Dodaj do ulubionych

Archaiczny język kontra reformatorzy niebinarni

15.07.21, 19:40
Od wczoraj jedno z bardziej popularnych haseł wyszukiwanych w Google brzmi: „Cnoty niewieście, co to znaczy”. Kto wie, ten wie, kto nie wie, temu krótko wyjaśnię, że to pokłosie wywiadu jakiego udzielił minister Czarnek i komentarza dotyczącego słów, dr Pawła Skrzydłowskiego, doradcy ministra edukacji. Sama wypowiedź Skrzydłowskiego była archaiczna, kompletnie nieprzystająca do języka, zwłaszcza współczesnego języka młodzieży, i to doskonała ilustracja tego, jak PiS „walczy o młody elektorat”. Mówienie o jakimś gruntowaniu, ukształtowaniu, czy urabianiu „cnót niewieścich”, pachnie klasztorem lub pensją dla dziewcząt i trudno się dziwić instynktownym reakcjom ludzi. Za to zawsze warto pamiętać, że pomiędzy normalnością, czyli odwiecznym biologicznym, fizycznym i duchowym podziałem płciowym, a ideologicznym przegięciem w jedną, czy w drugą stronę istnieje przepaść.

Słowa Skrzydłowskiego miały być przeciwwagą dla tego, co wyczyniają „wkur…e feministki”, ale recepta polegająca na postawieniu spraw po drugiej skrajnej stronie ideologicznej wojny,znów nie zostawia miejsca dla normalności. Krótko mówiąc w szkołach publicznych wychowywaniem dzieci, obojętnie jakiej płci, nie powinien się zajmować ani „Strajk kobiet”, ani „Radio Maryja. I nie chodzi o żadną świeckość albo „neutralność światopoglądową”, ale o realizm pozwalający zachować normy kulturowe, jakie znamy. Najgorszą możliwą odpowiedzią dla barbarzyństwa kulturowego spod znaku tęczy, jest fundamentalizm religijny i nie oszukujmy się, że środowisko „Radia Maryja” to jest centrum polskiego katolicyzmu. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że na tej wojnie istnieje 1000 frontów i bitwy toczą się dosłownie o każdy przyczółek. Ponieważ jest to wojna ideologiczna, to nikt nawet nie próbuje zrozumieć znaczenia słów wypowiadanych przez wrogów, ale interpretuje je na potrzeby walki. Dokładnie tak się stało z nieszczęsnymi „cnotami niewieścimi”, z których miliony już się pośmiały, ale niekoniecznie wiedząc, z czego się śmieją.

Fakt, że niezbyt mądrzy politycy i doktrynerzy używają jakichś szlachetnych fraz do swoich bijatyk, nie oznacza, że mamy deprecjonować same słowa i ich znaczenie. Pojęcia bladego nie mam, jakież to zło i zbrodnia straszliwa kryje się za cnotą. Rozpaczliwie poszukiwanie w Google definicji słownikowej „cnót niewieścich”, która to definicja słownikowa, w obowiązujących słownikach zwyczajnie nie istnieje, pokazuje skalę problemu, którym niestety jest ignorancja. W encyklopedii PWN istnieje za to definicja cnoty i brzmi tak:

ZBIÓR ZALET CHARAKTERU, POSTAWA LUB SIŁA MORALNA WYRAŻAJĄCA SIĘ W DĄŻENIU DO DOSKONAŁOŚCI I W PRZESTRZEGANIU ZASAD BUDZĄCYCH SZACUNEK.

Co w tej definicji jest śmiesznego, bulwersującego, co tutaj jest nie tak i w jakim miejscu się znaleźliśmy, skoro szlachetność i dążenie do doskonałości stało się przedmiotem kpin. Podkreślę raz jeszcze, nie bronię wypowiedzi i oczywistego kontekstu wypowiedzi Skrzydłowskiego i nawet Czarnka, ale to Bogu ducha winne „cnoty niewieście” stały się głównym obiektem kpin. Jeśli darujemy sobie ideologiczne i religijne odniesienia, to „cnoty niewieście”, podobnie jak „cnoty męskie” i w konsekwencji „cnoty człowiecze”, pozostają jedyną drogą do zachowania odwiecznego naturalnego ładu, który rozmaici fanatycy usiłują postawić na głowie. Współczesny świat ma wiele cech charakterystycznych, jednak naczelną jest płytkość zmierzająca do wtórnego analfabetyzm. Ideologie wypierają słowa i całe frazy, nadają im zupełnie inne znaczenia i to się dzieje u podstaw języka. Mężczyzna i kobieta to w tej chwili słowa niemal zakazane, a budowanie idiotycznych „synonimów”, to nie tylko zbrodnia na języku, ale na człowieku. Zdecydowanie mniej się boję archaicznego języka, niż „postępowych” reformatorów „niebinarnych”.

Żródło:
www.kontrowersje.net/czarnek-niech-sie-zajmie-przywroceniem-normalnej-szkoly-ale-w-cnocie-nie-ma-nic-smiesznego/
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka