pli
22.10.05, 15:07
jakiś czas temu pojawiłam się na tym forum z prośbą o skojarzenia praskie,
które przydały mi się do projektu, jaki robiłam na Wydziale Archiektury...
tym razem zajmuję się Przyczółkiem Grochowskim - jest on tematem mojego
projektu dyplomowego. szukam osób, które mieszkają albo mieszkały w Pekinie i
chciałyby odpowiedzieć mi na parę pytań. jeśli masz ochotę pomóc, to odezwij
się do mnie na maila (pli@gazeta.pl). A przy okazji może ktoś chciałby tutaj
napisać o swoich doświadczeniach? próbuję odpowiedzieć na pytanie, co ze
szczytnych założeń oskara hansena sprawdziło się na tym osiedlu, a co okazało
się zupełną porażką... co wam się tam podoba, a co najbardziej przeszkadza?
czy historie o tym, że to takie niebezpieczne miejsce, to tylko legendy, czy
prawda?
moje wrażenia - niemieszkanki, ale częstego dość gościa - są oczywiście
mieszane. podoba mi się przestrzeń we wnętrzu osiedla, która - bez płotów,
strażników i bram - jest wyraźnie "sąsiedzka", różna od tego, co dookoła -
niczyje i brzydkie. wciąż chyba nieźle działa podział na strefy piesze i
dostępne samochodem - ich podział w pionie daje tworzy też urozmaiconą
topografię przyczółka.
po wybudowaniu sąsiednich bloków - od wschodu i zachodu - przyczółek stracił
wiele zalet położenia niedaleko centrum, ale wśród "miejskiej" natury, został
częściowo odcięty od jeziorka.
same mieszkania - małe, wiadomo - chyba tylko w teorii mają doświetlane
kuchnie: te, które leżą w miejscu, w którym galeria przebiega między dwoma
blokami, w ogóle nie są od jej strony doświetlone. jak działa pomysł z
dzieleniem przedsionków do dwóch mieszkań? czy faktycznie tak dokuczliwy jest
hałas z galerii?
to tak na początek, liczę na odzew:-)