Na początek witam, jestem tu nowa, ale przejdźmy do rzeczy..
No więc zacznę od początku.
Diana (imię zmienione) jest moją przyjaciółką od 4 lat (mamy po 14lat)
Wszystko było dobrze do momentu kiedy nie poszłyśmy do gimnazjum...
Diana zawsze normalnie gadała o chłopakach ze mną, nawet miała kilku...
Ale jakoś w połowie listopada zaczęła się do mnie przystawiać

Byłam w szoku! Ja jestem hetero, myślałam, że ona też

Co chwilę łapała mnie za tyłek i za ręke jak np. byłam u niej.
w końcu powiedziałam dość i powiedziałam, że musimy pogadać.
No dobra przyznała się, że jest BI

ja powiedziałam, że nie będe z nią bo ja wolę chłopaków i że ma nawet o tym nie myśleć,
powiedziałam, że z naszą przyjaźnią koniec.
ale na drugi dzień... pomyślałam, przecież przyjaźni nie można skreślić przez orientację...
No i wybaczyłam jej...
Wszystko było po staremu, myślałam, że sobie jaja robiła wtedy ze mnie
ale niestety w styczniu kiedy szłyśmy z imprezy mojego kumpla ona próbowała mnie
pocałowac ...

odsunęłam się, nie będe jakąś biseksualistką

poprostu mówiłam jej, że nie kręcą mnie dziewczyny...
ja mam chłopaka i mnie to już wkurza

a powiedzieć mu nie mogę, bo to moja przyjaciółka...
w lutym zaczęła kręcić z taką Żanetą lezbą z naszej szkoły

no to mówię sobie ,, nareszciie przestanie"
no widziałam w kiblu jak się lizały, ochyda widzieć dwie całujące sie laski

kilka razy na nie wpadłam...
no i teraz znowu zaczęła się do mnie przystawiać.
nie wiem zerwać z nią przyjaźń czy co?
wkurza mnie to, przez nią moge stracić chłopaka o którego walczyłam rok...
może się w jakiś sposób dowiedzieć i zerwać ze mną bo jeszcze pomyśli, że jestem
lebą czy co , że się z nią kumpluje
co mi radzicie?
sorry, że takie długi któcej nie mogłam.