przyznać, że piwsko polubiłem dopiero po dłuższym okresie wstępnym.
            Być może, że gdyby nie odpowiednie towarzystwo turystyczne, to miałbym (jeszcze
            bardziej) okrojoną znajomość świata.
            Jeśli nad morze przybędziesz w sierpniu, to może będę już w stanie (po
            wyleczeniu ślipków) z bliska obserwować Twe rozsmakowywanie się w zupie
            chmielowej:)

            Słoneczko wstało i przypomina, że czas iść do ZUS'u, aby przyponieć im o mej
            chęci pobierania "emerytki". Gdybym tego nie zrobił, to skarb państwa miałby
            kolejne oszczędności do roztrwonienia. Tu nie ma automatyki:(

            Pozdrawiam
            Fil
            • Gość: chochlik Re: Przeswietni IP: *.lublin.mm.pl 09.02.04, 11:00
              Znów napadało na biało, a na szybach krople wody. Muszę się zmobilizować, ubrać
              i powędrować do sklepu w celu uzupełnienia zaprowiantowania. W sobotę wnuczka
              miała studniówkę. Jeszcze nie zdała mi sprawozdania. Nie ma czasu. UTW ma
              ferie. Nie mam motywacji do wyjścia z domu, oczywiście nie licząc chleba i
              mleka. Spotkałam takich, którzy usiłowali przekonać mnie że mleko to trucizna,
              zwłaszcza dla ludzi w podeszłym wieku. A ja nadal nie wierzę i uzywam tego
              napoju bez negatywnych konsekwencji. Pozdrawiam.
    • Gość: Iza U nas świetna pogoda... IP: 212.33.67.* 10.02.04, 08:56
      Rano było ślizgo, ale teraz jest słońce i jakoś lżej na duszy. Zanosi się,że
      dziś będę sama, bo moje koleżanki z pokoju "rozłożyły się" na przeziębienie. A
      więc zawijam rękawki i do ataku...!!
      Acha jeszcze czytałam dziś fajny humor :
      Ksiądz udziela ostatniego namaszczenia. Wzywa chorego:
      - Wyrzeknij się szatana!!
      - Nie - odpowiada umierający facet.
      - Powtarzam: wyrzeknij się diabła i uczynków jego!
      - Nie.
      - Dlaczegóż to, w imię wszystkich świętości?!
      - Bo zanim się nie zorientuję, dokąd idę, to nie chcę nikogo wkurzać.

      • Gość: chochlik Re: U nas świetna pogoda... IP: *.lublin.mm.pl 11.02.04, 10:21
        U mnie też, Pozdrawiam
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: 212.33.67.* 12.02.04, 07:49
      Dzis mam jakis zwariowany dzień. Od rana ktoś mi wydzwania na komórkę i się nie
      odzywa, numer też ma zastrzeżony. Mam ochotę w ogole ją wyłączyć, ale tym samym
      sobie zrobię szkodę, bo czekam na wiadomość. A jeszcze za późno wstałam,
      zapomniałam cieplej się ubrać i teraz się rozgrzewam, jak będzie mi ok to się
      jeszcze odezwę.
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 12.02.04, 14:51
        Dziś załatwiłam wreszcie dodruk mojej książki. Bede miała jeszcze 300
        egzemplarzy. 100 weźmiedo Warszawy mój brat i jednocześnie sponsor, a ja mam
        nadzieję że pozostałe 200 rozprowadzę bez większego trudu, bo zainteresowanie
        jest. W piątek mam zaproszenie na seminarium studentów sociologii na KUL-u.
        Cieszy mnie bardzo, gdy młodzi ludzie są są ciekawi przeszłości. Dziś mój syn
        ma urodziny. Skończył pięćdziesiatkę. Aż strach, jak te dziesi się starzeją. On
        ma wiecej siwych włosów niż ja. Pozdrawiam.

        • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII 12.02.04, 16:44
          Gość portalu: chochlik napisał(a):
          > Dziś załatwiłam wreszcie dodruk mojej książki.
          Gdzie, ew. jak, mogę kupić Twoją książkę? Najlepiej z "prześwietną" dedykacją.

          > On ma wiecej siwych włosów niż ja.
          Bo, jako chłop, nie wierzy we wszchmoc chemii:)))

          Pozdrawiam
          Fil
        • filut Szanowny Chochliku, ponawiam pytanie 15.02.04, 07:40
          "Gdzie, ew. jak, mogę kupić Twoją książkę? Najlepiej z "prześwietną" dedykacją."
          Będę ponawiał tak długo, aż uzyskam odpowiedź.
          Pozdrawiam
          Fil
    • Gość: Iza Brawo Chochliku... IP: 212.33.67.* 13.02.04, 11:37
      Gratuluję z powodu książki. Kiedyś się mówiło,że z rodziną najlepiej wychodzi
      się na zdjęciu, a w twoim przypadku to nawet sponsor.
      Zyczę miłego weekendu.
      • Gość: chochlik Re: Brawo Chochliku... IP: *.lublin.mm.pl 15.02.04, 16:04
        Jak wydrukują książkę to zawiadomię . Tytuł "Póki pamięć dopisuje, póki jeszcze
        czas. Ten wierszyk o szczęściu i o oczekiwaniu, który napisałam na wkupienie
        się do klubu czterdziestoletnich, to własnie z tej książki. Pozdrawiam.
    • Gość: Iza Co nowego... IP: 212.33.67.* 16.02.04, 07:45
      Mam nadzieję, że Spinka dołączy do nas i jak nakazuje obyczaj rozpocznie nowy
      wątek, bo ten już strasznie długaśny jest.
      Wczoraj byczyłam" się strasznie i bezwstydnie w domu. Pogoda była okropna i nic
      mi się nie chciało. Teraz patrzę po kątach w pracy i jakoś pusto. Zaraz się
      wyjaśni czyje dzieci są chore, kto sam się rozłożył i ile nas mniej do budowy
      świetności naszej firmy. Szef jest już widziałam na korytarzu - no nie ja się
      cieszę oczywiście niech sobie będzie zdrowy, niech...
      • Gość: chochlik Re: Co nowego... IP: *.lublin.mm.pl 16.02.04, 08:01
        Wczoraj, z okazji urodzenia 50 lat temu syna otrzymałam prymulkę i serduszko z
        czekoladkami. Oczywiście nie od jubilata tylko od przybyłej na uroczystość
        mojej siostry. Nawet doczekałam się toastu.
        Z kalendarza - "Grzane piwo z korzeniami: 3 szklanki jasnego piwa, 8 goździków,
        kawałek cynamonu, podsmażana skórka pomarańczowa cukier. 2/3 piwa wlać do
        rondelka, dodać goździki, cynamon, skórkę pomarańczową, przykryć i gotować 2-3
        minuty, uważając, żeby nie wykipiało. Gorącą mieszankę odcedzić, trochę
        ostudzić, posłodzić do smaku i wymieszać z pozostałym, podgrzanym piwem.
        Podawać do stołu w dzbanku i rozlewać do szklanek. Takie grzane piwo lepiej
        pomaga zasnąć niż wszelkie środki przepisane przez lekarza." Smacznego i...
        dobranoc. Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: Iza Co u Was kochani ! IP: 212.33.67.* 17.02.04, 08:35
      Widzę, że od jakiegoś czasu tylko ja i Chochlik udzielamy się na forum. Czy u
      reszty wszystko w porządku - Betka, Mała, Spinka , Filu - co z Wami. Może coś
      się dzieje złego i możemy jakoś pomóc napiszcie co u Was.
      • bbetka Re: Co u Was kochani ! 17.02.04, 09:13
        Izo kochana, dzięki za pamięć, że ja w ogóle jestem... bo ja sama to ostatnio
        myślę, że mnie nie ma, a jest tylko praca, która mnie pożera, następnie
        przeżuje i wypluje;-)

        Na szczęście sesja się skończyła, ale to krótka radość, bo jeszcze poprawki a
        od poniedziałku nowy semestr...Dodatkowo weszłam w etap końcowy mojej pracy i
        albo ja ją skończę, albo ona mnie wykończy. Szczerze mówiąc wolałabym to
        pierwsze. Niestety na tym etapie wymagam pomocy technicznej, bo sama nie umiem
        wielu rzeczy zrobić komputerowo (kiedyś było łatwiej - kreśliło się w tuszu na
        kalce i to mam opanowane) i proszenie o pomoc oraz późniejsza współpraca
        wyczerpują mnie kompletnie. Poza tym wszystko ok, szkoda tylko, że doba nie ma
        48 godzin.

        A na forum jakoś są takie okresy, że pojawiamy się falami.Też czekam aż Spinkaa
        się odgrzebie spod swoich obowiązków i założy nową część, bo ta jest już
        ogromna. A może się boi tej 13 już części?

        Miłego dnia
        betka
        • Gość: chochlik Re: Co u Was kochani ! IP: *.lublin.mm.pl 17.02.04, 10:22
          Z tą trzynastka to gruba przesada. Na osiedlu na którym mieszkam już od 44 lat
          mam trzecie mieszkanie. Jedno miało nr mieszkania 15, drugie 13, obecnie 14.
          Ani mnie, ani sąsiadom nic złego się nie przytrafiło, więc uważam, że lęk przed
          trzynastym wątkiem jest zupełnie nieuzasadniony. Dziś czeka mnie egzamin na KUL-
          u. Spotkanie autorskie z seminarzystami. Być może, że będą mieli podzielone
          zdanie na temat zakończenia. Oto one: Czego nauczyło mnie zycie? Tego, ze aby
          przetrwać i bezpiecznie, nie tracac twarzy, omijać rafy często zmieniajacej
          się, nie zawsze przyjaznej rzeczywistości, trzeba być wiernym swoim zasadom i
          ideałom, trzeba kochać ludzi, pracować dla nich i wspólnie cieszyć się życiem.
          Także i tego, że nie wszyscy pasują do mego idealnego ich wizerunku. W zwiazku
          z tym: Nie wierzę, teoriom symbolom, dogmatom,
          Nie wierzę w uroczystości, ceremonie, slogany
          Nie wierzę zapewnienio, wygłaszanym publicznie
          przez polityków, dziennikarzy i kler
          Nie wierzę w pusty gest znaku pokoju
          Nie wierzę pozorom,
          bo nierzadko są zasłoną
          dla pychy, chciwości i pieniactwa,
          dla głupoty, nieuctwa i egoizmu,
          dla cynicznej moralności Kalego.
          Wierzę w róznicę miedzy dobrem i złem,
          w prawdę tę samą dla siebie i innych.
          W odpowiedzialność za słowo i czyn,
          w tolerancję i miłoć bliźniego.
          Wierzę w zapobieganie złu nim zaistnieje.
          Wierzę w tworzenie dla potomności
          bezpieczeństw, ładu, sprawiedliwości i nadziei
          na lepszą przyszłość.
          pozdrawiam






          • Gość: Iza Chochliku tak trzymać ! IP: 212.33.67.* 17.02.04, 12:00
            Tyle prawdy w tym co napisałaś, ale kto jak nie ty może powalać nas rozwagą !
        • Gość: Iza Betko trzymaj się ! IP: 212.33.67.* 17.02.04, 11:58
          Widzę, że szczęśliwy finał już blisko. Ta Twoja praca jest trochę jak nasze
          dziecko (obserwujemy jak rośnie) tym bardziej będzie miło jak wyrośnie
          na "porządną" pracę (bo geny ma po nas). Trzymaj się wirtualne wsparcie masz
          jak diabli.
          • bbetka Re: Betko trzymaj się ! 17.02.04, 14:23
            Dzięki za wsparcie, będzie mi jeszcze baaardzo potrzebne.
            Podobno najłatwiej jest napisać (ten etap właśnie finalizuję), a późniejsza
            procedura (ponad 10 miesięcy) to dopiero jest koszmar... Plus pół roku czekania
            na wynik...Już się boję, chociaż staram się nie dawać wiary straszącym.

            Chochliku, powinnaś swoje myśli głosić jak najczęściej i w jak najszerszym
            gronie. Może do kogoś coś by dotarło...Bo na razie to społeczeństwo jest tak
            kompletnie ogłupione, że lada moment "u władzy" stanie Lepper no i wtedy jak
            śpiewa Anna Maria Jopek "...niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam" i
            to szybciutko!

            buziaczki
            betka
            • Gość: chochlik Re: Jeszcze jestem potrzebna. IP: *.lublin.mm.pl 17.02.04, 16:45
              Jestem już po. Wśród słuchaczy byli w wiekszości ksieża. Spotkanie kameralne
              przy kawce i ciasteczkach, z tym, że ja nie miałam czasu n konsumcję. Atmosfera
              niesamowicie przyjazna, aż czułam się zażenowana. Grożą mi następne spotkania.
              Ksiązka bedzie miała nabywców. Jeden ze słuchaczy w koloratce odwiózł mnie
              swoim samochodem do domu. Mimo że ujawniłam swoje poglądy zegnał sie ze mna
              kilka razy i sciskł moją dłoń. Do jutra. Jestem w skowronkach.
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 18.02.04, 19:59
      Pisze ten post już trzeci raz taka gapa ze mnie. Uprzejmie donoszę, że nic
      złego się nie dzieje a moja nieobecność to wynik strasznego braku czasu.
      Dziękuję za troskę i pamięć. Dziś, ponieważ mój organizm częściowo odmówił
      dalszej współpracy (ból głowy) szybciutko przyszłam zobaczyć co słychać u
      Prześwietnych, no i zobaczyłam, że nie tyko moja doba stała się za krótka.
      Wczoraj mój syn wszedł w wiek dojrzały, skończył 21 lat. Cieszę się, że wyrósł
      na mądrego i dobrego mlodego człowieka. mam nadzieję, że poradzi sobie w zyciu.
      Pogoda paskuuuudna. Pozdrawiam wszyskich pracusiów i tych aktualnie mniej
      zapracowanych orza oczywiście wszyskich odpoczywających. Mała
      Chcę jeszcze napisać, że wątki np. na F praca i wypowiedzi podpisane mała a
      kipiące agresją i wulgaryzmami TO NIE JA. Muszę założyć konto bo nie jest to
      miłe ale dziś jestem "inteligentna inaczej" więc już nie będę próbować bo jak
      wspomniałam piszę to samo już 3 raz.
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 18.02.04, 20:01
      uff, udało się :)
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 18.02.04, 23:58
        Trzymaj się Mała. Nie przejmuj sie tą "bardzo małą" z Pracy. Mu wiemy ze to nie
        Ty, wiec to chyba najważniejsze. Wysypiaj się ile możesz. Na ból głowy czarna
        kawa plus sok z 1/2 cytryny. I głębokie oddechy przy otwartym oknie. Pozdrawiam.
        • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII 19.02.04, 11:44
          Dzień dobry, melduję się że jestem!

          U nas pogoda piękna, a mąż mi zostawił ochydnie brudny samochód po tym
          błotnistym tygodniu...Teraz muszę pojechać takim i się wstydzić;-) Albo
          rozglądać uważnie żeby nikt mnie nie zobaczył...O co w pracy niełatwo.

          Mała zazroszczę Ci takiego dorosłeo i fajnego syna (o Chochliku nie wspomnę,
          który "babciując" ma same przyjemności), bo moja córcia ma 11 lat i jak
          pomyślę, że ten "trudny czas" potrwa jeszcze z 10 lat to ręce opadają;-)

          W tym optymistycznym nastroju uciekam do pracy i po pączki bo to dzisiaj tłusty
          czwartek! Czy ktoś picze pączki w domu? Bo ja niestety nie umiem. Ale jak tylko
          znajdę czas to się nauczę (i faworki też!), bo pączki uwielbiam. Dietę zaczynam
          od jutra ;-)))

          Miłego dnia
          betka
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 19.02.04, 14:26
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 19.02.04, 14:33
            > czwartek! Czy ktoś piecze pączki w domu? Bo ja niestety nie umiem. Ale jak
            tylko znajdę czas to się nauczę (i faworki też!), bo pączki uwielbiam
            Babetko. W odzidziczonej, chuba dziewiętnastoletniej ksiązce kucharskiej pt:"
            Kuchnia Litewska znalazłam przepis pt"Tanie pączki i.... weź czterdzieści
            zółtek... i td." Potraktowałam to wyłącznie jako lekturę. łateiej i taniej
            kupić ten przysmak w najbliższej piekarni, czy sukierni. Smacznego.
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 19.02.04, 16:41
      Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek.
      Niestety nie piekę ale spozywam i owszem.
      Pzyjemnego łasuchowania bez konsekwencji. To co się je ze smakiem nie szkodzi,
      a więc smacznego.
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.man.olsztyn.pl 19.02.04, 16:43
      Chochliku dzieki za radę. Czy ten sok to do kawy i czy to się słodzi?
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XII IP: *.lublin.mm.pl 19.02.04, 22:56
        Ja piłam z cukrem, ale można i bez, jezeli ktoś lubi na gorzko. Smacznego.
    • Gość: Iza Tak tu cicho! IP: 212.33.67.* 20.02.04, 12:34
      Dzisiaj dziecko w wieku przedszkolnym zapytało mnie co jest "najlepsze polskie"
      i muszę powiedzieć, że miałam problemy z odpowiedzią co to my mamy najlepszego
      na świecie a co Wy byście powiedzieli ?
      Zyczę spokojnego weekendu.
      papa
      • Gość: helmut Re: Tak tu cicho! IP: *.enovation.oper / *.enovation.nl 20.02.04, 15:09
        polski rozgardiasz jest dosyć dobrze znany i powinien być przedmiotem narodowej
        dumy. Zamęt - to polska domena
        • Gość: chochlik Re: Do Izy IP: *.lublin.mm.pl 20.02.04, 17:17
          Izuniu, jeżeli odrzucisz malkontentów, pieniaczy,krętaczy, kombinatorów,
          perfidnych, złośliwych cyników i tych którym się nie podoba życie jako takie,
          bo nie chce im gratis ofiarować gwazdki z nieba, to myślę, ze znajdziesz
          prawdziwą odpowiedź dla tego, jeszcze nie zdemoralizowanego kandydata na
          obywatela III RP. Pozdrowienia.
          • spinkaa Re: Do Izy 22.02.04, 14:14
            Jestem wreszcie:)))
            I juz biegne zakładac nowy watek. Ale poniewaz pytanie Izy jest bardzo
            interesujące, proponuje te końcóweczke przenieśc do nowego watku.
            Pozdrawiam:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka