Dodaj do ulubionych

"DGP": Zarobki rosną dzięki językom

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.10, 08:42
Język angielski to standard .

Ale jaki angielski ?

Kto to ocenia ?

Ilu tych , którzy twierdzą , że świetnie mówią po angielsku , zadało np egzamin Toefl na 80 pkt
( dawnych 550 pkt ) ?

Bo dopiero zdanie Toefl albo CAE jest jakimś wiarygodnym potwierdzeniem takiej umiejętności .
Obserwuj wątek
    • Gość: jaś Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: 212.76.46.* 16.09.10, 09:07
      ja zdałem kiedyś CAE i bardzo sceptyczny jestem w ocenie swojej znajomosci języka. MSZ to nie jest jeszcze dobry angielski.
    • Gość: jacek "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.compi.net.pl 16.09.10, 09:47
      nie rozumiem: dalczego tyle uwagi poświęcono niszowym językom ????
      Dlaczego ani słowa nt. niemieckiego, hiszpańskiego oraz włoskiego ??? Przecież tyle jest firm wywodzących się z tych krajów !
    • Gość: Gość Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.10, 09:49
      Zgadam się, to jest tylko powtarzanie mantry: angielski, angielski, angielski. A tak naprawdę po lekcjach angielskiego dzieci w szkole się tego nie nauczą bo to jest dość trudny język. Pisownia koszmarna, wymowa koszmarna (np.: różna długość głosek odgrywa znaczenie, wiele dźwięków bardzo podobnych a do tego nie występujących w polskiej fonetyce), gramatyka również, ta ilość czasów, jedyne co łatwiejsze to brak rodzajów gramatycznych i pozycyjność języka.
      Poza tym ta wieloznaczność słów. Ble.
      No a teraz: Brytyjski angielski, Amerykański angielski, Australijski angielski, Nowozelandzki angielski, dialekt z RPA. Nie wspominając slangów w samej WB.
      • Gość: MKN Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.10, 10:13
        Nie moge sie zgodzic, angielski jest relatywnie latwym jezykiem (ja sam mam CPE). Wieloznacznosc slow wystepuje wszedzie. A angielski tym sie rozni od chociazby niemieckiego ze pomimo wiekszej liczby slow, tak zwane aktywne slownictwo (uzywane na codzien, w normalnych konwersacjach) jest bardzo niewielkie ilosciowo. Nie wiem co takiego kosymarnego widzisz w pisowni, czasy sa wbrew pozorom logiczne i po pewnym czasie przychodzi to naturanie.
      • kosmiczny_swir Jesli angielski jest trudny to ja jestem kosmita 16.09.10, 10:20
        Jesli angielski jest trudny to ja jestem kosmita. Angielski to chyba jeden z najlatwiejszych jezykow na swiecie, razem z Hiszpanskim.
        Trudne jezyki to jezyk Japonski, Chinski, Polski, Czeski. To sa prawdopodobnie najtrudniejsze jezyki na swiecie.
        • Gość: AngloPol Re: Jesli angielski jest trudny to ja jestem kosm IP: 87.244.92.* 16.09.10, 10:49
          kosmiczny_swir.....Zgadzam sie. Hiszpanski jest nawet latwiejszy od angielskiego- a zwlaszcza tym ktorzy znaja troche laciny, angielskiego albo francuzkiego. Polski jest BARDZO trudny jezyk dla takich jak ja co do polskiej szkoly nie chodzili. Angieskiego sie ucza naprawde bardzo szybko moi koledzy z polski i juz dostaja prace w angieskich bankach i biurach itd. No i oczywiscie jest roznica rozmawiac na codzien, rozmawiac na tematy powazne, czytac i pisac. Najtrudniej to pisac!! PS No i Islandzki prawdopodobnie jest bardzo trudny jezyk. No i dlaczego artykul nie pisze o niemieckim, rosyjskim i tureckim.
          • hit.and.run Re: Jesli angielski jest trudny to ja jestem kosm 16.09.10, 12:14
            >Hiszpanski jest nawet latwiejszy od angielskiego

            Chyba dla dzieci w Barcelonie.

            W angielskim nie ma tylu odmian czasownikow przez osoby i czasy ile jest w hiszpanskim.

        • Gość: abcd Re: Jesli angielski jest trudny to ja jestem kosm IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.10, 11:17
          Fakt, polski jest trudny. Na przykład to, że nazwy języków piszemy małą literą. Jak widać, przedmówca nie może się zdecydować. Chyba że łatwiejsze piszemy małą "angielski", a trudniejsze wielką: "Polski". Tylko co z h(H)iszpańskim?
          • kosmiczny_swir Re: Jesli angielski jest trudny to ja jestem kosm 16.09.10, 11:29
            Wiesz, jak sie mieszka za granica juz dluzszy czas i w pracy wiekszosc czasu mowi sie po angielsku to pewne przyzwyczajenia przenosza sie miedzy jezykami. Szczerze mowiac to regoly dotyczaca pisania nazw jezykow calkiem mi sie juz mieszaja miedzy angielskim, dunskim i polskim.
    • Gość: fred-zgred "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: 81.219.145.* 16.09.10, 10:38
      Najprostszym jezykiem jest niderlandzki, wiem bo znam go bardzo dobrze, angielski troche gorzej ale to jakos nie wazy na mojej karierze. I podane zarobki mniej wiecej sie zgadzaja - to zalezy od miasta, doswiadczenia i branzy oczywiscie.
    • Gość: olo "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.82-134-42.bkkb.no 16.09.10, 10:54
      Ja inwestuje w norweski, calkem sporo - ciezko mi idzie, ale juz sie jakos dogaduje. Czytam calkiem OK, ale pisanie to na razie katastrofa... no moze nie katastrofa, ale jest cianko.

      Angielski jest w miare latwy, nie przesadzajcie z ta super znajomoscia, pracuje za granica i ludzie roznie mowia, maja rozne zasoby slow. Nie widze zadnych problemow jesli ktos mowi gorzej a ktos slabiej, najwazniejsza jest praktyka. Korespondencje po angielsku pisze sie na kompie i komputer sprawdza poprawnosc pisowni - wszyscy tak robia z wszystkich krajow.

      Znajomosc praktyczna jezyka wplywa przede wszystkim na stopien pewnosci siebie, kiedys gdy zaczelem dogadywac sie po angielsku, czytac ... poczulem sie o niebo lepiej.
      • Gość: Autor Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.aster.pl 16.09.10, 11:16
        Proszę Państwa, na swoim przykładzie stwierdzam, że jest to bełkot. Skończyłem arabistykę 6 lat temu i od tamtej pory nie mam kontaktu z językiem, gdyż zapotrzebowanie na osoby władające arabskim jest w Polsce bliskie zeru. Śledzę dla sportu oferty pracy dla osób ze znajomością tego języka , ale z reguły są to szyte grubymi nićmi ogłoszenia pisane pod konkretną osobę (np. wymóg odbycia rocznego stypendium w instytucie arabskiego w Damaszku - dlaczego akurat tam?). Nawet ambasadorowie UE wysyłani na placówki wcale nie muszą znać języka kraju, do którego się udają. Od czego jest Google Translator.
        • Gość: olo Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.82-134-42.bkkb.no 16.09.10, 11:45
          To ciekawe, bo podobno z arabskim mozna znalezc fajna prace, w Europie i USA...
          Zeby z google translatora korzystac tez trzeba znac jezyk z ktorego sie tlumaczy, szczegolnie jesli jest tak rozny jak arabski, inaczej wychodzi niezrozumialy belkot. Jesli trzeba przetlumaczyc tekst dla siebie, zeby zrozumiec o co w nim chodzi to jest narzedzie OK - da sie zalapac troche sensu. Jesli trzeba napisac juz cos samemu to wyjdzie z tego niezrozumialy belkot.
          • Gość: AngloPol Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: 87.244.92.* 16.09.10, 12:16
            Olo.....ciekaw jestem czy Bokmål czy Nynorsk i ktory dla polakow/cudzoziemcow jest latwiejszy? Mialem kiedys bardzo duzo kontaktow ze szwedami, norwegami i dunczykami i czesto pytalem sie ich ktory skandynawski jezyk jest najlepiej sie nauczyc. Mowili mi ze najlepiej znac szwedzki bo norwedzy, dunczycy i sporo finow rozumie b. dobze szwedzki ale szwedzi maja troche trudnosci rozumiec sasiadow. Ale mimo tego wybralem hiszpanski bo jest bardziej pozyteczny mi, duzo latwiejszy i setki milionow ludzi wlada nim.
            • Gość: olo Re: "DGP": Zarobki rosną dzięki językom IP: *.82-134-42.bkkb.no 16.09.10, 13:00
              Dla mnie jest bardzo trudny ale mam juz swoje lata, oczywiscie to Bokmål - Nynorskiem posluguje sie mala czesc ludzi. Inne dzwieki niz w Polskim, inna konstrukcja zdan, masakra - kiedys myslalem, ze angielski jest trudny, ale angielski jest zdecydowanie latwiejszy. Jestem z rocznika ktory uczyl sie tylko rosyjskiego w szkole i angielskiego nauczylem sie prawie samodzielnie. Co do rozumienia to wlasnie Szwedzi tu przyjezdzaja do pracy, sam mam ich chyba 7 w biurze i czasami ich rozumiem a czasami nie ;-), mam pana z Dani z ktorego niektorzy smieja sie, ze jeszcze nie nauczyl sie norweskiego, on sam powiedzial mi, ze nie ma zamiaru - mieszka tu juz bardzo dlugo, niedlugo to bedzie chyba 30 lat.
              Bokmål to prawie kopia dunskiego... Co do rozumienia innych jezykow skandynawskich to raczej norweski jest w pozycji srodkowej i znajac ten jezyk mozna sobie radzic ze szwedzkim i dunskim. Wynika to chyba z historii tego kraju ktory dlugie lata byl czescia zarowno Danii jak i Szwecji.
              Najwiekszym problemem sa dialekty, nie spodziewalem sie, ze z tego tytulu moge miec problemy, dialektow sa dziesiatki :-( a najpopularniejszy zwrot to chyba ''Hva sier du?'' masakra dla mnie, ale nie poddaje sie...
              Znam osoby ktore po roku opanowaly jezyk, ale to nastolatkowie... doroslym zajmuje to zdecydowanie wiecej czasu, trzeba pamietac, ze co dziesiec lat czas potrzebny do nauczenia sie jezyka wydluza sie 2 krotnie...
              Finski to calkiem inny jezyk, ale urzedowy zdaje sie jest tez szwedzki w Finlandi, jako drugi.
              Tez chcialem uczyc sie hiszpanskiego, mam nawet 2 kursy, ten jezyk jest bardzo mily dla ucha, lubie hiszpanska muzyke rockowa, ale jak juz znalazlem sie w Norwegii to nie pozostaje mi nic innego tylko uczyc sie norweskiego, zreszta lubie sie uczyc a zycie bez znajomosci jezyka w kraju w ktorym sie mieszka jest trudne.
              Uwaza sie, ze znajomosc angielskiego w Skandynawni jest powszechna, ale to nie jest prawda, ludzie znaja ten jezyk roznie a mlodzi w sumie chyba niezbyt dobrze, to chyba tak jak w Polsce, jesli ktos bazowal tylko na szkole to w zasadzie nie potrafi nic, jesli ktos musi uzywac to wtedy ma praktyczna znajomosc i mozna sie porozumiec - mysle, ze to tutaj jakies 50 - max. 65 % ludzi.
              • Gość: gugcia0 wesoly artykul,gdzie niemiecki nie ma zadnego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.09.10, 22:01
                znaczenia gdy prawie polowa interesow Polski laczy sie z RFN,Austria,Szwajcaria,gdy sa to nasi najwazniejsi sasiedzi.Ale to jest typowe dla obecnej Polski,nikt praktycznie nie mowi dobrze po niemiecku.jak slysze polskich tlumaczy,nawet nauczycieli niemieckiego, i to w Krakowie,gdzie do 1918 roku byl to jezyk urzedowy, a w latach 1939-45,przymusowo tez,jak slysze tych ludzi to sie plakac chce.Mowimy w rodzinie od 3 pokolen po niemiecku,moj ojciec znal 6 jezykow,ja 3.Studiowalem ang. i niem. i musze powiedziec,ze i ten slynny angielski jest strasznie kaleczony, a sporo osob,ktore twierdzi,ze zna ten jezyk, co twierdzi tez tu GW, mowi w 2 czasach,zna jeden przymiotnik good na wszystko i czasownik get.Jako,ze niektorzy swietnie sobie radza w swiecie biznesu z ta szalona wiedza pokutuje przekonanie,ze szef super mowi po angielsku.zarobil w sumie te 10 mln,nie,to sie gosc zna.Zyjac w Krakowie mam wielkie trudnosci aby gdzies testowo dogadac sie w jakims jezyku,moi znajomi zza granicy potwierdzaja ten fakt,jeszcze 30 lat temu pare osob znalo niemiecki,glownie z lat okupacji.Obecnie udaja,ze znaja angielski,a o niemieckim mozna zapomniec.Najlepszym dowodem sa lektorzy czytajacy niemieckie nazwiska,nazwy miast,nazwy produktow.Niezmiernie mnie cieszy Nissan Poland,czytany land, nie lend i kawa Krönung,czytana kronung,jakby umlauty nie istnialy.Dobrze,ze obecny prezydent RFN ma proste nazwisko,bo poprzedniego nikt w zadnej polskiej TV nie umial przeczytac.To tyle moich wieczornych uwag na temat naszych poliglotow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka