Dodaj do ulubionych

Walka o niedzielny handel

    • Gość: Hary Re: Walka o niedzielny handel IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 12.07.04, 17:40
      Durni propagatorzy handlu w niedziele i święta. Suma pieniędzy do wydania i
      klientów jest taka sama przea 6 czy przez 7 dni. Bardziej atrakcyjne spędzanie
      czasu w te kontrowersyjne dni to z rodziną spacer w parku, plaża, sanki,
      wyjazd nad wodę lub do lasu itp itd. Wspólny czas, rozmowy, wzajemne poznanie
      dzieci i rodziców, świeże powietrze to podstawa zdrowej rodziny i jej członków.
      A teraz co? komputer, TV, sklepy i ma nie być zbrodniarzy, dewiantów!? Radni,
      posłowie odważnie wprowadźcie zakaz. Będą wam za to po kilku latach dziękować i
      młodzi i starzy. I nie bać się tych doraźnych i przekupnych opinii, że to
      niezgodne z konstytucją, jak to twierdzą apologeci zła i demoralizacji narodu!!!
      • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 12.07.04, 17:56
        Brawo

        A tak poza tym w Polsce dochodzi jeszcze jeden argument. Ratujmy resztki
        polskiego handlu, jeśli za kilka lat nie chcemy być kolonią gospodarczą Zachodu
        na ich warunkach.

        Ograniczajmy działalność zagranicznych sieci wszelskimi możliwymi, ale zgodnymi
        z prawem metodami. Tak, żeby nie mieli się czego przyczepić. Oni i tak z
        Polski nie uciekną. Za dużo na nas zarabiają. Nasza w tym głowa, żeby jak
        najwięcej wyrwać z tego dla Polski.
        • Gość: Acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 09:07
          Głupie sa tamte argumenty - patrz wyżej.

          Nie chcesz inwestycji zachodnich? Skoro nie ma kapitału w know how w Polsce to
          jedyna alternatywa dla pssowskich blaszaków. Może ciebie rajcowało robienie w
          nich zakupów ale wierz mi, jesteś w mniejszości.

          I uspokój się - nie będziemy kolonią gospodarczą na warunkach inwestorów tak
          długo, jak długo my a nie inwestorzy będą tworzyć prawo u nas. Jest masa
          krajów, gdzie poziom zachodnich inwestycji jest o niebo większy (choćby tygrysy
          wschodu), kraje dzięki temu rozwijają się znakomicie i nie widać, aby tracili
          kontrolę nad własnymi państwami.
          • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 13.07.04, 14:48
            Nie jestem przeciwny inwestycjom zagranicznym w ogóle, ale są różne inwestycje:
            Inwestycja typu greenfield tzn. np. wybudowanie w Polsce od podstaw nowej
            fabryki samochodów przez zachodni koncern tworzy nowe miejsca pracę, napędza
            gospodarkę, zwiększa eksport. Tu jestem jak najbardziej za.
            Inwetycja typu zakup akcji przez zachodni koncern firmy wodociągowej w Polsce,
            czy też inwestycja typu hipermarket, to nic innego jak przejęcie polskich
            klientów i w długim okresie wywiera skutek negatywny, bo zabiera rynek zbytu
            lokalnym przedsiebiorcom, a w dalszej perspektywie, po wykończeniu konkurencji,
            umożliwia dyktowanie klientom swoich warunków, patrz TP SA.

            Co do tworzenia prawa, to nie bądź naiwny. Na tworzenie prawa mają wpływ,
            poprzez lobbying i korupcję, międzynarodowe koncerny. Do tego dochodzi teraz
            narzucanie przez Brukselę rozwiązań prawnych, które de facto faworyzują firmy
            ze starej Unii. Prawo tworzą Ci, którzy mają pieniądze i są właścicielami. Nasz
            Sejm może sobie uchwalać prawo, zakazywać wykorzystywania pracowników,
            sprzedawania nieświeżych produktów i co z tego. Hipermarekty na to gwiżdżą.
            Najwyżej zapłacą karę w wysokości 450 zł. jak to było na początku lipca po
            kontroli w sieci Champion w Warszawie.
            • Gość: Acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 17:44
              "Nie jestem przeciwny inwestycjom zagranicznym w ogóle"
              Powoli zaczynamy się dogadywać :)

              " Inwestycja typu greenfield tzn. np. wybudowanie w Polsce od podstaw nowej
              > fabryki samochodów przez zachodni koncern tworzy nowe miejsca pracę, napędza
              > gospodarkę, zwiększa eksport. Tu jestem jak najbardziej za."
              Niesłusznie! Pomyśl: zakażemy budowy takich fabryk, zwiekszymi cła na
              importwane auta i będziemy krajem mlekiem i miodem płynącym, choc jeżdżącym
              swietnie się psrzedajacymi absolutnie krajowymi polonezami i maluchami...

              "Inwetycja typu zakup akcji przez zachodni koncern firmy wodociągowej w Polsce,
              > czy też inwestycja typu hipermarket, to nic innego jak przejęcie polskich
              > klientów i w długim okresie wywiera skutek negatywny, bo zabiera rynek zbytu
              > lokalnym przedsiebiorcom"
              Nie rozumiem ; w jaki sposób zakup akcji zabiera rynek lokalnym
              przesiębiorswom?! i od razu drugie pytanie: czy ochorna lokalnym przedsiębiorsw
              ma być priorytetem polityki gospodarczej czy wzrost zamozności? Jesli to
              pierwsze - poprzesz mnie zapewne w inocjatywie przerzucenia bialosotckich
              elekotrcieplowni na opalanie torfem - co ja będę jakimś obcym Ślązakom kasę
              nabijał?

              "w dalszej perspektywie, po wykończeniu konkurencji,
              >
              > umożliwia dyktowanie klientom swoich warunków, patrz TP SA."
              A to jest akurat swietny przykład na to, jak w wyniku administracyjnego
              ograniczania konkurencji powstał monopol ze wszystkimi swoimi dewiacjami. Jakby
              normowanie otrorzono tynek telekomunikacyjny, o klientów zabijałyby sie teraz
              telekomy brytyjskie, niemieckie i inne i byłyby normalne ceny i normalny rynek.
              Ale to nic, że średnio polska rodzina zaoszczędziłaby na tym kilkadziesiąt
              złotych miesięcznie, przecież część zysku mogłaby wędrować za granicę! Zgroza!
              • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 13.07.04, 18:21
                Sprzedaż firmy, która w pewnym sensie jest monopolistą (np. wodociągi,
                telefony), jest de facto sprzedażą klientów. Takie firmy powinny być
                prywatyzowane z maksymalnym udziałem polskiego kapitału. Taki naprawdę
                istnieje. O wiele łatwiej jest zarządzać bieżącą działalnością firmy niż
                stworzyć coś od początku i w szczególności zdobyć klientów. Zakup akcji odbiera
                szanse lokalnym przedsiębiorcom w tym sensie, że to Ci lokalni przedsiębiorcy
                mogliby się zorganizować i kupić te akcje, ale nasz rząd woli rozmawiać z
                zachodnimi, kolorowymi koncernami, które potrafią zapłacić komu trzeba.
                Wracając do hipermarketów, zabierają one rynek lokalnym przedsiębiorcom
                dlatego, że mają przewagę w postaci dużej ilości kapitału, którego dorobili się
                przez ostatnie 50 lat. Te giganty też zaczynały od małych rodzinnych sklepików.
                Dlatego nasz rząd, aby umożliwić jakąkolwiek konkurencję naszych małych firm z
                zachodnimi gigantami, musi stworzyć tym drugim możliwości rozwoju, chociażby
                przez umożliwienie im osiągnięcia dodatkowych zysków z handlu w niedzielę.

                A co do TP SA to transfer zysków kwitnie w najlepsze, a powodem nie jest
                monopolizacja rynku tylko sprzedaż akcji zagranicznej, w dodatku państwowej i
                zadłużonej firmie, które nie jest w stanie nic nowego wnieść do TP, poza swoim
                logo, za które każe sobie słono płacić.

                Co do fabryki samochodów, to ma się ona nijak do hipermarketu. Takie fabryki są
                w Polsce potrzebne, bo polski przemysł motoryzacyjny w zasadzie nie istnieje.
                Zagraniczna fabryka samochodów nie zabiera więc chleba polskim producentom.
                Zagraniczny handel zabiera natomiast znaczną część rynkowego tortu istniejącym
                i potencjalnym polskim firmom.
            • Gość: Acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 18:19
              A - jeszcze kwestia prawa.
              Cosik mi się wydaje, że w Europie, gdzie króluje socjalizm, ci lobbujacy
              biznesmeni dziwnie pojmuja swój interes...

              A korupcję rodzą własnie administracyjne uprawnienia urzędników. Jak udzędnicy
              czy radni nie głosują, czy pozwolić na handel sklepom od 300 czy od 350m kw, to
              nie ma za co w łapę dawać...

              "Sejm może sobie uchwalać prawo, zakazywać wykorzystywania pracowników,
              > sprzedawania nieświeżych produktów i co z tego. Hipermarekty na to gwiżdżą.
              > Najwyżej zapłacą karę w wysokości 450 zł. jak to było na początku lipca po
              > kontroli w sieci Champion w Warszawie"
              tylko że ten problem dotyczy w co najmniej tym samym stopniu tez małych,
              polskich sklepików. Mniej o tym szumu, bo mniej swiadów, nie ma kamer, a i
              indywidualna sklala zjawiska mniejsza. Normą tam jest wypłacanie częsci płacy
              pod stołem, masa nadgodzin, dźwiganie towarów jak w biedronakch (a co - towar
              sa sie nie rozładuje, na palecie tyle samo czy sklep duży, czy mały, a
              elektrycznego wózka tam na pewna nie kupią...) nie wspominajac o tej wrenej
              pracy w niedziele...
      • Gość: Acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 09:01
        sklepy zatrudniaja pracowników nie proporcjonalnie do obrotu, tylko do pracy,
        która jest do wykonania. Jeśli wywalisz jeden dzień z ich funkcjonowania będzie
        to oznaczać, że ludzi będa robić większe zakupy w pozostałe dni (a im bardziej
        hurtowy klient, tym mniej roboty przy nim), a obsługa jeszcze bardziej
        zapieprzac w tym czasie. A z obu przesłanek wynikaja zwolnienia.

        Zgadzam się z tobą, że wymienione przez ciebie sposoby spędzania niedzieli sa
        bardziej arakcyjne. Dla ciebie, dla mnie i pewno dla wielu. Ale dlaczego, do
        diaska, chcesz ludziom rozkazywać, żeby spędzali czas wolny tak, jak ty to
        sobie wymarzyłeś?!!! Jesteś jakąś wyrocznią, czy co?!

        juz zupełnie pominę fakt, że dla wcale sporej grupy ludzi to jedyny dzień,gdy
        moga spokojnie zrobić zakupy. W pozostałe bowiem pracują, żeby podatkami
        utrzymać darmozjadów z samorządów i związków zawodowych.
        • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 13.07.04, 15:00
          Ja też pracuję do późna i zakupy w niedzielę są dla mnie sporym ułatwieniem.
          Ale mogę się tak zorganizować by robić je w sobotę lub późnim wieczorem w dni
          powszednie, jeśli ma to mieć inne, pozytywne skutki.

          Co do zatrudnienia, to zmniejszenie czasu pracy o 1/7 nie oznacza zmniejszenia
          zatrudnienia o 1/7. Ilośc etatów np. kierowników czy księgowych nie zależy od
          długości otwarcia sklepów. Dodatowo, jeśli w niedzielę sklep będzie zamknięty,
          to więcej klientów przyjdzie w sobotę. Część personelu np. kasjerki trzeba
          będzie przesunąć z niedzieli na sobotę. Dodatkowo zostaną stworzone miejsca
          pracy w małych sklepach, które będą mogły handlować w niedzielę. Polscy
          handlowcy, którzy więcej dzięki temu zarobią, w długim czasie zainwetują te
          pieniądze w Polsce. Te inwestycje stworzą kolejne miejsca pracy. Następnie
          polskie firmy zapłacą więcej podatków (w przeciwieństwie do hipermarketów,
          które robią wszystko by ich nie płacić). To spowoduje większe wpływy do
          budżetu. Większe wpływy du budżetu oznaczają większe wydatki, a to tworzy
          kolejne miejsca pracy. Oczywiście to wszystko nie dzieje się z dnia na dzień,
          ale taki jest mechanizm.

          Kupując polskie produkty w polskich mniej wygodnych sklepach pośrednio
          pracujemy na swoje własne bogactwo. Broniąc i zachwycajac się zagranicznymi
          sklepami tworzymy bogactwo innych i przyczyniamy się do zwiększenia przepaści
          między Polską a krajami rozwiniętymi.
          • Gość: Acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 18:29
            "> Co do zatrudnienia, to zmniejszenie czasu pracy o 1/7 nie oznacza
            zmniejszenia
            > zatrudnienia o 1/7. "
            Zgoda. Na mój hłopski rozum tez tak wychodzi. Niech to będzie tylko 1/5. Co
            powiesz tym kilkunastu tysiącom kobiet - że teraz będziecie miały wreszcie dużo
            czasu dla rodziny?

            "Dodatkowo zostaną stworzone miejsca
            > pracy w małych sklepach, które będą mogły handlować w niedzielę. Polscy
            > handlowcy, którzy więcej dzięki temu zarobią, w długim czasie zainwetują te
            > pieniądze w Polsce."
            Dlaczego polscy handlowcy? a co to - małe sieci sa tylko polskie?
            I skąd pewność, że zainwestują w Polsce? Moze kupią jednosctki udziałowe w
            funduszu inwestującym w zagraniczne akcje? I skąd przeświadczenie, że
            zagraniczni inwestorzy nie zainwestują zysków w Polsce - bo na razie tylko tak
            czynią?

            "Następnie
            > polskie firmy zapłacą więcej podatków (w przeciwieństwie do hipermarketów,
            > które robią wszystko by ich nie płacić). "
            Tak, naturalnie - za to nasi przedsiębiorcy dopraszają się w urzędach
            skarbowych o zgodę na dobrowolne zwiększenie opodatkowania...

            "Większe wpływy du budżetu oznaczają większe wydatki, a to tworzy
            > kolejne miejsca pracy"
            ... tak - w kolejnych urzędach miejsca pracy dla kolesiów rzadzącej ekipy! A
            nie lepiej te pieniądze po porstu zostawić przesiębiorcom i niech sami je
            inwestują?

            "Kupując polskie produkty w polskich mniej wygodnych sklepach pośrednio
            > pracujemy na swoje własne bogactwo."
            Kupując drożej mam się wzbogacić?

            "Broniąc i zachwycajac się zagranicznymi
            > sklepami tworzymy bogactwo innych i przyczyniamy się do zwiększenia przepaści
            > między Polską a krajami rozwiniętymi."
            rozumiem, że jak będe kupował na straganach i w blaszakach, to to będzie
            oznaczało, że jestem w kraju wysokorozwiniętym?

            "
    • Gość: Fred Re: Walka o niedzielny handel IP: 130.75.58.* 12.07.04, 17:53
      To paranoja, jesli zamkniemy sklepy w niedziele to normalny pracujacy obywatel
      bedzie mial czas na zakupy tylko w sobote, supermarkety beda przepelnione!!
      Bezrobotni beda robic zakupy w tygodniu, o ile rzad da im wiecej kasy. Kolejny
      raz szary Kowalski bedzie mial rzucone klody pod nogi. Niech sie te tluste
      swinie w sejmie i senacie zastanowia!!! Obudzcie sie OSLY!!! Czy kazdy obywatel
      naszego pieknego kraju zarabia 20 tys. zl za nic? Wy dostajecie taka fajna
      kaske i zyjecie w INNEJ RZECZYWISTOSCI!! To sie nazywa RZECZYWISTOSC POSELSKIEJ
      SWINI!!!! Tam na dole gdzie wasz wzrok nie siega zyje Kowalski, ktory zap... 6
      dni w tyg po 10 godz. i teraz zamiast spokojnie zrobic zakupy, bedzie znow jak
      bydle lecial na ostatnia chwile do sklepu. OSLY prosze dostrojcie ustawy do
      potrzeb przecietnego obywatela!!
      • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 12.07.04, 18:03
        Typowo polskie egoistyczne podejście. Zorganizuj się tak, żebyś wyrobił się z
        zakupami w 6 dni. I ciesz sie, że w imię ograniczania bezrobocia nikt Ci nie
        każe pracować 7 dni w tygodniu, bo wtedy nie miałbyś już czasu na zakupy.

        We Francji francuskie sieci są we wszystkie niedziele zamknięte i wszyscy jakoś
        żyją. A pracę, zwłaszcza w Paryżu, kończy się często o 20. A jak Auchan na la
        Defense jest czynny do 22, to o 21.45 wyganiają ostatnich klientów, a o 22
        ostatnia kasjerka wstaje z krzesła. Francuzi potrafią szanować prawa swoich
        rodaków. A Polaków nie szanują, bo Ci nie szanują siebie nawzajem, czego
        najlepszym dowodem wypowiedzi na tym forum w stulu "Ma być czynne 24h, żeby MI
        było wygodnie".
        • Gość: Acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 18:42
          Wacku - to ty jesteś egoistą! Masz gdzieś, czy ktoś inny będzie musiał zasuwać
          jak dziki zeby zdążyc sobie zakupy zrobić, bo jak nie, to co - kupi ten chleb w
          nielegalnej melinie?

          Uważasz, że zakaz handlu w niedziele rozwiąże problem wykorzystywania
          pracowniów? A co to - tylko w niedzielę byli wykorzystywani? Od praw
          procowników są dziesiątki inspekcji, sądy a nie państwowa administracja i
          samorządy.

          a co do przykładu Francji - obecnie to kraj o prawie zerowym wzroście
          gospodarczym i szczycie zaimplementowanego socjalizmu - dzieki za takie wzroce
          do naśladowania. Może lepiej brac przykład z tych, którzy święcą tryumfy?

          No i wypowiedz sie wreszcie - autobusy, muzea, wesołe miasteczka, kawiarnie,
          kina, teatry, też mają być zamknięte w niedzielę? czy konsekwentnie - wolne dla
          wszystkich?

          rzecz jest prosta - wybierając pewne zawody (lekarz, kierowca, wreszcie
          sprzedawca) trzeba sie liczyc z takimi niedogodnościami i tyle! Co ciekawe -
          mam wrażenie, że akurat praciwnicy hiperów najmniej sa zainteresowani tematem.
          Oni to rozumieją, podabnie jak to, że wielu z nich przy tym rozwiązaniu może
          nagle zacząć mieć naprawdę duuuuużo wolnego czasu...
          • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 13.07.04, 15:20
            Nie wyobrażam sobie, żeby pracować tyle, żeby nie wystarczyło czasu na zakupy
            przez 6 dni w tygodniu. Skoro ktoś zgadza się by zasuwać po 15 godzin dziennie,
            to oznacza, że sam się nie szanuje i pozwala się wykorzystywać. Ale nawet jeśli
            taki jest jego swiadomy wybór, nie może mieć do nikogo pretensji, że nie
            wystarcza mu czasu na inne zajęcia.

            Zakaz handlu w niedzielę nie rozwiążę problemu wykorzystywania pracowników i
            hipermarketów, ale go ograniczy i wzmocni pozycję małych polskich sklepów.

            Jeśli wierzysz w skuteczność polskich, skorumpowanych sądów, inspekcji itp. to
            jesteś naiwny. Ostatnio w warszawskim Championie PIH wykryła ogromne
            nieprawidłowości, ogromne ilości przeterminowanych towarów, brak zachowania
            elementarnych zasad higieny i ukarała sieć karą w wysokości 450 zł. Śmiechu
            warte.

            Nie podałem Francji jako jedyny wzór do naśladowania tylko po to, żeby
            uświadomić, że francuskie sieci potrafią respektować prawa swoich francuskich
            pracowników, a w Polsce pozwalają sobie na to, czego nigdy nie mogłyby się
            dopuścić u siebie.

            Nigdzie nie napisałem, że w niedzielę trzeba zamknąc kawiarnie, kina itp. Nie
            można porównywać tych dwóch rzeczy. Na szczęscie nie powstały jeszcze
            hiperkawiarnie, które wykorzystując swoją dominującą pozycję, wpływają
            destrukcyjnie na rynek, nagminie łamią prawo, nie płacą podatków i transferują
            zyski za granicę.

            Dla mnie celem nie jest zamykanie supermarketów i utrudnianie ludziom życia.
            Celem powinna być ochrona polskiej przedsiębiorczości i polskich firm,
            ułatwienie im rozwoju i konkurencji z firmami, które nie mają w plecy 50 lat
            komunizmu. Ponieważ nie można tego zrobić oficjalnie, bo zaraz pojawiłoby się w
            Brukseli larum, że dyskryminujemy tamtejsze firmy, róbmy to pod płaszczykiem
            ochrony praw pracowniczych, przyczyn religijnych, kulturowych, czy
            jakichkolwiek innych. Nie ważny jest oficjalny powód, ważny jest cel.
            • Gość: acro Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 18:48
              Nie wyobrażam sobie, żeby pracować tyle, żeby nie wystarczyło czasu na zakupy
              > przez 6 dni w tygodniu.

              *** No cóż - masz widać kłopoty w wyobraźnią...***

              Skoro ktoś zgadza się by zasuwać po 15 godzin dziennie,
              > to oznacza, że sam się nie szanuje i pozwala się wykorzystywać. Ale nawet
              jeśli taki jest jego swiadomy wybór, nie może mieć do nikogo pretensji, że nie
              > wystarcza mu czasu na inne zajęcia.
              >
              *** rozumiem, że jak ktoś pracuje 15 godzin, albo i tylko 8, ale jeszcze długo
              dojezdża, chodzi na kursy i jest wolontariuszem - to nie szanujący sie głupek.
              Jesli prosi o prawo spokojnego zrobienia zakupw z niedzielę - to dodatkow cham
              i egoista! Ciekawie oceniasz ludzi...***


              > Zakaz handlu w niedzielę nie rozwiążę problemu wykorzystywania pracowników i
              > hipermarketów, ale go ograniczy i wzmocni pozycję małych polskich sklepów.

              *** Nie tylko polskich, bo sa tez sieci małych sklepów zachodnich. Poza tym -
              ja chcę tanio i wygodnie kupawać, a nie wzmacniać lub osłabiać pozycje pewnych
              grup interesów!***

              >
              > Jeśli wierzysz w skuteczność polskich, skorumpowanych sądów, inspekcji itp.
              to
              > jesteś naiwny. Ostatnio w warszawskim Championie PIH wykryła ogromne
              > nieprawidłowości, ogromne ilości przeterminowanych towarów, brak zachowania
              > elementarnych zasad higieny i ukarała sieć karą w wysokości 450 zł. Śmiechu
              > warte.

              ***To może weź sie za reformę sądów? tu będziesz mieć pełne moje poparcie. Bo
              jakos nie wierzę, że problem nieudolnego sądownictwa rozwiążes się przez
              regulacje dotyczące handlu...***


              > Nie podałem Francji jako jedyny wzór do naśladowania tylko po to, żeby
              > uświadomić, że francuskie sieci potrafią respektować prawa swoich francuskich
              > pracowników, a w Polsce pozwalają sobie na to, czego nigdy nie mogłyby się
              > dopuścić u siebie.
              >

              *** No i co z tego? a ja ci pokazałem, ze tak potrafią dbac o siebie, ze od
              wielu lat tkwią w gospodarczej stagnacji. ***

              > Nigdzie nie napisałem, że w niedzielę trzeba zamknąc kawiarnie, kina itp. Nie
              > można porównywać tych dwóch rzeczy. Na szczęscie nie powstały jeszcze
              > hiperkawiarnie, które wykorzystując swoją dominującą pozycję, wpływają
              > destrukcyjnie na rynek, nagminie łamią prawo, nie płacą podatków i
              transferują
              > zyski za granicę.
              >
              *** co znaczy: destrukcujny wpływ na rynek? Jak ktos może kupic taniej i
              wygodniej, to to jest "destrukcyjny wpływ na rynek"? To ja chcę tego wpływu
              więcej!!!
              Jak ktoś łamie prawo - powtarzam, od tego są sady. A zbiorowa odpowiedizalnośc
              dawno została wszędzie potępiona.
              sieci nie tranferuja zysków za granicę - bo ich nie mają. A nawet jesli - ich
              prawo! Powtórze pytanie: a poza granice województwa mozna? A gminy?***


              > Dla mnie celem nie jest zamykanie supermarketów i utrudnianie ludziom życia.
              > Celem powinna być ochrona polskiej przedsiębiorczości i polskich firm,
              > ułatwienie im rozwoju i konkurencji z firmami, które nie mają w plecy 50 lat
              > komunizmu. Ponieważ nie można tego zrobić oficjalnie, bo zaraz pojawiłoby się
              wBrukseli larum, że dyskryminujemy tamtejsze firmy, róbmy to pod płaszczykiem
              > ochrony praw pracowniczych, przyczyn religijnych, kulturowych, czy
              > jakichkolwiek innych. Nie ważny jest oficjalny powód, ważny jest cel.

              *** Ja bym wolał, żeby działały przede wszystkim DOBRE firmy, jak sie da - to
              polskie. to, co piszesz, nalezy przetłuamczyć: nawet nich będzie drożej i
              gorzej, wazne że polskie. Dziekuję, nie.
              Przez 50 lat poslkie firmy były własnie ochraniane przez konkurencją
              zagraniczną i wsyscy wiemy, jak bardzo ja doganiały. Niestety - to jest sposób
              jedynie na gospodarczą izolacje a nie doganianie lepszych.***
      • Gość: pracownik hiper Re: Walka o niedzielny handel IP: *.devs.futuro.pl 12.07.04, 22:33
        masz racje "normalny pracujacy obywatel " brawo a ci co pracują w hper są wg
        ciebie albo nienormalni albo 2 kategorii brawo
    • Gość: PIOTR Re: Walka o niedzielny handel IP: *.ciechanow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.04, 17:54
      brawo wyborcza. Gazeta Wyborcza znowu staje w obronie Hipermarkietów. A gdzie
      jest Pan Skalski zachwalający transgeniczne okrągłe kartofelki,precz z polską
      żywnością !!Polacy do bauerów!!
    • Gość: anna ciemnosc widze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 18:36
      Zakaz handlu w niedziele jest niezwykle glupi. Politycy nie powinni zabawiac
      sie w wychowywanie spoleczenstwa.
      • Gość: k a t o n Re: ciemnosc widze... IP: *.local.pl / 195.117.123.* 12.07.04, 18:50
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > Nakaz handlu w niedziele jest niezwykle glupi. Politycy nie powinni zabawiac
        > sie w wychowywanie spoleczenstwa.


        Pomroczność jasna -( widzenie ciemności )- jest chorobą !
    • Gość: Precz z komuna Po...... urzedasy, siedza pier.. i zakazuja IP: 217.153.47.* 12.07.04, 19:14
      a moze wiecej swobody dla wszystkich, komuchy zaf.....
    • Gość: michal brawo oszolomy z LPR IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.07.04, 20:13
    • Gość: Zbyszek Re: Walka o niedzielny handel IP: 80.48.247.* 12.07.04, 20:33
      Duże sklepy są stymulatorem cen na całym rynku. Można sobie
      wyobrazić co by się działo z cenami na rynku gdyby nie duże
      sklepy. Polak, doprowadzilby Polaka do śmierci głodowej
      cenami wyrobów. Mały handel musi zrozumieć jedno: bezpowrotnie
      skonczyły się czasy > jedno łóżko, kawałek kąta na ulicy
      i co roku samochód a co 5 lat nowy dom<. Dzięki dużym sklepom
      mamy ceny w miare przyzwoite, na obecne czasy. A samorządy
      muszą sie dobrze zastanowić, czy pilnują interesów ogółu mie-
      szkanców, czy kilku sklepikarzy. A sprawą najbardziej bulwersującą w tym
      wszystkim jest to; czy naprawdę rządzący tym krajem nie mają nic innego do
      roboty, czy już wszystko w tym kraju > oczywiście oprócz handlu w niedziele <
      zostało załatwione. Ja uważam, że nie.
      • Gość: Wacek Re: Walka o niedzielny handel IP: 195.205.132.* 13.07.04, 15:25
        W hipemarketach, ceny będą dopóty niskie, dopóki będą miały konkurecję w
        postaci małych sklepów. Jak konkurencja zostanie wykoszona, to hipermarkety
        będą dyktować konsumentom ICH WYSOKIE ceny, tak samo jak narzucają dostawcom
        niskie ceny, często poniżej kosztów produkcji, bardzo długie terminy płatności,
        obowiązkowe "promocje" i dopłaty.
        • Gość: Jan Teraz pokapowalem.l IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.04, 16:07
          w USA i w Polsce ludzie nie maja czasu robic zakupow w sobote czy inne dni tygodnia..bo pracuja do nocy!!!!Dlatego tak walcza o niedziele....
    • Gość: dd pseudo katolicy !!! chodza do kościoła ale na IP: *.org 12.07.04, 22:15
      zakupy też pujdą w niedziele !! niech kościół im wpije do tych tempuch łbów że
      biblia mówi wyraźnie -> siodmego dnia odpoczywaj !! i nie będzie potrzeba
      żadnych zakazów
      • marcin.brzezinski Re: pseudo katolicy !!! chodza do kościoła ale na 12.07.04, 22:23
        Gość portalu: dd napisał(a):

        > zakupy też pujdą w niedziele !! niech kościół im wpije do tych tempuch łbów
        że
        > biblia mówi wyraźnie -> siodmego dnia odpoczywaj !! i nie będzie potrzeba
        > żadnych zakazów

        Może to nieładnie czepiac się słówek, ale masz problemy z ortografią.
        Zanim więc zaczniesz ludzi pouczać co mówi Biblia, trochę poczytaj lektur
        szkolnych. teraz trochę niepowaznie to wygląda.
        Chrześcijanie świętują w niedzielę na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa.
        Chyba całej Biblii nie przeczytałeś...

        POZDRAWIAM

        Marcin
    • Gość: Amenator Amen i do przodu na wieki wiekow IP: 155.58.156.* 12.07.04, 22:26
      Iranizacja Polski.
    • Gość: Niemiec Chore forum lewakow IP: *.gealan.de / 195.243.201.* 13.07.04, 12:40
      Czy Wy wszyscy, ktorzy wyzywacie LPR od komuchow, czy Wy nie przypadkiem
      glosujecie co 4 lata na SLD oraz na prezydenta magistra? To sie nazywa
      komunistyczna mentalnoscia, drodzy forumowicze....
    • Gość: Jan Re: Walka o niedzielny handel IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.04, 15:08
      W krajach Unii sa ograniczenia w handlu,prawda.Kupuje sie przez to mniej ale sie wiecej oszczedza.Sredni0 10% zarobku.Od wielu W Niemczech jest tego na osobe 40 000 euro oszczednosci.W USA i w Polsce sklepy sa otwarte na okragla.Dlatego ludzie tam nie maja oszczednosci,zyja od wyplaty do wyplaty,przeciagaja konta.(w USA szporuje sie 2% dochodow,w Polsce chyba minus 20%..)
    • Gość: człowiek Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 07:44
      Przy obecnym stanie bezrobocia dziwi mnie wielce ten postulat.Zwłaszcza ,,że dla
      wielu jest wymierna korzyść.Poza tym te nie jesteśmy ograniczeni w korzystaniu
      ze sklepów.
      • Gość: basia Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 10:38
        Bożę chroń mnie prze przyjaciółmi, z wrogami sam sobie poradzę.
        Nie życzę sobie, ażeby ktoś za mnie decydował co mam robić i kiedy. To mojap
        sprawa. Przez 50 lat decydowali za nas komuniści i widac tego efekty - głupota
        ludzka osiągnęła szczyt. Ktoś kto nie pracuje nie jest już posażytem, tylko
        nieprzystosowanym. Paniom, które nie mogą pracować w niedzielę, proponuję
        zmiane pracy, na taką, która im będzie odpowiadać, przecież mają wysokie
        kwalifikacje,tym które nie znajdą pracy i nie będa miały środków na życie
        proponuje wyjść dobrze za mąż lub zgłosić sie do związków zawodowych po zasiłek
        z funduszy związkowych.
    • Gość: Kawa Re: Walka o niedzielny handel IP: *.c151.petrotel.pl 10.08.04, 10:51
      oczywiście -popieram zakaz handlu w niedzielę ale tylko dla sklepow dużych-
      supermarkietow, zagranicznych inwestorow, natomiast powinny byc otwarte nasze
      Polskie sklepiki. Zarobek winien zostac tu w Polsce a nie gdzies w innym kraju.
    • Gość: Nobleman Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:39
      A co ze stacjami benzynowymi??? one mogą sobie zawsze sprzedawać i mają
      wszystko gdzieś. Tam przecież też ludzie pracują a o nich jakoś nikt się nie
      martwi. Mali sklepikarze co sprzedają piwo w weekend i mają z tego 50% zyku
      ogólnego nie mogą już handlować a wielkie sieci benzynowe za darmo mają
      napędzanych klientów. Stacja benzynowa głównie zarabia na sklepie a nie na
      benzynie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i o co tu chodzi???? takie silne lobby
      czy jak.
    • Gość: Nobleman A STACJE BENZYNOWE?????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:39
      A co ze stacjami benzynowymi??? one mogą sobie zawsze sprzedawać i mają
      wszystko gdzieś. Tam przecież też ludzie pracują a o nich jakoś nikt się nie
      martwi. Mali sklepikarze co sprzedają piwo w weekend i mają z tego 50% zyku
      ogólnego nie mogą już handlować a wielkie sieci benzynowe za darmo mają
      napędzanych klientów. Stacja benzynowa głównie zarabia na sklepie a nie na
      benzynie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i o co tu chodzi???? takie silne lobby
      czy jak.
    • Gość: Wasal Hipermaktety i tak bedą handlować!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:44
      A hipermarkety i tak beda handlowac bo dzienna kara za handel w dzien zakazany
      to 2500 zl. To jest pryszcz dla hipermarketu!!!! a dal malego sklepikarza to
      prawie miesieczny zysk. Czyli zakaz jest de facto przeciw malym
      przesdiwbiorcom, jak zwykle to w Polsce bywa , nawiasem mowiąc.
      Paranoja!!!!!!!!!
    • Gość: adalbert Re: Walka o niedzielny handel IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.08.04, 14:34
      To jaks paranoiczna historia. Co na to ludzie pracujący cały tydzień? Ja mogę
      zrobić zakupy tylko po południu w sobotę i w niedzielę. Skąd taki palant z LPR
      może wiedzieć, jakie są moje potrzeby zakupowe? Won z nimi, niech się zajmą
      dziurami w drogach itp. rzeczami mającymi rzeczywisty wpływ na jakość życia
      mieszkańców! Sklepy otwarte w weekend to nasza zdobycz wolnego handlu. Wara.
      Palanty w swojej walce politycznej szukają "kruczka" prawnego, jak przechytrzyć
      wojewodę mazowieckeigo (Radom!) i tylko tyle ich interesuje! Radomianie nie
      dajcie się! W następnych wyborach samorządowych handalrzy trzeba wykreślić!
      Jakim prawem każą mi iść po zakupy do stacji benzynowej, albo w określonych
      godzinach! A może zamknąć stacje benzynowe w soboty i niedziele! Tam też są
      ludzie wykorzystywani! Kto jest za tym niech sie wpisze!
      PS. Pamiętacie godzinę 13.00? Teraz to coś podobnego! Tylko ustrój inny. Czarny.
      • Gość: Benzyniarz Re: Walka o niedzielny handel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 15:36
        Zamknac te jebane stacje !!!!!!!!!!!!!! Jak wszystko to wszystko. Elektrownie
        tez, baseny, kina, restauracje, policje, straz pozarną, pogotowie i szpitale
        niech oni tez sobie odpoczna a co?!!!!!! Nie tedy droga panowie radni( czytaj
        matoły) podwyższyc pensje np. w dni swiateczne to juz lepszy pomysl albo cos w
        tym stylu zreszta, my w Europie i tak mamy przerabane, socjalizm pełną gębą.
        Nikomu sie niechce robic. W USA nikt nawet nie pomysli o zamykaniu czyjegos
        sklepu jak chcesz to moaszesz nawwet 25 godzin na dobe pracowac. I DLATEGO
        ZAWSZE BEDA PRZED EUROPA. A tu np. w takiej Austrii po 18 nic nie kupisz,
        paranoja. (Ale na stacji benzynowej tak, niesamowite jak te stacje maja dobrze)
    • Gość: x Re: Walka o niedzielny handel IP: *.globit / 217.98.57.* 10.08.04, 21:20
      Cymbały udają, że coś robią i chcą regulować życie ludziom.
    • Gość: darp nienawidzę rodzinnych sklepików!!! - i nie tylko IP: *.icpnet.pl 10.08.04, 23:24
      Nie przepadam za marketami, ale sklepiki rodzinne, to (oczywiście z wyjątkami -
      zdarzają się jeszcze prawdziwi handlowcy) miejsca, gdzie można kupić tylko
      wiecznotrwałe badziewie nafaszerowane chemią do oporu. A kiedyś trzeba robić
      zakpy - nawet ktoś, kto pracuje, musi czasem jeść.
      A komuś się coś najwyraźniej pomieszało - od pilnowania prawa pracy jest PIP-a,
      a nie solidarnosć. Ale to wszak pretekst. Tak naprawdę, prawicowcom chodzi o
      to, by ludowi zabrać możliwość chodzenia w niedzielę do nowych świątyń nowego
      ustroju, jakimi są centra handlowe i nastepnie zagnać do kruchty.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka