Gość: QQ
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.12.11, 09:07
Wczoraj ok. 17-tej spokojnie jak codzień biegam sobie po Kępie Potockiej. Na wysokości "Araba" podbiegają do mnie 2 kundle - niestety jeden uwalił mnie w nogę. Paniusia tłumaczy, że pieski jej się wyrwały", że jest w ciąży ( co to ma do całej sytuacji). Dzwonię po straż miejską i o dziwo bardzo szybko pojawiają się na miejscu. Strażnik pierwsze pytanie - gdzie psy mają kagańce ? A ta idiotka, że ta rasa nie musi ( pies siąga powyżej kolan). Strażnik do niej że z zaistniałej sytuacji wynika, że MUSI mieć kaganiec i być na SMYCZY. Zresztą takie są przepisy. Poszli z psiarą do domu aby sprawdzić szczepienia - na szczęście były. Proponowali mi wniesioenie na policji sprawy o naruszenie nietykalności ale sobie odpuściłem. Powiedziałem, że będę usatysfakcjonowany mandatem. Plusem ze strony włascicielki piesków było stwierdzenie, że chyba będzie musiała kupić kagńce. Brawo za szybką i skuteczną interwencję straży. Sprawa do sprawdzenia pod numerem straży.
Ps. Mam psa który ZAWSZE na spacerze jest na smyczy.
Ps2. Muszę sobie kupić jakąś pałę na takie kundle ( a może na ich włascicieli?), aby spokojnie sobie wieczorkiem potruchtać