Z racji obowiązków służbowych spędziłem 3 dni w towarzystwie międzynarodowym, w tym pięciu osób z Albanii. Wszyscy oni mieszkają w Tiranie, tam pokończyli studia, ale mają za sobą dłuższe lub krótsze staże zagraniczne. Z wyjątkiem jednego pana należą do pokolenia 50-latków. A oto moje, oczywiście nader powierzchowne, spostrzeżenia:
1.Albańczycy wyróżniali się na korzyść znajomością języków obcych (ilość i jakość) oraz … elegancją (zarówno panie jak i panowie).
2.Wszyscy bardzo dbali o wykształcenie dzieci wydając na to naprawdę duże pieniądze. Ciekawostka: większość chciałaby, aby dzieci poślubiły cudzoziemców (przede wszystkim ze względu na możliwość zamieszkania na Zachodzie i swobodę podróżowania). Szczególnie dla córek, często kształcących się za granicą, nie bardzo chcieli na mężów Albańczyków z Albanii (bo zazdrośni, bo źle traktują kobiety, bo niezależnie od wykształcenia żony chcą o wszystkim decydować i uważają się za jedyne głowy rodziny…

3.Ostatniego dnia panowie wybrali się gromadnie do czegoś w rodzaju agencji towarzyskiej. Panie skwitowały to pobłażliwymi uśmieszkami. W niczym nie przeszkadzało to panom pokazywać zdjęcia swoich żon i odchowanych dzieci. Wydawali się być autentycznie przywiązani do rodziny.