Dodaj do ulubionych

Patenty - szansa dla lepszych

IP: *.gdynia.mm.pl 03.04.05, 22:21
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pola Gadomski - do nauki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 22:31
      Wszystko wskazuje raczej na to, że o dyrektywę będzie się toczyła ostra walka. I
      p. Gadomski powinien się do niej przygotować. Na przykład przeczytać cokolwiek
      na temat, o którym pisze. Na poczatek polecam dwa artykuły w witrynie "Krytyki
      Politycznej" - Józefa Halbersztadta, eksperta Głównego Urzędu Patentowego,
      krytykującego dyrektywę (sic!)
      www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=302&Itemid=53
      i złośliwy komentarz redakcji KP do powyższego felietonu Gadomskiego
      www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=304&Itemid=53
    • Gość: B. Mała poprawka, żeby się Panu nie zdawało... IP: *.hsd1.ut.comcast.net 04.04.05, 09:57
      To nie tylko opinie informatyków. Moja opinia (negatywna) też tam jest, a jestem
      chemikiem. Jestem też autorem paru patentów (w USA) i te praktyki znam z
      autopsji. A do tego znam się wystarczająco na programowaniu, żeby Panu
      oznajmić, że większość algorytmów jest nie patentowalna, bo nie spełnia wymogu
      nieoczywistości. Można je wprost wyprowadzić z logiki i zdrowego rozsądku.
      Niestety, nie znaczy to, że w praktyce opatentowane być nie mogą. Widziałem
      amerykańskie patenty dotyczące oczywistych zastosowań metod matematycznych
      znanych od pół wieku, albo i dłużej...


      • Gość: Wojciech Domalewsk Żarty IP: *.acn.waw.pl 06.04.05, 21:03
        Teksty które drukuje pan Gadomski doskonale nadają się na 1 kwietnia i
        przyznam, że fakt ich publikowania w innym terminie jest dla mnie zupełnie
        niezrozumiały. Gazeta to wszak poważna instytucja, zatrudniająca poważnych
        dziennarzy, dbająca o własny wizerunek, której raczej nie powinno zależeć aby
        narażać się po prostu na śmieszność.

        Ze stwierdzeniami które czytam trudno w ogóle dyskutować - to raczej materiał
        dla komika niż dla racjonalnie myślącego czytalnika. Jak np. ten "przypomnę
        kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale
        przeciwnie" albo ten "w żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie
        spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież
        programu lub algorytm".

        Jak w ogóle można dyskutować z takimi stwierdzeniami? Kto jak kto, ale liberał
        powinien doskonale rozumieć jak funkcjonuje amerykański rynek. Pomyślałem
        sobie, że może to jest tak, że pan Gadomski - podobnie jak kilku moich
        znajomych - z faktu umiejętności posługiwania się myszką wyciągnął wniosek, ze
        wszystko co ma związek z komputerami mozna załatwić za pomocą kilku kliknięć w
        odpowiednim miejscu. Dorzucę jeszcze więcej złośliwości - a może czas
        spróbować jakiegoś innego systemu operacyjnego - nauczyć się czegos więcej ?

        Wojciech Domalewski SKOS

        • vice_versa ..., arogant, impertynent, dyletant... 13.04.05, 18:16
          Tekst Gadomskiego poraża arogancją i besserwisserstwem. Stoi na żenującym
          poziomie pod względem ekonomicznym. Poczuł się urażony i olał wszystkie
          rozsądne uwagi. Uprościł sprawę że teksty piszą informatycy. Nie jestem
          informatykiem tylko prawnikiem. Ale to kim kto jest nie ma nic do rzeczy, zawód
          nie zwalnia od myślenia. Argument że opatentowanie w Stanach nikomu nie szkodzi
          to czemu opatentowanie w Europie miałoby szkodzić jest idiotyczny. Właśnie
          dlatego, że opatentowanie w USA tworzy tytuł prawny i podstawę wyprowadzania
          pieniędzy za Ocean właśnie z tej Europy, która wprowadza analogiczne regulacje
          PÓŹNIEJ. Gdyby było inaczej to polskim informatykom powinno zależeć na
          wprowadzeniu stosownych regulacji bo widzieli by siebie w roli beneficjentów,
          zarówno na rynku europejskim jak i na rynku amerykańskim. Tak jednak nie jest.
          Widzą w tym dla siebie i dla ekonomii kraju w którym żyją zagrożenie. Europa
          nie powinna uznawać samej siebie za dłużnika czegoś o co wcześniej Amerykanie
          między sobą się pobili i sami siebie z tego tytułu doją. Red. Gadomski niczego
          nie zrozumiał.
    • Gość: Maciej Kamiński Dobrze jest wiedzieć o czym się pisze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 11:47
      Skoro Gazeta już o tym pisze, warto żeby pisała kompetentnie. Gwałtowny rozwój
      technologi komputerowych, medycznych, biologicznych tworzy nowe i niespotykane
      dylematy etyczne i prawne. Od tego jakie rozwiązania ludzkość przyjmie zależeć
      będzie przyszłość naszej cywilizacji. Wobec nieuchronnej wszechobecności
      oprogramowania, problem patentów na oprogramowanie(pno) należy stawiać raczej
      obok problemu dopuszczalności i zakresu ingerencji w ludzki genom niż problemu
      norm higienicznych w przemyśle mleczarskim. Wyjątkowa specyfika tej dziedziny
      sprawia, że pno mają(wedle wielu) odmienne konsenkwencje niż patenty na leki,
      itp. Warto żeby publikacji (gorącej) polemiki na ten temat towarzyszyła
      publikacja napisana na zimno i przynajmniej z zamiarem obiektywnego przeglądu
      problemu, tak żeby czytelnik z poza branży miał szanse wyrobić sobie własny pogląd.

      Dla zainteresowanych:
      Nienajgorszym wstępem do problemu jest artykuł Richarda
      Stallman'a(www.cl.cam.ac.uk/~mgk25/stallman-patents.html), co przy okazji
      przeczy tezie pana Gadomskiego, że przeciwnikami pno są polscy programiści
      przerażeni spadkiem dochodów i wzrostem konkurencji. Stallman jest jednym z
      najwybitniejszych programistów amerykańskich, autorem wielu programów na
      licencji GNU(www.gnu.org/gnu/thegnuproject.html). Jego życiorys można
      znaleźć tutaj: www.stallman.org/#serious.

      Jak funkcjonują pno w USA? Nie jest to takie oczywiste jak przedstawia pan
      Gadomski. Tutaj(www.ffii.org.uk/swpat/ftc/ftc.html) można znaleźć wybór
      fragmentów z raportów przygotowanego przez Federalną Komisje Handlu USA. Dwa
      cytaty oddające ducha raportu: "More patents in more industries and with greater
      breadth are not always the best ways to maximize consumer welfare"; "Many
      panelists and participants expressed the view that software and Internet patents
      are impeding innovation".

      Nie ma tutaj sensu przytaczać więcej cytatów. Ten temat domaga się obszernego
      artykułu w Gazecie(albo jakiejś gazecie). Jeśli ktoś chce poczytać o pno, może
      zacząć tutaj: www.nosoftwarepatents.com/.
    • jszania Panie Gadomski niech Pan pisze o pieknie przyrody 04.04.05, 13:05
      nikt nie bedzie wtedy Panu zarzucac ignorancji, bo o gustach sie nie dyskutuje

      poziom Pana artykulow i Pana wiedzy jest ogolnie zenujacy. To przeciez Pan,
      Wyborczy expert od ekonomii twierdzil twardo, ze w USA nie ma protekcjonizmu.
      Niedawno nie mogl Pan pojac jak to sie dzieje ze zadowolenie z zycia w Zambii
      jest duzo wieksze niz w Japonii. wg wymowy Pana artykulu Zambijczycy popelniaja
      blad oceniajac swoja sytuacje. Japonczycy tez?

      Nie wie Pan jaka jest roznica miedzy apilkacja, kodem czy algorytmem, ale nie
      bede Panu tego wyjasnniac bo z tej niewidzy jest Pan niesamowicie dumny. Tak
      trzymac - "ja tam sie nie znam na tych wszystkich oprogramowaniach ale wg mnie
      ....."
      • vice_versa Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pieniądzach 13.04.05, 18:31
        Red. Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pieniądzach. Tu jest źródło
        dyletanctwa, nie w tym, że na informatyce się nie zna.

        jszania napisał:
        > Nie wie Pan jaka jest roznica miedzy apilkacja, kodem czy algorytmem, ale nie
        > bede Panu tego wyjasnniac bo z tej niewidzy jest Pan niesamowicie dumny. Tak
        > trzymac - "ja tam sie nie znam na tych wszystkich oprogramowaniach ale wg mnie
        > ....."
        Nie zgadzam się z tym argumentem. Zarzut stronniczości Gadomskiego nie opiera
        się na tym że się na informatyce nie zna. Nie trzeba się znać na artykułach
        rolnych, tekstyliach, samochodach i Bóg wie czym jeszcze żeby pisać rozsądne
        teksty. Po drugiej stronie obrotu JAKIMKOLWIEK DOBREM ZAWSZE STOI PIENIĄDZ.
        Wystarczy więc się znać na pieniądzu i obserwować w którą stronę będzie "per
        saldo" płynął by móc wyrażać swoje zdanie na dany temat, niezależnie czy
        dotyczy artykułów rolnych, tekstyliów czy samochodów. Zarzut wobec Gadomskiego
        jest o wiele poważniejszy: ON SIĘ NIE ZNA NA EKONOMII! Jego po prostu LICZENIE
        PIENIĘDZY NIE INTERESUJE. On się nie zna na pieniądzach. Oczywistym jest też
        to, że teksty o sponsorowaniu artykułu, które go uraziły, wynikają z tego, że
        NIKT nie wierzy w to, że Gadomski się na ekonomii nie zna i że liczyć nie
        potrafi. Liczy tylko nie te pieniądze które przy spojrzeniu makroekonomicznym
        powinien liczyć.
        • jszania Gadomski szczyci sie niewiedza 14.04.05, 11:48
          vice_versa napisał:

          >jszania napisał:
          >>Nie wie Pan jaka jest roznica miedzy apilkacja, kodem czy algorytmem, ale nie
          >>bede Panu tego wyjasnniac bo z tej niewidzy jest Pan niesamowicie dumny. Tak
          >>trzymac - "ja tam sie nie znam na tych wszystkich oprogramowaniach ale wg mnie
          >> ....."
          > Nie zgadzam się z tym argumentem.

          argument jest prawdziwy. mozna dyskutowac czy jest istotny dla tego problemu,
          wg. mnie tak.

          > Zarzut stronniczości Gadomskiego nie opiera
          > się na tym że się na informatyce nie zna. Nie trzeba się znać na artykułach
          > rolnych, tekstyliach, samochodach i Bóg wie czym jeszcze żeby pisać rozsądne
          > teksty.

          jednak pewien minimalny poziom wiedzy na omawiane tematy trzeba miec. w tym
          wypadku czlowiek sie wrecz szczyci swoja niewiedza

          > Po drugiej stronie obrotu JAKIMKOLWIEK DOBREM ZAWSZE STOI PIENIĄDZ.
          > Wystarczy więc się znać na pieniądzu i obserwować w którą stronę będzie "per
          > saldo" płynął by móc wyrażać swoje zdanie na dany temat, niezależnie czy
          > dotyczy artykułów rolnych, tekstyliów czy samochodów. Zarzut wobec Gadomskiego
          > jest o wiele poważniejszy: ON SIĘ NIE ZNA NA EKONOMII! Jego po prostu LICZENIE
          > PIENIĘDZY NIE INTERESUJE. On się nie zna na pieniądzach. Oczywistym jest też
          > to, że teksty o sponsorowaniu artykułu, które go uraziły, wynikają z tego, że
          > NIKT nie wierzy w to, że Gadomski się na ekonomii nie zna i że liczyć nie
          > potrafi. Liczy tylko nie te pieniądze które przy spojrzeniu makroekonomicznym
          > powinien liczyć.

          a jak sie ustali dokad plynie pieniadz to co niby z tego wynika. plynie do zlych
          czy do dobrych?
          • vice_versa Re: Gadomski szczyci sie niewiedza 15.04.05, 02:01
            > a jak sie ustali dokad plynie pieniadz to co niby z tego wynika. plynie do
            > zlych czy do dobrych?

            Jak się ustali że saldo jest ujemne, to znaczy że SIĘ NIE OPŁACA. Nie ma
            żadnego powodu by Europa istnienie tego swojego "długu" akceptowała przez
            przyjęcie prawa które ją od USA uzależni. Oczywiście można snuć "wolnościową"
            wizję idealnego świata w którym Ci co wymyślają zarabiają. Tylko to jest
            nonsensowne skoro śmietankę intelektualną a wraz z nią dorobek intelektualny
            zgarniają amerykańskie przedsiębiorstwa... Krótko mówiąc patenty będą
            WYJEŻDZAŁY z kraju w którym zostały wymyślone bez żadnych opłat, będą podnosiły
            wartość amerykańskich akcji, zwiększały amerykański PKB razem z nim zwiększając
            ilość USD w obrocie. I to się horrendalnie nie opłaca. Red. Gadomski powinien
            to wiedzieć, bo trudno żeby nie słyszał o prawie Kopernika-Grishama. A realna
            wartość napływa do tego państwa które dewaluuje swój pieniądz szybciej, ale
            przy zachowaniu zdrowych proporcji do PKB.
        • Gość: kapitalizm Re: Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pienią IP: *.oc.oc.cox.net 15.04.05, 06:10
          pieniadz, jak kazdy towar na wolnym rynku, zawsze 'plynie' (jak to ladnie
          ujales) w dwie strony zawierajace dobrowolna transakcje, z rownowazna wartoscia,

          to znaczy do transakcji kupna-sprzedazy nie dochodzi jesli obie strony nie
          osiagaja korzysci dla siebie,

          na chlopski jezyk: nie ma czegos takiego jak za drogi towar czy za tani
          pieniadz,

          oczywiscie caly czas mowimy o wolnym rynku, bez szkodliwej ingerencji panstwa.
          • Gość: vice_versa Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pieniądzu IP: *.chello.pl 15.04.05, 16:00
            QuasiKapitalizm, ja nie piszę o TEORETYCZNEJ możliwości przepływu pieniądza w
            OBIE strony. Ja jej nie kwestionuję. Kwestionuję tylko PRAKTYCZNĄ nierówność
            przepływu pieniądza którą wprowadziło by to prawo. Czemu? Bo jeśli od 10 lat
            algorytmy są patentowane w USA to nie ma takiej możliwości by nastąpiła
            rzeczywista równowaga. Saldo MUSI być ujemne. Czyli to się MUSI nie opłacać.

            > to znaczy do transakcji kupna-sprzedazy nie dochodzi jesli obie strony nie
            > osiagaja korzysci dla siebie,

            Twoje twierdzenie jest prawdziwe również w odniesieniu do towarów obciążonych
            90% akcyzą. I co z tego wynika? Czy z tego wynika, że gdyby te towary akcyzą
            nie były obciążone to transakcji zawierano by mniej czy więcej? Albo inaczej:
            czy po zniesieniu tej akcyzy obrót by wzrósł czy zmalał? Z tych Twoich
            przemyśleń NIC NIE WYNIKA! Puste komunały. Zastanów się bo piszesz horrendalne
            głupoty.

            To tylko będzie oznaczać że MNIEJ programów zostanie wyprodukowanych i to
            wszystko na co dziś nie wymaga się żadnej umowy kupna sprzedaży nagle będzie
            się łączyło z kosztami. Ilość sytuacji w której z algorytmów się w Europie
            korzysta SPADNIE. To co napisałeś wyżej nie jest żadnym argumentem, że gdyby
            obowiązku płacenia za patenty algorytmowe nie było to przedsiębiorstwa krajowe
            byłyby mniej rentowne. Wręcz odwrotnie.

            Niezależnie od tego jak bardzo wierzysz w swoje argumenty są one całkowicie
            bezpodstawne, sprowadzają się do pustych haseł i nie uwzględniają stanu
            faktycznego. Dlatego odpisywać Ci nie będę niezależnie od tego jakie gładkie
            frazesy napiszesz poniżej.
            • Gość: kapitalizm Re: Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pienią IP: *.oc.oc.cox.net 15.04.05, 18:30
              nie uwazam, ze po moim jednym czy dwoch postach zrozumiesz zasady ekonomii ale
              maly wysilek w logicznym rozumowaniu nie zaszkodzi,

              to, ze kraj X od 100 lat wyspecjalizowal sie w jakiejs dziedzinie i np. jest
              jedynym sprzedawca danej uslugi/towaru nie ma zadnego wplywu na sprawiedliwosc,
              rownowage, oplacalnosc czy saldo wymiany towarowej z innymi,

              nie ma to rowniez zadnego znaczenia dla strony odbierajacej dany towar/usluge,

              na wolnym rynku kazda ze stron moze w kazdej chwili odmowic przystapienia do
              transakcji i tym samym ukarac (finansowo) producenta (dostawce) danej
              uslugi/towaru,

              >Twoje twierdzenie jest prawdziwe również w odniesieniu do towarów obciążonych
              90% akcyzą. I co z tego wynika? Czy z tego wynika, że gdyby te towary akcyzą
              nie były obciążone to transakcji zawierano by mniej czy więcej? Albo inaczej:
              czy po zniesieniu tej akcyzy obrót by wzrósł czy zmalał? Z tych Twoich
              przemyśleń NIC NIE WYNIKA! Puste komunały. Zastanów się bo piszesz horrendalne
              głupoty.

              przypuszczam, ze w slowie akcyza chodzi o podatek,

              jesli cos jest opodatkowane to tego czegos z oczywistych wzgledow bedzie mniej,
              proporcjonalnie do skali opodatkowania,

              bez wzgledu na to czy podatek nazwiemy 'akcyza' czy np. 'mantyza',

              zasada jest:

              "whatever you tax, you get less of it,
              whatever you subsidize, you get more of it"

              taki jest stan faktyczny i tak ja go opisuje, twoje zale sa skierowane w zlym
              kierunku,

              zamiast domagac sie aby rzady regulowaly mozliwosc/niemozliwosc rejestracji np.
              patentow, powinienes domagac sie calkowitego wylaczenia z tego interesu roli
              panstwa,

              99% twoich klopotow, zali i pretensji byloby bezprzedmiotowe,

              logiczne?

              mam taka nadzieje,

              odpisz tylko jesli masz jakis logiczny i nie emocjonalny argument.
    • praptak Re: Patenty - szansa dla lepszych 04.04.05, 14:15
      Trudno polemizować z artykułem tak bardzo oderwanym od sprawy - jak już napisał
      jeden z przedpisców sprawa wymaga większego artykułu. Odpowiem tylko na punkty w
      których autor rozmija się z faktami naprawdę poważnie.

      "Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie?
      Niekoniecznie." Dalej autor przekonuje, że dyrektywa może zostać złagodzona
      przez parlament, ustawodawstwo krajowe i wreszcie orzecznictwo. Tymczasem takie
      patenty już w tej chwili istnieją w Europie (półlegalnie) i czekają tylko na
      zielone światło. Przykład: l2.espacenet.com/espacenet/viewer?PN=EP0803105
      opisuje sprzedawanie rzeczy przez internet. Więcej przykładów
      webshop.ffii.org.
      "Moi adwersarze nie zastanawiają się, dlaczego dyrektywa ma być wprowadzana.
      Najwyraźniej doszli do wniosku, że jej autorami są szaleńcy, względnie
      szkodnicy, względnie agenci Microsoftu.". Nie ma to jak podrasowanie stanowiska
      przeciwnika w celu przedstawienia go jako oszołoma. Zamieńmy
      "szaleńcy/szkodnicy/agenci Microsoftu" na "lobbyści" - brzmi trochę mniej
      oszołomsko, prawda? Nawiasem mówiąc, Microsoft sugerował możliwość zwinięcia
      swojego centrum R&D w Danii gdyby dyrektywy nie udało się przepchnąć
      wiki.ffii.org/Navision050215En .
      "Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą,
      ale przeciwnie. ". Stwierdzenie bez pokrycia. Nie mamy porównania z krajem o
      podobnym statusie wyjściowym, w którym nie wprowadzono patentów. Wiadomo za to,
      że trywialne patenty w USA istnieją i są egzekwowane, jak chociażby
      "jednoklikowe zakupy" (Amazon).
      "W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem
      sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu." I
      nie dało to autorowi do myślenia? Bez komentarza.
      "Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce.
      Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych.
      Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm
      mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły
      konkurencję na rynku usług lotniczych." Związek między wymienionymi przez autora
      przepisami, a patentami na oprogramowanie jest dosyć daleki - przepisy chroniące
      konsumenta można bronić korzyścią konsumenta - zaostrzają wymagania, co
      prawdopodobnie podroży usługi i/lub produkty, ale za to konsument będzie miał
      mięso wolne od salmonelli, banki które rzadziej padają itp. Gdzie analogiczne
      korzyści z patentów na oprogramowanie? Rzeczy naprawdę innowacyjne w IT, jak np.
      interfejs okienkowy zostały wymyślone i opublikowane przed wprowadzeniem w USA
      w/w patentów.
      • praptak IBM o patentach 11.04.05, 15:13
        I jeszcze z ostatniej chwili:

        "IBM calls for patent reform"

        www.zdnet.com.au/news/0,39023165,39187609,00.htm
        IBM krytykuje amerykańskie praktyki dotyczące patentów. Proponuję przemyśleć
        argumenty w rodzaju "w USA są zadowoleni, to i my to wprowadźmy".
    • drakoniusz panie Gadomski 04.04.05, 23:38
      > Moi adwersarze nie zastanawiają się, dlaczego
      > dyrektywa ma być wprowadzana. Najwyraźniej doszli
      > do wniosku, że jej autorami są szaleńcy, względnie
      > szkodnicy, względnie agenci Microsoftu.

      Najwidoczniej zastanawiając się dlaczego przeciwko dyrektywie
      protestują praktycznie wszyscy informatycy, dla których
      podobno ma ona być narzędziem chroniącym ich własne interesy,
      doszedł pan do wniosku, iż bez wyjątku są to, cytję:
      szaleńcy, szkodnicy, względnie agenci komunistów.

      > Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w
      > informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie.

      Przypomnę -wielkie amerykańskie firmy patentowe powstały
      i rozwinęły się w światowe potęgi informatyczne w czasach
      gdy amerykańskie prawo nadal zabraniało patentowania algorymów,
      cytuję: jakoś im to nie szkodziło - wręcz przeciwnie.


      > W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie
      > spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony
      > przez kradzież programu lub algorytmu.

      Już samo ekwiwalentne zestawienie tutaj słów: program i algorytm,
      dyskwalifikuje pana jako dyskutanta, którego można brać
      na poważnie. Podobnie jak dyskwalifikuje pana fakt
      nieznajomości istnienia czegoś takiego jak prawo autorskie.

      Panie Gadomski - czy z równą skrupulatnością przekonywałby
      nas pan do faktu, że księżyc jest zrobiony z zielonego sera,
      gdyby w USA, ten powszechnie znany tam fakt, uznano
      za prawdę obowiązującą?
    • drakoniusz o światowym spisku programistów i nie tylko... ;)) 05.04.05, 00:31
      > Mój felieton, poświęcony unijnej dyrektywie dotyczącej
      > ochrony patentowej wynalazków wprowadzonych przy użyciu komputera
      > wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków (...)
      > Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków.

      A to ciekawa teoria, bo jeszcze dwa felietony wcześniej
      trzon swoich "argumentów" wymierzonych w protesty przeciw
      owej dyrektywie, opierał pan na fakcie, iż wszelkie
      tego typu protesty są li tylko głosami informatycznych ignorantów:

      "List podpisali poeci, pisarze, krytycy literaccy,
      filozofowie i psychologowie, ale zauważyłem tylko jednego programistę"

      Ale widać hydra niejedną ma głowę i tak naprawdę mamy tu
      do czynienia ze spiskiem: poetów, krytyków literackich,
      filozofów, psychologów oraz samych informatyków.

      Panie Gadomski, z niecierpiliwością czekam na pański
      kolejny felieton, licząc, iż w nim z kolei objawi
      nam pan jakąś straszną prawdę na temat spisku masonów :))


      > Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w
      > stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków,
      > zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję
      > na rynku usług lotniczych.

      Liczę niezmiernie na to, iż dyrektywy unijne
      podniosą w Polsce poziom wymagań wzlgędem felietonistów,
      wymagając od nich merytorycznego przygotowania
      i logicznej argumentacji.

      Mam też szczerą nadzieję, iż dyrektywa ukarze chałturników
      rozpoczynających cykl swoich autorytarnych i napasliwych
      felietonów pt: "Nie wiem o czym gadam"
      od stwierdenia:

      "Nie jestem specjalistą od programów komputerowych"

      po czym zajmujących się pouczaniem tychże specjalistów
      w kwesti tego jak powinni oni chronić swoje własne dzieła.
    • Gość: gamma Pan Gadomski jest właśnie, jak słaby uczeń, IP: *.77.classcom.pl 05.04.05, 13:53
      który się po prostu obraził, że ktoś Mu słusznie wytknął, że nie czyta
      publikacji w Internecie, które wyraźnie pokazują, że patenty w USA wywołały
      kłopoty i nawołuje się do reformy tego systemu, nie zna stanowiska polskiego
      rządu, który uważa, że te patenty będą nam szkodzić, idzie też pod prąd w
      stosunku do opinii Urzędu Patentowego RP.

      A ten argument o poprawieniu jakości, jak w mleczarniach, to może wywołać tylko
      śmiech (a może przerażenie - gdzie tu analogia?). Niby dlaczego jakość ma być z
      powodu wprowadznie patentów lepsza? Bo będą na rynku mocniejsi spychać słabszych
      i w ten sposób będą się mogli skupić na trosce o użytkownika produktów? (to
      oczywiście kpina z mojej strony) Cha, cha, cha! Pewnie zupełnie jak TPSA (tę,
      pewnie Pan Gadomski uznaje już za słusznie łajanego uczestnika gry
      gospodarczej...) troszczy się o niskie ceny dostępu do Internetu itp. sprawy :)
    • Gość: felek Patenty - szansa dla lepszych IP: *.u.mcnet.pl 05.04.05, 16:32
      "Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce.
      Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych.
      Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm
      mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły
      konkurencję na rynku usług lotniczych".

      Panie Gadomski - o czym pan u licha piszesz? Jakie podniesienie wymagań? Czy pan
      nie jesteś w stanie pojąć, że chodzi o wyeliminowanie z rynku małych i średnich
      firm, a nie o żadne podniesienie wymagań? Czy pan nie rozumiesz, że to wszystko
      nie służy poprawie jakości, tylko wyłącznie podniesieniu kosztów prowadzenia
      działalności. Czy pan nie pojmujesz, że to służy likwidacji konkurencji, a w
      konsekwecji podniesieniu cen i obniżeniu jakości oprogramowania?

      "Odpadają słabi - lepsi mają pole do awansu. Tak będzie też z unijną dyrektywą -
      zyskają na niej lepsi, stracą gorsi, choć tremę mają wszyscy."

      Mylisz pan się - Ci którzy to forsują nie mają tremy. Wiedzą, że to skutecznie
      zapewni im pozycję monopolistów.
      I wcale nie zyskają lepsi - zyskają więksi (finansowo). Nie lepsi - jakość nie
      ma z tym nic wspólnego.

      Co do histerii którą jakoby wywołał pana felieton - oburzenie wzbudziła pańska
      ignorancja i przeinaczanie faktów. Nie tematyka.
    • Gość: mariusz A co z OpenSource? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 17:47
      Wydaje mi się, że argumentacje przedpiśców jest przygniatająca.
      Porównania pana Gadomskiego sa na żenującym poziomie.
      Ale nawet przyjmując te porównania, pan Gadomski tak gładko prześliznął się obok
      OpenSource. Z komercyjnego punktu widzenia być może (zaznaczam *być może*)
      podniesie to jakość oprogramowania, ale komercyjnego. Podniesie też oczywiście
      jego ceny. Natomiast dla hobbystycznego programowania, dla społeczności
      OpenSource - to będzie gwóźdź do trumny. Pan Gadomski nie oczekuje chyba, że
      programista który w ramach hobby napisze jakąś aplikację będzie śledził patenty.
      Po prostu przestanie pisać. Te przykłady o patentowaniu podwójnego kliknięcia,
      czy systemu sklepów internetowych to nie są wymysły demagogów tylko przykłady
      oparte o działania "właścicieli" tychże unikalnych rozwiązań.
      niejako na marginesie - nie ma się co dziwić temu, że wszyscy widzą w tym
      działania, jak to Pan określił "agentów Microsoftu" bo to właśnie ta firma
      ogłosiła najwięcej roszczeń i przygotowuje kolejne. (a wiem o tym z informacji
      prasowych a nie od "gorszych informatyków" którzy będą musieli odpaść - proszę
      jeszcze raz przemyśleć to porównanie bo moim zdaniem to jest jawna i otwarta
      obelga skierowana do wybitnych programistów informatyków i inżynierów
      sprzeciwiających się tej dyrektywie a posiadających o niebo wyższe kompetencje
      do wypowiadania się na ten temat niż Pan)
      I jeszce jedna sprawa, która od razu nasuwa mi podejrzenie o próbę agitacji -
      sugrowanie, żeby nie bać się uchwalanego prawa bo przecież "na pewno" zostanie
      doszlifowane jest zwykłą manipulacją. Niejednorotnie już nasi politycy mówili
      "spokojnie, wiemy że ustaw jest zła ale i tak jąuchwalimy. poprawimy ją potem"
      Ja na prawde nie uważam aby to był dobry tok postepowania. A jeżeli do tego
      dołożymy informację o tym w jaki sposób do tej pory eurodeputowani podchodzą do
      tej tematyki to nie ma co liczyć na późniejsze "obrośnięcie bogatym
      orzecznictwem" bo po pierwsze do tego czasu wiele projektów OpenSource po prostu
      zniknie, a po drugie - gdy te projekty znikną to kto się wogóle będzie
      przejmował tą dyrektywą? Dobrze zorganizowane firmy komercyjne, które i tak
      dbają o swoje prawa w tej chwili? A my tylko będziemy więcej płacić.

      Dla ścisłości - nie przeczytałem całego projektu dyrektywy, ale wątpię też czy
      Pan ją przeczytał.

      Życząc większego profesjonalizmu, a mniej pseudo-liberalizmu,
      Mariusz
    • Gość: kot.behemot Proszę tylko nie tytułować tego "Okiem liberała" IP: *.hsd1.ut.comcast.net 05.04.05, 19:48
      Pod takim bowiem tytułem ukazują się opinie pana Gadomskiego. W tej akurat
      sprawie poglady pana Gadomskiego mają mało wspólnego z liberalizmem - jest On
      raczej proponentem powrotu do średniowiecza, stając po stronie majstrów i władz
      cechowych, domagających sie ograniczenia konkurencji ze strony tzw. partaczy.

      Powtarzam swoją wcześniej wyrażoną opinię: większość algorytmów, które zostałyby
      po zmianie prawa opatentowane, to wiedza znana, należąca do public domain, albo
      wprost wyprowadzalna z matematyki, logiki i zdrowego rozsądku. Patentowanie tego
      a. ogranicza możliwość korzystania z puli powszechnie dostępnej wiedzy (jest
      zatem absolutnie sprzeczne z liberalizmem), b. dokonywane byłoby wyłącznie w
      interesie "majstrów cechowych"

    • Gość: gamma Oto co eksperci piszą dla rządu niemieckiego IP: *.77.classcom.pl 06.04.05, 13:43
      Proszę zajrzeć tutaj: 7thguard.net/news.php?id=4513

      Szczególnie interesujący jest fragment:
      Obydwaj uczeni stwierdzają, że ,,praktyka patentowania wynalazków realizowanych
      przy pomocy komputera obciążona jest wielorakimi problemami." Z niepokojem
      oceniają oni fakt, że zarówno sąd związkowy, jak i EUP ,,obniżyły wymagania
      względem wprowadzenia ochrony patentowej wynalazków realizowanych przy pomocy
      komputera."

      Proszę bardzo i co teraz powie p. Gadomski? Kontrastuje to zdanie z Jego własnym
      , że patenty podwyższą standardy, jak w mleczarstwie. Nie wiem niby dlaczego?
      Jak się okazuje Europejski Urząd Patentowy (EUP) obniżył już swoje standardy
      przy przyznawaniu patentów.

      Ile jeszcze linków trzeba podesłać?
    • Gość: Adrian Makowski Pytanie do Witolda Gadomskiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 18:08
      Czy ten artykuł Panie Witoldzie to próba sprostowania tego Pan pisał w
      poprzednich częściach swojej sagi "patentowanej"? Trochę słabo jak
      na "przeprosiny" i zbyt mgliście.

      Pozdrawiam
      Adrian Makowski
      programista
    • Gość: eksczytelnik Najpierw "Talibowie w Klewkach" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 21:15
      (Lepper nigdy tak nie mówił!), potem "Maybach Rydzyka", "pedofilia
      Jankowskiego", po drodze "hipermarket w Auschwitz", "dyskoteka w Auschwitz", a
      teraz "dobroczynne efekty wprowadzenia patentów na oprogramowanie" itp.-pisząc
      takie "prawdy" traci się wiarygodność... i czytelników!
    • Gość: grocal A ten dalej swoje?! IP: *.chello.pl 06.04.05, 21:35
      A Gadomski dalej swoje... Jak ktos, kto w ogole nie zna sie na informatyce moze
      wypowiadac sie w kwestii patentow? Zrozum czlowieku, ze prawo autorskie
      WYSTARCZY do ochrony prawnej wlasnosci oprogramowania! Jak mozna zmuszac ludzi
      do tego, aby placic za trywialne rozwiazania?! Sortowanie babelkowe wykorzystuje
      multum programow - jak komus sie spodoba to opatentowac, to nawet biedny student
      nie napisze projektu w Pascalu na zaliczenie, bo nie bedzie mial PRAWA do
      wykorzystania algorytmu.

      Panie Gadomski! Niech Pan nie brnie w to bagno dalej, bo im wiecej Pan pisze o
      patentach, tym bardziej sie Pan pograza!

      Z powazaniem, czlowiek, ktory zarabia na zycie piszac programy... (wg.
      Gadomskiego - chalturnik)
    • Gość: d` Jedynie sluszne racje IP: *.chello.pl 06.04.05, 21:36
      Szanowny Panie Gadomski.
      Ja rozumiem, ze trudno sie przyznac do bledu. No ale jak juz Pan wspomnial w
      pierwszym swoim felietonie, nie jest Pan ani programista ani osoba wybitnie
      znajaca omawiany temat. Czy zatem nie wydaje sie Panu, ze upieranie sie wobec
      kilkuset komentarzy innych niz Pana stanowisko jest co najmniej nie na miejscu?!
      Nie sadzi Pan, ze wypada skorygowac swoje poglady na pewne tematy gdy reszta
      osob, specjalistow w tej dziedzinie, mowi co innego niz Pan?!

      Przeciez wytknieto tu Panu kilkanascie szkolnych bledow jakie Pan popelnil. Po
      co w dalszym ciagu je robic a tym samym sie osmieszac?
      I jakos pominal Pan milczeniem slynne juz stwierdzenie, ze znalazl Pan tylko
      jeden podpis informatyka, gdy tak naprawde jest ich ponad 90%. Juz w tym
      felietonie o tym Pan nie pisze.

      Prawde mowiac jest Pan dla wiekszosci czytelnikow zwyklym medialnym krzykaczem,
      ktory robi afery z tego, ze ktos mu wytknal liczne bledy i udowodnil
      niekompetencje i totalny brak zrozumienia tematu.

      Pozdrawiam serdecznie,
      • Gość: Szarak Re: Jedynie sluszne racje IP: *.pl / 80.51.194.* 06.04.05, 22:14
        A Pan Gadomski wysmaży kolejny felieton podając kolejne argumenty w stylu "bo
        tak" ... Wspaniała Gazeta
    • Gość: zdegustowany no chyba zostanę wróżką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:09
      'felieton' temu napisałem:
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/72,34474,2624393.html?v=3&a=22164802#opinie
      > no to w następnym swoim 'wystąpieniu' pan Gadomski wyleje morze łez
      > z powodu niezrozumienia jego szczerych intencji. a on tylko
      > chciał dobrze dla polskiego (i europejskiego) rynku informatycznego.

      no i mamy następny felieton, a w nim:
      >>Mój felieton [...] wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków. [...] Poziom agresji większości komentarzy jest zdumiewający. Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską. Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków.

      Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść.[...]<<

      dzwońcie już dziś! wróż zdegustowany, 0-700-800-900 ;)
    • Gość: zdegustowany artykuł: Patent na program, czyli monopol na idee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:14
      polecam, zarówno innym forumowiczom, jak i panu Gadomskiemu, zapoznanie się z artykułem ,,Patent na program, czyli monopol na idee'' autorstwa pana Józefa Halbersztadta, który znajduje się pod tym adresem:
      www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=302&Itemid=53
      autor artykułu jest ekspertem urzędu patentowego RP, więc zna się na rzeczy (w przeciwieństwie do innych, którym jednak nie przeszkadza to zabierać głosu)
      • Gość: Ziemek Borowski Re: artykuł: Patent na program, czyli monopol na IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.04.05, 22:08
        Taaaak. Traktowanie Halbersztadta jako bezstronnego eksperta... jest ryzykowne.
    • nimod Patenty - szansa głównie dla prawników 06.04.05, 22:33
      Ciekawym, ile jeszcze farby drukarskiej zostanie przelane, zanim pan Gadomski
      zachowa się jak należy i sprostuje swoją tezę, jakoby krytykowany przez niego
      protest został podpisany głównie przez osoby nie związane z informatyką.
    • Gość: zdegustowany rozbiór felietonu w kilku prostych krokach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:58
      1. >> Mój felieton [...] wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków [...] <<
      ---
      we wstępie autor dziwi się, że jego zapewnienia jakoby człowiek mógł skoczyć z urwiska i unosić się w powietrzu machając rękami nie zostało przychylnie przyjęte przez ludzi zajmujących się aerodynamiką

      2. >> Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską. Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków. <<
      i zaraz potem
      >> Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść. <<
      ---
      autor precyzuje jednak, że machanie rękami nie dotyczyło tak naprawdę istot ludzkich. właściwie to chodziło o ptaki. konkretnie - gołębie. i to nieduże. sam autor bowiem dostrzega że człowiek, być może ze względu na zbyt duże uwłosienie bądź brak wypełnionego powietrzem układu kostnego - może się w powietrzu nie utrzymać.

      3. >> Sądzę jednak, że są one przesadzone, a możliwe korzyści przeważają. [...]Nieustannie powraca też przykład podwójnego kliknięcia myszką, opatentowanego przez Microsoft. Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie? Niekoniecznie. <<
      ---
      kolejny krok w doprecyzowaniu. okazuje się jednak, że człowiek mógłby latać, gdyby tylko dostatecznie chciał. chęć latania to niewielka kwota rzędu 20/30k euro za zgłoszenie, i drugie tyle za każdy następny rok latania. wystarczy sprzedać mieszkanie.
      dodatkowo - autor honorem ręczy że wielkie koncerny lotnicze nie będą używać patentów do zniszczenia konkurencji która stanie się im solą w oku bądź wrzodem na tyłku. słówko 'niekoniecznie' jednoznacznie to sugeruje. np. czy można się zabić skacząc w przepaść? niekoniecznie, zawsze przecież może dołem przejeżdżać fura z sianem...

      4. >> Dyrektywa jest dopiero w trakcie procedowania - została zaaprobowana przez Radę Unii Europejskiej, która odrzuciła większość poprawek Parlamentu Europejskiego. Parlament musi to jednak ponownie zatwierdzić. <<
      ---
      no i tutaj jest pewne zawirowanie... nie wiadomo, czy autor trzyma kciuki (bo przecież korzyści przeważają), czy wręcz przeciwnie (bo parlament może odrzucić). autor bierze tutaj przykład ze (staro)polskich wzorców: 'nie chcem ale muszem', oraz 'i chciałabym, i boję się'

      5. >> Przed kilku laty burmistrz Zakopanego próbował "opatentować" oscypka i odszedł z kwitkiem, choć ktoś podpowiedział mu, że zgodnie z prawem może to uczynić. <<
      ---
      UWAGA! GENIALNE!
      UWAGA! GENIALNE!
      UWAGA! GENIALNE!
      autor dobrze wie, że burmistrz zakopanego nie próbował oscypka 'opatentować', dlatego ubrał to wyrażenie w cudzysłów. burmistrz zakopanego próbował ZASTRZEC znak towarowy. no, ale wiadomo - w ferworze dyskusji każde 'głupstwo' przejdzie.

      6. >> Jak widać, urzędnikom czasami nie brakuje rozsądku. <<
      ---
      kolejny udany chwyt. 'czasami nie brakuje'. czasami nie równa się 'zawsze', to wie i przedszkolak...


      7. >> [...] "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych, odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy w uzasadnieniu do dyrektywy [...]
      ---
      to nie w ogóle błyskotliwe, a rzekłbym: ograne. nawet za czasów mrocznego komunizmu wszystkie reglamentacje i sankcje były wprowadzane w trosce o dobro obywateli (cukier na kartki i stan wojenny też)... z tego punktu: dwója!

      8. >> Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie <<
      ---
      wracając do latania: patrzecie! ludzie latają samolotami, więc wy też możecie! dalej! machać rękami... szybko... żwawo!

      9. >> W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu. <<
      KRADZIEŻ PROGRAMU == KRADZIEŻ ALGORYTMU



      Czyżby problem ten - wbrew opiniom ekspertów amerykańskich i europejskich - w Polsce nie istniał? Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych. Każda zmiana była niechętnie przyjmowana przez grupy interesu, obawiające się podniesienia kosztów i spadku dochodów. Była jednak korzystna dla konsumentów i dla całej gospodarki. Co więcej - także dla firm, które potrafiły dostosować się do nowej sytuacji. To jest trochę tak, jak w szkole, gdy przychodzi nowy nauczyciel, który więcej wymaga. Uczniowie protestują - i ci słabi, i ci lepsi, którzy nie wierzą we własne siły. Ale przecież wyższe wymagania i wyższy poziom szkoły działa na ich korzyść, o ile surowszym wymaganiom sprostają. Odpadają słabi - lepsi mają pole do awansu. Tak będzie też z unijną dyrektywą - zyskają na niej lepsi, stracą gorsi, choć tremę mają wszyscy.

      Panowie informatycy, wszystko wskazuje na to, że unijna dyrektywa zostanie ostatecznie przyjęta, a polskie prawo do niej dostosowane. Nic tu nie zmieni ani przekonywanie, że jest ona katastrofą, ani atakowanie mnie - nie ja jestem jej autorem ani pomysłodawcą. Zastanówcie się raczej nad tym, jak radzić sobie w nowej sytuacji i jakie z niej wyciągnąć korzyści.
    • Gość: heh NA JAKIEJ PODSTAWIE TAKIE STWIERDZENIE? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.04.05, 23:09
      NA JAKIEJ PODSTAWIE TWIERDZI PAN ZE PATENTY W USA NIE SA SZKODLIWE, A WRECZ PRZECIWNIE? ZUPELNIE NIE ROZUMIEM JAK MOZNA TO OCENIC... SKAD PAN MOZE WIEDZIEC JAK ROZWIJALABY SIE TA GAŁĄŹ GOSPODARKI USA, GDYBY PATENTÓW NIE BYŁO?
      MA PAN JAKIS DAR PRZENIKANIA DO ALTERNATYWNYCH SWIATÓW I PORÓWNYWANIA ICH?
      • Gość: skolopendromorf Re: NA JAKIEJ PODSTAWIE TAKIE STWIERDZENIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 19:15
        Gość portalu: heh napisał(a):

        > MA PAN JAKIS DAR PRZENIKANIA DO ALTERNATYWNYCH SWIATÓW I PORÓWNYWANIA ICH?

        Jeszcze tego nie zauważyłeś? Pan Gadomski to po prostu WIE. A wiedzy objawionej nie należy kwestionować.
    • Gość: MI Do Pana G. (bez "zdumiewającego poziomu agresji") IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:11
      Pozwólcie, że skomentuję ten artykuł punkt kawałek po kawałku...

      "Mój felieton, poświęcony unijnej dyrektywie dotyczącej ochrony patentowej
      wynalazków wprowadzonych przy użyciu komputera ("Gazeta Świąteczna" z 19-20
      marca br.), wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków. W internecie
      pojawiło się kilkaset komentarzy kwestionujących moją poczytalność i
      jednoznacznie stwierdzających, że przyjęcie dyrektywy doprowadzi europejską, a
      zwłaszcza polską informatykę do katastrofy. Poziom agresji większości
      komentarzy jest zdumiewający. Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za
      sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską."

      No tak, to jest genialny wstęp do dyskusji. Przedstawić oponenta jako bandę
      histeryków, co więcej histeryków, których jedynym argumentem jest tylko
      "zdumiewający poziom agresji". Po przeczytaniu tego wstępu odnosi się wrażenie,
      że jesteśmy niemal jak banda pseudokibiców piłkarskich. Innymi słowy - mój
      przeciwnik nie ma racji, bo zobaczcie jaki on jest zły! Prawnicy na ten błąd w
      argumentacji mają chyba nawet specjalną nazwę - "argumentum ad hominem". Nie
      jestem pewny, nie jestem prawnikiem.


      "Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków."

      To jest taki kwiatek, że aż zasługuje na osobne skomentowanie. Oczywiście, że
      naruszają! Cieszę się, że Pan to dostrzegł! Naruszają na przykład dlatego,
      że sporo z informatyków będzie zagrożona np. utratą pracy! Nieustannym lękaniem
      się, czy trywialne rozwiązanie, które uczeń szkoły średniej byłby w stanie
      wymyślić w 10 minut, i które SAM WYMYŚLIŁEM, i wykorzystuję w swoim kodzie nie
      jest już przypadkiem opatentowane przez kogoś, kto mnie pozwie do sądu o grube
      odszkodowanie za używanie "jego" pomysłu! Szkoda tylko, że zdaje się Pan
      sugerować, że to jest coś złego. Spisek maso... przepraszam, informatyków
      niemalże. Dziś brak patentów, jutro władza nad światem! Czy gdyby np.
      wprowadzić prawo mówiące, że każdy dziennikarz winien jest płacić złotówkę za
      każde opublikowane słowo, to protesty dziennikarzy też by Pan zbył komentarzem,
      że protestują przeciwko tym prawom, tylko bo "najwyraźniej naruszają one
      grupowe interesy polskich dziennikarzy."? Sądzę, że jakbym spytał kolegę
      studenta prawa, to też i na to podałby mi jakąś ładną nazwę...


      Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam
      zagrożenia, jakie może za sobą nieść. Sądzę jednak, że są one przesadzone, a
      możliwe korzyści przeważają. Tak już w życiu bywa - zmiany wiążą się z rzeczami
      dobrymi i złymi. Moi adwersarze uważają, że zagrożenia są gigantyczne, a
      korzyści żadne.

      Innymi słowy, ciąg dalszy pod tytułem "jaki to ja jestem otwarty, ugodowy, i w
      ogóle super, nawet dostrzegam dwie strony problemu (miło byłoby gdyby Pan
      chociaż w trzech słowach przedstawił tą drugą stronę w tym miejscu, bo tak to
      są puste słowa, nieprawdaż?), a jaki mój przeciwnik jest zły, zaślepiony,
      uparty itd. Argumentum ad hominem...


      Jeden z czytelników przysłał mi list, w którym twierdził, że dyrektywa pozwoli
      na opatentowanie typowych składni (np.: jeżeli... to...), powszechnie
      stosowanych we wszystkich programach.

      Chodziło tu prawdopodobnie o patent IsNot (proszę poszukać na Google: IsNot
      patent). Nie wiem, czy to Pan się pomylił, czy autor listu, ale taki patent
      rzeczywiście istnieje, nie jest tylko halucynacjami jakiegoś konsumenta
      zabronionych substancji chemicznych.


      Nieustannie powraca też przykład podwójnego kliknięcia myszką, opatentowanego
      przez Microsoft. Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w
      życie? Niekoniecznie.

      Byłby Pan łaskaw uzasadnić, dlaczego akurat TAKIE nie?


      Dyrektywa jest dopiero w trakcie procedowania - została zaaprobowana przez Radę
      Unii Europejskiej, która odrzuciła większość poprawek Parlamentu Europejskiego.
      Parlament musi to jednak ponownie zatwierdzić.

      Czyżby sugerował Pan, że PE powinien odrzucić ustawę? To w takim razie przeczy
      Pan sam sobie...


      Co więcej - dyrektywa jest dopiero podstawą dla ustawodawstwa krajowego, które
      Polska zapewne za jakiś czas przyjmie. To jednak nie koniec - każda ustawa jest
      odpowiednio interpretowana i obrasta czasami bogatym orzecznictwem.

      Czyli - "przyjmijmy złą ustawę, a potem będziemy ją obchodzić". To nie lepiej
      po prostu przyjąć dobrą ustawę?


      Przed kilku laty burmistrz Zakopanego próbował "opatentować" oscypka i odszedł
      z kwitkiem, choć ktoś podpowiedział mu, że zgodnie z prawem może to uczynić.
      Jak widać, urzędnikom czasami nie brakuje rozsądku. Dlatego nie przejmuję się
      przykładami, podawanymi przez informatyków - dowodzących, że dyrektywa pozwoli
      na patentowanie trywialnych rozwiązań.

      Podkreślam słowo kluczowe: urzędnikom CZASAMI nie brakuje zdrowego rozsądku!
      Tutaj, żeby system padł, wystarczy żeby urzędnikom RAZ zabrakło zdrowego
      rozsądku (lub odporności na korupcję!!!).


      Moi adwersarze nie zastanawiają się, dlaczego dyrektywa ma być wprowadzana.
      Najwyraźniej doszli do wniosku, że jej autorami są szaleńcy, względnie
      szkodnicy, względnie agenci Microsoftu.

      Względnie nie mający nic wspólnego z informatyką, ogłupieni lobbyingiem
      wielkich firm, lub po prostu skorumpowani politycy. W takiej wersji zdanie
      "pana adwersarzy" brzmi już nieco mniej jak bredzenie szaleńca, prawda?


      Nie mam nadmiernego respektu do eurokratów, ale nie wierzę, by grupa ta
      składała się z samych idiotów.

      Czy Pan uważa mnie za idiotę, dlatego, że nie znam np. reguł składania
      artykułów? Czy ja uważam Pana za idiotę, dlatego, że (jak sądzę) nie umiałby
      Pan napisać programu liczącego ile razy użytkownik kliknął w guzik, lub
      udowodnić twerdzenia Banacha? Nie - być idiotą to nie jest to samo co być
      niekompetentnym w jakiejś dziedzinie wiedzy. Politycy są dobrzy właśnie w
      polityce, ew. w gospodarce i ekonomii. Jednak (może dla niektórych zabrzmi to
      jak herezja) informatyka rządzi się ZUPEŁNIE innymi regułami. Czy w normalnej
      kapitalistycznej gospodarce miałoby szansę istnieć coś takiego jak np. Linux?
      Informatyka to jest świat, gdzie danie komuś produktu (programu) nie oznacza,
      że sami ten program tracimy, i musimy napisać nowy. Informacja tym się różni od
      przedmiotu, że można ją w relatywnie prosty sposób powielić. Dzięki temu, fakt
      ściągnięcia przeze mnie z Sieci jakiegoś programu Open Source nie oznacza, że
      tam ktoś z drugiej strony ma jeden egzemplarz tego programu mniej. Dlatego cała
      standardowa teoria gospodarki, na której są wychowani politycy, się kipesko tu
      stosuje. To, że politycy nie znają naszego świata, to nie znaczy, że są
      idiotami. To znaczy jedynie, że nie powinni podejmować takich decyzji w naszym
      imieniu, bez konsultacji z nami.



      "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych,
      odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki
      wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich
      przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy
      w uzasadnieniu do dyrektywy.
      • Gość: MI Re: Do Pana G. (reszta) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:25
        No dobra... Ucięło mi kawał posta... Całe szczęście, że to przewidziałem...


        "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych,
        odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki
        wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich
        przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy
        w uzasadnieniu do dyrektywy.

        Jedne badania pokazują tak, drugie inaczej. Powoływanie się na badania zawsze
        nadaje wypowiedzi pewien autorytet, ale co to za badania? Kto je sponsorował? I
        ile innych grup badaczy uzyskało inne wyniki, które tu akurat wygodniej było
        przemilczeć? Niestety w dzisiejszych czasach wiele takich badań wykazuje to na
        czym komuś zależy, a nie to co jest prawdą. Zresztą ja też mogę powiedzieć -
        przeprowadzone przeze mnie badania pokazują coś dokładnie odwrotnego. I co z
        tego?


        Czy zatem politycy europejscy proponują wprowadzenie dyrektywy po to, by
        szkodzić europejskiej gospodarce, czy by ją wspierać?
        Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą,
        ale przeciwnie. Dlaczego więc w Polsce ochrona patentowa miałaby szkodzić małym
        i średnim firmom? Małe i średnie firmy w Ameryce to potężna grupa, mająca
        wielkie wpływy polityczne i gospodarcze, dająca zatrudnienie kilkudziesięciu
        milionom ludzi. Trudno sobie wyobrazić, by mogło być wprowadzone prawo, które
        uniemożliwia im działanie.

        Innymi słowy każde ustanowione prawo jest wspaniałe, bo kto i po co by
        wprowadził złe prawo? Otóż to się zdarza. Niewiedza, korupcja...


        W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem
        sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu.
        Czyżby problem ten - wbrew opiniom ekspertów amerykańskich i europejskich - w
        Polsce nie istniał?

        Nie rozumiem - czy chodzi Panu o to, że - o zgorozo - przeciwnicy patentów nie
        dają Panu argumentów do ręki, wspierających Pana poglądy? Czy też, chodzi o to,
        że ktoś został pokrzywdzony przez patenty? Bo jeśli tak - to Bogu dziękować -
        problem ten faktycznie jeszcze nie istnieje. Przypominam, że dyrektywa dopiero
        czeka na zatwierdzenie, i jest nieco za wcześnie, żeby wyciągć wnioski
        na temat jej skutków. W Stanach - czy gdyby był pan szefem wielkeij korporacji,
        czekającym z niecierpliwością, aż europejska krowa podstawi się pod dojenie, to
        czy nie wstrzymałby się Pan ze zbyt gwałtownym dojeniem amerykańskiej, żeby nie
        spłoszyć tej europejskiej, dopóki nie podejdzie bliżej? Ale nawet mimo to,
        takie przypadki się zdarzają. Chociażby - sprawa tzw. "one click shopping" -
        proszę wyszukać na Google "one click shopping patent Amazon" - szkoda tu
        miejsca na opis.


        Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce.
        Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych.
        Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm
        mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły
        konkurencję na rynku usług lotniczych. Każda zmiana była niechętnie przyjmowana
        przez grupy interesu, obawiające się podniesienia kosztów i spadku dochodów.
        Była jednak korzystna dla konsumentów i dla całej gospodarki. Co więcej - także
        dla firm, które potrafiły dostosować się do nowej sytuacji.

        Tylko, że te firmy zostały zmuszone do wprowadzenia ostrzejszych standardów,
        większego bezpieczeństwa, nowszych maszym, i w rezultacie PODNIESIENIA jakości
        swoich produktów! Firmy informatyczne będą zmuszone do: 1. zatrudnienia
        większej ilości prawników i urzędników, którzy będą sprawdzać czy przypadkiem
        nie są wykorzystywane przez program jakieś wcześniej opatentowane rozwiązania
        2. Usuwania z programu opatentowanych rozwiązań, co doprowadzi do OBNIŻENIA
        jakości produktu (i podniesienia kosztów).



        Każda zmiana była niechętnie przyjmowana przez grupy interesu, obawiające się
        podniesienia kosztów i spadku dochodów. Była jednak korzystna dla konsumentów i
        dla całej gospodarki.

        Tu jak mówiłem wyżej, to będzie niekorzystne dla konsumentów.


        (pomijam przypowieść o uczniu i dobrym nauczycielu)


        Panowie informatycy, wszystko wskazuje na to, że unijna dyrektywa zostanie
        ostatecznie przyjęta, a polskie prawo do niej dostosowane. Nic tu nie zmieni
        ani przekonywanie, że jest ona katastrofą, ani atakowanie mnie - nie ja jestem
        jej autorem ani pomysłodawcą. Zastanówcie się raczej nad tym, jak radzić sobie
        w nowej sytuacji i jakie z niej wyciągnąć korzyści.

        Trzy drogi są oczywiste -
        1. zatrudnić się w wielkiej amerykańskiej korporacji, i pracować na majątek
        Billa Gatesa - Pan tego nie zrozumie... To dla wielu z nas jest tak jakby Panu
        ktoś powiedział, że proszę się nie martwić, straci Pan obecną pracę, ale zawsze
        może pan pójść pracować dla jakiegoś najgorszego, tandetnego brukowca, tam Pana
        przyjmą z otwartymi rękami, i jeszcze będą płacić krocie.
        2. Przekwalifikować się - Taak... Jestem pewien, że my wszyscy informatycy tak
        na prawdę to w głębi ducha marzymy o tym, żeby być np. kucharzem... albo
        listonoszem... a wykształcenie informatyczne zdobywaliśmy nie dla tego, że
        kochamy tą dziedzinę, tylko... Oj, bo tak wypadło.
        3. Emigrować gdzieś, gdzie nie obowiązują takie prawa - chyba nawet nie wymaga
        komentarza.


        Pozdrawiam
        Wolący pozostać anonimowym student informatyki i matematyki
        • Gość: pange Re: Do Pana G. (reszta) IP: 134.146.197.* 07.04.05, 00:45
          oho!
        • Gość: Drakoniusz Re: Do Pana G. (reszta) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 02:03
          [przypowieść o lataniu]

          Genialne :))

          Doskonała satyra w walce z pseudoliberalnymi idiotyzmami.
          Jak za dawnych, dobrych, komunistycznych czasów.
        • Gość: błazen Re: Do Pana G. (reszta) IP: *.pl.syncad.com 11.04.05, 19:44
          > To dla wielu z nas jest tak jakby Panu ktoś powiedział, że proszę się nie
          > martwić, straci Pan obecną pracę, ale zawsze może pan pójść pracować dla
          > jakiegoś najgorszego, tandetnego brukowca, tam Pana przyjmą z otwartymi
          > rękami, i jeszcze będą płacić krocie.
          Tak można powiedzieć komuś, kto jeszcze w takim brukowcu nie pracuje ;o)
    • Gość: zdegustowany rozbiór felietonu w kilku prostych krokach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:12
      1. >> Mój felieton [...] wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków [...] <<
      ---
      we wstępie autor dziwi się, że jego zapewnienia jakoby człowiek mógł skoczyć z urwiska i unosić się w powietrzu machając rękami
      nie zostało przychylnie przyjęte przez ludzi zajmujących się aerodynamiką

      2. >> Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską.
      Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków. <<
      i zaraz potem
      >> Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść.
      <<
      ---
      autor precyzuje jednak, że machanie rękami nie dotyczyło tak naprawdę istot ludzkich. właściwie to chodziło o ptaki. konkretnie -
      gołębie. i to nieduże. sam autor bowiem dostrzega że człowiek, być może ze względu na zbyt duże uwłosienie bądź brak wypełnionego
      powietrzem układu kostnego - może się w powietrzu nie utrzymać.

      3. >> Sądzę jednak, że są one przesadzone, a możliwe korzyści przeważają. [...]Nieustannie powraca też przykład podwójnego
      kliknięcia myszką, opatentowanego przez Microsoft. Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie?
      Niekoniecznie. <<
      ---
      kolejny krok w doprecyzowaniu. okazuje się jednak, że człowiek mógłby latać, gdyby tylko dostatecznie chciał. chęć latania to
      niewielka kwota rzędu 20/30k euro za zgłoszenie, i drugie tyle za każdy następny rok latania. wystarczy sprzedać mieszkanie.
      dodatkowo - autor honorem ręczy że wielkie koncerny lotnicze nie będą używać patentów do zniszczenia konkurencji która stanie się
      im solą w oku bądź wrzodem na tyłku. słówko 'niekoniecznie' jednoznacznie to sugeruje. np. czy można się zabić skacząc w przepaść?
      niekoniecznie, zawsze przecież może dołem przejeżdżać fura z sianem...

      4. >> Dyrektywa jest dopiero w trakcie procedowania - została zaaprobowana przez Radę Unii Europejskiej, która odrzuciła
      większość poprawek Parlamentu Europejskiego. Parlament musi to jednak ponownie zatwierdzić. <<
      ---
      no i tutaj jest pewne zawirowanie... nie wiadomo, czy autor trzyma kciuki (bo przecież korzyści przeważają), czy wręcz przeciwnie
      (bo parlament może odrzucić). autor bierze tutaj przykład ze (staro)polskich wzorców: 'nie chcem ale muszem', oraz 'i chciałabym,
      i boję się'

      5. >> Przed kilku laty burmistrz Zakopanego próbował "opatentować" oscypka i odszedł z kwitkiem, choć ktoś podpowiedział
      mu, że zgodnie z prawem może to uczynić. <<
      ---
      UWAGA! GENIALNE!
      UWAGA! GENIALNE!
      UWAGA! GENIALNE!
      autor dobrze wie, że burmistrz zakopanego nie próbował oscypka 'opatentować', dlatego ubrał to wyrażenie w cudzysłów. burmistrz
      zakopanego próbował ZASTRZEC znak towarowy. no, ale wiadomo - w ferworze dyskusji każde 'głupstwo' przejdzie.

      6. >> Jak widać, urzędnikom czasami nie brakuje rozsądku. <<
      ---
      kolejny udany chwyt. 'czasami nie brakuje'. 'czasami' nie równa się 'zawsze', to wie i przedszkolak... zawsze można się wykręcić.

      7. >> [...] "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych, odnoszących się do wynalazków, jest
      pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw i
      niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy w uzasadnieniu do dyrektywy [...]
      ---
      to nie jest w ogóle błyskotliwe, a rzekłbym: ograne. nawet za czasów mrocznego komunizmu wszystkie reglamentacje i sankcje były
      wprowadzane w trosce o dobro obywateli (cukier na kartki i stan wojenny też)... z tego punktu: dwója!

      8. >> Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie <<
      ---
      wracając do latania: patrzecie! ludzie latają samolotami, więc wy też możecie! dalej! machać rękami... szybko... żwawo!

      9. >> W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony
      przez kradzież programu lub algorytmu. <<
      ---
      KRADZIEŻ PROGRAMU == KRADZIEŻ ALGORYTMU
      wspaniałe zrównanie. jeśli dwuklikasz to jesteś takim samym złodziejem co 'pirat' ze 'stadionu'. albo odwrotnie...
      jeśli śpiewasz, to popełniasz plagiat, bo... śpiewasz

      10. >> unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. <<
      ---
      tak jest. możliwość latania (poprzez rytmiczne wymachy ramion) spowoduje podniesienie jakości lotów przez firmy oferujące przewozy lotnicze. chyba że wcześniej u***pią cię patentem na możliwość poruszania się w przestrzeni.

      11. >> Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy
      ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych. <<
      ---
      jestem pełen podziwu. wymogi higieny w zakładach produkcji żywnościowej czy obsługi klienta zostały zrównane z dyrektywą patentową. MAJ-STER-SZTYK! brawa dla tego pana!

      12. >> [CAŁA RESZTA]
      ---
      tutaj niestety znowu jest powrót do tzw. mowy-trawy, mętnych metafor i parareli. co prawda nie jest to przyrównanie do złodziejstwa i filozofii kalego... ale jednak końcówka jest w starym, dobrym stylu.

      podsumowując: panie Gadomski, znakomity felieton. treści niewiele, ale warsztat - pierwsza klasa.

      ps. proszę o usunięcie wcześniejszej wersji 'rozbioru' (enter mi się przez przypadek pyknął ;))
    • Gość: Poke A ja po raz kolejny spytam IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.05, 23:27
      Ile $ Gazeta Wyborcza dostaje od MS miesiecznie (bo to juz chyba jakis abonament biorac pod uwage czestotliwosc takich jak ten artykulow). No Panowie, ile to wychodzi miesiecznie? A moze rozliczacie sie kwartalnie?
      • Gość: Waldemar Re: A ja po raz kolejny spytam IP: 80.48.149.* 06.04.05, 23:39
        Po pierwsze nie GW, tylko Agora; po drugie nie od Microsoftu, tylko od Siemensa;
        po trzecie (już na serio) lepiej daj sobie spokój z takimi domysłami, bo niczemu
        nie służą. Chyba, że masz na to dowody, których można użyć w sądzie.
        • Gość: Poke Re: A ja po raz kolejny spytam IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.05, 00:00
          To nie domysl - to pewniak. GW rozkrecila nieistniejaca afere o kontrolach oprogramowania w domach, niedawno art o tym jak to zawszieszaja sie Windows ale tylko te pirackie, teraz patenty na oprogramowanie sa korzystne - a bylo tego zapewne wiecej bo nei sledze belkotu GW. Ja w przypadki gdzie wchodza w gre olbrzymie pieniadze nie wierze.
          • Gość: Waldemar Re: A ja po raz kolejny spytam IP: 80.48.149.* 07.04.05, 02:01
            > To nie domysl - to pewniak. GW rozkrecila nieistniejaca afere o kontrolach opro
            > gramowania w domach,

            To źle? Żebyś ty wiedział, ile osób się wtedy na stałe przekonało do Linuksa :)

            > niedawno art o tym jak to zawszieszaja sie Windows ale tyl
            > ko te pirackie

            Śmiem twierdzić, że była to inwencja twórcza dziennikarza. Dział prasowy MS aż
            takiej głupoty by nie wypuścił.

            > teraz patenty na oprogramowanie sa korzystne

            Wcześniej Gazeta przedstawiała dosyć bezstronnie batalię o patenty i była
            wówczas jedną z nielicznych, które w ogóle podjęły ten temat. W aktualnym
            tekście pan Gadomski nadal nie odróżnia patentów od praw autorskich i ochrony
            znaków towarowych (vide oscypki) oraz powtarza stare frazesy, ale jego poglądy
            są już wyraźnie w stanie "nieokreślonym". Większa część felietonu jest mętna, a
            argumenty wyraźnie naciągane. Rzekłbym nawet, że tekst ten może skłonić osoby
            niezorientowane do refleksji nad "drugim dnem" patentowania algorytmów (i
            ogólnie matematyki) oraz metod biznesowych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka