sloggi
30.03.05, 03:03
Ukraiński AwtoZAZ jest zaniepokojony przewlekaniem się rozmów o zakupie akcji
FSO i nie wyklucza upadku warszawskiej fabryki.
Wbrew temu, co zapowiadał dziesięć dni temu wiceminister gospodarki Jacek
Piechota, umowa o sprzedaży ponad 20 proc. akcji FSO, które należą do państwa,
nie zostanie parafowana do końca marca. - Liczymy, że stanie się to na
początku kwietnia. Inwestor jest o tym uprzedzony - powiedział nam
wiceminister skarbu Dariusz Witkowski, który prowadzi negocjacje z AwtoZAZ.
Według Witkowskiego jest kilka powodów opóźnienia. Wycenę FSO kończy jeszcze
doradzająca resortowi firma PricewaterhouseCoopers, która konsultowała swoje
ustalenia z wyceną przygotowaną na zlecenie zarządu FSO przez firmę KPMG.
Około półtora miesiąca temu resort uznał też, że potrzebuje kancelarii
prawnej, która oceni, czy umowy z AwtoZAZ chronią należycie skarb państwa
przed ryzykiem związanym z tą transakcją. Kancelaria jest wybrana i być może w
środę ministerstwo podpisze z nią umowę.
Tymczasem AwtoZAZ jest już zmęczony i zaniepokojony ciągnącymi się od pięciu
miesięcy negocjacjami. Sam nie zna przyczyny opóźnień. - Tymczasem sytuacja
FSO pogarsza się z każdym dniem. Nie wiadomo, czy w końcu będzie jeszcze o
czym prowadzić negocjacje, jeśli FSO po prostu przestanie istnieć -
powiedziała nam Natalia Bey, asystentka Tarieła Wasadze, przedsiębiorcy, który
kontroluje AwtoZAZ.
Od ponad dwóch lat ukraińska firma odbiera lwią część produkcji z FSO,
podtrzymując faktycznie działalność warszawskiej fabryki.
- Korzystamy obecnie z 20 mln dolarów pożyczki przyznanej przez AwtoZAZ na
zakupy części do produkcji aut od polskich kooperantów. Produkcję prowadzimy
jednak na małym poziomie. Zamierzaliśmy ją zwiększyć, korzystając z
finansowania przez AwtoZAZ, ale ten nie zwiększy finansowania, dopóki nie
zostanie wspólnikiem FSO - przyznał Janusz Woźniak, prezes warszawskiej
fabryki samochodów.
Dodatkową niepewność wprowadza zmiana warunków działania branży motoryzacyjnej
na Ukrainie. W ostatni piątek parlament w Kijowie na wniosek rządu Julii
Tymoszenko postanowił zlikwidować przyznane różnym branżom ulgi podatkowe. W
ramach tych cięć AwtoZAZ utracił ulgę w podatku dochodowym, z której miał
korzystać od tego roku do końca 2007 r. Jednocześnie zmieniono na Ukrainie cła
na samochody. Stawka cła na nowe auta wzrosła z 15 do 20 proc., ale na
używane, które mają ponad pięć lat, spadła z 30 do 20 proc.
Natalia Bey zapewniła nas jednak, że zmiany przepisów nie mają wpływu na plany
inwestycyjne wobec FSO.
AwtoZAZ w zeszłym roku odkupił od polskich banków wierzytelności wobec FSO. W
ten sposób zyskał prawo do prawie całego majątku żerańskiej fabryki
zabezpieczającego długi wobec banków. Może zatem wywieźć maszyny z Żerania na
Zaporoże, jeśli nie będzie mógł prowadzić produkcji w Polsce.
Koszty upadku żerańskiej fabryki jesienią zeszłego roku przedstawiciele rządu
szacowali na 150 mln zł z publicznych pieniędzy. Na marne poszłyby też ponad
52 mln zł pomocy publicznej wypłaconej ostatnio FSO przez resort skarbu.
/gazeta.pl/