Gość: guru IP: *.gdynia.mm.pl 03.04.05, 22:21 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Pola Gadomski - do nauki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 22:31 Wszystko wskazuje raczej na to, że o dyrektywę będzie się toczyła ostra walka. I p. Gadomski powinien się do niej przygotować. Na przykład przeczytać cokolwiek na temat, o którym pisze. Na poczatek polecam dwa artykuły w witrynie "Krytyki Politycznej" - Józefa Halbersztadta, eksperta Głównego Urzędu Patentowego, krytykującego dyrektywę (sic!) www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=302&Itemid=53 i złośliwy komentarz redakcji KP do powyższego felietonu Gadomskiego www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=304&Itemid=53 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B. Mała poprawka, żeby się Panu nie zdawało... IP: *.hsd1.ut.comcast.net 04.04.05, 09:57 To nie tylko opinie informatyków. Moja opinia (negatywna) też tam jest, a jestem chemikiem. Jestem też autorem paru patentów (w USA) i te praktyki znam z autopsji. A do tego znam się wystarczająco na programowaniu, żeby Panu oznajmić, że większość algorytmów jest nie patentowalna, bo nie spełnia wymogu nieoczywistości. Można je wprost wyprowadzić z logiki i zdrowego rozsądku. Niestety, nie znaczy to, że w praktyce opatentowane być nie mogą. Widziałem amerykańskie patenty dotyczące oczywistych zastosowań metod matematycznych znanych od pół wieku, albo i dłużej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Domalewsk Żarty IP: *.acn.waw.pl 06.04.05, 21:03 Teksty które drukuje pan Gadomski doskonale nadają się na 1 kwietnia i przyznam, że fakt ich publikowania w innym terminie jest dla mnie zupełnie niezrozumiały. Gazeta to wszak poważna instytucja, zatrudniająca poważnych dziennarzy, dbająca o własny wizerunek, której raczej nie powinno zależeć aby narażać się po prostu na śmieszność. Ze stwierdzeniami które czytam trudno w ogóle dyskutować - to raczej materiał dla komika niż dla racjonalnie myślącego czytalnika. Jak np. ten "przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie" albo ten "w żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytm". Jak w ogóle można dyskutować z takimi stwierdzeniami? Kto jak kto, ale liberał powinien doskonale rozumieć jak funkcjonuje amerykański rynek. Pomyślałem sobie, że może to jest tak, że pan Gadomski - podobnie jak kilku moich znajomych - z faktu umiejętności posługiwania się myszką wyciągnął wniosek, ze wszystko co ma związek z komputerami mozna załatwić za pomocą kilku kliknięć w odpowiednim miejscu. Dorzucę jeszcze więcej złośliwości - a może czas spróbować jakiegoś innego systemu operacyjnego - nauczyć się czegos więcej ? Wojciech Domalewski SKOS Odpowiedz Link Zgłoś
vice_versa ..., arogant, impertynent, dyletant... 13.04.05, 18:16 Tekst Gadomskiego poraża arogancją i besserwisserstwem. Stoi na żenującym poziomie pod względem ekonomicznym. Poczuł się urażony i olał wszystkie rozsądne uwagi. Uprościł sprawę że teksty piszą informatycy. Nie jestem informatykiem tylko prawnikiem. Ale to kim kto jest nie ma nic do rzeczy, zawód nie zwalnia od myślenia. Argument że opatentowanie w Stanach nikomu nie szkodzi to czemu opatentowanie w Europie miałoby szkodzić jest idiotyczny. Właśnie dlatego, że opatentowanie w USA tworzy tytuł prawny i podstawę wyprowadzania pieniędzy za Ocean właśnie z tej Europy, która wprowadza analogiczne regulacje PÓŹNIEJ. Gdyby było inaczej to polskim informatykom powinno zależeć na wprowadzeniu stosownych regulacji bo widzieli by siebie w roli beneficjentów, zarówno na rynku europejskim jak i na rynku amerykańskim. Tak jednak nie jest. Widzą w tym dla siebie i dla ekonomii kraju w którym żyją zagrożenie. Europa nie powinna uznawać samej siebie za dłużnika czegoś o co wcześniej Amerykanie między sobą się pobili i sami siebie z tego tytułu doją. Red. Gadomski niczego nie zrozumiał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Kamiński Dobrze jest wiedzieć o czym się pisze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 11:47 Skoro Gazeta już o tym pisze, warto żeby pisała kompetentnie. Gwałtowny rozwój technologi komputerowych, medycznych, biologicznych tworzy nowe i niespotykane dylematy etyczne i prawne. Od tego jakie rozwiązania ludzkość przyjmie zależeć będzie przyszłość naszej cywilizacji. Wobec nieuchronnej wszechobecności oprogramowania, problem patentów na oprogramowanie(pno) należy stawiać raczej obok problemu dopuszczalności i zakresu ingerencji w ludzki genom niż problemu norm higienicznych w przemyśle mleczarskim. Wyjątkowa specyfika tej dziedziny sprawia, że pno mają(wedle wielu) odmienne konsenkwencje niż patenty na leki, itp. Warto żeby publikacji (gorącej) polemiki na ten temat towarzyszyła publikacja napisana na zimno i przynajmniej z zamiarem obiektywnego przeglądu problemu, tak żeby czytelnik z poza branży miał szanse wyrobić sobie własny pogląd. Dla zainteresowanych: Nienajgorszym wstępem do problemu jest artykuł Richarda Stallman'a(www.cl.cam.ac.uk/~mgk25/stallman-patents.html), co przy okazji przeczy tezie pana Gadomskiego, że przeciwnikami pno są polscy programiści przerażeni spadkiem dochodów i wzrostem konkurencji. Stallman jest jednym z najwybitniejszych programistów amerykańskich, autorem wielu programów na licencji GNU(www.gnu.org/gnu/thegnuproject.html). Jego życiorys można znaleźć tutaj: www.stallman.org/#serious. Jak funkcjonują pno w USA? Nie jest to takie oczywiste jak przedstawia pan Gadomski. Tutaj(www.ffii.org.uk/swpat/ftc/ftc.html) można znaleźć wybór fragmentów z raportów przygotowanego przez Federalną Komisje Handlu USA. Dwa cytaty oddające ducha raportu: "More patents in more industries and with greater breadth are not always the best ways to maximize consumer welfare"; "Many panelists and participants expressed the view that software and Internet patents are impeding innovation". Nie ma tutaj sensu przytaczać więcej cytatów. Ten temat domaga się obszernego artykułu w Gazecie(albo jakiejś gazecie). Jeśli ktoś chce poczytać o pno, może zacząć tutaj: www.nosoftwarepatents.com/. Odpowiedz Link Zgłoś
jszania Panie Gadomski niech Pan pisze o pieknie przyrody 04.04.05, 13:05 nikt nie bedzie wtedy Panu zarzucac ignorancji, bo o gustach sie nie dyskutuje poziom Pana artykulow i Pana wiedzy jest ogolnie zenujacy. To przeciez Pan, Wyborczy expert od ekonomii twierdzil twardo, ze w USA nie ma protekcjonizmu. Niedawno nie mogl Pan pojac jak to sie dzieje ze zadowolenie z zycia w Zambii jest duzo wieksze niz w Japonii. wg wymowy Pana artykulu Zambijczycy popelniaja blad oceniajac swoja sytuacje. Japonczycy tez? Nie wie Pan jaka jest roznica miedzy apilkacja, kodem czy algorytmem, ale nie bede Panu tego wyjasnniac bo z tej niewidzy jest Pan niesamowicie dumny. Tak trzymac - "ja tam sie nie znam na tych wszystkich oprogramowaniach ale wg mnie ....." Odpowiedz Link Zgłoś
vice_versa Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pieniądzach 13.04.05, 18:31 Red. Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pieniądzach. Tu jest źródło dyletanctwa, nie w tym, że na informatyce się nie zna. jszania napisał: > Nie wie Pan jaka jest roznica miedzy apilkacja, kodem czy algorytmem, ale nie > bede Panu tego wyjasnniac bo z tej niewidzy jest Pan niesamowicie dumny. Tak > trzymac - "ja tam sie nie znam na tych wszystkich oprogramowaniach ale wg mnie > ....." Nie zgadzam się z tym argumentem. Zarzut stronniczości Gadomskiego nie opiera się na tym że się na informatyce nie zna. Nie trzeba się znać na artykułach rolnych, tekstyliach, samochodach i Bóg wie czym jeszcze żeby pisać rozsądne teksty. Po drugiej stronie obrotu JAKIMKOLWIEK DOBREM ZAWSZE STOI PIENIĄDZ. Wystarczy więc się znać na pieniądzu i obserwować w którą stronę będzie "per saldo" płynął by móc wyrażać swoje zdanie na dany temat, niezależnie czy dotyczy artykułów rolnych, tekstyliów czy samochodów. Zarzut wobec Gadomskiego jest o wiele poważniejszy: ON SIĘ NIE ZNA NA EKONOMII! Jego po prostu LICZENIE PIENIĘDZY NIE INTERESUJE. On się nie zna na pieniądzach. Oczywistym jest też to, że teksty o sponsorowaniu artykułu, które go uraziły, wynikają z tego, że NIKT nie wierzy w to, że Gadomski się na ekonomii nie zna i że liczyć nie potrafi. Liczy tylko nie te pieniądze które przy spojrzeniu makroekonomicznym powinien liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
jszania Gadomski szczyci sie niewiedza 14.04.05, 11:48 vice_versa napisał: >jszania napisał: >>Nie wie Pan jaka jest roznica miedzy apilkacja, kodem czy algorytmem, ale nie >>bede Panu tego wyjasnniac bo z tej niewidzy jest Pan niesamowicie dumny. Tak >>trzymac - "ja tam sie nie znam na tych wszystkich oprogramowaniach ale wg mnie >> ....." > Nie zgadzam się z tym argumentem. argument jest prawdziwy. mozna dyskutowac czy jest istotny dla tego problemu, wg. mnie tak. > Zarzut stronniczości Gadomskiego nie opiera > się na tym że się na informatyce nie zna. Nie trzeba się znać na artykułach > rolnych, tekstyliach, samochodach i Bóg wie czym jeszcze żeby pisać rozsądne > teksty. jednak pewien minimalny poziom wiedzy na omawiane tematy trzeba miec. w tym wypadku czlowiek sie wrecz szczyci swoja niewiedza > Po drugiej stronie obrotu JAKIMKOLWIEK DOBREM ZAWSZE STOI PIENIĄDZ. > Wystarczy więc się znać na pieniądzu i obserwować w którą stronę będzie "per > saldo" płynął by móc wyrażać swoje zdanie na dany temat, niezależnie czy > dotyczy artykułów rolnych, tekstyliów czy samochodów. Zarzut wobec Gadomskiego > jest o wiele poważniejszy: ON SIĘ NIE ZNA NA EKONOMII! Jego po prostu LICZENIE > PIENIĘDZY NIE INTERESUJE. On się nie zna na pieniądzach. Oczywistym jest też > to, że teksty o sponsorowaniu artykułu, które go uraziły, wynikają z tego, że > NIKT nie wierzy w to, że Gadomski się na ekonomii nie zna i że liczyć nie > potrafi. Liczy tylko nie te pieniądze które przy spojrzeniu makroekonomicznym > powinien liczyć. a jak sie ustali dokad plynie pieniadz to co niby z tego wynika. plynie do zlych czy do dobrych? Odpowiedz Link Zgłoś
vice_versa Re: Gadomski szczyci sie niewiedza 15.04.05, 02:01 > a jak sie ustali dokad plynie pieniadz to co niby z tego wynika. plynie do > zlych czy do dobrych? Jak się ustali że saldo jest ujemne, to znaczy że SIĘ NIE OPŁACA. Nie ma żadnego powodu by Europa istnienie tego swojego "długu" akceptowała przez przyjęcie prawa które ją od USA uzależni. Oczywiście można snuć "wolnościową" wizję idealnego świata w którym Ci co wymyślają zarabiają. Tylko to jest nonsensowne skoro śmietankę intelektualną a wraz z nią dorobek intelektualny zgarniają amerykańskie przedsiębiorstwa... Krótko mówiąc patenty będą WYJEŻDZAŁY z kraju w którym zostały wymyślone bez żadnych opłat, będą podnosiły wartość amerykańskich akcji, zwiększały amerykański PKB razem z nim zwiększając ilość USD w obrocie. I to się horrendalnie nie opłaca. Red. Gadomski powinien to wiedzieć, bo trudno żeby nie słyszał o prawie Kopernika-Grishama. A realna wartość napływa do tego państwa które dewaluuje swój pieniądz szybciej, ale przy zachowaniu zdrowych proporcji do PKB. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pienią IP: *.oc.oc.cox.net 15.04.05, 06:10 pieniadz, jak kazdy towar na wolnym rynku, zawsze 'plynie' (jak to ladnie ujales) w dwie strony zawierajace dobrowolna transakcje, z rownowazna wartoscia, to znaczy do transakcji kupna-sprzedazy nie dochodzi jesli obie strony nie osiagaja korzysci dla siebie, na chlopski jezyk: nie ma czegos takiego jak za drogi towar czy za tani pieniadz, oczywiscie caly czas mowimy o wolnym rynku, bez szkodliwej ingerencji panstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vice_versa Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pieniądzu IP: *.chello.pl 15.04.05, 16:00 QuasiKapitalizm, ja nie piszę o TEORETYCZNEJ możliwości przepływu pieniądza w OBIE strony. Ja jej nie kwestionuję. Kwestionuję tylko PRAKTYCZNĄ nierówność przepływu pieniądza którą wprowadziło by to prawo. Czemu? Bo jeśli od 10 lat algorytmy są patentowane w USA to nie ma takiej możliwości by nastąpiła rzeczywista równowaga. Saldo MUSI być ujemne. Czyli to się MUSI nie opłacać. > to znaczy do transakcji kupna-sprzedazy nie dochodzi jesli obie strony nie > osiagaja korzysci dla siebie, Twoje twierdzenie jest prawdziwe również w odniesieniu do towarów obciążonych 90% akcyzą. I co z tego wynika? Czy z tego wynika, że gdyby te towary akcyzą nie były obciążone to transakcji zawierano by mniej czy więcej? Albo inaczej: czy po zniesieniu tej akcyzy obrót by wzrósł czy zmalał? Z tych Twoich przemyśleń NIC NIE WYNIKA! Puste komunały. Zastanów się bo piszesz horrendalne głupoty. To tylko będzie oznaczać że MNIEJ programów zostanie wyprodukowanych i to wszystko na co dziś nie wymaga się żadnej umowy kupna sprzedaży nagle będzie się łączyło z kosztami. Ilość sytuacji w której z algorytmów się w Europie korzysta SPADNIE. To co napisałeś wyżej nie jest żadnym argumentem, że gdyby obowiązku płacenia za patenty algorytmowe nie było to przedsiębiorstwa krajowe byłyby mniej rentowne. Wręcz odwrotnie. Niezależnie od tego jak bardzo wierzysz w swoje argumenty są one całkowicie bezpodstawne, sprowadzają się do pustych haseł i nie uwzględniają stanu faktycznego. Dlatego odpisywać Ci nie będę niezależnie od tego jakie gładkie frazesy napiszesz poniżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: Gadomski pisze o ekonomii,nie pisząc o pienią IP: *.oc.oc.cox.net 15.04.05, 18:30 nie uwazam, ze po moim jednym czy dwoch postach zrozumiesz zasady ekonomii ale maly wysilek w logicznym rozumowaniu nie zaszkodzi, to, ze kraj X od 100 lat wyspecjalizowal sie w jakiejs dziedzinie i np. jest jedynym sprzedawca danej uslugi/towaru nie ma zadnego wplywu na sprawiedliwosc, rownowage, oplacalnosc czy saldo wymiany towarowej z innymi, nie ma to rowniez zadnego znaczenia dla strony odbierajacej dany towar/usluge, na wolnym rynku kazda ze stron moze w kazdej chwili odmowic przystapienia do transakcji i tym samym ukarac (finansowo) producenta (dostawce) danej uslugi/towaru, >Twoje twierdzenie jest prawdziwe również w odniesieniu do towarów obciążonych 90% akcyzą. I co z tego wynika? Czy z tego wynika, że gdyby te towary akcyzą nie były obciążone to transakcji zawierano by mniej czy więcej? Albo inaczej: czy po zniesieniu tej akcyzy obrót by wzrósł czy zmalał? Z tych Twoich przemyśleń NIC NIE WYNIKA! Puste komunały. Zastanów się bo piszesz horrendalne głupoty. przypuszczam, ze w slowie akcyza chodzi o podatek, jesli cos jest opodatkowane to tego czegos z oczywistych wzgledow bedzie mniej, proporcjonalnie do skali opodatkowania, bez wzgledu na to czy podatek nazwiemy 'akcyza' czy np. 'mantyza', zasada jest: "whatever you tax, you get less of it, whatever you subsidize, you get more of it" taki jest stan faktyczny i tak ja go opisuje, twoje zale sa skierowane w zlym kierunku, zamiast domagac sie aby rzady regulowaly mozliwosc/niemozliwosc rejestracji np. patentow, powinienes domagac sie calkowitego wylaczenia z tego interesu roli panstwa, 99% twoich klopotow, zali i pretensji byloby bezprzedmiotowe, logiczne? mam taka nadzieje, odpisz tylko jesli masz jakis logiczny i nie emocjonalny argument. Odpowiedz Link Zgłoś
praptak Re: Patenty - szansa dla lepszych 04.04.05, 14:15 Trudno polemizować z artykułem tak bardzo oderwanym od sprawy - jak już napisał jeden z przedpisców sprawa wymaga większego artykułu. Odpowiem tylko na punkty w których autor rozmija się z faktami naprawdę poważnie. "Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie? Niekoniecznie." Dalej autor przekonuje, że dyrektywa może zostać złagodzona przez parlament, ustawodawstwo krajowe i wreszcie orzecznictwo. Tymczasem takie patenty już w tej chwili istnieją w Europie (półlegalnie) i czekają tylko na zielone światło. Przykład: l2.espacenet.com/espacenet/viewer?PN=EP0803105 opisuje sprzedawanie rzeczy przez internet. Więcej przykładów webshop.ffii.org. "Moi adwersarze nie zastanawiają się, dlaczego dyrektywa ma być wprowadzana. Najwyraźniej doszli do wniosku, że jej autorami są szaleńcy, względnie szkodnicy, względnie agenci Microsoftu.". Nie ma to jak podrasowanie stanowiska przeciwnika w celu przedstawienia go jako oszołoma. Zamieńmy "szaleńcy/szkodnicy/agenci Microsoftu" na "lobbyści" - brzmi trochę mniej oszołomsko, prawda? Nawiasem mówiąc, Microsoft sugerował możliwość zwinięcia swojego centrum R&D w Danii gdyby dyrektywy nie udało się przepchnąć wiki.ffii.org/Navision050215En . "Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie. ". Stwierdzenie bez pokrycia. Nie mamy porównania z krajem o podobnym statusie wyjściowym, w którym nie wprowadzono patentów. Wiadomo za to, że trywialne patenty w USA istnieją i są egzekwowane, jak chociażby "jednoklikowe zakupy" (Amazon). "W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu." I nie dało to autorowi do myślenia? Bez komentarza. "Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych." Związek między wymienionymi przez autora przepisami, a patentami na oprogramowanie jest dosyć daleki - przepisy chroniące konsumenta można bronić korzyścią konsumenta - zaostrzają wymagania, co prawdopodobnie podroży usługi i/lub produkty, ale za to konsument będzie miał mięso wolne od salmonelli, banki które rzadziej padają itp. Gdzie analogiczne korzyści z patentów na oprogramowanie? Rzeczy naprawdę innowacyjne w IT, jak np. interfejs okienkowy zostały wymyślone i opublikowane przed wprowadzeniem w USA w/w patentów. Odpowiedz Link Zgłoś
praptak IBM o patentach 11.04.05, 15:13 I jeszcze z ostatniej chwili: "IBM calls for patent reform" www.zdnet.com.au/news/0,39023165,39187609,00.htm IBM krytykuje amerykańskie praktyki dotyczące patentów. Proponuję przemyśleć argumenty w rodzaju "w USA są zadowoleni, to i my to wprowadźmy". Odpowiedz Link Zgłoś
drakoniusz panie Gadomski 04.04.05, 23:38 > Moi adwersarze nie zastanawiają się, dlaczego > dyrektywa ma być wprowadzana. Najwyraźniej doszli > do wniosku, że jej autorami są szaleńcy, względnie > szkodnicy, względnie agenci Microsoftu. Najwidoczniej zastanawiając się dlaczego przeciwko dyrektywie protestują praktycznie wszyscy informatycy, dla których podobno ma ona być narzędziem chroniącym ich własne interesy, doszedł pan do wniosku, iż bez wyjątku są to, cytję: szaleńcy, szkodnicy, względnie agenci komunistów. > Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w > informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie. Przypomnę -wielkie amerykańskie firmy patentowe powstały i rozwinęły się w światowe potęgi informatyczne w czasach gdy amerykańskie prawo nadal zabraniało patentowania algorymów, cytuję: jakoś im to nie szkodziło - wręcz przeciwnie. > W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie > spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony > przez kradzież programu lub algorytmu. Już samo ekwiwalentne zestawienie tutaj słów: program i algorytm, dyskwalifikuje pana jako dyskutanta, którego można brać na poważnie. Podobnie jak dyskwalifikuje pana fakt nieznajomości istnienia czegoś takiego jak prawo autorskie. Panie Gadomski - czy z równą skrupulatnością przekonywałby nas pan do faktu, że księżyc jest zrobiony z zielonego sera, gdyby w USA, ten powszechnie znany tam fakt, uznano za prawdę obowiązującą? Odpowiedz Link Zgłoś
drakoniusz o światowym spisku programistów i nie tylko... ;)) 05.04.05, 00:31 > Mój felieton, poświęcony unijnej dyrektywie dotyczącej > ochrony patentowej wynalazków wprowadzonych przy użyciu komputera > wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków (...) > Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków. A to ciekawa teoria, bo jeszcze dwa felietony wcześniej trzon swoich "argumentów" wymierzonych w protesty przeciw owej dyrektywie, opierał pan na fakcie, iż wszelkie tego typu protesty są li tylko głosami informatycznych ignorantów: "List podpisali poeci, pisarze, krytycy literaccy, filozofowie i psychologowie, ale zauważyłem tylko jednego programistę" Ale widać hydra niejedną ma głowę i tak naprawdę mamy tu do czynienia ze spiskiem: poetów, krytyków literackich, filozofów, psychologów oraz samych informatyków. Panie Gadomski, z niecierpiliwością czekam na pański kolejny felieton, licząc, iż w nim z kolei objawi nam pan jakąś straszną prawdę na temat spisku masonów :)) > Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w > stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, > zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję > na rynku usług lotniczych. Liczę niezmiernie na to, iż dyrektywy unijne podniosą w Polsce poziom wymagań wzlgędem felietonistów, wymagając od nich merytorycznego przygotowania i logicznej argumentacji. Mam też szczerą nadzieję, iż dyrektywa ukarze chałturników rozpoczynających cykl swoich autorytarnych i napasliwych felietonów pt: "Nie wiem o czym gadam" od stwierdenia: "Nie jestem specjalistą od programów komputerowych" po czym zajmujących się pouczaniem tychże specjalistów w kwesti tego jak powinni oni chronić swoje własne dzieła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gamma Pan Gadomski jest właśnie, jak słaby uczeń, IP: *.77.classcom.pl 05.04.05, 13:53 który się po prostu obraził, że ktoś Mu słusznie wytknął, że nie czyta publikacji w Internecie, które wyraźnie pokazują, że patenty w USA wywołały kłopoty i nawołuje się do reformy tego systemu, nie zna stanowiska polskiego rządu, który uważa, że te patenty będą nam szkodzić, idzie też pod prąd w stosunku do opinii Urzędu Patentowego RP. A ten argument o poprawieniu jakości, jak w mleczarniach, to może wywołać tylko śmiech (a może przerażenie - gdzie tu analogia?). Niby dlaczego jakość ma być z powodu wprowadznie patentów lepsza? Bo będą na rynku mocniejsi spychać słabszych i w ten sposób będą się mogli skupić na trosce o użytkownika produktów? (to oczywiście kpina z mojej strony) Cha, cha, cha! Pewnie zupełnie jak TPSA (tę, pewnie Pan Gadomski uznaje już za słusznie łajanego uczestnika gry gospodarczej...) troszczy się o niskie ceny dostępu do Internetu itp. sprawy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felek Patenty - szansa dla lepszych IP: *.u.mcnet.pl 05.04.05, 16:32 "Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych". Panie Gadomski - o czym pan u licha piszesz? Jakie podniesienie wymagań? Czy pan nie jesteś w stanie pojąć, że chodzi o wyeliminowanie z rynku małych i średnich firm, a nie o żadne podniesienie wymagań? Czy pan nie rozumiesz, że to wszystko nie służy poprawie jakości, tylko wyłącznie podniesieniu kosztów prowadzenia działalności. Czy pan nie pojmujesz, że to służy likwidacji konkurencji, a w konsekwecji podniesieniu cen i obniżeniu jakości oprogramowania? "Odpadają słabi - lepsi mają pole do awansu. Tak będzie też z unijną dyrektywą - zyskają na niej lepsi, stracą gorsi, choć tremę mają wszyscy." Mylisz pan się - Ci którzy to forsują nie mają tremy. Wiedzą, że to skutecznie zapewni im pozycję monopolistów. I wcale nie zyskają lepsi - zyskają więksi (finansowo). Nie lepsi - jakość nie ma z tym nic wspólnego. Co do histerii którą jakoby wywołał pana felieton - oburzenie wzbudziła pańska ignorancja i przeinaczanie faktów. Nie tematyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariusz A co z OpenSource? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 17:47 Wydaje mi się, że argumentacje przedpiśców jest przygniatająca. Porównania pana Gadomskiego sa na żenującym poziomie. Ale nawet przyjmując te porównania, pan Gadomski tak gładko prześliznął się obok OpenSource. Z komercyjnego punktu widzenia być może (zaznaczam *być może*) podniesie to jakość oprogramowania, ale komercyjnego. Podniesie też oczywiście jego ceny. Natomiast dla hobbystycznego programowania, dla społeczności OpenSource - to będzie gwóźdź do trumny. Pan Gadomski nie oczekuje chyba, że programista który w ramach hobby napisze jakąś aplikację będzie śledził patenty. Po prostu przestanie pisać. Te przykłady o patentowaniu podwójnego kliknięcia, czy systemu sklepów internetowych to nie są wymysły demagogów tylko przykłady oparte o działania "właścicieli" tychże unikalnych rozwiązań. niejako na marginesie - nie ma się co dziwić temu, że wszyscy widzą w tym działania, jak to Pan określił "agentów Microsoftu" bo to właśnie ta firma ogłosiła najwięcej roszczeń i przygotowuje kolejne. (a wiem o tym z informacji prasowych a nie od "gorszych informatyków" którzy będą musieli odpaść - proszę jeszcze raz przemyśleć to porównanie bo moim zdaniem to jest jawna i otwarta obelga skierowana do wybitnych programistów informatyków i inżynierów sprzeciwiających się tej dyrektywie a posiadających o niebo wyższe kompetencje do wypowiadania się na ten temat niż Pan) I jeszce jedna sprawa, która od razu nasuwa mi podejrzenie o próbę agitacji - sugrowanie, żeby nie bać się uchwalanego prawa bo przecież "na pewno" zostanie doszlifowane jest zwykłą manipulacją. Niejednorotnie już nasi politycy mówili "spokojnie, wiemy że ustaw jest zła ale i tak jąuchwalimy. poprawimy ją potem" Ja na prawde nie uważam aby to był dobry tok postepowania. A jeżeli do tego dołożymy informację o tym w jaki sposób do tej pory eurodeputowani podchodzą do tej tematyki to nie ma co liczyć na późniejsze "obrośnięcie bogatym orzecznictwem" bo po pierwsze do tego czasu wiele projektów OpenSource po prostu zniknie, a po drugie - gdy te projekty znikną to kto się wogóle będzie przejmował tą dyrektywą? Dobrze zorganizowane firmy komercyjne, które i tak dbają o swoje prawa w tej chwili? A my tylko będziemy więcej płacić. Dla ścisłości - nie przeczytałem całego projektu dyrektywy, ale wątpię też czy Pan ją przeczytał. Życząc większego profesjonalizmu, a mniej pseudo-liberalizmu, Mariusz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot.behemot Proszę tylko nie tytułować tego "Okiem liberała" IP: *.hsd1.ut.comcast.net 05.04.05, 19:48 Pod takim bowiem tytułem ukazują się opinie pana Gadomskiego. W tej akurat sprawie poglady pana Gadomskiego mają mało wspólnego z liberalizmem - jest On raczej proponentem powrotu do średniowiecza, stając po stronie majstrów i władz cechowych, domagających sie ograniczenia konkurencji ze strony tzw. partaczy. Powtarzam swoją wcześniej wyrażoną opinię: większość algorytmów, które zostałyby po zmianie prawa opatentowane, to wiedza znana, należąca do public domain, albo wprost wyprowadzalna z matematyki, logiki i zdrowego rozsądku. Patentowanie tego a. ogranicza możliwość korzystania z puli powszechnie dostępnej wiedzy (jest zatem absolutnie sprzeczne z liberalizmem), b. dokonywane byłoby wyłącznie w interesie "majstrów cechowych" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gamma Oto co eksperci piszą dla rządu niemieckiego IP: *.77.classcom.pl 06.04.05, 13:43 Proszę zajrzeć tutaj: 7thguard.net/news.php?id=4513 Szczególnie interesujący jest fragment: Obydwaj uczeni stwierdzają, że ,,praktyka patentowania wynalazków realizowanych przy pomocy komputera obciążona jest wielorakimi problemami." Z niepokojem oceniają oni fakt, że zarówno sąd związkowy, jak i EUP ,,obniżyły wymagania względem wprowadzenia ochrony patentowej wynalazków realizowanych przy pomocy komputera." Proszę bardzo i co teraz powie p. Gadomski? Kontrastuje to zdanie z Jego własnym , że patenty podwyższą standardy, jak w mleczarstwie. Nie wiem niby dlaczego? Jak się okazuje Europejski Urząd Patentowy (EUP) obniżył już swoje standardy przy przyznawaniu patentów. Ile jeszcze linków trzeba podesłać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adrian Makowski Pytanie do Witolda Gadomskiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 18:08 Czy ten artykuł Panie Witoldzie to próba sprostowania tego Pan pisał w poprzednich częściach swojej sagi "patentowanej"? Trochę słabo jak na "przeprosiny" i zbyt mgliście. Pozdrawiam Adrian Makowski programista Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eksczytelnik Najpierw "Talibowie w Klewkach" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 21:15 (Lepper nigdy tak nie mówił!), potem "Maybach Rydzyka", "pedofilia Jankowskiego", po drodze "hipermarket w Auschwitz", "dyskoteka w Auschwitz", a teraz "dobroczynne efekty wprowadzenia patentów na oprogramowanie" itp.-pisząc takie "prawdy" traci się wiarygodność... i czytelników! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grocal A ten dalej swoje?! IP: *.chello.pl 06.04.05, 21:35 A Gadomski dalej swoje... Jak ktos, kto w ogole nie zna sie na informatyce moze wypowiadac sie w kwestii patentow? Zrozum czlowieku, ze prawo autorskie WYSTARCZY do ochrony prawnej wlasnosci oprogramowania! Jak mozna zmuszac ludzi do tego, aby placic za trywialne rozwiazania?! Sortowanie babelkowe wykorzystuje multum programow - jak komus sie spodoba to opatentowac, to nawet biedny student nie napisze projektu w Pascalu na zaliczenie, bo nie bedzie mial PRAWA do wykorzystania algorytmu. Panie Gadomski! Niech Pan nie brnie w to bagno dalej, bo im wiecej Pan pisze o patentach, tym bardziej sie Pan pograza! Z powazaniem, czlowiek, ktory zarabia na zycie piszac programy... (wg. Gadomskiego - chalturnik) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d` Jedynie sluszne racje IP: *.chello.pl 06.04.05, 21:36 Szanowny Panie Gadomski. Ja rozumiem, ze trudno sie przyznac do bledu. No ale jak juz Pan wspomnial w pierwszym swoim felietonie, nie jest Pan ani programista ani osoba wybitnie znajaca omawiany temat. Czy zatem nie wydaje sie Panu, ze upieranie sie wobec kilkuset komentarzy innych niz Pana stanowisko jest co najmniej nie na miejscu?! Nie sadzi Pan, ze wypada skorygowac swoje poglady na pewne tematy gdy reszta osob, specjalistow w tej dziedzinie, mowi co innego niz Pan?! Przeciez wytknieto tu Panu kilkanascie szkolnych bledow jakie Pan popelnil. Po co w dalszym ciagu je robic a tym samym sie osmieszac? I jakos pominal Pan milczeniem slynne juz stwierdzenie, ze znalazl Pan tylko jeden podpis informatyka, gdy tak naprawde jest ich ponad 90%. Juz w tym felietonie o tym Pan nie pisze. Prawde mowiac jest Pan dla wiekszosci czytelnikow zwyklym medialnym krzykaczem, ktory robi afery z tego, ze ktos mu wytknal liczne bledy i udowodnil niekompetencje i totalny brak zrozumienia tematu. Pozdrawiam serdecznie, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szarak Re: Jedynie sluszne racje IP: *.pl / 80.51.194.* 06.04.05, 22:14 A Pan Gadomski wysmaży kolejny felieton podając kolejne argumenty w stylu "bo tak" ... Wspaniała Gazeta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdegustowany no chyba zostanę wróżką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:09 'felieton' temu napisałem: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/72,34474,2624393.html?v=3&a=22164802#opinie > no to w następnym swoim 'wystąpieniu' pan Gadomski wyleje morze łez > z powodu niezrozumienia jego szczerych intencji. a on tylko > chciał dobrze dla polskiego (i europejskiego) rynku informatycznego. no i mamy następny felieton, a w nim: >>Mój felieton [...] wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków. [...] Poziom agresji większości komentarzy jest zdumiewający. Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską. Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków. Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść.[...]<< dzwońcie już dziś! wróż zdegustowany, 0-700-800-900 ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdegustowany artykuł: Patent na program, czyli monopol na idee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:14 polecam, zarówno innym forumowiczom, jak i panu Gadomskiemu, zapoznanie się z artykułem ,,Patent na program, czyli monopol na idee'' autorstwa pana Józefa Halbersztadta, który znajduje się pod tym adresem: www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=302&Itemid=53 autor artykułu jest ekspertem urzędu patentowego RP, więc zna się na rzeczy (w przeciwieństwie do innych, którym jednak nie przeszkadza to zabierać głosu) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziemek Borowski Re: artykuł: Patent na program, czyli monopol na IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.04.05, 22:08 Taaaak. Traktowanie Halbersztadta jako bezstronnego eksperta... jest ryzykowne. Odpowiedz Link Zgłoś
nimod Patenty - szansa głównie dla prawników 06.04.05, 22:33 Ciekawym, ile jeszcze farby drukarskiej zostanie przelane, zanim pan Gadomski zachowa się jak należy i sprostuje swoją tezę, jakoby krytykowany przez niego protest został podpisany głównie przez osoby nie związane z informatyką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdegustowany rozbiór felietonu w kilku prostych krokach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:58 1. >> Mój felieton [...] wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków [...] << --- we wstępie autor dziwi się, że jego zapewnienia jakoby człowiek mógł skoczyć z urwiska i unosić się w powietrzu machając rękami nie zostało przychylnie przyjęte przez ludzi zajmujących się aerodynamiką 2. >> Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską. Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków. << i zaraz potem >> Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść. << --- autor precyzuje jednak, że machanie rękami nie dotyczyło tak naprawdę istot ludzkich. właściwie to chodziło o ptaki. konkretnie - gołębie. i to nieduże. sam autor bowiem dostrzega że człowiek, być może ze względu na zbyt duże uwłosienie bądź brak wypełnionego powietrzem układu kostnego - może się w powietrzu nie utrzymać. 3. >> Sądzę jednak, że są one przesadzone, a możliwe korzyści przeważają. [...]Nieustannie powraca też przykład podwójnego kliknięcia myszką, opatentowanego przez Microsoft. Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie? Niekoniecznie. << --- kolejny krok w doprecyzowaniu. okazuje się jednak, że człowiek mógłby latać, gdyby tylko dostatecznie chciał. chęć latania to niewielka kwota rzędu 20/30k euro za zgłoszenie, i drugie tyle za każdy następny rok latania. wystarczy sprzedać mieszkanie. dodatkowo - autor honorem ręczy że wielkie koncerny lotnicze nie będą używać patentów do zniszczenia konkurencji która stanie się im solą w oku bądź wrzodem na tyłku. słówko 'niekoniecznie' jednoznacznie to sugeruje. np. czy można się zabić skacząc w przepaść? niekoniecznie, zawsze przecież może dołem przejeżdżać fura z sianem... 4. >> Dyrektywa jest dopiero w trakcie procedowania - została zaaprobowana przez Radę Unii Europejskiej, która odrzuciła większość poprawek Parlamentu Europejskiego. Parlament musi to jednak ponownie zatwierdzić. << --- no i tutaj jest pewne zawirowanie... nie wiadomo, czy autor trzyma kciuki (bo przecież korzyści przeważają), czy wręcz przeciwnie (bo parlament może odrzucić). autor bierze tutaj przykład ze (staro)polskich wzorców: 'nie chcem ale muszem', oraz 'i chciałabym, i boję się' 5. >> Przed kilku laty burmistrz Zakopanego próbował "opatentować" oscypka i odszedł z kwitkiem, choć ktoś podpowiedział mu, że zgodnie z prawem może to uczynić. << --- UWAGA! GENIALNE! UWAGA! GENIALNE! UWAGA! GENIALNE! autor dobrze wie, że burmistrz zakopanego nie próbował oscypka 'opatentować', dlatego ubrał to wyrażenie w cudzysłów. burmistrz zakopanego próbował ZASTRZEC znak towarowy. no, ale wiadomo - w ferworze dyskusji każde 'głupstwo' przejdzie. 6. >> Jak widać, urzędnikom czasami nie brakuje rozsądku. << --- kolejny udany chwyt. 'czasami nie brakuje'. czasami nie równa się 'zawsze', to wie i przedszkolak... 7. >> [...] "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych, odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy w uzasadnieniu do dyrektywy [...] --- to nie w ogóle błyskotliwe, a rzekłbym: ograne. nawet za czasów mrocznego komunizmu wszystkie reglamentacje i sankcje były wprowadzane w trosce o dobro obywateli (cukier na kartki i stan wojenny też)... z tego punktu: dwója! 8. >> Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie << --- wracając do latania: patrzecie! ludzie latają samolotami, więc wy też możecie! dalej! machać rękami... szybko... żwawo! 9. >> W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu. << KRADZIEŻ PROGRAMU == KRADZIEŻ ALGORYTMU Czyżby problem ten - wbrew opiniom ekspertów amerykańskich i europejskich - w Polsce nie istniał? Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych. Każda zmiana była niechętnie przyjmowana przez grupy interesu, obawiające się podniesienia kosztów i spadku dochodów. Była jednak korzystna dla konsumentów i dla całej gospodarki. Co więcej - także dla firm, które potrafiły dostosować się do nowej sytuacji. To jest trochę tak, jak w szkole, gdy przychodzi nowy nauczyciel, który więcej wymaga. Uczniowie protestują - i ci słabi, i ci lepsi, którzy nie wierzą we własne siły. Ale przecież wyższe wymagania i wyższy poziom szkoły działa na ich korzyść, o ile surowszym wymaganiom sprostają. Odpadają słabi - lepsi mają pole do awansu. Tak będzie też z unijną dyrektywą - zyskają na niej lepsi, stracą gorsi, choć tremę mają wszyscy. Panowie informatycy, wszystko wskazuje na to, że unijna dyrektywa zostanie ostatecznie przyjęta, a polskie prawo do niej dostosowane. Nic tu nie zmieni ani przekonywanie, że jest ona katastrofą, ani atakowanie mnie - nie ja jestem jej autorem ani pomysłodawcą. Zastanówcie się raczej nad tym, jak radzić sobie w nowej sytuacji i jakie z niej wyciągnąć korzyści. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heh NA JAKIEJ PODSTAWIE TAKIE STWIERDZENIE? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.04.05, 23:09 NA JAKIEJ PODSTAWIE TWIERDZI PAN ZE PATENTY W USA NIE SA SZKODLIWE, A WRECZ PRZECIWNIE? ZUPELNIE NIE ROZUMIEM JAK MOZNA TO OCENIC... SKAD PAN MOZE WIEDZIEC JAK ROZWIJALABY SIE TA GAŁĄŹ GOSPODARKI USA, GDYBY PATENTÓW NIE BYŁO? MA PAN JAKIS DAR PRZENIKANIA DO ALTERNATYWNYCH SWIATÓW I PORÓWNYWANIA ICH? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skolopendromorf Re: NA JAKIEJ PODSTAWIE TAKIE STWIERDZENIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 19:15 Gość portalu: heh napisał(a): > MA PAN JAKIS DAR PRZENIKANIA DO ALTERNATYWNYCH SWIATÓW I PORÓWNYWANIA ICH? Jeszcze tego nie zauważyłeś? Pan Gadomski to po prostu WIE. A wiedzy objawionej nie należy kwestionować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MI Do Pana G. (bez "zdumiewającego poziomu agresji") IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:11 Pozwólcie, że skomentuję ten artykuł punkt kawałek po kawałku... "Mój felieton, poświęcony unijnej dyrektywie dotyczącej ochrony patentowej wynalazków wprowadzonych przy użyciu komputera ("Gazeta Świąteczna" z 19-20 marca br.), wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków. W internecie pojawiło się kilkaset komentarzy kwestionujących moją poczytalność i jednoznacznie stwierdzających, że przyjęcie dyrektywy doprowadzi europejską, a zwłaszcza polską informatykę do katastrofy. Poziom agresji większości komentarzy jest zdumiewający. Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską." No tak, to jest genialny wstęp do dyskusji. Przedstawić oponenta jako bandę histeryków, co więcej histeryków, których jedynym argumentem jest tylko "zdumiewający poziom agresji". Po przeczytaniu tego wstępu odnosi się wrażenie, że jesteśmy niemal jak banda pseudokibiców piłkarskich. Innymi słowy - mój przeciwnik nie ma racji, bo zobaczcie jaki on jest zły! Prawnicy na ten błąd w argumentacji mają chyba nawet specjalną nazwę - "argumentum ad hominem". Nie jestem pewny, nie jestem prawnikiem. "Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków." To jest taki kwiatek, że aż zasługuje na osobne skomentowanie. Oczywiście, że naruszają! Cieszę się, że Pan to dostrzegł! Naruszają na przykład dlatego, że sporo z informatyków będzie zagrożona np. utratą pracy! Nieustannym lękaniem się, czy trywialne rozwiązanie, które uczeń szkoły średniej byłby w stanie wymyślić w 10 minut, i które SAM WYMYŚLIŁEM, i wykorzystuję w swoim kodzie nie jest już przypadkiem opatentowane przez kogoś, kto mnie pozwie do sądu o grube odszkodowanie za używanie "jego" pomysłu! Szkoda tylko, że zdaje się Pan sugerować, że to jest coś złego. Spisek maso... przepraszam, informatyków niemalże. Dziś brak patentów, jutro władza nad światem! Czy gdyby np. wprowadzić prawo mówiące, że każdy dziennikarz winien jest płacić złotówkę za każde opublikowane słowo, to protesty dziennikarzy też by Pan zbył komentarzem, że protestują przeciwko tym prawom, tylko bo "najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich dziennikarzy."? Sądzę, że jakbym spytał kolegę studenta prawa, to też i na to podałby mi jakąś ładną nazwę... Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść. Sądzę jednak, że są one przesadzone, a możliwe korzyści przeważają. Tak już w życiu bywa - zmiany wiążą się z rzeczami dobrymi i złymi. Moi adwersarze uważają, że zagrożenia są gigantyczne, a korzyści żadne. Innymi słowy, ciąg dalszy pod tytułem "jaki to ja jestem otwarty, ugodowy, i w ogóle super, nawet dostrzegam dwie strony problemu (miło byłoby gdyby Pan chociaż w trzech słowach przedstawił tą drugą stronę w tym miejscu, bo tak to są puste słowa, nieprawdaż?), a jaki mój przeciwnik jest zły, zaślepiony, uparty itd. Argumentum ad hominem... Jeden z czytelników przysłał mi list, w którym twierdził, że dyrektywa pozwoli na opatentowanie typowych składni (np.: jeżeli... to...), powszechnie stosowanych we wszystkich programach. Chodziło tu prawdopodobnie o patent IsNot (proszę poszukać na Google: IsNot patent). Nie wiem, czy to Pan się pomylił, czy autor listu, ale taki patent rzeczywiście istnieje, nie jest tylko halucynacjami jakiegoś konsumenta zabronionych substancji chemicznych. Nieustannie powraca też przykład podwójnego kliknięcia myszką, opatentowanego przez Microsoft. Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie? Niekoniecznie. Byłby Pan łaskaw uzasadnić, dlaczego akurat TAKIE nie? Dyrektywa jest dopiero w trakcie procedowania - została zaaprobowana przez Radę Unii Europejskiej, która odrzuciła większość poprawek Parlamentu Europejskiego. Parlament musi to jednak ponownie zatwierdzić. Czyżby sugerował Pan, że PE powinien odrzucić ustawę? To w takim razie przeczy Pan sam sobie... Co więcej - dyrektywa jest dopiero podstawą dla ustawodawstwa krajowego, które Polska zapewne za jakiś czas przyjmie. To jednak nie koniec - każda ustawa jest odpowiednio interpretowana i obrasta czasami bogatym orzecznictwem. Czyli - "przyjmijmy złą ustawę, a potem będziemy ją obchodzić". To nie lepiej po prostu przyjąć dobrą ustawę? Przed kilku laty burmistrz Zakopanego próbował "opatentować" oscypka i odszedł z kwitkiem, choć ktoś podpowiedział mu, że zgodnie z prawem może to uczynić. Jak widać, urzędnikom czasami nie brakuje rozsądku. Dlatego nie przejmuję się przykładami, podawanymi przez informatyków - dowodzących, że dyrektywa pozwoli na patentowanie trywialnych rozwiązań. Podkreślam słowo kluczowe: urzędnikom CZASAMI nie brakuje zdrowego rozsądku! Tutaj, żeby system padł, wystarczy żeby urzędnikom RAZ zabrakło zdrowego rozsądku (lub odporności na korupcję!!!). Moi adwersarze nie zastanawiają się, dlaczego dyrektywa ma być wprowadzana. Najwyraźniej doszli do wniosku, że jej autorami są szaleńcy, względnie szkodnicy, względnie agenci Microsoftu. Względnie nie mający nic wspólnego z informatyką, ogłupieni lobbyingiem wielkich firm, lub po prostu skorumpowani politycy. W takiej wersji zdanie "pana adwersarzy" brzmi już nieco mniej jak bredzenie szaleńca, prawda? Nie mam nadmiernego respektu do eurokratów, ale nie wierzę, by grupa ta składała się z samych idiotów. Czy Pan uważa mnie za idiotę, dlatego, że nie znam np. reguł składania artykułów? Czy ja uważam Pana za idiotę, dlatego, że (jak sądzę) nie umiałby Pan napisać programu liczącego ile razy użytkownik kliknął w guzik, lub udowodnić twerdzenia Banacha? Nie - być idiotą to nie jest to samo co być niekompetentnym w jakiejś dziedzinie wiedzy. Politycy są dobrzy właśnie w polityce, ew. w gospodarce i ekonomii. Jednak (może dla niektórych zabrzmi to jak herezja) informatyka rządzi się ZUPEŁNIE innymi regułami. Czy w normalnej kapitalistycznej gospodarce miałoby szansę istnieć coś takiego jak np. Linux? Informatyka to jest świat, gdzie danie komuś produktu (programu) nie oznacza, że sami ten program tracimy, i musimy napisać nowy. Informacja tym się różni od przedmiotu, że można ją w relatywnie prosty sposób powielić. Dzięki temu, fakt ściągnięcia przeze mnie z Sieci jakiegoś programu Open Source nie oznacza, że tam ktoś z drugiej strony ma jeden egzemplarz tego programu mniej. Dlatego cała standardowa teoria gospodarki, na której są wychowani politycy, się kipesko tu stosuje. To, że politycy nie znają naszego świata, to nie znaczy, że są idiotami. To znaczy jedynie, że nie powinni podejmować takich decyzji w naszym imieniu, bez konsultacji z nami. "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych, odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy w uzasadnieniu do dyrektywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MI Re: Do Pana G. (reszta) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:25 No dobra... Ucięło mi kawał posta... Całe szczęście, że to przewidziałem... "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych, odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy w uzasadnieniu do dyrektywy. Jedne badania pokazują tak, drugie inaczej. Powoływanie się na badania zawsze nadaje wypowiedzi pewien autorytet, ale co to za badania? Kto je sponsorował? I ile innych grup badaczy uzyskało inne wyniki, które tu akurat wygodniej było przemilczeć? Niestety w dzisiejszych czasach wiele takich badań wykazuje to na czym komuś zależy, a nie to co jest prawdą. Zresztą ja też mogę powiedzieć - przeprowadzone przeze mnie badania pokazują coś dokładnie odwrotnego. I co z tego? Czy zatem politycy europejscy proponują wprowadzenie dyrektywy po to, by szkodzić europejskiej gospodarce, czy by ją wspierać? Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie. Dlaczego więc w Polsce ochrona patentowa miałaby szkodzić małym i średnim firmom? Małe i średnie firmy w Ameryce to potężna grupa, mająca wielkie wpływy polityczne i gospodarcze, dająca zatrudnienie kilkudziesięciu milionom ludzi. Trudno sobie wyobrazić, by mogło być wprowadzone prawo, które uniemożliwia im działanie. Innymi słowy każde ustanowione prawo jest wspaniałe, bo kto i po co by wprowadził złe prawo? Otóż to się zdarza. Niewiedza, korupcja... W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu. Czyżby problem ten - wbrew opiniom ekspertów amerykańskich i europejskich - w Polsce nie istniał? Nie rozumiem - czy chodzi Panu o to, że - o zgorozo - przeciwnicy patentów nie dają Panu argumentów do ręki, wspierających Pana poglądy? Czy też, chodzi o to, że ktoś został pokrzywdzony przez patenty? Bo jeśli tak - to Bogu dziękować - problem ten faktycznie jeszcze nie istnieje. Przypominam, że dyrektywa dopiero czeka na zatwierdzenie, i jest nieco za wcześnie, żeby wyciągć wnioski na temat jej skutków. W Stanach - czy gdyby był pan szefem wielkeij korporacji, czekającym z niecierpliwością, aż europejska krowa podstawi się pod dojenie, to czy nie wstrzymałby się Pan ze zbyt gwałtownym dojeniem amerykańskiej, żeby nie spłoszyć tej europejskiej, dopóki nie podejdzie bliżej? Ale nawet mimo to, takie przypadki się zdarzają. Chociażby - sprawa tzw. "one click shopping" - proszę wyszukać na Google "one click shopping patent Amazon" - szkoda tu miejsca na opis. Wprowadzenie prawa zgodnego z unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych. Każda zmiana była niechętnie przyjmowana przez grupy interesu, obawiające się podniesienia kosztów i spadku dochodów. Była jednak korzystna dla konsumentów i dla całej gospodarki. Co więcej - także dla firm, które potrafiły dostosować się do nowej sytuacji. Tylko, że te firmy zostały zmuszone do wprowadzenia ostrzejszych standardów, większego bezpieczeństwa, nowszych maszym, i w rezultacie PODNIESIENIA jakości swoich produktów! Firmy informatyczne będą zmuszone do: 1. zatrudnienia większej ilości prawników i urzędników, którzy będą sprawdzać czy przypadkiem nie są wykorzystywane przez program jakieś wcześniej opatentowane rozwiązania 2. Usuwania z programu opatentowanych rozwiązań, co doprowadzi do OBNIŻENIA jakości produktu (i podniesienia kosztów). Każda zmiana była niechętnie przyjmowana przez grupy interesu, obawiające się podniesienia kosztów i spadku dochodów. Była jednak korzystna dla konsumentów i dla całej gospodarki. Tu jak mówiłem wyżej, to będzie niekorzystne dla konsumentów. (pomijam przypowieść o uczniu i dobrym nauczycielu) Panowie informatycy, wszystko wskazuje na to, że unijna dyrektywa zostanie ostatecznie przyjęta, a polskie prawo do niej dostosowane. Nic tu nie zmieni ani przekonywanie, że jest ona katastrofą, ani atakowanie mnie - nie ja jestem jej autorem ani pomysłodawcą. Zastanówcie się raczej nad tym, jak radzić sobie w nowej sytuacji i jakie z niej wyciągnąć korzyści. Trzy drogi są oczywiste - 1. zatrudnić się w wielkiej amerykańskiej korporacji, i pracować na majątek Billa Gatesa - Pan tego nie zrozumie... To dla wielu z nas jest tak jakby Panu ktoś powiedział, że proszę się nie martwić, straci Pan obecną pracę, ale zawsze może pan pójść pracować dla jakiegoś najgorszego, tandetnego brukowca, tam Pana przyjmą z otwartymi rękami, i jeszcze będą płacić krocie. 2. Przekwalifikować się - Taak... Jestem pewien, że my wszyscy informatycy tak na prawdę to w głębi ducha marzymy o tym, żeby być np. kucharzem... albo listonoszem... a wykształcenie informatyczne zdobywaliśmy nie dla tego, że kochamy tą dziedzinę, tylko... Oj, bo tak wypadło. 3. Emigrować gdzieś, gdzie nie obowiązują takie prawa - chyba nawet nie wymaga komentarza. Pozdrawiam Wolący pozostać anonimowym student informatyki i matematyki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Drakoniusz Re: Do Pana G. (reszta) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 02:03 [przypowieść o lataniu] Genialne :)) Doskonała satyra w walce z pseudoliberalnymi idiotyzmami. Jak za dawnych, dobrych, komunistycznych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: błazen Re: Do Pana G. (reszta) IP: *.pl.syncad.com 11.04.05, 19:44 > To dla wielu z nas jest tak jakby Panu ktoś powiedział, że proszę się nie > martwić, straci Pan obecną pracę, ale zawsze może pan pójść pracować dla > jakiegoś najgorszego, tandetnego brukowca, tam Pana przyjmą z otwartymi > rękami, i jeszcze będą płacić krocie. Tak można powiedzieć komuś, kto jeszcze w takim brukowcu nie pracuje ;o) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdegustowany rozbiór felietonu w kilku prostych krokach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:12 1. >> Mój felieton [...] wywołał histeryczną reakcję środowiska informatyków [...] << --- we wstępie autor dziwi się, że jego zapewnienia jakoby człowiek mógł skoczyć z urwiska i unosić się w powietrzu machając rękami nie zostało przychylnie przyjęte przez ludzi zajmujących się aerodynamiką 2. >> Wynika on z tego, że w felietonie uznałem za sensowne zmiany prawne proponowane przez Komisję Europejską. Najwyraźniej naruszają one grupowe interesy polskich informatyków. << i zaraz potem >> Nikt nie zauważył, że ja sam uznaję dyrektywę za kontrowersyjną i dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść. << --- autor precyzuje jednak, że machanie rękami nie dotyczyło tak naprawdę istot ludzkich. właściwie to chodziło o ptaki. konkretnie - gołębie. i to nieduże. sam autor bowiem dostrzega że człowiek, być może ze względu na zbyt duże uwłosienie bądź brak wypełnionego powietrzem układu kostnego - może się w powietrzu nie utrzymać. 3. >> Sądzę jednak, że są one przesadzone, a możliwe korzyści przeważają. [...]Nieustannie powraca też przykład podwójnego kliknięcia myszką, opatentowanego przez Microsoft. Czy takie patenty nam grożą, jeśli dyrektywa unijna wejdzie w życie? Niekoniecznie. << --- kolejny krok w doprecyzowaniu. okazuje się jednak, że człowiek mógłby latać, gdyby tylko dostatecznie chciał. chęć latania to niewielka kwota rzędu 20/30k euro za zgłoszenie, i drugie tyle za każdy następny rok latania. wystarczy sprzedać mieszkanie. dodatkowo - autor honorem ręczy że wielkie koncerny lotnicze nie będą używać patentów do zniszczenia konkurencji która stanie się im solą w oku bądź wrzodem na tyłku. słówko 'niekoniecznie' jednoznacznie to sugeruje. np. czy można się zabić skacząc w przepaść? niekoniecznie, zawsze przecież może dołem przejeżdżać fura z sianem... 4. >> Dyrektywa jest dopiero w trakcie procedowania - została zaaprobowana przez Radę Unii Europejskiej, która odrzuciła większość poprawek Parlamentu Europejskiego. Parlament musi to jednak ponownie zatwierdzić. << --- no i tutaj jest pewne zawirowanie... nie wiadomo, czy autor trzyma kciuki (bo przecież korzyści przeważają), czy wręcz przeciwnie (bo parlament może odrzucić). autor bierze tutaj przykład ze (staro)polskich wzorców: 'nie chcem ale muszem', oraz 'i chciałabym, i boję się' 5. >> Przed kilku laty burmistrz Zakopanego próbował "opatentować" oscypka i odszedł z kwitkiem, choć ktoś podpowiedział mu, że zgodnie z prawem może to uczynić. << --- UWAGA! GENIALNE! UWAGA! GENIALNE! UWAGA! GENIALNE! autor dobrze wie, że burmistrz zakopanego nie próbował oscypka 'opatentować', dlatego ubrał to wyrażenie w cudzysłów. burmistrz zakopanego próbował ZASTRZEC znak towarowy. no, ale wiadomo - w ferworze dyskusji każde 'głupstwo' przejdzie. 6. >> Jak widać, urzędnikom czasami nie brakuje rozsądku. << --- kolejny udany chwyt. 'czasami nie brakuje'. 'czasami' nie równa się 'zawsze', to wie i przedszkolak... zawsze można się wykręcić. 7. >> [...] "Badania pokazują, że możliwość patentowania programów komputerowych, odnoszących się do wynalazków, jest pomocna w rozwoju gałęzi gospodarki wspomaganych przez programy komputerowe, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw i niezależnych informatyków w ramach wielkich spółek" - czytamy w uzasadnieniu do dyrektywy [...] --- to nie jest w ogóle błyskotliwe, a rzekłbym: ograne. nawet za czasów mrocznego komunizmu wszystkie reglamentacje i sankcje były wprowadzane w trosce o dobro obywateli (cukier na kartki i stan wojenny też)... z tego punktu: dwója! 8. >> Przypomnę kolejny raz - Stanom Zjednoczonym patenty w informatyce nie szkodzą, ale przeciwnie << --- wracając do latania: patrzecie! ludzie latają samolotami, więc wy też możecie! dalej! machać rękami... szybko... żwawo! 9. >> W żadnym komentarzu albo liście od moich oponentów nie spotkałem się z opisem sytuacji, gdy ktoś został pokrzywdzony przez kradzież programu lub algorytmu. << --- KRADZIEŻ PROGRAMU == KRADZIEŻ ALGORYTMU wspaniałe zrównanie. jeśli dwuklikasz to jesteś takim samym złodziejem co 'pirat' ze 'stadionu'. albo odwrotnie... jeśli śpiewasz, to popełniasz plagiat, bo... śpiewasz 10. >> unijną dyrektywą zmieni reguły gry w informatyce. Generalnie podniesie poziom wymagań w stosunku do firm informatycznych. << --- tak jest. możliwość latania (poprzez rytmiczne wymachy ramion) spowoduje podniesienie jakości lotów przez firmy oferujące przewozy lotnicze. chyba że wcześniej u***pią cię patentem na możliwość poruszania się w przestrzeni. 11. >> Wcześniej dyrektywy unijne podniosły poziom wymagań w stosunku do firm mleczarskich, mięsnych czy banków, zaostrzyły normy ekologiczne i wprowadziły konkurencję na rynku usług lotniczych. << --- jestem pełen podziwu. wymogi higieny w zakładach produkcji żywnościowej czy obsługi klienta zostały zrównane z dyrektywą patentową. MAJ-STER-SZTYK! brawa dla tego pana! 12. >> [CAŁA RESZTA] --- tutaj niestety znowu jest powrót do tzw. mowy-trawy, mętnych metafor i parareli. co prawda nie jest to przyrównanie do złodziejstwa i filozofii kalego... ale jednak końcówka jest w starym, dobrym stylu. podsumowując: panie Gadomski, znakomity felieton. treści niewiele, ale warsztat - pierwsza klasa. ps. proszę o usunięcie wcześniejszej wersji 'rozbioru' (enter mi się przez przypadek pyknął ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poke A ja po raz kolejny spytam IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.05, 23:27 Ile $ Gazeta Wyborcza dostaje od MS miesiecznie (bo to juz chyba jakis abonament biorac pod uwage czestotliwosc takich jak ten artykulow). No Panowie, ile to wychodzi miesiecznie? A moze rozliczacie sie kwartalnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Waldemar Re: A ja po raz kolejny spytam IP: 80.48.149.* 06.04.05, 23:39 Po pierwsze nie GW, tylko Agora; po drugie nie od Microsoftu, tylko od Siemensa; po trzecie (już na serio) lepiej daj sobie spokój z takimi domysłami, bo niczemu nie służą. Chyba, że masz na to dowody, których można użyć w sądzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poke Re: A ja po raz kolejny spytam IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.05, 00:00 To nie domysl - to pewniak. GW rozkrecila nieistniejaca afere o kontrolach oprogramowania w domach, niedawno art o tym jak to zawszieszaja sie Windows ale tylko te pirackie, teraz patenty na oprogramowanie sa korzystne - a bylo tego zapewne wiecej bo nei sledze belkotu GW. Ja w przypadki gdzie wchodza w gre olbrzymie pieniadze nie wierze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Waldemar Re: A ja po raz kolejny spytam IP: 80.48.149.* 07.04.05, 02:01 > To nie domysl - to pewniak. GW rozkrecila nieistniejaca afere o kontrolach opro > gramowania w domach, To źle? Żebyś ty wiedział, ile osób się wtedy na stałe przekonało do Linuksa :) > niedawno art o tym jak to zawszieszaja sie Windows ale tyl > ko te pirackie Śmiem twierdzić, że była to inwencja twórcza dziennikarza. Dział prasowy MS aż takiej głupoty by nie wypuścił. > teraz patenty na oprogramowanie sa korzystne Wcześniej Gazeta przedstawiała dosyć bezstronnie batalię o patenty i była wówczas jedną z nielicznych, które w ogóle podjęły ten temat. W aktualnym tekście pan Gadomski nadal nie odróżnia patentów od praw autorskich i ochrony znaków towarowych (vide oscypki) oraz powtarza stare frazesy, ale jego poglądy są już wyraźnie w stanie "nieokreślonym". Większa część felietonu jest mętna, a argumenty wyraźnie naciągane. Rzekłbym nawet, że tekst ten może skłonić osoby niezorientowane do refleksji nad "drugim dnem" patentowania algorytmów (i ogólnie matematyki) oraz metod biznesowych. Odpowiedz Link Zgłoś