Gość: Anka IP: *.96.80.17.telemedia.pl 30.09.11, 08:16 Nie kupuję mięsa w marketach, nigdy nie wiadomo co tam jest i czym było karmione. Mięsko kupuję na wsi u zaprzyjaźnionych gospodarzy. Tak samo jak jajka, ziemniaki albo czosnek. Polecam:). Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: spoko "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selekcja IP: *.ennet.pl 30.09.11, 08:22 cóż , generalnie śwież mieso w marketach to import z Hiszpanii , kupujacy nie maja pojecia co kupuja . Mieso jest przez Polaków traktowane jako produkt ,,czysty " wolny od konserwantów a niestety nastrzykiwane sa juz półtusze . Jakims sposobem na ratowanie rodzimej hodowli byłby wymóg informowania kupujacych o kraju pochodzenia i zawartosci konserwantów .Obecnie cena zakupu schabu /polskiego - z małej przetwórni / to ok 14-15zł/kg . Cena w markecie -11-12 zł .Efekt jest taki ze zarabiaja hiszpanie , markety a za leczenie raka jelita grubego solidarnie placa wszyscy płatnicy ZUS. Przynajmniej ja tak uważam -że wzrost spożycia konserwantów wpływa na choroby jelit . Odpowiedz Link Zgłoś
harrison_bergeron Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 09:25 Fajna teoria spiskowa. A powiedz mi co się dzieje z całym polskim mięskiem? Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 09:38 Tak samo jest faszerowane syfem, obok siebie mam prężnie rozwijającą się masarnię i omijam ich produkty z daleka. Wydaje mi się że mamy spory rynek na dobre produkty, tyle że ciężko je wyłapać wśród tych faszerowanych chemią a cena nie jest żadną gwarancją jakości. Sam często kupuję wiejską jednego producenta choć mam wrodzony wstręt do każdego rozdrobnionego mięsa i choć cena tej wiejskiej przekracza cenę większości szyneczek czy baleronów - jest smaczna i ma sporo z wiejskiej którą się u mnie kiedyś w domu robiło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawy A co na to mordowane zwierzęta? IP: 149.156.14.* 30.09.11, 09:46 A jak oceniają te sytuację mordowane zwierzęta? Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: A co na to mordowane zwierzęta? 30.09.11, 10:05 musiałbyś je zapytać, ja tam wegetarianinem nie jestem choć mięsa akurat wyjątkowo mało się jada u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
klaun.szyderca Re: A co na to mordowane zwierzęta? 30.09.11, 10:11 > A jak oceniają te sytuację mordowane zwierzęta? Muuuuuu! kwiiiiiiiii! hrhrhrhrrhh.... Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 10:05 krzysiozboj napisał: > Tak samo jest faszerowane syfem, obok siebie mam prężnie rozwijającą się masarn > ię i omijam ich produkty z daleka. > Wydaje mi się że mamy spory rynek na dobre produkty, tyle że ciężko je wyłapać > wśród tych faszerowanych chemią a cena nie jest żadną gwarancją jakości. > Widzisz, problem polega na tym, że nikomu ani w PL, ani w UE, nie zależy na tym, żeby ten rynek uregulować. Na rynku wina nie możesz robic hocków-klocków, bo działa potężne lobby winiarzy. Na rynku przetworów mlecznych i serów też nie możesz, masło ma prawo się nazywać masłem tylko jeśli zawiera wyłącznie tłuszcz mleczny w co najmniej 80%, a ser nie może nazywać się "serem", lecz "wyrobem seropodobnym", jeśli zawiera np. tłuszcz roślinny. A na rynku mięsa masz wolną amerykankę, i w konsekwencji masz pyszne "szyneczki" znanych marek, "tradycyjne polskie", albo "jak za prababci", w których mięsa jest 60%, a rezta to woda, białko sojowe, stabilizatory, i inny syf. I często w cenie porządnych wyrobów, bo ludzie etykiet nie czytają, a nawet gdyby czytali, to i tak 80% społeczeństwa nie wie, co je. Gdybyś na rynku mięsa i wędlin miał takie obostrzenia, jak na rynku mleczarskim, to te stoiska "mięsne" w supermarketach, i u pana Kazia na dole, musiałyby się nazywać "wyroby mięsopodobne", a wędliniarskie - "wyroby syntetyczne z dodatkiem mięsa". I może by ludzie się zastanowili. A tak, to hulaj dusza, piekła nie ma. Kiedyś, w czasie kryzysu rosyjskiego w 1997 roku, zakłady mięsne rozpaczały że nie mogąc eksportować na wschód są mocno w plecy, bo wyrobów przeznaczonych na rynek rosyjski w Polsce nikt nie kupi. I co? Okazuje się że kupują, jak najbardziej, nawet gorszy syf, i dają dzieciom "pyszną szyneczkę" po 9,99 za kilogram, i się cieszą że dzieciaki "zdrowo" rosną ;-) I to nie jest kwestia biedy społeczeństwa, tylko braku świadomości konsumenckiej. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 10:17 Możliwe że tędy droga choć i to nie wszystko. Był niedawno numer z Gerberem i kaszkami dla dzieci, zmielone ścięgna to będzie mięso a nie chemia a też jakościowym hitem być nie powinno. Z mięsem też kłopot polega na tym że tu także istotne jest z czego to urosło, tu choćby rynek drobiu powinien być dobrym przykładem, to można już solidnie faszerować na etapie wzrostu zwierzaka. A szyneczki po ok 10 zł za kg czy smaczne kiełbaski po 6-7 zł/kg powinne działać na wyobraźnię bo mięso na wyjściu droższe a tu musi być jeszcze kilka innych narzutów po drodze. Co do rynku wschodniego, co prawda żywność i jej przetwórstwo to nie moja dziedzina ale z tego co mi się wtedy o uszy obiło to Rosja miała sporo racji przy tym zakazie, szedł tam syf i sporo towaru z innych rynków które rzekomo od nas pochodziły - reimport się to nazywało? Odpowiedz Link Zgłoś
harrison_bergeron Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 10:52 Nie rozumiesz, ale to miłe, że w ogóle próbujesz. Nie chodzi o wędliny, chodzi o mięso. Na rynku wędlin masz w składzie procentową zawartość mięsa, mięsa oddzielonego mechanicznie, dodatków, Exxx. Możesz sobie wszytko porównać. Problem jest taki, że nie wiesz co jest w tym mięsie. Jeśli nie jesteś bezpośrednio przy uboju i rozbiorze nie wiesz co jeszcze dodano. Jeśli nie jesteś przy karmieniach (wszystkich!) nie wiesz z czego wyrosło. Na pewnym etapie trzeba komuś zaufać, ale właśnie - na jakim? Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 11:23 Otóż zapewniam Cię, że rozumiem. Dlatego napisałem, że się powtórzę, że "gdybyś na rynku mięsa i wędlin miał takie obostrzenia, jak na rynku mleczarskim, to te stoiska "mięsne" w supermarketach, i u pana Kazia na dole, musiałyby się nazywać "wyroby mięsopodobne" " Rozumiem nawet do tego stopnia, że z kolegą ze studiów, który pochodzi ze wsi spod Tarnowa, i jeszcze jednym znajomym, mamy "spółdzielnię". Chłop w jego wsi hoduje dla siebie świniaki, i hoduje dla nas na zamówienie. Karmi tradycyjnie, i w związku z tym świniak rośnie tyle ile powinien, a nie połowę krócej, jak dla "normalnego" konsumenta. I potem miejscowy masarz przerabia część z tego na wędliny. Umowa jest taka, że kilo wagi tucznika kosztuje nas o 1,50 zł drożej niż aktualna cena w skupie, masarz też swoje bierze, ale dzięki temu wiem co je moja rodzina, tym bardziej że w tej wsi nadal mieszka mama tego kolegi i w związku z tym hodowca raczej nam kitu nie jest w stanie wstawić. Dowieriaj, no prowieriaj, jak to mawiał niejaki Feliks Edmundowicz ;-). Przy okazji trochę normalnie hodowanego drobiu też się bierze. Minus jest taki, że raz na jakiś czas trzeba jechać po to mięso, i przy okazji nadwerężyć wątrobę, i mam szafkową zamrażarkę jak za późnej komuny, do której prąd też nie jest za darmo, ale coś za coś. Tylko że to niestety nie jest recepta do powszechnego stosowania. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 11:33 Jak się posmakuje takiego mięsa to później strasznie delikatne podniebienie się robi i jakoś to z przemysłowej produkcji nie chce smakować :D Ja mieszkam na wsi, część niestety kupujemy w sklepach ale część nadal jest z takiego domowego chowu sąsiadów, robi się to podobnie, sąsiad zwierzaka ubija to bierze się ćwiartkę i do dużej zamrażarki, raz na jakiś czas dokupi się słoniny i z normalnym mięsem jest wkład na normalne wędliny. Ano minus takiego czegoś to brak stałych małych dostaw i czasem odległość, plusy to normalne mięso w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 12:22 Z tym "ubijaniem zwierzaka" przez sąsiada to mi się jedna historia skojarzyła, która pokazuje że problem jest nie tylko w Polsce. Moja koleżanka ma męża Niemca, z południa Niemiec, mieszkają w Warszawie. On co jakiś czas jeździ do rodziny, jak to się śmieje, najstarzy brat odziedziczy gospodarkę, średni - masarnię, a jego, najmłodszego, chcieli na księdza wysłać, ale się nie zgodził, to zrobili z niego bankiera. Kilka miesięcy temu siedzimy u nich w Warszawie na imieninach tej koleżanki, i jemy jakieś kiełbasy, kaszanki i salcesony, których on przywiózł całą walizkę z domu, i gość mówi taką śmieszną polszczyzną, jak to Niemiec, że przez pół Europy bohatersko przeszmuglował lewe kiełbasy, bo bili świniaka bez kolczyka z dziadkiem i braćmi w nocy, i dziadek mówił że teraz to jest gorzej niż za Hitlera, bo wtedy też się biło w nocy, ale za wieprzka na lewo można było co najwyżej trafić do Dachau albo na front wschodni, a teraz to nawet 100 tysięcy euro kary może być za to że człowiek chce normalnie zjeść ;-) Potem się zorientował, co walnął z tym Hitlerem, i patrzył czyśmy się nie poobrażali ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 19:08 Czasem odrobina dystansu do rzeczywistości i odrobina poczucia humoru sporo zdrowsza niż wszelaka poprawność :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gugcia0 spoko,niskie ceny w hipermarketach wynikaja z IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 09:57 zupelnie innych przyczyn niz jakies horrorowe wizje "nastrzykiwanych" mies z Hiszpanii.Nasze sieci typu Real,itd. importuja z UE lub maja mieso krajowe,i w UE i w Polsce sa te same przepisy weterynaryjne i te same kary za ich obejscie,wiem to,bo mama jest lek.wet.Tak wiec mieso w marketach jest wolne od lekow,chemii,ma gorsza jakosc,bo kupowane jest taniej,w milionach ton zbiorczo dla calej sieci w Europie,w czasie takich zakupow kupuje sie en block i gorsze gatunki,stad czasem gorszy schab czy szynka w Realu za 9 zl kg bez kosci,za to tluste albo poszarpane.Jest to jednak wielka szansa dla biednej czesci spoleczenstwa,w Polsce to ok.40% ludnosci,sam sie do niej zaliczam i kupuje wszystko w realu obok.Mozna to zmielic i miec mielone,mozna kroic na chinski gulasz,po 9 lub 10 zl za kg,bez kosci!Jestem wdzieczny marketom,ze moge codziennie cos zjesc za male pieniadze,z kg szynki za 10 zl mam mielonych na 6 dni,do tego tanie ziemniaki i salata.W sklepach miesnych za kg miesa bez kosci placi sie do 8 zl wiecej.Nic tam nie kupuje.Market ma zyski na innych segmentach,np. na ubraniach,AGD,chemii,itd,a chce sciagnac ludzi tanim miesem,tanim pieczywem,tanim mlekiem,nadal w Realu mleko 3,2% ponizej 2 zl.I dobrze,bogaci maja swoje sklepy lub rolnikow,gdzie jada,jak pani na forum powyzej,biedni maja swoje markety,nikt nie kaze nikomu jesc niczego z marketu,to wolny wybor.A polski handel upada przez wlasna chytrosc,jeszcze nigdy nie widzialem ( a zyje 50 lat) aby polski maly sklep albo polski market na koniec dnia przecenil zwiedla jarzyne,dal taniej jakis towar,ktory ma za 2 dni koniec daty waznosci,aby dal kilka gatunkow czegos swiadomie taniej,np. lokalny polski Alti,Krakow,ma piwo Kasztelan po 2,40 zl i inne jeszcze drozej,Real obok,Bora Komorowskiego,to samo piwo ma za 2,15 zl,i ma kilka innych tanio,Real ma zawsze jakies maslo czy mieso na promocji,lokalny polski sklep niigdy!Tak samo jest z AGD,Media Markt ma jeden typ pralki czy TV jakos taniej,czasem kilka,polski sklep ma zawsze wysokie ceny,na wszystko!Stad od lat kupuje tylko w Media Markt,na raty.Polski handel ma skaze po PRL,gdy handel dyktowal warunki,a klient placil lapowki aby cos kupic.Ten styl pozostal w polskich sklepach,np.panie sprzedajace w sieci Jubilat w Krakowie,zywy PRL,podobnie jak urzedy i spoldzielnie mieszk.Spedzilem na Zachodzie 30 lat,jadac co rok do pracy,i moge porownac zachodni handel i polski.Nie mam ochoty na powtorke z PRL za wlasna kase -stad kupuje tylko w Real,Media Markt,OBI i jezdze japonskim autem,sciagnietym z RFN,ktore sie nie psuje.Stad nie mam kontaktu z polskim handlem autami,znajomi mieli i sporo mi zlych rzeczy opowiadaja,wole raz na 5 lat uzywane z RFN i swiety spokoj,ON do baku i do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: spoko,niskie ceny w hipermarketach wynikaja z 30.09.11, 10:08 na litość boską rób jakieś akapity, inaczej oczopląsu się dostaje i czytać tego nie idzie Odpowiedz Link Zgłoś
ko_mentator Re: spoko,niskie ceny w hipermarketach wynikaja z 30.09.11, 10:10 Gratulacje. Dawno na tym portalu nie czytałem tak spokojnej i rzeczowej wypowiedzi. Może dodałbym jedno spostrzeżenie. Właściciel małego sklepu uważa, że mu się dużo należy, bo jest przecież "przedsiębiorcą", stąd wysokie ceny i nieprzemijające przekonanie, że podstawą biznesu jest: jak najtaniej kupić - jak najdrożej sprzedać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spoko drogi kolego skaza polskiego handlu wynika IP: *.ennet.pl 30.09.11, 10:31 z prawie 100 letniego zapózniena , gdy Leclerk otwierał swój pierwszy sklep byliśmy pod rozbiorami , najwiekszym jednak nieszczesciem była pamiętna Walka o Handel z okresu wczesnej komuny , każdy energiczny przedsiebiorca nawet do dzis potocznie nazywany jest prywaciarzem , badylarzem itd to swiadczy o odbiorze społecznym . W okresie transformacji od 1990 wchodziły do Polski o niewyobrazalnej w ówczesnych czasach kapilalizacji , oni sami wchodząc do nas NIE WIERZYLI w zyski i robili to bardzo ostrożnie , juz w latach 90 tych zachodnie firmy wykupowały atrakcyjne tereny inwestycyjne !!! Pokaż mi faceta którego w 1990 roku było stac na budowe 10 -20 tys m galeri handlowej , NIE BYŁO TAKIEJ OPCJI !!!! Mało tego nawet gdyby taki człowiek sie znalazł , jako obywatel tego kraju zostałby przeswietlony przez US na 50 lat do tyły i profilaktycznie zamkniety w kryminale .Co do mięsa jak sam napisałeś jest mięso róznej jakości , nasze jakościowo dobre / tak podejrzewam / jest eksportowane / spójrz na wołowine / a tą luke wypełnia tańszy import , co do Twojego zdania o braku konserwantów w mięsie , wytłumacz mi jakim cudem Hiszpańskie mięso przyjeżdza do Polski , jest rozwozone do marketach i jeszcze zachowuje w miare przyzwoity wygląd w ladzie chlodniczej przez kilka dni ? Myte wodą święconą czy co ?Dlaczego surowe mięso po usmażeniu / bez zadnych przypraw / jest słone mimo ze nie solone ? Dlaczego tak strzela na patelni ? Dlaczego aż tak sie kurczy podczas smażenia ?Dlaczego z 3-4kg schabu hiszpańskiego potrafi wyciec / jeszcze w worku / 500ml ? Jesteż dr weterynarii ? Jestem handlowcem od 20 lat , w Lublinie , prowadzimy rodzinny sklep w centrum znany z przecen i wyprzedaży , kazdego dnia mamy 20-30 produktów w niższych cenach . Nizsze ceny wynikają z nizszych cen zakupu produktów z krótką datą przydatności lub też z rezygnacji z naszej marży na produktach będących w promocji . WSZYSTKIE firmy handlowe mają jedną wspólną zasade - MUSZĄ mieć zysk , bo każdy z nas ma koszta . Czasami zaglądam do Reala i o ile mają promocje na np filecie z kurczaka to cena wąróbki czy ćwiartki z kurczaka jest czasem o 20-30 % wyższa niż u nas !! o ile łopatka wieprzowa jest po 8,99zł/kg to inne rodzaje mięsa zą o niebo wyższe , KAZDY DZIAŁ MUSI PRZYNOSIC ZYSK , nie myśl że francuski przedsiębiorca ulokował swoja działalność w naszym kraju akurat po to aby tanio nakarmić akurat obywateli NAD WISŁĄ . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spoko ps - do gugcia , 10 lat w NY IP: *.ennet.pl 30.09.11, 10:56 + karta stałego pobytu , wybrałem Polske ze względów rodzinnych . Czy pracując zagranicą nie rzuciło Ci sie w oczy że / przynajmniej 15 -20 lat temu / Niemcy robili zakupy w swoich sklepach , Francuzi w swoich ? Że kazdy przez lata dbał o włsny rynek , że Niemcy mimo że zalali nas swoimi produktami , sieciami handlowymi do ostatniej chwili blokowali otwarcie rynku pracy ? Oprócz handlu , długiego pobytu w USA studiowałem ekononomike społeczną , uwierz cena produktu a społeczna cena produktu to dwie inne rzeczy i nie zawsze są na plusie , ale wyjasnianie dlaczego ze społecznego punktu widzenia lepiej jest kupować nasze droższe mięso w polskim sklepie niż tańsze w np portugalskim , gdy kolejny raz będziesz sie pakować przed wyjazdem na saksy pomyśl dlaczego ? dlaczego musisz jechać ? dlaczego u nas nie ma pracy ? dlaczego płacimy potęzne podatki i tak niewiele z tego mamy ? dlaczego przez 30-40 lat płacimy ZUS a dostaniemy ochłapy na starość ? Zysk zagranicznych operatorów w handlu w bankach , ubezpieczeniach wędruje do włascicieli - nie tworzy tutaj dodatkowych miejsc pracy nie jest prawdą że Polska jest cudownycm krajem do którego już przez wieki będą napływały zagraniczne inwestycje oraz dotacje z UE . Albo Polacy zaczną pilnować swich interesów albo pojadą do niemców na zrywanie jabłek . I w ten to cudowny typowo Polski sposób od dyskusji nad wieprzową łopatką znowu zaczynam uzdrawianie Świata . Sorry jesli za długo lub nudno , zdaje sobie sprawe iż inni mogą mieć swoje zdanie które należy uszanować w dyskusji . Miłego dnia mimo ciężkich czasów ;-) . Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: ps - do gugcia , 10 lat w NY 30.09.11, 11:23 Cholernie istotne zagadnienie, niby sporo osób o tym wie a jak przyjdzie co do czego to ... i tak łakomimy się na kilka groszy lub na ładniejsze opakowanie i wybieramy towar z importu. Odpowiedz Link Zgłoś
mikka8 "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selekcja 30.09.11, 10:36 Dobrze,ze jestem wegetarianka i nie mam takich problemow;) Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selekcja 30.09.11, 10:38 Na koniec zostanie 5 światowych koncernów skupiających 80-90% gospodarki jak w komunie :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spoko kolego poczytaj kto zajmuje sie produkcja soi IP: *.ennet.pl 30.09.11, 10:58 chyba najbardziej popularnego wypełniacza w naszych wędlinach - o ile pamietam są to chyba DWIE firmy . Juz sie nie odzywam w tej dyskusji , musze popracować . pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 11:26 oj mocno nie jesteś w temacie na bieżąco, bardzo mocno. Obecnie właśnie ok 80% rynku żywnoci na świecie kontrolują ... 4 korporacje. Chyba że masz na myśli całą gospodarkę, wtedy też chyba niedługo wyjdzie mniej niż 5, tyle ze będą to instytucje finansowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zazu2 "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selekcja 30.09.11, 11:16 Cena miesa musi byc zroznicowana jak wiekszosci produktow. Gdyby w sprzedazy byly same szynki bez zadnych dodatkow wowczas ich ceny zaczynaly by sie od 100zl/kg i nie wielu moglo by sobie na nie pozwolic. Polacy patrza na cene, nie na skald. Ktos pisal o braku swiadomosci ale tak naprawde poslki konsument nie chce byc swiadomy. On kupuje po przez kryterium smak/cena i nie obchodzi go ze jego ulubiona kielbasa to 40% jakiegos miesa, solanka i duzo glutaminianu. Na zachodzie tez mozna kupic w marketach takie wyroby miesopodobne ale sa tez male sklepy ktore sprzadaja wysokiej jakosci produkty pochodzace z ekologicznego chowu (mozna sobie wybrac kawalek miesa z tuszy i jet on przygotowany na naszych oczach). Cena oczywiscie jest adekwatna ale i tak Niemiec czy Francuz se srednia karajowa moze sobie na to pozwolic. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 11:39 Któraś z polskich masarni na skalę przemysłową wprowadziła produkcję takiej tradycyjnej szynki, cenę na to chyba przywaliła ponad 100 zł ale jest to ponoć hit eksportowy. U nas na wsi właściciel jednego ze sklepów spożywczych robił to niejako dodatkowo, raz w tygodniu rosolił szynki i boczki, wędził tradycyjnie i u siebie sprzedawał, szynka coś ok 35 zł kosztowała, boczek chyba ok 15-20 zł. Wszystko na pniu zabierali mieszkańcy ale ... zaczęły się obawy o sanepid, życzliwi zaczynali się tym interesować i gość dał sobie z tym spokój. Nie musi to być chyba 100 zł, z 1 kg mięsa wychodzi ok 0.8 kg szynki, kłopot nieco polega na tym że o ile sporo ludzi chętnie zapłaci za taką szynkę nawet 40-50 zł/kg to pozostaje problem odróżnienia jej od tej nafaszerowanej szynką. Jeśli kupujący nie wie co kupuje to często wybierze produkt tańszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek IP: *.home.aster.pl 30.09.11, 11:55 > Nie musi to być chyba 100 zł, z 1 kg mięsa wychodzi ok 0.8 kg szynki, kłopot ni > eco polega na tym że o ile sporo ludzi chętnie zapłaci za taką szynkę nawet 40- > 50 zł/kg to pozostaje problem odróżnienia jej od tej nafaszerowanej szynką. Jeś > li kupujący nie wie co kupuje to często wybierze produkt tańszy. Problem stanowi to, ile masz kilogramów mięsa na szynkę w całej półtuszy - bo jak sprzedasz samo dobre, to co z resztą? Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 12:12 Równie dobre wędliny? My (w zasadzie moi dziadkowie i ojcowie) hodowali zwierzaki i poza tym co odpadać musiało (głowa a i ona nie cała, część wnętrzności, kopyta no i może coś tam jeszcze) cała reszta byłą przerabiana na smaczne wyroby. Podroby szły na różne pasztety etc, też smaczne były. Nawet krew czy jelita się nie marnowały bo robiło się kaszankę (kiszką zwaną u nas) która poza nazwą wiele wspólnego od tej ze sklepu nie miała. Salceson - żołądek i powiedzmy mniej "interesujące" kawałki mięsa. Problem moim zdaniem polega na czymś innym. 1. Czym i jak hodujesz - tu naprawdę jest spore pole do popisu przy produkcji przemysłowej 2. Czym szprycujesz wyroby 3. Jak to przechowujesz. 4. Dochodzą jeszcze patologie, typu skup padliny (zdziwiłbyś się jak to chętnie skupują masarnie) czy np okazje typu stada "wściekłych krów", na te z BSE (tak się to chyba pisze na te ze zwyrodnieniem mózgu) czy np skup starych zwierzaków których już ludzie na wsi nie zjedzą (stara krowa czy koń który był hodowany w celach innych niż ubój ale z wiekiem coś trzeba i z tym coś zrobić) Odpowiedz Link Zgłoś
zazu2 Re: "Puls Biznesu": Rynek mięsa czeka ostra selek 30.09.11, 13:22 No wlasnie. Zarobek ponad wszystko a wiadomo ze im taniej kupisz i drozej sprzedaz tym wiecej zarobisz. Dlatego masarnie wala w wyroby co popadnie. Sanepid interesuje sie tylko tym czy jest "czysto" w zakladzie. a jak nie jest to naklada 500 zl mandatu. Zaklad dalej wiec miele zwroty i dziesiejsza "szynka bauni" jutro bedzie kelbasa slaska. Nawet gdyby ludzie byli swiadomi tego co kupuja i gdyby wszystkie etykiety musialy dokladnie opisywac skald to na uczciwosc nic nie poradzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz polna Ale GMO wejdzie... IP: 114.48.227.* 30.09.11, 11:34 To, co sie kryje pod przykrywka zlej polskiej jakosci, to niestety smutna prawda.. 1. Komorowski podpisal niedawno ustawe o GMO - i to zabojstwo dla polskiego rolnictwa. Komorowski - prezydent Polski - zabil tym podpisem polskich rolnikow! Jestescie swiadomi z jakim wyzyskiem i morderstwem lokalnej zywnosci ogrodnictwa i rolnictwa wiaze sie zywnosc modyfikowana genetycznie, takowe uprawy, takowe dodatki do produktow (i pasz zwierzat) ???? Kupujcie dzialeczki i sadzcie naturalne rosliny - jablonie, maliny, agresty, sliwki i marchewki. Za pare lat moga okazac sie dobrem wysoko poszukiwanym. 2. Uprawy polskich rolnikow byly celowo zalewane w okresie, w ktorym powinny najsilniej rosnac, ogrzewane sloncem. Mowa o inzynierii klimatu. Laickie okreslenie: chemtrails, smugi chemiczne. Tutaj niemiecki dokument potwierdzajacy, ze takie technologie sa stosowane. Chodzi o rozpylanie aerozoli, majacych na celu odbijanie promieni slonecznych w kosmos, w celu rzekomego ochlodzenia planety. Kolejne "madre" pomysly to nawozenie oceanow. Od ostatnich kilku lat, a teraz silniej i masowo nad Polska i innymi krajami, www.bundestag.de/dokumente/analysen/2010/geo-engineering.pdf Technologie obsiewania chmur nie sa niczym nowym. Mozna wywolac szybka mgle i oslabic widocznosc dla pilota samolotu, mozna powodowac powodzie, a prady powietrzne i ich zaburzona cyrkulazja moze w roznych rejonach swiata powodowac tsunami czy trzesienia ziemii. Mozna tez od czasu do czasu dodac do aerosolu jakies bakterie i wirusy. Potem za miliony euro sprzedawac szczepionki. "Pogoda w 2020 roku bedzoe nalezala do nas" - to cytat slawnego Amerykanina z US Agencji Wojskowej. Juz nie wspomne, ze sa to metale ciezkie, te chmury opadaja, ludzie to wdychaja. Dzien i noc. To oslabia organizm, powoduje infekcje drog oddechowych, zaostrza astme, alergie, stany depresyjne, niszczy organizm. Bole glowy, sennosc, powiekszone wezly chlonne, ogolna ospalosc, czasem rak i bialaczka - organizm nie radzi sobie z iloscia toksyn slabnie, w koncu rozwijaja sie stany chorobowe. Idealna sytuacja - polscy rolnicy plajtuja, nie ma winnych, koncerny przejmuja wladze, ludzie choruja masowo i nie wiedziec czemu (winnego brak), a biznes sie kreci. :) 3. Ziololecznictwo w Polsce juz jest nielegalne. Od zeszlego roku. To kolejne morderstwo, i grabiez naszego dziedzictwa. Naturalne, nienapromieniowywane ziola sa zyciodajne. Koja, lecza, poprawiaja kondycje ciala i umyslu. Zawieraja idelne polaczenia zwiazkow chemicznych, ktorych nie odtworzy zadna sztuczna tabletka. Organizm ich potrzebuje, by normalnie zyc. Zabrano nam to. Niedlugo zakaza handlu ulicznego malych ogrodnikow - to miejsca, gdzie jeszcze mozna kupic niepryskane jabluszka, i inne naturalne produkty. Nie widzicie, ze Polska upada a wy i wasze dzieci bedziecie wkrotce ciezko i regularnie chorowac? Malo tego - bedziecie uzaleznieni od jedzenia, chemii, lekarstw jakie dadza wam do rak koncerny. TO sie dzieje tu i teraz, a WY spicie. Normalnie powinni ludzie wyjsc na ulice i protestowac. Sadzcie drzewa owocowe, sadzcie warzywa, kupujcie naturalne sadzonki, ile sie da. Nie szczepcie ani siebie, ani waszych dzieci. Piszcie prostety do rzadu w sprawie GMO - nie jestesmy pustynia, mamy duze obszary rolnicze, nam naprawde GMO nie jest potrzebne. Unikajcie wysoko przetworzonego pokarmu. Unikajcie produktow zawierajacych Aspartam. Uzywajcie past do zebow bez fluoru. Z polskich: Ziaja bez fluoru. Zaczeto w niektorych miastach fluoryzowac wode pitna, tez bez naszej zgody i wiedzy. Za duzo fluoru szkodzi, a sztuczne fluroki maja sie nijak do naturalnych. Naturalne by starczyly, po coz ta masowa i przymusowa medykacja? Wody pitnej nikt sobie nie wybierze przeciez.. Na przeziebienie - zabek czosnku i posiekane drobno ziola, pietruszka, szczypior. Na zla kondycje - imbir. Grzybki Reishi - na ciezsze stany i oslabienie organizmu, stany nowotworowe, depresje, wycienczenie, po chemioterapii. Gorska woda mineralna zrodlana - warto pojechac i pic do syta. To idealna kombinacja mineralow, dobre zrodlo krzemu w najlepszej postaci. Polecam tez ksiazke "Czarna lista firm" Wernera (allegro chyba jeszcze jest, empik na zamowienie). Tylko swiadomosc moze jakos pomoc, aby nie decydowano za nas. A jeszcze rada dla kobiet - ostroznie, bardzo ostroznie z dezodorantami (aluminium), balsamami i kremami. Dajcie skorze pooddychac, nie karmcie ja warstwami chemicznych bomb trujacych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: podatnik Re: Ale GMO wejdzie... IP: *.uznam.net.pl 30.09.11, 19:33 Myszo polna, trochę ci współczuję strasznego świata, w którym żyjesz. Te "nienaturalne" fluorki, straszne GMO, będące "morderstwem lokalnej żywności". Pośmiałbym się, gdyby nie to, że głupota promieniuje. Jest "morderstwem rozumu", ale dotyka także twoje otoczenie. Ktoś tam stawia latarnie po środku jezdni, ktoś tam wydaje zalecenia, aby ogranicznyć badania prenatalne, ktoś tam decyduje, że lepiej wylać nocą szambo na pole, niż dawać się "okradać" tym od kanalizacji... eeech, że też was, "tradycyjnych" nigdy niczego nauczyć nie można. I skąd was tyle w kraju nad Wisłą? Jakaś zaraza? Pomór na rozum? Dwadzieścia lat katolickiego kształcenia, co? Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: Ale GMO wejdzie... 30.09.11, 20:27 No widzisz, nie każdy może być młodym, wykształconym i z wielkiego miasta, aspermance nawet miasto nie pomaga bo i tak ubite zwierzaki ze wsi wozi. Ale nie ma to jak dobre samopoczucie i przekonanie o własnej nieomylności, tak trzymaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz polna Re: Ale GMO wejdzie... IP: 114.48.14.* 02.10.11, 17:48 :) Tja, glupota promieniuje powiadasz... Tak czy owak, w PL nie mieszkam, jestem ateistka, miesa nawet nie jadam, a i tak, bardzo mi zle, gdy widze jak przebiegli cudzoziemcy robia biznesy kosztem Polski, kosztem takze czegos co polskoscia bylo. Polska juz jest sprzedana, juz nigdy nie bedzie suwerenna, juz jest zniewolona, w rekach zagranicznych manipulantow. Z drugiej strony to dobrze. W obliczu narastajacych konfliktow, nie bedzie celem, co najwyzej przypadkowa ofiara. Polska jest slaba, niewazna, dostosuje sie bezwolnie i elastycznie do warunkow globalnych. Putin szykuje sie do duzego rozrabiania. Siedze w Azji, duzo tu rozmawiam z Rosjanami. Gardza polskim rzadem, i niestety, slusznie. Sami sa silni, zdeterminowani, okrutni i uparci. Ale szkoda, ze taki Komorowski, szumnie nazwany "prezydentem" jest tylko pajacykiem, pionkiem na szachownicy. Polski rzad nie istnieje. To fikcja. Fikcja sztucznie podtrzymywana. Nie istnieje tez Polskie Wojsko. Polska juz nie jest suwerennym wolnym krajem, i krok po kroczku, za waszymi plecami ten proces sie posuwa. Za rok moj post nie bedzie juz taki smieszny. Zapewniam.. Odpowiedz Link Zgłoś