Dodaj do ulubionych

dzieci i jezyki obce a jezyk polski....

02.07.05, 12:05
jesli sie powtorze to sorki... tak czytam tu posty i zastanowila mnie jedna rzecz. ba, cisnienie mi sie podnioslo jak przeczytalam ze jakas mama cieszy sie ze jej dzieci po polsku malo rozumieja... ja absolutnie nie chce nikogo obrazac, chcialabym jednak zapytac jak to jest z wami? ja jestem w zwiazku z obcokrajowcem, a i malo znam polakow tu w londynie ale za wszelka cene chce zeby dziecko znalo jak najlepiej 'moj' jezyk i takie slowa, obojetnie w jakim kontekscie chyba nie przeszlyby mi przez gardlo... mam nadzieje ze sie podzielicie swoimi uwagami pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aniek133 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 15:05
      Poki co, nie mam dzieci, ale zgadzam sie z Toba: nie wyobrazam sobie, zeby moje
      dzieci nie mowily po polsku. Nie jestem pewna, czy gdybym miala miec dziecko to
      nie wrocilabym do Polski.... Wlasnie po to , zeby wychowac dziecko w polskiej
      tradycji, kulturze itp.
      Chcialabym, zeby moje dziecko przede wszystkim czulo sie Polakiem, ale ja chyba
      jestem jakas nawiedzona, bo chyba nawet nie podejrzewalabym sie o taki
      patriotyzm. Sama nie wiem, co tu myslec :)

      Ale z drugiej strony, kazdy ma prawo wychowac dziecko, jak uwaza za stosowne i
      skoro matka nie chce, by dziecko znalo swoj ojczysty jezyk to jej sprawa. Inna
      kwestia jest, czy to dziecko bedzie kiedys szczesliwe z tego powodu, ze nie
      potrafi powiedziec poprawnego zdania w jezyku ojczystym swojej matki.....
      • reginan120 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 16:10
        oczywiscie ze kazdy ma prawo do wychowania dziecka wedlug wlasnych zasad. nie mozna tego podwazyc... staram sie tylko zrozumiec takie podejscie i nie potrafie, nie znajduje zadnych 'za', a razi mnie bardzo, ostatnio tez poznalam jedna mame w londynie, i musze przyznac - nie krylam oburzenia po jej wypowiedzi,ze: 'a na cholere jej dzieciom polski'... wiem ze takich osob duzo w londynie, dlatego chcialabym nawiazac konwersacje, niech mi wytlumacza...
      • agazat Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 16:12
        Ja chce, aby moja corka mowila po polsku. Postaram sie, aby tak bylo. Glownie
        ze wzgledu na moich rodzicow - jakos sie musi dogadac z dziadkami i wszystkimi
        polskimi kuzynami. A poza tym mam wrazenie, ze to da jej tez lepszy start w
        zyciu, dzieci dwujezyczne latwiej sie ucza innych jezykow. Wiem, ze nauczenie
        jej polskiego bedzie trudne, bo jestem w jej otoczeniu jedyna osoba mowiaca po
        polsku, ale mam nadzieje, ze wystarczy mi determinacji, aby ladnie mowila. Moim
        punktem honoru jest tez dobre wyrazanie sie w ojczystym jezyku. Nie znosze
        ludzi, ktorzy pobeda troche zagranica i "zapominaja" jak sie po polsku mowi.
        Lapie sie na tym, ze brakuje mi slowek lub ze jest mi latwiej wyrazic cos po
        angielsku, ale bardzo mnie to denerwuje i pracuje nad swoim polskim.
    • aniek133 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 16:28
      Nasuwaja mi sie nastepujace wyjasnienia sytuacji, w ktorej dziecko nie mowi po
      polsku: albo matka jest zbyt leniwa, zeby sie tym zajmowac i wpajac dziecku
      ojczysty jezyk, albo tak bardzo nienawidzi Polski, a byc moze i swojej rodziny,
      ze nie zyczy sobie w przyszlosci kontaktow pomiedzy dzieckiem, a jego
      korzeniami. Brutalne, ale kto wie....? Czekamy na wypowiedzi zainteresowanych.

      Aga, to chyba prawda, ze dziecko dwujezyczne ma zdolnosc do nauki jezykow
      obcych, czego przykladem jest nasza forumowa Natalia :)
      • violus73 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 16:53
        albo matka jest zbyt leniwa, zeby sie tym zajmowac i wpajac dziecku
        > ojczysty jezyk, albo tak bardzo nienawidzi Polski, a byc moze i swojej
        rodziny,
        >
        > ze nie zyczy sobie w przyszlosci kontaktow pomiedzy dzieckiem, a jego
        > korzeniami. Brutalne, ale kto wie....? Czekamy na wypowiedzi
        zainteresowanych
        Moze ja dorzuce cos w tej kwestii:)
        Ja jestem w troche innej sytuacji, bo i ja i moj maz jestemy Polakami i u nas
        w domu mowi sie tylko po polsku, ale...
        ja kiedys myslalam tak jak ty, jak przyjechalam tutaj poznalam kobiete, teraz
        to dobra moja znajoma, ma ona 2 corki i mowia one dosc slabo po polsku, tzn
        starsza troche lepiej, mlodsza o wiele gorzej i tez sobie pomyslalam, o matko
        ja nie chce zeby moje dzieci nie umialy mowic po polsku. Jestem tutaj kilka
        lat, mam dwojke dzieci i mimo, ze mowia one po polsku bardzo dobrze, to wiem
        jakie to sie staje ciezkie im dluzej tu jestemy. Moje dzieci urodzily sie
        tutaj, wiec ciagle otoczone jezykiem angielskim, teraz bedac w szkole
        wiekszosc czasu, tez ciagle slysza angielski, oczywiscie koledzy i przyjaciele
        tez angielscy, wiec takim dzieciom naprawde jest o wiele latwiej mowic w jez.
        angielskim niz polskim. Wiec teraz juz nie krytykuje nikogo, i zdaje sobie
        sprawe ze o wiele ciezej musi byc osobom ktore sa w zwiazku z obcokrajowcem.
        My sie staramy, zeby nasze dzieci mowily dobrze po polsku i na razie nam sie
        udaje, aczkolwiek starszy wtraca sporo angielskich zwrotow, staramy sie go
        poprawiac, ale wiadomo ze czasem to umyka i czlowiek sam sie lapie na tym, ze
        mowi do nich po ang. i nie dlatego, ze jestem leniwa, tylko czasem czlowiek
        znajdzie sie w takiej sytuacji. I podkresle, ze ja wciaz kocham Polske i
        tesknie za rodzina i znajomymi i napewno chce, aby moje dzieci dogadaly sie z
        babciami, kuzynami itd...
        • izabelski Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 18:23
          zgadzam sie z Violus - rozne powody sa tego iz dzieci nie mowia po polsku
          brak czasu, lenistwo, problemy w malzenstwie i mnostwo innych

          na pewno przelomowym jest wiek 5-6 lat, gdy tworzy sie i buduje poczucie
          odrebnosci dziecka
          jesli sie przegapi ten wiek, to potem bedzie bardo ale to bardzo to zmienic i
          przewartosciowac
          • eballieu Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 18:43
            To nie z lenistwa niektore dzieci nie mowia w jezyku rodzicow. Tak sie po
            prostu czasami dzieje.
            Znam pare niderlandzka, ktorych dziecko urodzilo sie w Rumunii. Tam poszlo do
            miedzynarodowego zlobka(angielski), pozniej mieszkali w Polsce - miedzynarodowa
            szkola - angielski, w konsekwencji czego ich najmlodsze dziecko nie pisze i
            bardzo malo mowi po flamandzku, bo ten "dialekt" niderlandzkiego jest uzywany w
            ich rodzinie. A konkretnie flamandzki z zachodniej czesci Fladrii. Dzis rodzina
            mieszka we Francji. Ich dzieci mowia i pisza po ang. i fr, mowia po flamandzku,
            pisac nie potrafia.
            Moj maz mowi do dziecka po flamandzku, tylko dlatego ze ja mu o tym
            przypominam. Bo w domu uzywamy francuskiego, on w pracy angielskiego 9czasem
            niemieckiego i fr. - zalezy od sytuacji). Jego przywiazanie do jezyka
            ojczystego - wedlug niego dziecko ma znac angielski, bo bedzie chodzilo do
            miedyznarodwej szkoly. I ma ten jezyk znac na wejsciu do szkoly, bo nie chce
            zeby czulo sie inaczej, obco dlatego ze nie zna jezyka ktorym posluguja sie
            inni.
            Ale jesli zlozy sie tak, ze bedziemy zyc np. w Italii, to wtedy polozymy nacisk
            na wloski i bedziemy robic wszystko w tym kierunku zeby wloski stal sie
            jezykiem, ktory z latwoscia bedzie przez nas uzywany.
            A ze ktos nie zna jezyka jakim posluguje lub poslugiwal sie jego rodzic - to
            jest wybor, moze zna inne jezyki? ktore w zyciu beda wazniejsze niz polski?
            Gdyby nasze dziecko mialo uczyc sie flamandzkiego - owszem kiedy mozna maz do
            niego mowi po flamandzku, ale jego kuzynki i kuzyni mieszkaja w roznych
            regionach flandrii i posluguja sie innymi dialektami flamandzkiego, oj bedzie
            zamieszanie. Ale zamieszania nie bedzie, jesli nasze dziecko bedzie znalo
            angielski:) i francuski.



            • eballieu Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 18:47
              Sumujac - stawialabym na jezyk otoczenie w jakim sie zyje.
              Zbyt dobrze pamietam to uczucie zepchniecia i wielki kompleks jako dziecko,
              kiedy slowa nie umialam powiedziec po niemiecku. Ale po dwoch latach lekcji,
              juz jakos szlo w piaskownicy i loda i frytki moglam kupic. Ale czulam sie
              odepchnieta jako dziecko na wakacjach w Niemczech bo bylam inna. Gdybym pewnie
              trafila tam do szkoly bez znajomosci jezyka - oj nie wiem co by sie dzialo,
              latwo by mi nie bylo.
              A pozniej na studiach zbyt duzo naczytalam sie o problemach tozsamosci dzieci
              ludzi, ktorzy wyemigrowali.
            • aniek133 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 18:52
              Moze to zabrzmi dziwnie, ale wydaje mi sie, ze co innego jak dziecko nie zna
              jezyka rodzimego ojca, a co innego matki. Matka to matka. Amen :)

              Wspoczuje temu dziecku pary niderlandziej, bo on juz pewnie nigdy nie bedzie
              umialo okreslic swojego pochodzenia i swojej przynaleznosci.

              Ja sobie tego nie potrafie wyobrazic. Ciekawe, jakbym sie czula, gdyby kiedys
              ktos mi powiedzial: "Jak to? Twoi rodzice sa Polakami, a Ty nie potrafisz mowic
              w tym jezyku???". Chyba byloby mi bardzo przykro.....
              • izabelski Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 19:42
                nie ewidze przykrosci w slowach i zachowaniu Polakow tu urodzonych a nie
                mowiacych po polsku
                natomiast widze dume tych ktorzy potrafia
                • agazat Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 19:54
                  Bo i jest z czego byc dumnym, w koncu to nielatwe. Ja bede bardzo dumna i z
                  siebie, i z Zosi, jesli ona bedzie mowic po polsku. Jesli mi sie nie uda,
                  trudno, ale wloze w to tyle wysilku, ile tylko bede mogla.
                • basiak6 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 20:57
                  Osobiscie uwazam ze jest w zyciu wiele wazniejszych rzeczy, dla mnie
                  najwazniejsze jest ze moje dziecko jest zdrowe i szczesliwe.
                  W naszej sytuacji, gdzie ja jestem tutaj juz tyle lat, sytuacja nie jest taka
                  prosta, poza dwoma kolezankami z Polski ktore nie mieszkaja blisko, moje
                  najblizsze towarzystwo jest wylacznie angielskie, moj synek, 2.5 latek, od 6 mca
                  zycia chodzi do przedszkola, angielski jest jego najwazniejszym jezykiem w tej
                  chwili i tylko po angielsku mowi. Polski rozumie ale nie mowi nic.
                  Nie bede rozpaczac jesli sie nie nauczy. Bede uwazala ze to szkoda ze sie nie
                  udalo, bo sama jestem od dziecka dwujezyczna (polski i niemiecki), ale nie
                  bedzie to mialo nic wspolnego z patriotyzmem, a raczej z tym ze nie nabyl tej
                  dodatkowej umiejetnosci. Ja z mezem zrobimy ile mozemy, na razie efektow brak,
                  ale tez niewiele czasu w tygodniu tak naprawde maly jest wystawiony na polski.

                  Ale bez przesady, wiecej tolerancji i zrozumienia, nie oceniajcie pochopnie
                  innych bo nie wiecie jakie maja sytuacje.
    • eballieu Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 21:45
      Ja nie wiem czy biedne sa dzieci, ktore nie znaja jezyka jedego z rodzicow.
      Wiem jednak jak czuja sie dzieci, ktore nie rozumieja nic wchodzac w srodowisko
      np. zabaw, przedszkola. Tzn. wiem jak ja sie czulam. I wiem ze we mnie
      powstawala blokada i chyba balabym sie ze np. w przypadku moich dzieci ta
      blokada zaowocuje problemami np. gorszym startem od samego poczatku.
      jesli zdecydowalibysmy zyc sie tu, w Wielkiej Brytanii, to jestem pewna, ze
      automatycznie robilibysmy tak, zeby dzieci jak najszybciej i jak najwiecej
      obcowaly z angielskim.
      W naszym przypadku po prostu moglibysmy tylko namieszac: maz Belg -
      dwujezyczny, z przewazajacym flamandzkim z Flandrii zachodniej, a ja Polka,
      miedzy soba rozmawiajacy po francusku..........
      He, i co wychowywac dzieci w zamknietej enklawie i miec efekt chicagowskiego
      Jackowa, gdzie ludzie zyja latami i nie znaja angielskiego?
      Trudne to wszystko.
      Mama moja zawsze mi mowie, bedzie milo jesli cos po polsku beda znac, a jak nie
      to Gombrowicza, Milosza, Szymborska kupie i podaruje po angielsku, to co
      wartosciowe beda mieli okazje poznac:)

      • aniek133 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 22:39
        Chcialabym jeszcze dodac, ze wlasnie szkoda mi tez tych dziadkow, ze nie beda
        mogli sie porozumiec z wnukami.... Szczegolnie, ze Polacy sa przeciez tacy
        rodzinni.... Bo na pewno nie chodzi o stojacych na polce Milosza i Szymborska.
        Nie znajac kultury, bardzo trudno jest zrozumiec poezje. I to taka poezje.....

        Uwazam, ze uczac dzieci drugiego jezyka, moze w pewnym okresie jest jakis
        moment, ze dziecko miesza jezyki, ale pozniej z tego wyrasta. Nie znam zadnej
        dwujezycznej osoby, ktora nieswiadomie "miesza" jezyki, wiec chyba o to nie
        powinnismy sie martwic :)
        • izabelski Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 22:58
          obaawa o mieszanie jezykow wz mojego doswiadczenia wynika z tego iz uwaza sie
          powszechnie, ze uczenie sie drugiego czy kolejnego jezyka jest skomplikowanym
          procesem - oczywiscie dziecko nie robi to w sposob taki jak my - nie zna i nie
          potrzebuje regul gramatycznych
          ono uczy sie przez kojarzenie i powtarzanie a nauczyciel (rodzic czy niania)
          poprawia bledy w mowie czy pismie na biezaco

          niedawno czytalam , ze ostatnie wyniki badan dzieci wielojezycznych wykazaly,
          iz maja one naw nadzwyczajny sposob wyksztalcony multitasking - bo musza sie
          przelaczac z jednego jezyka na drugi :-)
          ich mozg nabiera dodatkowych umiejetnosci, ktore nie sa wyksztalcaja sie u
          dzieci jednojezycznych
    • reginan120 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 23:24
      ja przepraszam jesli swoim postem kogos uraze, ale wciaz te posty do mnie nie przemawiaja. sluchajcie - my z kochanym rozmawiamy po angielsku, ale jego pierwszorzedne jezyki to grecki, wloski i albanski. w pracy uzywa tylko wloskiego, z pochodzenia jest grekiem. mimo tego ze pracuje ciagle i ja nie mam pojecia o greckim, on do malej TYLKO w tym jezyku mowi. ja natomiast, ucze ja polskiego. I nie wyobrazam sobie, zeby ktores z nas popuscilo. malutka kochamy ponad wszystko, jest jeszcze mala itd ale zadne z nas nie wyobraza sobie jej bez naszego ojczystego jezyka...(babcie dziadki itd) moze czekaja nas i ciezkie chwile, ale wiem ze zrobimy wszystko zeby ja tych jezykow nauczyc...
      Mamy! please, nie odpuszczajcie tak latwo....
      i prosze nie tlumaczcie sie tym ze ten polski w waszym codziennym zyciu zanika bo to od was zalezy...
      • izabelski Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 23:48
        kciuki trzymam za was
        ja tez nie popuszczam - co robi ze mnie matke hetere
        bo moich po prostu zmuszam do mowienia po polsku
        dzieki temu w polskim towarzystwie mowia po polsku, bawia sie ze swoimi
        kuzynami, mala czyta troche po polsku, ogladaja polskie bajki, szykuje je na
        przyszle wyjazdy na kolonie do Polski albo obozy harcerskie tamze
    • gosiash Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 23:41
      to ja też się narażę ;) Też uważam, że jak mama jest Polką to powinno jej
      zależeć, żeby dziecko znało j. polski. Wydaje mi się, że myślą przewodnią wątku
      było, nie to czy dzieci mówią po Polsku (bo z tym różnie może być, nie da się
      przewidzieć, jak się życie potoczy i jak się dziecko zachowa), tylko fakt że
      niektóre mamy Polki twierdzą, że nie będą swoich dzieci po Polsku uczyły, bo po
      co im to. No to ja uważam, że jak ktoś tak twierdzi, to głupota uszami mu
      wychodzi. Nawet jak ktoś twierdzi, że do Polski już nigdy nie wróci, to:
      1. Udowodniono, że nauka drugiego języka wpływa korzystnie na inteligencję
      2. MOże dziecko, jak dorośnie będzie miało chęć do Polski wrócić, choćby z
      wizytą. Ja znam kilku Polaków wychowanych w Anglii, którzy powrócili do POlski
      w latach 90-tych i baaaaardzo dobrze na tym wyszli. W Anglii na pewno by im się
      tak nie powodziło. (A po Polsku mówią/mówili z akcentem, ale mówili!)
      3. Nigdy nie mów nigdy, dzisiaj mogę się do Australii wynieść i spalić
      wszystkie bilety powrotne, a za chwilę, życie może mi spłatać psikusa i
      pędziorem do Polski powrócę. I co, jak się dziecko wtedy będzie czuło? (To do
      dziewczyn, które pisały, że wiedzą jak to jest bo wyjechały za granicę jako
      dziecko, nie znając języka i cięzko im było, pamiętajmy o migracji w drugą
      stronę, czyli do Polski)

      Generalnie człowiek, jak tylko ma taką możliwość to powinien się uczyć
      wszystkiego, co dobre. Więc dlaczego my mamy chcemy pozbawiać nasze dzieci
      dodatkowej umiejętności? Przypominam, tematem była niechęć mam do nauki dzieci
      Polskiego, a nie ich umiejętności pedagogiczne.
      • izabelski Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 02.07.05, 23:55
        jak to zwykle w necie - dyskucja schodzi czasami na manowce
        mysle, ze kazda mama, ktora dala rade nauczyc mowic swoje dzieci po polsku jest
        z tego dumna
        wymaga to konsekwencjii, uporu, przelamywania barier i konwenansow
        rodzina meza musiala sie przyzwyczajic, ze ja do dzieci w ich towarzystwie
        miowie po posku...

        ale tez mailam falstart - jak moja 8 latka zaczela mowic to ja vzaczelam
        mieszac jezyki
        niestety na moja niekorzysc - dziecko wybralo angielski jako swoj pierwszy jezyk
        dopiero 6 tygodniowy pobyt ze mna w Polsce (zanim podjelam prace) przelamal te
        bariere
        po prostu przestalam mowic wtedy do niej po angielsku
        mala zapomniala nagielski, po powrocie uczyla sie go szybciutko z tata ale ajk
        byla ze mna to polski byl w 100% naszym jezykiem codziennym
        tato, tez sie wtedy przyzwyczail, ze mowie po polsku do dzieci
        niestety czasami sie zapominam i mowie do nic hpo angielsku
        co owocuje zapominaniem jezyka

        za to jedziemy na wakacje i beda znowu z duma uzywali polskiego wsrod rodziny i
        znajomych

        kazda rodzina jest inna, kazda moa swoje nawyki i zwyczaje, dlatego tez
        wzbronilabym sie przed kategorycznymi komenatarzami a chetnie podziele sie
        swoja wiedza i doswiadczeniem
      • jofin Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 03.07.05, 00:28
        Widze, ze wiekszosc radykalnych pogladow glosza mamy bardzo malych dzieci i te
        z Was, ktore dzieci jeszcze nie maja. NO coz, zycie i rzeczywistosc czasem
        modyfikuje nasze poglady.
        MOje dzieci jeszcze w ubieglym roku mowily trzema jezykami. Chodzily do
        przedszkola i szkoly miedzynarodowej i jakos, nawet dobrze, sobie radzily. Gdy
        przyjechalismy do Anglii, pomimo tego, ze znaly angielski, z uwagi na fakt, ze
        system edukacji tutaj troche sie rozni od tego, jaki mialy wczesniej, musialy
        nadrobic sporo zaleglosci. I trzeba bylo im w tych zaleglosciach pomoc i to w
        j. angielskim. Nie bede dodawac, ze odbilo sie to na ich polskim, ktory gdziesz
        odsunelam na bok.

        Nie bede przytaczac znanych powszechnie faktow, ze wielojezycznosc dzieci, jest
        ogromnym bogactwem i dzieci rzeczywiscie duzo latwiej ucza sie jezykow niz
        dorosli. Ich system przetwarzania informacji dziala na zupelnie innych
        zasadach.
        NIewiele jednak sie pisze i mowi na temat, ze utrzymanie wielojezycznosci u
        dzieci wymaga od rodzicow sporego wysilku, czasem umiejetnosci pedagogicznych,
        no a przede wszystkim determinacji. Srodowisko angielskie nie jest tak bardzo
        przychylne wg. moich obserwacji wielojezycznosci, w czym rozni sie od
        srodowiska skandynawskiego , ktore mialam okazje blizej poznac.

        Ale do czego zmierzam. Sytuacje kazdej rodziny i kazdej mamy czy taty Polaka sa
        bardzo rozne. Moze rzeczywiscie jest przykre, ze niektorzy tak radyklanie
        odcinaja sie od wychowywania dzieci w ich j.ojczystym, ale przeciez kazdy ma
        prawo wolnego wyboru i wychowuje swoje dzieci wg wlasnego systemu wartosci i
        wlasnych standardow. Mnie wciaz w Polakach czy to w Polsce czy za granica
        zlosci inna rzecz, ze tak latwo wydajemy oceny na temat innych, tak czesto
        lepiej wiemy, co inni maja ze swoim zyciem zrobic.

        A wracajac do jezykow. Choc nie ze wszsytkim co eballieu napisala moge sie
        zgodzic, to niepodwazalnym faktem jest, ze naszym, rodzicow zdaniem jest tak
        wychowywac dzieci, aby przede wszystkim potrafily sie znalezc i czuly sie
        dobrze w srodowisku jezykowym, w ktorym przebywaja kazdego dnia. Jezyk
        rodzicow, choc z bolem czasem musimy to przyznac, jest niestety dla nich
        jezykiem dodatkowym, ktory moga one chciec znac i poznac ale niekoniecznie
        musza z tego czerpac satysfakcje.

        A tak szczerze i po prostu, to nawet nie wiecie, jak bardzo to nie jest latwe
        utrzymanie u dzieci j. polskiego, pomimo wielu staran i wielu wysilkow.



        • basiak6 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 03.07.05, 00:55
          jofin napisała:


          Moze rzeczywiscie jest przykre, ze niektorzy tak radyklanie
          > odcinaja sie od wychowywania dzieci w ich j.ojczystym, ale przeciez kazdy ma
          > prawo wolnego wyboru i wychowuje swoje dzieci wg wlasnego systemu wartosci i
          > wlasnych standardow. Mnie wciaz w Polakach czy to w Polsce czy za granica
          > zlosci inna rzecz, ze tak latwo wydajemy oceny na temat innych, tak czesto
          > lepiej wiemy, co inni maja ze swoim zyciem zrobic.
          >
          > A wracajac do jezykow. Choc nie ze wszsytkim co eballieu napisala moge sie
          > zgodzic, to niepodwazalnym faktem jest, ze naszym, rodzicow zdaniem jest tak
          > wychowywac dzieci, aby przede wszystkim potrafily sie znalezc i czuly sie
          > dobrze w srodowisku jezykowym, w ktorym przebywaja kazdego dnia. Jezyk
          > rodzicow, choc z bolem czasem musimy to przyznac, jest niestety dla nich
          > jezykiem dodatkowym, ktory moga one chciec znac i poznac ale niekoniecznie
          > musza z tego czerpac satysfakcje.
          >
          > A tak szczerze i po prostu, to nawet nie wiecie, jak bardzo to nie jest latwe
          > utrzymanie u dzieci j. polskiego, pomimo wielu staran i wielu wysilkow.

          Zgadzam sie w 100%. Nie znosze oceniania sytuacji gdzie ktos nie siedzi w
          czyichs butach.
          Nie mam okazji wyjezdzac do Polski na dluzej niz tydzien, obracam sie wylacznie
          w angielskim towarzystwie, w biurze siedze za biurkiem od 7, kiedy wracam z
          pracy jestem ledwo zywa i mam ochote po prostu spedzic 2h z dzieckiem zanim
          pojdzie spac, i ostatna rzecz o jakiej mysle to w jakim jezyku to robie...
          • eballieu Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 03.07.05, 11:21
            A widzisz BAsiak, teraz "dostanie" ci sie za karierowiczostwo:)Bo z dziecmi do
            drugiego roku zycia to mama powinna siedziec i latac na kazde wakacje do
            Polski:)
            Mama, ktora napisala, ze cieszy sie ze jej dzieci niezbyt dobrze rozumieja
            polski - uzyla tego w kontekscie sytuacyjnym, ze cieszy sie ze nie rozumieja
            wulgaryzmow uzywanych przez Polakow ktorzy pracuja prawdopodobnie na farmach w
            jej regionie.
            Mama ta jest tez filologiem z wyksztalcenia wiec chyba wie co robi:)
            Mi raczej glupota uszami sie nie wylewa i nie napisalam, ze nie chcialabym aby
            moje dziecko nie mowilo po polsku i po flamandzku(oj jakby jeszcze znalo
            dialekty flamandzkiego i jego forme zrodlowa - piekny niderlandzki) no i
            francuski jak prawie kazdy Belg, i angielski jak prawie kazdy Belg.....
            o kurde to byloby super.
            Co do dziadkow - niekotrzy dziadkowie mowia w innym jezyku niz polski i moze z
            tego powodu, az tak nie naciskaja. i niektorzy dziadkowie spotykaja sie na
            wakacjach z wnukami w innym m-cu niz Polska, wiec tez jest inaczej.
            Co do znajomosci Polski, historii, tradycji i zwyczajow, to chyba calkiem
            niezle wychodzimy jako rodzina na tle "przecietnego Polaka". Wiemy gdzie w
            Polsce jest najpiekniejsze barokowe opactwo, wiemy gdzie sa najwieksze zbiory
            sztuki secesyjnej, sledzimy na biezaco polska scene teatralna, Grotowskiego i
            Kantora - znamy, kuchnia Polska - oj wracamy do korzeni, schorcenera,
            przepiorki, a w Boze Narodzenie (i nie tylko) duzo wysilku robi moja rodzinka,
            zeby nie zasmucac stolu salatka jazynowa i pierogami, jakos tam nam sie wydaje
            ze "cos" z tej Polski wiemy i na swoj sposob ja odczuwamy jako "nasza".
            A jeszcze teraz gdy zobaczylam, ze Wysokie Obcasy obfotografowaly "Cepelie" w
            nowoczesnych wnetrzach i lansuja mode na takie powroty - no kurde, lowickie
            wycinanki nie od dzis wisza u nas na scianie. I nie dlatego, ze taka moda:)
            A sztuka wspolczesna, malarstwo i rzezba - ojejku tu to nawet nie dyskutuje na
            nazwiska z "moim" nie - polskim mezem. W koncu to on przechodzac obok rzezby na
            Canary Wharf w Londynie rzucil - o Mitoraj. Bylo mi wstyd, ze ja tam chodzilam
            tyle i sobie myslalam w kategoriach o fajna rzezba, a on - o Mitoraj, ten
            polski rzezbiarz z Krakowa.............................
            A do Polski moze wrocimy na emeryturze, na dzien dzisiejszy jeszcze bedziemy
            jezdzic po swiecie - tyle wiem. Chyba ze wygram w LOTTO! "Nasze buty" to
            wedrowka, z wyboru i kochamy takie zycie.
            • gosiash Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 03.07.05, 14:50
              I dlatego właśnie nie lubię pisać, bo słowo pisane różnie może być odebrane i
              ne zawsze intencje autora zrozumiane są ;)
              Nadal podtrzymuję swój radykalizm co do rodziców, którzy pytają "A po co ja mam
              moje dziecko mojego ojczystego języka uczyć?". Ja nie ktrytykuję rodziców,
              których dzieci słabo po Polsku mówią, bo pomimo tego że moja mała ma dopiero 16
              miesięcy, już wiem, że nie będzie to takie proste nauczyć ją polskiego. Wiecie,
              co, ja nawet nie krytykuję ludzi którzy przebywając za granicą coraz słabiej
              mówią w języku ojczystym, bo to też od wielu czynników zależy. Umysł to takie
              bardzo skomplikowane urządzenie.
              Ale nadal uważam, że jeżeli jest taka możliwość, to należy dać dziecku szansę
              poznania choćby paru zwrotów.
              PS. I zdecydowanie odcinam się od oskarżenia, że kiedykowlwiek krytykowałam
              mamę5plus, akurat Ją darzę podziwem i sympatią :)
              • eballieu Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 03.07.05, 19:37
                No pewnie ze gdyby wszystko bylo takie proste, to bysmy nadal mieli super
                bogate slownictwo, a ja nie zastanawialabym jak sie pisze dane slowo, a tak to
                poraza mnie coraz wieksza liczba ortografow jakie sadze. W publicznych m-cach
                jakim jest to forum chociazby, grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
                Chyba kazdy by chcial cos tam tym dzieciakom do glowy wbic, ale zycie pisze
                czasami inne scenariusze. Bo gdyby wszystko dalo sie tak latwo przewidziec, to
                mnie by tu dzis nei bylo.
                Wyjazd do UK byl najwieksza niespodzianka dotychaczas, nigdy, nigdy nie
                myslelismy.
                Mialy byc Chiny, a wyszlo Essex:)Nic tylko kupic rozowy dresik:)
    • effata Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 04.07.05, 00:21
      Widze, ze niezla dyskusja sie wywiazala. Juz kiedys zaczelismy omawiac ten
      temat, ale teraz troche nowych uczestnikow poruszylo rozne ciekawe aspekty.
      Caly weekend nad tym myslalam. Jak pewne rzeczy rozwiazac. Bo na razie jest
      bardzo prosto. Jestesmy Polakami, dzieci mowia po polsku. Wlasciwie tylko jedno
      mowi, bo drugie probuje i sie wkurza, jak nie rozumiem, co ukrylo sie pod
      slowem (?) 'ka" lub 'ba', a trzecie to na razie tylko 'łaaaa, łaaaaaaaaa,
      łaaaaaaaaaaaaa'
      W szkole oczywiscie angielski. Podlapal niesamowicie szybko, choc caly czas
      (jak to okreslila pani) nie bawi sie z dziecmi, z ktorymi by sie chcial bawic,
      bo te na jego poziomie (werbalnym) nie maja czasu, by go "przyuczac" jezyka na
      potrzeby swoich zabaw. Bawi sie wiec czesto sam (a mi sie serce kroi, jak
      czasmi przechodze obok, bo wiem, ze w Polsce byl dusza towarzystwa i 'hersztem'
      grupy przedszkolnej, ale na szczescie jest indywidualista i mowi, ze tak lubi
      czasami byc sam).
      Zasob slownictwa (polskiego) ma niesamowity, co w duzej mierze zasluga dziadka,
      jeszcze z Polski, ale juz zaczyna robic wstawki angielskie.
      Ale co bedzie z nastepnymi z gromadki?
      Znam rodzine niemiecka, ktora mieszkala przez 2 lata w Szwecji, dzieci chodzily
      do tamtejszego przedszkola i miedzy soba rozmawialy tylko po szwedzku!
      A w rodzinach mieszanych to chyba jeszcze trudniej.
      Ale chyba jednak warto troche powalczyc. (Ja jestem taka madra tylko na forum,
      he, he. Zebym ja w zyciu realizowala wszystko, w co wierze, ze jest dobre...)

      Ale tu taki maly pomysl dla zaganianych mam. Odkrylam niedawno bajki mojego
      dziecinstwa, ktore sluchalam co wieczor az do zdarcia plyty (winylowej).
      Niektore piosenki (bo to sa bajki muzyczne) pamietam do dzis. Teraz zostaly
      wydane na CD. Cena 12 zl. wiec taniocha, a naprawde wiele z nich jest godnych
      polecenia. I wysylaja za granice. Inne zalety to: sa razem z ksiazeczka, gdzie
      sa rozne rebusy, zgadywanki, kolorowanki, tematycznie zwiazane z dana bajka,
      rozbudzaja wyobraznie, mozna ich sluchac do poduszki i ... oszczedzaja maminy
      czas.
      Mysle ze sa dla dzieci od 3 do .... ? (nie wiem do jakiego wieku dzieci lubia
      sluchac bajki)
      Wada: jak sie odtwarza na komputerze, to nie mozna go uzywac (nie da sie
      zamknac do paska :( )
      Bajki-grajki

      --
      Always look on the bright side of life
      • effata W wuja celuj z dubeltówki ... 04.07.05, 00:32
        Mimo wszystko chcialabym, zeby moje dzieci byly w stanie rozumiec rozne zarty,
        niuanse jezykowe. Mam tu w Anglii takiego wujko-kuzyna (syna Polakow,
        urodzonego w Anglii, zonatego z Polka) i wlasnie kiedys zajelo mi to bardzo
        duzo czasu, w wytlumaczeniu mu sensu piosenki z Kabaretu Starszych Panow (co
        to znaczy 'całowac z dubeltówki' i dlaczego w wuja sie celuje z dubeltówki:))
      • pati.zop78 Re: bajki 04.07.05, 00:36
        ja tez pamietam. swietny pomysl. 'lokomotywa' byla moja ulubiona.

        a z tym zamknieciem okna: probowalas nacisnac klawisz windows na klawiaturze?
        rozwinie ci sie menu start i wtedy mozesz uruchomic jakis inny program.
        • effata Re: bajki 04.07.05, 00:46
          Acha, faktycznie to dziala! To super, kupie jeszcze pare bajek - na razie mam
          tylko jedna, bo szkoda mi bylo blokowac komputer, akurat jak mlodziez narezcie
          zniknela mi z pola widzenia i wzglednie zamilkla.
          Dzieki
          • effata Re: bajki 06.07.05, 11:15
            He, he, zamowilam kolejne bajki i wczoraj puszczalam te jedna ktora mam i ...
            niestety nie dziala. Owszem, jak nacisne na znaczek Windows, to moge uruchamiac
            inne programy, ale wtedy zatrzymuje sie bajka :(
            (Wczesniej sprawdzalam "na sucho", bez bajki)
            Moze bedzie dzialac na odtwarzaczu CD (powinno, choc nie mam jak tego sprawdzic)
            • pati.zop78 Re: bajki 06.07.05, 21:08
              czy ta bajka ci sie uruchamia w jakims programie (np Windows Media Player) czy w
              swoim wlasnum okienku? razem z obrazem czy sam dzwiek?
            • gosiash Re: bajki 06.07.05, 22:23
              A odtwarzacza dvd też nie masz? Bo płyty CD w zasadzie zawsze można odtwarzać
              na dvd. Niedługo wyprzedaże (może już są), to może uda Ci się jakiś tani
              odtwarzacz DVD zakupić, to przyda Ci się do bajek na dvd, a i do płyt CD będzie
              dobry, no i jeden wydatek.
    • jagienkaa Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 04.07.05, 16:32
      pisałam już o tym w tym wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=25264031
      bardzo mi zależy żeby Dominik mówił po polsku, a jeśli nie będzie mówił to
      chociażby żeby rozumiał. I na razie na szczęście nam się to udaje. Widać to,
      gdy jestem w polskim środowisku i rozmawiam z kimś po polsku - widzę że Dominik
      rozumie, choć nadal preferuje angielski. Dzisiaj była u mnie moja kuzynka i
      Dominik chodził cały ranek i mówi 'taki' dokładając np 'taki mały' albo 'taki
      czerwony'.
      Myślę że uczenie dziecka polskiego nic nas nie kosztuje, choć jest to dość
      niewdzięczna praca, ale tak naprawdę to chyba zależy od dziecka czy będzie
      zainteresowane mówieniem czy nie w przyszłości. I można się starać ile wejdzie,
      ale tak naprawdę to własnie dziecko zdecyduje co z tym językiem zrobi.
      Nie potępiam mam które nie uczą swoich dzieci polskiego, zwłaszcza np gdy są w
      sytuacji jak basiak6, ale warto się starać. Dlatego teraz mam Cyfrę+:)
    • tiffany7 Re: dzieci i jezyki obce a jezyk polski.... 06.07.05, 14:30
      Ja nie jestem mama, wiec wypowiem sie raczej z punktu widzenia lingwisty.
      Jestem za rozmawianiem z dziecmi w jezyku rodzicow, w celu rozwiniecia u nich
      umiejetnosci bilingualnej. Jest kilka plusow: przede wszystkim znajompsc wiecej
      niz 1 jezyka rozwija tzw. myslenie arbitralne. Takie dziecko bedzie potrafilo
      spojrzec na problemy wieloperspektywicznie.
      Nalezy rowniez wyjasnic, ze dziecko nie uczy sie jezyka obcego od rodzicow. Ono
      je nabywa poprzez kopiowanie, nasladowanie zachowan rodzicow. Poniewaz jest to
      proces nieswiadomy, przyswajanie 2 lub wiecej jezykow jednoczesnie nie jest tak
      trudne jak sie nam wydaje. Mam znajomego, ktorego matka Portugalka, ojciec
      Hiszpan a on sam urodzony we Francji swietnie wlada wszystkimi tymi jezykami
      bez tzw. interferencji, czyli przenikania sie. Z latwoscia przechodzi z jednego
      na drugi.
      Trzecia rzecza, z ktorej wg mnie czesto nie zdajemy sobie sprawy jest tzw.
      tozsamosc dziecka. Jezyk rowniez sie na to sklada, bo nauka jezyka to rowniez
      nauka kultury kraju z ktorego ten jezyk pochodzi. Mialam okazje zaobserwowac
      kilka przypadkow, gdzie dzieci, ktore nie mowia jezykiem danego rodzica, bo z
      jakis powodow nie byly "nauczone" w starszym wieku coraz mniej interesuja sie
      kultura z ktorej pochodzi ten rodzic. W jednym, skarajnym przypadku, moglabym
      powiedziec, ze taki nastolatek patrzal na nia z gory, uznajac ja za bardziej
      obca niz kultura jezyka 1, z ktora sie calkowicie sie zingerowal i utozsamil.
      Oczywiscie do kazdego przypadku nalezy podejsc indywidualnie, nikogo nie
      osadzajac. Niemniej jednak zalecam rozmawiac z dziecmi w swoim jezyku, uczyc
      ich dwu-jezycznosci i dwu-kulturowosci, bo profity napewno beda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka