Dodaj do ulubionych

Pytanie od laika z podstaw ekonomii

17.10.02, 14:09
Szanowni forumowicze.

Jestem laikiem ekonomicznym i nie wiem nawet, czy potrafie jasno sformulowac
moje pytanie:

Czy aby ktos (osoba, grupa ludzi, narod) sie wzbogacil, ktos inny musi
zbiedniec?
Czy zatem ilosc "bogactwa" (pieniedzy? sam nie wiem jak to nazwac) na swiecie
jest stala? Czy moze mozna wytworzyc owo "bogactwo"? Czy praca nie jest
wlasnie zamiana "energii" na "pieniadz"?

Czy ekonomia cos mowi na ten temat? I czy wszelkie kierunki ekonomiczne mowia
to samo?

Z gory dziekuje za odpowiedzi lub wskazowki pisane przystepnym jezykiem.
Grzesiek.
Obserwuj wątek
    • Gość: lupo Cos z magii w tym jest IP: 141.39.41.* 17.10.02, 14:29
      Widzisz, znana jest przypowiesc o takim grajku, ktory grajac na flecie,
      wyprowadzil wszystkie szczury z miasteczka, bo gral tak wspaniale,
      ze za nim poszly. Czyli posiadl on sztuke "zaklinania" tych biednych
      stworzen do tego stopnia skutecznie , ze nie zauwazyly one, iz wpadaja do wody
      topiac sie przy okazji w pobliskiej rzece.

      Moral:
      ------
      Wszelkie podobienstwo pomiedzy grajkiem , a gieldowymi doradcami jest calkowicie
      przypadkowe i niezamierzone. Amen.

      PZDR,
      lupo
      • nancyboy Re: Cos z magii w tym jest 17.10.02, 15:01
        Acha, super, tylko ze... co mnie obchodza jacys gieldowi doradcy?
        • Gość: lupo Re: Cos z magii w tym jest IP: 141.39.41.* 17.10.02, 15:29
          nancyboy napisał:

          > Acha, super, tylko ze... co mnie obchodza jacys gieldowi doradcy?

          Czy sadzisz, ze ktokolwiek podejmie tutaj powazna dyskusje na temat ?

          Przeciez Twoje pytanie, to najzwyklejsza kpina.

          • nancyboy Re: Cos z magii w tym jest 17.10.02, 15:36
            > Czy sadzisz, ze ktokolwiek podejmie tutaj powazna dyskusje na temat ?
            Szczerze mowiac taka mysl mi przyswiecala.

            > Przeciez Twoje pytanie, to najzwyklejsza kpina.
            Kpina z czego/kogo?
            • Gość: lupo To sie nazywa "udawac Greka" ! IP: 141.39.41.* 17.10.02, 15:44
    • darr.darek Odpowiedź dla laika z podstaw ekonomii 17.10.02, 18:38
      nancyboy napisał:
      > Czy aby ktos (osoba, grupa ludzi, narod) sie wzbogacil, ktos inny musi
      > zbiedniec?
      > Czy zatem ilosc "bogactwa" (pieniedzy? sam nie wiem jak to nazwac) na swiecie
      > jest stala? Czy moze mozna wytworzyc owo "bogactwo"? Czy praca nie jest
      > wlasnie zamiana "energii" na "pieniadz"?

      Rozejrzyj się dookoła a sam sobie odpowiesz na to pytanie .
      Czy aby z kawałków metalu poskładać Toyotę Corolle należy wykorzystać jakiegoś
      Nigeryjczyka lub Wietnamczyka ? Już niemal 100lat temu z podobnej ilości metalu
      sładano samochód jednak wymagało to nieproporcjonalnie dużego nakładu pracy i
      dawało nieproporcjonalnie mało sprawe i bardzo awaryjne urządzenie .

      Czy aby wytłoczyć dysk CD z klikoma miliardami malutkich wgłębień w folii
      metalowej zalanej przezroczystym tworzywem musisz komuś coś odebrać ?

      Całe tworzenie bogactwa polega na nieskrępowanej działalności gospodarczej , w
      której masz prawo sprzedawać siebie , swoje produkty i masz prawo za to
      uzyskiwać takie wynagrodzenie jakie Ci oferują . Jeśli 100lat temu byłbyś
      fenomenem potrafiącym wykonywać swoim mózgiem szybkie działania matematyczne
      (istnieją tacy) , zostałbyś za grube pieniądze zatrudniony w jakiejś instytucji
      z rachmistrzami - dzisiaj nie zarobiłbyś tym grosza lub gdyby Ci się udało ,
      mógłbyś co najwyżej uczestniczyć w "cyrkowych" pokazach telewizyjnych .
      To jest cała tajemnica tworzenia bogactwa - WOLNA WYMIANA .

      Sama "praca" nie zamienia Ci "energii w pieniądz" .
      Głównie liczy się nastawienie na wymianę w społeczeństwie(musi istnieć Prawo
      zabraniające innych "wymian" niż dobrowolna wymiana dobrami z obu stron) .
      Nastawienie do osiągania dodatkowych dóbr i konkurowania z innymi dokonują
      reszty "cudu" - rozwija się technologia , praca/działalność ludzka przekształca
      otoczenie w coraz zasobniejszy rynek (na którym możesz również umrzeć z głodu
      jeśli taka Twoja wola lub Twój pech) .

      Model "stałego bogactwa" łatwo dostrzec w społeczeństwie pierwotnych myśliwych-
      zbieraczy , w którym uzyskanie większych dóbr zwykle wiązało się z
      wybiciem/wygnaniem sąsiedniego plemienia z rejonu .
      W społeczeństwach nastawionych na wymianę , w dłuższym okresie zawsze ujawnia
      się pewien trend do usprawniania podziału pracy , udoskonalania technologii ,
      większego bogactwa . Chociaż np. w społeczeństwach wdrożonych np. w doktrynę
      komunistyczną ten rozwój jest dużo wolniejszy niż w systemie liberalnego
      kapitalizmu .


      > Czy ekonomia cos mowi na ten temat? I czy wszelkie kierunki ekonomiczne mowia
      > to samo?

      Ekonomia jest głównie nauką społeczną . Wiele kierunków jakie spotkasz w
      ekonomii bardziej przedstawia ideologiczne podłoże : "przedstawię to tak jak
      chciałbym to widzieć" , niż daje recepty na osiągnięcie bogactwa lub
      wyjaśnienie rzeczywistości .
      Wiele kierunków ekonomicznych prowadzi wprost do nędzy , a dokładniej do
      przegrywania w rozwoju gospodarczym z innymi .


      Pozdrówka i dużo energii w zdobywaniu wiedzy Darr
      • nancyboy Re: Odpowiedź dla laika z podstaw ekonomii 18.10.02, 10:11
        Dziekuje za odpowiedz.
        Dotknela ona jednak tylko problemu, o ktory mi chodzilo, nakreslonego moze
        niezbyt jasno. Rozumiem, ze mozna zamienic "prace" na "pieniadz" - wszak "czas
        to pieniadz".
        Chodzi mi o to, czy (teraz posluze sie panskim przykladem):

        > Czy aby wytłoczyć dysk CD z klikoma miliardami malutkich wgłębień w folii
        > metalowej zalanej przezroczystym tworzywem musisz komuś coś odebrać?

        Aby wytloczyc, nie. Ale - ktos, kto go kupi, zrezygnuje z czegos innego, i
        producentowi tego "czegos innego" cos odbieram. Czy to zawsze tak jest, ze jak
        ja zarabiam, to ktos traci, bo pieniadz przeplywa? Czy tak samo jest z krajami?
        Chiny sie bogaca - Europa biednieje, bo "prad pieniedzy plynie z Europy do
        Chin"? Czy moze byc tak, ze wszyscy sie bogaca, i pieniedzy wszystkim przybywa?
        A moze po prostu pieniadz szybciej przeplywa tam i spowrotem?

        Z gory dziekuje za cierpliwosc.
        • darr.darek Re: Odpowiedź dla laika z podstaw ekonomii 18.10.02, 12:24
          nancyboy napisał:
          > > Czy aby wytłoczyć dysk CD z klikoma miliardami malutkich wgłębień w folii
          > > metalowej zalanej przezroczystym tworzywem musisz komuś coś odebrać?
          >
          > Aby wytloczyc, nie. Ale - ktos, kto go kupi, zrezygnuje z czegos innego, i
          >producentowi tego "czegos innego" cos odbieram. Czy to zawsze tak jest, ze jak
          >ja zarabiam, to ktos traci, bo pieniadz przeplywa? Czy tak samo jest z krajami?
          > Chiny sie bogaca - Europa biednieje, bo "prad pieniedzy plynie z Europy do
          >Chin"? Czy moze byc tak, ze wszyscy sie bogaca, i pieniedzy wszystkim przybywa?


          Pieniądz jest tylko (sztucznym - dba o niego Bank Centralny , w niektórych
          krajach B.C. dba/dbał o pieniądz na pozimie żałosnym) ekwiwalentem dóbr .
          Bogactwo jest sumą dóbr(towarów , usług) tworzonych w danym kraju w jednostce
          czasu .
          Ta powyższa definicja mówi już , że nikt nie musi biednieć (nie musi zmniejszać
          się tworzenie dóbr) tylko skutkiem tego , że w sąsiednich krajach zaczynają
          tworzyć jesze więcej dóbr (jeszcze większą sumę bogactwa) .
          PRZY CZYM , powyższa teza prawdziwa jest w bezwzględnym przedstawianiu
          bogactwa ! Czyli np. : w dzisiejszej Koreii Północnej ludzie mają/tworzą więcej
          dóbr niż w Koreii sprzed 100-lat , ale dystans między obecnym bogactwem Koreii
          Płn. a np.Koreą Południową (podział nastąpił pół wieku temu) jest tak
          porażająco duży , że mówimy o wpadnięciu w nędzę Koreii Płn. . Oczywiście na
          tym prostym przykładzie widać , że , bynajmniej , nie jest to skutek
          jakiegoś "zalewania" towarem,technologią przez bogatszego sąsiada , ale właśnie
          brak tego "zalewania" .

          Gospodarka światowa jest połączonym tworem i miliardy zależności jednego
          czynnika z innym powodują , że "największe głowy" wykładają sie na tym ,
          skupiając się na jednym powiązaniu zapominają/nie chcą pamiętać o innych
          mechanizmach samoregulowania się systemu . Stąd tworzą się najbardziej
          idiotyczne recepty i wnioski , które są przez "naukowców" i polityków
          przedstawiane i obnoszone z powagą i nabożeństwem króla
          obnoszącego "nieskończenie delikatną i wspaniałą" szatę królewską w bajce "Król
          jest nagi" .

          Ta trudna do precyzyjnego ogarnięcia mnogość powiązań i proste (wyniesione
          wprost z pradawnej dżungli) reakcje : "on ma więcej dóbr to ja staję się
          gorszy" , sprawiają , że we współczesnych gospodarkach dominują często głupawe
          teorie-wierzenia typu : "nie możemy dopuścić do zalania rynku tańszym ,
          doskonalszym towarem , bo wpadniemy w nędzę , stracimy naszą produkcję i pracę"
          (dokładnie na tym samym polega międzynarodowe embargo nakładane na wrogie
          państwo :-) ) . Oczywiście , nonsens takich bujd polega na tym ,
          że "autorytet" , który je wypowiada nigdy nie spędził jednego dnia na
          przeanalizowanie powiązań w gospodarce i zapoznania sie z mechanizmami
          samoregulacji , czyli "jeśli my kupimy mnóstwo dobrych towarów z zagranicy , to
          nie niszczymy polskiej gospodarki , bo generowany jest popyt na walutę
          zagraniczna , cena tej waluty rośnie(złotego relatywnie spada) i ... system się
          samoreguluje , bo wzrasta bardziej opłacalny eksport a stabilizuje/zmniejsza
          się import na skutek wyższej ceny dolara" . Przykładem , "mądrości" polskiej
          klasy politycznej jest biadolenie nad deficytem handlowym Polski i
          niedostrzeganie , że jest on tylko SKUTKIEM kredytowania nadmiernych wydatków
          budżetu : kapitałem zagranicznym (pożyczanym!) i bieżącym konsumowaniem
          zagranicznych przychodów z polskiej prywatyzacji .

          Stąd , nie stresuj się politycznymi okrzykami o nędzy w jakiej przyszło żyć
          Polakom , bo obecnie żyjemy w większym bogactwie niż obywatele USA 70lat temu .
          Pomyśl jak taki amerykanin czułby się wówczas , słysząc od różnych polityków ,
          że "żyje w strasznej nędzy" i jednocześnie wiedząc , że większość ludzi na
          świecie żyje klika-kilkunastokrotnie biedniej .
          Z dobrych rad :
          - unikaj angażowania się "sercem" w skomplikowane programy ekonomiczne
          ("skomplikowane" na wzór "skomplikowanych" systemów do "wygrywania" w
          totolotka) ;
          - posłuchaj poglądów Korwina-Mikke , gość nie jest geniuszem-naukowcem z
          dziedziny ekonomii , ale jako jeden z nielicznych polityków zawsze WIE CO
          MÓWI . Typowy polski polityk , niestety , pieprzy trzy po trzy i w najlepszym
          razie "wie co powiedzieć" , ale nie wie co mówi .

          Powodzenia w zdobywaniu wiedzy Darr
    • Gość: jr Re: ekonomia, filozofia i prawa natury IP: 203.129.132.* 18.10.02, 02:07
      nancyboy napisał:

      > Czy aby ktos (osoba, grupa ludzi, narod) sie wzbogacil, ktos inny musi
      > zbiedniec?
      > Czy zatem ilosc "bogactwa" (pieniedzy? sam nie wiem jak to nazwac) na swiecie
      > jest stala? Czy moze mozna wytworzyc owo "bogactwo"? Czy praca nie jest
      > wlasnie zamiana "energii" na "pieniadz"?
      >
      > Czy ekonomia cos mowi na ten temat? I czy wszelkie kierunki ekonomiczne mowia
      > to samo?

      tych pare krotkich pytan ktore zadales, ja zaliczylbym do kategori "jaja czy
      kury"- a mianowicie co bylo pierwsze: jajo czy kura?
      wszystko zalezy od punktu widzenia i zalozen.

      oto co ja mysle:
      jak dotad czlowiek wymyslil dwie podstawowe teorie ekonomiczne: socjalizm i
      kapitalizm. - zjelo nam to prawie 6000 lat w formie ktora dzis znamy ale
      podobne ideje zaprzataly myslicieli od wiekow.
      socjalizm: wszyscy jestesmy rowni i kazdy zasluguje na to samo wynagrodzenie. i
      mamy problem czy spawacz powinien dostawac te sama pensje co chirurg robiacy
      operacje muzgu? itp.- odpowiedz sobie sam.
      problemem socjalizmu bylo i jest ze jest mniej produktywny niz kapitalizm i nie
      wytrzymal konkurencji. tak tez masz przecietna amerykanska rodzine z 4
      samochodami, tv, dvd, pc itd itd, i przecietna rodzine rosyjska oszczedzjaca
      przez caly miesiac by miec na obiad...
      kapitalizm jest oparty na teori tzw "niewidzialnej reki". (podaz - popyt).
      czyli np. jesli jest jeden lekarz w miecie to moze rzadac dowolna oplate za
      jego uslugi, jesli masz 2 lekarzy to mamy konkurencje i ludzie wybiora tego co
      tanszy, jesli masz 100 lekarzy to ludzie wybiora tego co tani a dobry itd.
      w socjalizmie panstwo by okreslilo oplate. w rezultacie malo kto chcialby byc
      lekarzem (po co studiowac 6 lat i zarabiac to samo co sekretarka po 2 dniowym
      kursie?). ludzie nie mieliby wyboru lekarza, technologia bylaby w tyle itd, itd.

      tak tez, rob to w czym jestes najlepszy, zakladajac ze jest popyt na te uslugi
      (jesli nie to mozesz zrobic je modne). zarobisz proporcjonalnie do tego ilu
      ludzi potrzebuje twe uslugi i bedzie to zmniejszone przez liczbe konkurentow
      wykonujacych twoje uslugi.
      jesli wiec zalorzysz ze wartosc energi (pieniedzy, bogactw) jest stala,
      to "niewidzalna reka" zajmie sie dystrybjucja. oczywiscie jest wiele problemow
      z ta koncepcja ALE nic lepszego jeszcze nie wymyslilismy tak wic musimy z tym
      zyc - jesli ktos nie lubi to moze przeniesc sie do kuby albo korei pln... ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka