nertila
18.12.09, 15:40
Jeśli ktoś z Was próbowałby się sam czegoś dowiedzieć na temat historii "Kater
i Rades",którą tu przedstawię miałby spory problem. W j.polskim nie ma bowiem
żadnych publikacji na ten temat. Jedynie 10 linijek tekstu z "Albanii"
dr.T.Czekalskiego - to wszystko co znalazłam. A jest o czym pisać i przede
wszystkim jest o czym pamiętać.
To co teraz przeczytacie będzie w Was siedzieć i będzie boleć.
Jeśli kogoś to nie wstrząśnie widać ma mocne nerwy,albo twarde serce. Mi po raz pierwszy
zdarzyło się płakać w trakcie tłumaczenia tekstów. Tekstów włoskich,albańskich
i angielskich które tu zamieszczę. Chcę to opowiedzieć Polakom po polsku,bo
wiem że nie każdy musi znać te obce języki ale uważam ,że każdy powinien
wiedzieć co się wtedy wydarzyło.
Dzień emigranta - dzień tych którym udało się nimi zostać,a co z tymi którzy
nie dotarli tam dokąd zamierzali? Im nie udało się zostać emigrantem, nie
dlatego że ktoś ich zawrócił z drogi czy deportował do Albanii. Gdyby tylko
mieli szansę wyboru,każda z tych osób wybrała by deportację. Oni już nie mogą
wybierać, nie mogą nic opowiedzieć o tym co ich spotkało.Oni milczą. Ich już
nie ma...
Ich historia siedzi za to we mnie,a ja nie mogę sama dłużej milczeć.
Mnie to boli,chcę krzyczeć,ręce zaciskają mi się w pięści a z oczu płyną łzy
bezradności wobec okrutnej niesprawiedliwości i losu tych ludzi.Przeczytajcie
i zobaczcie.Jakże małe robią się nagle wszystkie problemy z którymi się
spotykam. Mam szansę mieć te problemy,móc się z nimi zmagać, bo żyję. A życie
to bieg przez płotki.Prosta droga do szczęścia na której wyrastają czasem
przeszkody. Ich z tej drogi zepchnięto.Niektórych w połowie drogi innych na
starcie. Najmłodsza z ofiar miała zaledwie miesiąc.