Dodaj do ulubionych

Emigranci II

IP: *.acn.waw.pl 12.10.02, 12:06
Misjonarze i przegrani

Badania ISP oprócz powracających z Ameryki objęły także reemigrantów z
Wielkiej Brytanii i Niemiec. Okazało się, że każdy z tych krajów ma swoją
własną specyfikę powrotów uwarunkowaną geograficznie i historycznie.

W Wielkiej Brytanii bardzo liczną grupę Polaków stanowią emigranci wojenni
i ci, którzy wyjechali zaraz po wojnie; postrzegali siebie jako uchodźców
politycznych, a pobyt za granicą jako tymczasowy. W tej grupie w sposób
szczególny kultywowano język, symbolikę, religię, zachowywano odrębność
kulturową i pielęgnowano ideę powrotu.

„Dla mnie nigdy nie ulegało wątpliwości, że kiedy Polska będzie wolna, to
moje miejsce będzie tam – deklaruje jeden z angielskich emigrantów. – Choć
nie przyszłoby mi do głowy, że rygor rosyjski kiedykolwiek się rozpadnie”.

Zmieniły się okoliczności i emigranci polityczni musieli pogodzić się z tym,
że stracili status uchodźcy i stali się emigrantami ekonomicznymi. Wówczas
część z nich zdecydowała się na powrót. W niektórych przypadkach decyzje
takie podejmowali ze względu na dzieci. Sami nie czuli się ani Anglikami w
Anglii, ani Polakami w Polsce. Żeby oszczędzić dzieciom tego typu dylematów,
zamiast wychowywać je w Anglii na Anglików, postanowili wychować ich na
Polaków w Polsce.

Wśród powracających z Wielkiej Brytanii sporą grupę stanowią emigranci
drugiego pokolenia, urodzeni i wykształceni za granicą, nie znający Polski.
Dla nich nie był to więc powrót do siebie, ale do symbolicznej ojczyzny;
wypełnienie woli rodziców.

Jednak motywy sentymentalne splatały się mocno z ekonomicznymi. Z jednej
strony poczucie misji i świadomość, że Polska ich potrzebuje, z drugiej
strony ich realne kwalifikacje – tak jak w przypadku taktyków z Ameryki –
miały o wiele większą wartość tu niż tam. Ponadto deklarują, że w porównaniu
ze zgrzybiałą Anglią tu wszystko było dla nich nowe, ciekawe, dynamiczne;
wszystko było wyzwaniem, eksperymentem.

W przypadku Niemiec było inaczej. Rolę pionierów polskiego kapitalizmu
odegrali nie ci, którzy wyjechali tam na stałe, ale przede wszystkim drobni
handlarze, którzy na własnej skórze uczyli się zasad wolnego rynku, i
gastarbeiterzy, którzy nierzadko stali się po latach polskimi
przedstawicielami swoich pracodawców.

Wśród ankietowanych przez ISP emigrantów, którzy zdecydowali się wrócić,
spora grupa deklaruje się jako przegrani. Stosunkowo często jako motyw
decyzji podają także niechęć, jaką niemieckie społeczeństwo otacza
imigrantów.

„Jeżeli tylko Niemcy usłyszeli akcent, to już był pewien dystans. Ciężko się
żyje, jeżeli przy każdej sytuacji trzeba udowadniać, że jest się normalnym
człowiekiem. Parę razy spotkało mnie »rauss«, można było usłyszeć to w
sklepach. Stwierdziłem, że to nie jest moje miejsce. Stwierdziłem, że trzeba
się spakować” – wspomina jeden z powracających.

W Stanach przyjeżdżający szybko zaczynają się czuć jak u siebie, bo to kraj
emigrantów, w Niemczech nie było to takie proste. W latach 80. wyjeżdżali
tam ludzie aktywni, wykształceni i niełatwo było im znaleźć pracę
odpowiednią do ich kwalifikacji. Mieli poczucie wykluczenia, izolacji.
Sprzyjały temu także trwające latami formalności, które spędzali na zasiłku.

„Rząd ci daje na utrzymanie, ale nie możesz podjąć pracy, nawet jak ją
znajdziesz – opowiada jedna z Polek. – Człowiek głupio się czuje, bo żyje na
zasiłku, cały dzień siedzi w domu, ale nie może pracować, bo jak złapią, to
wywalą. Więc nie ryzykujesz raczej, bo nie chcesz stracić mieszkania,
zasiłku, mebli, szkoły...”.

Uzależnienie od zasiłku nie sprzyjało integracji, szansę na sukces mieli
tylko ci, którzy w porę potrafili odłączyć się od kurka z socjalem.

– Z moich obserwacji wynika, że Polacy, którym się w Niemczech naprawdę
udało, mają silne firmy, dobre praktyki lekarskie czy adwokackie, nie myślą
o powrocie do kraju – mówi Andrzej Lein, prowadzący we Frankfurcie firmę
transportową. – Wracali przede wszystkim ci, którzy zaczęli coś robić, ale
średnio się sprawdzili. Rynek niemiecki wymaga ogromnej dyscypliny i
polskie „jakoś to będzie” tu nie przechodzi. Wykorzystali więc niemieckie
doświadczenie i polską szansę odnosząc sukces w kraju.

Recesja w eldorado

Ponad połowa ankietowanych przez ISP powracających zza granicy Polaków
określiła swoją sytuację materialną na emigracji jako przeciętną i
deklarują, że tutaj znacznie się ona poprawiła. W sumie głosy podzieliły się
po równo: jedna trzecia chce zostać w kraju na stałe, jedna trzecia myśli o
wyjeździe, a reszta nie jest jeszcze zdecydowana.

Powrót do ojczyzny był zmianą na gorsze przede wszystkim dla tych, którzy w
Ameryce pracowali fizycznie, mieszkali w polskich enklawach, nie interesował
ich społeczny awans. To ci, których Edward Redliński
nazwał „szczuropolakami”. Oni też najczęściej mówią o ponownym wyjeździe z
Polski. Jednak frustrację pogłębia fakt, że podczas gdy w czasach socjalizmu
wyjazd za granicę był synonimem zaradności, dziś postrzegany jest raczej
jako przegrana. Ale recesja dotknęła także tych, którzy przywieźli kapitał i
założyli własne firmy. Coraz częściej narzekają, że „Polska nie jest krajem
dla pracodawców, ale dla pracobiorców i podatkobiorców”. Ich także dotknął
brak stabilizacji i niepewność jutra.

– Najlepiej radzą sobie najemni profesjonaliści – mówi Tomasz Magda, który
prowadzi w Warszawie firmę headhunterską. – Moją branżę recesja dotknęła w
sposób dramatyczny, ale jeszcze nie narzekam. Poza tym recesja to tylko cykl
gospodarczy, który mija, a nie koniec świata – dodaje z optymizmem. Jednak
gdyby dziś miał doradzać Polakom w Ameryce, czy wracać do ojczyzny, to by
się zawahał. – W przypadku powiedzmy czterdziestoletniego inżyniera, który
tam ma prosperującą firmę, zdecydowanie nie. Ale młodzi po studiach niech
stają tu do konkurencji, muszą jednak mieć świadomość, że już nie jest
łatwo. Przyjeżdżający z Zachodu mają dziś sporo mankamentów: chcą więcej
zarabiać, nie znają realiów, nie mają kontaktów. Na plus można im zaliczyć
kulturę pracy, która w Polsce ciągle jest sto pięćdziesiąt lat do tyłu, i
nieroszczeniową postawę, która tu jest zdumiewająca nawet u młodych ludzi.

W cieniu wież

Boom się skończył i fala powrotu białych kołnierzyków bez wątpienia osłabła.
Jednak Polacy ciągle przyjeżdżają z Ameryki do starego kraju.

– Spotykam tutaj kolejnych znajomych z Nowego Jorku: muzyków, plastyków,
architektów – mówi Andrzej Czeczot, rysownik, który po 15 latach wrócił do
kraju. Gdy na dobre ruszyła praca nad jego filmem „Eden”, zamieszkał z
rodziną w Łodzi, mimo dramatycznych protestów 22-letniego wówczas syna. –
Poszanowanie prawa i porządku weszło mu w krew i nie bardzo mógł się
przystosować do polskiej mentalności. Z przerażeniem patrzył na fioletową od
wódki Łódź. Jest zdolnym malarzem i to też działa trochę przeciwko niemu, bo
u nas nie lubi się dzieci znanych rodziców. Z drugiej strony w Ameryce droga
do kariery jest dłuższa, trudno się przebić przez masę zdolnych ludzi.
Polska to mały kraj, łatwiej zaistnieć.

Tym też Andrzej Czeczot tłumaczy powroty nowojorskich znajomych. W Ameryce
sukces nie jest dany na zawsze. Ma się swoje 15 minut, ale konkurencja jest
piekielna i stale czuje się na plecach oddech młodych, którzy włączają się
do wyścigu. – Żyje się w strasznym napięciu i ludzie w końcu mają tego dość.
Wracają do Polski, gdzie rynek jest łatwiejszy, a kariera zrobiona na
Zachodzie stanowi atut. Coraz chętniej o powrocie do kraju mówią ludzie
starsi, którzy z nostalgią wspominają zapach lasów, smak ogórków małosolnych
czy szare podwórka swoich miast. Nie bez znaczenia jest też trauma 11
września, która
Obserwuj wątek
    • Gość: Lechu Re: Emigranci II IP: *.dip.t-dialin.net 12.10.02, 17:44
      No cóż, skoro pewnie chodzi o komentarz, to go tu użyczę:

      Każdy interpretuje rzeczywistość wg. własnych doświadczeń, a więc z punktu
      widzenia reguł statystyki jest to i tak czysta dowolność. Ten artykuł nie jest
      podstawą do jakichkolwiek uogólnień, bo nie podaje żadnych liczb, faktów i
      kryteriów.
      Pozostańmy więc przy osobistych doświadczeniach: w czasie 15 lat pobytu w
      Niemczech nie spotałem nikogo, komu wiodłoby się dobrze i który zdecydował się
      na powrót do Polski. Poza jedną osobą. O tym póżniej.

      Spotkałem natomiast całą masę loosers, którzy wrócili.
      Argumenty tej paniusi o zakazach pracy itd. są absurdalne dla każdego, kto zna
      Polonię w Niemczech. Tu, w Niemczej jest cała masa ludzi, którzy po dekadach
      pobytu w Nimczech dukają jak Kali. No cóż, nie wiem, czy to szykany, że
      znajdują najgorsze prace. Co do wrogości Niemców do Polaków: każdy z nas nosi w
      sobie własne piekło. Wszyscy, którzy często i głośno narzekali w mojej
      obecności na szykany ze strony niemieckiej, sami nieustannie głosili swoją
      niechęć do NIemców. Myślę, że większość takich prowokuje automatyczne
      kontrreakcje, albo nadinterpretuje fakty. To jest problem dla psychologa,
      nawet, jeżeli realnie istnieje. Sam spotkałem się 2 razy w życiu z otwartą
      wrogością dla Polaków, ale ludzie są po prostu różni,więc są i tacy.
      Rozmawiałem w Niemczech z osobiście tysiącami ludzi.

      Jedynym człowiekiem, który zdecydował się na powrót do kraju i wiodło mu się
      bardzo dobrze, jest mój przyjaciel. Dysponuje naprawde ogromnym majątkiem,
      prowadzi interesy w wielu krajach świata. Kiedyś postanowił wrócić, ale po
      rocznych walkach z urzędami przeszła mu na to ochota, mimo, iż owe urzędy
      przegrały wszystkie sprawy w sądzie. Jedna ważna pani w urzędzie mego
      rodzinnego miasta powiedziała mu z resztą otwarcie, że takich jak on tutaj nie
      potrzebują i jego pieniędzy też nie (chodziło o inwestycje w mieście na wiele
      milionów złotych).

      Teraz moja interpretacja własnego doświadczenia: do POlski wracają na stałe
      tylko ci, którym się nie wiedzie, a którzy uważają nabyte za granicą
      umiejętności za jakiś atut, albo tacy, których źródła utrzymania nie są
      powiązane z jakimkolwiek miejscem na świecie, np. artyści. Tu trzeba jednak
      zastrzec, że różnie z tym bywa: Zbigniew Herbert wrócił do Polski nie z miłości
      do ojczyzny, ale dlatego, że w Paryżu nie mógł się utrzymać. Taka prawda.

      Tych parę wyjątków poza przedstawionymi ramami nie ma w gruncie rzeczy
      znaczenia: ot, wyjątki od reguły.
      • Gość: lombard Re: Emigranci II IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 19:21
        Jak sie to cale forum poczyta, to w zasadzie najlepiej byloby dac dyla gdzies
        bardzo daleko na jakas wyspe na Pacyfiku. I nie myslec o powrocie do tego
        kociolka z przypalona zupa pseudodemokracji i nieswieza "wkladka".

        Ciao, lombard

      • munde Re: Emigranci II 13.10.02, 06:55
        Z perspektywy 15 lat w Stanach moge powiedziec, ze Twoj post, Lechu, jest
        strzalem w 10. Emigracje do/ powrot z -USA i Niemiec roznia tylko detale,
        regula jest dokladnie ta sama.
        Artykul pisany na kolanie w tramwaju ( mam nadzieje, ze kolanko bylo
        przynajmniej zgrabne...) a jego miejsce jest w koszu na makulature.
        • Gość: MACIEJ Re: Emigranci II IP: *.ny325.east.verizon.net 14.10.02, 00:01
          munde napisała:

          > Z perspektywy 15 lat w Stanach moge powiedziec, ze Twoj post, Lechu, jest
          > strzalem w 10. Emigracje do/ powrot z -USA i Niemiec roznia tylko detale,
          > regula jest dokladnie ta sama.
          > Artykul pisany na kolanie w tramwaju ( mam nadzieje, ze kolanko bylo
          > przynajmniej zgrabne...) a jego miejsce jest w koszu na makulature.

          Oczywiscie,ze post Lecha jest strzalem w 10,tylko kto powstrzyma na duchu tych
          zmeczonych tulaczka powracajacych do kraju,oraz tych ktorzy w kraju sa i nigdy
          nie mieli checi czy odwagi wyjechac.
          Artykul pisany jest w Polsce dla Polakow i ma im uswiadomic ze Polska juz
          dolaczyla do swiatowej cywilizacji.

          A teraz moje spotkania z Polakami i nie tylko.
          A.Czeczot wspomniany w tym art. byl czestym gosciem hotelu "Vatra" upstate,tam
          tez odbywaly sie przetargi na jego sztuke.
          Sztuki bylo wiecej niz kupujacych,wiec biznes szedl nie za bardzo.
          Poza tym facet byl przezarty nerwami i papierosami i bez pomocy Polonii
          tygodnia by tu nie przezyl.
          W tym samym osrodku wypoczynkowym bywala rowniez Dudziak.
          Nie powiem miala spory talent i niezly wyglad ale nie dalem sie na to
          przygwozdzic.
          Bywal tam rowniez jej byly maz,ktory niby kariere tu robil,ale gdy rozmowa
          staczala sie na nowsze nurty w muzyce stawal sie dziwnie opryskliwy,a moze zle
          to odczytalem,moze raczej zamykal sie w sobie.
          Bardzo pozytywna opinie ma o Z.Wodeckim,byl tu w tych czasach razem z
          R.Poznakowskim a ten ze swoja nieodlaczna Dana,gdy "Chalupy" byly w modzie.
          Zbyszek byl bardzo normalny,przychodzil na basen,przedstawial sie,gadal i smial
          sie ze wszystkimi.
          Plywal niezle,ale gdy chcialem nauczyc go grac w tenisa,to od razu wybuchnal
          smiechem.
          "A jak ja bede pilke odbijal? Na sluch?"
          Wtedy dopiero zwrocilem baczniejsza uwage na jego okulary.
          W czasie pierwszej lekcji mial za malo trafien i dalismy sobie spokoj z tenisem.
          Ktoregos wieczora pojechalem do znajomych na Ochocie z wizyta i uporczywie
          szukalem miejsca na parking i widze ze jakis inny samochod tez poluje na
          miejsce.
          Lepszy bylem,zaparkowalem,wychodze ,a tym facetem w drugim samochodzie byl
          Z.Wodecki.
          Bla,bla,bla.
          Zostawilem go w poszukiwaniu miejsca i poszedlem do znajomych.
          Mowie znajomym o tym spotkaniu na parkingu,a oni mi na to ze on ma tu jakas
          spikerke z TV czy cos w tym rodzaju.
          R.Poznakowskim tez nerwy rzucaly,szczegolnie jak patrzylem na Dane przychylnym
          okiem.
          Oj,bylo na co popatrzec.
          Rysiek to zagorzaly brydzysta,a ja kiedys gralem na turniejach w Polsce,wiec
          chcialem go troche sprawdzic.
          Nie mialem swojego partnera i wzialem Janusza R.ktory do tej pory ma sklep
          monopolowy na Greenpoint'cie.
          W drodze na tego brydza wytlumaczylem mu z grubsza co ma robic i zasiedlismy
          naprzeciw Ryskowi i Danie.
          Dana byla wyraznie najslabsza,no wiec zeby dac Ryskowi szanse odegrania sie
          zagralem pozniej z nia.
          Tu juz Ryska nerwy poniosly po calosci,zeby go wlasna baba w brydza pokonala.
          I na taka wlasnie okolicznosc musial az do Ameryki przyjezdzac.

          Inny Ryszard,Kapuscinski sprawial przed kilkunastu laty dobre wrazenie.
          Widac,ze facet obyty byl na salonach.
          Spokojna dyskusja i za fortepianem umial sie znalezc.
          Zaskoczyly mnie troche jego ostatnie wypowiedzi na temat obecnych wydarzen
          swiatowych.
          Tak,jakby swiat poszedl do przodu,a on stosowal troche staromodne wzory
          myslenia polsko-europejskiego do oceny obecnej sytuacji na swiecie.

          Nawet nie mam miejsca i czasu by wspomniec o Marcinie Dancu,ktorego znam od
          malolata.
          Wtedy gdy ja go poznalem,to on byl dobrym sportowcem,nie pil i nie palil i jego
          dowcipy byly stricte intelektualne,widocznie to nie mialo wziecia i przerzucil
          sie na ludowosc.

          Oczywiscie,kazdy z nich gdyby sie przebil w Stanach ,to by tu zostal.

          • Gość: marcee Re: Emigranci II IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 07:37
            Ja w kwestii Dudziak i jej meza

            zawsze myslalam ze jej maz wlasnie robi kariere w USA (w zasadzie myslalam ze
            on zyje miedzy NY a wawa, takie odnosze wrazenie), tzn ja sobie tak wyobrazam
            kariere iz grywa tam w jakis waszych klubach entuzjastow takiej muzyki i ma z
            zcego zyc, wydaje plyty ktore maja nabywcow itd

            zreszta jej maz niedawno pojawil sie w polsce , na zasadzie ze on tu bywa,
            wygladal OKROPNIE
            doslownie myslalam ze padne, okropnie gruby i zniedbany, wlos w nieladzie i byl
            ubrany jak z jakiegos domu opieki spolecznej, maial czarne spodnie ale nie do
            ziemi tylko ciut za kolano i skarpety wysokie dosyc, wygladal jak debil
            ale ajk zaczal grac utwor jego kompozycji Pozegnanie jesieni to naprawde bylo
            zcarowne , mnie sie podobalo i odawalo klimat szalenstwa witkiewicza, wg mnie
            oczywiscie

            on proboje u nas promowac swoja corke Mike, ktora ma talent, zreszta on
            ciekawie aranzuje wiele utworow naszych artystow np Kayah

            Ale w zasadzie jakie to ma dal nas znazcenie ? Nas polakow w kraju. Zadne. U
            nas on sie podoba i to sie liczy wlasnie, ze nie zrobil u was kariery to nie ma
            znaczenia dla nas, jako odbiorcow jego muzyki.

            Daniec to dziwaczny facet, ale zgadzam sie z opinia o Panu Wodeckim. On taki
            jest, w Krakowie znaja go jak lubi sie goscic na tzw. krzywy ryj ale robi to z
            takim wdziekiem i kultura ze jest lubiany. Niedawno wydal nowa plyte , dosyc
            nawet, typowy pop, poza tym chalturzy w TVNie




            • Gość: MACIEJ Re: Emigranci II IP: *.ny325.east.verizon.net 14.10.02, 16:41
              Gość portalu: marcee napisał(a):

              > Ja w kwestii Dudziak i jej meza
              > zawsze myslalam ze jej maz wlasnie robi kariere w USA (w zasadzie myslalam ze
              > on zyje miedzy NY a wawa, takie odnosze wrazenie), tzn ja sobie tak wyobrazam
              > kariere iz grywa tam w jakis waszych klubach entuzjastow takiej muzyki i ma z
              > zcego zyc, wydaje plyty ktore maja nabywcow itd

              Jego kariera polega na tym,ze daje sobie rade.
              W NYC modne sa kluby jazzowe,gdzie ludzie przychodza na randki,pogadac ,popic a
              przy okazji muzyki posluchac.
              W Polsce ludzie ida glownie na muzyke a przy okazji sobie pogadaja.
              Dla przecietnego Amerykanina on nie jest znany,ale NYC jest duzt i miejsce w
              nim dla kazdego ambitnego sie znajdzie.

              > zreszta jej maz niedawno pojawil sie w polsce , na zasadzie ze on tu bywa,
              > wygladal OKROPNIE
              > doslownie myslalam ze padne, okropnie gruby i zniedbany, wlos w nieladzie i
              byl
              > ubrany jak z jakiegos domu opieki spolecznej, maial czarne spodnie ale nie do
              > ziemi tylko ciut za kolano i skarpety wysokie dosyc, wygladal jak debil

              Mnie sie zdaje ,ze on nigdy nie dbal o wyglad.
              Moze to byc moda na kloszarda tak zajetego swoja muzyka,ze swiat zewnetrzny nie
              jest go w stanie zainteresowac.
              Ale jak cie widza,tak cie oceniaja i wg mnie powinien bardziej o siebie zadbac.

              > ale ajk zaczal grac utwor jego kompozycji Pozegnanie jesieni to naprawde
              bylo
              > zcarowne , mnie sie podobalo i odawalo klimat szalenstwa witkiewicza, wg mnie
              > oczywiscie

              Moze wlasnie chodzi mu o kantrast na plus oczywiscie ,miedzy wygladem a muzyka.
              Bo gdyby sie odwalil za bardzo,to ludzie by powiedzieli:Taki lalus a gra
              przyziemnie.

              > on proboje u nas promowac swoja corke Mike, ktora ma talent, zreszta on
              > ciekawie aranzuje wiele utworow naszych artystow np Kayah
              > Ale w zasadzie jakie to ma dal nas znazcenie ? Nas polakow w kraju. Zadne. U
              > nas on sie podoba i to sie liczy wlasnie, ze nie zrobil u was kariery to nie
              ma
              > znaczenia dla nas, jako odbiorcow jego muzyki.

              Zgadza sie.
              Kiedy ja bylem w Polsce,Wajda byl dla mnie Bogiem.
              Tutaj przecietny kinoman nie zna jego nazwiska,za to wszyscy wiedza kto jest
              M.Forman.

              > Daniec to dziwaczny facet

              I jeszcze bardziej zdziwaczal po nie tak dawnym slubie.
              Jego siostra twierdzi,ze w domu on sie zaczal tak zachowywac jak na scenie.
              Slawa potrafi dzialac cuda,a Marcin nie mial zbyt dobrych wzorcow do
              nasladowania.


              >, ale zgadzam sie z opinia o Panu Wodeckim. On taki
              > jest, w Krakowie znaja go jak lubi sie goscic na tzw. krzywy ryj ale robi to
              z
              > takim wdziekiem i kultura ze jest lubiany. Niedawno wydal nowa plyte , dosyc
              > nawet, typowy pop, poza tym chalturzy w TVNie
              • Gość: marcee Re: emigranci cd IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 20:17
                jeszcze w kwestii naszych szansonistow, gdyz to jest dosyc zabawne

                otoz Daniec w jednym z wywiadow publizcnie , ha ha , ale to bylo naprawde
                znakomite , wywalil na cala Polske jak dluga i szeroka ze on jak sie postanowil
                ostatnio ozenic (nie wiem ktory ma numer jego zona ) to powiedzial sobie tak:
                moja zona musi byc piekna i bogata i tu mial poprzeczke tzn byla jakas kwota
                graniczna, ponizej ktorej nie bede schodzil...jakos tak to walnal ))))

                doskonale, od tej chwili zazcelam mu sie baczniej przygladac gdyz niewielu
                facetow publicznie ma odwage powiedziec cos takiego, swoja droga niewiele
                odkrylam jesli chodzi o jego sztuke, chociaz mial niezly skecz dotyczacy
                pierwszej polskiej edycji Big Brother
                a propos jego slawy to nic dodac nic ujac, pan Daniec nie grzeszy uroda
                natomiast z kasa i tzw slawa juz lepiej u niego wiec pewnie mial w czym
                przebierac...

                to co piszesz o jego wizerunku i ukierunkowaniu na odbiorce to masz racje, jest
                bozyszzcem ludzi ktorzy nie gzresza gustem artystycznym tzw disco polo , z
                tego przedzialu pochodza jego fani

                co do przecietnego odbiorcy u was to faktyzcnie mozna sobie uzmyslowic pewne
                rzeczy jak piszecie, oczywiscie mnie Milos Forman jest znany i sadze ze wielu
                wyksztalconym polakom rowniez i jego znakomite filmy, przynajmniej mojemu
                pokoleniu

                a propos wajdy, ja mam mieszane uczucia ostatnio, mozna by to okreslic jako
                akademizm , niby jest taki kierunek w sztuce czy tez byl ...wajda w polsce mam
                wrazenie histerycznie ale to histerycznie odcina kupony od slawy, zwlaszzca ze
                pojawiaja sie naprawde niezle filmy mlodego pokolenia Szkoly Filmowej i to
                dotyczace obecnej arcyciekawej rzezcywistosci polskiej, on mowiac stylem Pana
                prezydenta Walesy w tym temacie nic nie gada

                no i rozkrakalam sie na Gospodarce o sztuce....

                acha. Zreszta sami nasi szansonisci pzryznaja ze ciezko jest im u was. Wrocil
                Krawczyk i po probach roznego rodzaju dopiero teraz jakos wyplynal. Probowal
                nawet sie babrac w jakis piesniach religijnych az to bylo zalosne. Plyta z
                bregovicem tak sobie i dopiero ta ostatnia plyta uwazam jest na topie i
                naprawde niezla. Krawczyk brzmi na niej tak ze NIE DA SIE GO POZNAC po glosie.
                I to jest to. I naprawde nowoczesna w aranzacji. O swojej drodze w ameryce
                niezbyt chetnie mowi...
                Wrocil tez solista zespolu Budka Suflera , Cugowski i oswiadczyl przynajmniej
                ze ameryka to strata czasu dla polskich artystow i ze tu ma swoja ameryke)))
                Pzrywiozl ladna zone ze soba))))
                Wrocila tez Urszula z mezem. Oni to juz nic nie mowili tylko wzieli sie w
                polsce za robienie kasy co im wyszlo zupelnie niezle.
                Ale ponoc czlonkowie TSA zyja w NYC. Podobno utrzymuja sie z jakichs warsztatow
                samochodowych...w kazdym razie widzialam raz w takim naszym tok -szoł jednego z
                nich. Widac ze facet styrany zyciem, baba go z torbami jakas puscila, wyglada
                dosyc biednie i smetnie, odziany w skory ale chwali sobie ameryke, siada na
                swojego harleya i w droge...tylko zawiodl sie na kobietach i milosci (az nawet
                plakal, zdaje sie byl nacpany )

                no dosyc tego, tu macie racje, gdyby mieli tam co robic to by zostali, chyba ze
                ktos woli zamiast forsy tluc sie harleyem po stanach, jego sprawa
                • Gość: MACIEJ Re: emigranci cd IP: *.ny325.east.verizon.net 14.10.02, 20:57
                  Gość portalu: marcee napisał(a):

                  > jeszcze w kwestii naszych szansonistow, gdyz to jest dosyc zabawne
                  >
                  > otoz Daniec w jednym z wywiadow publizcnie , ha ha , ale to bylo naprawde
                  > znakomite , wywalil na cala Polske jak dluga i szeroka ze on jak sie
                  postanowil
                  >
                  > ostatnio ozenic (nie wiem ktory ma numer jego zona ) to powiedzial sobie tak:
                  > moja zona musi byc piekna i bogata i tu mial poprzeczke tzn byla jakas kwota
                  > graniczna, ponizej ktorej nie bede schodzil...jakos tak to walnal ))))
                  >
                  > doskonale, od tej chwili zazcelam mu sie baczniej przygladac gdyz niewielu
                  > facetow publicznie ma odwage powiedziec cos takiego, swoja droga niewiele
                  > odkrylam jesli chodzi o jego sztuke, chociaz mial niezly skecz dotyczacy
                  > pierwszej polskiej edycji Big Brother
                  > a propos jego slawy to nic dodac nic ujac, pan Daniec nie grzeszy uroda
                  > natomiast z kasa i tzw slawa juz lepiej u niego wiec pewnie mial w czym
                  > przebierac...
                  > to co piszesz o jego wizerunku i ukierunkowaniu na odbiorce to masz racje,
                  jest
                  > bozyszzcem ludzi ktorzy nie gzresza gustem artystycznym tzw disco polo , z
                  > tego przedzialu pochodza jego fani

                  To dotyczy nie tylko Marcina.
                  Cala polska sztuka nastawiona jest na calkiem innego odbiorce niz sztuka w
                  Ameryce.
                  W watku "Trudny powrot keynesizmu do Polski" dosc wyraznie widac,ze pror
                  W.Gadomski bardzo odstaje od nurtow ekonomii amerykanskiej i razem z nim 75%
                  ciala naukowego w polsce.
                  Za nimi podaza Balcerowicz i rzad.
                  Mowimy od dwoch calkiem innych swiatach.
                  Cugowski i inni maja racje,ze polscy artysci nie maja czego szukac w Ameryce,bo
                  wystepuja tutaj przed polonijna publicznoscia i przecietny Amerykanin nie ma o
                  nich zadnego pojecia.
                  Marcin w Polsce jest popularny,ale ze swoim wygladem moglby zostac aresztowany
                  spacerujac po lepszych dzielnicach w Stanach i zaden policjant by mu nie
                  uwierzyl ,ze on jest gdziekolwiek slawny.
                  To samo by bylo z bylym mezem Dudziak.

                  > co do przecietnego odbiorcy u was to faktyzcnie mozna sobie uzmyslowic pewne
                  > rzeczy jak piszecie, oczywiscie mnie Milos Forman jest znany i sadze ze
                  wielu
                  > wyksztalconym polakom rowniez i jego znakomite filmy, przynajmniej mojemu
                  > pokoleniu
                  > a propos wajdy, ja mam mieszane uczucia ostatnio, mozna by to okreslic jako
                  > akademizm , niby jest taki kierunek w sztuce czy tez byl ...wajda w polsce
                  mam
                  > wrazenie histerycznie ale to histerycznie odcina kupony od slawy, zwlaszzca
                  ze
                  > pojawiaja sie naprawde niezle filmy mlodego pokolenia Szkoly Filmowej i to
                  > dotyczace obecnej arcyciekawej rzezcywistosci polskiej, on mowiac stylem Pana
                  > prezydenta Walesy w tym temacie nic nie gada

                  Ja mialem na mysli filmy ,ktore ogladalem jeszcze w Polsce:"Czlowiek z Marmuru"
                  "Bez znieczulenia" i one w tamtym czasie wywarly na mnie nie mniejsze wrazenie
                  jak "Lot nad kukulczym gniazdem".
                  Teraz Wajda ma juz chyba z 70 lat i powinien sobie czesciej stosowac oklady z
                  cieplych piersi.

                  > no i rozkrakalam sie na Gospodarce o sztuce....
                  > acha. Zreszta sami nasi szansonisci pzryznaja ze ciezko jest im u was. Wrocil
                  > Krawczyk i po probach roznego rodzaju dopiero teraz jakos wyplynal. Probowal
                  > nawet sie babrac w jakis piesniach religijnych az to bylo zalosne. Plyta z
                  > bregovicem tak sobie i dopiero ta ostatnia plyta uwazam jest na topie i
                  > naprawde niezla. Krawczyk brzmi na niej tak ze NIE DA SIE GO POZNAC po
                  glosie.
                  > I to jest to. I naprawde nowoczesna w aranzacji. O swojej drodze w ameryce
                  > niezbyt chetnie mowi...
                  > Wrocil tez solista zespolu Budka Suflera , Cugowski i oswiadczyl
                  przynajmniej
                  > ze ameryka to strata czasu dla polskich artystow i ze tu ma swoja ameryke)))
                  > Pzrywiozl ladna zone ze soba))))
                  > Wrocila tez Urszula z mezem. Oni to juz nic nie mowili tylko wzieli sie w
                  > polsce za robienie kasy co im wyszlo zupelnie niezle.
                  > Ale ponoc czlonkowie TSA zyja w NYC. Podobno utrzymuja sie z jakichs
                  warsztatow
                  > samochodowych...w kazdym razie widzialam raz w takim naszym tok -szoł jednego
                  z
                  > nich. Widac ze facet styrany zyciem, baba go z torbami jakas puscila, wyglada
                  > dosyc biednie i smetnie, odziany w skory ale chwali sobie ameryke, siada na
                  > swojego harleya i w droge...tylko zawiodl sie na kobietach i milosci (az
                  nawet
                  > plakal, zdaje sie byl nacpany )

                  Przejazdzka Harleyem od oceanu do oceanu to marzenie malolatow tutaj i
                  wiekszosci imigrantow.

                  > no dosyc tego, tu macie racje, gdyby mieli tam co robic to by zostali, chyba
                  ze
                  > ktos woli zamiast forsy tluc sie harleyem po stanach, jego sprawa

                  Powracaly takie gwiazdy kina polskiego jak Trojanowska,K.Figura ktora z"Pociagu
                  do Hollywood" wysiadla wlasnie na tym przystanku,a teraz znowu wsiadla do tego
                  samego pociagu z biletem powrotnym.
                  Sprawdzi sie jako Podstolina?
                  • Gość: marcee Re: emigranci cd IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.02, 20:47
                    Podstolina...))))))

                    o to tez swietne pytanie, wlasnie Wajda sie tlumaczyl dlazcego wlasnie Figura
                    jako Podstolina....i nawet niezle mu to szlo, ze to babka ktora chce sie ZA
                    MĄŻ WYDAC , ze to kobieta z krwi i kosci , jednym slowem....wiadomo (w kulturze
                    literackiej, tylko literackiej rzecz jasna, tamtego okresu malzenstwo bylo
                    synonimem rowniez seksu) no i KAska doskonale pasuje do tej roli wlasnie

                    jak jest? jeszcze nie wiem ale podobno kostiumy (suknie pan) sa z innej
                    epoki !!!! )))))) , no ten Ogrodzieniec sie nie podobal, byly jakies wojny o
                    slowo mur graniczny...
                    mysle ze warto zobaczyc jak gra Polanski z czystej ciekawosci , miejmy nadzieje
                    ze tak samo jak w Nieustraszonych Zabojcach Wampirow ))))

                    ale
                    ale elyyyyyyty artystyczne mialy Kasce za zle gdyz olała premiere i pojechala
                    do USA , jak sie tlumaczyla urodzic dziecko , zdaje sie ze nie byla bliska tzw
                    rozwiazania...no wiec narazila sie lekko )))))
                    Kaska Figura przywiozla sobei bowiem malzonka z USA , maja mieszkanie w
                    Krakowie

                    ale
                    ale ciekawa tez historia byla jakis zcas temu, otoz Kaska byla bohaterka
                    skandalu w Wawce, jakas bijatyka po pijaku w eleganckim klubie i areszt z izba
                    wytrzezwien...akurat wlascicielka tegoz klubu podobno jest akurat trzeba trafu
                    znana w Polsce Nozowniczka, byla modelka paryska, niejaka Karolina
                    Wajda....prywatnie corka Andzreja Wajdy....
                    widac sie pogodzili , zgoda, zgoda a Bog wtedy reke poda.....))))))

                    Pan MAciej ma wspanialy watek o trudnych powrotach keynesizmu do polski, czujac
                    sie tam zaproszona sledze go na biezaco
                    • Gość: MACIEJ Re: emigranci cd IP: *.ny325.east.verizon.net 21.10.02, 22:02
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > Podstolina...))))))
                      >
                      > o to tez swietne pytanie, wlasnie Wajda sie tlumaczyl dlazcego wlasnie Figura
                      > jako Podstolina....i nawet niezle mu to szlo, ze to babka ktora chce sie ZA
                      > MĄŻ WYDAC , ze to kobieta z krwi i kosci , jednym slowem....wiadomo (w
                      kulturze
                      > literackiej, tylko literackiej rzecz jasna, tamtego okresu malzenstwo bylo
                      > synonimem rowniez seksu) no i KAska doskonale pasuje do tej roli wlasnie

                      No i ulatwi sie jej miekkie ladowanie po niezbyt zachwycajacych wystepach w
                      Ameryce.
                      W zyciu chodzi wlasnie o ta uzytecznosc publiczna i jesli w Polsce bedzie
                      wiecej grala niz w Stanach,to tam jest jej miejsce.

                      > jak jest? jeszcze nie wiem ale podobno kostiumy (suknie pan) sa z innej
                      > epoki !!!! )))))) , no ten Ogrodzieniec sie nie podobal, byly jakies wojny o
                      > slowo mur graniczny...
                      > mysle ze warto zobaczyc jak gra Polanski z czystej ciekawosci , miejmy
                      nadzieje
                      > ze tak samo jak w Nieustraszonych Zabojcach Wampirow ))))

                      Szczerze mowiac, nie przepadam za facetem.
                      Dostawal niezle budzety i najlepszych aktorow a wychodzilo mu raczej srednio.
                      I te obledne powroty do nawiedzonych watkow.

                      > ale
                      > ale elyyyyyyty artystyczne mialy Kasce za zle gdyz olała premiere i pojechala
                      > do USA , jak sie tlumaczyla urodzic dziecko , zdaje sie ze nie byla bliska
                      tzw
                      > rozwiazania...no wiec narazila sie lekko )))))
                      > Kaska Figura przywiozla sobei bowiem malzonka z USA , maja mieszkanie w
                      > Krakowie

                      Osoba urodzona w Stanach jest automatycznie obywatelem amerykanskim.

                      > ale
                      > ale ciekawa tez historia byla jakis zcas temu, otoz Kaska byla bohaterka
                      > skandalu w Wawce, jakas bijatyka po pijaku w eleganckim klubie i areszt z
                      izba
                      > wytrzezwien...akurat wlascicielka tegoz klubu podobno jest akurat trzeba
                      trafu
                      > znana w Polsce Nozowniczka, byla modelka paryska, niejaka Karolina
                      > Wajda....prywatnie corka Andzreja Wajdy....
                      > widac sie pogodzili , zgoda, zgoda a Bog wtedy reke poda.....))))))
                      >
                      > Pan MAciej ma wspanialy watek o trudnych powrotach keynesizmu do polski,
                      czujac
                      > sie tam zaproszona sledze go na biezaco

                      Dokuczam tam Fizykowi jak moge,ale teoria europejska odbiega od praktyki
                      amerykanskiej ,a jemu mimo tej presji udaje sie ciekawe watki pisac.
                      • Gość: marcee Re: emigranci cd IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 00:28
                        Rybb tez czyta, jestem przekonana (raz mu sie dopisalam na watku o swiatowej
                        produkcji kinematograficznej ale jakas awaria byla albo moj modem, potem nie
                        chcialo mi sie juz powtazrac tego). Sama sie pare razy zastanawialam jak
                        napisac tam ale naprawde ciezko bardzo.
                        Tak naprawde to ile razy mamy w polsce kolejnego Ministra Finansow to zawsze
                        sobie zadac smialo mozna pytanie w intonacji ciezko-gorzkiego zadziwienia: i ty
                        powierzylbys temu facetowi swoje pieniadze?
                        A Pan Balcerek to juz sie wiele lat temu skompromitowal na dzien dobry jak nie
                        byl w stanie odroznic pzregrzania od szoku zakladajac strategie polityki
                        gospodarzcej wzorujacej sie na przegrzaniu gospodarki wegierskiej bo
                        zwyzcajnie myslal ze u nas bedzie tak samo. No i tak sie u nas dzieje. I
                        pomyslec ze w polsce mielismy ekonomiste na miare Keynesa tj Kaleckiego. To
                        naprawde nie chce sie w to wszystko wierzyc jak sie patrzy co sie dzieje.
    • lombat Re: Emigranci II 14.10.02, 04:14
      Gość portalu: Acimovic napisał(a):

      >
      >
      > Zmieniły się okoliczności i emigranci polityczni musieli pogodzić się z tym,
      > że stracili status uchodźcy i stali się emigrantami ekonomicznymi. Wówczas
      > część z nich zdecydowała się na powrót. W niektórych przypadkach decyzje
      > takie podejmowali ze względu na dzieci. Sami nie czuli się ani Anglikami w
      > Anglii, ani Polakami w Polsce. Żeby oszczędzić dzieciom tego typu dylematów,
      > zamiast wychowywać je w Anglii na Anglików, postanowili wychować ich na
      > Polaków w Polsce.
      >
      > Wśród powracających z Wielkiej Brytanii sporą grupę stanowią emigranci
      > drugiego pokolenia, urodzeni i wykształceni za granicą, nie znający Polski.
      > Dla nich nie był to więc powrót do siebie, ale do symbolicznej ojczyzny;
      > wypełnienie woli rodziców.
      >
      > Jednak motywy sentymentalne splatały się mocno z ekonomicznymi. Z jednej
      > strony poczucie misji i świadomość, że Polska ich potrzebuje, z drugiej
      > strony ich realne kwalifikacje � tak jak w przypadku taktyków z Ameryki &
      > #8211;
      > miały o wiele większą wartość tu niż tam. Ponadto deklarują, że w porównaniu
      > ze zgrzybiałą Anglią tu wszystko było dla nich nowe, ciekawe, dynamiczne;
      > wszystko było wyzwaniem, eksperymentem.
      >
      > W przypadku Niemiec było inaczej. Rolę pionierów polskiego kapitalizmu
      > odegrali nie ci, którzy wyjechali tam na stałe, ale przede wszystkim drobni
      > handlarze, którzy na własnej skórze uczyli się zasad wolnego rynku, i
      > gastarbeiterzy, którzy nierzadko stali się po latach polskimi
      > przedstawicielami swoich pracodawców.
      >
      > Wśród ankietowanych przez ISP emigrantów, którzy zdecydowali się wrócić,
      > spora grupa deklaruje się jako przegrani. Stosunkowo często jako motyw
      > decyzji podają także niechęć, jaką niemieckie społeczeństwo otacza
      > imigrantów.
      >
      > �Jeżeli tylko Niemcy usłyszeli akcent, to już był pewien dystans. Ciężko
      > się
      > żyje, jeżeli przy każdej sytuacji trzeba udowadniać, że jest się normalnym
      > człowiekiem. Parę razy spotkało mnie ťraussŤ, można było usłyszeć t
      > o w
      , W Niemczech nie było to takie proste. W latach 80. wyjeżdżali
      > tam ludzie aktywni, wykształceni i niełatwo było im znaleźć pracę
      > odpowiednią do ich kwalifikacji. Mieli poczucie wykluczenia, izolacji.
      > Sprzyjały temu także trwające latami formalności, które spędzali na zasiłku.
      >
      > �Rząd ci daje na utrzymanie, ale nie możesz podjąć pracy, nawet jak ją
      > znajdziesz � opowiada jedna z Polek. � Człowiek głupio się czuje, b
      > o żyje na
      > zasiłku, cały dzień siedzi w domu, ale nie może pracować, bo jak złapią, to
      > wywalą. Więc nie ryzykujesz raczej, bo nie chcesz stracić mieszkania,
      > zasiłku, mebli, szkoły...�.
      >

      Fajne, wtedy kiedy ja bylem w Niemczech to podpisywalismy, ze nie wolno
      ani pracowac ani POSZUKIWAC pracy. Za oba sie dostawalo misiaczka i przewoz do granicy
      z DDR. Jesli chodzi o siedzenie w domu na zasilku to mozna bylo ten czas spedzic
      bardziej produktywnie na uczeniu sie jezyka a umiejacy jezyk mogl zapisac sie na
      kurs zawodowy. Po uplywie czasy na Asylbewerberung, po otrzymaniu Duldung'u
      lub jak niektorzy szczesciarze Azylu dokumenty ze szkol niemieckich byly jak znalazl.
      Pobyt w Niemczech stawial wielu w przykrej sytuaci tymczasowosci, bo wiekszosc
      dostawala tylko przyzwolenie pobytu, a nie jak w krajach anglosaskich pelna wize
      pobytowa,a po krotkim okresie prawo do zlozenia podania o pelne obywatelstwo.
      Dlatego ciagle spotykamy ludzi, ktorzy stamtad wracaja do Polski, a w Kraju sa traktowani
      jako ofiary losu.

      Pelen wspolczucia dla zalamanych i powracajacych

      Lombat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka