Wiem ze pomyślicie sobie o ojeju następna osoba która napisała książkę albo coś w tym
stylu
wiecie to jeszcze książka nie jest mam narazie jeden rozdział czytajcie nie patrzcie na błędy
! błagam piszcie co jest źle ciekawi was co było dalej i takie tam jak bd chcieli dam wam
kolejne rozdziały !



hehe
Zaczęło się jak zawsze Pani Hestor [od niemieckiego] – kobieta o czarnych włosach i
smukłej postawie, jak zwykle miała na sobie swój beżowy komplet i białą bluzkę a no i te
paznokcie pomalowane na czerwony kolor i wyróżniający się pieprzyk po lewej stronie
twarzy pod okiem była schludna a zarazem bardzo wredna w stosunkach z uczniami, nikt
nie próbował się z nią kłócić, - na początku lekcji postanowiła zrobić kartkówkę. Znów się
nie nauczyłam, nie zdążyłam ponieważ Bartek [mój chłopak] – wysoki brunet o zielonych
oczach - chciał żebym z nim poszła na spacer. Co ja miałam zrobić odmówić mu wtedy
poszedł by sobie z Anka – średniego wzrostu szatynką o brązowych oczach, zawsze
modnie ubrana, nie patrzy na to ze kogoś rani dba tylko o swoje dobro- jego
”przyjaciółką” która pod każdym względem próbuje mu pokazać ze jest ode mnie lepsza
- Paula !!- to ja bladynka nie za duza mam niebieski oczy - obudź się co ty dziecko
wyprawiasz ?! oddaj kartkę ! jak zwykle pusta – to tylko oburzona pani Hestor która
zawsze ma do mnie pretensje, nie ma się już kogo czepiać, teraz przyszła kolej na mnie!
- Jak tak dalej pójdzie i nie przyłożysz się do nauki nie przepuszczę cię do następnej
klasy ! – stwierdziła zdenerwowana
- przepraszam panią przyłożę się do następnej kartkówki.- przyrzekłam jej, musiałam
tak powiedzieć, tak to nie dala by mi spokoju.
-no ja myślę tylko ze cały czas tak mówisz i jakoś nie widać efektów
-dobrze przejdźmy do lekcji – powiedziała panie Hestor z lekkim oburzeniem.
Jak zwykle zaczęłam się zadręczać tym ze mogę stracić Bartka nikt mnie nie rozumie
oprócz Basi [mojej przyjaciółki] – niskiego wzrostu, szatynka o czarnych oczach, strasznie
drobna, miła uprzejma, kocha zwierzęta - jest chora na raka i leży teraz w szpitalu. Musze ja
odwiedzić. Uff... nareszcie ten dzwonek jeszcze chwila a znów by się do mnie doczepiła
- Paula, proszę zostań na chwile - usłyszałam zza pleców glos pani i wiedziałam ze
szykuje się wykład.
- Tak słucham ? o co chodzi ?? – zapytałam znudzona
- Dziecko drogie chodzi mi o to ze się strasznie opuściłaś w nauce jeszcze rok temu
miałaś same 4, 3 a teraz ledwo na 2 lecisz !? – stwierdziła -co się dzieje chodzi o Basie czy
cos w domu nie tak ? możesz mi powiedzieć ja nikomu nie powiem.
- Proszę pani nic się nie dzieje, przejmuje się bo Basią leży w szpitalu , i nie wiem kiedy
wyjdzie – wcale nie chodzi tylko o to ale nie mam zamiaru zwierzać się mojej nauczycielce
której nie nawiedze
- Och... no tak ta wstrętna choroba. Może jakoś zorganizujemy z klasa wyjazd aby ja
odwiedzić
- Nie wiem czy to dobry pomysl mnie nie chca wpuszcic a co dopiero 27 osob –
powiedziałam ze smutkiem.
- No tak to zly pomysl. Idz już dziecko na przerwe i do nauki się bierz !
- Dowidzenia Pani
- Dowidzenia dziecko !
Oczywiście na korytarzu czekały na mnie dziewczyny Monika wysoka farbowana blondynka
ma kręcone włosy, które codziennie spina opaską do góry. Ewka rudowłosa niskiego
wzrostu dziewczyna z rumieńcami na plikach i Klara wzrostu takiego jak ja, ciemna
blondynka o krótkich postrzępionych włosach, piwnych oczach.
- i co od ciebie chciała ? – pytały dziewczyny z zaciekawieniem
- nic bredziła cos o tym ze się opuściłam w nauce
- bo to prawda Paula my się nic nie odzywamy ale strasznie zaczęłaś olewać szkole
przez tego Bartusia całego ! – stwierdziła Monia
- Oj.. czepiasz się ! po prostu mam złe dni i tyle !! – powiedziałam i miałam ochotę jak
najszybciej odejść od nich
- Tak masz złe dni już chyba od 3 miesięcy – czepiała się Klara i szybkim tempem
poszły pod 11
Historia i wychowawcza i do domu ! już się nie mogę doczekać bo ma po mnie dziś przyjść
Bartek wszystkim szczeki opadną jak mnie z nim zobaczą a Damian w końcu się ode mnie
odczepi !
Babka jak zwykle gadała o wywiadówce kazała moim rodzicom przyjść w szczególności nie
komentowała mojego pogorszenia w nauce, jako jedyna
Dziewczyny się do mnie nie odzywaly tylko Ewka postanowiła ze mną pogadać co się dzieje
i czy chce o tym mowic. Wtedy się rozplakalam i powiedzialam jej ze nie wiem co z basia już
od miesiaca mnie nie wpuszczaja abym ja odwiedzila jej rodzice mowia ze powinna wyjsc na
swięta czyli za miesiac. Ewa szyko postanowla mnie pocieszyc.
Cala klasa patrzyla się na mnie a Klara i Monika zaczely się smiac ze mój zly dzien nagle znow
przyszedl. Wtedy szybko wzielam plecak i wybieglam z sali.
Nie wiem co się po tem dzialo bo tylko pani za mna wybiegla i pytala o co chodzi , nie
chcialam nic mowic bo wiedzialam ze cala klasa nasluchuje co powiem. Powiedziala mi tylko
zebym posiedziala na korytazu do konca lekci zostalo [10 min] a po tem do nie przyszla na
chwile bo musi ze mna porozmawiac. Siedzialam na korytarzu i caly czas plakalam nie
moglam powstrzymac lez, jak by była basia w szkole zaraz by mnie pocieszyla i wiedziala
by co mi powidziec. Poszłam do Pani zaczełą mnie wypytywać co się stało i takie tam
powiedziałam że nie chce o tym rozmawiać. Zrozumiała powiedziała mi tylko że bym się nie
przejmowała i że będzie dobrze.
Ewa czekała tuz za dzwiami - korytarz jak zawsze był zatłoczony i nie dało się przejść.
-Wszystko w pożątku ? – pytała – spokojnie z Basią będzie wszystko dobrze jak
chcesz mogę iść z toba do szpitala może uda nam się jakoś przekonać lekarzy i nam
pozwolą wejść. Choc jeszcze tylko dwie lekcje jak chcesz mogę z toba na nich usiaśc
- super by było dzięki ci Ewa tylko ty się okazałaś przyjaciółka, bo dziewczyn już nigdy
tak nie nazwę - stwierdziłam , jeszcze kilka łez spłynęło po moim policzku szybko je
otarłam.
- nie wiem co im odbiło ale chyba Monika nagadała Klarze jakiś głupot o tobie bo mi też
próbowała wcisnąć jakieś bzdury na twój temat. – głośnbo przełkneła śline i zaczeła dalej
mnie pocieszać – ale ja wiedziałam że masz jakiś problem którego nie umiesz rozwiązać
sama . A tak w ogóle to o co chodzi z Bartkiem ? – zapytała.
- wiesz zbytnio to z nim jest ok. ale jedna dziewczyna się do niego przystawia –
powiedziałam, wiedziałąm że mnie zrozumie
- ech.. te dziewczyny chodźmy lepiej na Matematykę
lekcje szybko minęły pobiegłam szybko do szatni przebrałam się i wybiegłam przed szkołe,
lecz Bartka nie było. Nie wiedziałam czy coś mu się stało czy to kolejny podstęp Anki.
Podeszłam do Eli z 2 b i zapytałam czy mogę zadzwonić – zapomniałam swojego telefonu
wziąć z domu - ona dała mi telefon – nie był wspaniały ale ważne że mogłam zadzwonić -
szybko do niego zadzwoniłam odebrała Anka powiedziała że Bartek się myje i że nie
przyjedzie po mnie bo musi jeszcze coś z nią załatwić. Szybko się rozłączyłam.
- dziękuje ci Ela. Musze iść pa
- pa nie ma sprawy
Byłam taka zła że nawet nie ukrywałam łez które leciały mi po policzku, pobiegłam do
domu, na szczęście nikogo w nim nie było. Mama średniego wzrostu krótkie brązowe włosy
niebieskie oczy i tata wysoki blondyn, pulchny oczy ma kolory brązowego w pracy Olka -
moja siostra która chodzi do podstawówki niska jak na razie włosy ciemny blond do ramion
zwykle czesane w warkocza- jest pewnie w szkole lub poszła do koleżanki .
Bartek do mnie dzwonił 5 razy ani razu nie odebrałam napisałam mu tylko że dziękuję że
po mnie przyszedł. Ten dzień był fatalny, miałam nadzieje że zasnę i się nigdy nie obudzę.