Dodaj do ulubionych

Made in China

IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 00:06
Szanowny Pan Maciej w wątku o bambusie w stopach, czy stopach w bambusie, jakoś
tak napisał:
EU NIGDY nie otworzy swych granic na produkcje chinska ,a produkcja polska EU
niczym nie grozi
Znaczy w UE nie ma towarów Made in China??? hm, to czym oni tam handlują.???
Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: Made in China IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.02, 00:18
      Gość portalu: serwis napisał(a):

      > Szanowny Pan Maciej w wątku o bambusie w stopach, czy stopach w bambusie, jakoś
      >
      > tak napisał:
      > EU NIGDY nie otworzy swych granic na produkcje chinska ,a produkcja polska EU
      > niczym nie grozi
      > Znaczy w UE nie ma towarów Made in China??? hm, to czym oni tam handlują.???

      Towary chinskie jak najbardziej sa w EU,z tym ze sa oclone.
      Polskie towary w ramach EU nie beda oclone,z tym ze juz produkcja wielu towarow
      zostala zniszczona przez wysoki kurs zlotowki.
      Chiny juz sa w WTO i beda coraz bardziej rozpychac sie lokciami w EU.
      Szczegolnie w okresie stagnacji w EU konsumenci szukaja nizszych cen a tu
      Chinczycy bija wszystkich o glowe,bo koszt sily roboczej tam to 50 centow za godz.

      Mimo cel zewnetrznych EU Chinczycy coraz bardziej beda podbijali rynek wew EU.
      • Gość: serwis Re: Made in China IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 00:47
        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

        > Towary chinskie jak najbardziej sa w EU,z tym ze sa oclone.

        W Polsce też są oclone i to dość słono, na tyle słonko, że w UE są tańsze niż u
        nas, jak chocby elektronika. Są, a przynajmniej powinny byc oclone, gdyż tak
        wysoki poziom ceł jaki mamy - przy skądinąd znanej korupcji wśród służb celnych -
        jest czynnikiem kryminogennym. Zalew towaru z Chin wpływającego poza oficjalnym
        importem nie dość, że nie generuje wpływu do państwowej kasy, skutecznie podcina
        legalny import.

        > Polskie towary w ramach EU nie beda oclone,z tym ze juz produkcja wielu towarow
        > zostala zniszczona przez wysoki kurs zlotowki.

        Widzę, że i Pan ulega demagogii przypisywania wszelkiego zła wysokiemu kursowi
        złotówki. I owszem - nieliczni eksporterzy zyskają na słabej złotówce, tylko
        szybko się wszyscy zorientują, że podrożało wszystko, paliwa i materiały do
        produkcji też. Wtedy - no jasne - trzeba znowu osłabic złotówkę, i tak dalej. To
        tak w wielkim uproszczeniu. Poza tym to co nam się funduje jest w dużej mierze
        wynikiem gier i realizowania zysków przez tych, którzy pociągaja za sznurki.
        Prosze sobie przypomnieć ubiegłoroczne lato.

        > Chiny juz sa w WTO i beda coraz bardziej rozpychac sie lokciami w EU.
        > Szczegolnie w okresie stagnacji w EU konsumenci szukaja nizszych cen a tu
        > Chinczycy bija wszystkich o glowe,bo koszt sily roboczej tam to 50 centow za go
        > dz.
        >
        > Mimo cel zewnetrznych EU Chinczycy coraz bardziej beda podbijali rynek wew EU.

        Pozwolę sobie się powtórzyć. Polska ma wyższe cła na wiele towarów z Chin niż
        Unia, co jakoś nie pomaga nieudolności niektórych firm.

        Chiny to 1/4 ludności Ziemi, więc trzeba się nauczyć z nimi zyć - i z ich
        towarami, co chyba juz udało się Amerykanom.

        Pozdrawiam



        • Gość: eMisiek Re: Made in China IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 01:09
          > > Polskie towary w ramach EU nie beda oclone,z tym ze juz produkcja wielu to
          > warow
          > > zostala zniszczona przez wysoki kurs zlotowki.
          >
          > Widzę, że i Pan ulega demagogii przypisywania wszelkiego zła wysokiemu kursowi
          > złotówki. I owszem - nieliczni eksporterzy zyskają na słabej złotówce, tylko
          > szybko się wszyscy zorientują, że podrożało wszystko, paliwa i materiały do
          > produkcji też. Wtedy - no jasne - trzeba znowu osłabic złotówkę, i tak dalej. T
          > o tak w wielkim uproszczeniu. Poza tym to co nam się funduje jest w dużej
          mierze
          > wynikiem gier i realizowania zysków przez tych, którzy pociągaja za sznurki.
          > Prosze sobie przypomnieć ubiegłoroczne lato.
          >

          Nie bierzesz pod uwagę tego że po pierwsze nie „nieliczni eksporterzy” zyskają z
          powodu powiększenia konkurencyjności na obcych rynkach a dokładnie wszyscy
          ponieważ polskie towary staną się automatycznie tańsze. Wyższy eksport to
          dodatkowy popyt wewnętrzny oraz dodatkowe miejsca pracy.

          Po drugie nie „podrożeje wszystko” – paliwa tak lecz materiały do produkcji już
          niekoniecznie, tylko te o dużym wsadzie importowym co sprawi że polscy producenci
          zwrócą się ku krajowym źródłom zaopatrzenia. Mamy więc drugi czynnik poprawy
          popytu wewnętrznego – odejście od importu. To również dodatkowe miejsca pracy.

          Co do materiałów o wysokim wsadzie importowym – najbardziej w tyłek dostana
          importerzy dóbr ostatecznych (sprzedawanych „w całości” albo tylko np.
          montowanych) ale akurat ta grupa (pomimo swej siły nacisku) nie jest zbytnio
          cenna dla polskiej gospodarki dając zatrudnienie jedynie w niewielkim stopniu.

          Lekkie osłabienie – rzędu 15 % w ciągu roku do półtora poprawi również pozycje
          polskich wyrobów wobec importu. Czyli popyt wewnętrzny i koniunktura wewnętrzna
          rośnie.

          Wspominam uparcie o zatrudnieniu bo to jest po prostu ogromny problem, w bardzo
          dużej części wywołany przez aprecjację złotego. A przynajmniej jego osłabienie
          jest najszybszą metodą do poprawy sytuacji, bo do innych to trzeba woli, pracy i
          głów na karku a nie politykierstwa z którym mamy do czynienia.
          • Gość: MACIEJ Re: Made in China IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.02, 01:26
            Gość portalu: eMisiek napisał(a):

            > Nie bierzesz pod uwagę tego że po pierwsze nie „nieliczni eksporterzyR
            > 21; zyskają z
            > powodu powiększenia konkurencyjności na obcych rynkach a dokładnie wszyscy
            > ponieważ polskie towary staną się automatycznie tańsze. Wyższy eksport to
            > dodatkowy popyt wewnętrzny oraz dodatkowe miejsca pracy.
            >
            > Po drugie nie „podrożeje wszystko” – paliwa tak lecz materiał
            > y do produkcji już
            > niekoniecznie, tylko te o dużym wsadzie importowym co sprawi że polscy producen
            > ci
            > zwrócą się ku krajowym źródłom zaopatrzenia. Mamy więc drugi czynnik poprawy
            > popytu wewnętrznego – odejście od importu. To również dodatkowe miejsca p
            > racy.
            >
            > Co do materiałów o wysokim wsadzie importowym – najbardziej w tyłek dosta
            > na
            > importerzy dóbr ostatecznych (sprzedawanych „w całości” albo tylko
            > np.
            > montowanych) ale akurat ta grupa (pomimo swej siły nacisku) nie jest zbytnio
            > cenna dla polskiej gospodarki dając zatrudnienie jedynie w niewielkim stopniu.
            >
            > Lekkie osłabienie – rzędu 15 % w ciągu roku do półtora poprawi również po
            > zycje
            > polskich wyrobów wobec importu. Czyli popyt wewnętrzny i koniunktura wewnętrzna
            >
            > rośnie.
            >
            > Wspominam uparcie o zatrudnieniu bo to jest po prostu ogromny problem, w bardzo
            >
            > dużej części wywołany przez aprecjację złotego. A przynajmniej jego osłabienie
            > jest najszybszą metodą do poprawy sytuacji, bo do innych to trzeba woli, pracy
            > i
            > głów na karku a nie politykierstwa z którym mamy do czynienia.

            To jest to co chcialem napisac.
            Poza tym nie ulegam demagogii przypisywania wszelkiego zla wysokiemu kursowi
            zlotowki-tylko obserwuje interwencje na rynku walutowym pod koniec czerwca 2002
            kiedy to FED,ECB i BoJ skupowaly dolary by wzmocnic euro i Yena.
            Wyslij fax do w/w bankow z wytlumaczeniem ze to co robia to glupota.
            Dlaczego Szwecja i UK nie sa w euro??
            Tez z glupoty?
            Radzilbym ci serwis ,bys troche szerzej spojrzal na to zagadnienie a nie
            sugerowal sie opiniami lokalnych srodkow masowego przekazu.
            • Gość: serwis Re: Made in China IP: *.home.net.pl 10.07.02, 00:43
              Ja się nie sugeruję "lokalnymi środkami masowego przekazu". Ja w tym kraju żyję i
              też jestem podmiotem gospodarczym. Łatwo jest teoretyzować, trudniej za to
              płacić - a ja płacę. Problem złożony i nie na stukanie z tpsa, więc na razie tyle.
              Pozdrawiam
            • Gość: tomalka Re: Dlaczego Polska potrzebuje idealistów? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.02, 00:50
              Macieju,

              Troszkę Cię chyba rozczaruję, ponieważ nie mam do Ciebie wielu pytań, ze swojej
              strony winny jednak jestem kilka wyjaśnień, bo najwyraźniej polemicznym zapale
              pobłądziłeś? Przykład (kilka postów wyżej) z pożyczką, nie świadczy o tym, że
              moim zdaniem kurs złotego do dolara będzie się umacniał. Chciałem Ci tylko
              uzmysłowić, że przed ryzykiem kursowym można się zabezpieczyć. Najwyraźniej
              jednak skrót myślowy, który zastosowałem był zbyt duży - za co przepraszam.

              A propos polityki kursowej ministra Kołodki, piszesz:
              > Przez ostatnie 2 lata zloty bardzo przewidywalnie sie umacnial.
              > Po to Kolodko zostal wybrany ministrem,by zlotowka nie umacniala sie "w bardzo
              > przewidywalny dla wszystkich sposob" -bo to tylko ruinowalo przemysl i kraj.

              Otóż pragnę Cię poinformować, że swoją wizję polityki kursowej pan Kołodko
              przedstawił w Trybunie (kiedyś była to Trybuna Ludu ale tego możesz nie pamiętać
              a szkoda bo teraz być może miałbyś inne poglądy, w każdym bądź razie odsyłam na
              strony Trybuny). Zgodnie z wizją ministra kurs euro powinien wynosić 4,35 i być
              stały (podobne rozwiązanie przerabiano ostatnio w Argentynie).
              Na koniec pytanie. Jak sądzisz, który reżim kursowy sprzyja napływowi kapitału
              spekulacyjnego - kursy zmienne, czy kursy stałe?
              pozdrowienia,


              • Gość: MACIEJ Fakty+wlasny komentarz IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.02, 02:31
                Gość portalu: tomalka napisał(a):

                > Macieju,
                >
                > Troszkę Cię chyba rozczaruję, ponieważ nie mam do Ciebie wielu pytań, ze swojej
                >
                > strony winny jednak jestem kilka wyjaśnień, bo najwyraźniej polemicznym zapale
                > pobłądziłeś?

                A moze jednak ty pobladziles.

                > Przykład (kilka postów wyżej) z pożyczką, nie świadczy o tym, że
                > moim zdaniem kurs złotego do dolara będzie się umacniał.

                Czy aby nie mylisz mnie z eMiskiem?

                > Chciałem Ci tylko
                > uzmysłowić, że przed ryzykiem kursowym można się zabezpieczyć.

                Chodzi ci o skale przedsiebiorstwa czy tez w skali panstwa?

                > Najwyraźniej
                > jednak skrót myślowy, który zastosowałem był zbyt duży - za co przepraszam.

                Udalo ci sie,rozsmieszyles mnie.

                > A propos polityki kursowej ministra Kołodki, piszesz:
                > > Przez ostatnie 2 lata zloty bardzo przewidywalnie sie umacnial.
                > > Po to Kolodko zostal wybrany ministrem,by zlotowka nie umacniala sie "w ba
                > rdzo
                > > przewidywalny dla wszystkich sposob" -bo to tylko ruinowalo przemysl i kra
                > j.
                >
                > Otóż pragnę Cię poinformować, że swoją wizję polityki kursowej pan Kołodko
                > przedstawił w Trybunie (kiedyś była to Trybuna Ludu ale tego możesz nie pamięta
                > ć
                > a szkoda bo teraz być może miałbyś inne poglądy, w każdym bądź razie odsyłam na
                >
                > strony Trybuny). Zgodnie z wizją ministra kurs euro powinien wynosić 4,35 i być
                >
                > stały (podobne rozwiązanie przerabiano ostatnio w Argentynie).

                Nie czytam Trybuny,ale slyszalem o tej wypowiedzi.
                Calkiem co innego jest cos mowic,a co innego cos robic.
                To wzmacnianie zlotowki do dolara i euro bylo robione przez NBP i RPP zanim
                Kolodko zostal minfinem. (fakt)

                Po wyborze Kolodki zloty dziwnie traci na wartosci.(fakt)
                Robisz podstawowy blad AMATORA dolaczajac swoj komentarz do czyjejs opinii.
                ZAWODOWCY podaja fakty + wlasny komentarz.
                Faktem jest ze po wyborze Kolodki zloty traci na wartosci.

                Osoboscie uwazam ze zlotowka nie powinna byc przywiazana do euro,ale o tym to juz
                wy na miejscu w Polsce zadecydujecie.

                > Na koniec pytanie. Jak sądzisz, który reżim kursowy sprzyja napływowi kapitału
                > spekulacyjnego - kursy zmienne, czy kursy stałe?
                > pozdrowienia,

                Znowu podejscie amatorskie.
                Nie ma znaczenia czy kursy sa stale czy zmienne.
                Istotne jest to na ile sa przewidywalne i o ile stopy procentowe sa wyzsze niz w
                innych krajach.
                Kapital spekulacyjny jest przyciagany przez wysokie stopy procentowe przy
                przewidywalnym stalym lub wzmacniajacym sie kursie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka