Dodaj do ulubionych

When the shit hit the fan.

IP: *.ny325.east.verizon.net 12.07.02, 05:53
Obserwuje ekran i widze ze Dow juz jest 200 w dole,gdzies w granicach 88 z
kawalkiem i juz czuje oddech pawla-l na plecach:"A nie mowilem double dip"
Tak jak ten diabelek ,co rozmawial z Greenspanem.
A przy okazji kawal ,jak to Greenspan z tym diabelkiem do psychiatry poszedl.
Opowiada lekarzowi jak to diabelek swoje a on swoje i nie moze sie go w zaden
sposob pozbyc.
W pewnej chwili mowi :panie doktorze niech pan popatrzy,wlasnie wychodzi z tej
malej kieszonki w marynarce.
I Greenspan strzepuje diabelka z kieszonki w strone lekarza.
A lekarz:Tylko nie na mnie,tylko nie na mnie.

Dow nurkuje i juz chcialem sobie ulzyc,ale mysle pojde z dzieciakami na pizze.
Tuz przed pizzeria syn wdepnal w dog shit,co na dworzu nie dawalo o sobie znac.
Ale gdy weszlismy do srodka,zamowilismy ,siadamy and all of the sudden the shit
hit the fan.
Wyszlismy z pizerii ,jedziemy do domu a syn biegnie za samochodem.
Ja mu mowie:wyrzuc te sandalki i idziemy do domu.
Ale on jest sentymentalny i uparl sie ze je wymyje.
Dzien bylby przechlapany,ale patrze w ekran i widze ze Dow sie wyprostowal.
Z tej radosci jeszcze raz obejrzalem "Coyote Ugly"
I jak doszlo do sceny gdy dziewczyny tancza na nowojorskim barze i spiewaja:
Bat ju nol,bat ju nol det ju "Can't fight the Moonlight" to moj dzien byl
uratowany.
Obejrzelismy pozniej "Corky Romano" ,ktorego nie polecam bo niby ma byc
smieszny jednak nie zawsze jest mimo ciakawej obsady.
Jest tam taki facet ,ktory gral detektywa i charakterystycznie lewa reke
podnosil do gory,a prawa przykladal do czola z tym ze lokiec tez musial byc
wysoko.
Ja przyjmuje podobna figure jak mnie zona pyta o pieniadze.
Calkiem zapomnialem jak sie ten F... nazywal.

W sumie to chcialem napisac,ze zoladek podchodzi mnie do gardla jak czytam tych
niedopieszczonych maminsynkow:defunct,nonkonformista i ekonom.
Jakos dziwnie wyglada na to ze to jednym charakterem jest pisane.
Juz nie Dyzma ale jeszcze nie intelektualista.
Tak jakby razem chcieli zaspiewac piosenke z "Coyote Ugly" pt;"aj dont lajk bi
elon eny mor"
Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: When the shit hit the fan. IP: *.ny325.east.verizon.net 16.07.02, 21:16
      Dlugi likend sobie zrobilismy .
      Wjezdzamy do Milford,Pa. a tam traffic na glownej ulicy jak na Manhattanie.
      Pozniej kreta droga over the river and thru the woods i jestesmy nad jeziorem.
      Lubie usiasc sobie na porczu pod parasolem i na jezioro popatrzec.

      I gdy tak siedzialem udajac ze czytam gazete,widze katem oka jak chipmunk
      wchodzi do kosza na odpadki.
      One po drzewach nie chodza,wiec musial wejsc 12 schodkow pod gore by tam
      dotrzec.
      Za chwile widze jak chipmunk wyciaga z kosza cala kromke chleba,wielkosci dloni,
      i wyrywa po schodach na dol.
      Kronka byla 2-3 razy wieksza od niego,bo chipmunk jest wielkosci myszy ,choc
      podobny do wiewiorki z tym ze ogon ma jakis wylnialy.
      Ma ciemna prege po srodku plecow i dwie jasniejsze po bokach.
      Z przodu szary ,z tylu rudawy.
      Zgubil kromke na 4 schodku i uciekl w poplochu.
      Podszedlem do schodow i czekam na niego.
      Za pare sekund powrocil,zlapal kromke w zeby i biegiem z nia na dol.
      Na 11 schodku kromka go przewazyla ,zrobil salto(jak moja corka rok temu) ale
      kromki nie wypuscil i polecial pod schody.
      A tam niespodzianka ,bo kromka przez siatke nie chciala przejsc,wiec chwycil
      sporego gryza i schowal sie do nory.

      W poniedzialek rzucilem katem oka w ekran i widze,ze Dow jest w 424 dolku.
      Zeby wyhamowac emocje poszedlem z dzieciakami na besen a pozniej gralismy w
      ping-ponga.
      Przypomnialem sobie stare lata ,kiedy to nikomu szans nie dawalem i historia
      sie powtorzyla.
      Az wreszcie podszedl taki starszy facet,ze chce ze mna zagrac.
      Ze starego okazal sie straszny twardziel 21:18 wydusilem.
      Stary mial do mocny akcent,wiec po 10 minutach go pytam:du ju spik polisz?
      A on:Tak,a jak pan zgadl?
      No i mam nastepnego kumpla,ktory nazywa sie Bolek.
      Wrocilem do domu,Dow sie wyprostowal,za to chipmunk jest taki spasiony ze
      niedlugo bedzie wiekszy od wiewiorki.
      Chcial wejsc do domu ,ale go pogonilem.
      • nonkonformista Re: When our worlds they fall apart... 17.07.02, 00:17
        Muszę przyznać, że Twoje pamiętnikowe wpisy mają w sobie "to coś".....
        Jesteś utalentowanym pisarzem. Stwierdzam uczciwie.

        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

        > Dlugi likend sobie zrobilismy .
        > Wjezdzamy do Milford,Pa. a tam traffic na glownej ulicy jak na Manhattanie.
        > Pozniej kreta droga over the river and thru the woods i jestesmy nad
        jeziorem.
        > Lubie usiasc sobie na porczu pod parasolem i na jezioro popatrzec.
        >
        > I gdy tak siedzialem udajac ze czytam gazete,widze katem oka jak chipmunk
        > wchodzi do kosza na odpadki.

        To był Chip czy Dale ?

        > One po drzewach nie chodza,wiec musial wejsc 12 schodkow pod gore by tam
        > dotrzec.
        > Za chwile widze jak chipmunk wyciaga z kosza cala kromke chleba,wielkosci
        dloni
        > ,
        > i wyrywa po schodach na dol.
        > Kronka byla 2-3 razy wieksza od niego,bo chipmunk jest wielkosci myszy ,choc
        > podobny do wiewiorki z tym ze ogon ma jakis wylnialy.
        > Ma ciemna prege po srodku plecow i dwie jasniejsze po bokach.
        > Z przodu szary ,z tylu rudawy.
        > Zgubil kromke na 4 schodku i uciekl w poplochu.
        > Podszedlem do schodow i czekam na niego.
        > Za pare sekund powrocil,zlapal kromke w zeby i biegiem z nia na dol.
        > Na 11 schodku kromka go przewazyla ,zrobil salto(jak moja corka rok temu)
        ale
        > kromki nie wypuscil i polecial pod schody.
        > A tam niespodzianka ,bo kromka przez siatke nie chciala przejsc,wiec chwycil
        > sporego gryza i schowal sie do nory.
        >
        > W poniedzialek rzucilem katem oka w ekran i widze,ze Dow jest w 424 dolku.
        > Zeby wyhamowac emocje poszedlem z dzieciakami na besen a pozniej gralismy w
        > ping-ponga.
        > Przypomnialem sobie stare lata ,kiedy to nikomu szans nie dawalem i historia
        > sie powtorzyla.

        Czy Ty kiedykolwiek, w czymkolwiek i z kimkolwiek przegrałeś :-)) ?

        > Az wreszcie podszedl taki starszy facet,ze chce ze mna zagrac.
        > Ze starego okazal sie straszny twardziel 21:18 wydusilem.
        > Stary mial do mocny akcent,wiec po 10 minutach go pytam:du ju spik polisz?
        > A on:Tak,a jak pan zgadl?
        > No i mam nastepnego kumpla,ktory nazywa sie Bolek.

        To teraz jest już Bolek i Lolek.

        > Wrocilem do domu,Dow sie wyprostowal,za to chipmunk jest taki spasiony ze
        > niedlugo bedzie wiekszy od wiewiorki.
        > Chcial wejsc do domu ,ale go pogonilem.


        • Gość: MACIEJ Dwa Swiaty IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.02, 05:11
          Sa latwo rozpoznawalni,tylko nieliczni z nich niosa ze soba plastikowego kulera
          z lanczem.
          Przysiadaja na jakims murku,na schodkach lub stoja.
          Wygrzebuja z zakamarkow ubrania papierosa i zapalaja go,czasami wiedzeni starym
          nawykiem wyciagaja paczke w kierunku kolegi-czesto po tym gescie poznaja sie
          swiezego przybysza.
          Niektorzy wygladaja dosc kiepsko w sfatygowanych ubraniach,ktore kiedys w
          zamysle krawca wmialo sluzyc zupelnie inaczej niz klasyczny stroj roboczy.
          Ich zmiete ubrania pasuja do zmietych twarzy,podpuchnietych oczu i brakow w
          uzebieniu.
          Tych "Zmietych" jest duzo mniej niz "Zadbanych".
          Zadbani spogladaja na Zmietych troche z gory-maja pewnosc,ze lepiej od nich
          wiedza na czym zycie polega.
          Czasami wspomna mimochodem o swoich Niuniach i Rybciach,ktorym ten wyglad
          zawdzieczaja.
          Tak stojac lub siedzac na czyms,popalajac i opowiadajac o mniejszych i
          wiekszych wydarzeniach,czekaja na wany,ktorymi za chwile podjada po nich ich
          Bossowie.
          Zadbani nie sa frajerami,zeby przez cale zycie na kogos zasuwac,ich Niunie i
          Rybcie tez maja wyzsze potrzeby niz inne klining ledis.
          Juz niedlugo zarejestruja wlasna kontraktorke i beda jezdzic na rozne
          rufy,deki,sajdingi,plambingi,landskejpingi itd.
          Bossom nikt nie podskoczy,jak sie cos nie podoba,to krotka pilka i z nastepcami
          nie ma problemu.
          Nawet Niunie i Rybcie zwane tutaj Hanej i Sliti nie beda Bossom zrzedzic o tym
          piciu: w tym fachu nie mozna nie pic,krotko i na temat.
          Bossowie czasami zapraszaja Zadbanych na budowe swoich fyftin handred skler
          fit.
          Pogriluja,popija,pogadaja i cos przy okazji zrobia.
          Zdarza sie czasami ,ze z Zadbanymi przypaleta sie jakis Zmiety.
          Wtedy Bossowie wyprobuja na Zmietym swoj kunszt pedagogiczny,chcac go
          sprowadzic na wlasciwa droge.
          A Zmiety tylko slucha i nic nie mowi bo i tak wie swoje.
          Bo kiedy dajmy na to Zmiety uklada glazure w jakiejs wielkiej lazience a
          jakiejs Hanej lub Sliti bez racjonalnego wytlumaczenia przyszlo do glowy zeby
          cos w niej zmienic.
          Zmusza to Zmietego do zdjecia z uszu sluchawek lokmena w momencie kiedy akurat
          zupelnie genialnie rozwijala sie Symfonia Tysiaca Mahlera i kiedy byl tuz tuz
          przed odkryciem jak namalowac krzywizne czasoprzestrzeni z uciekajacymi w
          rozszerzajacym sie Wszechswiecie galaktykami,to wtedy on,namietny czytelnik
          Szekspira w oryginale moze do niej burknac:aj dont nol,kol maj boss-i ponownie
          zalozyc sluchawki na uszy.
          • Gość: Szekspir Szekspir-rozmowki ang-polskie. IP: *.ny325.east.verizon.net 01.08.02, 23:00
            I am from Beeftown-Jestem z Wolomina.
            Glasgow-szklo poszlo.
            Don't turn my guitar-Nie zawracaj mi gitary.
            I animal to you-Zwierze ci sie.
            I tower you-wierze ci.
            Paintings coin-obrazy Moneta.
            I feel train to you-Czuje do ciebie pociag.
            Without small garden-bez ogrodek.
            I see in boat-Widzew Lodz.
            Coffee on the table-kawa na lawe.
            Garden School Band-Zespol Szkol Ogrodniczych.
            kiosk of movement-kiosk ruchu.
            white without-bialy bez.
            Let's go horses on the beton-Poszly konie po betonie.

            P.S. Thanks from the mountain-z gory dziekuje.
              • Gość: eMisiek Re: Tez sproboje :)) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 08:50
                To go to the second page of the street - przejść na drugą stronę ulicy

                To cut percentage feet - obniżyć stopy procentowe

                Do you divide my sentence? - Czy podzielasz moje zdanie?

                Heritage of prices - spadek cen

                To make the profit on time - zyskać na czasie

                The profits are flying into the hole - zyski lecą w dół

                Serious music concert - koncert muzyki poważnej

                Can you throw me up? - możesz mnie podrzucić?

                My girlfriend is very expensive to me - moja dziewczyna jest mi bardzo droga

                Tom divided their lottery coupon - Tom podzielił ich los

                First from the shore - pierwszy z brzegu

                The Universal Pregnancy Law - Prawo Powszechnego Ciążenia
                • Gość: MACIEJ Degree or not degree IP: *.ny325.east.verizon.net 12.08.02, 06:25
                  Census z 2000r w NYC pokazuje ile % rezydentow roznych kolorow mialo w wieku 25
                  lat ukonczone studia:
                  42% OF WHITES
                  36% OF ASIANS
                  16% OF BLACKS
                  10% OF HISPANICS

                  Srednia dla NYC jest 28%.
                  Jak to wyglada w porownaniu z Krakowem czy W-wa.?

                  I jeszcze taki inny przyklad ,first from the shore:
                  Ile wynosza zarobki calego zycia ludzi po:
                  szkole sredniej- 1,2 mln
                  with bachelor's degree- 2,1 mln
                  with master's degree - 2,5 mln

                  Prosze sie za bardzo nie zalamywac ,bo w NYC jest dosc drogo i jest dluzsza
                  sr.zycia niz w Polsce.

                    • feezyk Mamusia i coreczka - bajka dydaktyczna 12.08.02, 14:36
                      Tak, jest na uczelniach bardzo zle, a bedzie jeszcze
                      gorzej. Panstwo polskie traktuje szkolnictwo wyzsze
                      i nauke, tak jak pewna mamusia traktowala
                      coreczke.

                      Mamusia zawsze chciala, zeby coreczka
                      byla samowystarczalna, miala sporo przyjaciol,
                      ladnie wygladala. Mamusia nigdy nie pytala co robi
                      coreczka pomiedzy wieczorem a porankiem.
                      Mamusia cieszyla sie, ze do coreczki przyjedzaja
                      dobrymi samochodami przyjaciele i ze stac coreczke
                      na zycie na dobrym poziomie materialnym.

                      Tylko czasem, kiedy panie szly razem na
                      sume, mamusia sie martwila, co powiedza sasiadki
                      o tych czarnych kregach pod oczami coreczki.

                      Pozdrawiam
                      F.
                      • Gość: MACIEJ Pool party,egzorcyzm i szur-szury. IP: *.ny325.east.verizon.net 13.08.02, 07:47
                        Jak zwykle w weekend,over the river(Deleware)and thru the woods i jestesmy nad
                        lejkiem na porczu wpatrujac sie w tafle jeziora by przepowiedziec pogode na
                        jutro.
                        Podobnie jak dwoch pochodzenia wschodnio-slowianskiego na kampingu pod namiotem.
                        Eee Igor,tak po gwiazdach,jak myslisz jaka bedzie jutro pogoda?
                        Igor:Jak patrze w niebo,to po gwiazdach moge ci powiedziec ,ze ktos nam namiot
                        zaje...
                        Gram z synem w pingla na ostro i widze ze chyba trzeba go bedzie pchnac na
                        zawodostwo i oczy mu sie przy tym jakies skosne robia,ze mozna je dental-floss
                        przyslonic.
                        Pool party tonite ,wiec wstrzymujemy sie wszyscy z obiadem,zeby odswietnosci
                        sie najesc.
                        Wejscie 3 doll od duzego i po singlu od dzieciaka.
                        Koryta mozna ladowac na miche ile sie doniesie,a pozniej zreszta i tak mozna
                        pojsc po dokladke.
                        Polowe tego co jadlem,to nawet nie potrafie nazwac i wszystko bylo z gustem
                        zrobione,tylko szynka byla przesolona i musialem z pol kilo do kosza wyrzucic.
                        Disc jockey mocno lysy i zbudowany jak ciezarowiec,urodzil sie gdzies w okresie
                        Wielkiego Kryzysu ale kondycje mial i zabawe prowadzil jak po sznurku.
                        Przypomnialy mnie sie stare lata.
                        Baloniki na druciku i cukrowa wata.
                        Ledwo dzieciaki zjadly cukrowa wate a juz zaczal sie pierwszy konkurs na
                        wykonanie tlista przez malolatow.
                        Stlumilem protesty dzieciakow w zarodku i wyslalem je do walki w silnie
                        obsadzonym turnieju tanca.
                        Disc jockey musial byc juz mocno dorosly jak twist wchodzil na parkiety ale
                        niestety nie zademonstrowal dzieciakom jak to robic.
                        Syn tanczyl jakby to bylo skrzyzowanie tap-dancing z rockiem ,natomiast corka
                        mocno czula bluesa.
                        Oboje dostali nagrody za oryginalnosc.
                        Nieco pozniej ,gdy potrawy byly juz dobrze zmieszane z piwem zaczal sie konkurs
                        dla doroslych.
                        Jak oglosili konkurs hula-hoop wyslalem Marys bez namyslu.
                        Problem sie zaczal,gdy trzeba bylo przejsc pool dookola,bo konkurs byl po
                        drugiej stronie.
                        Wzialem tez kamere,zeby odbieranie nagrod bylo udokumentowane.
                        Przeciez zrobi sie kopie i wysle do Polski tez.
                        No i zaczelo sie.
                        Te cale hoops byly jakies lekkie,a ze dusza i cialo tez juz grawitacji nie
                        podlegaly jak na poczatku pool party,zaczela sie komedia.
                        Marys jedyne co mogla zrobic to reka popchnac kolko coby sie ze dwa razy wokol
                        pasa okrecilo a pozniej wykonywala jakies ruchy bardziej konwulsje
                        przypominajace ,niz zabawe z kolkiem na biodrach.
                        Rece wyciagniete do przodu,niemal wyprostowane w lokciach -tak jakby jakiegos
                        ducha zlapala za klapy i probowala na nim egzorcyzmy wykonywac.
                        Pozniej przyciagnela go troche do siebie,tak jakby chciala go z krotkiej
                        grzywki walic po buzce.
                        Najmniej widoczne byly rotacyjne ruchy bioder,ktore po trzezwemu jej calkiem
                        zgrabnie wychodza.
                        Jakis facet chwycil swoje hoop w zabki,podniosl rece do gory i bil
                        poklony,jakby sie modlil do Allaha.
                        Jak juz to zobaczylem ,wstapil we mnie jakis smiech niekontrolowany i wladze w
                        rekach na tyle stracilem ,ze ani jednej klatki filmu nie zrobilem.
                        Balem sie tylko jednego,ze Marys przy tych egzorcyzmach wpadnie do basenu a ja
                        tego nie bede mial na filmie.
                        Oklaskom nie bylo konca,bo mimo ze muzyka przestala,Marys nie.
                        Oczywiscie dostala nagrode za oryginalnosc.
                        Overnite stalismy sie najbardziej znana i popularna rodzina w Milford.Pa. i
                        okolicach.
                        Tanczyla tez Krycha z grupy rozrywkowo-wyskokowej"Zryw",a grupa ta siega
                        korzeniami lat 70tych ,gdy mieszkala ona na Wincentego Kadlubka na Oporowie i
                        studiowala architekture na PW.
                        Krycha jak se zmoczy wlosy troche birem to wyglada jak Shakira i wtedy z duza
                        fachowoscia opowiada o historii okuc w budownictwie,z mocnym rzutem historycznym
                        uwzgledniajacym Trodzan wors etc.
                        Odpoczelismy troche po emocjach,wrocilismy do domu.
                        Krycha wrzucila dwa orly w gar,ktore rozrywalismy recznie na porczu przy
                        zgaszoych swiatlach.
                        Atmosfera zrobiona byla nie dla nas ,ale dla szur-szurow.
                        Wokol domku sciezki wysypane sa gravel i kazdy krok na nich slychac.
                        A gdy kosci po orlach wyrzucamy za porcz ,to wiekszosc z nich nie dolatuje do
                        ziemi,taka jest zacieta rywalizacja miedzy szur-szurami.
                        Sa wsrod nich glownie racoon'y,lisy i taki czarny z bialym pasem przez
                        plecy,ktory zaatakowany potrafi takim smrodem napastnika obrzucic,ze lepiej
                        sprzedac lepiane niz sie do tego zapachu przyzwyczajac.

                        • Gość: MACIEJ Wall Street pros are playing with themselves. IP: *.ny325.east.verizon.net 14.08.02, 20:17
                          Wymagaloby to troche wyjasnien,by uniknac nieporozumien.
                          Trzeba by dac te wszystkie scoundrels ,ktore spowodowaly ten bubble na rynku
                          w rece Marys,zeby przeprowadzila na nich egzorcyzmy.
                          Nie tylko popychaja ceny na rynku do gory zeby wciagnac przecietnego Joe znowu
                          do gry.
                          To pompowanie rynku mialo miejsce w latach 90 tych przy pomocy Clintona i
                          Greenspana.
                          Pierwszy dawal przyklad co robic w Bialym Domu jak zony nie widac w okol,a
                          drugi podrzucal szmalec na te rozrywki.
                          A ze schemat dzialania byl latwo zjadliwy dla wszystkich ,tak niemal wszyscy w
                          ta przyziemna glupote pompowania rynku i znajomej na boku.
                          Jak rzeczywistosc nie nadazala za scenariuszem,to trzeba bylo zastosowac
                          kreatywna ksigowosc ,zeby mit dobrego prezydenta i dobrego Greenspana przeszedl
                          do historii.
                          Przyszedl rep.Bush i zaczely sie problemy.
                          Bo za demokratow wszystko kupy sie trzymalo.
                          Al Queda probowala zniszczyc WTC za Clintona,atakowala ambasady i inne cele na
                          calym swiecie i w odwecie za to Bill wyrwal smoka z buzi tlustej pannie i wyslal
                          jedna rakiete do Afganistanu ,ktora trafila pusty namiot i wielblada w d... .
                          Ciezkie czasy nas za republikanow otoczyly.
                          Nie dosc ze trzeba wiecej pracowac,to jeszcze za te same lub gorsze pieniadze.

                          Trzeba zaglosowac na demokratow nastepnym razem.
                          Niech Bill nam rzadzi po wsze czasy.
                          Zafundujmy mu z kieszeni podatnika jakas mloda tlusta stazystke,ktora by mu w
                          godzinach pracy grubymi warami zolnierzyka na bacznosc stawiala.
                          A Bill pozdrowi nas wszystkich zagadkowym ,jak Mona Liza, usmiechem lub
                          podniesiona do gory otwarta dlonia pomacha do nas.
                          A wtedy ,gdy tlusta panna podpompuje go troche ,to Bill zacisnie reke w piastke
                          ale kciuk pojdzie ostro do gory z tym charakterystycznym rytmicznym nieznacznym
                          unoszeniem i opuszczaniem raczki.

                          No wiec ,jak to sie stalo,ze Dow poszedl 1,000 pkt pod koniec lipca?
                          A miracle?
                          Eeeeeee
                          Street smarts z Wall Street wykonuja transakcje pod koniec miesiaca ,by bonusy
                          zalapac.
                          Hedge funds i mutual funds zamykaja pozycje pod koniec miesiaca,koniec kwartalu.

                          Profesjonalisci handluja miedzy soba by odtworzyc the mindless enthusiasm of
                          yesteryear.
                          Problem jest w tym ,ze tym razem prywatni inwestorzy aren't taking the bait.


                            • Gość: MACIEJ ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE. IP: *.ny325.east.verizon.net 27.08.02, 01:31
                              Gość portalu: jr napisał(a):

                              > wiele, wiele madrosci jest tu powiedzianych.
                              > panie MACIEJ cos nie wdajesz sie wiele w dyskusje na temat kapitalizmu a
                              jestem
                              >
                              > ciekaw twych opini.
                              > czy jestes bezdusznym wielbicielem wydajnosci, czy zwolennikiem utopijnej
                              > rownosci?

                              Temat rzeka jr i dlatego trudno mnie sie do niego zebrac.
                              Zwolennikow utopijnej rownosci chyba juz nie ma,wygineli smiercia naturalna.
                              Ostatnim Judymem moze byc Fizyk,ktory zadowala sie dostatnim zyciem,natomiast
                              odrzuca rat race.

                              Magiczne slowo globalizacja otworzy nam wszystkim oczy na nowy sposob
                              konkurowania na swiecie.

                              Do walki o rynki swiatowe przylaczyly sie Chiny i Indie.
                              Nie tylko place godzinowe ale i prawo pracy jest tam calkiem inne niz w znanych
                              nam cywilizowanych krajach.

                              Powoli ale systematycznie te nowe ,tanie rynki pracy beda wypieraly gospodarki
                              panstw slabo zarzadzanych(min.Polska).

                              System kapitalistyczny ,czy jak bys go inaczej nie nazwal musi byc zbudowany
                              wokol czlowieka,czyli zbudowany na charakterze i dazeniach ludzkich.

                              Chec posiadania,czyli chciwosc decyduje o tym ze wlasnosc prywatna musi byc
                              podstawa budowania kazdego systemu.

                              Proces ewolucji systemu opartego o wlasnosc prywatna zachodzi powoli i dlatego
                              tez Szwedzi godza sie na wieksza "strefe wspolna" niz Amerykanie.

                              Wielkosc strefy wspolnej uzalezniona jest od swiadomosci ludzkiej.
                              Czy czlowiek jest bardziej swiadomy swojej roli w zyciu tym mniej uzalezniony
                              jest od "strefy wspolnej".

                              Wszystko wskazuje na to,ze ludzie w pogoni za wieksza wydajnoscia i zyskiem-jak
                              to nazwales- beda dazyli do ograniczenia strefy wspolnej a tym samym do
                              zmniejszenia podatkow.

                              Nizsze podatki-to nizsze ceny,a kto produkuje wiecej ten ma mniejsze bezrobocie.
                              Do tych odkrywczych wnioskow RPP i NBP jeszcze nie doszly-promujac mocna
                              zlotowke i wysokie bezrobocie.

                              • Gość: jr Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE. IP: 203.129.132.* 27.08.02, 05:52
                                lubie czytac Twoje posty z paru powodow:
                                spokoj wypowiedzi
                                madrosci
                                no I ten ironiczny sarkazm… ja to uwielbiam ;) czy robisz to swiadomie, czy
                                jest to wrodzone?

                                “Temat rzeka jr i dlatego trudno mnie sie do niego zebrac.
                                Zwolennikow utopijnej rownosci chyba juz nie ma,wygineli smiercia naturalna.
                                Ostatnim Judymem moze byc Fizyk,ktory zadowala sie dostatnim zyciem,natomiast
                                odrzuca rat race.”

                                a co on wygral lotto czy wyszedl za krolewne??? ;) a moze byl jednym z
                                nieznanych mezow jenifer lopez?

                                “Magiczne slowo globalizacja otworzy nam wszystkim oczy na nowy sposob
                                konkurowania na swiecie.”

                                mysle ze jedynym ratunkiem dla ziemian jest handel z kosmitami. tylko co
                                bedziemy eksportowac??? – choroby?! ;)

                                “Do walki o rynki swiatowe przylaczyly sie Chiny i Indie.
                                Nie tylko place godzinowe ale i prawo pracy jest tam calkiem inne niz w znanych
                                nam cywilizowanych krajach.”

                                hehe sa tacy co nazywaja bezprawie forma prawa…

                                “Powoli ale systematycznie te nowe ,tanie rynki pracy beda wypieraly gospodarki
                                panstw slabo zarzadzanych(min.Polska).”

                                o ile pamietam z histori to polska chciala koloniowac madagaskar, jak ta niemoc
                                zarzadu sie przedluzy to polska bedzie kolonia madagaskaru..

                                “System kapitalistyczny ,czy jak bys go inaczej nie nazwal musi byc zbudowany
                                wokol czlowieka,czyli zbudowany na charakterze i dazeniach ludzkich.”

                                mysle ze lenin bylby dumny z Ciebie! hehe POPIERAM!

                                “Chec posiadania,czyli chciwosc decyduje o tym ze wlasnosc prywatna musi byc
                                podstawa budowania kazdego systemu.”

                                jakies emocjonujace plany jak podzielic swiat pomiedzy 4 bln ludzi? jak sie nie
                                pospieszymy to bedzie nas 5 bln…;) ej, naukowcy twierdza iz ziemia sie
                                powieksza… hehehe

                                “Proces ewolucji systemu opartego o wlasnosc prywatna zachodzi powoli i dlatego
                                tez Szwedzi godza sie na wieksza "strefe wspolna" niz Amerykanie.”

                                o wiele latwiej bylo zdobywac I dzielic niz odziedziczyc I dzielic… kiedy jeden
                                z polskich kroli sprywatyzowal (podzielil) polske pomiedzy 5 synow to wiele z
                                tego nie wyszlo… coz czasy sie zmieniaja.

                                “Wielkosc strefy wspolnej uzalezniona jest od swiadomosci ludzkiej.
                                Czy czlowiek jest bardziej swiadomy swojej roli w zyciu tym mniej uzalezniony
                                jest od "strefy wspolnej".”

                                hm… za skomplikowane abym sie wpieprzyl… ;))

                                Wszystko wskazuje na to,ze ludzie w pogoni za wieksza wydajnoscia i zyskiem-jak
                                to nazwales- beda dazyli do ograniczenia strefy wspolnej a tym samym do
                                zmniejszenia podatkow.

                                jesli europa, azja I afryka zadeklaruja sie byc koloniami usofa to sie
                                pozbedziemy okolo 180 rzadow. alez to by zaoszczedzilo zbednych wydatkow na
                                administracje.. ;)

                                Nizsze podatki-to nizsze ceny,a kto produkuje wiecej ten ma mniejsze bezrobocie.
                                Do tych odkrywczych wnioskow RPP i NBP jeszcze nie doszly-promujac mocna
                                zlotowke i wysokie bezrobocie.
                                ej. polska bierze przyklad z naszych przyjaciol anglikow (malgosia taczer).
                                poczekajmy 20 lat I wszystko bedzie ok – potrzeba tylko silnej armi by
                                kontrolowac janosikow.
                                • Gość: MACIEJ Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE."Joe Dirt" IP: *.ny325.east.verizon.net 28.08.02, 00:31
                                  Gość portalu: jr napisał(a):


                                  > “Temat rzeka jr i dlatego trudno mnie sie do niego zebrac.
                                  > Zwolennikow utopijnej rownosci chyba juz nie ma,wygineli smiercia naturalna.
                                  > Ostatnim Judymem moze byc Fizyk,ktory zadowala sie dostatnim zyciem,natomiast
                                  > odrzuca rat race.”
                                  >
                                  > a co on wygral lotto czy wyszedl za krolewne??? ;)

                                  Ja mysle ,ze jedno i drugie,choc u skromnych ludzi jak F. juz samo wyjscie za
                                  krolewne jest wygraniem w lotto.
                                  To juz jest taki rodzaj"A Beautiful Mind" ze gdyby rzeczywiscie wygral gruba
                                  sume w lotto,to przeznaczylby ja na cele spoleczne.

                                  > a moze byl jednym z
                                  > nieznanych mezow jenifer lopez?

                                  Wydaje mnie sie ,ze ona jest troche za mocno opalona jak dla Facetow z dobrego
                                  domu.


                                  > “Wielkosc strefy wspolnej uzalezniona jest od swiadomosci ludzkiej.
                                  > Czy czlowiek jest bardziej swiadomy swojej roli w zyciu tym mniej uzalezniony
                                  > jest od "strefy wspolnej".”

                                  Choc tej teorii nie popiera "Joe Dirt" ktory urodzil sie w trailer park i
                                  zostal calkiem nieprzypadkowo zostawiony w Grand Canyon przez swoich
                                  rodzicow ,na pierwszej i jedynej wycieczce poza trailer park.
                                  Film pokazuje nie tylko piekno Ameryki,ale i jak to zycie nie rozpieszcza white
                                  trash z trailer parks.
                                  Pokazane jest nie tylko circle of live,ale tez how the legend was born.
                                  Dig it how?

                                  > hm… za skomplikowane abym sie wpieprzyl… ;))
                                  >

                                  > ej. polska bierze przyklad z naszych przyjaciol anglikow (malgosia taczer).
                                  > poczekajmy 20 lat I wszystko bedzie ok – potrzeba tylko silnej armi by
                                  > kontrolowac janosikow.
                                  • Gość: jr Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE.'Joe Dirt' IP: 203.129.132.* 28.08.02, 04:38
                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                    > Wydaje mnie sie ,ze ona jest troche za mocno opalona jak dla Facetow z
                                    dobrego domu.

                                    ej. czy to oznacza ze ja nie jestem z dobrego domu? - moja zona jest
                                    chilijka... ;)

                                    > Choc tej teorii nie popiera "Joe Dirt" ktory urodzil sie w trailer park i
                                    > zostal calkiem nieprzypadkowo zostawiony w Grand Canyon przez swoich
                                    > rodzicow ,na pierwszej i jedynej wycieczce poza trailer park.
                                    > Film pokazuje nie tylko piekno Ameryki,ale i jak to zycie nie rozpieszcza
                                    white trash z trailer parks.
                                    > Pokazane jest nie tylko circle of live,ale tez how the legend was born.
                                    > Dig it how?

                                    czy przetrwales przez caly film? ja wysiadlem po 15 minutach bo myslalem ze
                                    jest to najbardziej debilny film, ale teraz widze ze go po prostu nie
                                    rozumialem... hehehe
                                    a moze to tak jakby amerykanin ogladal nasz "rejs"... jestem ciekaw czy by sie
                                    smiali???
                                    • Gość: MACIEJ Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE.'Joe Dirt' IP: *.ny325.east.verizon.net 28.08.02, 06:04
                                      Gość portalu: jr napisał(a):

                                      > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                      >
                                      > > Wydaje mnie sie ,ze ona jest troche za mocno opalona jak dla Facetow z
                                      > dobrego domu.
                                      >
                                      > ej. czy to oznacza ze ja nie jestem z dobrego domu? - moja zona jest
                                      > chilijka... ;)

                                      Oznacza przde wszystkim ,ze sie nie boisz experymentowac.
                                      Nie chcew nawet zgadywac czy jest hot like chile(cayenne) pepper?

                                      > > Choc tej teorii nie popiera "Joe Dirt" ktory urodzil sie w trailer park i
                                      > > zostal calkiem nieprzypadkowo zostawiony w Grand Canyon przez swoich
                                      > > rodzicow ,na pierwszej i jedynej wycieczce poza trailer park.
                                      > > Film pokazuje nie tylko piekno Ameryki,ale i jak to zycie nie rozpieszcza
                                      > white trash z trailer parks.
                                      > > Pokazane jest nie tylko circle of live,ale tez how the legend was born.
                                      > > Dig it how?
                                      >
                                      > czy przetrwales przez caly film? ja wysiadlem po 15 minutach bo myslalem ze
                                      > jest to najbardziej debilny film, ale teraz widze ze go po prostu nie
                                      > rozumialem... hehehe

                                      Ja pierwszym razem nawet 5 minut go nie ogladalem,bo rzeczywiscie glupi jest
                                      jak white trash z trailer park,ale leci teraz znowu na kablowce i przyjrzalem
                                      mu sie jeszcze raz.
                                      Dialogi byly dobre,akcent w miare dobry-ten film mozna ogladac tylko w
                                      oryginale,bo przy tlumaczeniu on przynajmniej polowe traci.
                                      Przede wszystkim trzeba to ogladac na luzie,nie mozesz sie z nimi utozsamiac.
                                      To jest od poczatku do konca komedia,takie trailer love story,moze nawet
                                      wzorowane na bardzo dobrym filmie "Nurse Betty".

                                      > a moze to tak jakby amerykanin ogladal nasz "rejs"... jestem ciekaw czy by
                                      sie
                                      > smiali???

                                      P.S. A co zona na twoje tu pisanie po polsku?
                                      • Gość: jr Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE.'Joe Dirt' IP: *.uws.edu.au 28.08.02, 09:00
                                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                        > Oznacza przde wszystkim ,ze sie nie boisz experymentowac.
                                        > Nie chcew nawet zgadywac czy jest hot like chile(cayenne) pepper?

                                        mysle ze z tym experymentowaniem to jak marysia sklodowska z radem - ona sie
                                        nie bala i ja przeswietlilo... czasem to czuje sie najszczesliwszym facetem na
                                        swiecie a czsem to pytam sie boga za co ta pomsta...hehehe
                                        niestety ich temperament i goraca natura jest wiecej niz niespodziewana dla
                                        mnie - chlopca z zimnego panstewka... ;) mysle ze dopiero teraz po 2 latach
                                        malzenstwa znajdujemy wspolny jezyk. nie zazdroszcze mojemu synowi bo bedzie
                                        musial sie uczyc angielskiego, polskiego i hiszpanskiego...

                                        > P.S. A co zona na twoje tu pisanie po polsku?

                                        jedynym czasem na fomurowanie to mam w robocie (ona nie widzi). a ze teraz zima
                                        to wszystko spowolnialo...
                                        • Gość: MACIEJ Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE.'Joe Dirt' IP: *.ny325.east.verizon.net 28.08.02, 21:16
                                          Gość portalu: jr napisał(a):

                                          > mysle ze z tym experymentowaniem to jak marysia sklodowska z radem - ona sie
                                          > nie bala i ja przeswietlilo... czasem to czuje sie najszczesliwszym facetem
                                          na
                                          > swiecie a czsem to pytam sie boga za co ta pomsta...hehehe
                                          > niestety ich temperament i goraca natura jest wiecej niz niespodziewana dla
                                          > mnie - chlopca z zimnego panstewka... ;) mysle ze dopiero teraz po 2 latach
                                          > malzenstwa znajdujemy wspolny jezyk. nie zazdroszcze mojemu synowi bo bedzie
                                          > musial sie uczyc angielskiego, polskiego i hiszpanskiego...

                                          Dwa lata po slubie,to jeszcze jest miesiac miodowy.
                                          Poczekaj na dwojke dzieci i siodmy rok po slubie-to wtedy zobaczysz jak
                                          docieranie wyglada.
                                          "Joe Dirt" szukal swoich rodzicow i wspolnego ciepla rodzinnego 15 lat.
                                          I co znalazl?
                                          Dig it now?
                                          • Gość: jr Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE.'Joe Dirt' IP: 203.129.132.* 29.08.02, 03:47
                                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                            > Dwa lata po slubie,to jeszcze jest miesiac miodowy.
                                            > Poczekaj na dwojke dzieci i siodmy rok po slubie-to wtedy zobaczysz jak
                                            > docieranie wyglada.
                                            > "Joe Dirt" szukal swoich rodzicow i wspolnego ciepla rodzinnego 15 lat.
                                            > I co znalazl?
                                            > Dig it now?

                                            a propo tego "joe dirt" to wyglada ze film jest glebszy niz myslalem ;)
                                            poczekam na tv jak go pokaza to ogladne.

                                            na problem docierania mamy male tymczasowe rozwiazanie. ja ide do roboty w
                                            dzien a moja zona wieczorem (ej! nie robi tego co wielu mialoby na mysli!
                                            hehe). tak tez widujemy sie tylko na krotki czas to nie ma czsu na wynajdywanie
                                            problemow... niestety po 7 latach to chyba grabarz bedzie docieral moja trumne.
                                            hehehe. jesli chodzi o drugie dziecko to tylko jesli znajdziemy nianie. mojej
                                            zony i moi rodzice zyja poza granicami to jest czasem ciezko bez dziadkow...
                                            podziwiam moja zone bo choc przyzwyczjona do chilijskiego stylu zycia (bbq,
                                            parties, znajomi, sasiedzi itp prawie na co dzien) to znosi calkiem niezle to
                                            puste zycie w kraju rozwinietym... (praca, praca, praca!)

                                            jestem ciekaw jak sie tam Twoja zona zaaklimatyzowala w usofa. za zwyczaj jest
                                            to ciezsze dla kobiet, a i woda sodowa im czesto uderza do glowy. wygody zycia
                                            oferowane przez rozwiniete panstwo bywaja czasem negatywne...
                                            • Gość: MACIEJ Re: ZADNYCH KUMPLI. NIE MA ZMILUJ SIE.'Joe Dirt' IP: *.ny325.east.verizon.net 29.08.02, 05:11
                                              Gość portalu: jr napisał(a):


                                              > jestem ciekaw jak sie tam Twoja zona zaaklimatyzowala w usofa. za zwyczaj
                                              jest
                                              > to ciezsze dla kobiet, a i woda sodowa im czesto uderza do glowy. wygody
                                              zycia
                                              > oferowane przez rozwiniete panstwo bywaja czasem negatywne...

                                              O,nie.
                                              Marys sodowka nie odbija,ona jest za bardzo niezalezna.
                                              Problem w tym,ze jej brat ma biznes w Warszawie i ona czasami wraca tam myslami.
                                              Domek letni na Mazurach,bo moj jest w Komorowie.
                                              Czyli jak jezdzila tam co rok na wakacje z dziecmi,to mozna bylo sie rozrywac.
                                              W tym roku juz nie chciala pojechac a ja nie mialem czasu.
                                              Tutaj jak sie czuje przeciazona,to jedzie nerwy leczyc do Macy's i innych
                                              sklepow.
                                              Jedyne co tam potrzebne,to szeroka wyobraznia i karta kredytowa.
                                                • Gość: MACIEJ Wysokie obroty.Alkohol i tyton IP: *.ny325.east.verizon.net 30.08.02, 22:09
                                                  Gość portalu: jr napisał(a):

                                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Tutaj jak sie czuje przeciazona,to jedzie nerwy leczyc do Macy's i innych
                                                  > > sklepow.
                                                  > > Jedyne co tam potrzebne,to szeroka wyobraznia i karta kredytowa.
                                                  >
                                                  > hej a mowia ze pienadze szczescia nie przynosza...;) - frajerzy! hehehe
                                                  > ja ide do monopolowego i tam nie musze wysilac wyobrazni - jim beam..hehehe

                                                  Widze ,ze nie wszedles jeszcze na wysokie obroty.
                                                  Bo mnie po przyjezdzie do Stanow,tak jakby ktos na ambicje stanal.
                                                  Wciagnalem sie szybko w rat race.
                                                  Zaczelo mnie przeszkadzac palenie,to je rzucilem.
                                                  Weekendowe juble tez zaczely wplywac na moja wydajnosc nastepnego dnia.
                                                  Skonczyl sie czas szalenstw w starym stylu,a zaczal swiadomego rozwoju.
                                                  I nie zaluje.
                                                  Czasami widze facetow kolo 50tki,ktorzy maja problemy z ktorymi ja dawalem
                                                  sobie rade 20 lat temu.
                                                  Najtrudniejszy jest okres przekonania sie,ze mozna szalec bez palenia i picia.
                                                  Tomalka podal link www.stat.gov.pl o strukturze wydatkow Polaka.
                                                  29,7%-zywnosc i napoje niealkoholowe.
                                                  6,2%-alkohol i tyton.
                                                  3,4%-restauracje i hotele.

                                                  Zadziwiajace ze na restauracje i hotele wydaje sie 2x mniej niz na alkohol i
                                                  tyton.
                                                  Z tych statystyk wynika ,ze jest jeszcze miejsce na kreatywny rozwoj w Polsce.
                                                  • Gość: jr Re: Wysokie obroty.Alkohol i tyton IP: 203.129.132.* 03.09.02, 02:46
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Widze ,ze nie wszedles jeszcze na wysokie obroty.
                                                    > Bo mnie po przyjezdzie do Stanow,tak jakby ktos na ambicje stanal.
                                                    > Wciagnalem sie szybko w rat race.

                                                    Musze sie zgodzic z Toba ze mialem ten "wzrost" ambicji po przyjezdzie do
                                                    australi. roznica pomiedzy polska a australia (pewnie kazdym rozwinietym
                                                    krajem) jest spora. nie tylko chodzi o pieniadze ale serwis, ludzie styl zycia.
                                                    szybko zapisalem sie na kursy jezykowe (wiekszosc polakow zadowala sie by byc
                                                    malarzami) i do uni. tak tez pracowalem w dzien w fabryce a kulem po nocach na
                                                    studiach wieczorowych. mysle ze bylo to cos w stylu rat race. jestem pewien iz
                                                    zycie tu jest o wiele bardziej zrelaksowane niz w usofa to nie byl to race na
                                                    pelna pare. moje zycie nieco sie zmienilo po tym jak poznalem moja przyszla
                                                    zone. jak to przystalo na tych "lewusow" z pld ameryki to fiestas, przyjaciele
                                                    i rodzina sa wazniejsze niz kariera. roznice czasem jest kolosalna. ja po godz
                                                    22 w niedziele mowie ze musze isc do domu aby sie wyspac przed nowym tygodniem
                                                    (praca, szkola, 7 miesieczny synek...) a moja zona mowi ze party dopiero sie
                                                    zaczyna... ach ci latinos ;). z drugiej strony to sie ciesze ze mnie moja
                                                    zona "balansuje" w przeciwnym razie bylbym slepym niewolnikiem
                                                    kapitalistycznego systemu: praca, wydajnosc i jeszcze raz wydajnosc...

                                                    > Zaczelo mnie przeszkadzac palenie,to je rzucilem.
                                                    > Weekendowe juble tez zaczely wplywac na moja wydajnosc nastepnego dnia.
                                                    > Skonczyl sie czas szalenstw w starym stylu,a zaczal swiadomego rozwoju.

                                                    jesli udzial rat race nazywasz rozwojem to mysle ze znaczna liczba filozofow by
                                                    sie w grobach poprzekrecala. ale coz wielu uwaza ze "praca czyni wolnym". na
                                                    szczescie australijczycy maja swiadomosc ze praca to nie wszystko i to czyni
                                                    australie najlepszym panstwem na swiecie..;)))

                                                    > I nie zaluje.
                                                    > Czasami widze facetow kolo 50tki,ktorzy maja problemy z ktorymi ja dawalem
                                                    > sobie rade 20 lat temu.
                                                    > Najtrudniejszy jest okres przekonania sie,ze mozna szalec bez palenia i picia.

                                                    zgadzam sie w 100% ale przekraczanie barier jezykowo-kulturowych jest o WIELE
                                                    latwiejsze po paru szklaneczkach...

                                                    > Tomalka podal link www.stat.gov.pl o strukturze wydatkow Polaka.
                                                    > 29,7%-zywnosc i napoje niealkoholowe.
                                                    > 6,2%-alkohol i tyton.
                                                    > 3,4%-restauracje i hotele.
                                                    > Zadziwiajace ze na restauracje i hotele wydaje sie 2x mniej niz na alkohol i
                                                    > tyton.
                                                    > Z tych statystyk wynika ,ze jest jeszcze miejsce na kreatywny rozwoj w Polsce.

                                                    nie wiem jak jest teraz ale 8 lat temu ceny w restauracjach byly za wysokie dla
                                                    przecietniaka.
                                                  • Gość: MACIEJ Czemu sie boisz glupia? IP: *.ny325.east.verizon.net 05.09.02, 06:38
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):


                                                    > Musze sie zgodzic z Toba ze mialem ten "wzrost" ambicji po przyjezdzie do
                                                    > australi. roznica pomiedzy polska a australia (pewnie kazdym rozwinietym
                                                    > krajem) jest spora. nie tylko chodzi o pieniadze ale serwis, ludzie styl
                                                    zycia.
                                                    > szybko zapisalem sie na kursy jezykowe (wiekszosc polakow zadowala sie by byc
                                                    > malarzami) i do uni. tak tez pracowalem w dzien w fabryce a kulem po nocach
                                                    na
                                                    > studiach wieczorowych. mysle ze bylo to cos w stylu rat race. jestem pewien
                                                    iz
                                                    > zycie tu jest o wiele bardziej zrelaksowane niz w usofa to nie byl to race na
                                                    > pelna pare. moje zycie nieco sie zmienilo po tym jak poznalem moja przyszla
                                                    > zone. jak to przystalo na tych "lewusow" z pld ameryki to fiestas,
                                                    przyjaciele
                                                    > i rodzina sa wazniejsze niz kariera. roznice czasem jest kolosalna. ja po
                                                    godz
                                                    > 22 w niedziele mowie ze musze isc do domu aby sie wyspac przed nowym
                                                    tygodniem
                                                    > (praca, szkola, 7 miesieczny synek...) a moja zona mowi ze party dopiero sie
                                                    > zaczyna... ach ci latinos ;). z drugiej strony to sie ciesze ze mnie moja
                                                    > zona "balansuje" w przeciwnym razie bylbym slepym niewolnikiem
                                                    > kapitalistycznego systemu: praca, wydajnosc i jeszcze raz wydajnosc..

                                                    Prawda jest ,ze biznes nie jest dla wszystkich.
                                                    Balans trzeba zachowac,bo najwazniejsze jest zycie.


                                                    > jesli udzial rat race nazywasz rozwojem to mysle ze znaczna liczba filozofow
                                                    by
                                                    > sie w grobach poprzekrecala.

                                                    Tu na pewno masz racje,ze czasy ze filozofowie mieli cos w zyciu do powiedzenia
                                                    dawno minely.

                                                    > ale coz wielu uwaza ze "praca czyni wolnym". na
                                                    > szczescie australijczycy maja swiadomosc ze praca to nie wszystko i to czyni
                                                    > australie najlepszym panstwem na swiecie..;)))

                                                    Ja tez mysle ,ze Bill Gates ma wakacje.


                                                    > zgadzam sie w 100% ale przekraczanie barier jezykowo-kulturowych jest o WIELE
                                                    > latwiejsze po paru szklaneczkach...

                                                    Czemu sie boisz glupia?
                                                    Czemu nie chcesz isc na calosc?
                                                    Ja sie wstepnie moge upic,
                                                    bo to dobre jest na smialosc.


                                                    > nie wiem jak jest teraz ale 8 lat temu ceny w restauracjach byly za wysokie
                                                    dla
                                                    > przecietniaka.

                                                    Rzeczywiscie,gdy bylem w 1995,to ludzie raz,dwa razy w miesiacu mieli night out.

                                                  • Gość: MACIEJ When the shit hit the fan IP: *.ny325.east.verizon.net 11.09.02, 04:37
                                                    Gdyby wszystkie skladane bliznim i znajomym zyczenia szczescia sie spelnialy
                                                    swiat bylby pelen ludzi promieniujacych zadowoleniem z zycia i radoscia.
                                                    Tak jednak nie jest.
                                                    Moze rowniez dlatego,ze sami nie do konca wiemy na czym wlasciwie szczescie
                                                    polega.
                                                    Czasem tez sami nie potrafimy go odnalezc lub nawet zauwazyc.

                                                    A teraz do rzeczy.

                                                    Ostatnimi czasy Fizyk sie prezy i prezy ze zyje dostatnio az zaczynam
                                                    podejrzewac ze w nastepnym poscie rzuci jakas okragla suma ktora zarabia,albo
                                                    jeszcze wieksza nie mniej okragla ktora zdolal usciubic.

                                                    Powtarza oblednie za zdezorientowanymi ze juz niedlugo DOW przebije bariere
                                                    psychologiczna 8,000 pkt. choc nie tak dawno mowil o barierze 6,000 pkt. a
                                                    pozniej jeszcze nizej.

                                                    Czas najwyzszy bym sie ustosunkowal do tych roznych potwarzy.

                                                    Ja ci zycze drogi Fizyku z mojej strony zeby ci condom pekl i zebys znalazl
                                                    zadowolenia z zycia w nastepcy,ktory bedzie nie mniej zdolnym fizykiem lub nie
                                                    daj Boze ekonomista.

                                                    Wiekszosc ludzi pragnie szczescia.
                                                    Mozna by nawet powiedziec ze wszyscy,chociaz nie kazdy jest tego swiadom.
                                                    Czy jest nam faktycznie niezbedne do zycia?
                                                    Czy kazdy moze je osiagnac?

                                                    Zeby ci ulatwic zycie MDF podpowiem ci,ze szczescie nie zalezy od warunkow
                                                    zycia lecz od nas samych.

                                                    To prezenie sie z zyciem dostatnim odczytalem jako wzmozenie sil witalnych,a od
                                                    tego do ciazy juz niedaleko.

                                                    Teraz jestem zbyt zajety na podroze miedzykontynentalne,ale za rok jak bede w
                                                    Polsce ,wskocze tez do Sztokholmu i przelicze to szczescie na palcach.
                                                  • Gość: jr Re: When the shit hit the fan IP: 203.129.132.* 12.09.02, 02:21
                                                    “Wiekszosc ludzi pragnie szczescia.
                                                    Mozna by nawet powiedziec ze wszyscy,chociaz nie kazdy jest tego swiadom.
                                                    Czy jest nam faktycznie niezbedne do zycia?
                                                    Czy kazdy moze je osiagnac?

                                                    Zeby ci ulatwic zycie MDF podpowiem ci,ze szczescie nie zalezy od warunkow
                                                    zycia lecz od nas samych.

                                                    To prezenie sie z zyciem dostatnim odczytalem jako wzmozenie sil witalnych,a od
                                                    tego do ciazy juz niedaleko.”

                                                    musze powiedziec iz odczuwalem “great disturbance” na tym forum ale “sily”
                                                    powoli sie rownowaza…
                                                    dziwie sie nieco ze “czciciele” wydajnosci maja czas aby mowic o szczesci. moze
                                                    jest w Tobie cos z czlowieka…;)
                                                    zgadzam sie w zupelnosci ze szczescie jest w nas samych. dodam tylko na
                                                    pocieszenie tym co zyja w biedniejszych stronach swiata I maja ograniczone
                                                    mozliwosci rozwoju ze to nie destynacja ma znaczenie a “journey”. nie wazne czy
                                                    dotrzemy do celu ale wazne ze wszystko robi,y aby tam dotrzec – zawsze jest
                                                    szansa w nowym wcieleniu…;)

                                                    “let the force be with you.”
                                                  • Gość: jr Re: Czemu sie boisz glupia? IP: 203.129.132.* 12.09.02, 02:01
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


                                                    > Rzeczywiscie,gdy bylem w 1995,to ludzie raz,dwa razy w miesiacu mieli night
                                                    out.
                                                    >

                                                    tak z ciekawosci, ile razy w miesiacy przecietny amerykanin idzie do
                                                    restauracji, czy klubu aby potanczyc lub pogadac ze znajomymi?

                                                    i czy to prawda ze mcdonald's nazywacie restauracja? ;)
                                                  • Gość: MACIEJ Re: Czemu sie boisz glupia? IP: *.ny325.east.verizon.net 12.09.02, 02:27
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):


                                                    > tak z ciekawosci, ile razy w miesiacy przecietny amerykanin idzie do
                                                    > restauracji, czy klubu aby potanczyc lub pogadac ze znajomymi?
                                                    >
                                                    > i czy to prawda ze mcdonald's nazywacie restauracja? ;)

                                                    Tu bedziesz kompletnie zaskoczony.
                                                    Bardzo duzo ludzi nie gotuje w domu w NYC i bardzo wielu nie ma nic w domu do
                                                    jedzenia.
                                                    Nie jest to oznaka biedy lecz wygody.
                                                    Mnostwo sklepow,deli's,restauracji otwartych jest 24/7.
                                                    Jak jestes glodny,to wychodzisz na miasto i po meczu.
                                                    Calkiem inaczej jest w mniejszych miastach.
                                                    Nawet "wakacjusze" z Polski po robocie na budowach ida do restauracji.
                                                    W polskiej dzielnicy Greenpoint na Brooklynie mozna zjesc obiad za 5 doll
                                                    (zupa,drugie,kompot).
                                                    Prosty rachunek,jesli facet zarabia 10 doll na godz ,a przygotowanie obiadu
                                                    zajmuje 1 godz to juz lepiej isc do restauracji i zjesc za 5 doll.
                                                    Mnie dzieciaki codziennie naciagaja na pizze lub chinczyka(beef&broccoli).

                                                    W McDonaldzie bylismy kilka razy jak mieli promocje i oferowali zabawki.
                                                    Dzieciaki obejrzaly reklamy w TV i gwaltownie zapragnely McDonalda.
                                                    Zabawki byly fajne.

                                                    Kluby i disco tez sa otwarte niemal na okraglo.
                                                    Kiedys chodzilem 2x w tyg. teraz mam inne rozrywki.
                                                  • Gość: jr Re: Czemu sie boisz glupia? IP: 203.129.132.* 12.09.02, 07:42
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > W polskiej dzielnicy Greenpoint na Brooklynie mozna zjesc obiad za 5 doll
                                                    > (zupa,drugie,kompot).
                                                    > Prosty rachunek,jesli facet zarabia 10 doll na godz ,a przygotowanie obiadu
                                                    > zajmuje 1 godz to juz lepiej isc do restauracji i zjesc za 5 doll.

                                                    5 bucks :o ??? to taniocha! u nas to jeden big mac kosztuje aud5.
                                                    w polskiej restauracji schabowy, 2 ziemniaczki i marchewka z pomidorkiem: aud
                                                    16!!! toc to zlodziejstwo! ach jako entre dostaniesz chlebek ze smalcem
                                                    (darmowo). moja zona jak to (smalec ze skwarkami) zobaczyla to o malo co z
                                                    siedzenia nie spadla. HAHAHA!

                                                    chinskie jest dosc tanie, wypelnia i dosc zdrowe... ale nie ma to jak
                                                    golabeczki z piwkiem... mniamm....

                                                    kompotu nie mialem przez 5 lat :(
                                                    ach te sliweczki... tutaj to te "plamsy" nawet nie przypominaja naszych
                                                    swojskich wegierek...
                                                  • Gość: MACIEJ Klient rzadzi rynkiem,albo nie ma rynku IP: *.ny325.east.verizon.net 16.09.02, 06:20
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > W polskiej dzielnicy Greenpoint na Brooklynie mozna zjesc obiad za 5 doll
                                                    > > (zupa,drugie,kompot).
                                                    > > Prosty rachunek,jesli facet zarabia 10 doll na godz ,a przygotowanie obiad
                                                    > u
                                                    > > zajmuje 1 godz to juz lepiej isc do restauracji i zjesc za 5 doll.
                                                    >
                                                    > 5 bucks :o ??? to taniocha! u nas to jeden big mac kosztuje aud5.
                                                    > w polskiej restauracji schabowy, 2 ziemniaczki i marchewka z pomidorkiem: aud
                                                    > 16!!! toc to zlodziejstwo! ach jako entre dostaniesz chlebek ze smalcem
                                                    > (darmowo). moja zona jak to (smalec ze skwarkami) zobaczyla to o malo co z
                                                    > siedzenia nie spadla. HAHAHA!


                                                    Ja tez bym spadl ze stolka.
                                                    Ale tak to jest jak przedsiebiorca rzadzi rynkiem a nie klient.
                                                    W tej polskiej dzielnicy jest z 1o polskich restauracji i spora konkurencja.
                                                    Jak ci sie cos nie spodoba wiecej tam nie idziesz i droga selekcji naturalnej
                                                    restauracja pada.
                                                    Na Manhattanie jest troche drozej i przychodzi tam sporo Amerykanow,tak ze
                                                    ciezko jest znalezc stolic.
                                                    Polskie restauracje sa tu popularne.

                                                    > chinskie jest dosc tanie, wypelnia i dosc zdrowe... ale nie ma to jak
                                                    > golabeczki z piwkiem... mniamm....

                                                    Ja od polskiego zarcia juz odwyklem.
                                                    Beef & broccoli u Chinczyka do godz 15 kosztuje 4 doll z zupa(Wonton),a po 15 -
                                                    5 doll.

                                                    > kompotu nie mialem przez 5 lat :(
                                                    > ach te sliweczki... tutaj to te "plamsy" nawet nie przypominaja naszych
                                                    > swojskich wegierek...
                                                  • Gość: jr Re: albo monopol... IP: 203.129.132.* 16.09.02, 07:13
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Ja tez bym spadl ze stolka.
                                                    > Ale tak to jest jak przedsiebiorca rzadzi rynkiem a nie klient.
                                                    > W tej polskiej dzielnicy jest z 1o polskich restauracji i spora konkurencja.
                                                    > Jak ci sie cos nie spodoba wiecej tam nie idziesz i droga selekcji naturalnej
                                                    > restauracja pada.
                                                    > Na Manhattanie jest troche drozej i przychodzi tam sporo Amerykanow,tak ze
                                                    > ciezko jest znalezc stolic.
                                                    > Polskie restauracje sa tu popularne.
                                                    >
                                                    > Ja od polskiego zarcia juz odwyklem.
                                                    > Beef & broccoli u Chinczyka do godz 15 kosztuje 4 doll z zupa(Wonton),a po
                                                    15 - 5 doll.

                                                    problemem jest ze sa tylko 3 polskie restauracje w sydney i kazda jest oddalona
                                                    od drugiej o ~40 km. mysle ze mozna by mowic o monopolu...
                                                    aczkolwiek uwielbiam coponiektore polski "dishe" to sie calkiem przyzwyczailem
                                                    do miedzynarodowej mieszaniny.
                                                    milo ze amerykanie doceniaja poslka kuchnie - choc cos...;)

                                                    jedno co mnie uderzylko to to iz czasem "bottle shop" sprzedaja nasz zywiec.
                                                    nie widzialem tego fenomenu od ponad roku ale czasem sie trafia cos polskiego w
                                                    australijskich sklepach poza "polish vodka-wyborowa".
                                                  • Gość: MACIEJ Zarcie polskie IP: *.ny325.east.verizon.net 16.09.02, 19:22
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > problemem jest ze sa tylko 3 polskie restauracje w sydney i kazda jest
                                                    oddalona
                                                    >
                                                    > od drugiej o ~40 km. mysle ze mozna by mowic o monopolu...
                                                    > aczkolwiek uwielbiam coponiektore polski "dishe" to sie calkiem
                                                    przyzwyczailem
                                                    > do miedzynarodowej mieszaniny.
                                                    > milo ze amerykanie doceniaja poslka kuchnie - choc cos...;)
                                                    >
                                                    > jedno co mnie uderzylko to to iz czasem "bottle shop" sprzedaja nasz zywiec.
                                                    > nie widzialem tego fenomenu od ponad roku ale czasem sie trafia cos polskiego
                                                    w
                                                    > australijskich sklepach poza "polish vodka-wyborowa".

                                                    Greenpoint,to dosc duza polska dzielnica na Brooklynie i granicza z nia
                                                    niemniej polskie Ridgewood na Queensie.
                                                    Polskich sklepow jest tam zatrzesienie,a na Greenpoincie niemal wszyscy mowia
                                                    po polsku.
                                                    Sprowadzaja mnostwo towaru z Polski,z meblami wlacznie.
                                                    Jest tez dosc gruba polska ksiazka telefoniczna.
                                                    Parada Pulaskiego jest druga najwieksza parada w NYC.
                                                    Polskie dyskoteki Exit,Europa-kiedys tam bywalem 2x w tyg i kuzyna ciagalem.
                                                    Jak wybieram sie over the river and thru the woods,to wpadam do polskiego
                                                    sklepu po drodze i kupuje kielbase podwawelska na ognisko,ogorki kiszone,polska
                                                    gazete itd.
                                                    Pensylwania byla kiedys i jeszcze jest bardzo polska.
                                                    Sporo ludzi przyznaje sie do polskiego pochodzenia,choc juz nie mowia po
                                                    polsku,albo tylko dwa zdania,"koci,kocie lapki,pojedziem do babki".
                                                  • Gość: MACIEJ Niedoemocjonowani. IP: *.ny325.east.verizon.net 18.09.02, 06:00
                                                    A former FBI agent,who became insurance -fraud investigator known to colleagues
                                                    as"the rock of Gibraltar" called his former girlfriend and her lover into his
                                                    Times Square office yesterday,shot them dead and then put a gun in his mouth
                                                    and blew his brain out.
                                                    Harrison had narrowly escaped death last Sept 11,when his company's offices on
                                                    the 28 flor of the World Trade Center's north tower were destroyed.
                                                    "Harrison had a calm demeanor,a very good guy with a wonderful sense of humor."
                                                  • Gość: jr Re: Zarcie polskie IP: 203.129.132.* 18.09.02, 06:35
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


                                                    > Greenpoint,to dosc duza polska dzielnica na Brooklynie i granicza z nia
                                                    > niemniej polskie Ridgewood na Queensie.
                                                    > Polskich sklepow jest tam zatrzesienie,a na Greenpoincie niemal wszyscy mowia
                                                    > po polsku.
                                                    > Sprowadzaja mnostwo towaru z Polski,z meblami wlacznie.
                                                    > Jest tez dosc gruba polska ksiazka telefoniczna.
                                                    > Parada Pulaskiego jest druga najwieksza parada w NYC.
                                                    > Polskie dyskoteki Exit,Europa-kiedys tam bywalem 2x w tyg i kuzyna ciagalem.
                                                    > Jak wybieram sie over the river and thru the woods,to wpadam do polskiego
                                                    > sklepu po drodze i kupuje kielbase podwawelska na ognisko,ogorki
                                                    kiszone,polska> gazete itd.
                                                    > Pensylwania byla kiedys i jeszcze jest bardzo polska.
                                                    > Sporo ludzi przyznaje sie do polskiego pochodzenia,choc juz nie mowia po
                                                    > polsku,albo tylko dwa zdania,"koci,kocie lapki,pojedziem do babki".

                                                    zazdroszcze ci nieco tych kielbasek... tutaj nawet te tak zwane "italian" sa do
                                                    d... niestety polska imigracja sie postarzala a mlodzi to sie nie chca
                                                    przyznawac za bardzo. czsem w sklepie sie podluszy panie z tlenionymi wlosami i
                                                    panami z wasikiem jak mowia po polsku. przed lat byly tu dzielnice zdominowane
                                                    przez polonusow ale teraz to sie prawie zupelnie zaasymilowalismy... coz
                                                    swiadczy to iz potrafimy sie dostosowac do otoczajacego nas srodowiska.
                                                    ku mamu zdumieniu wszyscy moi nie poscly znajomi mowia jak to spotykaja polakow
                                                    ale mnie to sie nigdy nie przydarza.

                                                  • Gość: MACIEJ Re: Zarcie polskie IP: *.ny325.east.verizon.net 19.09.02, 06:02
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > zazdroszcze ci nieco tych kielbasek... tutaj nawet te tak zwane "italian" sa
                                                    do
                                                    > d...

                                                    Ja mieszkam we wloskiej dzielnicy i w promieniu 200m ma 3 pizzerie.
                                                    Jedna na wprost szkoly,ktorej wlasciciel przez ulice mnie sie klania.
                                                    Wlosi maja dosc smaczne kielbasy cielece,ale to wszystko tluste jest jak
                                                    cholera.
                                                    Czesto jemy lasagne,riccota,mozzarela.
                                                    Lasagne sa przerozne,dobrze wychodza z riccota i miesem wolowym.
                                                    Marys robi kotlety mielone z indyka i takie inne roznosci.

                                                    >niestety polska imigracja sie postarzala a mlodzi to sie nie chca
                                                    > przyznawac za bardzo. czsem w sklepie sie podluszy panie z tlenionymi wlosami
                                                    i
                                                    > panami z wasikiem jak mowia po polsku. przed lat byly tu dzielnice
                                                    zdominowane
                                                    > przez polonusow ale teraz to sie prawie zupelnie zaasymilowalismy... coz
                                                    > swiadczy to iz potrafimy sie dostosowac do otoczajacego nas srodowiska.
                                                    > ku mamu zdumieniu wszyscy moi nie poscly znajomi mowia jak to spotykaja
                                                    polakow
                                                    > ale mnie to sie nigdy nie przydarza.

                                                    Tu jest dosc duzo Polakow i sporo przyjemnych twarzy,choc czesc ludzi wraca do
                                                    Polski.
                                                    Tydzien temu znajoma wrocila do Pruszkowa,gdzie w mlodosci miala za
                                                    sasiada"Mase" zanim on sie przeprowadzil do Komorowa.
                                                    Ona powiedziala ze chce tu jeszcze wrocic,bo ma taka szanse ale spekulacje sa
                                                    ze "Masa" przyjedzie tutaj szybciej w Witness protection program.
                                                  • Gość: jr Re: powrot? IP: 203.129.132.* 19.09.02, 06:24
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    >
                                                    > Tu jest dosc duzo Polakow i sporo przyjemnych twarzy,choc czesc ludzi wraca
                                                    do Polski.

                                                    jestem ciekaw co kieruje ludzmi gdy wracaja do polski. osobiscie to sobie tego
                                                    nie wyobrazam z wolnej woli. no chyba ze na starosc gdzies na mazurkach...
                                                  • Gość: MACIEJ Re: powrot? IP: *.ny325.east.verizon.net 20.09.02, 02:36
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > jestem ciekaw co kieruje ludzmi gdy wracaja do polski. osobiscie to sobie
                                                    tego
                                                    > nie wyobrazam z wolnej woli. no chyba ze na starosc gdzies na mazurkach...

                                                    O tych znajomych z Pruszkowa.
                                                    Maja po ok 37 lat i trojka dzieci,z tym ze dwoje mlodszych urodzone tutaj.
                                                    Wszystkie corki,no wiec ona jest glowa rodziny a on mocny jak wol do roboty i
                                                    bic sie tez umie.
                                                    Ich srednia corka chodzila z moim synem do szkoly,ale w ostatnim roku gdy ich
                                                    corka nie zalapala sie na studentke miesiaca trzeba bylo pomysles o latwiejszej
                                                    szkole dla niej.
                                                    Tu przydalby sie komentarz JOrla o poziomie szkolnictwa w Stanach.
                                                    Ich najstarsza corka tez tutaj byla i niczym nie blyszczala w szkole,a w Polsce
                                                    jest jedna z lepszych.
                                                    Jak tu pracowali,to posylali pieniadze do Polski i tesciu budowal chalupe i hale
                                                    ktore wynajmowali do jakiejs produkcji.
                                                    Produkcja padla i urzad podatkowy dobiera sie do dupy tej ktora ta produkcje
                                                    prowadzila.
                                                    On ma pelne gacie strachu,ze mu urzad podatkowy te hale zajmie.
                                                    Ja go pocieszam,ze nie ma sie co bac,ale dochod z wynajmu juz przepadl.
                                                    Trudnosci sie kumuluja,a ze slabo znaja angielski mieliby tu ciezkie zycie.

                                                  • Gość: jr Re: powrot? IP: 203.129.132.* 20.09.02, 06:09
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Ich najstarsza corka tez tutaj byla i niczym nie blyszczala w szkole,a w
                                                    Polsce jest jedna z lepszych.

                                                    w pruszkowie...?

                                                    > Trudnosci sie kumuluja,a ze slabo znaja angielski mieliby tu ciezkie zycie.

                                                    podobny problem jest tu w australi niektorzy imigranci (nie tylko polacy) sa tu
                                                    ponad 10 lat a maja problem by dzien dobry powiedziec po angielsku...
                                                    jest tak wiele tanich i dobrych szkol i kursow jezyka dla tych co maja staly
                                                    pobyt ale nawet 1 raz w tygodniu to za wiele dla co po niektorych...

                                                  • Gość: MACIEJ Re: powrot? IP: *.ny325.east.verizon.net 20.09.02, 06:32
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Ich najstarsza corka tez tutaj byla i niczym nie blyszczala w szkole,a w
                                                    > Polsce jest jedna z lepszych.
                                                    >
                                                    > w pruszkowie...?

                                                    Tak.
                                                    Gra dobrze w kosza.
                                                    Byla wytypowana jako jedna z niewielu ze szkoly na spotkanie z Kwasniewskim.

                                                    > > Trudnosci sie kumuluja,a ze slabo znaja angielski mieliby tu ciezkie zycie
                                                    > podobny problem jest tu w australi niektorzy imigranci (nie tylko polacy) sa
                                                    tu
                                                    > ponad 10 lat a maja problem by dzien dobry powiedziec po angielsku...
                                                    > jest tak wiele tanich i dobrych szkol i kursow jezyka dla tych co maja staly
                                                    > pobyt ale nawet 1 raz w tygodniu to za wiele dla co po niektorych...

                                                    Zaczyna sie prozaicznie.
                                                    Ludzie wpadaja tutaj na krotko po szmalec i jesli daja sobie rade przedluzaja
                                                    nielegalny pobyt i pracuja na czarno.
                                                    Oni sa tu juz ok 10 lat na czarno i maja legalne prawo jazdy,samochod,
                                                    mieszkanie.
                                                    Ona ma wize ,to jezdzi w ta i z powrotem,a on siedzi tu caly czas.
                                                    Cashem zarabia 700-800 tygodniowo i Ameryka mu sie podoba.
                                                    Pare dni temu chcieli mu zawiesic prawo jazdy i poszedlem z nim na rozprawe
                                                    jako tlumacz.
                                                    A on, nielegalny, mowi ze nie moga mu zawiesic prawa jazdy,bo on codziennie
                                                    samochodem do pracy dojezdza.
                                                    A ze od nielegalnych nie jest policja,tylko immigration,to takie numery
                                                    przechodza.
                                                    Chyba takiego balaganu ani w EU ani w Australii nie ma.
                                                    Wybor jest prosty,gdy pojdzie do szkoly-to straci dniowke,a szkola mu zrec nie
                                                    da.

                                                    P.S. Nie moge sie doczekac,az JOrl dopisze sie o wysokim poziomie szkolnictwa w
                                                    Polsce w porownaniu z Ameryka.
                                                  • Gość: jr Re: powrot? IP: 203.129.132.* 23.09.02, 08:07
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    > A ze od nielegalnych nie jest policja,tylko immigration,to takie numery
                                                    > przechodza.
                                                    > Chyba takiego balaganu ani w EU ani w Australii nie ma.
                                                    > Wybor jest prosty,gdy pojdzie do szkoly-to straci dniowke,a szkola mu zrec
                                                    >nie da.

                                                    hehe, to nieco dziwne, ale mysle ze sie to zmieni w zwiazku z potencjalnymi
                                                    terrorystami.
                                                    jak trudno jest obecnie aby znalezc prace na czarno?
                                                  • Gość: MACIEJ Re: powrot? IP: *.ny325.east.verizon.net 23.09.02, 17:06
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > hehe, to nieco dziwne, ale mysle ze sie to zmieni w zwiazku z potencjalnymi
                                                    > terrorystami.
                                                    > jak trudno jest obecnie aby znalezc prace na czarno?

                                                    Zadnej trudnosci nie ma ze znalezieniem pracy na czarno w duzych miastach.
                                                    Wszystko zalezy od twojej checi do pracy i umiejetnosci.
                                                    Dla wyjasnienia.
                                                    Ja poszedlem na rozprawe z nim ,min dlatego ze jego zona zajmowala sie moimi
                                                    dziecmi gdy ja chodzilem do lekarza.
                                                    Sa to bardzo mili ludzie,a napisalem o nich bo mogliby reprezentowac przecietna
                                                    polska rodzine i sa na tyle odwazni,ze potrafili wyrwac sie do Stanow by
                                                    poprawic sobie standart zycia.
                                                    Jak wracalismy z tej rozprawy,to juz do niego pracodawca dzwonil by przychodzil
                                                    do roboty.
                                                    Ambitni ludzie robia tu 6 dni w tyg i do tego musisz byc
                                                    przyzwyczajony,szczegolnie jak robisz na czarno.
                                                  • Gość: MACIEJ "The Sandlot" IP: *.ny325.east.verizon.net 27.09.02, 05:15
                                                    Ogladalem jeszcze raz"The Sandlot".
                                                    Niezla mieszanka dzieciakow z dzielnicy znalazla miejsce na granie w bejsbola i
                                                    nazwali to miejsce wlasnie tak jak rezyser caly film.
                                                    Az ktoregos dnia pilka wyladowala za polem gry,za wielkim ogrodzenien,gdzie byl
                                                    pies wielkosci tygrysa pod tytulem "Beast".
                                                    Caly przywodca tej grupy Smalls,inteligentny chlopak,wyobrazam sobie ze Fizyk
                                                    kiedys tak wygladal,kombinuje jak by ta pilke psu z budy wyciagnac.
                                                    Trzeba oczywiscie jakis plan dzialania przygotowac i wyglada to troche tak jakby
                                                    Fizyk,BUFFET,pawel-l i inni probowali pokonac dolara i Ameryke.
                                                    Pilka byla o tyle unikalna,ze byl na niej podpis Babe Ruth,o ktorym w pierwszej
                                                    chwili Smalls myslal ze byl kobieta.
                                                    Jest to klasyka,ktora kazdy chyba widzial i najlepiej oglada sie z synem,ktory
                                                    wlasnie dostal pierwsza rekawice bejsbolowa.
                                                    Natomiast film ktorego nie polecam,to "Aspen Extreme".
                                                    Dwoch kumpli z malego miasta postanawia zmienic zycie a ciekawe w tym wszystkim
                                                    jest to ze jeden z nich jest Polakiem,a raczej Amerykaninem polskiego
                                                    pochodzenia.
                                                    Film niezle zrobione,choc obrazy i postacie troche sztywne,ale Dexter(Polak)
                                                    dal taki popis sztuki aktorskiej w scenie w barze,kiedy pare godzin czekal na
                                                    Steva,ze dla tej tylko sceny film warto obejrzec.
                                                  • nonkonformista Re: 'The Sandlot' 27.09.02, 08:08
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Ogladalem jeszcze raz"The Sandlot".
                                                    > Niezla mieszanka dzieciakow z dzielnicy znalazla miejsce na granie w
                                                    bejsbola i
                                                    >
                                                    > nazwali to miejsce wlasnie tak jak rezyser caly film.
                                                    > Az ktoregos dnia pilka wyladowala za polem gry,za wielkim ogrodzenien,gdzie
                                                    byl
                                                    >
                                                    > pies wielkosci tygrysa pod tytulem "Beast".
                                                    > Caly przywodca tej grupy Smalls,inteligentny chlopak,wyobrazam sobie ze
                                                    Fizyk
                                                    > kiedys tak wygladal,kombinuje jak by ta pilke psu z budy wyciagnac.
                                                    > Trzeba oczywiscie jakis plan dzialania przygotowac i wyglada to troche tak
                                                    jakb
                                                    > y
                                                    > Fizyk,BUFFET,pawel-l i inni probowali pokonac dolara i Ameryke.
                                                    > Pilka byla o tyle unikalna,ze byl na niej podpis Babe Ruth,o ktorym w
                                                    pierwszej
                                                    >
                                                    > chwili Smalls myslal ze byl kobieta.
                                                    > Jest to klasyka,ktora kazdy chyba widzial i najlepiej oglada sie z
                                                    synem,ktory
                                                    > wlasnie dostal pierwsza rekawice bejsbolowa.
                                                    > Natomiast film ktorego nie polecam,to "Aspen Extreme".
                                                    > Dwoch kumpli z malego miasta postanawia zmienic zycie a ciekawe w tym
                                                    wszystkim
                                                    >
                                                    > jest to ze jeden z nich jest Polakiem,a raczej Amerykaninem polskiego
                                                    > pochodzenia.
                                                    > Film niezle zrobione,choc obrazy i postacie troche sztywne,ale Dexter(Polak)
                                                    > dal taki popis sztuki aktorskiej w scenie w barze,kiedy pare godzin czekal
                                                    na
                                                    > Steva,ze dla tej tylko sceny film warto obejrzec.

                                                    Maciej - mam prośbę - czy możesz już przestać pisać po raz 100 o tym, że jest
                                                    wzrost w 2 kwartale i to większy niż ktokolwiek się spodziewał. No i że UE
                                                    oraz Japonia są daleko w tyle. Piszesz o tym od roku - i średnio co 2 tygodnie
                                                    zakładasz nowy wątek temu dedykowany. Po prostu nie nudź. Skoncentruj się na
                                                    tematyce prezentowanej - chociażby w tym wątku. Ma zdecydowanie bardziej
                                                    refleksyjny charakter.

                                                    N.
                                                  • Gość: MACIEJ "The New Guy" IP: *.ny325.east.verizon.net 04.10.02, 06:05
                                                    Ciekawa produkcja,choc nie jest to taka klasyka jak"Just one of the guys".
                                                    Tamten film ogladalem chyba z 10 razy i nigdy nie mialem dosyc.
                                                    Dziewczyna calkiem zgrabna,piekna buzia,troche piegow dla okrasy,no i cyc mozna
                                                    wrecz powiedziec klasyczny.
                                                    Jak ona takie wyhodowala to nawet jej narzeczonemu Kevinowi do konca filmu do
                                                    glowy nie przyszlo.
                                                    Myslala ze byla przesladowana jako przedstawicielka plci pieknej piszac rozne
                                                    reportaze,ktore w wiekszosci wedrowaly do kosza postanowila isc na calosc.
                                                    Nie to zeby od razu plec zmienic,ale wciagnela portki na siebie,cyc ukryla pod
                                                    luznym swetrem i chciala sie sprawdzic jako chlopak.
                                                    Pomogl jej w tym troche mlodszy brat,szczegolnie w demonstrowaniu "shift".
                                                    Tzn jak chlopak sie lapie za kasztany i w tym samym momencie przerzuca ciezar
                                                    ciala z jednej nogi na druga.
                                                    Oczywiscie towarzyszyc ma temu odwrocenie glowy w przeciwnym kierunku.
                                                    Niewprawnemu kierunki w ruchu moga sie pomylic.
                                                    Chociaz brat najlepiej zaprezentowal sie w piosence polaczonej z demonstracja
                                                    pt: "I wanna lover with the slo' hand".
                                                    "The New Guy" przypomina mnie takiego Polaczka z Greenpointu ,ktory tez wlosy
                                                    na zolto farbowal ,z tym ze mial po srodku czerwone pasemko i stad tez "Kogut"
                                                    go przezywalismy.
                                                    Poza tym podobienstwa charakteru z bohaterem filmu nie bylo zadnego,bo "Kogut"
                                                    szybko lubial przepijac zarobione pieniadze i gdyby stara nie trzymala chaty w
                                                    garsci,to nie wiem po co oni se to dziecko wymyslili.
                                                    The New Guy byl duzo bardziej pomyslowy od Koguta i dziewczyny sie kleily do
                                                    niego,z tym ze nie lubie jak cycata blondyna obiecala sie rozebrac ale zanim to
                                                    nastapilo to Gil spadl z dachu.
                                                    No wiec nieudacznik Gil przyszedl do nowego hi-schoolu i juz pierwszego dnia
                                                    mocno zbudowanego greasa ,ktory trzymal caly hi-school w garsci kopnal w
                                                    kasztany i zdzielil ze lba.
                                                    Zreszta po kasztanach grease juz nie kontaktowal,czyli grzywka byla symboliczna.
                                                    Dziewczyny poczuly nowego pana i cala trojka rzucily Greasa dla Gila.
                                                    Solidarnosci moglby im Marian pozazdroscic.
                                                    Jak dobry kawalerzysta ,na koniu poprowadzil druzyne footbolowa od zwyciestwa
                                                    do zwyciestwa i wygladal wtedy troche jak "The Patriot".
                                                    Film mozna obejrzec,choc zdradze tajemnice ze na koncu Gil dostaje z banki od
                                                    Greasa,ale slodycz zwyciestwa jest po jego stronie bo tlumy juz sa na tyle
                                                    uswiadomione politycznie i towarzysko ze solidaryzujac sie z Gilem tratuja
                                                    Greasa.
                                                  • Gość: MACIEJ "A.I.- Artificial Intelligence" IP: *.ny325.east.verizon.net 11.10.02, 05:22
                                                    Niezle to Steven wymyslil,scisla specjalizacja,jedni powinni byc od mlocenia
                                                    panienek,a inni grac i wygrywac na gieldzie np.
                                                    Spielberg polubil jak mu Janusz Kaminski zdjecia robi,widac wysoka
                                                    klase,nominowany byl ale na Oscara sie nie zalapal,Janusz ma sie rozumiec.
                                                    Czasami ma ujecia takie troche staromodne,mozna by powiedziec klasyczne,takie
                                                    ckliwe troche,ale to bardzo dobrze pasuje i do Spielberga,ktory lubuje sie w
                                                    dzielach monumentalnych.
                                                    David na oko 8 letni chlopak,jest na tyle sentymentalny ze lzy potrafi wyciskac
                                                    z miekkich serc w swojej milosci do matki,ktora stworzyla go z ukladow
                                                    scalonych na zaspokojenie swoich matczynych uczuc.
                                                    Film rzeczywiscie rusza mocno wtedy,kiedy ogladacz znajdzie tam czastke swojego
                                                    zycia.
                                                    Ja nie dosc ze mam syna w tym wieku,to jeszcze jest on podobny do Davida niemal
                                                    jak dwie krople wody,ino wlosy ma troche krotsze.
                                                    Co mu troche podrosna,to kaze sobie scinac,az zaczalem sie ostatnio zastanawiac
                                                    zeby mi na skina nie wyrosl,bo lubi twardziela zgrywac.
                                                    I matka Davida z wdziecznym imieniem Monika zabojczo wyglada z wlosami gladko
                                                    zaczesanymi i spietymi z tylu.(taki Wall Street type)
                                                    Bo gdy na koncu filmu je rozpuscila,to tylko sie rozmarzyc.
                                                    I nie byloby filmu gdyby Manhattanu nie pokazali i to wlasnie tak jak go
                                                    chcieli widziec Taliby.
                                                    Raz zalany woda do polowy wiezowcow ,a innym razem skryty pod pustynia.
                                                    I dobrze by bylo porownac ten film z "Coyote Ugly" ktory kiedys serdecznie
                                                    Fizykowi polecalem,a on pomyslal ze robie jakies osobiste wycieczki do jego
                                                    fizjonomii i tak w niezgodzie zyjemy od tamtych czasow.
                                                    Zycie nocne Manhattanu w "Coyote" to jest to co mnie tutaj trzyma,a zasypac go
                                                    piachem czy zalac woda to bylby straszny waste.
                                                    Polecam ten film wszystkim ,nawet Facetowi,tylko z gory chce ostrzec mieczaka:
                                                    I don't wanna see mud in your eyes KIDDO.
                                                  • Gość: MACIEJ Chata na S.I. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.10.02, 04:56
                                                    Zrobilo sie troche chlodniej,a kuzyn wspomnial ze na Mazurach nawet sniezy wiec
                                                    zamiast over the river and thru the woods pojechalem odwiedzic kuzyna na Staten
                                                    Island.
                                                    Streszczajac krotko kuzyna,to nie jest on definitywnie
                                                    przeintelektualizowany,ale za to praktyczny do bolu.

                                                    Pojechalem Hylan Blvd south jakies 12 min od Verrazano Bridge i widze miejsce
                                                    nie dosc ze ciche i spokojne,ale i dzielnica porzadna.
                                                    Wszystkie 3 poziomy chalupy urzadzone z gustem,ale to glownie dlatego ze gust
                                                    mieli poprzedni wlasciciele,bo czesc luster z mozaikami w living rumie kuzyn
                                                    usunal bo mu te mozaiki na lustrach przeszkadzaly.
                                                    Obiad standardowy,salmon popijany czerwonym wytrawnym,az kuzyn od niechcenia
                                                    rzucil:Choc do bejzmentu,zobaczymy co w tiwolu leci.
                                                    Oczywiscie kablowka ,ktorej nawet sekundy nie ogladalismy,bo ich ulubionym
                                                    programem jest TV Polonia.
                                                    Dziwnym trafem lecial jakis program rozrywkowy z Krakowa i gwiazda na ekranie
                                                    byl ten facet od "Balonikow na druciku" i cukrowej waty.
                                                    A ze ja tez lubie od czasu do czasu spojrzec hen za siebie w tamte lata co
                                                    minely szczegolnie z kuzynem z Mazur.
                                                    Pozniej bylo "Siedem dziewczyn z Albatrosa,tys jedyna".
                                                    Wytrawne sie konczylo i spiewalismy razem z Laskowskim,az tu nagle wychodzi na
                                                    scene ze swoim zespolem Rysiek Poznakowski w okularach i wtedy zdalem sobie
                                                    sprawe,ze ja tez do czytania zakladam.
                                                    Zab czasu troche nas ruszyl,ale spiewalismy z cala sala,nawet jak Roma wyszla.
                                                    Kuzyn sie odgraza,ze nastepne wakacje spedzi w swoim ukochanym Elku i kupi tam
                                                    dzialke zeby sie stawiac.
                                                    Teraz jego siostra urodzila dzieciaka w Elku,a mieszkaja rzut beretem od jeziora
                                                    z tym ze kuzyn chce sie stawiac z drugiej strony tegoz rozlewiska.


                                                  • Gość: jr Re: 'A.I.- Artificial Intelligence' IP: 203.129.132.* 22.10.02, 03:05
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    > Niezle to Steven wymyslil,scisla specjalizacja,jedni powinni byc od mlocenia
                                                    > panienek,a inni grac i wygrywac na gieldzie np.
                                                    > Spielberg polubil jak mu Janusz Kaminski zdjecia robi,widac wysoka
                                                    > klase,nominowany byl ale na Oscara sie nie zalapal,Janusz ma sie rozumiec.
                                                    > Czasami ma ujecia takie troche staromodne,mozna by powiedziec klasyczne,takie
                                                    > ckliwe troche,ale to bardzo dobrze pasuje i do Spielberga,ktory lubuje sie w
                                                    > dzielach monumentalnych.
                                                    > David na oko 8 letni chlopak,jest na tyle sentymentalny ze lzy potrafi
                                                    wyciskac
                                                    > z miekkich serc w swojej milosci do matki,ktora stworzyla go z ukladow
                                                    > scalonych na zaspokojenie swoich matczynych uczuc.
                                                    > Film rzeczywiscie rusza mocno wtedy,kiedy ogladacz znajdzie tam czastke
                                                    swojego
                                                    >
                                                    > zycia.
                                                    > Ja nie dosc ze mam syna w tym wieku,to jeszcze jest on podobny do Davida
                                                    niemal
                                                    >
                                                    > jak dwie krople wody,ino wlosy ma troche krotsze.
                                                    > Co mu troche podrosna,to kaze sobie scinac,az zaczalem sie ostatnio
                                                    zastanawiac
                                                    > zeby mi na skina nie wyrosl,bo lubi twardziela zgrywac.
                                                    > I matka Davida z wdziecznym imieniem Monika zabojczo wyglada z wlosami gladko
                                                    > zaczesanymi i spietymi z tylu.(taki Wall Street type)
                                                    > Bo gdy na koncu filmu je rozpuscila,to tylko sie rozmarzyc.
                                                    > I nie byloby filmu gdyby Manhattanu nie pokazali i to wlasnie tak jak go
                                                    > chcieli widziec Taliby.
                                                    > Raz zalany woda do polowy wiezowcow ,a innym razem skryty pod pustynia.
                                                    > I dobrze by bylo porownac ten film z "Coyote Ugly" ktory kiedys serdecznie
                                                    > Fizykowi polecalem,a on pomyslal ze robie jakies osobiste wycieczki do jego
                                                    > fizjonomii i tak w niezgodzie zyjemy od tamtych czasow.
                                                    > Zycie nocne Manhattanu w "Coyote" to jest to co mnie tutaj trzyma,a zasypac
                                                    go
                                                    > piachem czy zalac woda to bylby straszny waste.
                                                    > Polecam ten film wszystkim ,nawet Facetowi,tylko z gory chce ostrzec mieczaka:
                                                    > I don't wanna see mud in your eyes KIDDO.

                                                    jakos mnie sie ten post wymknal...

                                                    film sie zaczal bardzo dobrze - i na tym sie skonczyl...
                                                    dlugi, nudny i lzy wyciskajacy... dokladnie taki jakich nienawidze. moze
                                                    jeszcze do nich nie doroslem ;).
                                                    efekty specjalne na calkiem przyzwoitym poziomie, story line - co by bylo gdyby
                                                    roboty mogly czuc... innymi slowy roboty w tym filmie sa zdolne do wiekszej
                                                    milosci niz ludzie z nimi zyjacy. ten film to nie roboty taking over ziemie i
                                                    zabijajace ludzi (terminator) ALE to ludzie tworza roboty, ucza kochac i je
                                                    wykorzystuja (to po co te roboty?!?!). jednak to nie to co zwrocilo moja uwage.
                                                    zastanawia mnie "koncepcja" ufoludkow jaka reprezentuje ten film.
                                                    ufoludki nie musza mowic by sie rozumiec (jakas forma telepati), ufoludki
                                                    potrafia kochac (az mnie sie serce kraja), ufoludki podruzuja w czasie itp, ALE
                                                    ufoludki nie moga wskrzesic umarlych (moga na jeden dzien!). film nie probuje
                                                    odpowiedziec na pytanie co sie dzieje po smierci ludzi i czy jest bog (to by
                                                    skomplikowalo prosta teorie super-mocnych ufoludkow), ale sugeruje ze w calej
                                                    naszej humanity jestesmy bezdusznymi bastards...
                                                    polecam wielbicielom robodramatow.


                                                  • Gość: MACIEJ Re: 'A.I.- Artificial Intelligence' IP: *.ny325.east.verizon.net 23.10.02, 03:02
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    > > Niezle to Steven wymyslil,scisla specjalizacja,jedni powinni byc od mlocen
                                                    > ia
                                                    > > panienek,a inni grac i wygrywac na gieldzie np.
                                                    > > Spielberg polubil jak mu Janusz Kaminski zdjecia robi,widac wysoka
                                                    > > klase,nominowany byl ale na Oscara sie nie zalapal,Janusz ma sie rozumiec.
                                                    > > Czasami ma ujecia takie troche staromodne,mozna by powiedziec klasyczne,ta
                                                    > kie
                                                    > > ckliwe troche,ale to bardzo dobrze pasuje i do Spielberga,ktory lubuje sie
                                                    > w
                                                    > > dzielach monumentalnych.
                                                    > > David na oko 8 letni chlopak,jest na tyle sentymentalny ze lzy potrafi
                                                    > wyciskac
                                                    > > z miekkich serc w swojej milosci do matki,ktora stworzyla go z ukladow
                                                    > > scalonych na zaspokojenie swoich matczynych uczuc.
                                                    > > Film rzeczywiscie rusza mocno wtedy,kiedy ogladacz znajdzie tam czastke
                                                    > swojego
                                                    > >
                                                    > > zycia.
                                                    > > Ja nie dosc ze mam syna w tym wieku,to jeszcze jest on podobny do Davida
                                                    > niemal
                                                    > >
                                                    > > jak dwie krople wody,ino wlosy ma troche krotsze.
                                                    > > Co mu troche podrosna,to kaze sobie scinac,az zaczalem sie ostatnio
                                                    > zastanawiac
                                                    > > zeby mi na skina nie wyrosl,bo lubi twardziela zgrywac.
                                                    > > I matka Davida z wdziecznym imieniem Monika zabojczo wyglada z wlosami gla
                                                    > dko
                                                    > > zaczesanymi i spietymi z tylu.(taki Wall Street type)
                                                    > > Bo gdy na koncu filmu je rozpuscila,to tylko sie rozmarzyc.
                                                    > > I nie byloby filmu gdyby Manhattanu nie pokazali i to wlasnie tak jak go
                                                    > > chcieli widziec Taliby.
                                                    > > Raz zalany woda do polowy wiezowcow ,a innym razem skryty pod pustynia.
                                                    > > I dobrze by bylo porownac ten film z "Coyote Ugly" ktory kiedys serdecznie
                                                    >
                                                    > > Fizykowi polecalem,a on pomyslal ze robie jakies osobiste wycieczki do jeg
                                                    > o
                                                    > > fizjonomii i tak w niezgodzie zyjemy od tamtych czasow.
                                                    > > Zycie nocne Manhattanu w "Coyote" to jest to co mnie tutaj trzyma,a zasypa
                                                    > c
                                                    > go
                                                    > > piachem czy zalac woda to bylby straszny waste.
                                                    > > Polecam ten film wszystkim ,nawet Facetowi,tylko z gory chce ostrzec miecz
                                                    > aka:
                                                    > > I don't wanna see mud in your eyes KIDDO.
                                                    >
                                                    > jakos mnie sie ten post wymknal...
                                                    >
                                                    > film sie zaczal bardzo dobrze - i na tym sie skonczyl...
                                                    > dlugi, nudny i lzy wyciskajacy... dokladnie taki jakich nienawidze. moze
                                                    > jeszcze do nich nie doroslem ;).
                                                    > efekty specjalne na calkiem przyzwoitym poziomie, story line - co by bylo
                                                    gdyby
                                                    >
                                                    > roboty mogly czuc... innymi slowy roboty w tym filmie sa zdolne do wiekszej
                                                    > milosci niz ludzie z nimi zyjacy. ten film to nie roboty taking over ziemie i
                                                    > zabijajace ludzi (terminator) ALE to ludzie tworza roboty, ucza kochac i je
                                                    > wykorzystuja (to po co te roboty?!?!). jednak to nie to co zwrocilo moja
                                                    uwage.

                                                    No,no,no,no,to wlasnie to powinno zwrocic twoja uwage.
                                                    Konkurencja na swiecie jest coraz bardziej zacieta,ludziska coraz wiecej czasu
                                                    poswiecaja pracy i brak czasu nawet na one nite stand.
                                                    Stad ta specjalizacja.

                                                    > zastanawia mnie "koncepcja" ufoludkow jaka reprezentuje ten film.
                                                    > ufoludki nie musza mowic by sie rozumiec (jakas forma telepati)

                                                    Zwykle lepsze zrozumienie miedzy ludzmi.
                                                    Czasami jak patrzysz na stara to tez ci gadania za duzo nie potrzeba zyby
                                                    wszystko w lot polapac.

                                                    >, ufoludki
                                                    > potrafia kochac (az mnie sie serce kraja),

                                                    Pamiec ci nie dopisuje,co?


                                                    > ufoludki podruzuja w czasie itp, ALE
                                                    > ufoludki nie moga wskrzesic umarlych (moga na jeden dzien!). film nie probuje
                                                    > odpowiedziec na pytanie co sie dzieje po smierci ludzi i czy jest bog (to by
                                                    > skomplikowalo prosta teorie super-mocnych ufoludkow),

                                                    Tu sie nie zgadzam.
                                                    To my umieramy i dlatego jestesmy jedyni i niepowtarzalni ze swoimi uczuciami
                                                    nawet dla ufoludkow(ludzi przyszlosci).
                                                    Oni nie umieraja i dziela sie wspolna wyzsza inteligencja.
                                                    Sa jakby terminalami centralnego komputera,dlatego sa takie same i nie musza
                                                    sie miedzy soba porozumiewac.
                                                    My tacy nigdy nie bedziemy,bo zawsze znajdzie sie jakis S.O.B. albo
                                                    Fizyk ,ktorzy nam urozmaica zycie.

                                                    > ale sugeruje ze w calej
                                                    > naszej humanity jestesmy bezdusznymi bastards...

                                                    Tak to wlasnie wychodzi,choc mialo byc inaczej.
                                                    > polecam wielbicielom robodramatow.
                                                  • Gość: jr Re: 'A.I.- Artificial Intelligence' IP: 203.129.132.* 24.10.02, 04:14
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > No,no,no,no,to wlasnie to powinno zwrocic twoja uwage.
                                                    > Konkurencja na swiecie jest coraz bardziej zacieta,ludziska coraz wiecej
                                                    czasu
                                                    > poswiecaja pracy i brak czasu nawet na one nite stand.
                                                    > Stad ta specjalizacja.

                                                    niestety ludzie to nie roboty... o ile sie nie myle to najwieksi nieudacznicy
                                                    spoleczni swiata to experci IT. to ludzie co szczyca sie ze mowi jezykiem
                                                    maszyn/robotow a oni nawet nie potrafia nawiazac 2 minutowej konwersacji z
                                                    innymi. my ludzie nie jestesmy "zaprogramowani" by sie specjalizowac w jednej
                                                    dziedzinie. waskie specjalizacje sa wydatne, ale na wydajnosci swiat sie nie
                                                    konczy.

                                                    > Tu sie nie zgadzam.
                                                    > To my umieramy i dlatego jestesmy jedyni i niepowtarzalni ze swoimi uczuciami
                                                    > nawet dla ufoludkow(ludzi przyszlosci).
                                                    > Oni nie umieraja i dziela sie wspolna wyzsza inteligencja.
                                                    > Sa jakby terminalami centralnego komputera,dlatego sa takie same i nie musza
                                                    > sie miedzy soba porozumiewac.
                                                    > My tacy nigdy nie bedziemy,bo zawsze znajdzie sie jakis S.O.B. albo
                                                    > Fizyk ,ktorzy nam urozmaica zycie.

                                                    musze powiedziec ze z zniecierpliwieniem oczekuje wynikow na temat klonow
                                                    ludzkich. niestety mysle ze ta technologia 21 wieku nie znajdzie wiecej
                                                    odpowiedzi na temat naszego zycia niz ich mial medrzec 6000 lat temu...

                                                    tak na marginesie to musze przyznac ze jego filmy maja doskonale efekty
                                                    specjalne ale jest to dla mnie typowy przerost formy nad trescia.
                                                    AI to typowy film gdzie rezyser porusza wielkie problemy i tworzy pytania ale
                                                    nie ma sil czy idei by znalezc sensowne odpowiedzi.
                                                  • Gość: MACIEJ SWORDFISH IP: *.ny325.east.verizon.net 24.10.02, 05:27
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > tak na marginesie to musze przyznac ze jego filmy maja doskonale efekty
                                                    > specjalne ale jest to dla mnie typowy przerost formy nad trescia.
                                                    > AI to typowy film gdzie rezyser porusza wielkie problemy i tworzy pytania ale
                                                    > nie ma sil czy idei by znalezc sensowne odpowiedzi.

                                                    NO,NO,NO,NO.
                                                    Znowu sie z toba nie zgadzam,dla mnie "A.I." to bardzo dobry film and I dig it
                                                    all the way up and down.

                                                    Jakbys chcial cos bardziej nam wspolczesnego,z gwiazda kina porn Holly oraz jej
                                                    sprytnym ,przystojnym nieudacznikiem zycziowym mezem Stanley'em ,ktory jest
                                                    najwiekszym hackerem na zachodnim wybrzezu,to tu bardzo polecam "Swordfish".

                                                    Cala siatka terrorystyczna kieruje Gabriel,ktorego gra niezapomniany John T.
                                                    A pomietamy go wszyscy z "Saturday night fever" gdzie w disco obok ktorego
                                                    mieszkalem kilka lat i ktore do tej pory ma te charakterystyczne
                                                    kolorowe,mieniace sie roznokolorowymi swiatelkami obracajace sie kule pod
                                                    sufitem.
                                                    Och ,co to byly za czasy.
                                                    Wywijalem nie gorzej jak Johnny i dostalem free pass na disco za zaslugi.
                                                    Z okna sypialni widzialem oswietlony Verrazzano Bridge.
                                                    Te niezapomniane przechadzki pod mostem i knajpach Bay Ridge,ze o discach nie
                                                    wspomne.
                                                    Nie ma to jak lezec w gorace letnie noce na trawie nad zatoka i wsluchiwac sie
                                                    w syreny statkow down by the bay w kazda mglista noc.
                                                    I grala tam przeciez ta wasza pieknosc australijska Olivia,z tym smiesznym
                                                    akcentem i naiwnoscia obcokrajowca.

                                                    Gabriel trzymal wszystko i wszystkich krotko za ryj,bo jak nie to krotka seria
                                                    z maszynowego i zycie dalej sie toczy.

                                                    No wiec Stanley'owi nie zalezalo na tej q... bylej zonie,lecz na ich
                                                    dziecku,wiec jak wyszedl z pudla za nielegalne podlaczanie sie do komputerow
                                                    Pentagonu,to trzeba nu bylo troche grosza by stanac na nogi i wyrwac corke tej
                                                    q... zonie.

                                                    Ale Gabriel ma juz dla niego "robote" w swojej bandzie i werbuje go z pomoca
                                                    podpalanej Ginger,ktora nawet w majtkach ma podsluch umieszczony,bo gra niby
                                                    agentke DEA.
                                                    Stanley na poczatku sie stawia,ale jak mu blondyna zadlo ciagnie i zoltowlosy
                                                    "Kogut" przystawia lufe do czola,to ta double motivation sprawdza sie perfect.

                                                    Czarny gliniarz probuje Stanley'owi Gabriel'a obrzydzic i sama scena
                                                    poscigu,gdy obaj spadaja z tarasu down the cliff na zlamanie dupy jest warta
                                                    obejrzenia.
                                                    Nie wspomne juz o poscigu samochodowym w ktorym Stanley uczy sie obslugiwac
                                                    manualna skrzynie biegow z szybkoscia 100 mil na godzine a Gabriel w tym samym
                                                    czasie tnie na sieczke konkurencje z maszynowych.
                                                    Sarkazmu nie zabraklo,gdy Gabriel wiesza na lancuchu Ginger i opuszcza ja na
                                                    ziemie tylko po to zeby ja zastrzelic.
                                                    Al-Quaida przy nich-to niedouczeni amatorzy.
                                                    To jest terror w wykonaniu amerykanskim i dziwki tez przedniej klasy.

                                                  • Gość: jr Re: SWORDFISH i inne IP: 203.129.132.* 24.10.02, 08:33
                                                    niestety tego filmu jeszcze nie ogladnalem... czy jest nicolas cage (nie jestem
                                                    pewien pisowni Jego imienia)... moja zona (jak chyba wiekszosc kobiet) uwielbia
                                                    go i nawet nasz synek ma na drugie nicola. pierwsze imie to lucas i musze sie
                                                    przyznac ze nieco wplywu mialy tu gwiezdne wojny... musze jednak przyznac ze
                                                    maniakiem filmowym nie jestem (ciezko znalezc nowe, oryginalne pomysly w
                                                    filmach) i nawet jeszcze nie widzialem star wars - atak clones. czekam na dvd
                                                    i sie doczekac nie moge. grrrrr.
                                                    jestem ciekaw czy gustujesz w filmach typu hanibal i czy juz go widziales? u
                                                    nas w au wchodzi na ekrany dzisiaj, ale nie ogladne go pewnie do nastepnego
                                                    tygodnia (poczekam na tight ass tuesday-hehehe-polowa ceny) czy w usa kina maja
                                                    znizki we wtorki?
                                                  • Gość: Larysa Re: SWORDFISH i inne IP: 213.17.166.* 24.10.02, 15:27
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > niestety tego filmu jeszcze nie ogladnalem... czy jest nicolas cage (nie
                                                    jestem
                                                    >
                                                    > pewien pisowni Jego imienia)... moja zona (jak chyba wiekszosc kobiet)
                                                    uwielbia go i nawet nasz synek ma na drugie nicola. pierwsze imie to lucas i
                                                    musze sie przyznac ze nieco wplywu mialy tu gwiezdne wojny

                                                    To ciesz sie, ze VADER sie nie nazywa, bo inne dzieci w przedszkolu moglyby sie
                                                    bac...Swoja droga Harry Vs. Potter bylby ciekawszy?

                                                    ... musze jednak przyznac ze
                                                    > maniakiem filmowym nie jestem (ciezko znalezc nowe, oryginalne pomysly w
                                                    > filmach) i nawet jeszcze nie widzialem star wars - atak clones.
                                                    czekam na dvd i sie doczekac nie moge. grrrrr.

                                                    Hmm a moze sprobuj po nazwie... "attack of the clones"...

                                                    > jestem ciekaw czy gustujesz w filmach typu hanibal i czy juz go widziales? u
                                                    > nas w au wchodzi na ekrany dzisiaj, ale nie ogladne

                                                    Pochodzisz z Poznania? Obejrze a nie ogladne...:))

                                                    go pewnie do nastepnego
                                                    > tygodnia (poczekam na tight ass tuesday-hehehe-polowa ceny) czy w usa kina
                                                    maja
                                                    >
                                                    > znizki we wtorki?

                                                    W PL w multiplexach tez sa znizki we wtorki i czwartki...tzn.polowa ceny.
                                                    Pozdro,
                                                  • Gość: Larysa Re: SWORDFISH i inne IP: 213.17.166.* 25.10.02, 13:08
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Larysa napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Pochodzisz z Poznania? Obejrze a nie ogladne...:))
                                                    >
                                                    > Ogladne jest bardzo popularne na poludniu Polski i ja stawiam ze jr jest z
                                                    > poludnia.
                                                    > Poczekajmy na odpowiedz jr.
                                                    > A z ciebie Larysa widze Warszawianka pelna geba.

                                                    hmm, no nie zupelnie, urodzilam sie w Wawie ale moi rodzice wlasnie z Poznania
                                                    pochodza:)
                                                    >
                                                  • Gość: jr Re: auto spell check.../ pochodzenie IP: 203.129.132.* 25.10.02, 01:35
                                                    Gość portalu: Larysa napisał(a):


                                                    > To ciesz sie, ze VADER sie nie nazywa, bo inne dzieci w przedszkolu moglyby
                                                    sie
                                                    >
                                                    > bac...Swoja droga Harry Vs. Potter bylby ciekawszy?

                                                    hehe nic lepszego jak poranna (kiedy to czytam) doza sarkazmu! tak trzymaj!
                                                    moj powinnien byc mnie wdzieczny ze go nie nazwalem mieszko albo po naszym
                                                    krolu...

                                                    > Hmm a moze sprobuj po nazwie... "attack of the clones"...

                                                    przepraszam ale tresc jest woele wazniejsza dla mnie niz forma, tak tez
                                                    zaoszczedzam czas na tym jak pisac, i koncentruje sie co pisac...
                                                    ponownie przyjme Twoja uwage jako mala zlosliwosc. czy pracujesz w ten weekend?
                                                    jesli nie to proponuje sie zrelaksowac... hehe

                                                    > Pochodzisz z Poznania? Obejrze a nie ogladne...:))

                                                    a tu musze rozczarowac i Ciebie i pana Macieja. bylem urodzony w gdansku, ale
                                                    moj ojciec to poznaniak. musze z ciezkim sercem przyznac ze nie wielu
                                                    imigrantow spotkalem tu z trojmiasta...:(

                                                    > W PL w multiplexach tez sa znizki we wtorki i czwartki...tzn.polowa ceny.
                                                    > Pozdro,

                                                    a to szczesliwcy, 2 dni w tygodniu. a jednak konkurencja robi swoje. tu w au
                                                    mamy tylko 3 czy 4 wielkie firmy kinowe to chyba sie zmowili...
                                                  • Gość: Larysa Re: auto spell check.../ pochodzenie IP: 213.17.166.* 25.10.02, 13:17

                                                    > hehe nic lepszego jak poranna (kiedy to czytam) doza sarkazmu! tak trzymaj!
                                                    > moj powinnien byc mnie wdzieczny ze go nie nazwalem mieszko albo po naszym
                                                    > krolu...

                                                    No moze przegielam tak z rana ale wiesz..troche smieszy mnie jak ludziska
                                                    nazywaja swoje pociechy w ten sposob..
                                                    W PL kiedys byla moda na Isaure i Leoncia... i inne filmowe imiona..ciekawe co
                                                    na to te dzieci powiedza, jak dorosna..??
                                                    Teraz na przyklad zauwazylam, ze jest moda na nazywanie dzieci po staremu tzn"
                                                    Waldemar, Tadeusz itp...
                                                    >
                                                    > czy pracujesz w ten weekend?
                                                    > jesli nie to proponuje sie zrelaksowac... hehe
                                                    Oj chyba masz racje, chyba rozdraznili mnie co poniektorzy internauci
                                                    i ...zaczelam jak oni...sorrki:)
                                                    >
                                                    > a tu musze rozczarowac i Ciebie i pana Macieja. bylem urodzony w gdansku, ale
                                                    > moj ojciec to poznaniak. musze z ciezkim sercem przyznac ze nie wielu
                                                    > imigrantow spotkalem tu z trojmiasta...:(

                                                    Moi rodzice tez z Poznania..
                                                    >
                                                    > a to szczesliwcy, 2 dni w tygodniu. a jednak konkurencja robi swoje. tu w au
                                                    > mamy tylko 3 czy 4 wielkie firmy kinowe to chyba sie zmowili...

                                                    Wiesz, konkurencja - konkurencją...ale kina naprawde swiecily pustkami, ze
                                                    wzgledu na dosc wysokie ceny biletow (jak na tutejsze zarobki).
                                                    Nie mieli wyjscia:) I mysle, ze dobrze, ze to zmienili, bo naprawde tlumy wala
                                                    teraz do kin i trzeba z duzym wyprzedzeniem we wtorki i czwartki rezerwowac
                                                    bilety.
                                                  • Gość: jr Re: Larysa IP: 203.129.132.* 30.10.02, 00:06
                                                    Gość portalu: Larysa napisał(a):
                                                    > No moze przegielam tak z rana ale wiesz..troche smieszy mnie jak ludziska
                                                    > nazywaja swoje pociechy w ten sposob..
                                                    > W PL kiedys byla moda na Isaure i Leoncia... i inne filmowe imiona..ciekawe
                                                    co
                                                    > na to te dzieci powiedza, jak dorosna..??
                                                    > Teraz na przyklad zauwazylam, ze jest moda na nazywanie dzieci po staremu
                                                    tzn"
                                                    > Waldemar, Tadeusz itp...

                                                    Ty mnie wypominasz ze nazwalem mego syna lucas,a ludzie wracaja do waldemar czy
                                                    tadeusz!?!? a moze ludwik!!! jestem ciekaw jak to przetlumacza na jezyk
                                                    angielski? ja tu sie borykam z moim poznanskim nazwiskiem. wspolczuje memu
                                                    synkowi, a raczej jago nauczycielom... chyba im sie jezyk polamie hehehe

                                                    > Oj chyba masz racje, chyba rozdraznili mnie co poniektorzy internauci
                                                    > i ...zaczelam jak oni...sorrki:)

                                                    z wiele czasu na forum polonia??? hehehe to forum to tylko dla masochistow! hehe

                                                    > Moi rodzice tez z Poznania..

                                                    spod lubonia?

                                                    > Wiesz, konkurencja - konkurencją...ale kina naprawde swiecily pustkami, ze
                                                    > wzgledu na dosc wysokie ceny biletow (jak na tutejsze zarobki).
                                                    > Nie mieli wyjscia:) I mysle, ze dobrze, ze to zmienili, bo naprawde tlumy
                                                    wala
                                                    > teraz do kin i trzeba z duzym wyprzedzeniem we wtorki i czwartki rezerwowac
                                                    > bilety.

                                                    ile tam kosztuje bilet? ty we wtorki ~ USD 5 a pozostale dni ~ USD 8.
                                                  • Gość: Larysa Imiona itp IP: 213.17.166.* 04.11.02, 12:47

                                                    > Ty mnie wypominasz ze nazwalem mego syna lucas,a ludzie wracaja do waldemar
                                                    czy tadeusz!?!? a moze ludwik!!! jestem ciekaw jak to przetlumacza na jezyk
                                                    > angielski? ja tu sie borykam z moim poznanskim nazwiskiem. wspolczuje memu
                                                    > synkowi, a raczej jago nauczycielom... chyba im sie jezyk polamie hehehe

                                                    niech sie lamie:))) zreszta w USA duzy zlepek jest imigrantow z roznych stron
                                                    swiata, wiec powinni byc przyzwyczajeni do roznych nazwisk:)
                                                    > >
                                                    > > Moi rodzice tez z Poznania..
                                                    >
                                                    > spod lubonia?
                                                    Z Poznania z samego serca czyli Starego Miasta:) a teraz w Wawie mieszkamy i
                                                    ja juz sie tutaj urodzilam.
                                                    >
                                                    >
                                                    > ile tam kosztuje bilet? ty we wtorki ~ USD 5 a pozostale dni ~ USD 8.

                                                    Normalnie w tygodniu 20 zl, w piatki i weekendy 24 zł a we wtorki wyjatkowo w
                                                    wakacje byly po 10 zl a teraz w promocji 12 zł i czwartki tez 12 zł.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: SWORDFISH i inne IP: *.ny325.east.verizon.net 24.10.02, 15:58
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > niestety tego filmu jeszcze nie ogladnalem... czy jest nicolas cage (nie
                                                    jestem
                                                    > pewien pisowni Jego imienia)... moja zona (jak chyba wiekszosc kobiet)
                                                    uwielbia
                                                    > go i nawet nasz synek ma na drugie nicola.

                                                    Cage,to jego przybrane,bo urodzil sie Coppola ,ale nie mial sie co wstydzic bo
                                                    wujek go czesto zatrudnial min. w "Peggy Sue got married".
                                                    Ale mnie wpadl w oko w "Racing with the Moon" szczegolnie przy grze w bilarda i
                                                    tatuaz orla na piersi mu dodawal uroku.
                                                    Lubilem go w latach 80 tych,pozniej coraz mniej a teraz on jakby wypadl z
                                                    obiegu.

                                                    > pierwsze imie to lucas i musze sie
                                                    > przyznac ze nieco wplywu mialy tu gwiezdne wojny... musze jednak przyznac ze
                                                    > maniakiem filmowym nie jestem (ciezko znalezc nowe, oryginalne pomysly w
                                                    > filmach) i nawet jeszcze nie widzialem star wars - atak clones. czekam na
                                                    dvd
                                                    > i sie doczekac nie moge. grrrrr.
                                                    > jestem ciekaw czy gustujesz w filmach typu hanibal i czy juz go widziales? u
                                                    > nas w au wchodzi na ekrany dzisiaj, ale nie ogladne go pewnie do nastepnego
                                                    > tygodnia (poczekam na tight ass tuesday-hehehe-polowa ceny) czy w usa kina
                                                    maja
                                                    >
                                                    > znizki we wtorki?
                                                  • Gość: MACIEJ Re: American Beauty - Macieju... IP: *.ny325.east.verizon.net 25.10.02, 04:13
                                                    Gość portalu: deLUC napisał(a):

                                                    > <wtracajac sie w ten watek filmowy> widziales? Na ile wiernie przedstawia
                                                    > on amerykanskie realia? Czy rzeczywiscie zeby odniesc sukces trzeba tam
                                                    > zachowywac sie jak ktos komu juz sie to udalo? Prowadzic zycie
                                                    > manifestujac to?

                                                    Nie widzialem tego filmu,ale chetnie przeczytam twoja recenzje.
                                                    Optymizm i pewnosc siebie pomaga w zyciu i ja to wywiozlem z Polski.
                                                    Nie bylem wsrod wladz zbyt popularny,bo oficjalna linia byla pokora.
                                                  • Gość: MACIEJ W Rosji uwolniono zakladnikow. IP: *.ny325.east.verizon.net 29.10.02, 03:39
                                                    Troche to uwolnienie przypomina mnie wyzwolenie Wschodniej Europy przez Zwiazek
                                                    Radziecki.
                                                    Rozmawialem z Rosjanami ogladajacymi rosyjski program TV w USA i oni
                                                    twierdza,ze lekarze do tej pory nie wiedza jakiego gazu specgrupy uzyly przy
                                                    wyzwalaniu zakladnikow.
                                                    Wyglada na to ze okolo polowa z tych wyzwolonych umrze w szpitalach,a reszta
                                                    bedzie funkcjonowala na zasadzie warzywka.
                                                    Ale uczciwie trzeba stwierdzic,ze budynek udalo sie uratowac.

                                                    Zastanawiam sie jak mozna wyprodukowac gaz obezwladniajacy a nie wyprodukowac
                                                    odtrudki do tego gazu.
                                                    JOrl czesto na tym forum twierdzi ,ze nauka rosyjska jest na niespotykanie
                                                    wysokim poziomie a zolnierz bardzo ideowy,wiec wszyscy spodziewali sie
                                                    popisowej akcji,bysmy w Stanach mieli z czego brac przyklad.

                                                    Logicznie myslac,jesli Czeczency zdecydowali sie na okupowanie teatru w Moskwie
                                                    a nie w jakims zadupiu zauralskim,to swiadczy to o wybitnie politycznych
                                                    zamiarach.
                                                    Bo przeciez mogliby wysadzic kilka blokow mieszkalnych w nocy i nikt by ich nie
                                                    znalazl.
                                                    No wiec CALY SWIAT mial zwrocic na ich akcje uwage,nastepnie mialo dojsc do
                                                    negocjacji i ewentualnie zostaliby aresztowani i wymienieni na jakichs innych
                                                    wiezniow.
                                                    Oczywiscie musieli byc uzbrojeni,bo sprzataczka miotla by ich pogonila.
                                                  • Gość: Larysa Re: W Rosji uwolniono zakladnikow. IP: 213.17.166.* 29.10.02, 14:41
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Troche to uwolnienie przypomina mnie wyzwolenie Wschodniej Europy przez
                                                    Zwiazek
                                                    > Radziecki.
                                                    > Rozmawialem z Rosjanami ogladajacymi rosyjski program TV w USA i oni
                                                    > twierdza,ze lekarze do tej pory nie wiedza jakiego gazu specgrupy uzyly przy
                                                    > wyzwalaniu zakladnikow.
                                                    > Wyglada na to ze okolo polowa z tych wyzwolonych umrze w szpitalach,a reszta
                                                    > bedzie funkcjonowala na zasadzie warzywka.
                                                    > Ale uczciwie trzeba stwierdzic,ze budynek udalo sie uratowac.
                                                    >
                                                    > Zastanawiam sie jak mozna wyprodukowac gaz obezwladniajacy a nie wyprodukowac
                                                    > odtrudki do tego gazu.

                                                    Wedlug informacji, ktore posiadamy w PL, to lekarze w Rosji podaja antidotum
                                                    ale nazwy obydwu nie sa podawane do publicznej wiadomosci.
                                                    Istnieja spekulacje, ze Rosjanie uzyli broni chemicznej, co jest zabronione i
                                                    teraz po prostu nie chca sie do tego przyznac...

                                                    > JOrl czesto na tym forum twierdzi ,ze nauka rosyjska jest na niespotykanie
                                                    > wysokim poziomie a zolnierz bardzo ideowy,wiec wszyscy spodziewali sie
                                                    > popisowej akcji,bysmy w Stanach mieli z czego brac przyklad.

                                                    Popisowej akcji rowniez moglismy sie spodziewac po USA 11.09...
                                                    Przeciez Wasza nauka, zolnierze i cala reszta sa rowniez na wysokim poziomie i
                                                    co?!
                                                    Mysle, ze jest to dowod na to, ze opanowanie akcji terrorystycznych nie zalezy
                                                    ani od zamoznosci ani mozliwosci technicznych...
                                                    Jest to szantaz i zonglerka ludzkim zyciem...i tylko w filmach agenci typu
                                                    James Bond lub McGyver, potrafia uratowac sytuacje..
                                                    >
                                                    > Logicznie myslac,jesli Czeczency zdecydowali sie na okupowanie teatru w
                                                    Moskwie
                                                    > a nie w jakims zadupiu zauralskim,to swiadczy to o wybitnie politycznych
                                                    > zamiarach.
                                                    > Bo przeciez mogliby wysadzic kilka blokow mieszkalnych w nocy i nikt by ich
                                                    nie
                                                    > znalazl.
                                                    > No wiec CALY SWIAT mial zwrocic na ich akcje uwage,nastepnie mialo dojsc do
                                                    > negocjacji i ewentualnie zostaliby aresztowani i wymienieni na jakichs innych
                                                    > wiezniow.
                                                    > Oczywiscie musieli byc uzbrojeni,bo sprzataczka miotla by ich pogonila.

                                                    Tak mialo byc ale Putin nie dopuscil do negocjacji...Czy to byl blad? Zdania sa
                                                    podzielone. Obawiam sie, ze nie posiadamy wiarygodnych danych, zeby moc
                                                    obiektywnie ocenic sytuacje...
                                                  • Gość: MACIEJ Re: W Rosji uwolniono zakladnikow. IP: *.ny325.east.verizon.net 29.10.02, 18:33
                                                    Gość portalu: Larysa napisał(a):


                                                    > > Zastanawiam sie jak mozna wyprodukowac gaz obezwladniajacy a nie wyproduko
                                                    > wac
                                                    > > odtrudki do tego gazu.
                                                    >
                                                    > Wedlug informacji, ktore posiadamy w PL, to lekarze w Rosji podaja antidotum
                                                    > ale nazwy obydwu nie sa podawane do publicznej wiadomosci.
                                                    > Istnieja spekulacje, ze Rosjanie uzyli broni chemicznej, co jest zabronione i
                                                    > teraz po prostu nie chca sie do tego przyznac...

                                                    Tak i tu sie tego ludzie domyslaja.


                                                    > Popisowej akcji rowniez moglismy sie spodziewac po USA 11.09...
                                                    > Przeciez Wasza nauka, zolnierze i cala reszta sa rowniez na wysokim poziomie
                                                    i
                                                    > co?!

                                                    Mysle ze operacja w Afganistanie byla bardzo udana.
                                                    Od tamtego czasu nie ma zamachow na ziemii amerykanskiej.
                                                    Terrorysci beda sie przenosili do tych krajow,ktore nie sa w stania nalezycie
                                                    zareagowac,jak np. Indonezja.
                                                    W Radzie Bezpieczenstwa Rosja i Francja byly przeciwne propozycji USA
                                                    zwalczania terroryzmu.
                                                    Teraz powoli zaczynaja zmieniac zdanie.
                                                    Madry i silny wytycza droge dzialania,a reszta albo nadaza albo musi sie uczyc
                                                    na wlasnych bledach.

                                                    > Mysle, ze jest to dowod na to, ze opanowanie akcji terrorystycznych nie
                                                    zalezy
                                                    > ani od zamoznosci ani mozliwosci technicznych...
                                                    > Jest to szantaz i zonglerka ludzkim zyciem...i tylko w filmach agenci typu
                                                    > James Bond lub McGyver, potrafia uratowac sytuacje..
                                                    > >
                                                    > > Logicznie myslac,jesli Czeczency zdecydowali sie na okupowanie teatru w
                                                    > Moskwie
                                                    > > a nie w jakims zadupiu zauralskim,to swiadczy to o wybitnie politycznych
                                                    > > zamiarach.
                                                    > > Bo przeciez mogliby wysadzic kilka blokow mieszkalnych w nocy i nikt by ic
                                                    > h
                                                    > nie
                                                    > > znalazl.
                                                    > > No wiec CALY SWIAT mial zwrocic na ich akcje uwage,nastepnie mialo dojsc d
                                                    > o
                                                    > > negocjacji i ewentualnie zostaliby aresztowani i wymienieni na jakichs inn
                                                    > ych
                                                    > > wiezniow.
                                                    > > Oczywiscie musieli byc uzbrojeni,bo sprzataczka miotla by ich pogonila.
                                                    >
                                                    > Tak mialo byc ale Putin nie dopuscil do negocjacji...Czy to byl blad? Zdania
                                                    sa
                                                    > podzielone.

                                                    Jesli zdania sa podzielone,to znaczy ze Putin mogl podjac gorsza decyzje.
                                                    Bo wycofanie prawoslawnych Rosjan z muzulmanskiej Czeczenii nie wchodzi w
                                                    rachube.

                                                    > Obawiam sie, ze nie posiadamy wiarygodnych danych, zeby moc
                                                    > obiektywnie ocenic sytuacje...
                                                  • Gość: jr Re: W Rosji uwolniono zakladnikow. IP: 203.129.132.* 30.10.02, 00:40
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > > Popisowej akcji rowniez moglismy sie spodziewac po USA 11.09...
                                                    > > Przeciez Wasza nauka, zolnierze i cala reszta sa rowniez na wysokim poziom
                                                    > ie
                                                    > i
                                                    > > co?!
                                                    >
                                                    > Mysle ze operacja w Afganistanie byla bardzo udana.
                                                    > Od tamtego czasu nie ma zamachow na ziemii amerykanskiej.
                                                    > Terrorysci beda sie przenosili do tych krajow,ktore nie sa w stania nalezycie
                                                    > zareagowac,jak np. Indonezja.

                                                    to jest racja. usa zapchnelo terrorystow ze swojej ziemi na inne (np. bali). -
                                                    coz bezpieczenstwo swych obywateli jest wazniejsze. innymi slowy za
                                                    imperialistyczne podboje usa teraz beda placic biedni z krajow 3 swiata - hail
                                                    usa! nastepnym razem zanim bedziecie sponsorowac i trenowac islamskich
                                                    psychopatow pomyslcie 10 razy! "kto mieczem wojuje..."

                                                    > W Radzie Bezpieczenstwa Rosja i Francja byly przeciwne propozycji USA
                                                    > zwalczania terroryzmu.
                                                    > Teraz powoli zaczynaja zmieniac zdanie.
                                                    > Madry i silny wytycza droge dzialania,a reszta albo nadaza albo musi sie
                                                    uczyc
                                                    > na wlasnych bledach.

                                                    indonesia tez zmienila zdanie. ciekawe jednak jak dlugo rzad sie tam utrzyma?
                                                    islamscy liderzy powiedzieli krotko ze jesli indonesia bedzie kontynuowac swoja
                                                    polityke antyterrorystczna to obala rzad!!! ciekawe czy zobaczymy amerykanskie
                                                    lotniskowce czyszczace ten smietnik na 40 tysiacach wysp indonezyjskich!!! hej,
                                                    jest zawsze 200 komandosow z australi co tak sie sprawdzili w afganistani, moze
                                                    oni sprostaja jednej z najwiekszych armi swiata - indozezji!
                                                  • Gość: MACIEJ Re: W Rosji uwolniono zakladnikow.Lokalne Taliby IP: *.ny325.east.verizon.net 30.10.02, 02:02
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > to jest racja. usa zapchnelo terrorystow ze swojej ziemi na inne (np. bali). -

                                                    Terrorysci NIGDY nie mieli mocnego oparcia na ziemi amerykanskiej.
                                                    Ci ktorzy zniszczyli WTC byli obywatelami A.Saudyjskiej studiujacy w EUropie i
                                                    tam wlasnie zorganizowani w niezla siatke.
                                                    Bush przeznaczyl wiecej pieniedzy na Homeland Security, ktore lokalny Talib
                                                    demokrata Tom Daschle,ciagle blokowal.

                                                    > coz bezpieczenstwo swych obywateli jest wazniejsze.

                                                    Kazdy powinien troszczyc sie o swoje bezpieczenstwo.
                                                    Tak jak Polska.
                                                    Na kolanach do NATO,ale ani grosza na zbrojenia.

                                                    > innymi slowy za
                                                    > imperialistyczne podboje usa teraz beda placic biedni z krajow 3 swiata -
                                                    hail
                                                    > usa! nastepnym razem zanim bedziecie sponsorowac i trenowac islamskich
                                                    > psychopatow pomyslcie 10 razy! "kto mieczem wojuje..."

                                                    Oni byli wspomagani by zwalczac gorszych psychopatow.
                                                    Niestety w 3 cim swiecie jest mnostwo psychopatow i malo normalnych ludzi.

                                                    > > W Radzie Bezpieczenstwa Rosja i Francja byly przeciwne propozycji USA
                                                    > > zwalczania terroryzmu.
                                                    > > Teraz powoli zaczynaja zmieniac zdanie.
                                                    > > Madry i silny wytycza droge dzialania,a reszta albo nadaza albo musi sie
                                                    > uczyc
                                                    > > na wlasnych bledach.
                                                    >
                                                    > indonesia tez zmienila zdanie. ciekawe jednak jak dlugo rzad sie tam utrzyma?
                                                    > islamscy liderzy powiedzieli krotko ze jesli indonesia bedzie kontynuowac
                                                    swoja
                                                    > polityke antyterrorystczna to obala rzad!!! ciekawe czy zobaczymy
                                                    amerykanskie
                                                    > lotniskowce czyszczace ten smietnik na 40 tysiacach wysp indonezyjskich!!!
                                                    hej,
                                                    > jest zawsze 200 komandosow z australi co tak sie sprawdzili w afganistani,
                                                    moze
                                                    > oni sprostaja jednej z najwiekszych armi swiata - indozezji!

                                                    Najpierw mozna ich odizolowac,a jak to nie pomoze,to trzeba bedzie uderzyc.
                                                  • Gość: jr Re: W Rosji uwolniono zakladnikow.Lokalne Taliby IP: 203.129.132.* 30.10.02, 05:00
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Terrorysci NIGDY nie mieli mocnego oparcia na ziemi amerykanskiej.
                                                    > Ci ktorzy zniszczyli WTC byli obywatelami A.Saudyjskiej studiujacy w EUropie
                                                    i
                                                    > tam wlasnie zorganizowani w niezla siatke.
                                                    > Bush przeznaczyl wiecej pieniedzy na Homeland Security, ktore lokalny Talib
                                                    > demokrata Tom Daschle,ciagle blokowal.

                                                    czy usa caly czas planuje budowe anty-rakietowego systemu obronnego?

                                                    > Oni byli wspomagani by zwalczac gorszych psychopatow.
                                                    > Niestety w 3 cim swiecie jest mnostwo psychopatow i malo normalnych ludzi.

                                                    nie mysle by JORL zgodzil sie ze rosja byla (jest) w 3cim swiecie... hehe

                                                    > Najpierw mozna ich odizolowac,a jak to nie pomoze,to trzeba bedzie uderzyc.

                                                    niestety amerykanskie taktyki (bomb, bomb i jeszcze raz bomb) na wiele sie nie
                                                    zdadza w jakarcie. byly prezydent indonezji (ciagle ogromne poparcie wsrod
                                                    generalow) powiedzial jasno: to amerykanie podlozyli bombe na bali!!! jestem
                                                    pewien ze 99% "bojownikow" islamu w to uwierzylo...

                                                  • Gość: MACIEJ Re: W Rosji uwolniono zakladnikow.Lokalne Taliby IP: *.ny325.east.verizon.net 31.10.02, 03:30
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):

                                                    > czy usa caly czas planuje budowe anty-rakietowego systemu obronnego?

                                                    Musi byc chyba jakies miejsce na swiecie,gdzie ludzie z calego swiata beda
                                                    mogli przyjechac i zainwestowac swoje pieniadze i zamieszkac kolo nich bez
                                                    obawy atakow niedorozwojow z 3 ciego swiata.
                                                    Takim Francuzom trzeba pare razy proste rzeczy powtarzac zeby zaczelo im
                                                    switac,choc dopiero atak na tankowiec otworzyl im troche oczy.
                                                    USA tlumacza EUropejczykom jak opoznionym w rozwoju,ze terrorowi trzeba sie
                                                    ostro przeciwstawic(czyli tylko w ten sposob jaki jest dla nich zrozumialy).

                                                    > niestety amerykanskie taktyki (bomb, bomb i jeszcze raz bomb) na wiele sie
                                                    nie
                                                    > zdadza w jakarcie. byly prezydent indonezji (ciagle ogromne poparcie wsrod
                                                    > generalow) powiedzial jasno: to amerykanie podlozyli bombe na bali!!! jestem
                                                    > pewien ze 99% "bojownikow" islamu w to uwierzylo...

                                                    Mozna zastosowac francuskie metody:pogadamy-poczekamy az nam znowu tankowiec
                                                    wysadza.
                                                    W Indonezji juz chyba oficjalnie wiadomo ,ze ten francuski tankowiec to robota
                                                    CIA.
                                                    Co by bys zrobil,gdybys stanal na wprost uzbrojonego terrorysty??
                                                    Dyskutowal z nim?
                                                    Przeciez gdyby chodzilo mu o dyskusje,to by nie przychodzil z bronia na
                                                    spotkanie.
                                                  • Gość: jr Re: W Rosji uwolniono zakladnikow.Lokalne Taliby IP: 203.129.132.* 01.11.02, 03:53
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Mozna zastosowac francuskie metody:pogadamy-poczekamy az nam znowu tankowiec
                                                    > wysadza.
                                                    > W Indonezji juz chyba oficjalnie wiadomo ,ze ten francuski tankowiec to
                                                    robota
                                                    > CIA.
                                                    > Co by bys zrobil,gdybys stanal na wprost uzbrojonego terrorysty??
                                                    > Dyskutowal z nim?
                                                    > Przeciez gdyby chodzilo mu o dyskusje,to by nie przychodzil z bronia na
                                                    > spotkanie.

                                                    zgadzam sie Macieju ze z chamstwem tylko chamstwem mozna walczyc. niestety
                                                    tylko pare panstw (mam nadzieje za au tez) moze sobie pozwolic na otwarta walke
                                                    przeciw terrorystom. po ataku na bali pewnie wiele by sie tam nie stalo gdyby
                                                    nie pomoc ze strony policji i specjalistow z au, usa, czy eu...

                                                    natura ludzka jest zadziwiajaca... w ciagu ostatnich 2 dni sily
                                                    antyterrorystyczne dokonaly paru rajdow na domy podejrzanych terrorystow.
                                                    gazety juz sie ropisuja ze policja to brutalni aroganci, ze rodziny cierpia bo
                                                    je zbudzono o 8 rano, ze zony placza bo drzwi wylamano itd itd.... niektorzy
                                                    chca podawac policje do sadu! a 2 tygodnie temu zginelo ~ 100 kangurow w
                                                    zamachu... czemu ludzie sa tacy slepi?!?! ja tego nie pojme....
                                                  • Gość: MACIEJ Re: W Rosji uwolniono zakladnikow.Lokalne Taliby IP: *.ny325.east.verizon.net 01.11.02, 04:46
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):


                                                    > zgadzam sie Macieju ze z chamstwem tylko chamstwem mozna walczyc. niestety
                                                    > tylko pare panstw (mam nadzieje za au tez) moze sobie pozwolic na otwarta
                                                    walke
                                                    >
                                                    > przeciw terrorystom. po ataku na bali pewnie wiele by sie tam nie stalo gdyby
                                                    > nie pomoc ze strony policji i specjalistow z au, usa, czy eu...
                                                    >
                                                    > natura ludzka jest zadziwiajaca... w ciagu ostatnich 2 dni sily
                                                    > antyterrorystyczne dokonaly paru rajdow na domy podejrzanych terrorystow.
                                                    > gazety juz sie ropisuja ze policja to brutalni aroganci, ze rodziny cierpia
                                                    bo
                                                    > je zbudzono o 8 rano,

                                                    Bo normalnie walesaja sie po spelunach i cpaja do 4 rano.
                                                    Budza sie w poludnie skeszowac welfare czek,znowu w kime i wieczorem wypad jak
                                                    zawsze.

                                                    > ze zony placza bo drzwi wylamano itd itd.... niektorzy
                                                    > chca podawac policje do sadu! a 2 tygodnie temu zginelo ~ 100 kangurow w
                                                    > zamachu... czemu ludzie sa tacy slepi?!?! ja tego nie pojme....

                                                    Jak stworzysz ludziom wysokie socjale,to swiat staje sie nie do pojecia.
                                                    Wiekszosc zamachowcow na WTC nie bylo z biednego Sudanu,lecz z Arabii Saud.
                                                    Podatkow tam nie ma,obcokrajowcy na nich pracuja.
                                                    Rzad dochodami z ropy wszystkich rowno obdziela,to obijaja kijem gruchy i
                                                    kombinuja jakby upierdlic tych ktorzy praca dochodza do sukcesow.
                                                    Postawic na ich czele fanatyka religijnego i juz masz calkiem sprawna
                                                    organizacje wywrotowa.
                                                  • Gość: Larysa Dania w tarapatach... IP: 213.17.166.* 04.11.02, 13:18
                                                    Ciekawe jaka decyzje podejmie teraz rzad Danii? Czy zdecyduja sie na
                                                    ekstradycję czeczenskiego obywatela Ahmeda Zakajewa (terroryste czy nie?) czy
                                                    nie ulegna dosc stanowczym naciskom Rosji i dadza mu azyl? Ponoc Dania jest
                                                    jednym z najbezpieczniejszych i najbardziej autonomicznych panstw w Europie.. i
                                                    prosze, znalezli sie w niezlej kropce...


                                                  • Gość: MACIEJ Re: Dania w tarapatach... IP: *.ny325.east.verizon.net 05.11.02, 04:37
                                                    Gość portalu: Larysa napisał(a):

                                                    > Ciekawe jaka decyzje podejmie teraz rzad Danii? Czy zdecyduja sie na
                                                    > ekstradycję czeczenskiego obywatela Ahmeda Zakajewa (terroryste czy nie?) czy
                                                    > nie ulegna dosc stanowczym naciskom Rosji i dadza mu azyl? Ponoc Dania jest
                                                    > jednym z najbezpieczniejszych i najbardziej autonomicznych panstw w Europie..
                                                    i
                                                    >
                                                    > prosze, znalezli sie w niezlej kropce...


                                                    A na jakich zasadach maja go ekstradowac?
                                                    Ja slyszalem ,ze on jest bratem czlowieka,ktorego Rosja uznaje za terroryste.
                                                    Brat Billa Clintona jest narkomanem,przesiedzial swoje w pudle i Bill go
                                                    wypuscil przed odejsciem z officu.
                                                    Ruscy sobie za duzo pozwalaja w EUropie,ale jak Jankesi dobiora sie do d...
                                                    Irakowi,to ostatnim terrorysta na swiecie zostanie Rosja i wtedy bedzie tango.
                                                    Przeciez ta cala bron ABC Rosja sprzedala Irakowi.
                                                    Rosja wie co sie swieci i ze to sa ich ostatnie podrygi.
                                                  • Gość: Larysa Re: Dania w tarapatach... IP: 213.17.166.* 05.11.02, 13:31

                                                    > A na jakich zasadach maja go ekstradowac?

                                                    Jezeli oskarzaja go o terroryzm i jest scigany przez prawo (phi?) rosyjskie
                                                    czyli jest przestepca... to maja podstawy do ekstradycji. Tutaj jest wlasnie
                                                    problem, bo wiadomo powszechnie co sie dzieje w Rosji...to moze byc zupelnie
                                                    niewinny czlowiek:( Dania wiec ma moralny dylemat. Nikt nie wie, czy ten
                                                    czlowiek ma na sumieniu ten ostatni zamach w teatrze czy jest nieslusznie
                                                    oskarzany. Stanowisko Rosji jest jak zwykle dosc stanowcze.....

                                                    > Ja slyszalem ,ze on jest bratem czlowieka,ktorego Rosja uznaje za terroryste.
                                                    > Brat Billa Clintona jest narkomanem,przesiedzial swoje w pudle i Bill go
                                                    > wypuscil przed odejsciem z officu.

                                                    O tym nic mi nie wiadomo....

                                                    > Ruscy sobie za duzo pozwalaja w EUropie,ale jak Jankesi dobiora sie do d...
                                                    > Irakowi,

                                                    a kiedy to bedzie?? Cos chyba zapal ostygl....


                                                    to ostatnim terrorysta na swiecie zostanie Rosja i wtedy bedzie tango.
                                                    > Przeciez ta cala bron ABC Rosja sprzedala Irakowi.
                                                    > Rosja wie co sie swieci i ze to sa ich ostatnie podrygi.

                                                    Rosja wlasnie nie dopuszcza do Siebie tej mysli...
                                                    Caly czas twierdza, ze sa mocarstwem a tak naprawde wszystko chwiele sie i wisi
                                                    na cieniutkiej lince....Ciekawe kiedy peknie i jakie beda tego konsekwencje...
                                                  • feezyk W jakich tarapatach??? 05.11.02, 14:00
                                                    Gość portalu: Larysa napisał(a):

                                                    >>
                                                    > Jezeli oskarzaja go o terroryzm i jest scigany przez
                                                    prawo (phi?) rosyjskie
                                                    > czyli jest przestepca... to maja podstawy do
                                                    ekstradycji.

                                                    Nie, to zupelnie nie wystarcza. Musza byc bardzo mocne
                                                    dowody,
                                                    inaczej panstwo demokratyczne nie ma prawa dokonac
                                                    ektradycji.


                                                    > Tutaj jest wlasnie
                                                    > problem, bo wiadomo powszechnie co sie dzieje w
                                                    Rosji...to moze byc zupelnie
                                                    > niewinny czlowiek:(

                                                    Ten facet, to ... aktor. Ponoc cos w rodzaju Holoubka.
                                                    Jeden z najspokojniejszych ludzi w Czeczenii.


                                                    > Dania wiec ma moralny dylemat. Nikt nie wie, czy ten
                                                    > czlowiek ma na sumieniu ten ostatni zamach w teatrze
                                                    czy jest nieslusznie
                                                    > oskarzany. Stanowisko Rosji jest jak zwykle dosc
                                                    stanowcze.....
                                                    >

                                                    Dania nie ma zadnego dylematu.
                                                    Nie bedzie niezbitych dowodow - nie bedzie ekstradycji.


                                                    > Caly czas twierdza, ze sa mocarstwem a tak
                                                    > naprawde wszystko chwiele sie i wisi
                                                    > na cieniutkiej lince....Ciekawe kiedy peknie i jakie
                                                    > beda tego konsekwencje...

                                                    Przeciez juz peklo: militarnie, gospodarczo,
                                                    terytorialnie.
                                                    Rosja jest nadal waznym panstwem, ze wzgledu na
                                                    obszar, surowce, bron atomowa i technologie.
                                                    Na szczescie, juz nie ma istotnego wplywu na to, co
                                                    sie dzieje poza jej granicami. Niestety, wciaz jeszcze
                                                    morduje bezkarnie swoich obywateli (Czeczenow, w tym
                                                    przypadku). To, co "grozi" Rosji to dalsza
                                                    decentraliacja
                                                    wladzy. Oby peklo jak najszybciej!

                                                    Pozdrawiam
                                                    F.
                                                  • Gość: MACIEJ Predator w akcji IP: *.ny325.east.verizon.net 05.11.02, 16:02
                                                    feezyk napisał:

                                                    > Gość portalu: Larysa napisał(a):

                                                    > > Caly czas twierdza, ze sa mocarstwem a tak
                                                    > > naprawde wszystko chwiele sie i wisi
                                                    > > na cieniutkiej lince....Ciekawe kiedy peknie i jakie
                                                    > > beda tego konsekwencje...
                                                    >
                                                    > Przeciez juz peklo: militarnie, gospodarczo,
                                                    > terytorialnie.
                                                    > Rosja jest nadal waznym panstwem, ze wzgledu na
                                                    > obszar, surowce, bron atomowa i technologie.
                                                    > Na szczescie, juz nie ma istotnego wplywu na to, co
                                                    > sie dzieje poza jej granicami. Niestety, wciaz jeszcze
                                                    > morduje bezkarnie swoich obywateli (Czeczenow, w tym
                                                    > przypadku).

                                                    Czeczenia,to jest kolejne terytoriu muzulmanskie podbite przez prawoslawnych
                                                    Rosjan.
                                                    Calkiem podobnie jak wyspy Kurylskie,ktore Rosja zagrabila po zrzuceniu przez
                                                    USA bomb na Hiroshime i Nagasaki,czyli po kapitulacji Japonii.
                                                    Wojna dla Rosji zakonczyla sie na poczatku maja,ale dobry zlodziej i w sierpniu
                                                    skorzysta z okazji.
                                                    Wiekszosc spoleczenstwa rosyjskiego jest przeciwna zwrotowi Kurylii i Czeczenii
                                                    ich prawowitym wlascicielom.
                                                    Czyli wg Rosjan zlodziej ma prawo wlasnosci do kradzionego.

                                                    > To, co "grozi" Rosji to dalsza
                                                    > decentraliacja
                                                    > wladzy. Oby peklo jak najszybciej!

                                                    O tej decentralizacji mowi sie juz dosc dawno i jest to chyba jedyne wyjscie z
                                                    sytuacji.

                                                    > Pozdrawiam
                                                    > F.

                                                    Chlopcy "osamowcy" jechali na "wycieczke"samochodem w Jemenie i Predator ich
                                                    namierzyl i wyslal rakiete.
                                                    Calkiem podobnie moze byc w Iraku,bo juz tam Predatory sa i poluja.
                                                    Wystarczy namiar z ziemi,lub uzycie telefonu komorkowego i ostatnie sekundy sa
                                                    odliczane.
                                                  • Gość: MACIEJ WHEN THE SHIT HIT THE FAN IP: *.ny325.east.verizon.net 07.11.02, 04:11
                                                    Zarty sie skonczyly i zaczynaja sie rzady twardej reki.

                                                    Cos tak ,jakby zlotousty Eisenhower zmartwychwstal.

                                                    Bush dokonal tego,czego sie Reaganowi nie udalo.
                                                    White House i obie izby w rekach republikanow.

                                                    Juz teraz ten junkyard dog Gephard i talib Daschle(dziwna zbieznosc obcych
                                                    nazwisk w Kongresie) beda mogli sobie nadaremnie poujadac,a nie rzadzic jak
                                                    jeszcze nie tak dawno.
                                                    Zemscila sie na gamoniach opozycja do Homeland Security.

                                                    Czego mozna spodziewac sie w najblizszym czasie?
                                                    OCZYWISCIE OBNIZKI PODATKOW.
                                                    Wydatki budzetowe tez musza zmalec,bo jak tu wytrzymac konkurencje Chin z 16%
                                                    podatkami,gdy u nas pod federalne to niemal 30% doch nar.

                                                    Kto by sie w takiej chwili martwil o EU gdzie podatki siegaja 50% i stopy
                                                    procentowe raczej wzrosna niz zmaleja.

                                                    I co USA ma wspolnego z EU??

                                                    Mniej wiecej to samo ,co kiedys NRD z RFN.

                                                    Calkiem inny ustroj,calkiem inni ludzie.
                                                  • Gość: jr Re:dziekuje Macieju IP: 203.129.132.* 07.11.02, 04:25
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Zarty sie skonczyly i zaczynaja sie rzady twardej reki.
                                                    >
                                                    > Cos tak ,jakby zlotousty Eisenhower zmartwychwstal.
                                                    >
                                                    > Bush dokonal tego,czego sie Reaganowi nie udalo.
                                                    > White House i obie izby w rekach republikanow.
                                                    >
                                                    > Juz teraz ten junkyard dog Gephard i talib Daschle(dziwna zbieznosc obcych
                                                    > nazwisk w Kongresie) beda mogli sobie nadaremnie poujadac,a nie rzadzic jak
                                                    > jeszcze nie tak dawno.
                                                    > Zemscila sie na gamoniach opozycja do Homeland Security.
                                                    >
                                                    > Czego mozna spodziewac sie w najblizszym czasie?
                                                    > OCZYWISCIE OBNIZKI PODATKOW.
                                                    > Wydatki budzetowe tez musza zmalec,bo jak tu wytrzymac konkurencje Chin z 16%
                                                    > podatkami,gdy u nas pod federalne to niemal 30% doch nar.
                                                    >
                                                    > Kto by sie w takiej chwili martwil o EU gdzie podatki siegaja 50% i stopy
                                                    > procentowe raczej wzrosna niz zmaleja.
                                                    >
                                                    > I co USA ma wspolnego z EU??
                                                    >
                                                    > Mniej wiecej to samo ,co kiedys NRD z RFN.
                                                    >
                                                    > Calkiem inny ustroj,calkiem inni ludzie.

                                                    musze przyznac ze choc nie popieram w 100% zagranicznej polityki usa to jesli
                                                    chodzi o zagadnienia gospodarki to przekonales mnie Macieju ze amerykanie nie
                                                    maja sobie rownych w obecnych czasach. mam nadzieje ze jednego dnia bedzie mi
                                                    dane odwiedzic ten kontynent i przekonac sie o wszystkim na wlasne oczy...;)
                                                  • Gość: MACIEJ Niskie podatki IP: *.ny325.east.verizon.net 07.11.02, 16:40
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):


                                                    > musze przyznac ze choc nie popieram w 100% zagranicznej polityki usa

                                                    Zeby ta polityke dobrze zrozumiec,to trzeba tu byc i powoli dorastac do niej.

                                                    > to jesli
                                                    > chodzi o zagadnienia gospodarki to przekonales mnie Macieju ze amerykanie nie
                                                    > maja sobie rownych w obecnych czasach. mam nadzieje ze jednego dnia bedzie mi
                                                    > dane odwiedzic ten kontynent i przekonac sie o wszystkim na wlasne oczy...;)

                                                    Coraz czesciej mowi sie o obnizkach podatkow w USA tuz po nowym roku.
                                                    My przeciez tez czujemy sie zagrozeni,ze moze nas spotkac to co Japonie i EU
                                                    jesli nie bedziemy obnizac podatkow.
                                                    Sprobuj konkurowac z Chinczykami przy bezclowym handlu,jesli oni maja podatki
                                                    tylko 16% i robol ma na godzine 0,5-1,0 doll.
                                                  • Gość: jr Re: slabosci chin IP: 203.129.132.* 08.11.02, 05:45
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Gość portalu: jr napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > musze przyznac ze choc nie popieram w 100% zagranicznej polityki usa
                                                    >
                                                    > Zeby ta polityke dobrze zrozumiec,to trzeba tu byc i powoli dorastac do niej.
                                                    >
                                                    > > to jesli
                                                    > > chodzi o zagadnienia gospodarki to przekonales mnie Macieju ze amerykanie
                                                    > nie
                                                    > > maja sobie rownych w obecnych czasach. mam nadzieje ze jednego dnia bedzie
                                                    > mi
                                                    > > dane odwiedzic ten kontynent i przekonac sie o wszystkim na wlasne oczy...
                                                    > ;)
                                                    >
                                                    > Coraz czesciej mowi sie o obnizkach podatkow w USA tuz po nowym roku.
                                                    > My przeciez tez czujemy sie zagrozeni,ze moze nas spotkac to co Japonie i EU
                                                    > jesli nie bedziemy obnizac podatkow.
                                                    > Sprobuj konkurowac z Chinczykami przy bezclowym handlu,jesli oni maja podatki
                                                    > tylko 16% i robol ma na godzine 0,5-1,0 doll.

                                                    nie mysle ze inne panstwo bedzie w stanie zagrozic chinom (ekonomicznie,
                                                    politycznie czy militarnie), jedyna nadzieja jest ze chiny sie rozpadna od
                                                    srodka...
                                                  • Gość: MACIEJ Re: slabosci chin IP: *.ny325.east.verizon.net 08.11.02, 21:48
                                                    Gość portalu: jr napisał(a):


                                                    > > Coraz czesciej mowi sie o obnizkach podatkow w USA tuz po nowym roku.
                                                    > > My przeciez tez czujemy sie zagrozeni,ze moze nas spotkac to co Japonie i
                                                    > EU
                                                    > > jesli nie bedziemy obnizac podatkow.
                                                    > > Sprobuj konkurowac z Chinczykami przy bezclowym handlu,jesli oni maja poda
                                                    > tki
                                                    > > tylko 16% i robol ma na godzine 0,5-1,0 doll.
                                                    >
                                                    > nie mysle ze inne panstwo bedzie w stanie zagrozic chinom (ekonomicznie,
                                                    > politycznie czy militarnie), jedyna nadzieja jest ze chiny sie rozpadna od
                                                    > srodka...

                                                    Z pewnoscia bedzie dochodzilo do decentralizacji wladzy,to jest normalne w
                                                    kazdym kraju.
                                                    Nie mysle jednak zeby Chiny sie kiedykolwiek rozpadly,glownie dlatego ze zalezy
                                                    im na jednych Chinach,czyli polaczeniu z Taiwanem.
                                                    Po przylaczeniu Hong-Kongu nie zniszczyli go,czyli wykazali ,ze umieja dobrze
                                                    wspolpracowac i respektowac prawa innych.
                                                  • Gość: MACIEJ BOLEK IP: *.ny325.east.verizon.net 11.11.02, 06:24
                                                    Jak zobaczylem prognoze pogody na weekend,cos mnie tknelo.
                                                    trzeba sie przeprosic z lasem i jeziorami,zagrabic zolty jesienny lisc i zagrac
                                                    z Bolkiem w pingla.
                                                    Pakuje dzieciaki w pospiechu do bryki.
                                                    Wpadam do polskiego sklepu po wieksza ilosc podwawelskiej na ognisko i jakas
                                                    szostke trzeba schwycic,by pozniej puste puszki porozwieszac na drzewach i
                                                    wprawiac oko na zmiane z Juniorem.
                                                    Juz w drodze over the river and thru the woods oczy zawieszalem na
                                                    roznokolorowych koronach drzew,szczescie ze hi-way byl prosty i pusty bo nie
                                                    sposob bylo patrzec przed siebie przy tych zmieniajacych sie kolorach drzew.
                                                    Dzieciakom krotko i ostro powiedzialem ze grabic maja z gorki,od drogi do
                                                    jeziora,a nad jeziorem wedle scietych palikow bedzie szumialo ognisko w lesie.
                                                    Syn chcial pograc w pingla,zgodzilem sie chetnie,bo pomyslalem ,ze przy okazji
                                                    Bolka jeszcze raz przecwicze.
                                                    Jakas dzikosc przodkow ze mnie wychodzi,bo jak siedze w domu to zauwazylem ze
                                                    najbardziej pociaga mnie :
                                                    1-siedzenie na porczu i przygladanie sie falom na jeziorze
                                                    2-patrzenie w ogien na kominku ,kiedy gorac mnie niemal parzy po twarzy.
                                                    3-siedzenie w nocy na porczu i przygladanie sie gwiazdom

                                                    Az tu Bolek wyrywa mnie z odretwienia przy kominku,siada obok mnie i opowiada o
                                                    starodawnych dziejach.
                                                    To jak ty Bolek do tych Stanow przyjechales?
                                                    To nie bylo takie raz,dwa,trzy.
                                                    We wojne Niemcy wzieli mnie na roboty,a ze po wojnie tam nedza i glow panowal a
                                                    do kraju nie chcialem wracac zapisalem sie na emigracje.
                                                    Ameryka nie od razu przyjmowala,duzo latwiej mozna bylo pojechac do Brazylii,
                                                    Kanady ,Australii.
                                                    Zapisalem sie do Brazylii ,bo tam pierwszy transport odchodzil.
                                                    I pierwszym statkiem kilkuset ludzi ,calymi rodzinami pojechalismy do Sao Paolo.
                                                    Tam pracodawcy wybierali w nas jak w ulegalkach,a nam spodobal sie taki facet
                                                    na Wlocha podobny,z duzym krzyzem na piersi.
                                                    Wiezacy,bedzie dla nas dobry.
                                                    Poltora dnia jechalismy pociagiem by wyladowac na farmie kawy Santa Maria.
                                                    Robota od rana do nocy,zaplata nie starczala na zarcie w lokalnym sklepie
                                                    plantacyjnym.
                                                    Polowe miesiaca jechalismy na kreche.
                                                    Materacow nie bylo,worki po kawie pruli i przerabiali na materace,w srodku
                                                    wypchane lismi z kukurydzy.
                                                    Po 8 miesiacach zbuntowali sie wreszcie i same chlopy pojechaly do Sao Paolo
                                                    szukac sprawiedliwosci.
                                                    Italianski patron zadzwonil do immigration ,ze sila robocza mu sie zerwala i
                                                    jak tylko dojechali na miejsce ,to 2 prowodyrow od razu zamkneli do paki a
                                                    reszta poszla szukac szczescia po fabrykach na przedmiesciach.
                                                    W fabryce zelaznianej trafili na Polaka ,ktory byl foremanem,przyjal ich
                                                    wszystkich tego samego dnia do roboty i dal na poczatek tyle na godzine ,co na
                                                    plantacji mieli za caly dzien.
                                                    Chlopy Boga za nogi zlapaly w tym Franciszku ,bo nie dosc ze pozwolil i spac na
                                                    terenie fabryki,to jeszcze pod koniec zmiany przychodzil,podnosil palec poziomo
                                                    do wysokosci nosa i nastepnie robil tym wlasnie palcem polkole do gory,co mialo
                                                    oznaczac "czy zostajecie na druga zmiane".
                                                    Chlopy ruch ten rozumialy lepiej niz dobrze i bez wahania kiwaly glowami jakby
                                                    w poklonach.
                                                    Wiara byla okropnie pracowita,a ze dwoch prowodyrow juz nastepnego dnia z pudla
                                                    wypuscili,to chlopy juz po dzisieciu dniach umyslily,coby baby tez przyciagnac
                                                    z Santa Maria do huty na przedmiesciach.
                                                    Zla wiadomosc zastala ich na stacji kolejowej,bo przez tydzien padalo(cos na
                                                    podobienstwo pory deszczowej) i tory rozmylo i zadne pociagi nie chodzily do
                                                    Pica de Pedra.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: BOLEK IP: *.ny325.east.verizon.net 16.11.02, 21:16
                                                    Chlopy wymyslily po paru dniach,ze szyny moglo rozmyc ale drogi niekoniecznie.
                                                    Coby bab i dzieciakow o ktorych snili po nocach nie przywiezc ciezarowka?
                                                    Jak umyslily tak zrobily,tylko problem zaczal sie gdy zaden z przewoznikow nie
                                                    wiedzial gdzie ta wies lezy.
                                                    Znalezli jednego co byl w mapie dobrze obuczony,policzyli wiec pieniadze wyszlo
                                                    ze im starczy.
                                                    Beczke benzyny wrzucili na samochod i w droge pojechalo tylko 2 chlopow coby za
                                                    duzo miejsca nie zajmowac.
                                                    A Bolka cosik tknelo zeby pojsc na stacje.
                                                    Takiej chmary ludzi to nawet na majowkach nie widzial.
                                                    Kasjerka powiedziala ze bilet moze sprzedac,ale ze ten caly tlum czeka na jeden
                                                    pociag.
                                                    Stanal w srodku tlumu a gdy pociag wjechal na stacje poniesli go,ze nawet nie
                                                    musial nogami przebierac.
                                                    Pierwsze 12 godzin stal,ale pozniej byly juz siedzace.
                                                    Wyszlo na to ,ze przyjechal 2-3 godz przed samochodem a i samochod ostatniego
                                                    kilometra nie mogl pokonac,bo polna droge tez rozmylo.
                                                    Nie wszystkie materace weszly do srodka,ale baby z dzieciakami sie zabraly.

                                                    W tej fabryce zeleznianej gorac byl taki,ze po Bolku i ubraniu sol splywala i
                                                    jak po robocie wieszal koszule i portki to one przez noc zesztywnialy,ale
                                                    nastepnego dnia juz po pol godzinie robily sie znowu miekkie i dobrze
                                                    przylegaly do ciala.

                                                    Na miescie spotkal Kazika Dziube,tego ze statku i sie okazalo,ze Kazik robil w
                                                    nowej fabryce GM pod Sao Paolo,ale on byl chlop najcwanszy ze wszystkich i
                                                    wiedzial gdzie sie wkrecic.
                                                    On juz zarabial z 10 krajzerow,podczas gdy ja w hucie 5 na poczatek dostal.
                                                    No i w tej amerykanskiej fabryce calkiem inna cywilizacja byla:spokoj i porzadek
                                                    -to wiec umyslilismy z Kazikiem ,ze jak bedzie miejsce to on mnie tam wcisnie.
                                                    Kazik musial najpierw swojego brata wcisnac z ktorym razem statkiem
                                                    przyplyneli,a zaraz potem juz kumpli.
                                                    Zreszta cicha umowe zawarta mieli,ze wszyscy pojada do Ameryki,bo Kazka ojciec
                                                    przeciez w NJ mieszkal.
                                                    Najpierw Kazik go wcisnal do GM i Bolek tak sie mocny finansowo poczul,ze
                                                    zaczal bude budowac tak na chybcika zeby ze wszystkimi na kupie nie mieszkac.
                                                    To byl tylko pokoj i kuchnia,bo dzieci przybywalo,ale juz niezadlugo normalny
                                                    dom na tej samej dzialce postawil,bo buda stala troche w zagajniku.
                                                    Najgorzej szla budowa studni,bo ziemia bardzo twarda i na kregi pieniedzy nie
                                                    bylo.
                                                    Chlopy jak studnie budowali,to nikt kregow nie uzywal,bo drogie i ziemia twarda
                                                    byla i kopali te doly o srednicy 1 metra.
                                                    A ze Bolek chlop wielki,moze nie taki wypasiony jak kanclerz Kohl,ale jego
                                                    wzrostu i w ramionach nie wezszy,to studnie musial co najmniej na 1,3 m kopac.
                                                    Na dwoch kobylkach stal kolowrotek i baba wyciagala ziemie,tylko na poczatek i
                                                    koniec zmiany przychodzil sasiad coby Bolka spuscic na dol i wyciagnac na gore.
                                                    Najwiekszy trick zaczynal sie wtedy ,gdy woda zaczynala nogi podmywac.
                                                    Wtedy juz galopem baba musiala cegly na dol spuszczac,zeby studnie obudowac,bo
                                                    inaczej nie ma co myslec o jutrze,kaplica right away.
                                                    Brazyliany cegla obudowywali studnie tylko do wysokosci wody a wyzej zywa
                                                    ziemia.
                                                    Kazka ojciec byl w Ameryce,ale nikomu sie nie przyznal ,ze zone z dziecmi w
                                                    Polsce zostawil i ozenil sie jeszcze raz i corke nawet mial-takie zycie po
                                                    zyciu.
                                                    Kazdy chyba mysli o tym,ze jak mu sie klopotow za duzo uzbiera,to zeby zerwac
                                                    sie z miejsca i zaczynac wszystko od nowa.
                                                    Stara wyczula pismo nosem i powiedziala ze moze synow zapraszac pod
                                                    warunkiem,ze najpierw wwszystko na corke przepisze.
                                                    Jak uzgodnili tak zrobili i teraz potrzebne bylo jeszcze potwierdzenie od
                                                    piekarza,ze Kazika zatrudni i juz mozna bylo papiery na immigration wysylac.
                                                    Tak tez Kazik w Garfield NJ sie znalazl,a ze chlop obrotny ,to szybko chalupe
                                                    kupil i w te pedy do piekarza po nastepne zaswiadczenie coby Kazka brat
                                                    przyjechal.
                                                    Po bracie przyszla kolej na Bolka i tu sie troche zacielo,bo piekarz mial juz
                                                    komplet.
                                                    Jakas fabryka dziewiarska wyrazila chec i tak to Bolek zostal glownym
                                                    mechanikiem i jedynym facetem w tym babincu.
                                                    A ze chlop przystojny i zbudowany to baby niemal slinotoku dostawaly ,a jak to
                                                    Bolek okreslil:smialy sie jak kolo niego przechodzily,tylko nie wiadomo czy z
                                                    niego czy do niego.

                                                    Pierwszy dom wArlingtonie kupil,za 13 tys w 1958 4-rodzinny.
                                                    Sie nawet nie zdziwilem ze tak tanio,bo kto dom obok cmentarza kupuje i gdzie
                                                    go az tam ponioslo.

                                                    Wyszlo na to,ze ten dom byl w Wallington'ie(pln NJ) ktore akurat dobrze znam,bo
                                                    10 lat temu kumpel kupil tam bude za 250 tys.

                                                    Drugi dom kupil w Prospect Park i bylo to jak zywo pamietam na 200 urodziny
                                                    Ameryki,bo ogni sztucznych byla przeogromna ilosc.
                                                    Starsza corka wyniosla sie na Glen Cove Long Island i ma dwoje dzieci.
                                                    Syn i mlodsza corka siedza w Prospect Park.
                                                    Mlodsza corka wyszla za chlopaka,ktory na statku z Niemiec do Brazylii
                                                    przyjechal,pozniej znowu byl w Niemczech w wojsku i wieku 50 lat zmarl na raka.
                                                    No wiec corka corke wychowuje,a syn se baby nie mogl znalezc i znowu w odsiecz
                                                    przyszla brazylijska konekcja.
                                                    W sercu nosil dziewczyne ze szkoly brazylijskiej i zycia bez niej nie widzial.
                                                    Sciagnal ja do Stanow,a ona caly czas na cytrynach jechala zeby sylwetke
                                                    trzymac.
                                                    Nic nie jadla tylko cytryny pila.
                                                    Chyba tajemnica poza cytrynami lezy bo dzieci nie maja,a juz podchodza pod
                                                    piecdziesiatke,choc ona ostatnio sie rozrosla,ale mimo tylu lat pobytu w
                                                    Stanach w dalszym ciagu w domu po brazylijsku gadaja.
                                                    I tak to Bolka nazwisko skonczy sie na jego synu a tak dobrze zapowiadalo sie
                                                    wszystko jak sie Bolek spod Sieradza wybieral na podroz niemal naokolo swiata.



                                                    Musi inflacja zre ten pieniadz gorzej niz korniki.
                                                  • Gość: MACIEJ Harry Potter IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.02, 06:24
                                                    Glowny Szaman zmienil zawod z barmana na fachowca od przykrecania kolanek,teraz
                                                    tylko czekam jak Harry Potter po raz czwarty zmieni nicka tak zeby wszyscy go
                                                    poznali.
                                                    Kupia se przy okazji nowe broomsticki,choc program pozostanie ten sam -ze
                                                    swiecami w oczach.
                                                    Jakby ktos przy okazji dociekal dlaczego DOW nurkuje,to od razu zaznaczam ,ze
                                                    nie ma to nic wspolnego z wykresami geometrycznymi Glownego Szamana.
                                                    Spadek zaczal sie kilka dni przed ustapieniem O'Neilla bo byly przecieki do
                                                    prasy,ze juz znudzil sie Bushowi.
                                                    Wymienil takze grupe doradcow ze zwolennikow mocnego dolara i wysokiej gieldy
                                                    na fachowcow od budowania wlasciwych podstaw ekonomicznych.
                                                    A te podstawy,to slaby dolar,mniejszy import lub jak to Harry mawia mniejszy CA.
                                                    Wzmacnia to produkcje i export a oslabia import.
                                                    Calkiem odwrotnie niz w Polsce.
                                                    Go figure.



                                                  • Gość: as Re: Harry Potter IP: 217.110.54.* 13.12.02, 08:29
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Wymienil takze grupe doradcow ze zwolennikow mocnego dolara i wysokiej gieldy
                                                    > na fachowcow od budowania wlasciwych podstaw ekonomicznych.
                                                    > A te podstawy,to slaby dolar,mniejszy import lub jak to Harry mawia mniejszy
                                                    CA
                                                    > .
                                                    > Wzmacnia to produkcje i export a oslabia import.
                                                    > Calkiem odwrotnie niz w Polsce.
                                                    > Go figure.

                                                    Zamienil stryjek siekierke na kijek.
                                                    Zamiana dwoch starych Potterow na dwoch nowych.
                                                    Sztuczki z obnizaniem % nic nie daly,slaby dolar wzmocni Ameryke.
                                                    Ha,Ha....
                                                  • Gość: MACIEJ EU NURKUJE DZIEKI MOCNEMU EURO. IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.02, 22:43
                                                    Gość portalu: as napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Wymienil takze grupe doradcow ze zwolennikow mocnego dolara i wysokiej gie
                                                    > ldy
                                                    > > na fachowcow od budowania wlasciwych podstaw ekonomicznych.
                                                    > > A te podstawy,to slaby dolar,mniejszy import lub jak to Harry mawia mniejs
                                                    > zy
                                                    > CA
                                                    > > .
                                                    > > Wzmacnia to produkcje i export a oslabia import.
                                                    > > Calkiem odwrotnie niz w Polsce.
                                                    > > Go figure.

                                                    > Zamienil stryjek siekierke na kijek.

                                                    Pod takim tytulem odbyly sie wybory w Niemczech.

                                                    > Zamiana dwoch starych Potterow na dwoch nowych.

                                                    euro juz jest ponad 1,02 dolara,a wiadomo co to znaczy dla exportu Niemiec do
                                                    USA ,ktory ma granice oplacalnosci przy 0,97 euro/doll.

                                                    DLA MNIEJ SPOSTRZEGAWCZYCH GASTARBEITEROW ZNACZY TO POWROT DO SIERADZA.

                                                    USA 3Q 2002 CA falls to 127,4 bln from 130 bln
                                                    US Nov import prices fall 1%
                                                    Export prices rise 0,1%

                                                    Popyt wew w EU stoi sztywno jak........slup graniczny.

                                                    USA retail sales for Nov rose 0,4%.

                                                    Juz nawet u nas slychac jak maszyny staja w Niemczech i calej EU.

                                                    Zgadzam sie z Bushem w 100% z polityka slabego dolara,z tym ze wprowadzilbym ja
                                                    duzo wczesniej.

                                                    A efektem mocnego euro dla EU bedzie NUREK GDP w 4Q 2002.
                                                    W 2003 perspektywy dla EU sa:more of the same,czyli nauka oddychania w pelnym
                                                    zanurzeniu.
                                                    Chorzy optymisci wyliczyli sobie wzrost GDP w EU o ok 1% w tym i nastepnym roku.
                                                    Trzeba bedzie ich jak najszybciej wyslac na rehabilitacje po kompletnym
                                                    zalamaniu nerwowym,ktorego dostana ogladajac wyniki 4Q GDP.

                                                    > Sztuczki z obnizaniem % nic nie daly,slaby dolar wzmocni Ameryke.
                                                    > Ha,Ha....

                                                    Obnizanie st% w Stanach daje ten nic nie warty dla zwolennikow EU 4% wzrost GDP
                                                    w USA.
                                                    Prognozy na rok przyszly sa ok 3,5% ,czyli znowu nic nie warte przy
                                                    wartosciowym spadku GDP w EU.
                                                  • Gość: as Re: EU NURKUJE DZIEKI MOCNEMU EURO. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 14.12.02, 01:15
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Obnizanie st% w Stanach daje ten nic nie warty dla zwolennikow EU 4% wzrost
                                                    GDP
                                                    > w USA.
                                                    > Prognozy na rok przyszly sa ok 3,5% ,czyli znowu nic nie warte przy
                                                    > wartosciowym spadku GDP w EU.

                                                    Pompowanie w gospodarke "pustego" dolara spowodowalo ten wzrost.
                                                    Nastepny etap to inflacja i kolejna wymiana starych Potterow na nowych.
                                                    Dlaczego wzrost GDP w przyszlym roku ma byc nizszy?
                                                  • Gość: MACIEJ Re: EU NURKUJE DZIEKI MOCNEMU EURO. IP: *.ny325.east.verizon.net 14.12.02, 01:24
                                                    Gość portalu: as napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Obnizanie st% w Stanach daje ten nic nie warty dla zwolennikow EU 4% wzros
                                                    > t
                                                    > GDP
                                                    > > w USA.
                                                    > > Prognozy na rok przyszly sa ok 3,5% ,czyli znowu nic nie warte przy
                                                    > > wartosciowym spadku GDP w EU.
                                                    >
                                                    > Pompowanie w gospodarke "pustego" dolara spowodowalo ten wzrost.

                                                    Moze sam sobie odpowiedz przed dobranocka co znaczy "pustego" dolara.
                                                    Przypominam ze inflacja w USA jest 1,7% a w EU gdzie rzekomo nie ma PUSTYCH
                                                    pieniedzy inflacja jest 2,2%.
                                                    Nie to zebys od razu musial myslec zanim cos napiszesz,ale najpierw FAKTY a
                                                    pozniej opinie.

                                                    > Nastepny etap to inflacja i kolejna wymiana starych Potterow na nowych.

                                                    Inflacja jest jak wyzej.
                                                    Zgadnij kto sie zalapuje na deflacje w 2003r?

                                                    > Dlaczego wzrost GDP w przyszlym roku ma byc nizszy?

                                                    Tylko dlatego ,ze musimy pomagac nieudacznikom z EU i Japonii wyjsc z kryzysu.

                                                  • Gość: JOrl Jak tam z inflacja w USA bedzie? IP: *.halo.provector.pl 14.12.02, 14:39
                                                    MACIEJU, a co bedzie jak $=0,7Euro? Tak bylo ok. 1994. Wtedy bedzie to co ja
                                                    uwazam za sluszne. W Niemczech rownowaga exportu z importem. A nasze BMW
                                                    zostana w Niemczech. Wystarczy ze ludzie dostana wiecej pieniedzy. Ale u was?
                                                    Potraficie jeszcze cos produkowac? Przeciez importujecie prawie wszystkie
                                                    wyroby przemyslowe. A robotnikow przerobiliscie na uslugi. Np. pucybutow. A to
                                                    sie nie da abys mi w Niemczech buty czyscil. Aby wyexportowc to co wlasnie
                                                    umiecie. Bo jest sadzawka pomiedzy nami. Troche duza. A ja do was nie przyjade.
                                                    Nigdy.
                                                    A jak wasze $ nie beda mogly byc exportowane, to jak je dalej tak bedziecie
                                                    produkowac, wyprodukujecie piekna inflacje. A wojne trzeba prowadzic.
                                                    Jak wam nie daza napasc na Irak, aby dorwac sie do jego ropy naftowej, ktora
                                                    byscie mogli drogo sprzedawac, to bedziecie mieli duze % wzrostu. Cen w
                                                    sklepach.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: MACIEJ Wojna nam sie nie oplaca. IP: *.ny325.east.verizon.net 14.12.02, 15:51
                                                    Gość portalu: JOrl napisał(a):

                                                    > MACIEJU, a co bedzie jak $=0,7Euro? Tak bylo ok. 1994.

                                                    Nie mam nic przeciwko temu.
                                                    Z tym ,ze przy dolarze 0,9 za euro caly export z EUropy do Stanow zniknie i
                                                    zacznie sie export ze Stanow do EU.

                                                    > Wtedy bedzie to co ja
                                                    > uwazam za sluszne. W Niemczech rownowaga exportu z importem.

                                                    W Niemczech export to 20% GDP i duza nadwyzka exportu nad importem.
                                                    Zeby nastapila rownowaga exportu z importem w Niemczech ,to GDP Niemiec
                                                    musialby spasc o okolo 10%.

                                                    > A nasze BMW
                                                    > zostana w Niemczech. Wystarczy ze ludzie dostana wiecej pieniedzy.

                                                    Jesli ludzie dostana wiecej pieniedzy ,to GDP spadnie o nastepne 10%,bo
                                                    produkcja stanie sie jeszcze mniej oplacalna.

                                                    > Ale u was?
                                                    > Potraficie jeszcze cos produkowac? Przeciez importujecie prawie wszystkie
                                                    > wyroby przemyslowe.

                                                    Udzial importu w GDP w USA jest duzo mniejszy niz w Niemczech i wynosi okolo 10%
                                                    Wniosek z tego prosty ze produkujemy okolo 90% tego co konsumujemy.

                                                    > A robotnikow przerobiliscie na uslugi. Np. pucybutow.

                                                    Ty to tak widzisz i nikt do twoje sadu ostatecznego nie przekona cie ze jest
                                                    inaczej.

                                                    > A to
                                                    > sie nie da abys mi w Niemczech buty czyscil. Aby wyexportowc to co wlasnie
                                                    > umiecie. Bo jest sadzawka pomiedzy nami. Troche duza. A ja do was nie
                                                    przyjade.

                                                    Nie dal bys sobie tutaj rady.
                                                    Nam sa potrzebni ludzie ktorzy mysla.

                                                    > Nigdy.
                                                    > A jak wasze $ nie beda mogly byc exportowane, to jak je dalej tak bedziecie
                                                    > produkowac, wyprodukujecie piekna inflacje.

                                                    Chiny wlasnie chca zwiazac swoja walute z dolarem,bo widza co sie dzieje w EU.
                                                    STAGNACJA I BRAK PERSPEKTYW.

                                                    > A wojne trzeba prowadzic.
                                                    > Jak wam nie daza napasc na Irak, aby dorwac sie do jego ropy naftowej, ktora
                                                    > byscie mogli drogo sprzedawac, to bedziecie mieli duze % wzrostu. Cen w
                                                    > sklepach.

                                                    Wojny nie bedzie,bo nam sie ona nie oplaca.
                                                    To EU napiera na wojne,bo pociski dalekiego zasiegu w posiadaniu Iraku maja w
                                                    swoim zasiegu EUrope,natomiast w zaden sposob nie sa w stanie dosiegnac USA.
                                                    A ropy jak wiesz mamy duzo wiecej niz EUropa.

                                                    > Pozdrowienia
                                                  • Gość: as Re: Wojna nam sie nie oplaca. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 14.12.02, 20:21
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Gość portalu: JOrl napisał(a):
                                                    >
                                                    > > MACIEJU, a co bedzie jak $=0,7Euro? Tak bylo ok. 1994.
                                                    >
                                                    > Nie mam nic przeciwko temu.
                                                    > Z tym ,ze przy dolarze 0,9 za euro caly export z EUropy do Stanow zniknie i
                                                    > zacznie sie export ze Stanow do EU.

                                                    Nie macie nic ciekawego do sprzedania.Tanie buble Europa kupuje w Azji.


                                                    > W Niemczech export to 20% GDP i duza nadwyzka exportu nad importem.
                                                    > Zeby nastapila rownowaga exportu z importem w Niemczech ,to GDP Niemiec
                                                    > musialby spasc o okolo 10%.

                                                    Pomylka: W Niemczech export to az 30% produkcji przemyslowej.Z tego 2/3 kupuje
                                                    Europa a 1/3 reszta swiata,w tym USA.Slaby dolar to klopoty dla np.firmy
                                                    Porsche ale tylko kichniecie dla calej gospodarki.
                                                    >
                                                    > Udzial importu w GDP w USA jest duzo mniejszy niz w Niemczech i wynosi okolo
                                                    10
                                                    > %
                                                    > Wniosek z tego prosty ze produkujemy okolo 90% tego co konsumujemy.

                                                    Slusznie.Ale wytwory waszego przemyslu sa za drogie w stosunku do
                                                    jakosci.Dlatego wasz export jest taki niewielki.Gdzies czytalem ze New Economy
                                                    to tylko 10% przemyslu USA.Reszta to doslownie OLD ECONOMY.Intel i Microsoft to
                                                    za malo.
                                                    Byc moze produkcja na wlasny rynek jest wasza slaboscia np. samochody.
                                                    Wygodne ale duze(gdzie parkowac?),z duzym zuzyciem paliwa(paliwo jest
                                                    drogie).Silniki i skrzynie biegow obliczone na szybkosci dopuszczalne w USA
                                                    (okolo 100 km/h).Przy dluzszej jezdzie z wieksza szybkoscia zaczynaja sie sypac.
                                                    Benzyne chlaja jak potwory.
                                                    Wniosek:Nawet tansze o 20% nie znajda wielu nabywcow w Europie.

                                                    > Chiny wlasnie chca zwiazac swoja walute z dolarem,bo widza co sie dzieje w EU.
                                                    > STAGNACJA I BRAK PERSPEKTYW.

                                                    Duza pomylka:Chiny oglosily ,2 moze 3 miesiace temu,ze maja zamiar swoje
                                                    rezerwy walutowe lokowac nie tylko w dolarach ale takze w euro.Nie wierze ze
                                                    Chiny oddadza swoja walute w rece czarodzieja Greenspana.

                                                    > Wojny nie bedzie,bo nam sie ona nie oplaca.

                                                    Rosja i Francja podpisaly z Irakiem wieloletnie umowy gospodarcze.W Europie
                                                    tylko rzad ,podkreslam,rzad angielski popiera ta wojne.Chiny sa przeciwne i
                                                    caly swiat arabski.Rzeczywiscie,nie oplaca sie.

                                                    > To EU napiera na wojne,bo pociski dalekiego zasiegu w posiadaniu Iraku maja w
                                                    > swoim zasiegu EUrope,natomiast w zaden sposob nie sa w stanie dosiegnac USA.

                                                    Irackie pociski dalekiego zasiegu nie zagrazaja nikomu bo Irak nie ma takich
                                                    pociskow.

                                                    Milego wieczoru zycze.
                                                  • Gość: MACIEJ GDY AS MA RACJE,TO MA RACJE.CHODZI O INFLACJE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.12.02, 02:38
                                                    Gość portalu: as napisał(a):

                                                    > Pomylka: W Niemczech export to az 30% produkcji przemyslowej.Z tego 2/3
                                                    kupuje
                                                    > Europa a 1/3 reszta swiata,w tym USA.Slaby dolar to klopoty dla np.firmy
                                                    > Porsche ale tylko kichniecie dla calej gospodarki.

                                                    WLASNIE WSZYSCY TO WIDZIMY,JAK GOSPODARKA NIEMIEC KICHA W TEMPIE +0,5% DO TEJ
                                                    PORY,A W 4Q KICHNIE W DEPRESJE.

                                                    > > Udzial importu w GDP w USA jest duzo mniejszy niz w Niemczech i wynosi oko
                                                    > lo
                                                    > 10
                                                    > > %
                                                    > > Wniosek z tego prosty ze produkujemy okolo 90% tego co konsumujemy.
                                                    >
                                                    > Slusznie.Ale wytwory waszego przemyslu sa za drogie w stosunku do
                                                    > jakosci.Dlatego wasz export jest taki niewielki.Gdzies czytalem ze New
                                                    Economy
                                                    > to tylko 10% przemyslu USA.Reszta to doslownie OLD ECONOMY.Intel i Microsoft
                                                    to
                                                    > za malo.
                                                    > Byc moze produkcja na wlasny rynek jest wasza slaboscia np. samochody.

                                                    RACZEJ NASZA SILA,BO MY ROZWIJAMY SIE W TEMPIE 4% ROCZNIE.

                                                    > Wygodne ale duze(gdzie parkowac?),z duzym zuzyciem paliwa(paliwo jest
                                                    > drogie).Silniki i skrzynie biegow obliczone na szybkosci dopuszczalne w USA
                                                    > (okolo 100 km/h).Przy dluzszej jezdzie z wieksza szybkoscia zaczynaja sie
                                                    sypac
                                                    > Benzyne chlaja jak potwory.
                                                    > Wniosek:Nawet tansze o 20% nie znajda wielu nabywcow w Europie.

                                                    WNIOSEK MOZE TEZ BYC INNY.
                                                    NAWET TANSZYCH PORSZAKOW I BMWUZEK NIE KUPIMY.

                                                    > > Chiny wlasnie chca zwiazac swoja walute z dolarem,bo widza co sie dzieje w
                                                    > EU.
                                                    > > STAGNACJA I BRAK PERSPEKTYW.
                                                    >
                                                    > Duza pomylka:Chiny oglosily ,2 moze 3 miesiace temu,ze maja zamiar swoje
                                                    > rezerwy walutowe lokowac nie tylko w dolarach ale takze w euro.Nie wierze ze
                                                    > Chiny oddadza swoja walute w rece czarodzieja Greenspana.

                                                    JEST TO JAK NAJBARDZIEJ OCZYWISTE.
                                                    NASTALA POLITYKA SLABEGO DOLARA-CO ZWIEKSZA EXPORT I PRODUKCJE.
                                                    KRAJE DYSPONUJACE WZMACNIAJACYM SIE EURO BEDA MIALY SPADEK EXPORTU I PRODUKCJI.

                                                    > > Wojny nie bedzie,bo nam sie ona nie oplaca.
                                                    >
                                                    > Rosja i Francja podpisaly z Irakiem wieloletnie umowy gospodarcze.W Europie
                                                    > tylko rzad ,podkreslam,rzad angielski popiera ta wojne.Chiny sa przeciwne i
                                                    > caly swiat arabski.Rzeczywiscie,nie oplaca sie.
                                                    >
                                                    > > To EU napiera na wojne,bo pociski dalekiego zasiegu w posiadaniu Iraku maj
                                                    > a w
                                                    > > swoim zasiegu EUrope,natomiast w zaden sposob nie sa w stanie dosiegnac US
                                                    > A.
                                                    >
                                                    > Irackie pociski dalekiego zasiegu nie zagrazaja nikomu bo Irak nie ma takich
                                                    > pociskow.

                                                    CIEKAWE,ZE W AMERYKANSKICH GAZETACH BYLO DOSC OBSZERNIE OPISANE JAK TO
                                                    ZATRZYMANO STATEK Z TRANSPORTEM RAKIET DALEKIEGO ZASIEGU MADE IN N.KOREA DO
                                                    IRAKU.

                                                    > Milego wieczoru zycze.

                                                    A NA DOBRANOC ZWIAZKI MOCNEJ WALUTY Z DEFLACJA.
                                                    WZMACNIAJACE SIE EURO SPOWODUJE NIEOPLACALNOSC EUROPEJSKIEGO EXPORTU I PORSZAKI
                                                    I BMW-UZKI ZOSTANA W DOMU.
                                                    ZALAMANIE EXPORTU SPOWODUJE WIEKSZA ILOSC TOWAROW NA RYNKU KRAJOWYM W STOSUNKU
                                                    DO ILOSCI PIENIEDZY-ZNACZY TO PO PROSTU ZE CENA TOWARU BEDZIE MUSIALA SPASC.
                                                    A SPADEK CEN TOWAROW-TO NIC INNEGO JAK DEFLACYJA.

                                                    TERAZ JUZ WIDZISZ JAK-TO EU WKROCZYLO W JAPONIZACJE GOSPODARKI.(STAGFLACJA)

                                                    DLATEGO MY JESTESMY ZA SLABYM DOLAREM ,KTORY DA NAM SLABA INFLACJE.
                                                  • nonkonformista True lies 15.12.02, 09:59
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


                                                    > > > Wojny nie bedzie,bo nam sie ona nie oplaca.
                                                    > >
                                                    > > Rosja i Francja podpisaly z Irakiem wieloletnie umowy gospodarcze.W Europi
                                                    > e
                                                    > > tylko rzad ,podkreslam,rzad angielski popiera ta wojne.Chiny sa przeciwne
                                                    > i
                                                    > > caly swiat arabski.Rzeczywiscie,nie oplaca sie.
                                                    > >
                                                    > > > To EU napiera na wojne,bo pociski dalekiego zasiegu w posiadaniu Irak
                                                    > u maj
                                                    > > a w
                                                    > > > swoim zasiegu EUrope,natomiast w zaden sposob nie sa w stanie dosiegn
                                                    > ac US
                                                    > > A.
                                                    > >
                                                    > > Irackie pociski dalekiego zasiegu nie zagrazaja nikomu bo Irak nie ma taki
                                                    > ch
                                                    > > pociskow.
                                                    >
                                                    > CIEKAWE,ZE W AMERYKANSKICH GAZETACH BYLO DOSC OBSZERNIE OPISANE JAK TO
                                                    > ZATRZYMANO STATEK Z TRANSPORTEM RAKIET DALEKIEGO ZASIEGU MADE IN N.KOREA DO
                                                    > IRAKU.

                                                    Zawsze jest tak, że gdy jesteś zagoniony w kozi róg - bronisz się ewidentnymi
                                                    kłamstwami. Statek płynął do Jemenu - i został b. szybko zwolniony wraz z
                                                    całym ładunkiem. Amerykanie szukali haka na Saddama - ale znowu chybili. A
                                                    Jemen - cóż - woli kupować radzieckie rakiety w Korei.
                                                    N.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: True lies IP: *.ny325.east.verizon.net 15.12.02, 18:12
                                                    nonkonformista napisał:


                                                    > Zawsze jest tak, że gdy jesteś zagoniony w kozi róg - bronisz się ewidentnymi
                                                    > kłamstwami. Statek płynął do Jemenu - i został b. szybko zwolniony wraz z
                                                    > całym ładunkiem. Amerykanie szukali haka na Saddama - ale znowu chybili. A
                                                    > Jemen - cóż - woli kupować radzieckie rakiety w Korei.
                                                    > N.

                                                    Na lunch mieli sie zatrzymac w Jemenie.
                                                    A czy Jemen-najbiedniejszy kraj na swiecie- zaplaci za rakiety dalekiego
                                                    zasiegu.
                                                    Przeciez oni tam na dzien dobry z glodu umieraja.
                                                    Ciekawe ze bogata Polske nie stac na taki zakup,na jaki moze sobie pozwolic
                                                    biedny Jemen.
    • Gość: JOrl O roznych sprawach do MACIEJA IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.02, 19:16
      MACIEJU, juz Ci pare razy tlumaczylem, jak wy tam liczycie wasz dochod
      narodowy. czytalem ostatnio, ze w jednym Q sprzedanych zostalo PC za 77 mild $.
      A dzieki "kreatywnej ksiegowosci" do dochodu narodowego doliczyliscie sobie
      gdzies 300 mild$. Bo macie system liczenia "poprawianie jakosci".
      Ale fakt, teraz bez zartow, w elektronice jestescie mistrzem swiata. Powaznie.
      Tylko wlasnie nieszczesliwie sie tak sklada, ze potrzeby na nia spadaja. Te tel
      komorkowe, UMTSy sie przesuwaja w czasie itd. Bo ludzie na tych cudenkach jako
      pierwsze oszczedzaja. A elektronika przemyslowa, do samochodow nie jest tak
      wrazliwa. I tu jest EU mocna. Zwlaszcza Niemcy.
      A jak nie bedziecie chcieli wojowac, to i nawet do wojska nie bedziecie
      elektroniki potrzebowac.
      Ale ciekawe jest dlaczego taka nagla zmiana tredu w polityce USA? Ten O'N
      prowadzil "kreatywna ksiegowosc" i stad te dane podawane przez as. O korekcjach
      w statystyce.
      A co do rakiet dla Saddama. No faktycznie, posuneles sie do ewidentnego
      klamstwa. o ktorym pisal juz nonkonformista. Byly dla Jemenu. A poza tym NIE
      maja zasiegu do Europy. Pareset kilometrow. No i maja glowice klasyczna. Tez o
      tym pisali.
      Mowisz, ze mialy byc transportowane do Iraku. A w jaki sposob? Do Basry? To oni
      nie wiedza, ze Amerykanie musieli od dawna ten koranski statek widziec?
      Myslisz, ze tacy glupi? I Jemen ma juz troche takich rakiet. Tez w Korei
      kupione. A poza tym Irak potrzebuje rakiety przeciwlotnicze, a nie takie. One
      nic im nie daja.
      Ale wracajac do Iraku. Jak juz przy tym jestem. Cos mi sie wydaje, ze
      faktycznie Amis, mimo ich racji stanu, sa z jakiegos powodu (powodow) zmuszani
      do zaniechania napasci na Irak. Wlasnie ten doradca ekonomiczny Jurka Dablju
      Krzaka zostal tez wyrzucony. Ten wlasnie, ktory mowil, ze niewazne ile wojna
      bedzie kosztowala, ale sie zwroci. Bo sie USA do irackich zloz ropy naftowej
      dorwie.
      Pozdrowienia
      • Gość: MACIEJ Re: O roznych sprawach do MACIEJA IP: *.ny325.east.verizon.net 15.12.02, 21:55
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > MACIEJU, juz Ci pare razy tlumaczylem, jak wy tam liczycie wasz dochod
        > narodowy. czytalem ostatnio, ze w jednym Q sprzedanych zostalo PC za 77 mild
        $.
        > A dzieki "kreatywnej ksiegowosci" do dochodu narodowego doliczyliscie sobie
        > gdzies 300 mild$. Bo macie system liczenia "poprawianie jakosci".

        Tak sie sklada,ze ja jestem zadowolony z rozwoju gospodarczego w USA w jaki
        sposob nie bylby on liczony.
        Wy liczycie swoj GDP po pare razy i nie chce wam wyjsc wiecej jak 0,5% wzrostu.
        Nie pozostaje nic innego jak zazdroscic.

        > Ale fakt, teraz bez zartow, w elektronice jestescie mistrzem swiata.
        Powaznie.
        > Tylko wlasnie nieszczesliwie sie tak sklada, ze potrzeby na nia spadaja. Te
        tel
        > komorkowe, UMTSy sie przesuwaja w czasie itd. Bo ludzie na tych cudenkach
        jako
        > pierwsze oszczedzaja.

        Wracamy do punktu wyjscia:"Jaki kon jest kazdy widzi."
        Nie ma u was wzrostu gospodarczego i Nie stac was na cudenka.
        That's it.
        Jak bys na to nie patrzyl konfiguracja woza przed koniem sie nie sprawdza.

        > A elektronika przemyslowa, do samochodow nie jest tak
        > wrazliwa. I tu jest EU mocna. Zwlaszcza Niemcy.
        > A jak nie bedziecie chcieli wojowac, to i nawet do wojska nie bedziecie
        > elektroniki potrzebowac.
        > Ale ciekawe jest dlaczego taka nagla zmiana tredu w polityce USA? Ten O'N
        > prowadzil "kreatywna ksiegowosc" i stad te dane podawane przez as. O
        korekcjach
        > w statystyce.

        O'Neill nie mial nic wspolnego z KK.
        On byl zwolennikiem mocnego dolara,co oslabia export i produkcje.

        > A co do rakiet dla Saddama. No faktycznie, posuneles sie do ewidentnego
        > klamstwa. o ktorym pisal juz nonkonformista. Byly dla Jemenu. A poza tym NIE
        > maja zasiegu do Europy. Pareset kilometrow. No i maja glowice klasyczna. Tez
        o
        > tym pisali.
        > Mowisz, ze mialy byc transportowane do Iraku. A w jaki sposob? Do Basry? To
        oni
        > nie wiedza, ze Amerykanie musieli od dawna ten koranski statek widziec?

        Oczywiscie ze Amerykanie wiedzieli o tym transporcie.
        Widze ze w likend zwalniasz siebie z myslenia.LOL.
        Jemen to najbiedniejszy kraj na swiecie,ktory ma GDP taki jak Warszawa bez
        okolic,a moze tylo raczej jak gmina Centrum.
        I kto tego biedaka,ktory graniczy z Arabia Saudyjska i Omanem bedzie napadal,ze
        im rakiety dalekiego zasiegu sa potrzebne.
        MOZE TY SLYSZALES ,ZE MAJA PROBLEMY Z JAKIMKOLWIEK SASIADEM?
        Polske w centrum Europy nie stac na samoloty,choc nalezy do NATO ,a bida
        Jemenska kupuje sobie rakiety dalekiego zasiegu.
        Wiesz chyba ,ze za takie dostawy placi sie keszem z gory i ze jest to towar nie
        podlegajacy reklamacji.
        To nie to co kiedys na pozlacany zegarek radziecki brales pozyczkew ORSie.
        Te transporty z lewa bronia ida identycznie jak kokaina do dostawcy.
        Przed portem docelowym,sa 3 inne przystanki a w papierach stoi ze to cukier
        puder.
        No wiec w papierach bylo ze to idzie do Jemenu(trzeba miec mozg wrobla zeby nie
        peknac ze smiechu,po co Jemenowi te rakiety).
        No wiec pozwala sie na wyladowanie tych rakiet w Jemenie i czeka na odbiorce.
        Nie tak dawno dron amerykanski namierzyl wysokich oficjeli z Al-Qaida
        podrozujacych samochodem w Jemenie i unicestwil ich rakieta.
        Ciekawe ,co oni robili w Jemenie?
        Tuz po ataku USA na Afganistan,jeden z glownych oficjeli Al-Qaida przebywal na
        "leczeniu" w Bagdadzie,choc jak wszyscy wiedza Irak nie ma nic
        wspolnego"oficjalnie" z Talibami.
        I w czasie tego leczenia zaplacil i zorganizowal zamach na dyplomate
        amerykanskiego w Jardanii.
        Zamach sie udal i chlopcy przyznali sie po zlapaniu ,ze dostali 18,000 doll z
        obiecanych im 50,000 doll.
        Ciekawe ile prawnik policzy sobie za ich obrone?

        > Myslisz, ze tacy glupi?

        Tak JOrl,wszyscy "rozsadni" ludzie mysla tak jak ty,ze Jemenczycy i Irakijczycy
        sa madrzejsi od Amerykanow.

          • Gość: MACIEJ Eureka w Elektroluxie IP: *.ny325.east.verizon.net 19.12.02, 06:43
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > USA Oct trade balance -36,7 mld doll. poprzedni(Sept) -38 mld doll.
            >
            > Cos sie zaczyna dziac dziwnego z handlem i produkcja na swiecie.
            > W EU mniejsza produkcja i mniejszy export a w USA mniejszy trade balance.
            >
            > To dobrze,czy raczej powinnismy wrocic do dawnych ukladow?

            Fizyk zaczyna zaloty do mnie na calego,a u niego pod nosem ELEKTROLUX daje
            niezle pupci na caly mld.

            Stad moze i Oct trade balance w USA wyszedl tylko 35 mld doll a nie to co bylo
            przewidywane wczesniej.
            • Gość: MACIEJ "Witness Protection" IP: *.ny325.east.verizon.net 21.12.02, 06:23
              Facet robi w gacie ze strachu jeszcze przed sniadaniem.
              Boi sie wyjsc na front lawn po gazete ,bo ma majaki ze mafia wjedzie samochodem
              do srodka pieknego skadinad domku i wystrzela z maszynowego cala rodzine.
              Zona juz go ma za wariata,kiedy kaze jej sie chowac na gorze,ale wlasnie w tej
              chwili ten dlugo oczekiwany 4WD wjezdza w domek i przez sciany i sufit po
              odglosach krokow kule z maszynowego unicestwiaja rodzine i to w tak spokojnym
              miejscu jak Salt Lake City.
              Trudniej chlopcom z Chicago wysledzic drugiego wise guy,ktorego witness
              protection program przeniosl do Little Rock Arkansas.
              Wysledzila go wscibska baba zza plota,ale zanim zacznie sie goraco chciala go
              wykorzystac do wlasnych celow.
              Niepohamowana dociekliwosc i przebieglosc doprowadzily Wscibe do odrycia,ze jej
              wlasny maz zdradza ja z jej wlasna siostra Zdzira.
              Wsciba walnela niewiernego kijem golfowym miedzy oczy,a gdy ten padl plasko na
              plecy poleciala do Wise Guy po ratunek.
              Wise Guy zawiozl niewiernego do szpitala,a Zdzira juz zaczela kombinowac zeby
              zakablowac Italiana Chlopcom z Chicago,oczywiscie za gruby pieniadz.
              Jedzie Zdzira z Niewiernym do Chicago i odnajduje Lawyer'ke chlopcow z Chicago
              i przedstawia jej plan nie do odrzucenia.
              Za jedyna banke sypnie im Wise Guy'a ktorego od dawna szukaja.
              Chlopaki maja swoje plany by uzyskac ta wiadomosc za darmo.
              Wysylaja wiec Miesniaka i Cwaniaka by wycisneli ze Zdziry adres.
              Sprawa sie komplikuje ,gdy Zdzira wypycha Cwaniaka z balkonu 20 pietra,gdzie
              ten astmatyk poszedl zaczerpnac lyk swiezego.
              Nawdychal sie Cwaniak z 20 tego do parteru do oporu,gdy w miedzyczasie
              Niewierny dusi recznikiem Miesniaka.
              Miesniak obudzil sie ze smierci klinicznej i przestrzelil glowe Niewiernemu.
              Zdzira go za to walnela tak z kopyta,ze caly obcas jej szpili wszedl
              Miesniakowi w czolo i to byl jego drugi i nieodwolalny zgon.
              Nieprzewidziane straty podwoily stawke i dwoch Chlopcow z Chicago musialo az
              dwie walizki z kapucha przyniesc do kawiarni.
              Az ze byly one za ciezkie dla Zdziry,poprosila ona policjantow o pomoc.
              W walizach poza kapucha byl tez nadajnik za ktorym podazali Chlopcy z Chicago.
              I w taki to sposob akcja przenosi sie do Little Rock Arkansas,gdzie Zdzira
              majac smierc w oczach chce przynajmniej uratowac siostre Wscibe i jej fagasa
              Wise Guy'a.
              Nie doczekala Zdzira konca filmu,kiedy Wise Guy i Wsciba maja zaczynac nowe
              zycie z dwiema walizkami szmalu.
              I pomyslec ,ze to wszystko bez podatku.



              • Gość: MACIEJ "PEARL HARBOR" IP: *.ny325.east.verizon.net 12.01.03, 06:15
                Zaczyna sie wszystko w Tennesse w 1921r.
                Dwoch chlopakow moze 7 i 8 smio letni majstruja przy zdezelowanym samolocie
                gdy w miedzyczasie ojciec jednego z nich juz lata crop-duster.
                Pod nieuwage ojca wsiadaja do samolotu,uruchamiaja go i tak to sie odbywa ich
                dziewiczy lot na lotnisku wycietym w cornfield.
                Nieodlaczni kumple z dziecinstwa Rafe i Danny ida do Air Force i stacjonuja na
                Hawajach.
                Jest tam tez szpital ,a w nim piekna jak marzenie Evelyn.
                Starszy i dojrzalszy Rafe jest swietnym pilotem niestety nie ma orlego wzroku
                i tylko od Evelyn zalezy czy zachowa swoje skrzydla.
                W ich oczach widac milosc od pierwszego wejrzenia,ale nie sa juz dzieciakami i
                umieja to dobrze maskowac.
                Byl to najpiekniejszy miesiac w ich zyciu,choc z powodu delikatnosci Fare nie
                zostal skonsumowany.
                Urodzil sie facet pilotem,nie kochankiem i po czulym pocalunku odlatuje do
                Europy bronic na ochotnika Anglii przed Niemcami.
                Pisze codziennie do ukochanej Evelyn,a miedzy listami staca Messerschmity.
                Ktorys wreszcie Niemiec zachodzi go od tylu i Rafe nurkuje razem z samolotem.
                Listow Evelyn nie ma przez 3 miesiace,a Danny pogodzil sie tez ze strata
                przyjaciela z dziecinstwa.
                Postanawia przejac schede po kumplu i zaprasza Evelyn do restauracji.
                Nic sie nie klei,bo oboje mysla o Rafe,ale Evelyn na wszelki wypadek zostawia
                w restauracji na stole swoja chusteczke haftowana.
                Chwycilo,choc nie za bardzo,bo Danny jest mlokos i nie umial rozegrac calej
                sprawy.
                Nastepnego dnia ona przychodzi do niego do bazy w czerwonej zwiewnej sukience
                z lekko pofalowanymi wlosami i czerwona szminka na ustach i tu juz trzeba byc
                slepym zeby nie zalapac.
                Zanim akcja sie zaczyna,to jeszcze ja przelatuje samolotem nad Pearl Harbor,z
                tym ze z przodu jest tylko jedno siedzenie,wiec ona siedzi mu jakby na kolanach.
                Ukrywa sie pozniej w skladzie spadochronow,a ze spadochrony tak biale jak
                przescieradla ,to chlopak nie wytrzymal i poszedl na calosc.
                • Gość: MACIEJ Wpier... calodobowo IP: *.ny325.east.verizon.net 02.02.03, 17:19






                  Wpierdol całodobowo

                  Serdeczne pozdrowienia ze stolicy zasyła Piotrek z kolegami.

                  Szare czteropiętrowe bloki, odrapane drzwi i nieczynne domofony. Tak wygląda
                  większość budynków wzdłuż ulicy Olbrachta na warszawskiej Woli. Tak wygląda
                  prawie cała stolica, ale nie ta telewizyjna z Traktem Królewskim
                  i "Marriottem". Tak wygląda Warszawa, w której się mieszka.

                  – Mnie tu nikt nie ruszy, bo wszystkich znam – mówi Piotrek 20-letni student. –
                  Ale jak ktoś jest obcy, to niech lepiej po nocy nie łazi.

                  Okolica rzeczywiście nie jest zbyt przyjazna. Na jednym z bloków duży napis
                  głosi: Wola wita. Oferujemy wpierdol 24 godziny na dobę.

                  – Niedawno szedłem parę minut po jedenastej koło sklepu – ciągnie Piotrek –
                  stało tam paru kolesi, jak się później okazało moich kumpli. Już mieli mnie
                  oklepać, ale poznali w ostatniej chwili. I oni mi mówią, że skroili przed
                  chwilą paru studenciaków, co to z jakiejś imprezy wracali. Plecak im zabrali
                  czy coś takiego. Tego samego wieczoru podlatują do mnie psiarskie z giwerami w
                  łapach, a razem z nimi było jakichś dwóch kolesi. I jeden z nich mówi "to ten".
                  Od razu wiedziałem, o co chodzi, i pomyślałem, że mam przejebane. Na szczęście
                  ten drugi się przyjrzał i powiedział "nie ten". Puścili mnie, ale kazali
                  spieprzać, bo stwierdzili, że to jest teraz strefa przestępstwa. Stary, tu są
                  pierdolone slamsy. Osiedle powstało w połowie lat 60. i od tamtego czasu
                  niewiele się zmieniło.

                  – Jakeśmy się sprowadzali, to tu było jedno wielkie bagno – wspomina pani
                  Alina, która mieszka tu od samego początku. – Pamiętam, że ciężarówka z meblami
                  zakopała się przed blokiem. Wkoło nie było nic. Do sklepu kilometr, do
                  przystanku dwa. Teraz to jest miasto, a wtedy była wiocha, za blokiem kończyła
                  się Warszawa.

                  Sprowadzili się tu głównie robotnicy i wojskowi. Zdarzali się i profesorowie,
                  ale niewielu. Przez jakiś czas przy ulicy Pustola mieszkał nawet Ryszard
                  Kapuściński, ale nikt już go tu nie
                  pamięta.

                  Mimo że nie jest to takie blokowisko jak Ursynów czy Bemowo – budynki są
                  mniejsze, a okolica trochę bardziej zielona – to nawet dzisiaj można odnieść
                  wrażenie, że Warszawa się tutaj kończy. Za blokiem pani Aliny wielkie pole.
                  Jeszcze niedawno były na nim ogródki działkowe, ale kilka lat temu działki
                  zlikwidowano z zamiarem budowy luksusowego osiedla. Miało tam stanąć kilka
                  domków jednorodzinnych i parę małych bloków, wszystko grodzić miał płot, a
                  porządku strzec kamery i ochroniarze. Plan nie wypalił. Zostało wielkie,
                  zarośnięte chwastami pole, ogrodzone drewnianym płotem, który rozleci się lada
                  dzień. Kilkadziesiąt metrów dalej to samo, z tą różnicą, że zza zarośli straszą
                  dwie opuszczone hale. Budynki miały służyć do suszenia drewna. Postawiono je na
                  początku lat 90. i od tego czasu stoją puste. Wieczorami w halach spotyka się
                  młodzież i imprezuje. Ognisko albo grill i chlanie na umór. Czasami pojawi się
                  policja. Gliny pomarudzą trochę nawalonym dzieciakom i jeśli wszyscy są
                  grzeczni, czyli ich nie wyklinają, to się odczepiają i jadą dalej.

                  Młodzi ludzie, którzy szwendają się między blokami, to drugie pokolenie, które
                  tu się wychowało. Ich ojcowie stoją przed sklepami i sączą jabole. Synowie i
                  córki nie chcą skończyć tak samo, ale z braku zajęcia zaczynają naśladować
                  rodziców. Narasta w nich frustracja. W telewizji naoglądają się bogatej
                  warszawki, której jakoś na własne oczy nie mogą zobaczyć. Porównują to wszystko
                  ze standardem życia swoich starych.

                  – Główne rozrywki to chlanie, ćpanie i napierdalanka – szczerze przyznaje
                  wygolony, ubrany na osiedlową modłę młodzieniec napotkany przed spożywczym. –
                  Jak nie masz kasy, to się nudzisz, a jak się nudzisz, to kombinujesz, jak się
                  nie nudzić, czyli jak zdobyć kasę.

                  – Tu mieszkają dzieci robotników, dla których słowo "intelektualista" znaczy
                  tyle, co "pedał" czy "frajer" – mówi Piotrek. – Oczywiście są też studenciaki,
                  jak ja, ale patrzą na to miejsce z góry. Reszta zostaje tu na zawsze.

                  – Chciałbyś stąd zwiać? – pytam go.

                  – Wiesz, stary, chyba nie. Ja się urodziłem na Kasprzaka i mieszkam tu od
                  urodzenia, wszystkich znam, z każdym piłem. Tu jest syf, ale taki dodatni, nie
                  wiem, czy mnie rozumiesz... Tu jest trochę jak na wsi.

                  Piotrek zdał maturę i studiuje. Większość jego kolegów po podstawówce trafiła
                  do zawodówek, których znaczna część nie pokończyła. Prawie wszystkie dziewczyny
                  z jego klasy mają już kilkuletnie dzieci, niektóre nawet trójkę, z czego każde
                  z innym ojcem.

                  – Stary, tutaj średnia wieku, w którym panienka zostaje matką, to 17 lat. W
                  podstawówce chodziłem z taką jedną panną, a teraz, jak ją spotykam, to mam
                  wrażenie, że to kompletnie inna osoba. Wygląda na pięć dych, dwójka dzieci,
                  jedno już do szkoły poszło, cztery zęby na krzyż. Stara baba, a ma dopiero 22
                  lata.

                  Na osiedlu nie ma zbyt wielu rozrywek. Ludzie żyją tu sensacjami. Jakiś czas
                  temu mieszkał przy Sowińskiego niejaki Alik, płatny zabójca zza wschodniej
                  granicy. Został zastrzelony przed blokiem, gdy wyprowadzał psa. Sprawców do tej
                  pory nie schwytano. W domu Alika znaleziono tyle materiałów wybuchowych, że
                  mogłyby znieść z powierzchni ziemi cały blok. Osiedle było wtedy w centrum
                  zainteresowania. Zjechali saperzy, ewakuowano cały budynek, a wszystko
                  filmowały kamery telewizyjne. Ludzie pchali się, aby udzielić wywiadu dla TVN.
                  Staruszki, sąsiadki gangstera, które latami nie wychodziły z domu, opowiadały,
                  jaki to z Alika był miły człowiek, bo "dzień dobry" mówił. Kolesie z osiedla do
                  tej pory przechwalają się, że pili z nim wódkę.

                  – W zeszłym roku podpieprzyli autobus z pobliskiej zajezdni – informuje
                  Piotrek. – Tylko po to, żeby się przejechać. Nie wyrobili się na zakręcie i
                  rozpieprzyli kilka samochodów. Uciekli. Przyjechał WOT i znowu nasze osiedle w
                  telewizorach pokazali. Chłopaki mieli ubaw. Akcja z autobusem miała i pozytywny
                  wydźwięk. W każdej warszawskiej zajezdni zmieniono procedury sprawdzania
                  wjeżdżających i wyjeżdżających pojazdów.

                  Takie sensacje nie zdarzają się codziennie, więc nie zlikwidują nudy. Dalej ci,
                  którzy mają jako taką kasę, przesiadują w osiedlowych knajpach albo na siłowni.
                  Ci, którzy kasy nie mają, szwendają się bez celu, przesiadują na klatkach i
                  sączą najtańszy browar. Czasami, bardziej z nudów niż dla szmalu, kogoś skroją
                  z portfela albo telefonu.

                  Bezrobocie nie jest tu specjalne wysokie – tylko zarobki niskie. Jak już ktoś
                  pracuje, to za 5 zł na godzinę w jednym z okolicznych hipermarketów, gdzie jest
                  poniżany i bezwartościowy. Frustracje wyładowuje na rodzinie albo
                  przechodniach, popada w alkoholizm, a coraz częściej w narkomanię. Ostatnio w
                  całej Warszawie staje się popularne palenie browna.

                  – Spotkałem niedawno jednego kumpla z podstawówki – zwierza się Piotrek. –
                  Ledwo go poznałem. Łapy mu się trzęsą, oczy zamglone, cały jakiś taki
                  powyginany. Chciał papierosa, ale brakowało mu słów, żeby to powiedzieć. Stary,
                  do jednej klasy z nim chodziłem!

                  Osiedlowa młodzież czuje się coraz bardziej przegrana i stara się nadrabiać
                  miną. Młodzi faceci przechwalają się, że znają pół mafii pruszkowskiej i że na
                  jeden ich telefon zjawi się armia zbrojnych. Agresja im imponuje. Zazdroszczą
                  mafiosom samochodów i bogatego życia. Pociąga ich etos "chłopaków z miasta".
                  Stają się agresywni, bo dzięki temu ktoś ich zauważa, ktoś zaczyna się ich bać.
                  Cieszy ich to, bo daje poczucie, że są ważni. Tak naprawdę czują się przegrani.
                  Oczywiście nikt tego po sobie nie daje poznać, to upokorzenie... Mało komu
                  ufają, a już szczególnie politykom, którzy mówią niezrozumiałym dla nich
                  językiem. Upraszczają więc ten język.

                  – Cała kasa ze STOEN-u poszła dla Kwaśniewskiego – informuje mnie Kamil, kolega
                    • Gość: MACIEJ Re: Wpier... calodobowo. IP: *.ny325.east.verizon.net 02.02.03, 18:48

                      cd.

                      – Cała kasa ze STOEN-u poszła dla Kwaśniewskiego – informuje mnie Kamil, kolega
                      Piotrka.

                      Osiedla przy Olbrachta nie można nazwać wyjątkowym, jest typowe dla Warszawy, a
                      pewnie także dla pozostałych polskich miast. Prawie wszystko jest tu średnie:
                      zarobki, jedzenie, poziom życia. Tylko wykształcenie jest zasadnicze.

                      – Napisz tak, żeby ludziom w Polsce uświadomić, że Warszawa to nie jest inny
                      świat, tylko takie samo zadupie jak cały ten kraj – dodaje na koniec naszej
                      rozmowy Piotrek.

                      Imiona osób występujących w artykule zostały zmienione.

                      Autor : Mariusz Kuczewski
                    • Gość: MACIEJ Re: Wpier...jak w Compton lub South Chicago... IP: *.ny325.east.verizon.net 02.02.03, 22:12
                      Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

                      > Z USA nie znasz takich obrazków,MACIEJU?
                      > Jak nie, to zbierz się na odwagę i przejdź po Murzynowie albo idź na
                      Latinas...
                      > Oni bardzo się naoglądali amerykańskich filmów i też myślą, że forsę zdobywa
                      > się tylko zabierając ją innemu...

                      Akurat tak sie sklada ze nie mialem problemow w NYC nawet w czarnych
                      dzielnicach.
                      Zmienia sie z roku na rok na lepsze.
                      A kolo zapasowe wyciagneli mnie w Warszawie w samym centrum.
                      • Gość: MACIEJ MY NAROD POLSKI IP: *.ny325.east.verizon.net 07.02.03, 05:12


                        My Naród Polski

                        Herr Verheugen oraz wy wszyscy Europejczycy, którzy ciągniecie nas za uszy do
                        Unii. Co wy wiecie o Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? I nie chodzi mi wcale o
                        to, ile mamy kopalń, hut, ilu rolników, jaki PKB, inflację, dziurę budżetową i
                        ile wydajemy na służbę zdrowia. Powiedzcie coś o ludziach, którzy mieszkają na
                        tej ziemi. Nie znacie nas? To poznajcie.

                        Większość tubylców ma liche wykształcenie, a z obcych języków zna najlepiej
                        migowy. Zaledwie ok. 10 proc. obywateli Papalandu ukończyło szkoły wyższe, zaś
                        prawie 60 proc. w obcym języku ani be, ani me, ani kukuryku.
                        No bo na przykład, który normalny Polak jest w stanie przyswoić choćby 100
                        niemieckich rzeczowników wraz z rodzajnikami. A co dopiero to odmienić. I jak
                        to możliwe, że szwabski komputer jest rodzaju nijakiego. Dziewczynka zresztą
                        też... A te angielskie i francuskie czasy – katorga. Paradoksalnie pomroczna
                        ułomność wyjdzie wam na dobre. Nie musicie się bać masowej migracji zarobkowej.
                        Na migi żaden rodak Olka Kwaśniewskiego nie przekroczy granicy nawet stopem.
                        Zresztą nie opuści Pomrocznej, gdyż co drugi nie ma paszportu.

                        Chamstwu naszemu dajemy wyraz w zasyfianiu wszystkiego. Śmiecimy, gdzie
                        popadnie: w lesie, górach nad wodą, na ulicach, w środkach miejskiej
                        komunikacji, miejscach rozrywki. Aż 84 proc. Polaków spotkało się z takimi
                        praktykami w wykonaniu swoich rodaków. Filozof rzekłby, że brud jest naszą
                        cechą immanentną. Nie dość, że sami jesteśmy flejami, to jeszcze uczymy tego
                        zwierzęta. Przez to 74 proc. potomków zwycięzców bitwy pod Grunwaldem wdeptuje
                        regularnie w psie gówna na chodnikach i w piaskownicach dla dzieci. Świnie
                        nasze oraz krowy żyją w cieple, gdyż chodzą oblepione własnym gównem.

                        Umysłowo spokrewnieni jesteśmy z Talibami. Na przykład 65 proc. społeczeństwa
                        razi bardzo widok całujących i ściskających się par na ulicy. Nie przepadamy
                        też za homosiami. Zdecydowana większość obywateli Pomrocznej (62 proc.)
                        przeciwna jest małżeństwom homoseksualnym, 41 proc. uważa, że homoseksualizm
                        nie jest rzeczą normalną i nie wolno go tolerować. Nie tolerujemy nawet
                        pedalskiego bara-bara. W państewku, w którym jeden arcybiskup wydmuchał bez
                        mydła tuzin apetycznych młodzieniaszków, 42 proc. katolików twierdzi, że osoby
                        tej samej płci pozostające ze sobą w bliskim kontakcie nie powinny mieć prawa
                        do tej przyjemności.

                        Rozkoszujemy się wyłącznie swojskim garem. Tak twierdzi 85 proc. entuzjastów
                        kiszonego ogórka. Za nic w życiu potraw kuchni europejskich nie strawi jedna
                        czwarta amatorów kapuśniaku i bigosu. Obrzydzenie do przekąsek azjatyckich
                        deklaruje jedna trzecia. O tyle to dziwne, że faktycznie wpierdalamy wszystko,
                        co wpadnie nam w zęby. Tylko 36 proc. pomrocznych konsumentów zawsze zwraca
                        uwagę na datę ważności nabywanych produktów żywnościowych. Natomiast 73 proc.
                        nigdy nie czyta informacji o składzie żarcia. Czyli gdy producent uczciwie
                        poinformuje, że wyśmienita sałatka jarzynowa zrobiona jest z siana, koniczyny,
                        zmielonego kapcia, mysich bobków i zużytego oleju silnikowego, to Polak to
                        kupi. I zeżre.

                        Lubujemy się w domowych napierdalankach. 43 proc. kobiet i 31 proc. mężczyzn
                        przyznaje, że ma co najmniej jedną koleżankę, którą poniewiera mąż. W przypadku
                        facetów są to chyba małżonki ich kumpli... Łomot dostają także bachory. Jedna
                        czwarta dorosłych zapewnia regularne baty pociechom, a 35 proc. rodziców poza
                        biciem stosuje także inne kary. Tylko 12 proc. Polaków uważa, że zbyt częste
                        obijanie gówniarzy źle wpływa na ich wychowanie. Gnoje zbierają najczęściej za:
                        wagary (39 proc.), alkohol (52 proc.), trawkę (53 proc.), nieposłuszeństwo (31
                        proc.).

                        Nie z nami zabawy w różowe okulary. Mamy pod górkę – tak było, jest i będzie.
                        Gdy cały świat na przełomie wieków tętnił życiem i z entuzjazmem patrzył w
                        przyszłość, 55 proc. obywateli III RP chodziło rozdrażnionych lub
                        zdenerwowanych, 38 proc. odczuwało zniechęcenie i znużenie, 32 proc.
                        bezradność, 27 proc. wściekłość, a prawie 25 proc. dopadła depresja. 35 proc.
                        czuło się zlekceważonych przez władze. Po dodaniu do tego 17 proc., które uważa
                        się za wiecznych pechowców, wiadomo już, jak radosne jest samopoczucie Polaków
                        i z jakim entuzjazmem pracujemy.

                        Nie lubimy siebie, swoich bliskich, pogardzamy też niepełnosprawnymi. Na
                        pytanie, "jaki jest stosunek większości ludzi w Polsce do inwalidów", 15 proc.
                        krajan Białego Tatki odpowiada, że zły, a 32 proc. – że niedobry. Z kolei 27
                        proc. z nas uważa, że inwalidzi powinni pracować w specjalnie zorganizowanych
                        zakładach pracy – skansenach zatrudniających wyłącznie inwalidów. Za nic w
                        świecie nie podjęlibyśmy się opieki nad bliźnim z upośledzeniem umysłowym (27
                        proc.), z chorobą psychiczną niegroźną dla otoczenia (28 proc.) lub z paraliżem
                        nóg (20 proc.).

                        Nie przepadamy za cudzoziemcami i innymi odmieńcami. A już naprawdę "drzaźnią"
                        nas Ruskie (47 proc.), hakenkrojce (36 proc.), Białorusini (40 proc.), Ukraińcy
                        (49 proc.), Rumuni (56 proc.). Szczególnie te kacapy... Nie dość, że biedne, to
                        jeszcze się szwendają bez sensu. Swobodny ruch przez wschodnią granicę
                        przyniósł nam więcej złego niż dobrego – tak uważa 40 proc. pomrocznych
                        móżdżków. Wprowadzenie wiz dla obywateli Białorusi, Ukrainy i Rosji za
                        korzystne uważa 45 proc.

                        Największy Autorytet Moralny nawołuje do pojednania między religiami, ale w
                        dupie mamy jego nakazy. Jedna trzecia z nas nie widzi takiej możliwości z
                        prawosławnymi, tyle samo z protestantami, a co drugi z mośkami i wyznawcami
                        islamu.

                        Wygrana w totolotka, spadek po cioci z Ameryki – co Polak zrobi z taką furą
                        keszu? Postawi wódkę ludziom z dzielnicy, wynajmie piętro w "Marriotcie",
                        weźmie najlepsze dziwki, pojedzie w podróż dookoła świata? Gówno. Polak kupi
                        mieszkanie (88 proc.), później telewizor i odkurzacz (83 proc.), buty, majtki i
                        skarpetki (77 proc.). Zacznie leczyć żylaki oraz prostatę (73 proc.). Na resztę
                        forsy nawet pomysłu nie ma.

                        Kochamy demokrację, ale nie bezwarunkowo. 64 proc. jest z niej niezadowolonych.
                        Jesteśmy przekonani, że nie mamy wpływu na to, co się dzieje w kraju (55
                        proc.), że nie przestrzega się prawa (56 proc.). Za zjawisko nienormalne w
                        ustroju demokratycznym co czwarty Polak uważa spory między partiami, 35 proc.
                        spory między rządem, parlamentem i prezydentem, 32 proc. długotrwałe dyskusje w
                        parlamencie. Co drugi – słuchaj Europo! – za nienormalne uważa pojawianie się
                        sprzecznych ze sobą opinii w prasie, radiu i telewizji.

                        Ponoć bardzo pchamy się do Europy. Ale jakoś nie czujemy do niej większych
                        sentymentów. Okazuje się, że zdecydowana większość czuje się bardziej związana
                        ze swoją wiochą, blokiem czy podwórkiem. Tylko 2 proc. uważa się za
                        Europejczyków. Jedna trzecia nie wie, gdzie przebiega jej wschodnia granica.
                        Powaga! Prawie identyczna grupa jest zdania, że wzdłuż Bugu, 20 proc., że
                        wzdłuż Odry i Nysy, 19 proc., że wzdłuż Uralu, a 3 proc. da sobie ogolić na
                        sucho krocze przysięgając, że przez stepy ukraińskie.

                        Czego chcemy od swojego państwa? Zapewnienia minimalnych zarobków, renty lub
                        emerytury (97 proc.), bezpłatnej opieki lekarskiej (94 proc.), mieszkania (89
                        proc.), stałej pracy (85 proc.), dobrobytu (55 proc.). Czyli od kapitalizmu
                        chcemy socjalizmu. W zamian oferujemy ochronę dobrego imienia przed obcymi (95
                        proc.), uczestnictwo w wyborach (87 proc.) oraz donosicielstwo na tych, którzy
                        nie płacą podatków (34 proc.). Domagamy się też wprowadzenia kary śmierci (77
                        proc.), zaostrzenia prawa (63 proc.) i surowych wyroków (91 proc.).

                        * * *

                        Tak by to z grubsza wyglądało. Mamy jeszcze wiele innych upodobań i nawyków.
                        Ale o tym się przekonacie, Szanowni Europejczycy, Panie Verheugen, gdy już
                        będziemy w tej waszej Unii. Wtedy, kurwa, wam pokażemy.

                        Wykorzystano badania CBOS z lat 2000–2002.



                        Autor : Andrzej Sikorski

                        • Gość: MACIEJ A JEDNAK MOZNA. IP: *.ny325.east.verizon.net 18.03.03, 06:23
                          NYT Front Page

                          STRATEGIES
                          You Can Beat the Market? A Study Says 1 in 5 Can
                          By MARK HULBERT

                          A NEW study has found that as many as 20 percent of investors may be able to
                          regularly pick stocks that beat the market.

                          Most previous studies have emphasized the inability of the average investor to
                          outperform stocks in general, though some researchers have conceded that some
                          people can do so over a given period — sometimes, for many years. Still,
                          researchers have generally assumed that the percentage of investors who can do
                          this consistently is very small.

                          The new study, however, has found that assumption to be wrong. It was conducted
                          by three finance professors — Joshua D. Coval of the Harvard Business School,
                          David A. Hirshleifer of Ohio State University and Tyler G. Shumway of the
                          University of Michigan — and has been circulating since January as an academic
                          working paper (papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=364000).

                          The professors reached their conclusion after examining a database containing
                          the complete trading histories of more than 110,000 individual accounts at a
                          national discount brokerage firm. (The professors would not disclose the name
                          of the firm; they did say that the names of the account holders were not
                          included in the database.) The database covered trading from the beginning of
                          1990 through November 1996.

                          But don't some investors beat the market through luck alone? To deal with that
                          possibility, the professors conducted a series of statistical tests. They were
                          less interested in investors whose cumulative performance beat the market,
                          because chance can play a large role over such a period. Instead, they looked
                          for those whose stock picks repeatedly surpassed the market average.

                          The study focused on nearly 17,000 accounts in which investors had bought at
                          least 25 stocks — an amount large enough to give the researchers confidence
                          that any outperformance was not a result of mere chance. The findings were also
                          adjusted for risk, to ensure that investors had not beaten the market simply by
                          taking on greater risk in a period when stocks generally were rising. After
                          considering these factors, the professors found that about one-fifth of these
                          frequent traders had genuine stock-picking ability. In that group, the average
                          stock gained 44 percent a year, annualized, over this period, versus 14.5
                          percent for the Wilshire 5000.

                          The professors saw little evidence of stock-picking ability among most of the
                          other investors. Though their average stock slightly beat the market, the
                          professors found that the margin of outperformance was not enough to pay
                          commissions and bid-asked spreads. In other words, a large majority of
                          investors would still be better off investing in an index fund.

                          About 10 percent of the active traders stood out because their stock picks
                          consistently underperformed the market — reflecting what the professors
                          called "negative ability." The average stock picked by this group lost 23
                          percent, annualized. These traders clearly would improve their returns by
                          investing in an index fund.

                          HOW can the research help you know if you are part of the elite stock-picking
                          group — that top 20 percent — and whether you should keep choosing your own
                          stocks? That is difficult, because the study used complex statistical tests to
                          determine genuine ability.

                          But Professor Coval suggests this test, while not perfect, offers at least a
                          tentative answer: First, compare each of your 25 most recent stock picks to its
                          appropriate index, being careful to find a benchmark that matches its market
                          capitalization and value or growth characteristics. If you find that at least
                          18 of those 25 stocks have outperformed their benchmarks over the time you have
                          held them — and that the 25 stocks' average return beats that of their
                          benchmarks — you probably have what it takes to beat the market.

                          M:Ze smutkiem musze dodac,ze nie dotyczy to Szamanow,lecz wysokiej klasy
                          fachowcow.
                          • Gość: MACIEJ Re: MY NAROD POLSKI IP: *.ny325.east.verizon.net 19.03.03, 05:45
                            Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

                            > slowo daje ta gazeta urbanowa jest niebezpieczna

                            Nie chodzi mnie o to,zebym jakas radosc przy czytaniu tej gazety odczuwal.
                            W sumie wszystko co tam jest napisane jest prawda podana w ironiczny
                            sposob,ktory dla statecznych ludzi moze nie byc zjadliwy.
                            Ale sama przyznasz,ze forma pobudza do czytania.
                      • Gość: MACIEJ Re: Skubiacy i skubani IP: *.ny325.east.verizon.net 20.03.03, 04:18
                        feezyk napisał:

                        > Niestety, uzsadniony smutek niektorych jest
                        > warunkiem koniecznym powodzenia innych,
                        > co jakos nie psuje przyjemnosci.

                        Mozna i w tak poetycki sposob widziec wojne w Iraku,ale ja bym przyjemnosci
                        zostawil na pozniej.
                        Jankesi wiedza,ze w Iraku czeka juz na nich zenski batalion i dlatego walka
                        bedzie krotka by sil starczylo na rozrywki.

                        > Pozdro
                        > F.
                        • Gość: MACIEJ 'JOY RIDE' z Leelee Sobieski IP: *.ny325.east.verizon.net 31.03.03, 04:50
                          Oryginalnie miala to wlasnie byc wycieczka z przygodami.
                          Fuller pudluje a jego mlodszy brat studiuje i kocha sie na umor w kolezance ze
                          studiow.
                          A ze wlasnie wakacje nadchodza,wiec czas zadbac o przyjemnosci w zyciu.
                          Piekna studentka Venna niby od niechcenia wspomina,ze chcialaby sie z uczelni
                          do domu samochodem przejechac,cos w rodzaju wlasnie joy ride,bo wycieczka
                          trwalaby kilka dni.
                          Wiadomo w Stanach studenci maja tendencje studiowac daleko od domu
                          rodzinnego,coby mamcia i papcio nie korygowali na codzien co dobre a co be.
                          No wiec Lewis w te pedy sprzedaje bilet lotniczy do domu,za ktory mamcia sporo
                          grosza wybulila i kupuje za ten szmalczyk niezle przechodzonego ,ale pojemnego
                          grata.
                          Melduje natychmiast Vennie,ze raid ma zalatwiony,tylko wczesniej musi jeszcze
                          pobrac starszego braciszka z pudla.
                          Grat spisuje sie niezle i chlopaki granice stanowe mijaja jak sztachety w plocie
                          a po drodze nawet Fuller za 4 dychy zalatwia od wiejskiego ziomala ,a po
                          naszemu cool'a radio CB ,zeby nie umrzec z nudow w czasie podrozy.
                          Na tym CB truckowcy informuja sie gdzie glina stoi,a gdzie mozna rwac tyle co
                          fabryka dala.
                          To CB,to cos na wzor naszego forum ,wchodza rozne ludki i nawijaja co im slina
                          na mozg przyniesie.
                          Fuller wrabia brata ,by odgrywal panienke,ktora chce truckowcowi smoka
                          obciagnac.
                          Umawiaja sie z nim w motelu w pokoju 17,bo taki wlasnie wynajal jakis potezny
                          facet,ktory wkurzyl Fullera w offisie tego motelu.
                          Rano budzi ich policja z zaskakujacym pytaniem ,czy czegos nie slyszeli w nocy.
                          Fuller znowu glupa rznie,ze slyszal jakies uhhu mhhm ale dokladniej tej
                          onomatopeji nie mogl wystekac.
                          Ten facet spod 17-stki wbrew pozorom przezyl,tylko ktos mu dolna szczeke wyrwal
                          i mial problemy z opowiedzeniem co sie wydarzylo tej nocy.
                          "Rusty nail" dopada ich w nocy ciezarowka i przygniata ich grata bokiem do
                          sciany ,ze chlopcom zostalo tylko w gacie narobic i sie pomodlic,az ze blagali
                          ladnie o zycie,to im Rusty nail wybaczyl.
                          Wpadaja na campus,a tam czeka juz na nich dlugonoga blondwlosa slowianskiej
                          urody Venna,grana przez Leelee Sobieski.
                          Joy ride zaczyna sie wesolo i z alkoholem i wszyscy w napieciu czekaja na
                          striptiz Leelee.
                          Wooda jakby z nog zwalila nieodpornego studenta,a ze Fuller wybadal juz
                          wczesniej ,ze miedzy bratem i Leelee milosc raczej platoniczna kwitnie,wiec
                          bierze barek pod pache i idzie ja stuknac.
                          Akcja nabiera tempa,gdy ze snu Lewisa budzi telefon od Rusty nail z zapytaniem
                          o samopoczucie dziewczyny.
                          Lewis w te pedy leci do Leelee ,ktora spokojnie popija z Fuller'em.
                          Wyrywaja z hotelu na oslep w ciemna noc,a ze CB radio juz wczoraj wyrzucili z
                          samochodu,chca zaznac spokoju w innym miescie i innym stanie.
                          Fuller wytrzezwial w sekunde i nawet przeczytal na znakach drogowych "Look in
                          to the trunk".
                          Scared shitless jak nigdy dotad boja sie otworzyc trunk i tu Leelee bierze
                          inicjatywe w swoje recei po otwarciu bagaznika nie znajduja tam trupa jak
                          mysleli,lecz CB radio ktore poprzedniego dnia wyrzucili z samochodu.
                          • Gość: drapieżnik Ożenek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 20:37
                            co tam LeeLee Sobieski jak Mariola Kiepska w ostatnim odcinku Swiata wg
                            Kiepskich wychodzi za maz.
                            W dodatku z internetu !!

                            Odcinek jak zwykle zaczyna sie rozpizdowo-rock-and-roll-owa piosenka zespolu
                            Big Cyc o zadymach i drakach
                            ledwo umilkly ostatnie akordy a juz widzimy jak Mariolka przy stoliku w
                            zasyfionej kuchni opowiada rodzicom (Ferdek kiepski zawod bezrobotny piwosz w
                            powyciaganym dresie i kapciach i Halinka Kiepska z zawodu salowa z dlugimi
                            blond kudlami z odrostami) ze poznala czadowych facetow w internecie i
                            potzrebuje chate gdyz chce urzadzic kasting narzeczonych zeby sprawdzic ktory
                            najlepiej kuma czaczę
                            Tutaj Ferdek nie moze za boga wykumac co to ta kafejka internetowa i co to za
                            czadowanie i jak to mozliwe ze nikt nie placi za alkohol????
                            I dlaczego Mariolka nie zna z wygladu swoich narzeczonych ???
                            W ogolych wrzaskach rodzinnych wreszcie strone corki bierze zatroskana mamusia
                            czyli Halinka Kiepska drac sie na Ferdka ze jest zacofanym mamutem.
                            Ferdek na to wreszcie kapituluje i juz w nastepnej scenie widac jak Mariolka w
                            czarnej miniowie siedzi wraz z kamera video ze starymi napzreciw ozcekujac na
                            facetow z internetu , ktorych zwabila na swoja strone w sieci
                            www.mariolakiepska@forewer_tu_gewer.pl

                            pierwszy dzwonek u drzwi
                            facet o ksywie Frodo z zawodu magik !!!!!
                            sens zycia: dobra zabawa, piwo i strawa
                            Ferdek bierze faceta w krzyzowy ogien pytan i zapytowuje jak Pan Panie Kolego
                            tego kreci kasiore bo malzenstwo to powazna sprawa i utrzymanie rodziny tego...
                            na co Frodo zeby sie Tatus nie martwil bo on ma specjalnosc w magii wladca
                            pierscieni i tu ukazuje swoje rece gdzie na paluchach lsnia zlote pierscionki
                            Mariolka piszczy z radochy ale po szoku starzy Kiepscy rozpoznaja ze to ich p
                            [ierscionki, tu nastepuje tumult rodzinny w obronie precjozow i w koncu Ferdek
                            wykopuje za drzwi niedoszlego ziecia

                            drugi dzwonek u drzwi
                            facet o ksywie Santo Kutazzo
                            sens zycia: sado maso hip hop siup fizi mizi
                            i tu do podkladu muzycznego hip hop siup Santo skanduje jakies trele morele
                            robiac wygibasy zblizone do frykcyjnych i zrzucajac z siebie plaszcz skorzany.
                            Oczom Kiepskich ukazal sie widok nagusa w seksi skozranej bieliznie nabitej
                            cwiekami!!
                            Mariolka piszczy z radochy zwlaszcza kiedy narzeczony chce zrzucac z siebie
                            stringi
                            Halince oczy zrobily sie jak spodki
                            wreszcie stary Kiepski wrzeszczac : zbozceniec !!!!! wykopuje znow niedoszlego
                            ziecia za drzwi

                            w ogolnych wrzaskach rodzinnych wpadaja sasiedzi Boczek z Pazdziochem
                            komunikujac ze jedzie tutaj jakis facet na wielbladzie i padaja zazruty tutaj
                            pod adresem Kiepskich o sodomie i gomorie albo o szpiegostwo terrorystyczne w
                            zaleznosci od frakcji sasiedzkiej

                            wreszcie dostojnie wkracza trzeci amant z internetu w otoczeniu dwoch facetow w
                            zcarnych okularach, recznikach na glowie i bialych dlugich kieckach a w
                            kazdej rece blaszana walizka !!!
                            zawod: ksiaze z bajki ktory ma forsy jak piachu , konkretnie (bo zaraz wyrwal
                            sie Ferdek Kiepski z konkretami) to nie wie ale podciera sie dolarami
                            i tu dwaj faceci w recznikach na glowie otwieraja walizki a w nich pelno dolcow
                            oczywiscie na takie cos Ferdek ochoczo wyraza zgode na slub i w kolejnej scenie
                            juz widzimy jak Mariolka w bialej sukni z welonem plasa wsrod konfetti
                            zabawe weselna pzrerywa ostatecznie ojciec Abdullacha Jajko ibn Ale Jajko czyli
                            sam Ale Jajko
                            i tym razem w ogolnych wzraskach szejk Ale Jajko drze sie najglosniej o
                            kryzysie paliwowym i o wałkoństwie synalka
                            okazuje sie ze synalek ma 12 zon i tylko lata po swiecie zeniac sie z babkami
                            z tego zasranego internetu
                            syn szejka zdazyl zaspiewac jeszcze : nie placz kiedy odjade skapanej we lzach
                            mariolce i ledwo zniknal a wszyscy rzucaja sie do sracza wylowic dolce ktorymi
                            podtarl sie pzredtem stary Kiepski na oczach zazdrosnych sasiadow

                            nastepuje ogolny rozpizd wsrod rockowej muzyczki i napis KONIEC

                            i czyz Wielka Dorot nie miala racji piszac ze najlepsza na swiecie jest milosc
                            w internecie? tj klozecie???


                            • Gość: MACIEJ "MARRIED WITH CHILDREN" IP: *.ny325.east.verizon.net 14.04.03, 03:32
                              Nie to zebym nie lubil imienia Mariola,ale ta rodzinka Kiepskich jest chyba
                              wzorowana na naszych "Married with Children" ,choc na pierwszy rzut oka widac
                              ze nasze towarzystwo jest much more sophisticated niz rodzinka Kiepskich.
                              W glownej roli Al Bundy ,z wielkimi ambicjami shoe salesman,ktory czesto gesto
                              przypomina o swojej wielkiej roli jaka pelnil w High Schoolowej druzynie
                              futbolowej.
                              Jeszcze teraz potrafi dla rozrywki po pijaku czolem wbic 2 calowy gwozdz w deske
                              na High-School reunion.
                              Kokieteryjna ruda zona z duzym cycem,pod tytulem Peggy byla jego najwieksza
                              high-schoolowa miloscia i tak pozostal z nia na stare lata.
                              Miejsce Marioli Kiepskiej zajmuje tutaj Christina Applegate,oryginalna blondynka
                              ale z takim pustoglowiem,ze ufarbowano ja jeszcze na jasniejsza blondynke,a
                              wedlug mnie wcale by nie zaszkodzilo,gdyby ja chlapneli na platynowo.
                              Nawet jak ja poczestowano slodyczami "M&M" to odczytala to jako "W&W".
                              W zyciu prywatnym ona jest tak samo glupia jak jej rola w "Married with
                              Children" i dlatego serial ten cieszy sie niezmiennym powodzeniem.
                              Zadawala sie z takimi luzerami jak River Phoenix ktory zacpal sie na smierc,tak
                              mu kasa i popularnosc zaszkodzily.
                              Jest tez jej mlodszy brat,typowy nerd do g.. nie podobny,ktory uczy sie dobrze
                              ale taki pokraczny,ze zaden ugly fuck nie chce sie na niego zalapac.
                              Ciekawe czy u was tez ten serial idzie?
                              • Gość: drapieżnik Kiepscy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.03, 00:28
                                nie wiem bo ja w zasadzie nie ogladam tv, chyba ze mi cos w oko wpadnie
                                przypadkiem
                                ale serial ma swoja wierna widownie jednak
                                i jak to zwykle bywa jako kabaretwoy lekko tyka zycie naszych elit zrownujac
                                ich z Kiepskimi
                                pare tygodni temu zwalila sie do naszej Polski jakas wyjechana lafirynda z
                                Kanady z wrzaskiem na caly kraj ze robi KASTING NARZECZONYCH !!!
                                media ze to znana prowokatorka w Kandzie , jakas artystka (???!!!!)
                                w kazdym razie byly wywiady gdzie to tylko mozliwe, nawet z jej mamuska (goraco
                                popierajacą projekt coreczki)
                                panna zapowiedziala ze szuka w ten to wlasnie sposob meza i to jest wszystko na
                                serio choc w sumie to sztuka
                                ogolnie cytujac jak zwykle Dorote (mistrzynie pop-artu w sieci) akcja
                                pt. "prącie w kącie"
                                chlopaki sie prezentowaly przed kamera video bez ogrodek mowiac ze licza na ten
                                wyjazd do Kanady, o samej pannie raczej ogolnikowo, bo paskudna
                                sama wybitna prowokatorka cos przycichla choc miala publicznie oglosic
                                oblubienca , widac sam gorszy sort sie zjawil (co nie dziwi) i przemysliwuje
                                jak tu wybrnac z tego albo tak dlugo wsrod miernoty wybiera w miare jadalnego
                                i tak w Kiepskich sie to czkawka odbilo
                                serial jest niby w konwencji sitcomu ale bardziej bliski Kabaretowi Olgii
                                Lipinskiej (nieustannie na znakomitym poziomie) tylko bez piosenek
                                rozne tam juz bywaly zadymy i draki czyli jak w tej piosence Big Cyca "nie ma
                                dnia bez ostrej rury"
                                i zawsze jest sparodiowana jakas Elyta
                                raz np WOSP i Jurek Owsiak z tym jego haslem "niech moc bedzie z wami" jako
                                ruch satanistyczny a sam Owsiak jako diabel (bo sie naszemu klerowi oni nie
                                bardzo podobaja)
                                raz np nasz wielki kreator mody Arkadius i te jego szmaty ktore niby Ferdek mu
                                na pniu projektuje (tu niezle byly negocjacje barterowe gdzie przeliczano
                                kreacje na ilosc piw i jak Halinka chciala zabic Ferdka bo w tv zobaczyly z
                                MAriolka te szmaty w Paryzu gdzie lecialy jakies obledne ceny za nie)
                                albo jak Ferdek wygral festiwal piesni regionalnych jako reprezentant wsi
                                Miasto spiewajac aktualny wowczas w polsce pop hit "jestem z miasta to widac,
                                to slychac, to czuc"
                                ha ha ha i tak w kolko
                                albo tez bylo swietnie raz jak Ferdek z Boczkiem i Pazdziochem otwarli klinike
                                powiekszania cyckow, odkupujac od Ruskich jakas gadzine ktorej ukaszenie w
                                dupke skutkowalo pozadanym efektem w rozmiarze cyca
                                ha ha ha ha
                                tutaj swietna byla jako Ruska sprzedajaca te cudowna gadzine nasza fajna
                                aktorka krakowska (z duzym cycem bo jak wiadomo krakowianki maja cyce jak
                                donice ha ha ha, tak przynajmniej pisal w sieci niejaki Yonder ) a poniewaz
                                serial rezyseruje Kazach rozkochany w Krakowku to roi sie tam od naszych
                                artystow z Teatru Stu i Piwnicy Pod Baranami


                                ale najbardziej osobiscie podoba mi sie w tv taka obledna bajka dla dzieciakow,
                                nie pamietam tytulu (i bardzo rzadko udaje mi sie ja ogladac) animowana
                                amerykanska o psie i kocie razem pzremierzajacych swiat w czasie (raz wlochy i
                                pzrygoda ze Stardivariusem ktory struny do skzrypiec robil ze spiewajacych
                                kotow a raz jakies perypetie wspolczesne np)
                                kot to kociczka spiewajaca chyba o imieniu nomen omen Rita ktora sprytnie
                                wmowila psu ze jest kotem
                                bajka jest cudowna i najpiekniejsza jaka w zyciu widzialam
                                z inteligentna i urocza fabula
                                piekne rysunki i piosenki
                                a na dodatek jest pzrezabawna
                                • marcel_prostak Rita 22.04.03, 00:55
                                  wmowila psu ze jest PSEM oczywiscie
                                  a ja nie moge rozgryzc czy ten pies (taki ciapowaty troche) to tylko udaje ze
                                  mysli ze ona jest psem czy swiecie jest pzrekonany do tego...bo dosyc to jest
                                  niepewna kwestia a w koncu kluczowa dla bajki
                                    • Gość: MACIEJ Re: nieistotna kwestia IP: *.ny325.east.verizon.net 23.04.03, 04:01
                                      apollokrid napisał:

                                      > Ja tylko male pytanie, jak sie tlumaczy "When the shit
                                      > hit the fan"?

                                      Puszczasz baka miedzy chlopakami,oczywiscie w sporej tajemnicy,ze u Macieja na
                                      urodzinach beda takie kobitki ze palce lizac i to na dodatek niektore prosto z
                                      Polski,bo takie wiadomo,ze chca duzo i od razu.
                                      Stara oczywiscie w tym czasie wyjechala z dzieciakami na wakacje ,bo to ferie.
                                      I jak chlopaki zaczynaja sie zjezdzac z calej okolicy z alkoholem i wymyslnymi
                                      prezentami,to u drzwi witaja ich nie tylko molode,ladne ale i cycate,then the
                                      shit hit the fan ,chlopaki za komorki i po kumplach dzwonia ze starej nie
                                      ma,chata wolna ,oj bedzie bal.
                                      • Gość: nikt Re: nieistotna kwestia, Apollonie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 13:49
                                        generalnie jakies merde w tytule postu
                                        tzn mozna pisac co sie chce

                                        balanga u Macieja byla primavera
                                        wiadomo, facet zyje w Ameryce, tylko przykladnie, zona i dzieciaki zreszta (w
                                        czym nie ma niczego zlego, nawet jest to chwalebne)
                                        no ale w Ameryce jak to w Ameryce, coz , czasami serce wyrywa sie do przygod
                                        jak w tym filmie z Melanie Griffith (notabene ten znam), wiesz Apollo ,
                                        wiazanie krawatami w wyrze i szalenstwa rozne z happy ednem, slicznotki
                                        seksowne..a tu proza zycia i charowa jak w zyciu
                                        wiec Maciej sobie zcasmi mazry jak kazdy facet o przygodach i balangach z
                                        cycatymi babkami


                                        • Gość: MACIEJ I LAF "WILD THING" EMILY IP: *.ny325.east.verizon.net 24.04.03, 01:38
                                          Gość portalu: Emily napisał(a):

                                          > Gość portalu: napisał(a):
                                          >
                                          > > cennik chcesz? To masz:
                                          > > kogut: $50
                                          > > z przodu: $100
                                          > > z tylu: $20
                                          > > z boku: $70
                                          > > z reki: $10
                                          > > w samochodzie (przednie siedzenie): $110
                                          > > (tylne siedzenie): $40
                                          > > z twoja zona: $50
                                          > > z twoja zona i toba: $250
                                          > > z twoja zona, toba i twoim psem:$350
                                          > > z twoim psem (bez ciebie): $5
                                          > > z twoim psem (ty patrzysz): $105
                                          > > ty robisz zdjecia: powyzsze ceny +$200
                                          > >
                                          > > Powyzsze ceny sa ograniczone do 10 minut. Jak sie nie spuscisz, to twoja
                                          > > strata. No refunds, cash only, USD. Rabat na cala noc, wymaga uprzedniego
                                          > > zawiadomienia na 2 tygodnie naprzod. Powyzsze z polykiem (detale do
                                          > omowienia):
                                          > >
                                          > > dodatkowo $35. Biore rowniez rzeczy, ale generalnie mniej ci sie to oplaci
                                          > bo
                                          > > zanizam ich wartosc, tak wiec jak cos zwiniesz w sklepie to wezme ale za 1
                                          > /3
                                          > > wartosci (przynies z nalepka ceny). Bilet musisz mi kupic i jak chcesz sie
                                          > ze
                                          > > mna pokazac, musisz kupic i ciuchy. Acha, uwielbiam srebro, ale ci morde
                                          > skuje
                                          > > jak bedzie przyciagalne przez magnes...
                                          >
                                          >
                                          > Trzymaj sie, przypuszczam ze Felek skorzysta.... a do srebra dodaj
                                          > jeszcze zloto, dyamenty, szmaragdy i rubiny i naturalnie barylki roooooopy,
                                          bo
                                          > to teraz najbardziej w cenie;-)). Allelujah!!! a w ogrodzie juz kwitna cudne
                                          > bzy i zaczynaja azalie.
                                          > pozdrowka dla Ciebie i Felka w swiateczny dzionek.

                                          I laf "Wild Thing" Emily wlasnie za jej pozytywny stosunek do Clintona.
                                          Bo wiadomo,ze tu wlasnie nie chodzi o wlasciwe podejscie do stosunkow
                                          miedzynarodowych bylego prezydenta,lecz o samo podejscie do stosunkow jako
                                          takich.
                                          I jak "Wild Thing" Emily lubi laf z pozycji wiernego przyjaciela
                                          czlowieka,kiedy to na czterech czeka na swojego pana,z duzym cycem zwisajacym
                                          do podlogi,otwartym pyskiem i sciekajaca po kacikach ust slina czeka na kazde
                                          skiniecie palcem swojego pana,to tak wierna towarzyszke zycia,trzeba ocenic
                                          nawet wyzej niz Marylin Monroe.
                                          Nie powiem,tez mialem swoja Ewke,ktora na widok Rumcajsa slinotoku dostawala.
                                          Pamietam ,jak jesiennego wieczoru rozmawialismy na dworzu i z tego zimna sikac
                                          mnie sie zachcialo,to odwrocilem sie do niej tylem nie przerywajac rozmowy i
                                          zaczalem polewac brame,a ona obchodzi mnie dookola tak jakby obowiazkiem bylo
                                          stac do rozmawiajacego twarza w twarz.
                                          Z perspektywy czasu mysle ze miala racje.
                                          Pozniej dorzucila:Choc wejdziemy do samochodu i ogrzejemy sie troche.
                                          Lubila miec kontrole nad sytuacja i juz myslala ,ze mnie okrecila naokolo
                                          palca,ale ja tez jestem z tych kontrolujacych,a nie kontrolowanych i trafila
                                          kosa na kamien.
                                          Zostala w Warszawie,ma rodzine i niezbyt blyskotliwego meza.
                                          Czasami przez sen mowi imie moje,ale ze ja jestem tu a oni tam,to brzmi to
                                          nawet zachecajaco.
                                          Przy ludziach zachowujemy sie jak rodzenstwo,nie potrzebujemy za duzo gadac
                                          zeby sie zrozumiec,za to zwykle polozenie reki na ramieniu moze rozpetac taka
                                          namietnosc,ze podobnie jak w lobotomii,emocje od myslunku sie calkowiecie
                                          odlaczaja.
                                          • Gość: nikt Re: I LAF 'WILD THING' EMILY IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 04:15
                                            a, to cennik wymyslony dla mnie przez Pana Yonder
                                            uwazam ze jest zabawny
                                            w realu zupelnie inaczej to wyglada ale nie wazne

                                            Macieju snij dalej sen o wlasnej megalomanii w sieci ale ciekawe jest to nie
                                            czyje imie Emily z wawki pzrez sen mowi tylko czyje TY imie pzrez sen wymiaiasz
                                            z wlasnego bogatego doswiadzcenia (choc nie mam jeszzce meza) musze ciebie
                                            uswiadomic ze namietnosc na odleglosc sie nie sprawdza w zaden sposob tzn nie
                                            pzreklada sie na seks
                                            ups, mowie jak marcee teraz
                                            trudno ( z ta maniera naturalistyczna)
                                            tzn pzreklada sie na seks z partnerem ktory jest najblizej
                                            ktores z was albo sami siebie oszukujecie
                                            albo bawicie sie tak celowo co pzrynajmniej ma sens akurat jako jedyne z tych
                                            kilku opcji
                                            zmeczona jestem, ide sapc
                                            mniam

                                            • Gość: MACIEJ WERONKA SIE ZABRALA IP: *.ny325.east.verizon.net 24.04.03, 16:45
                                              W drodze over the river and thru the woods zauwazylem
                                              mnostwo nagich szkieletow drzew,ktore nie wrocily
                                              jeszcze do zycia po zimie stulecia,choc niektore paczkowaly
                                              juz na bialo.
                                              Syn jak zwykle zaciagnal mnie do klubu,by pograc w ping-
                                              ponga,ale tu niespodzianka nas spotkala,bo zastalismy nowa
                                              gre w klubie w postaci hokeja dmuchanego,w ktorym
                                              krazek unoszony jest nadmuchiwanym poprzez setki malych
                                              dziurek powietrzem.
                                              Dzieciaki graly miedzy soba,rzadko dopuszczajac mnie do
                                              rywalizacji a ja wdalem sie w gadane z kierowniczka obiektu
                                              ktora sie niezmiernie ucieszyla na moj widok i poinformowala
                                              mnie od razu ze Bolek szukal mnie juz pare razy.
                                              Gdy tylko przyszedlem do domu dzwonie czym predzej do Bolka,by wysluchac
                                              najnowszych
                                              wiadomosci z Milford i okolicy.
                                              Bolek akurat mial klopot,bo jutro trzeba isc do kosciola na msze Wielkanocna a
                                              on jest zarosniety
                                              jak czlowiek buszu.
                                              Nie boj sie Bolek ja przyjade cie ostrzyc.
                                              Wjezdzam wyasfaltowana drozka pod garaz i Bolek wita mnie razem z Bibi.
                                              No,no,to zadna kobita,to jest pol syjamczyk ,pol po normalnym kocie,ale
                                              puszysty okropnie,
                                              ze tamtego lata koltun mu sie zrobil i musialem go ostrzyc.
                                              Weszlismy do domu od strony garazu,no wiec najpierw byly wszystkie maszyny i
                                              urzadzenia
                                              kosiarki itd itp. a wdrugim garazu normalny garaz,bo kazdy dom ma dwa garaze na
                                              dwa samochody.
                                              Nastepna byla graciarnia,gdzie rzeczy staly w calkiem dobrym stanie choc juz
                                              niezle wysluzone.
                                              Przy samym wejsciu wisial luk mysliwski,ktorym spokojnie mozna jelenia zdjac i
                                              to ze sporej odleglosci.
                                              Naciagnalem cieciwe pare razy i wszyscy ktorzy strzelali troche wiedza ze
                                              najtrudniej naciaga sie do 3/4
                                              dlugosci strzaly a pod koniec jest juz lzej,bo to nie jest luk z osiki tratwa
                                              sciagniety.
                                              I nic by nie zapowiadalo emocji gdyby nie nalewka z porzeczek,ktora Bolek tez
                                              trzyma w bejsmencie.
                                              Bolek sie przyznal,ze on juz nie daje rady naciagnal luku,to ja mu na
                                              to :wyjdziemy na ogrodek,to ja ci
                                              pokaze jak w galaz wcelowac.
                                              Racoon sie pokazal i to go zgubilo,ale msciwy byl strasznie ,bo ze strzala
                                              uciekl w knieje.
                                              Dalej byly dwa calkiem dobrze urzadzone pokoje "goscinne" i poszlismy na gore
                                              do living roomu obejrzec grandfather's clock i to taki za poltora thou,co nie
                                              tylko godzinki na rozne melodie wybija ,ale tez kwadranse i polowki.
                                              Trzy odwazniki podciaga raz w tygodniu do gory i chodzi lepiej niz szwajcar.
                                              W stolowym wielki stol debowy na 6 osob,choc mozna go jeszcze rozlozyc na
                                              wiecej i rozne rzeczy na srodku stolu porozrzucane,co nie pasowalo do porzadku
                                              utrzymywanego przez gospodarza.
                                              A,to tak juz zostalo po smierci Weronki,bedzie 5 i pol roku niedlugo.
                                              Tzn gdyby ona byla ,to by posprzatala,ale w jej smierc tak bylo i ja juz
                                              niczego nie zmieniam od tamtego czasu.
                                              Zaczelo sie to w kuchni,w maju.
                                              Siedzialem jak teraz siedzimy na tej kanapie przed telewizorem i ogladalem jak
                                              dzis Larry King na CNN ,a tu slysze z kuchni ona krzyczy:"Bolek ,ratuj padam" i
                                              upadla.
                                              Jak ja wzialem,to byla (i tu zatrzasl sie imitujac bezwladnosc rak i nog) jak
                                              niezywa.
                                              Polozylem ja na lozku,przyjechalo pogotowie,wzieli ja do szpitala,lezala chyba
                                              z miesiac,bo to byl wylew
                                              i lekarze powiedzieli ,ze bedzie miala troche trudnosci w normalnym
                                              funkcjonowaniu,ale zyc sie z tym da.
                                              Cos jej padlo na oczy i na sluch,tak ze sie najesc nie mogla,bo grzebala lyzka
                                              za talerzem.
                                              Przesuwanie talerza nic nie pomagalo i musialem ja troche za reke trzymac bo i
                                              do buzi slabo trafiala.
                                              Nawet i szyc powoli zaczela,tylko ze ja musialem nici nawlekac.
                                              Czesto sobie glowe masowala,tu z przodu,jakby chciala ten bol rozpedzic.
                                              Dochodzila nawet do siebie dosc dobrze i wziela sie za przedswiateczne porzadki
                                              i gotowanie,az tu nagle slysze z kuchni:"Bolek,ratuj padam".
                                              Zanioslem ja na lozko,zadzwonilem po pogotowie.
                                              Przyjechali i pielegniarka dawala jej wlasnie tlen ,tak jak i poprzednim
                                              razem,a ona otworzyla oczy i jakby nie wierzyla,ze aniola ma przed
                                              soba,spytala:Are You a nurse?
                                              I to byly jej ostatnie slowa.
                                              Pojechalem z nia do szpitala,tam porobili zdjecia,ale powiedzieli,ze tu nie
                                              moga jej nic pomoc ,bo to maly szpital i trzebaby ja przetransportowac do
                                              wiekszego szpitala do miasta.
                                              Zreszta z nimi nie szlo sie dogadac,bo to nie byli normalni lekarze,tylko
                                              jakies Zoltki i tylko mnie powiedzieli,ze krew miala za rzadka.
                                              To,to ja wiedzialem,bo przeciez brala leki na rozrzedzenie krwi.
                                              A ze to byla noc,mroz i wiatr,to helikopter nie chcial leciec i musialem czekac
                                              na karetke.
                                              W miescie juz normalni lekarze powiedzieli ,ze oni nic nie moga zrobic,bo to
                                              byl wielki wylew i za nia juz maszyna wszystko robi i chcieli ja odlaczyc.
                                              Ja sie nie zgodzilem,bo to bylo na same swieta i chcialem,zeby najpierw rodzina
                                              przyjechala i zadecydowala.

                                              • Gość: MACIEJ Re: WERONKA SIE ZABRALA IP: *.ny325.east.verizon.net 26.04.03, 06:18
                                                W pierwszej chwili chcialem go obciac military style na flat top,bo wiadomo
                                                wojenka nie tylko krotka byla ale i zwycieska,ale Bolek kategorycznie odmowil
                                                bo jemu ta fryzura bardziej do kosciola potrzebna niz na wojskowe parady.
                                                A ze chlop potezny,do kanclerza Kohla podobny,choc tluszczu na nim ani grama to
                                                wysokie postrzyzyny mu do twarzy.
                                                OK. W takim razie krotko po mesku,tez po wojskowemu,ale tak bardziej
                                                przedwojennie.
                                                Napomknalem,ze nawet patriotycznie flagi nie wywiesil przed domem,a on na
                                                to :Co to za wojna?
                                                W 39 to byla wojna.
                                                Wszyscy mysleli ze potrwa z rok moze dwa,a popatrz jak sie pociagnela.
                                                Jeszcze przed wojna,w 36 ojciec dobrze gospodarzyl,uzbieral troche grosza i
                                                przemysliwal zeby wieksza gospodare kupic,bo juz gniezdzilismy sie na tych 25
                                                hektarach pod Sieradzem za dlugo.
                                                Dzieci rosly,trzeba bylo pomyslec o przyszlosci.
                                                No wiec ojciec zgadal sie z takimi co mieli troche grosza,a byl to krawiec i
                                                maz albo syn arkuszerki,coby razem wiekszej gospodary nie kupic.
                                                Bo akurat byla okazja,ze licytowali wielka gospodare nad sama Warta jakies 30 km
                                                od Sieradza.
                                                Pojechalim na licytacje,wzielim jeszcze wujkow i pociotkow coby grosza starczylo
                                                a gospodara byla okazja nie z tej ziemi.
                                                Ze 150 hektarow,wszystko nad woda,ryby recami mozna wyciagac,zyc nie umierac.
                                                Kazdy wzial po kawalku,a ojciec najwiekszy z zabudowaniami.
                                                Zylismy jak w raju ,choc Niemcow bylo sporo naokolo i dziwowali sie okropnie
                                                jak Polacy sobie dobrze rade daja.
                                                No ale jak sie wojna zaczela,wszyscy mysleli ze rok,dwa potrwa,a tu w 40 lub 41
                                                zaczeli wracac folksdojcze z Wolynia i Besarabii na swoje ziemie.
                                                Jak to swoje? Przeciez Lodz nalezala do Polski.
                                                No,co ty mowisz.
                                                U nas po wsiach kupa Niemca byla,a sama Lodz to oni nazywali Liczmansztadt od
                                                jakiegos generala niemieckiego.
                                                A dlaczego Lodzi w czasie wojny nie zburzyli?
                                                Bo tam kupa Niemca bylo i oni trzymali caly kapital.
                                                Podejrzewalem go,ze moze z jakiejs mieszanki niemieckiej jest,ale idzie w
                                                zaparte,ze Szwabow nienawidzi.
                                                No wiec jedzie taki slepy na jedno oko folksdojcz na rowerku,spodnie 3/4 i mowi
                                                do policmajstra,ze ta gospodarka bedzie jego.
                                                Niemce mu niby inna wyszykowali,ktora byla obok Bolkowej,ale tamta byla
                                                ogromnie zaniedbana i jej nie chcial,za to nasza sobie upodobil.
                                                Nie bylo co robic,ani sie stawiac,tylko dziekowac Bogu,ze nas do Protektoratu
                                                nie wysiedlili,tam bardziej na wschod gdzie wiecej Polakow bylo.
                                                Ale ojciec do policmajstra mowi:Sluchajze,te twoj folksdojcz pojecia nie ma o
                                                gospodarowaniu,wojna bedzie trwala rok moze dwa,ja tu zostawie na gospodarce
                                                najmlodszego syna,czyli ma sie rozumiec mnie,bo tej folksdojcz pojecia nie ma o
                                                robocie na ziemii i on bedzie temu przesiedlencowi pomagal.
                                                Folksdojcz rzeczywiscie na przyglupasa wygladal i policmajster sie zgodzil.