Dodaj do ulubionych

Kącik pisarski

    • niia11 taka jedna STRONA ! 16.05.10, 09:15
      Jakiś czas temu znalazłam strone gdzie można dodawać swoje wiersze i opowiadania.
      Użytkownicy czytają to i oceniają.
      to adres tej strony www.granice.pl
      Zachęcem wszystkie utalentowane osoby by dodały tam swoją twórczość.

      To link do moich wierszy i opowiadań:
      www.granice.pl/proza.php?id=60&autor=niia11

      www.granice.pl/wiersze.php?id=50&autor=niia11
      • answer Klik tu:) 16.05.10, 20:36
        A więc to moja " książka" od siedmiu boleści:shock

        Jody szła szarą, mokrą uliczką. Dobrze ją pamiętała...
        To właśnie tu jako 9 latka zobaczyła coś strasznego. Wszyscy którym to
        opowiadała mówili że ma niezwykły talent do wymyślania historii. Nie wierzyli
        w to że to właśnie ona, mała, niepozorna dziewczynka mogła zobaczyć WAMPIRA.
        * * *

        Teraz jako 16-latka chodziła po tej ponurej okolicy, szukając powiązania tego
        zdarzenia z tragiczną śmiercią swojej siostry. Dziwne, że stało się to w tym
        samym miejscu...

        Najchętniej wymazała by wspomnienia z dwóch dni w swoim życiu: z 5 marca 2003
        roku i z 6 marca 2010. Były one zbyt mroczne i straszne dla dojrzałego
        człowieka, a co dopiero dla nastolatki... Niestety była zmuszona pamiętać te
        straszne wydarzenia.


        5 marca 2003 rok:
        - Taką małą dziewczynkę puścić w taką pogodę samą!! Niedopuszczalne!- szeptali
        między sobą ludzie, widząc dziecko z parasolką w drobnej rączce. Jej raźny
        krok nie zdradzał tego jak bardzo się bała. Pierwszy raz wyszła sama do parku,
        który nie słynął z dobrej opinii.
        Była jednak zbyt dumna aby powiedzieć mamie że ktoś musi z nią pójść.
        W końcu sama umówiła się z Megan. Gdy weszła już do parku
        sercesercesercesercei
        rozglądała się ze strachem dookoła. Szukała w pamięci miłego zdarzenia, ale
        choć było ich już bardzo dużo w jej krótkim życiu, żadnego nie mogła sobie
        przypomnieć.
        Wtedy usłyszała przeraźliwy wrzask:
        - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!- ostrożnie odgarnęła liście
        niskiego krzewu i zobaczyła...
        - Ratuuuuunkuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Wampirrrrrrr!!!!!-
        zobaczyła przystojnego chłopaka w wieku około 17 lat, z białą skórą, czarnymi
        oczami i zakrwawionymi ustami. Jednak tym co najbardziej ją przeraziło było to
        że na trawie leżała jej najlepsza przyjaciółka...

        6 marca 2010 rok
        - To pjawda cio mówiła mamusia?
        - Nie kochanie. Nie zwariowałam naprawdę to wtedy zobaczyłam...
        - Jody! Pociekaj chwije, zajaź psijde!
        - Uważaj tylko!- gdy dziewczynka długo nie wracała Jody się zaniepokoiła-
        Mary!- podeszłą bliżej miejsca gdzie poszła jej siostra i nagle coś ją
        przewróciło. Zemdlała.
        Gdy się obudziła jej 4 letnia siostra już nie żyła...


        Jody obudziła się w małym, niedoświetlonym pokoju. Dopiero teraz zaczęła sobie
        coś przypominać... Wczoraj poszła z Ellen do lasu niedaleko Times Square.
        Odłączyła się od przyjaciółki, zgubiła się i dalej nic nie pamiętała...
        Nagle dziewczyna usłyszała pukanie.
        - Proszę- powiedziała cicho
        - Przepraszam... chciałem tylko zapytać jak się czujesz.- próbował
        usprawiedliwiać się tajemniczy osobnik o niskim, intrygującym głosie, który
        zapewne był chłopakiem.
        - Nic nie szkodzi. Gdzie ja jestem?- zapytała Jody
        - Nic nie pamiętasz? Zemdlałaś w lesie. Moja siostra cię znalazła i przywiozła
        tu, do Lianny Południowej.
        - Do Lianny Południowej? Przecież do strasznie daleko od mojego domu!
        - Przepraszam, ale nie sprawdzaliśmy gdzie mieszkasz.- odparł chłopak. Uchylił
        drzwi i ukazał wreszcie swą piękną, bladą twarz o ostrych rysach. Jody zatopiła
        się w jego czarnych oczach... Jednak jednocześnie czuła wstręt do jego zachowania.
        " Cóż, przynajmniej nie kryje się z tym że przeszkadza mu moja obecność w jego
        własnym domu..." pocieszała się, ponieważ zasmuciło ją to odpychające zachowanie
        właściciela domu.
        W tej chwili staromodny, mosiężny zegar wybił dziewiątą. Jody zerwała się na
        równe nogi
        i zarzuciła na siebie leżącą nieopodal łóżka, kurtkę.
        Otworzyła zniszczone, białe drzwi i choć miała wrażenie że zaraz upadnie,
        dziarsko kroczyła w kierunku ciemnego przedpokoju.
        - To ty? Miałaś jeszcze leżeć!- przyłapała ją młoda dziewczyna, zapewne siostra
        owego tajemniczego chłopaka i jej wybawczyni. Miała czarne oczy i bladą jak brat
        cerę.
        - U mnie już był twój brat...
        - Kevin? I co?
        - I nic. Dziękuję za wszystko. Muszę już iść. Do widzenia.
        I bez słowa podeszła do kolejnych białych drzwi. Wyszła rozmyślając o tej
        dziwnej rodzinie, którą przed chwilą poznała...

        smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile

        noi co szczerze odpowiadajcie!
        • answer Re: Klik tu:) 17.05.10, 12:32
          Może jeszcze jeden fragment bo nikt nie komentuje:


          Szła wolno, nie czując wcale padającego deszczu... Nie znała tego uczucia
          którego przed chwilą doznała. Nie wiedziała że osoby które przed chwilą
          spotkała mogą zniszczyć jej życie...
          Ścieżka powoli się zwężała. Jody było zimno, więc postanowiła zatrzymać się w
          pobliskiej knajpce. Pracowała tam jej znajoma- Lynn.
          - O, Jody- wykrzyknęła Lynn na widok kumpelki- Co ty tu robisz w taka pogodę?-
          zapytała
          z zatroskaną miną. Wtedy Jody była zmuszona opowiedzieć jej całą historię...
          - WOW! Gdybyśmy żyły w horrorze to to pewnie były by wampiry i wilkołaki!-
          zaśmiała się Lynnete. Ona była jedną z tych, którzy nigdy nie uwierzyli w owe
          straszne wydarzenia z 5 i 6 marca.
          - Ale... to przecież niemożliwe!- powiedziała Jody przestraszonym głosem.
          Uświadomiła sobie że twarz tajemniczego chłopaka widziała już wcześniej...
          Wstała z krzesła i wzburzona wyszła na chodnik. -
          To niemożliwe!- mówiłą do siebie półgłosem- Przecież to było tak dawno... a on
          jest taki sam... to niemożliwe!



          Koniec prologu
          • soulik. @answer 17.05.10, 12:46
            Śmierdzi Zmierzchem .. sciana
          • lovebug @answer 17.05.10, 13:01
            zaintrygował mnie prolog. ale padający deszcz? deszcz zawsze pada. deszcz pada, ale nie
            padający deszcz, to się kłóci ze sobą. między myślnikami mamy spację, a prolog nie ma tyle
            opisu co powinien mieć.
            amen.

            [walka-dusz.blog.onet.pl]
          • timestealer Do @answer 18.05.10, 14:40
            na początku było świetne, aż do momentu, kiedy nie wystraszyłaś mnie
            słowem "WAMPIR". po tym słowie nie ma już nic, jest tylko czerwony krzyżyk w rogu.
            mogłybyście zacząć wałkować coś innego... jest tyle fajnych innych stworzeń... może
            Wielka Stopa?

            bo w tym wypadku, ani to ciekawe, ani oryginalne.
    • trzpiotka Musze poznać wasze zdanie! Opowiadanko 17.05.10, 14:56
      "Kres..."

      Dzień był wyjątkowo piękny. Prażące słońce przytłumiał niewielki wiatr, ledwo słyszalny
      szelest liści współgrał ze śpiewającymi ptakami, a świerszcze jak zwykle o tej porze roku
      odgrywały swój koncert.
      Osobą szczególnie uwielbiającą te lipcowe dni była Nastka, szczupła blondynka o
      dużych, zielonych oczach, zadartym, małym nosie i malinowych ustach. Właśnie siedziała
      nad stawem, pod starą wierzbą i czytała romans pt. „Porwanie księżnej”. Przepadała za
      tym gatunkiem książki, romanse pochłaniała niczym szklankę orzeźwiającej wody w
      niezwykle gorący dzień.
      Musiała jednak oderwać się od lektury, gdyż zobaczyła zbliżającą się przyjaciółkę.
      -Ach, Nastka, znów czytasz o tych babach przeżywających perypetie miłosne? Szkoda
      twojego czasu – zaczepiła ją Kalina.
      -Wolę to, niż bezcelowe włóczenie się po wsi – odpowiedziała Nastka.
      -Nie włóczyłam się bezcelowo, tylko poszłam do Marty, wiesz, tej co ma willę i basen.
      Zgadnij, czego się dowiedziałam.
      -Zapewne ma nowego chłopaka, bo ten, z którym była dwa tygodnie temu nie
      odpowiadał standardom. Nic dziwnego, skoro zamiast BMW ma tylko stary skuter –
      powiedziała Nastka z ironią.
      -Racja, – stwierdziła po namyśle Kalina – ale nie o tym chciałam ci powiedzieć. Marta
      urządza imprezę przy basenie.
      -Jak co tydzień – odparła Nastka beztrosko.
      -Właśnie, że nie! Ta będzie wyjątkowa!
      -Już wiem, jej rodzice wyjechali, więc podkradnie ze spiżarni ojca butelkę dziesięcioletniego
      wina. Nie no, rarytas!
      -Przestań ironizować! Kilku chłopaków nakręci film, będziemy mieli super pamiątkę z
      wakacji. A ty oczywiście idziesz ze mną.
      -Kalina, dobrze wiesz, że nie lubię tego typu zabaw, a poza tym, przecież idziesz z Arturem.
      -Tym lepiej, on ma samochód, więc nie będziemy musiały iść na piechotę.
      -Kalinaaaaaaa, – zajęczała błagalnie Nastka – ja nie mam ochoty być filmowana.
      -Przestań dziewczyno! Przyznaj, że tak naprawdę boisz się wyjść do ludzi.
      Nastka zamilkła. Faktycznie, była nieco wstydliwa i nieśmiała. Tylko przy Kalinie potrafiła się
      otworzyć, wyrazić własne zdanie na dany temat, trochę pożartować... Bała się ujawnić
      swe prawdziwe oblicze , wolała być uważana za niedostępną, małomówną i nudną, aby
      przypadkiem nie być zauważona, a w najgorszym wypadku skrzywdzona.
      -Kiedy ta impreza?
      -Za tydzień... Zgódź się, proszę.
      -No dobra, ale jak mi się nie spodoba, wychodzę.
      -Na pewno nie będzie nudno!
      -Jestem tego pewna – rzekła Nastka sarkastycznie, wywracając przy tym oczami.
      Tydzień minął jak z bicza strzelił. Nastka od samego rana zastanawiała się nad ubiorem.
      Mile widziane było skąpe bikini oraz ledwo okrywające to i owo, obcisłe sukienki. Po
      namyśle Nastka przekornie włożyła różowy strój jednoczęściowy, zwiewną, grzeczną, białą
      sukienkę sięgającą do kostek oraz sandałki na płaskim obcasie. Była z siebie dumna, że w
      przeciwieństwie do większości dziewcząt w jej wieku, wręcz kipi przyzwoitością.
      Punktualnie o 17.40 zadzwonił dzwonek. Kalina jak zwykle wyglądała pięknie, choć, co
      nie spodobało się Nastce, nieco wyzywająco. Pofalowane, ogniste włosy oraz krwisto
      czerwone usta kontrastowały z jaskrawoniebieską sukienką bez ramion (sięgającą
      oczywiście do połowy uda). Kolor sukienki świetnie współgrał z szafirowymi oczami. Mimo
      kontrowersyjnego połączenia dwóch żywiołów – ognia i wody – Kalina ze względu na swą
      niesamowitą urodę prezentowała się cudownie.
      -Nie obraź się Nastko, ale wyglądasz jak przyszła kandydatka na zakonnicę – powiedziała.
      -Nie obraź się Kalinko, ale wyglądasz jak panienka lekkich obyczajów – odgryzła się Nastka.
      -Ja nie żartuję. Naprawdę nie włożysz innej kiecki? Mamy jeszcze trochę czasu.
      -Nie!
      -No trudno, próbowałam.
      Po chwili obydwie siedziały w aucie chłopaka Kaliny. Artur był bardzo przystojny,
      widząc go, Nastka dostała rumieńców. Miał zielone oczy, gęste, brązowe włosy i
      uwodzicielski uśmiech. Nie przeszkadzało jej nawet to, że nosił kolczyk w uchu.
      Już od progu powitał ich chłopak z kamerą, więc Nastka intuicyjnie poszła w inne
      miejsce. Przechadzała się bez celu koło basenu, aż natknęła się na Artura.
      -Dobrze się bawisz? – spytał przyjaźnie, uśmiechając się.
      -Świetnie – odpowiedziała mu pośpiesznie.
      -Doprawdy? A ja widzę, że się nudzisz.
      -Nie przepadam za imprezami, to Kalina namówiła mnie na wyjście .
      -Dobrze zrobiła. Gdyby cię nie było, nie mógłbym z tobą zatańczyć.
      -Ja nie lubię tańczyć, natomiast Kalina uwielbia, poszukaj jej – rzekła Nastka wymijająco.
      -Nie odczepię, się dopóki nie zatańczysz.
      Nastka, wywracając oczami dała namówić się na jeden taniec. Nawet jej się spodobało,
      Artur był przecież niezwykle atrakcyjny. Po chwili Nastka nieco się rozluźniła, a ponieważ
      długa sukienka krępowała jej ruchy, postanowiła ją zdjąć, pozostając tym samym w
      stroju kąpielowym. Poza jednym tańcem, Nastka przetańczyła z Arturem jeszcze trzy
      piosenki. W pewnym momencie stwierdził, że przyniesie coś do picia. Wrócił z dwoma
      szklankami.
      -Co to jest? – spytała Nastka.
      -Tequila – wzruszył beztrosko ramionami.
      -Ale ja nie mogę...
      -Możesz, oboje mamy przecież skończoną osiemnastkę. To tylko pół szklanki, nie zaszkodzi
      ci.
      -Wolałabym jednak sok.
      -Daj spokój Nastka, nie zachowuj się jak dziecko.
      „Tylko łyczek, żeby się nie czepiał” – pomyślała Nastka. Jednak po jednym łyku
      nastąpił drugi, trzeci, aż wreszcie na dnie szklanki nie zostało ani kropli.
      -Nie było tak źle – rzekł Artur z zawadiackim uśmiechem.
      Faktycznie, biorąc pod uwagę, że Nastka pod niewielkim przymusem towarzysza skusiła się
      również na lampkę czerwonego wina, było wręcz niewymownie. O godzinie 20.00 całkiem
      się już rozluźniła. Śmiała się, tańczyła, od czasu do czasu coś popijała... W pewnym
      momencie do roześmianej dziewczyny podeszła Kalina.
      -I jak? - zaszczebiotała
      -Ale odjazd!
      -Aha, nie przesadź z piciem – pogroziła żartobliwie Kalina.
      -Spoko, wypiłam tylko trochę tequili i teraz kończę drugą lampkę wina.
      -Co się stało? Nigdy nie piłaś alkoholu.
      -Od czasu do czasu nie zaszkodzi.
      -OK. Idziesz ze mną do łazienki?
      -Nie, muszę odnieść kieliszek.
      -Dobra.
      Postawiła kieliszek na barku, a gdy się odwróciła ujrzała Artura.
      -Cześć, właśnie... – zaczęła, ale Artur zamknął jej usta pocałunkiem.
      I nie był to zwyczajny pocałunek. Objął Nastkę w talii, nie odrywając od niej ust, a ona
      nieświadomie zarzuciła mu ręce na szyję. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, co
      robią. Oderwała się od Artura, spojrzała mu z wyrzutem w oczy, po czym wybiegła z
      imprezy niczym spłoszona kotka...
      W drodze do domu zastanawiała się, jak do tego doszło. Przecież nie miała zamiaru się
      z nim całować. Artur ją zaskoczył, nim się obejrzała już była w jego ramionach. Ogarnęła
      ją wściekłość, że od razu go nie spoliczkowała. Kalina całe szczęście nic nie widziała, ale
      pozostawała przykra ewentualność, że ktoś może jej powiedzieć o całym zdarzeniu.
      Trudno, wtedy ona, Nastka, wyjawi prawdę, nigdy nie potrafiła kłamać.
      Szła chwiejnym krokiem, zaczynała boleć ją głowa. Gdy dotarła do domu, rodzice
      zadawali jej mnóstwo pytań, byli oburzeni, ale Nastka nic z tego nie rozumiała, na
      odczepnego wybełkotała tylko, że jest już dorosła, a zaraz po tym położyła się spać.
      Poranek zaczął się dość nieprzyjemnie. Czuła się okropnie, wymiotowała, a ze względu
      na to, że jej rodzice od rana pracowali, nikt jej nie mógł pomóc. Może to i lepiej, co by
      powiedzieli zobaczywszy córkę w takim stanie?
      Zmarnowana leżała za kanapie, gdy nagle usłyszała dzwonek. Zerwała się na równe
      nogi. W drzwiach stała Kalina, była nieco zmartwiona... Czy wie?
      -Co się stało, że tak nagle zniknęłaś?
      -Zrobiło mi się niedobrze.
      -Dlaczego nie powiedziałaś? Artur zawiózłby cię do domu.
      „Jeszcze czego” - pomyślała N
      • trzpiotka Re: Musze poznać wasze zdanie! Opowiadanko 17.05.10, 14:59
        -Co cię napadło?
        Miała ochotę powiedzieć, że to Artur ją do tego namówił, ale wolała nie kusić losu.
        -Tak jakoś...
        -Dobra, nieważne. Było, minęło. A teraz słuchaj: podobno na Youtobe są już krótkie filmiki
        z imprezy. Zobaczymy?
        -Mam nadzieję, że mnie tam nie będzie.
        Kalina zaśmiała się, po czym usiadły przy komputerze. Nastka już miała włączyć internet,
        kiedy usłyszała ciche „kurczę...” wypowiedziane przez przyjaciółkę. Jej twarz nie wyglądała
        tak radośnie jak zwykle.
        -Co się dzieje, Kalina?
        -Nic... tylko, że o tych filmikach powiadomiła mnie Sandra. Zadzwoniła i powiedziała
        tryumfalnie, żebym zajrzała do neta, bo naprawdę warto. Wiesz jak ona mnie nie lubi, to
        co za chwilę zobaczę, to pewnie nic miłego. Na dodatek jestem z Arturem, a ona bardzo
        chciała z nim chodzić. Trochę się boję... Dlatego przyszłam do ciebie. Jak coś, to
        podtrzymasz mnie na duchu.
        -Oczywiście - powiedziała niepewnie Nastka.
        Włączyły Youtobe, wpisały hasło „Impreza u Marty” i pierwszy filmik, jaki się pokazał,
        miał nazwę „ Rozluźniona Nastkawink” Kalina zaczęła się śmiać, natomiast Nastka zrobiła się
        biała jak kartka.
        -Jak mogli umieścić mnie w internecie!
        -Przestań, co ty taka poważna?! Włączamy!
        -Kalina, proszę, nie!
        -Nie chcesz wiedzieć, jak wyszłaś? Lepsza najgorsza prawda niż niewiedza.
        Nie czekając na odpowiedź Nastki, uruchomiła klip. Zaczęło się spokojnie: Nastka
        spacerująca przy basenie. Potem jednak ukazane zostało, jak ona wraz z Arturem piją
        tequilę .
        -Niegrzeczna dziewczynko! – zaśmiała się Kalina.
        Później zobaczyły, jak Nastka zdecydowanym ruchem ściąga sukienkę i w kostiumie
        kąpielowym z lampką wina w ręce tańczy z chłopakami, śmiejąc się, i wyginając ciało jakby
        była pijana. Oglądanie tego było dla niej koszmarem, bała się reakcji rodziców i znajomych
        po takim filmie. Najgorsze jednak było dla niej to, jakim cudem ona sama zniesie
        upokorzenie? „ Po co ja szłam na tą imprezę?!” – krzyknęła w duchu. Kalina „tarzała się”
        ze śmiechu, po chwili jednak radość malująca się na jej twarzy zmieniła się w stan
        osłupienia. Zniesmaczona i przerażona uchyliła usta, skrzywiając przy tym nos. Ujrzała
        bowiem najlepszą przyjaciółkę i chłopaka całujących się z sobą w objęciach. Klip zakończył
        się dopiskiem „Buzi...”.
        Ten koniec sprawił, że dziewczyny zesztywniały. Kalina nagle zerwła się z
        krzesła, ale Nastka prędko złapała ją za rękę mówiąc, że wszystko wytłumaczy.
        -Co wytłumaczysz?! Wszystko widziałam!
        -Wysłuchaj mnie, proszę!
        -Nie piłaś z nim tequilii? Nie całowałaś się z nim?
        -Owszem, ale...
        -To mi wystarczy! Myślałam, że na tobie mogę polegać, a ty chciałaś odbić mi chłopaka!
        -Nieprawda! Podszedł do mnie, gadaliśmy, potem namówił mnie do wypicia alkoholu,
        tańczyliśmy, a potem poszłam odstawić kieliszek. Gdy się odwróciłam, zobaczyłam go, a
        on z zaskoczenia mnie pocałował. Byłam zamroczona alkoholem, dlatego oderwałam się
        od niego po paru sekundach...
        -Aha, więc to wszystko wina Artura – przerwała jej zniesmaczona Kalina - Wiesz co, nie
        dość, że całowałaś się z moim chłopakiem, to jeszcze starasz się z tego wykręcić i zrzucić
        winę na niego! Przecież wiem, że on zawsze ci się podobał, ale do głowy by mi nie
        przyszło, że muszę mieć was na oku!
        -Kalinko!
        -Lepiej już pójdę.
        -Kalina, błagam, nie odtrącaj mnie...
        Kalina z niedowierzaniem potrząsnęła swoją rudą czupryną i skierowała się w stronę wyjścia.
        -Kalina! – krzyknęła Nastka.
        Usłyszała tylko trzask zamykających się drzwi.
        Po tym zdarzeniu Nastka bała się wychodzić z domu. Jej głowę rozrywało mnóstwo
        myśli, a serce potok uczuć... smutnych uczuć. Sam fakt, że był ktoś, kto zrobił ten filmik,
        aby ją zawstydzić, upokorzyć i zniszczyć jej życie. Czuła, iż została pozbawiona szacunku,
        była pewna, że każdy, kto ją zobaczy będzie się śmiał i wytykał palcem. Myśli ją
        przygnębiały, zawsze bała się świata, a kiedy już zdołała się przed nim otworzyć, on zrobił
        jej taką przykrą niespodziankę... To jednak nie było dla niej najgorsze. Straciła
        przyjaciółkę, jedyną osobę, której mogła się zwierzyć, przy której pokazywała swoje
        prawdziwe oblicze... Kalina była jej opoką, darem przysłanym od Boga. A teraz ją straciła. I
        to w jaki sposób? Bądź co bądź, zdradziła przyjaciółkę... „Dlaczego poszłam na tą głupią
        imprezę? Dlaczego rozmawiałam z Arturem, wiedząc, że mi się podoba? Dlaczego się
        upiłam? Dlaczego tak nagle pokazałam się ludziom? Dlaczego od tak beznadziejnej strony?
        Dlaczego doszło do pocałunku? Dlaczego, dlaczego, dlaczego...” – myślała Nastka. I wciąż
        te same pytania rozpychały jej głowę, nadal na nowo i w kółko rozpamiętywała to
        wszystko, jakby szukając jakiegoś haczyka, choćby najmniejszego dowodu ukazującego
        jej niewinność. I w dalszym ciągu nic, zupełna pustka, po której znów następowała burza
        myśli.
        -Nastko, musisz coś zjeść – któregoś dnia powiedziała ze łzami w oczach mama.
        -Nie, nie chcę, dziękuję – wyszeptała Nastka.
        -Co się dzieje, powiedz córeczko.
        -Przecież wiesz, mamo – rzekła beznamiętnym tonem.
        Znów pojawiło się kolejne zmartwienie. Tydzień temu rodzice zobaczyli ten film. Byli
        załamani. Ich mała, grzeczna córeczka... „Co się z tobą nią stało?” – pytali na początku,
        podkreślając jeszcze: „Jak mogłaś to zrobić i sobie, i nam?”. Widząc jednak, jak z dnia na
        dzień ich córka markotnieje i nie chce wychodzić z domu, zaczęli się o nią troszczyć,
        gotowi spełnić każde jej życzenie, byle tylko Nastka poczuła się lepiej. Nie pomogło jednak
        ani nadzwyczajne traktowanie córki, ani mówienie, że wszystko minęło, że już nikt o tym
        nie pamięta. Nastka wciąż była zdruzgotana.
        Od pewnego czasu nachodziły ją dziwne myśli.
        -A gdyby tak skończyć z cierpieniem, uwolnić się od samej siebie – szeptała.
        Pewnego dnia mama Nastki wróciła wcześniej z pracy i ujrzała córkę w łazience klęczącą
        na podłodze...
        -Gdybym przyszła póżniej, mogłoby już jej nie być!– szlochając, tuliła się do męża.
        Następnego dnia ojciec został w domu, pilnując, aby do głowy Nastki nie przyszło żadne
        głupstwo. Całe lato rodzice byli czujni. Nie spuszczali córki z oka. Wreszcie jednak
        postanowili poprosić o pomoc psychiatrę. Ustalono, że będzie przyjeżdżał prywatnie,
        Nastka bowiem bała się wychodzić.
        Przez pewien czas broniła się, nie chciała go widzieć, ani słuchać, jednak po kilku
        spotkaniach zaczęła wychodzić z domu. Co prawda na krótko, nadal w stanie prawie
        nieobecnym, pogrążona w depresji, ale przecież od czegoś trzeba zacząć.
        Nastce pozostało odbić się od dna i zacząć wszystko od początku, od zera. Zaczynała
        nowy etap w swoim życiu. Czy stanie się silniejsza, czy będzie gotowa stawić czoła
        otaczającemu ją złu i zawiści ludzkiej? Nie tak łatwo jest zapomnieć...

        Jestem bardzo ciekawa waszych opini wink Potem wam coś wyjawię

      • trzpiotka Re: Musze poznać wasze zdanie! Opowiadanko ! 17.05.10, 15:03
        „Jeszcze czego” - pomyślała Nastka.
        -Nie było ze mną aż tak źle.
        -No nie wiem, kiepsko wyglądasz.
        -Trochę za dużo wypiłam, już nigdy więcej nie popełnię tego samego błędu.


        Skasował mi się ten fragment, potem jest już normalnie

        -Co cię napadło?
        Miała ochotę powiedzieć, że to Artur ją do tego namówił, ale wolała nie kusić losu.
        itd.

        Jeszcze raz prosze o opinie
        • angelina5 Re: Musze poznać wasze zdanie! Opowiadanko ! 18.05.10, 14:27
          Bardzo dobre opowiadanie. Z przesłaniem, napisane poprawnie, nic dodać, nic ująć. Tylko
          troszeczke powiało mi sztywnością... Ale i tak jest OK.

          Chętnie zobaczyłabym pierwszą wersję wink
      • lovebug @trzpiotka 17.05.10, 15:03
        niektóre zdanie w ogóle mi się nie podobają, a na początku, szczególnie. Nie ma skrótów w
        opowiadaniu typu pt. lub np.
        Zdanie, które próbowałaś zrobić fajnie, ale ci nie wyszło to:
        Przepadała za
        tym gatunkiem książki, romanse pochłaniała niczym szklankę orzeźwiającej wody w
        niezwykle gorący dzień.
        Ja bym napisała tak: Uwielbiała czytać romanse. Oddawała się
        tym lekturom z namiętnością. A tą szklankę wywaliłabym.
        • trzpiotka Re: @trzpiotka 17.05.10, 15:06
          Dziękuję wink

          Proszę o więcej, po kilku komentarzach wyjawię pewien fakt
          • sophie_annabet Re: @trzpiotka 17.05.10, 16:41
            drugie zdanie nielogiczne. jak wiatr może przytłumić słońce? to przeczy samo
            sobie. nie można zobaczyć wiatru, więc jak on może cokolwiek przytłumić?
            opis postaci Nastki nie wyszedł kompletnie, bo składa się z samych
            przymiotników. podczas pisania charakterystyki nie piszesz: Ania była szczupła,
            fajna, miła, przyjacielska, ładna (...) i tak przez następne dziesięć zdań,
            tylko opisujesz tą postać. musisz to zmienić, wywalić te przymiotniki.
            porównanie z tą szklanka... brzmi źle. może być cokolwiek, ale ta szklanka tu po
            prostu nie pasuje i basta. no i nie powinnaś używać skrótów, także trzeba
            napisać całość :pod tytułem.
            nie podoba mi się także to przejście - najpierw opisujesz, a tu nagle bum i
            pojawia się akcja. "Musiała jednak oderwać się od lektury, gdyż zobaczyła
            zbliżającą się przyjaciółkę. " Przed tym powinnaś dopisać jakieś jej
            przemyślenia, tu powinno być obojętnie co, byleby tylko zapełnić tą przestrzeń
            między przejściem do akcji. tak z cztery zdania, a dopiero potem to, co
            przytoczyłam.
            sprawa dialogów. nie są sztuczne, więc tutaj plus. ale między nimi raz na jakiś
            czas powinien pojawić się opis, znowu nieważne jaki, byleby było coś innego, niż
            sama wymiana zdań. możesz napisać coś na temat otoczenia, nie wiem, że ludzie
            przeszli obok, zawiał mocniejszy wiatr... cokolwiek. masz błędy w zapisie:
            -Racja, – stwierdziła po namyśle Kalina nie powinno tutaj być
            przecinka w żadnym wypadku. tam dalej kalina też coś mówi, więc przecinek
            zastępuje wtrącenie tzn. to 'stwierdziła po namyśle Kalina".
            -Kalinaaaaaaa, – zajęczała błagalnie Nastka - jak wyżej.
            przypadkiem nie być zauważona - bardziej pasowałoby "nie zostać
            zauważona". brzmi lepiej, a "być" występowało już wcześniej.
            oraz ledwo okrywające to i owo, obcisłe sukienki bez przecinka.
            różowy strój jednoczęściowy, zwiewną, grzeczną, białą
            sukienkę
            - za dużo przymiotników. lepiej brzmiałoby: różowy strój
            jednoczęściowy, a na to zarzuciła białą sukienkę. czytelnik ma takie same
            wyobrażenie, a czyta się lepiej.
            Była z siebie dumna, że w
            przeciwieństwie do większości dziewcząt w jej wieku, wręcz kipi
            przyzwoitością.
            - nie podoba mi się to zdanie. po pierwsze, występuje zmiana
            czasu. po drugie: kipieć przyzwoitością? dziwne trochę. lepiej brzmiałoby,
            gdybyś tą nieszczęsną nieprzyzwoitość zamieniła na "skromność". wywal też to
            "wręcz", bo nie pasuje.
            "Punktualnie o 17.40 zadzwonił dzwonek" - liczby w opowiadaniach SŁOWNIE.
            "Nie obraź się Nastko, ale wyglądasz jak przyszła kandydatka na zakonnicę " - o
            nie, to brzmi strasznie sztucznie, plus brak przecinka przed "Nastko". Jakoś
            nigdy nie powiedziałam do koleżanki: Nie obraź się, Anno, ale wyglądasz
            blablabla. Naturalniej wypadłoby: "Nastka, nie obraź się, ale wyglądasz jak
            przyszła kandydatka na zakonnicę"
            o matko, dalej to się potoczyło jak z bicza strzelił. lecisz z akcją na łeb na
            szyję, co nie jest wskazane. czytelnik musi wczuć się w postać głównej
            bohaterki. to, co tam godzinę nie może trwać u nas sekundę. nie chodzi o to, by
            opisywać każdą minutę jej życia, broń Boże, ale tutaj to wszystko potoczyło się
            tak szybko, że ja nawet nie mrugnęłam, kiedy zaczęłaś opisywać Artura, a chwilę
            potem się całowali... I przez ten cały czas myśli i uczuć, tylko akcja akcja
            akcja. to źle, tak nie można. uczucia i myśli są bardzo ważne, ale o nich
            przypomniałaś sobie dopiero po zakończeniu imprezy. zupełnie, jakby na czas jej
            trwania wyłączyłaś myślenie u swoich bohaterów. zresztą, po imprezie też za dużo
            nie opisałaś. ja muszę się wczuć w sytuację Nastki, żeby ją zrozumieć, polubić
            itd. itd. a jak jej podróż do domu zajmuje jeden akapit... no, to fajnie, nie
            powiem, że nie.
            Youtobe? Z tego, co wiem, to taka strona nie istnieje. YouTube, jeśli już.
            dalsza akcja już do przewidzenia, momentów zaskoczenia: zero. nuda, nuda, nuda,
            jednym słowem. nie, chociaż przez chwilę myślałam, że się powiesi albo coś
            innego, ale jednak miał być hepi end... tak, krótka historyjka z morałem: nie
            pij alkoholu na imprezce, bo ludzie Cię zbojkotują. nie podoba mi się to.
            największy problem: akcja biegnie za szybko. problem nr 2: brak opisów. nie,
            opisy nie muszą być nudzące. opisy są potrzebne, bo budują opowiadanie. problem
            nr3: dialogi raz znośne, raz do przesady sztuczne. brak w nich emocji, gdy
            wypowiedziałam je na głos naprawdę zwątpiłam czy istnieją ludzie, którzy by tak
            powiedzieli. problem nr4: postacie mało wyraziste. tylko nastka zapadła mi w
            pamięć, ale nie pozytywnie. mieć coś na wzór depresji, bo pocałowała chłopaka?
            wiesz co, moi znajomi robią na imprezach o wiele gorsze rzeczy i żyją dalej. i
            proszę, nie tłumacz, że nastka była nieśmiała...
            ogólnie historia z jutiubem mocno przesadzona i naciągana. nie mówię tego, by
            sprawić Ci przykrość, by mieć z tego jakąś chorą satysfakcję, bo Cię nie lubię
            albo nie wiem co jeszcze. piszę to, bo tak jest. tyle ode mnie.
            • trzpiotka Re: @trzpiotka 17.05.10, 16:55
              Ależ się rozpisałaś. Ciekawostę miałam podać za kilka komentarzy, ale jednak przedstawię
              ją już teraz. Powiem tylko, że przekonałam się, iż nie wszystkie kotkowiczki mają w swoich
              wypowiedziach rację wink
              • lovebug @trzpiotka 17.05.10, 17:01
                wiesz, co, nie zawsze może ci pasować krytyka innych osób, możesz się z nimi nie zgadzać i
                uparcie trzymać przy swoim, ale żeby pisać, iż nie mają racji? No cóż, przemyślenia
                pozostawiam tobie.
                • upsssx3 Moje 'Dzieło' ; o 28.05.10, 16:29
                  Umm więc ja też uwielbiam pisać xd Co prawda mójego bloga nie można porównać do
                  nie których które tu przeczytałam ale zależy mi na opinii xd

                  Prolog

                  - Obiecałeś...- Dziewczyna o ciemnych włosach, powtarzała to słowo, wtulona w
                  tors chłopaka.

                  - Jodie muszę...- Chłopak przytulił dziewczynę jeszcze mocniej, walcząc sam z
                  sobą.Nie chciał jej zostawić, ale nie pozwoli żeby coś się jej stało.Każdemu
                  ale nie jej.

                  - Ty kłamco ! Ian obiecałeś że mnie nie zostawisz !Obiecałeś...a teraz mnie
                  zostawiasz...Ian...Proszę...- Ciemnowłosa spojrzała chłopakowi w oczy błagając
                  żeby został. Nie mógł przecież jej zostawić! Obiecał.

                  - Mała muszę.Dla twojego dobra...Naprawdę, Judie wrócę.Przyrzekam..- Chłopak
                  próbował się jej wyrwać, ale nie mógł.Nie chciał...

                  - Przyrzekałeś że mnie nie zostawisz ! Obiecałeś! I co ?!Kłamałeś! - Dziewczyna
                  szlochała ściskając chłopaka z całych sił.

                  - Jodie wrócę.Nie zostawię Cie, wiesz przecież.To tylko chwilowe.Jodie proszę...

                  - Nie..Nie puszcze Cie! - Krzyknęła, dławiąc się własnymi łzami.Ponownie
                  spojrzała na chłopaka i spostrzegając łzy płynące po Jego policzkach, otarła je.
                  - Ian...

                  - Nie zostaniesz sama , wiesz przecież . - Starał się przekonać nie tylko ją,
                  ale siebie też.

                  - Jodie choć - Brat dziewczyny podszedł bliżej i położy rękę na jej ramieniu,
                  starając się pomóc Ianowi. Wiedział że jeżeli to potrwa jeszcze dłużej chłopak
                  może nie dać rady...

                  - Nie! Nie puszczę Cie! Nigdzie nie pójdziesz! -Szlochała, płakała i
                  nic.Wiedziała że to nic nie daje ale się nie podda .Nie może stracić i
                  jego.Jej najlepszego przyjaciela. Zawsze przy niej był. Nie może teraz tak po
                  prostu odejść.Rodzice też obiecali że wrócą , ale nie wrócili i już nigdy nie
                  będą przy niej.Nie mogła pozwolić i Ianowi odjeść.-Ian kocham Cię. -

                  - Ja ciebie też, mała i to bardzo.Najbardziej... - Starał się ja delikatnie
                  odepchnąć.

                  -To czemu mnie zostawiasz ?! - szepnęła mu do ucha , pytanie, na które nie mógł
                  jej odpowiedzieć. - Co ja takiego zrobiłam?! Ian przepraszam.Ja się
                  zmienię.Naprawdę .. Proszę tylko mnie nie zostawiaj..

                  - To nie przez ciebie , nie bądź głupia.Nic nie zrobiłaś. - Dla niego dziewczyna
                  i tak była idealna...

                  - To czemu jedziesz ?! - Szepnęła , załamującym się głosem.

                  - Muszę.Wrócę obiecuje...- Nie dała się tak łatwo oszukać.Wiedziała że kłamał.

                  - Nie kłam ! Wiem że nie wrócisz...-

                  - Judie proszę...- Dziewczyna wybuchnęła histerycznym płaczem nie dając mu
                  skończyć.

                  - Nie..- Powtarzała coraz ciszej , coraz mocniej ściskając i tak już pogniecioną
                  koszulkę chłopaka.Nie wiedziała już co ma robić.Jak go powstrzymać. - Kocham Cię
                  nie zostawisz mnie, nie pozwolę Ci rozumiesz ! - Mówiąc to zadała cios poniżej
                  pasa.Pocałowała go.Zrobiła to chodź nigdy wcześniej się nie odważyła.Chłopak
                  odwzajemnił pocałunek.Całował ją namiętnie,wręcz brutalnie, a ona czuła
                  przyjemnie dreszcze,jakby prąd przechodzący po jej ciele.

                  Po chwili chłopak odepchnął ją od siebie delikatnie, a dziewczyna padła na
                  kolana, szlochając w swoje dłonie nie mając już siły stać.Usłyszała kroki
                  oddalające się od niej i jakieś inne zbliżające się...

                  _____________________________________________________________________
                  Yy jak by co to tu macie linka do bloga
                  xd yy s to mój drugi
                  blog xdd
              • sophie_annabet Re: @trzpiotka 17.05.10, 17:08
                gdyby wszyscy mieli rację, nie byłoby nieporozumień c:
                a kto jej nie ma, swoją drogą, i dlaczego?
            • trzpiotka Re: @trzpiotka 17.05.10, 17:12
              Powiem ci jeszcze sophie_annabet, że strasznie czepiasz się tych opisów. Może faktycznie
              je lubisz, ale w opowiadaniach należy je ograniczyć do minimum. W pierwszym podejściu
              to opowiadanie zawierało więcej opisów, ale zanim wysłałam je na konkurs, ktoś mi je
              sprawdził i kazał wykreślić wszystko, co było zbędne. Na początku się denerwowałam, bo
              myślałam, że poprzez te opisy moje opowiadanie byłoby bardziej barwne, ale jak się
              potem okazało - wygrałam konkurs dzieki tej osobie, która dawała mi dobre rady.

              Na przyszłość - opisy to nie wszystko wink A już na pewno nie w opowiadaniach.
              • sophie_annabet Re: @trzpiotka 17.05.10, 17:23
                ahahahhahaha, teraz to mnie zabiłaś.
                to w czym te opisy, jak nie w opowiadaniach? może w scenariuszu, co? czepiam się
                opisów, bo każdy, kto pisze, wie o tym, że opisy to podstawa.
                powodzenia w wydawnictwie z brakiem opisów. na pewno będą zachwyceni, że autor
                ograniczył się do samych dialogów i wydaje KSIĄŻKĘ. dobra, Twoja sprawa.
                powodzenia w pisaniu bez opisów, zajedziesz daleko.
                • trzpiotka Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 17:37
                  Właśnie dlatego, że uwielbiasz mieć rację.
                  Powiedziałam, że w OPOWIADANIACH, a nie w KSIĄŻKACH opisy należy ograniczyć. To ma
                  być zwyczajne opowiadanie, a nie opowieść na 200 stron.

                  No i moje opowiadanie ZOSTANIE WYDANE... Przyjęłaś do wiadomości? No widzisz, w
                  jakimś waydawnictwie mnie chcą XD

                  Nie dobijaj mnie już błagam, są osoby od Ciebie mądrzejsze. Włąsnie dlatego dałam to
                  opowiadanie na kotka - chciałam poznać zdanie osób, które czepiają się własciwie
                  bezpodstawnie. Oczywiście nie myślę tak o wszystkich, ale o pewnych przypadkach...

                  Ja Cię nie zmuszam, zeby Ci się to opowiadanie podobało, możesz walnąć prosto z
                  mostu "Słuchaj, jak dlamnie to beznadzieja", ale nie czepiaj się wszystkiego, bo pod
                  względem technicznym jest OK i tego jestem pewna.

                  Dziękuję bardzo za uwagę
                  • sophie_annabet Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 17:44
                    a kto nie uwielbia mieć racji? zresztą, walić moją osobę, tu nie chodzi o to,
                    jaka jestem. gdybym czepiała się bezpodstawnie, napisałabym: to jest głupie! i
                    nie podała ŻADNYCH argumentów. przy wszystkim, co Ci wytknęłam jest podany
                    argument. i technicznie nie może być bez zarzutów, skoro dialogi są niepoprawnie
                    zapisane, drugie zdanie jest nielogiczne i nadużywasz przymiotników. chyba, że
                    od dziś panują nowe zasady pisowni dialogów...
                    super, Twoje opowiadanie będzie wydane, co chcesz zyskać pisząc to po raz enty?
                    nie mam powodów do zazdrości, wybacz. ja sama nie jestem jeszcze gotowa, by
                    wydać cokolwiek. może za pięć lat, kiedy mój warsztat pisarski będzie gotowy.
                    tak, należy je ograniczyć, ale nie do minimum! opisy muszą występować! i to
                    dobre opisy, nie byle jakie. polecam - www.piorem-feniksa.blog.onet.pl słów
                    kilka o opisach, może zmądrzejesz.
                    • trzpiotka Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 17:52
                      Polonistka się znalazła! Po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego, ze nie warto z Tobą
                      rozmawiać, bo i tak przekręcisz kota ogonem i sprawisz, aby wyszło na Twoje, bez
                      względu na to czy masz rację, czy nie. Kończe dyskusję. Narka
                      • sophie_annabet Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 17:59
                        napiszę wielkimi literami, bo nie dociera:
                        PRZESTAŃ MÓWIĆ MI, JAKA JESTEM, TYLKO UDOWODNIJ WRESZCIE, ŻE NIE MAM RACJI,
                        ZAMIAST NA MNIE WRZUCAĆ.
                        argumenty, podważ je wreszcie, zamiast gadać, kim jestem! -,-
                        • trzpiotka Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 18:15
                          Już dawno udowodniłam, dlaczego nie masz racji. Albo jesteś taka głupia albo po prostu
                          chcesz mnie wnerwić.
                          Nie masz racji, bo mówisz, że jest źle napisane coś, co jest już po wszelkich przeróbkach.
                          Może powtórze - to opowiadanie jest sprawdzone przez mądrą POLONISTKĘ. Bardziej
                          opierami się na jej wiedzy, niż na wiedzy 14 latki. Bez obrazy.

                          Nie wiem kim jesteś, ale sądząc po komentarzach stwierdzam, ze uważasz się za mądralę -
                          mogę się oczywiście mylić.
                          • sophie_annabet Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 18:31
                            Boże. po prostu powiedz, dlaczego to Twoim zdaniem jest to dobrze, nie
                            uwzględniając przy tym, co powiedziała polonistka. TYLKO O TO MI CHODZi.
                            • trzpiotka Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 18:44
                              Mam zacytować całe opowiadanie?
                              • sophie_annabet Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 18:54
                                argumenty, że Twój zapis dialogów jest niepoprawny (ostatnie przykłady na
                                stronach; chodzi mi o przecinek)

                                argument1
                                argument 2
                                argument nr 3

                                trzy argumenty z różnych źródeł o tym, że mam rację przeciwko Twojemu o polonistce.

                                Wiatr – poziomy lub prawie poziomy ruch powietrza względem powierzchni ziemi.
                                Powietrze jest bezbarwne, bezwonne, bez smaku, słabo rozpuszczalne w
                                wodzie. (wikipedia) wniosek: WIATR NIE MA WIDZIALNEJ POSTACI, więc nie mógł
                                przytłumić słońca.

                                i teraz mi powiedz, że tam nie ma błędu, to chyba zejdę z tego świata.

                                • sophie_annabet Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 18:56
                                  tak, świetnie się zalinkowało -,-


                                  www.yaoifan.fora.pl/pseudoporadnik-pisarski,17/poprawna-budowa-dialogow,621.html
                                  www.opowiadania-blogowe.pun.pl/viewtopic.php?id=515
                                  piorem-feniksa.blog.onet.pl/2,ID305975255,index.html
                                • trzpiotka Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 19:07
                                  Dobijasz mnie XD
                                  Po pierwsze - coś źle zrozumiałaś.
                                  Po drugie - język polski to nie fizyka, ani chemia. Jest coś takiego jak środek eipcki i środek
                                  literacki. Dzięki nim, można powiedzieć: żywy trup, słoneczko powiedziało, koza zjechała
                                  po tęczy XD Debilne przykłady, ale można je wykorzystać.
                                  Czy naprawdę pojęcia takie jak metafora, animizacja, czy choćby personifikacja nie są Ci
                                  znane? 14 latki raczej się już o tym uczą tongue_out
                                  • sophie_annabet Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 19:12
                                    widzę, że bardzo lubisz wykorzystywać fakt, iż jestem od Ciebie młodsza suspicious a
                                    podobno to ja się wywyższam...
                                    piętnastolatki także się uczą o interpunkcji, kochaniutka smile)
                                    i przyznaję, źle zrozumiałam. mój błąd z tym wiatrem.
                                    • trzpiotka Re: Czepiasz się słówek sophie_annabet 17.05.10, 20:16
                                      > widzę, że bardzo lubisz wykorzystywać fakt, iż jestem od Ciebie młodsza suspicious
                                      > a
                                      Zawsze to jakaś perspektywa XD Przyznaję, czasem się czepiam tego argumentu, ale
                                      bezpodstawnie. Rok w tą, czy w tą nie robi wielkiej różnicysmile Sory, jeśli Cię uraziłam.
                  • lovebug dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 17:44
                    słuchaj, to ze jakieś marne konkursiki na tym internecie są i przyjmą co chcą, byle żeby
                    się fabuła podobała, no ok. jakaś nagroda za to jest. w opowiadaniu też ma być masa
                    opisów, a nie dialogów. uwierz mi, że miałam najlepszą polonistkę na śląsku dla klas
                    podstawowych której nie chciałam sluchać, nie byłam otwarta na jej krytykę.
                    technicznie masz na bank źle, więc nie sugeruj się zwycięstwem.

                    fin.
                    • trzpiotka Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 17:55
                      Technicznie moja dorga jest dobrze, bo sprawdzała to doświadczona osoba. Poprawiałam
                      to opowiadanie 4 razy, aby w końcu było napisane dobrze.
                      Nic więcej nie będę Ci udowadniać. Nie mam czasu XD Żegnam
                      • sophie_annabet Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 18:07
                        to nam to do cholery jasnej pokaż, że jest dobrze i że się mylimy. nie obchodzi
                        nas Twoje rzucanie słowami, że ktoś to sprawdzał, skoro w tym, co nam pokazałaś,
                        SĄ BŁĘDY I NIE MOŻESZ TEMU DOBRZE ZAPRZECZYĆ.
                        • trzpiotka Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 18:19
                          Co mam Ci do cholery pokazać?! Ja uważam, że wystarczającym dowodem jest to, że
                          SPRAWDZAŁA TO POLONISTKA, a skoro sprawdziła, tzn. że jest dobrze. Już mi się nie
                          chce normalnie z tobą gadać.
                          • sophie_annabet Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 18:30
                            -Kalinaaaaaaa, – zajęczała błagalnie Nastka
                            -Racja, – stwierdziła po namyśle Kalina
                            Prażące słońce przytłumiał niewielki wiatr [...]

                            mówisz, iż Twoje opowiadanie jest bardzo dobre techniczne i bezbłędne. Te trzy
                            przykłady pokazują, że takie nie jest. Mimo że ja wyłożyłam czarne na białym, ty
                            nadal twierdzisz, że to jest dobrze. Powiedz mi więc teraz na jakiej podstawie
                            tak sądzisz, pomijając oczywiście argument z polonistką i innymi osobami
                            kompetentnymi, które to sprawdzały. Dlaczego sądzisz, iż jest to dobrze, że tak
                            się powtórzę.
                            • trzpiotka Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 18:57
                              "Kalinaaaaa, - zjęczała błagalnie Nastka"
                              Dlaczego przecinek? Bo "zjęczała błagalnie nastka, to zwyczajne wtrącenie, a dalsza
                              wypowiedź brzmi tak: ja nie mam ochoty być filmowana. I tworzy się zdanie:
                              -Kalinaaaaaaa, – zajęczała błagalnie Nastka – ja nie mam ochoty być filmowana.

                              -Racja, – stwierdziła po namyśle Kalina
                              Podobna sytuacja, jak powyżej. Po przecinku po prostu jest dalsza cześć zdania.

                              Prażące słońce przytłumiał niewielki wiatr.
                              To jest dobrze napisane. Osoba myśląca wie, że pisząć PRAŻĄCE SŁOŃCE, mam na myśli
                              UPAŁ/ GORĄC/HOT
                              Równie dobrze mogłabym napisać:
                              Ogromny upał przytłumiał niewielki wiatr.
                              lub
                              Gorąc nie był tak odczuwalny, dzięki lekkiemu wiatrowi.
                              Zostaję przy pierwszej wersji.

                              Zrozumiałaś, czy nie za bardzo?
                              • sophie_annabet Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 19:10
                                1. wszystko fajnie, droga koleżanko, ale ów przecinek zastępuje to wtrącenie,
                                dlatego go nie wstawiamy.
                                2. w porządku, zgadzam się, aczkolwiek bardziej poprawnie brzmiałoby: Ogromny
                                upał
                                przytłumiał niewielki wiatr.

                                i to są jeszcze dwa błędy, których nie odpuszczę:
                                Punktualnie o 17.40 zadzwonił dzwonek - liczby słownie.
                                Nie obraź się Nastko, - przed zwrotami do osób powinien być przecinek. nie
                                wierzysz, sprawdź w prawym górnym rogu, gdzie możesz kliknąć, by zobaczyć profil
                                albo się wylogować. u mnie wyraźnie pisze: Witaj, sophie_annabet - z przecinkiem
                                przed zwrotem.
                                • trzpiotka Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 20:12
                                  > 1. wszystko fajnie, droga koleżanko, ale ów przecinek zastępuje to wtrącenie,
                                  > dlatego go nie wstawiamy.

                                  Na początku 3 klasy uczyliśmy się dokładnie o dialogach, więc zostaję przy swoim. Nie
                                  masz do końca racji.

                                  > Punktualnie o 17.40 zadzwonił dzwonek - liczby słownie.
                                  Dobrze, ze nie odpuścisz, bo masz racje. Przeoczyłam to. Moja polonistka również - to
                                  dowodzi, że nie jest cyborgiem i zdarza jej się czegoś nie zauwazyć. Chyba, że w tym
                                  wypadku godzina mogła być słownie. Będę ciekawska i się jej spytam. Powiem Ci wtedy,
                                  czy sie mylimy.

                                  > Nie obraź się Nastko, - przed zwrotami do osób powinien być przecinek.
                                  Brak jednego przecinka. Piasząc na klawiaturze, nie wskoczył mi przecinek. Mały błąd, ale
                                  jednak. Jak ktoś chce wypatrzyć bład, to wypatrzy.

                                  Znalazłaś jeszcze jakiś błąd, czy możemy zakończyć dyskusję?

                                  • sophie_annabet Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 20:30
                                    a więc nie tylko ja nie mam rację, a także te trzy dość wiarygodne strony, które
                                    przytoczyłam u góry. przecinek nie jest potrzebny bo zastępuje go wtrącenie.
                                    hehe, sama twierdziłaś, że nie ma ŻADNEGO błędu i technicznie jest świetnie,
                                    więc skąd mogłam wiedzieć, iż jest to błąd przypadkowy. ale mimo wszystko ta
                                    wypowiedź jest powtarzana pod sobą, więc nietrudno nie zauważyć c:
                              • trzpiotka Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 19:11
                                Hm... Co teraz powie pani "Wiem wszystko najlepiej"? Przyznasz mi rację, czy dlaej
                                będziesz duskutowac? Czekam
                                • sophie_annabet Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 19:40
                                  eee, napisałam już wyżej, że z tym wiatrem to był mój błąd, zaś jeśli chodzi o
                                  przecinek to nadal trwam w swojej racji, gdyż to wtrącenie zastępuje ów znak
                                  interpunkcyjny. a liczby w opowiadaniach słownie i przed zwrotem powinny być
                                  przecinki, do czego już nie mam ŻADNYCH wątpliwości, gdyż te błędy wypominali mi
                                  ludzie w moim pierwszym opowiadaniu i dość mocno wbiło mi się to w pamięć.
                                  argumenty cd. dialogu podałam wcześniej, dziękuję.
                                  • trzpiotka Re: dobra, nie żeby nie było. 17.05.10, 20:01
                                    Mój powyższy koment napisałam wtedy, gdy nie było jeszcze Twojej odpowiedzi. Sory,
                                    uznajmy, że go nie ma.

          • ladyanabell Re: @trzpiotka 16.06.10, 20:28
            Miałaś pomysł.. Chciałaś żeby Nastka była skromną, niśmiałą dziewczynką.. i okej, ja to
            kupiłam, tylko moim zdaniem trochę przesadziłaś..
            Dziewczyna ma 18 lat, a zachowuje się trochę dziecinnie, depresja, załamanie przez
            pocałunek, to trochę dziwne, ale z drugiej strony pokłóciła sie z przyjaciółką, jedyną
            przyjaciółką, akurat to jest przytłaczające..
            druga rzecz to opisy.. lubię być stopniowo wprowadzana w sytuację, opisy przeżyć
            wewnętrzynych, otoczenia, mogłebyś stworzyć portret psychologiczny Nastki i reszty
            bohaterów.. tak żeby za dużo nie działo się na raz..
            Do języka, ortografi, interpunkcji sie nie przyczepiam bo jestem dyslektykiem i nie mam o
            tym zielonego pojęcia..wink
            Ogólnie to opowaidanie jest pozytywne z pomysłem, tylko chciałabym żebys bardziej
            rozwinęła akcję ;D
            a jeśli ktoś byłby zainteresowany moją "twórczością" to zapraszam time-to-life.blog.onet.pl
      • trzpiotka Niespodzianka XD 17.05.10, 17:06
        To opowiadanie wysłałam na konkurs. Zdobyło pierwsze miejsce i zostanie wydrukowanie
        w zbiorze opowiadań. Wielką niespodzianką była dla mnie wygrana, bo nie miałam na nią
        najmniejszych nadzieji XD

        Przerabiałam to wiele razy, zeby w końcu wyglądało tak jak teraz. Jeśli będziecie ciekawi, to
        podam Wam pierwszy szkic. Był nieco inny od teraźniejszej wersji, jakby to powiedzieć...
        troche luźniejszy. Ale i też więcej błędów w nim występowało. Jak tylko będziecie mieli
        ochotę to dam wam pierwszą wersję, zebyście mogli sobie pokrytykować.

        W opowiadaniu nie ma błędów! XD Było dokładnie sprawdzane przez osobę świetnie
        znającą się na rzeczy. Także, kiedy czytałam komentarz sophie_anabet (sory, jeśli
        przekręciłam nick) doznałam opadu szczęki dolnej, że znalazła tyle będów w opowiadaniu,
        które właściwie jest bezbłędne. Nie jestem nieskromna wink Jestem z siebie dumna, że
        napisałam opowiadanie, które zajęło pierwsze miejsce, o którym pisali w pewnej gazecie i
        które zostanie wydane.

        Byłam bardzo ciekawa waszych opini, aby zobaczyć jakie z Was spece XD

        Tak, czy siak, nadal jestem ciekawa opini, bo jak już wcześniej pisałam, kompletnie nie
        spodziewałam się wygranej. Byłam pewna, że nie zajmę żadnego miejsca XD A tu
        NIESPODZIANKA
        • sophie_annabet Re: Niespodzianka XD 17.05.10, 17:30
          no to widocznie coś jest nie tak z tymi osobami, bo mam stuprocentową pewność,
          że jest błąd w zapisie dialogów, a drugie zdanie jest nielogiczne. jeśli jednak
          uważasz, że wcale tak nie jest, podaj mi argument, że to, co ja uważam za błędy,
          jest poprawnie.
          ach, i jeszcze jedno: jesteś nieskromna. gdybyś byłą skromna, nie pisałabyś o
          tym, że zajęłaś pierwsze miejsce w trzech postach.
          dziękuję, do widzenia.
          • trzpiotka Re: Niespodzianka XD 17.05.10, 17:45
            Coś jest nie tak z tymi osobami? Ja uważam, ze coś jest nie tak z Tobą. To się chyba
            nazywa zadrość... Wiesz, grono ludzi, które ukończyło pewne wyższe szkoły, a 14 latka...
            Głosowanie! Kto ma większą racę?! Przestań robić z siebie jakąś alfę i omegę i nabierz
            trochę pokory.

            Następny Twój argument:
            1. Kto tu powinen nabrać więcej pokory?! 1000 razy napisałaś, zę zdobyłaś 1 miejsce!

            Odpowiadam: to nie brak skromności z mojej strony. Of course, jestem z siebie dumna XD
            bo kto by nie był? Ale chciałam po prostu udowodnić, że nie należy w 100% polegać na
            WSZYSTKICH komentarzach naszych kotkowiczek.

            Potraktujmy to jako pewne doświadczenie wink
            • lovebug Re: Niespodzianka XD 17.05.10, 17:55
              żałosne, przez duże ż.
            • sophie_annabet Re: Niespodzianka XD 17.05.10, 17:57
              hehe, ale to nie był argument, niestety. to było stwierdzenie, tak dla
              informacji Twej.
              no dobrze, powtarzam to od 3 postów: skoro JA nie mam racji, to podważ mój
              argument na temat błędnego zapisu dialogu i braku logiki w zdaniu numer dwa, a
              nie wrzucaj mi, jaka to ja jestem albo nie jestem, okej? tsja. wiedziałam, że
              wkrótce nawiążesz do zazdrości. wierz w co chcesz. nie mam w zwyczaju bywać
              zazdrosna o coś, co mi się nie podoba. tak, to jest brak skromności z Twojej
              strony. dumna byłabyś, gdybyś napisała o tym w jednym poście i się do tego
              ograniczyła. teraz już są cztery...
              aaach, powiedzenie "nie osiadaj na laurach" poszło się @#%&@!#.
            • xmartusx Wchodzić!!! :D 19.05.10, 16:48
              Więc jakiś czas temu napisałam... to coś. Nie łudzę się, że ktokolwiek dotrwa do końca...
              ale jestem ciekawa co o tym myślicie kiss
              Zależy mi na Waszej opinii dziewczyny! big_grin


              12.03.1876 rok

              Jak zwykle. Kiedy kolejny raz oświadczyłem matce, że nie musi się nurtować- znajdę sobie
              żonę- ona zaczęła krzyczeć, że mam 27 lat. Bynajmniej nie musi mi o tym przypominać.
              Nie wątpię też w to iż z wielką chęcią wepchnęłaby mi do łóżka Olivie Lechner. Dla niej to
              wyśmienity materiał na moją małżonkę. Śmiem wątpić.

              15.04.1876 rok

              Patrzyłem jak wszyscy przyglądają mi się wyczekująco.
              - Nie zrobię tego- oznajmiłem stanowczo.
              - Ależ zrobisz- powiedział ojciec. Wstał i podszedł bliżej mnie.
              - Kto dał ci prawo mną rządzić?!- zapytałem z kpiną. Przez chwilę myślałem, że strzeli mnie
              w twarz czy coś w tym stylu, ale tylko pokręcił głową.
              - Złamiesz matce serce. Wiesz, że to dla niej ważne. Chce żebyś dał jej wnuki. Ona marzy
              o urządzeniu wesela!
              - To niech je urządzi! Proszę bardzo. Nie jestem taki jak wasz wspaniały, idealny syn Adam.
              Nie pójdę do pierwszej lepszej, którą mi pokażecie. Dobrze o tym wiesz. Nie zrobię jej masy
              dzieciaków. Jeżeli chcesz wiedzieć to ja w ogóle nie chce ich mieć.
              Spojrzałem na ludzi, którzy prócz mnie znajdowali się w salonie. Ich przestraszone,
              zdziwione i zszokowane miny doprowadzały mnie do szału. Co dziwniejsze, przez chwilę
              miałem ochotę zrobić im krzywdę. Zabić wszystkich po kolei. Ta myśl mnie przeraziła.
              Dosłownie przestraszyłem się samego siebie.
              - Nie będzie ślubu i dzieci- powiedziałem mijając ojca. Potem wybiegłem z domu.


              17.04.1876 rok



              Wszedłem do pierwszego lepszego baru. Bardzo szybko się upiłem. Zacząłem przyglądać
              się kobiecie, która siedziała blisko mnie. Takie miejsca rzadko były odwiedzane przez płeć
              piękną, a niewątpliwie nieznajoma była piękna. Miała niezwykle bladą skórę i niesamowite
              czerwone usta. Jej długie, czarne i lśniące włosy opadały na wspaniałe piersi, które
              widocznie podkreśliła ciasnym gorsetem. Zrobiło mi się gorąco, poprosiłem barmana o to
              samo co wcześniej. Wtedy na mnie spojrzała. Nagle zdałem sobie sprawę, że mogła
              poczuć się onieśmielona widząc jak natarczywie na nią patrzę.
              - Przepraszam- mruknąłem zmieszany.
              - Nie musisz za nic przepraszać- powiedziała, a gdy usłyszałem jej głos, moje ciało
              przeszyła fala gorąca.
              - Ja… chciałem tylko- nie mogłem dobrać odpowiednich słów- bo czego ja właściwie od
              niej chciałem? Pragnąłem jej ciała to oczywiste. Nigdy nie widziałam takiej kobiety.
              Wszystkie, które znałem- nie licząc kilku prostytutek- zakrywały swoje ciało. Nie pozwalały
              na siebie patrzeć. Jednak jej to nie przeszkadzało, a mnie zaczęło fascynować. Przez chwilę
              pomyślałam, że może ona także jest jedną z tych… Jedną z tych, które oczekują czegoś
              w zamian… Pieniędzy. Prezentów.
              - Domyślam się czego chciałeś- oznajmiła cicho patrząc mi prosto w oczy. Nie była
              oburzona, zniechęcona czy speszona. Przeciwnie wyraźnie dawała mi znaki, że jej to
              odpowiada. Wstała i usiadła obok mnie. – Jestem Daphne- powiedziała, a po chwili
              poczułem jej dłoń na swoim udzie.
              - Liam- odpowiedziałem nie mogąc wysilić się na nic więcej. Nie mogłem i nie chciałem
              skupić się na mówieniu. Czułem zimno bijące od jej dłoni. Spojrzałem w jej piękne, czarne
              oczy.- Jest ci zimno?- zapytałem zdziwiony. Wydawało mi się, że w barze jest bardzo
              gorąco.
              - Mnie nigdy nie jest zimno- powiedziała tajemniczo i się zaśmiała. Przekręciłem głowę na
              bok- tak jak to miałem w zwyczaju- i starałem się zrozumieć o co może jej chodzić.
              - Daj spokój Liamie- oświadczyła bardzo spokojnie.- Nie musisz się niczego bać, z mojej
              strony nic ci nie grozi- nic nie odpowiedziałem.- Chyba już wystarczy tego picia- oznajmiła
              głosem nie znoszącym sprzeciwu. Pomogła mi wstać, a po chwili wyszliśmy z baru.


    • nightsun Anioł :) 17.05.10, 17:06
      www.powrot-upadajacego-aniola.blog.onet.pl
      smile zachęcam do czytania wink
      • lovebug @trzpiotka 17.05.10, 17:10
        aha, no to pokaż gdzie niby zdobyłaś 1 miejsce.
        • trzpiotka @lovebug 17.05.10, 17:17
          Podałabym Ci wyszystkie dane, ale w tym wypadku poznałabyś moje nazwisko wink Co
          prawda nie jest już całkiem anonimowe, bo wymieniono je dwa razy w gazetach i kilka razy
          w internecie, ale to wcale nie oznacza, że muszą je znać wszyscy na Kotku.

          Poza tym, nie musisz mi wierzyć XD Może kiedyś, przypadkiem trafisz na pewien zbiór
          opowiadań i będzie tam opowiadanko pt. "Kres..." wink

    • momo. Re: Kącik pisarski 17.05.10, 17:09
      Dobry pomysł, sama niedawno myślałam o czymś takim. Wszystkie te "och ach, sprawdźcie
      moją opowiastkę/wierszyk etc." trochę zaśmiecają forum. Myślę jednak, że większość i tak
      będzie tworzyła oddzielne wątki, bo przecież "tak fajnie jest jak jestem w centrum uwagi".
      • lovebug @trzpiotka 17.05.10, 17:29
        wątpię, skoro nie ma opisów w twoich opowiadaniach, no cóż...
        • roksanaroxana Tu xd Duuużo!!;D 17.05.10, 17:47
          Zawsze Dostaje 6 lub 5 z opowiadań(nie chwale sie xd),ale wypracowań mi sie pisać nie chce,może potembig_grin
          oto kilka moic songów(nie takich dobrych jak opowiadania)
          1.każda myśl,która przychodzi mi do głowy,
          jest o tobie tobie tobie,
          ale ja tak nie chce,
          zrób z tym coś do ch*lery!
          wybij siebie z mojej głowy,
          ja cie nie kocham,
          ty mnie też,
          więc pasuje,ręka?,zgoda?
          oh nie nie,
          taka to ja nie jestem!nie myśl sobie!
          słodka id*tka to nie ja!
          ref.Mówiłeś,pokaże ci prawdziwe życie,
          to nie prawda,
          złamałeś mi serce,
          ale ja sie nie męczę,
          hahaha mam cie gdzieś,
          mam cie gdzieś,
          jesteś dla mnie nikim!
          nienawidze cie!
          2.Przez ciebie,wzięłam k*ks,
          troche wódki,
          a ty wybrałeś prost***tki,
          skończyłeś na dnie,
          zupełnie jak ja,
          lecz ja w przeciwieństwie do ciebie się podniosłam,
          ty cierpisz,ja się śmieje,
          ooo tak!taki układ mi pasuje!
          płaczesz,marzysz,że lepie będzie,
          marzenia się nie spełnią,
          sam mi to mówiłeś!



          1.Życie Dało Mi W Kość,
          bo,gdy rano budze sie,
          i otwieram oczy,uświadamiam sobie,że,
          życie zawiodło mnie,
          to stało się gdy zobaczyłeś mnie w białym welonie,
          pomyślałeś"niezła lala"
          tobie nic nie zależało,
          nawet nie wiesz,jak to bolało,więc...
          Ref.Zamknij Sie!Cicho bądź!
          i daj mi żyć,tak jak chce,
          mam cie dość!odejdź już i nie wracaj.
          2.chwila przed naszym ślubem,
          uwierz,miałam tylko sprawdzić,
          lecz ty tylko chciałeś krzywdzić,
          byłeś razem z tą zouzą,
          myślałam że rodzice cie pouczą,
          pomyliłam się do ciebie,
          Życie Dało Mi W Kość
          ty wciąż mówisz mi przepraszam,a ja tobie...
          Ref.Zamknij Sie!Cicho bądź!
          i daj mi żyć,tak jak chce,
          mam cie dość!odejdź już i nie wracaj.
          3.Życie Dało Mi W Kość już dobrze to wiem!
          to przez ciebie,
          będę całe życie cierpieć,
          nienawidze cie!!

          1.Baby,
          ale z ciebie naiwniaczka,
          wciąż myślisz
          że on wciąż cię kocha,
          nie oszukuj się,
          Przecież wiesz, że tak nie jest,
          zakochaj się,
          I M.I.Ł.O.Ś.Ć jest cudowna!
          M.I.Ł.O.Ś.Ć poprowadzi cię!
          Ref.Zakochaj się!Niech ogarnie cie szaleństwo!
          Zakochaj się!Bądź szczęśliwa i zapomnij o tamtych smutkach.
          No bo przecież się skończyło,nic nie trwa wiecznie,
          zacznij żyć od nowa,
          M.I.Ł.O.Ś.Ć poprowadzi cię!
          2.M.I.Ł.O.Ś.Ć
          Więc zapomnij jak ci wtedy źle żyło,
          przecież to już prawie 2 lata minęły,
          ja ci mówie:
          ŻYJ OD NOWA,
          ta nostalgia niech się skończy,
          telewizor niech wyłączy,
          przytul JEGO,
          no bo może coś was łączy,
          i bądź szczęśliwa

          I WIERSZ JEDEN

          Gdy patrzysz przez okno,
          nic nie ma sensu,
          bo brak,
          brak tego jedynego,
          mężczyzny twojego,
          tęsknisz,płaczesz,Zamartwiasz Sie,
          lecz naprawde nie wiesz,
          czemu akurat ty,
          Mija tydzień,jeden,dwa,
          czarna samotność nie mija,
          spróbuj żyć normalnie,
          nie mart sie,
          lepiej przeżyć smutek,niż żyć smutkiem,
          więc uwierz w siebie,
          sobą bądź.
          • roksanaroxana I Jeszcze jeden wierszol;p 17.05.10, 17:48
            Pozwól,
            pozwól swemu życiu sie zmienić
            pozwól by kwiaty p łakały ,
            doniczki tańczyły,a
            poduszki rozmawiały.
            Niech życie szybko sie toczy,
            lecz przeżywa jje długo,barwnie,
            pozwól zanurzyć sie w marzeniach,
            użyj wyobraźni,
            otwórz sie.
    • jonas_lover Re: Kącik pisarski 17.05.10, 18:19
      Trochę piszę... i nauczycielka od polskiego mówi, że mam talent... ale moje prywatne historie...
      Nie wiem, czy chcielibycie przeczytać lekko zboczone historie o Jonasach xD
      • lovebug no dajesz. 17.05.10, 18:32
    • k19l97 Re: Kącik pisarski 17.05.10, 18:32
      super pomysłbig_grin
      może niedługo sama coś umieszczę(jak tylko znajdę)wink
    • paula432 Re: Kącik pisarski 17.05.10, 18:37
      Ja pisze bloga z opowiadaniem smile
    • honeybunnyx333 Re: Kącik pisarski 17.05.10, 18:37
      może kiedyś coś tu nabazgrole. Jak na razie moje 'cuda' nie pokazały się światu.
      Trzymam je w folderach, do których tylko ja mam dostęp. xDD
      • jolene_ Re: Kącik pisarski 17.05.10, 20:15
        mam tam coś , ale teraz nie bardzo chce mi się to wstawiać .
        może kiedy indziej c:
    • angelina5 Co prawda już nie pisze, ale... 18.05.10, 13:45
      Coś tu wstawię. To krótki wstęp do książki, którą skończyłam pisać jeszcze pod koniec
      2009r. Miała powstać 2 część, ale zrezygnowałam.

      Słońce paliło niemiłosiernie, wszyscy przesiadywali w domach, oprócz dwóch dziewcząt,
      które dziś poszły nad wodę. Jedną z nich była Blanka Śniegowska – pewna siebie
      dziewczyna, która zawsze dostawała to, czego chciała, natomiast druga – Nadzieja
      Magnoliowa – była spokojna, nieśmiała, czasem mogłoby się wydawać, że wolała
      samotność. Lubiła dobre książki, szczególnie romanse. Miały 18 lat, chodziły do szkoły w
      tak zwanym „Złotym Przesmyku” .
      Blanka bardzo przykładała się do nauki, gdyż kiedyś chciała zostać gwiazdą, ale nie
      taką, która potrafi świetnie wyuczyć się na pamięć wiersza i pięknie go zarecytować, a gdy
      przychodzi co do czego z trudem skleja słowa, jąka się i w głowie ma pusto. Poza tym
      w przyszłości bardzo chciała wyjechać do Hiszpanii, dlatego tak ważna była dla niej
      znajomość języków. Na świadectwie miała zawsze piątki, oprócz chemii i fizyki, których nie
      lubiła, i z których mimo starań zawsze dostawała czwórki. Nadzieja była zupełnym jej
      przeciwieństwem. Nie przykładała się do nauki, zawsze pogrążona była w swoich
      romansidłach, wciąż bujała w obłokach. Była uczennicą czwórkowo-trójkową, czasem
      nawet trafiały się dwóje, czym ona wcale się nie przejmowała. Uwielbiała język polski tylko
      z niego miała piątkę, a z plastyki i muzyki szóstkę. Jej marzeniem był stały związek z kimś
      romantycznym.
      Nadzieja i Blanka – dwie całkiem różne osoby, nie mające ze sobą nic wspólnego. Może
      właśnie dlatego kochały się jak siostry? Może dlatego, że nawzajem siebie uzupełniały?
      Albo dlatego, że szczególnie odznaczały się w ich wsi. Nie wiadomo. Pewne jest jednak to,
      że jedna wskoczyłaby za drugą w ogień.
      Teraz siedziały pod starą wierzbą. Blanka wkuwała chemie, a Nadzia wchłaniała scenę, w
      której piękna Sabrina przyjmuje oświadczyny Jamesa. Nagle Blanka zamknęła książkę i
      rzekła:
      -Piękno to nie wszystko. Liczą się jeszcze ambicja, talent i chęci. Mam racje?
      Nadzieja niechętnie zamknęła książkę, gdyż wiedziała, że filozofowanie jej przyjaciółki na
      pewno się przedłuży.
      -Zapewne. – odpowiedziała
      -To dlaczego urodziwi ludzie, szczególnie piękne kobiety, zostają aktorkami i
      piosenkarkami? Znasz jakąś brzydką piosenkarkę?
      -Hmmm... chyba nie.
      -No właśnie sama widzisz. Tu już nie chodzi o talent, tylko o wygląd. Niewiele jest takich,
      które czysto śpiewają na żywo. W studiu można sprawić, że osoba, której słoń na ucho
      nadepnął, zrobi wielki hit. Tu poprawią, tam przerobią. A potem taka pusta gwiazdeczka
      wychodzi na scenę, robi dużo szumu i śpiewa z play-backu. Albo taka aktorka. Kiedy ma
      coś powiedzieć od siebie, jąka się i ledwo skleja zdania, bo poza wkutym w mózgu tekstem
      w głowie ma pusto. Też mi sztuka.
      -Masz rację Blanko.
      -Pewnie, że mam. Ten cały show-biznes oparty jest przede wszystkim na oszustwie.
      Wystarczą znajomości i ładna buzia, a od razu pojawiasz się na pierwszych stronach gazet.
      To niesprawiedliwe.
      -Tak.
      -Mówię ci Nadzia, kiedyś odmienię świat. Dzięki mnie ludzie zaczną zdawać sobie sprawę, że
      jeśli pragną czegoś więcej, to naprawdę muszą sobie na to zapracować. A przecież
      każdy chce czegoś więcej.
      -Prawie każdy.
      -No tak. Ty chcesz w przyszłości mieć dom z czerwonej cegły, z ogrodem i
      zwierzętami, gdzieś w najbardziej zacisznym zakątku wsi. Niekoniecznie przystojnego, ale
      dobrego męża, gromadkę dzieci i psa. – mówiła z lekkim sarkazmem.
      -Właśnie.
      -Ale jest sporo ludzi, którzy tak jak ja pragną czegoś więcej. Ja to osiągnę, bo ciężko
      pracuję na sukces, a kiedy już dojdę na szczyt, to będę otwarcie mówiła co myślę
      o takich pseudo gwiazdach. To dzięki mnie na świecie pojawi się sprawiedliwość.
      -Tak masz ogromne szanse. Jesteś mądra, piękna...
      -Mądra, Nadziu, mądra. – przerwała jej Blanka - Uroda nie jest ważna, choć pomaga, ale ja
      nie chcę jej do swoich planów wykorzystywać, bo to niesprawiedliwe.
      -Rozumiem, chciałam tylko powiedzieć, że masz ogromne szanse bo...
      -...bo jestem mądra, piękna i wszystko mi się uda, pomimo, że nie mam znajomości. O to
      ci chodziło?
      -Właściwie to tak...
      -Widzisz jak ja cię znam? To się nazywa przyjaźń.
      Tak wyglądała każda ich rozmowa. Blanka trajkotała, a Nadzieja chcąc, nie chcąc
      wyrażała swoje zdanie tylko pojedynczymi słowami, ale jej to nawet odpowiadało. Nie
      lubiła dużo mówić.
      Blanka wstała, by wyprostować kości. Niewiarygodne, że pomimo tak młodego wieku
      wyglądała jak prawdziwa kobieta – piękna, ponętna uwodzicielka. Była obiektem marzeń
      każdego chłopaka, jak i mężczyzny. Magii dodawały jej również stroje. Tego dnia ubrana
      była w czerwoną sukienkę bez ramiączek, sięgającą przed kolana. Znała swoje atuty i
      potrafiła je wykorzystywać. Bawiła się chłopakami, żadnych związków nie traktowała
      poważnie, gdyż już teraz wiedziała jak będzie wyglądała jej przyszłość. Zostanie gwiazdą,
      najlepiej śpiewającą aktorką, wyjedzie do Hiszpanii, tam pozna wspaniałego latynosa, być
      może w wieku 35 lat wyjdzie za niego za mąż, choć wolałaby nie, bo po co marnować
      życie, stawać w miejscu, wdawać się w poważny związek, kiedy to życie daje nam tyle
      niespodzianek, tak wiele osób stawia nam na drodze. Nie wierzyła w prawdziwą miłość.
      Była pewna, że prędzej czy później coś może poróżnić dwie kochające się osoby.
      Natomiast ogromnie wierzyła w Boga, stał On u niej na pierwszym miejscu, właśnie
      dlatego nie chciała przysięgać przed Jego obliczem, że wobec swojego małżonka będzie
      kochająca, uczciwa, wierna i że go nie opuści aż do śmierci. Nie chciała składać obietnic bez
      pokrycia... W głębi duszy wiedziała, że choćby bardzo kogoś kochała, to i tak miłość nie
      przetrwa.
      Piękna, mądra, zabawna, trzeźwo patrzyła na życie – Blanka była osobą PRAWIE
      idealną, zresztą, sama się za taką uważała. Brakowało jej tylko skromności.
      -Ach, ta beznadziejna chemia znowu zaniży mi średnią – powiedziała Blanka przeciągając
      się – Żeby mieć ponad 5.0 musze mieć piątkę z chemii i fizy.
      -Przecież i tak już masz pasek – rzekła jak zwykle spokojna Nadzia.
      -Wiem, ale choć raz chciałabym być lepsza od Sławka. On się tak unosi, chyba jedyny
      chłopak, którego nie znoszę.
      -Dziewczyno, ciesz się. Ja mam 3.6, a się nie przejmuję.
      Blanka figlarnie się uśmiechnęła.
      -Ale jakbym puściła oczko do kolesia z chemii, to może da mi piątkę...
      -Blanka!!!
      -No dobra, dobra przecież żartuję. Złamałabym swoją podstawową zasadę. A tak
      pomijając szkołę – za tydzień Sara robi imprezę, aby uczcić wakacje. Ty oczywiście idziesz
      ze mną.
      -Nie wiem, Sara słynie z dość wybuchowych imprez...
      -Och, Nadzieja! Przecież nie idziemy tam po to, aby się upić, tylko potańczyć. Poza tym
      słyszałam , że będzie konkurs karaoke, a ten kto wygra, dostanie ekskluzywny zestaw do
      makijażu. Ona jest bogata, stać ją na takie bajery. No i oczywiście zapomniałam o
      najważniejszym – pojawi się tam również Tomeczek.
      -I co z tego?
      -Kochana, przecież wiem że ci się podoba. Mi zresztą również, ale zostawię go dla ciebie.
      Czas żebyś w końcu znalazła sobie chłopaka.
      -No co ty, nie będę go podrywać! – krzyknęła zawstydzona.
      -To zrób coś, żeby on poderwał ciebie! Słodki uśmieszek, zalotne spojrzenie. Wiem że
      potrafisz.
      -O czym my w ogóle gadamy, nawet nie wiem czy pójdę.
      -Pójdziesz, pójdziesz.
      Blanka lubiła zabawy u bogatych ludzi, Nadzieja niekoniecznie, ale zawsze była z
      przyjaciółką. Szykowała się niezła zabawa.


      Świadectwa rozdane, zaczęły się wakacje. Nadzieja oczywiście dała się namówić na
      wyjście. Nie wiedziała co na siebie włożyć, stała przed otwartą szafą i myślała. Usłyszała
      dzwonek do drzwi. Była to śliczna Blanka. Miała na sobie koralową sukienkę w stylu Merlin
      Monrow, po ramionach spływały jej gła
      • angelina5 Re: Co prawda już nie pisze, ale... 18.05.10, 13:47
        -Jeszcze nie ubrana? – spytała – Wiedziałam. Przyniosłam ci piękny strój, musisz w
        końcu uwieść Tomeczka. Umaluję cię, zrobię fryzurę i będzie magnifico.
        -No dobra. – odpowiedziała niechętnie Nadzieja.
        Po chwili stało się tak jak mówiła Blanka. Nadzia ubrana była w niebieską, błyszczącą
        sukienkę z dekoltem, odsłaniającą całe plecy i sięgającą do połowy uda. Do bioder obcisła,
        podkreślająca figurę, a dalej w dół materiał „spływał po niej” niczym woda. Do tego białe
        szpilki. Miła delikatny, efektowny makijaż i pofalowane blond włosy.
        -Cudownie Nadzieja! Wyglądasz jak piękna Amfitryta, żona Posejdona. Przypominasz
        niesamowitą władczynię mórz i oceanów. – zachwycała się Blanka, ale sama Nadzieja nie
        podzielała jej entuzjazmu.
        Spojrzała w lustro i rzekła z powagą:
        -Wyglądam jak elf.
        Blanka nakrzyczała na nią, żeby nie wydziwiała, po czym udały się na imprezę.
        Dom Sary wyglądał jak willa, miała nawet basen. Już od progu dziewczyny prawie
        umarły ze zdziwienia. Podszedł do nich mężczyzna z kamerą i zaczął zadawać pytania.
        Szybka weszły do środka, aby spytać panią domu o co chodzi. Okazało się, że przyjęcie
        miało być filmowane i wystawione w telewizji!
        -Po co to zrobiłaś? – spytała Blanka Sary
        -Niech świat się dowie kto urządza najlepsze „prywatki”! – odpowiedziała podekscytowana
        -Co na to twoi rodzice?
        -Ja zawsze dostaję to czego chcę.
        -Czyli, że karaoke też będzie filmowane?!
        -Oczywiście, że tak! Będzie niezły ubaw! To co? Życzę wam wspaniałej zabawy! Nie zróbcie
        mi obciachu i nie wstydźcie się kamer.
        Blanka była bardzo szczęśliwa. Stwierdziła, że skoro jej występ zostanie pokazany
        w całej Polsce, to na pewno zostanie zauważona przez jakiegoś producenta i tak zacznie
        się jej kariera. Nie mogła doczekać się karaoke, ale czekając na niego zamierzała się dobrze
        bawić. Nagle zobaczyła Tomka Borowskiego. Chwyciła przyjaciółkę na rękę.
        -Teraz masz szanse, idź go zagadaj!
        -NIE ! – odpowiedziała Nadzieja stanowczo.
        -Ach, co byś ty beze mnie zrobiła?
        Zaciągnęla ją przed niego. Był nieziemskim, wysokim, opalonym, niebieskookim blondyem,
        na jego widok Nadzi zadygotało serce...
        -Hej Tomeczek! – śmiało powiedziała Blanka.
        -Witam was moje ślicznotki! ... Nadzia, wiedziałem, że jesteś piękna, ale nie, że... aż tak...
        Blanka porozumiewawczo puściła oczko do przyjaciółki i odeszła.
        -Zatańczysz? – spytał
        Nadzieja była zbyt zestresowana, by odpowiedzieć, dlatego bezwładnie dała się objąć
        Tomkowi. Leciała bardzo romantyczna piosenka... Blanka też znalazła sobie partnera do
        tańca.
        Wreszcie nadszedł czas konkursu. Część osób śpiewało nieźle, inni fałszowali, a reszta
        wariowała. Blanka wiedziała, że to właśnie jej występ olśni wszystkich. Weszła na scenę i
        wylosowała wspaniałą piosenkę pt. „Kasztany”. Zaczęła śpiewać, a wszyscy zamilkli, jej
        głos był wprost nieziemski. Podczas występu często patrzyła prosto w kamerę, chcąc
        obdarować widzów czarującym spojrzeniem. Do tego wykorzystywała swoje umiejętności
        taneczne i aktorskie. Przy końcówce piosenki nawet udało jej się uronić łezkę. Gdy
        skończyła, braw nie było końca. Była przekonana, że teraz jej życie się zmieni i zacznie
        spełniać swoje marzenia o karierze, sławie, pieniądzach...
        Natychmiast pobiegła do Nadziei i rzuciła jej się na szyję
        -To przełomowy czas w moim życiu! Niedługo będziesz mogła się chwalić, że przyjaźnisz
        się z gwiazdą! – prawie krzyczała z podekscytowania.
        Blanka szalała ze szczęścia, aż tu nagle światło padło na Nadzieję. Teraz to ona miała
        śpiewać.
        - Nie pójdę! - krzyknęła
        Ale oczywiście nie miała wyboru, wypchnięto ją na scenę.
        Zaatakowała ją taka trema, że była pewna, iż nie wydobędzie z siebie ani słowa. Drżącą
        ręką wyciągnęła kopertę. Jej zadanie było trudniejsze, gdyż trafiła jej się zagraniczna
        piosenka, jednak całe szczęcie taka, którą ona uwielbiała i której słuchała praktycznie bez
        przerwy. Mianowicie „Take my breath away”. Wiedziała, że się nie uda, jeśli nie zapomni o
        kamerach. Zamknęła oczy, ścisnęła mikrofon i pomyślała o Tomku, o ich romantycznym
        tańcu, o jego zapachu i świeżym oddechu. Postanowiła, że zaśpiewa specjalnie dla niego.
        Blanka myślała, że jej przyjaciółka ośmieszy się, wiedziała bowiem jak bardzo jest podatna
        na stres. Tomek patrzył na nią z takim zatroskaniem...
        Pojawiły się pierwsze nuty i Nadzieja zaczęła śpiewać. I to jak! Śpiewała bez fałszywych
        uczuć. Prosto z serca prosto... do Tomka. Skupiona, z zamkniętymi oczami. Wreszcie je
        otworzyła i patrzyła tylko na niego. Ludzie byli tak oczarowani, że prawie zapomnieli o
        oddychaniu, natomiast Blanka zaczynała być zazdrosna. Nadzia była od niej wyraźnie
        lepsza. Po skończonym występie przez
        chwilę nie wiedziała co myśleć, bo publiczność stała nieruchomo, jak zahipnotyzowana.
        Nagle zaczęły się brawa, zaczęto domagać się bisu. Zgodziła się na powtórzenie występu.
        Tym razem miała otwarte oczy, nie bała się niczego tym bardziej, że wiedziała, iż Tomek ją
        wspiera. Wciąż śpiewała specjalnie dla niego. Był wniebowzięty.
        Blanka słuchając jej wiedziała, że ta skromna dziewczyna zaczęła ją przyćmiewać i że
        przez nią jej marzenia mogą prysnąć. Ogarnęła ją wściekłość! NADZIEJA PREZENTOWAŁA
        SIĘ LEPIEJ OD NIEJ!!! Dla Blanki to mogło oznaczać koniec sławy, kariery, pieniędzy...
        Wściekła jak osa czym prędzej wyszła z willi.
        Przy bramie zatrzymał ją ten sam kamerzysta pytając jak się bawiła i dlaczego tak szybko
        wychodzi.
        -Sprawy rodzinne – dopowiedziała sucho.
        -Twoja koleżanka zaśpiewała cudownie, czy nie powinnaś być z nią teraz? A może jesteś
        zazdrosna?
        Nic na to nie odrzekła i wyszła.
        Była zazdrosna. Bardzo zazdrosna. Była tak zazdrosna, że najchętniej wydrapałaby
        Nadzi oczy, albo wyrwałaby jej krtań, aby już nigdy nie mogła zaśpiewać.
        Nie poszła od razu do domu, gdyż chciała uniknąć pytań rodziców w stylu „Co tak
        wcześnie”, bowiem zazwyczaj tańcowała do rana. Udała się więc nad rzekę. W jej głowie
        szumiało wiele pytań: Jak potoczy się teraz jej życie? Czy nadal ma szanse na sławę? Co
        z jej marzeniami? Nie mogły przecież tak po prostu zniknąć, jeszcze przed chwilą spełnienie
        ich było na wyciągnięcie ręki... Co się stało? Gdzie popełniła błąd? ... Po co brała ze sobą
        Nadzieję???
        Nagle usłyszała skrzypienie... nie, brzmiało to raczej jak coś przesuwającego się
        w krzakach. Blanka słyszała o plotkach, że do lasu przypałętał się wilk. Zesztywniała ze
        strachu, chciała uciekać, krzyczeć, ale strach ją sparaliżował i zatkał jej usta. Czuła na
        sobie czyjś wzrok, wiedziała, że „coś” jej się przypatruje. Była zmęczona, wyczerpana, zła i
        przerażona. Mieszanka tych uczuć sprawiła, że dziewczyna zemdlała...


        Krytykujcie do woli, wiem, że to beznadziejne XD
      • angelina5 Re: Co prawda już nie pisze, ale... 18.05.10, 13:50
        Miała na sobie koralową sukienkę w stylu Merlin Monrow, po ramionach spływały jej
        gładkie loki, twarz zdobił perfekcyjny makijaż, a nogi - złote szpilki. Wyglądała jak miss.

        -Jeszcze nie ubrana? – spytała – Wiedziałam. Przyniosłam ci piękny strój, musisz w
        końcu uwieść Tomeczka. Umaluję cię, zrobię fryzurę i będzie magnifico.

        To na grubo usunęło mi się w pierwszym komencie
        • timestealer Re: Co prawda już nie pisze, ale... 18.05.10, 14:46
          Blanka Śniegowska i Nadzieja Mangoliowa? Twoja inwencja twórcza do mnie nie
          przemawia...

          poza tym, jak się chce pisać o Marilyn Monroe, to trzeba wiedzieć, jak to się pisze ;3
          • angelina5 Re: Co prawda już nie pisze, ale... 18.05.10, 14:56
            Imie faktycznie źle napisałam, a pisząc nazwisko zamiast E na końcu, wskoczyło mi W.

            A nazwiska bohaterek faktycznie masakryczne, sama to przyznaję
            • timestealer Re: Co prawda już nie pisze, ale... 18.05.10, 15:02
              ale to tylko takie dwa zarzuty.

              reszta jest bez polotu, ale można poczytać, bo całkiem, całkiem wink
        • trzpiotka Chcialabym więcej :) 28.05.10, 19:41
          Mi się bardzo podoba. Nie bądź tak krytycznie do siebie nastawiona smile Bardzo fajnie piszesz
          i byłabym ciekawa dalszej części... Dodasz ? wink
          • angelina5 Re: Chcialabym więcej :) 28.05.10, 19:46
            Jeżeli tylko znajdę troche czasu i ochoty, to może dodam smile
            • trzpiotka Re: Chcialabym więcej :) 28.05.10, 19:50
              Byłoby super, bo naprawde mnie ta Twoja opowieść wciągnęła, a to dopiero początek,
              więc jest fajnie, bo początki czasami bywają nudnawe. W każdym bądź razie - czekam smile
    • oliiviia wiersz...na pracę domową xd 18.05.10, 19:09
      budowa wiersza wskazuje, że jest to wiersz wolny

      proszę, nie bądźcie za surowi xd
      to jest tylko na pracę domową ;p

      drogi ludożerco
      nie bądź obojętny dla innych ludzi
      wygoń z siebie znieczulicę
      i ustąp czasem miejsca w autobusie
      przepuść przez drzwi
      pomóż
      z zakupami

      nie patrz tylko i wyłącznie na siebie
      nie jesteś pępkiem świata
      gdy otworzysz oczy ujrzysz wiele
      cudownych osób wokół siebie

      nie powtarzaj w kółko
      jaki cudowny jesteś
      pora się obudzić i dostrzec też swoje wady
      a otworzyć się na zalety innych
      nie wyładowuj [? wyładowuj? xd] złej energii na ludziach
      nie psuj im humoru
      zamiast wmawiać coś innym i tworzyć im nowych kompleksów
      idź na basen popływać lub
      na siłownie poćwiczyć

      włóż więcej miłości do swojego serca
      już dawno mu tego brakowało
      więc nie bądź obojętny
      i pomyśl o innych


      yy... taa.. the end.
      • lovebug beuuuf. 18.05.10, 20:13
        wiem, że w niektórych wierszach nie ma rymów, ale jakby tu były wydawałoby się to
        wierszem, a to w ogóle nie spaja się ze sobą, i nie czytam tego z ciągłością, a końcówkę
        "zaprzepaściłaś" bo kompletnie na luzie... Popracuj i popraw.
        • oliiviia Re: beuuuf. 18.05.10, 20:22
          ok, dzięki c:
          nie piszę wierszy, więc się nie znam xd
          • xmartusx Wchodzić XD !! 19.05.10, 16:50
            Więc jakiś czas temu napisałam... to coś. Nie łudzę się, że ktokolwiek dotrwa do końca...
            ale jestem ciekawa co o tym myślicie
            Zależy mi na Waszej opinii dziewczyny!
            (przez przypadek to samo wysłałam trochę scianascianasciana wyżej... wybaczcie XD)


            12.03.1876 rok

            Jak zwykle. Kiedy kolejny raz oświadczyłem matce, że nie musi się nurtować- znajdę sobie
            żonę- ona zaczęła krzyczeć, że mam 27 lat. Bynajmniej nie musi mi o tym przypominać.
            Nie wątpię też w to iż z wielką chęcią wepchnęłaby mi do łóżka Olivie Lechner. Dla niej to
            wyśmienity materiał na moją małżonkę. Śmiem wątpić.

            15.04.1876 rok

            Patrzyłem jak wszyscy przyglądają mi się wyczekująco.
            - Nie zrobię tego- oznajmiłem stanowczo.
            - Ależ zrobisz- powiedział ojciec. Wstał i podszedł bliżej mnie.
            - Kto dał ci prawo mną rządzić?!- zapytałem z kpiną. Przez chwilę myślałem, że strzeli mnie
            w twarz czy coś w tym stylu, ale tylko pokręcił głową.
            - Złamiesz matce serce. Wiesz, że to dla niej ważne. Chce żebyś dał jej wnuki. Ona marzy
            o urządzeniu wesela!
            - To niech je urządzi! Proszę bardzo. Nie jestem taki jak wasz wspaniały, idealny syn Adam.
            Nie pójdę do pierwszej lepszej, którą mi pokażecie. Dobrze o tym wiesz. Nie zrobię jej masy
            dzieciaków. Jeżeli chcesz wiedzieć to ja w ogóle nie chce ich mieć.
            Spojrzałem na ludzi, którzy prócz mnie znajdowali się w salonie. Ich przestraszone,
            zdziwione i zszokowane miny doprowadzały mnie do szału. Co dziwniejsze, przez chwilę
            miałem ochotę zrobić im krzywdę. Zabić wszystkich po kolei. Ta myśl mnie przeraziła.
            Dosłownie przestraszyłem się samego siebie.
            - Nie będzie ślubu i dzieci- powiedziałem mijając ojca. Potem wybiegłem z domu.


            17.04.1876 rok



            Wszedłem do pierwszego lepszego baru. Bardzo szybko się upiłem. Zacząłem przyglądać
            się kobiecie, która siedziała blisko mnie. Takie miejsca rzadko były odwiedzane przez płeć
            piękną, a niewątpliwie nieznajoma była piękna. Miała niezwykle bladą skórę i niesamowite
            czerwone usta. Jej długie, czarne i lśniące włosy opadały na wspaniałe piersi, które
            widocznie podkreśliła ciasnym gorsetem. Zrobiło mi się gorąco, poprosiłem barmana o to
            samo co wcześniej. Wtedy na mnie spojrzała. Nagle zdałem sobie sprawę, że mogła
            poczuć się onieśmielona widząc jak natarczywie na nią patrzę.
            - Przepraszam- mruknąłem zmieszany.
            - Nie musisz za nic przepraszać- powiedziała, a gdy usłyszałem jej głos, moje ciało
            przeszyła fala gorąca.
            - Ja… chciałem tylko- nie mogłem dobrać odpowiednich słów- bo czego ja właściwie od
            niej chciałem? Pragnąłem jej ciała to oczywiste. Nigdy nie widziałam takiej kobiety.
            Wszystkie, które znałem- nie licząc kilku prostytutek- zakrywały swoje ciało. Nie pozwalały
            na siebie patrzeć. Jednak jej to nie przeszkadzało, a mnie zaczęło fascynować. Przez chwilę
            pomyślałam, że może ona także jest jedną z tych… Jedną z tych, które oczekują czegoś
            w zamian… Pieniędzy. Prezentów.
            - Domyślam się czego chciałeś- oznajmiła cicho patrząc mi prosto w oczy. Nie była
            oburzona, zniechęcona czy speszona. Przeciwnie wyraźnie dawała mi znaki, że jej to
            odpowiada. Wstała i usiadła obok mnie. – Jestem Daphne- powiedziała, a po chwili
            poczułem jej dłoń na swoim udzie.
            - Liam- odpowiedziałem nie mogąc wysilić się na nic więcej. Nie mogłem i nie chciałem
            skupić się na mówieniu. Czułem zimno bijące od jej dłoni. Spojrzałem w jej piękne, czarne
            oczy.- Jest ci zimno?- zapytałem zdziwiony. Wydawało mi się, że w barze jest bardzo
            gorąco.
            - Mnie nigdy nie jest zimno- powiedziała tajemniczo i się zaśmiała. Przekręciłem głowę na
            bok- tak jak to miałem w zwyczaju- i starałem się zrozumieć o co może jej chodzić.
            - Daj spokój Liamie- oświadczyła bardzo spokojnie.- Nie musisz się niczego bać, z mojej
            strony nic ci nie grozi- nic nie odpowiedziałem.- Chyba już wystarczy tego picia- oznajmiła
            głosem nie znoszącym sprzeciwu. Pomogła mi wstać, a po chwili wyszliśmy z baru.
            • monroe_ Re: Wchodzić XD !! 23.05.10, 15:30
              mnie się bardzo podoba, tylko imię Daphne jest wg mnie okropne.

              Mogłaś streścić całe opowiadanie, bo tak nie wiadomo o czym to ma być. trochę
              rozwiń ten tekst np jak już założysz blogasmile

              Daphne jest wampirem? jeśli tak, trochę to banalne z uwagi na tą całą wampirową
              wariację spowodowaną Edwardem... tak czy siak podoba mi się, że piszesz z
              perspektywy faceta.

              mam nadzieję, że ktoś jeszcze korzysta z "kącika pisarskiego", bo specjalnie
              zalogowałam się na kotka żeby dowiedzieć się myślicie na temat tego:

              Akcja dzieje się w malutkim miasteczku przy granicy Kanady z USA. Bohaterkami
              są dwie dziewczyny, sąsiadki, które chodzą razem do szkoły, ale tak właściwie w
              ogóle się nie znają.

              W pobliżu domów Angelene i Faith kręci się ostatnio ruda kotka z wielkim
              brzuchem. Faith postanawia ją dokarmiać z uwagi na błogosławiony stań Grejsi
              Bomby (tak nazywa grubaskę Angelene) i w końcu ją przygarnia. Niedługo potem
              Faith z rodzicami wyjeżdża na weekend do rodziny, a Angelene zajmuje się kotem.
              odkrywa, że na brzuchu kotki są niedokładnie zaszyte szwy, a w jej brzuchu jest
              ukryte coś w rodzaju folii.
              po kota, jeszcze tego samego dnia zgłasza się mężczyzna. Ange mówi mu o swoim
              odkryciu. facet dziękuje za tą informacje i wraca do swojego domu idąc przez
              las. Angelene z troski o chłopaka idzie za nim. zagłębia się trochę w las żeby
              go dogonić i ostrzec go, że chodzenie wieczorem przez ten las jest niebezpieczne
              z uwagi na różne osoby, które się tam kręcą. wtedy niespodziewanie, kiedy Ange
              ma już wracać do domu chłopak uderza ją kamieniem i zamordowuje.

              w poniedziałek Faith jest spóźniona do szkoły i musi sobie skrócić drogę idąc
              przez las. robi to niechętnie, bo nawet w dzień nie jest tam zbyt bezpiecznie.
              wtedy natyka się na ciało Angelene. zaczynają się przesłuchania na policji.

              po pogrzebie Ange, Faith zaczyna objawiać się duch zamordowanej. na początku
              Faith jest tym rzecz jasna przerażona i odwiedza kilka razy psychologa. jednak
              spotkania ze specjalistą nic nie dają i kiedy Angelene po raz kolejny błaga
              Faith żeby zeznała na policji, że od kilku dni kręcił się tu dziwny facet (ten
              który zabił Ange) dziewczyna się zgadza. nic więcej jednak nie może zrobić, nie
              zezna, że widziała jak chłopak rozmawia i idzie do lasu z Ange, bo są
              świadkowie, którzy mogą potwierdzić, że tego dnia była u swojej rodziny,w innym
              mieście. w okolicy, w której mieszkają nie ma też monitoringu.

              wkrótce okazuje się, że policja ma już podejrzanego. są pewni jego winy. jest on
              jednak niewinny, to przyjaciel Angelene, który miał co prawda motyw, ale nic
              złego jej nie zrobił. wtedy Faith postanawia, że zbierze dowody obciążające
              prawdziwego mordercę.

              mniejsza o to jak to zrobi. na końcu okazuje się, że morderca był handlarzem
              narkotyków, a w kotce była ukryta kokaina. okazuje się też, że na zbliżającej
              się 'wystawie psów i kotów', na której miano przekazać kotkę miało znajdować
              się jeszcze wiele innych takich samych 'towarów', które miano przekazać na
              przewiezienie do USA.

              to tyle, jak ktoś będzie krytykował, to błagam: delikatnie.
              • emily. C.D. opowieści Emily. 30.05.10, 10:06
                No więc trochę poprawiłam, trochę dopisałam, i wyszło mi tego trochę więcej. Miłej (czy może raczej 'znośnej') lektury.

                * * *

                Niebo spowite było gęstymi tumanami ciemnych chmur, padał obfity deszcz. Dwie szare postaci szły przez pokryte zeschłą trawą pole. Wyższa z nich, szczupły mężczyzna w ciemnym płaszczu z kapturem maszerował pewnie, popychając idącą przed nim dziewczynę w białej sukni i czarnych włosach splecionych w niedbały warkocz. Zimne krople biczowały jej bladą, skupioną twarz; oczy wpatrzone były w przeciągły punkt na horyzoncie - wzburzoną taflę jeziora.

                W oddali widziała rozmazane zarysy zebranych nad wodą ludzi. W głębi swojego umysłu wyraźnie czuła ich żal, gniew, bezsilność... nienawiść, którą do niej żywili. Patrzyła na to z zupełnie innej perspektywy - była tam, w tłumie wrzeszczących wieśniaków, z wściekłością wymachujących pochodniami, rzucających obelgami, próbujących wyładować swoją złość na kimś, kogo tak naprawdę nie znali. W brudnej, otartej dłoni trzymała grubą woskową świecę błyszczącą jasnym, złowrogim ogniem. "Jej" serce waliło jak młot uderzający o kamienną ścianę. Pragnęła zemsty. Zemsty, która, choć nie naprawi niczego, załagodzi stratę.

                Wir wydarzeń stawał się coraz bardziej nieczytelny.

                Przed oczami dziewczyny znów stanął świat spowity mgłą, a świadomość zaczęły męczyć te same uczucia. Wszystko przez błędy. Błędy popełnione kiedyś, w dalekiej przeszłości. Gdyż znalazła się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. Ale dopiero teraz tak naprawdę to rozumie.

                Bo pragnęła wiedzieć wszystko. I wszystko ją przytłoczyło.

                A teraz każda komórka jej ciała utożsamiała się właśnie z nimi. Z tymi, którzy pragnęli jej śmierci. Choć dzieliło ich tak dużo, wiedziała, czego pragną.

                Każda zbrodnia musi zakończyć się karą.

                Kłócąc się ze swoimi myślami, nie potrafiła nad sobą zapanować. Jej twarz w jednej sekundzie skrzywiła się w niewyobrażalnym bólu. Broda uniosła się do góry, a z gardła wydobył się przerażający krzyk.
                - TO NIE MOJA WINA! - wrzasnęła tak głośno, że pojedyncze twarze zgromadzonych nad wodą ludzi odwróciły się w jej stronę. Choć jej oczy jeszcze tego nie widziały, umysł od razu wiedział. Złość nacierała na nią z każdej strony. Nie jej złość.
                - To nie moja wina... - powtórzyła jeszcze raz, szeptem. Tak, aby już nikt jej nie słyszał.
                Mężczyzna, który do tej pory szedł, popychając ją w stronę jeziora, kaszlnął. Po chwili wypuścił z płuc całe powietrze i zacisnął swoje palce na nadgarstku dziewczyny.
                - Zamknij się - syknął. - Jeśli chcesz umrzeć bez zbędnego cierpienia.
                Powoli opuściła głowę, po czym odwróciła ją w jego stronę. Twarz przesłaniał obszerny kaptur, spod którego wystawały długie, jasne włosy. Przyglądała się mu uważnie przez kilka sekund, po czym wychrypiała z powrotem się odwracając:
                - To już nie ma znaczenia.
                Jej mózg zalała nagła fala wściekłości. Próbowała zacisnąć powieki, lecz wizje były sliniejsze od niej. Znów była tam, w tłumie. Cały świat kręcił się dookoła, pojedyncze kolorowe plamy co jakiś czas śmigały przed jej oczami. Nie miała siły, by się opanować. Nogi odmówiły posłuszeństwa. Osuwała się na ziemię, kiedy w ostatniej chwili pochwyciły ją silne, mokre od deszczu ręce.
                - To nie teatr - powiedział zaledwie kilka cali od jej ucha, po czym jednym szybkim ruchem uniósł ją nad ziemię. - Co ci jest?
                Przez dłuższą chwilę nic nie odpowiadała, jakby zastanawiając się nad czymś, jednak po minięciu kolejnych minut, szepnęła cicho, delikatnie, niczym dziecko, które nie może dostać tego, o co prosi.
                - To nie jest moja wina.
                - I oni dobrze o tym wiedzą - odrzekł mężczyzna niezrozumiałym tonem. - Przecież "ktoś musi ponieść karę" - mówiąc to zaśmiał się ironicznie, jakby z tego, co sam przed chwilą powiedział. Zaraz po tym znów nastała cisza, którą przerywały tylko dwa przyspieszone oddechy.

                A z każdą mijającą sekundą jezioro znajdowało się coraz bliżej. Co za tym szło, bliżej był i jej kres. Nie potrafiła się z tym pogodzić. Bo chciała zwykłego życia. Ale nienawidziła tego, co jej to życie teraz odbiera.
                Dar.
                Gdyby nie on, byłaby teraz taka jak każdy. A może nawet... sama stałaby teraz nad jeziorem? Może sama czekałaby na skazańca. Pragnęła jego śmierci. Nie wiedziałaby, jak to jest być na jego miejscu. Jak wielki jest to ból.
                Westchnęła głęboko. Raz. Potem drugi. Śmierć była coraz bliżej. Po głowie zaczęły krążyć kolejne obrazy. Tym razem nie odczucia ludzi dookoła, a wyobrażenia przyszłości. Najbliższej przyszłości. Tego, co mogą jej zrobić. Czy będzie boleć? Bardziej, niż to, co dotychczas czuła?
                Choć teraz to już nie było ważne. Teraz to jej własne uszy słyszały dochodzące z niedalekiej odległości krzyki. Tak blisko.
                Jedyne, co mogła robić, to po prostu oswajać się z faktem, że niedługo jej nie będzie. Czuła, jak mężczyzna, który wciąż za nią szedł, chwycił teraz obie jej ręce, po czym związał je grubą liną ocierającą nadgarstki. Coraz bliżej.
                Pragnęła teraz cokolwiek powiedzieć. Jakieś słowo wytłumaczenia, czy... coś co mogłoby ją choć trochę oczyścić. Ale i tak nikt by jej nie słuchał. Nikt nie chciał znać jej zdania. Bo według nich była morderczynią. Kimś, kto tak naprawdę nie zasługuję na żadną łaskę.

                Zasługuje tylko na śmierć.

                Byli już na tyle blisko, by móc rozpoznać pojedyncze twarze ludzi. Ona znała ich dobrze - większości z nich kiedyś ufała, ceniła. A teraz każdy z nich był wrogiem. Każdy z nich patrzył na nią gniewnie, bez nawet cienia litości.
                Ale teraz szukała ona tylko jednego wzroku. Błądziła oczami po zgromadzonych, szukając go z niekrytą nadzieją. Bo tylko jego chciała teraz widzieć. Niezależnie od tego, co czuł.
                Czy tak samo jak inni pragnął jej śmierci, a może już zaczynał za nią tęsknić? To też nie miało znaczenia. Byle móc go zobaczyć.
                Tak wypatrując, odczuwała na ciele kolejne uderzenia. Ludzie nie kryli wstrętu do niej, rzucając w nią różnymi rzeczami, podstawiając nogi, popychając. Ale wiedziała, że nie może się przewrócić. Nie może się ot tak poddać bólowi. Musiała zachować honor. Spoglądała tylko na wszystkich z lekko pochyloną głową. Starając się sprawiać wrażenie przygotowanej na wszystko.

                Lecz w tej mieszaninie bólu i lęku, nagle dotarło do niej coś, o co przez cały ten czas oczekiwania na śmierć nieustannie prosiła. Zobaczyła go.
                Był tak niedaleko, że kilkoma małymi krokami mogłaby pokonać tę odległość. I z całej siły pragnęła to zrobić. Wyrwać się z więzów prowadzących ją na pomost i podbiec do niego, rzucić mu się w ramiona i tam już zostać.

                Nieznacznie odwróciła głowę z stronę popychającego ją mężczyzny.
                - On tam jest - szepnęła z delikatnym uśmiechem, starając nie upaść z bólu. - Widzi mnie.
                - Kto znów taki? - zapytał twardo, jakby dla utrzymania jakichś nigdzie niespisanych formalności.
                - Pozwól mi do niego iść - szepnęła znowu, bardzo łagodnym tonem. - Ja tak bardzo chcę do niego iść.
                Poczuła, jak nieznajomy nieznacznie marszczy brwi, a co za tym szło, natarła na nią kolejna fala zawrotów głowy. I choć upominała się tyle razy, umysły zgromadzonych ludzi były od niej o wiele silniejsze. A ten, z którym teraz rozmawiała był z nich najsilniejszy. Twardy jak głaz.

                Do oczu napłynęły jej łzy. Nie były to jednak łzy smutku, a łzy cierpienia. Pojedynczo skapywały po jej policzkach.
                - Proszę - szepnęła błagalnie, prawie niesłyszalnym tonem. Było to właściwie tylko poruszenie ustami, które jednak mężczyzna bezbłędnie potrafił rozszyfrować. Ale nawet się nie odezwał. Jedynym, co zrobił, było tylko mocniejsze zaciśnięcie liny na jej nadgarstkach, tak, aby nie mogła uciec. Poczuł wtedy, jak jej ciało całe dygocze.
                - Proszę - powtórzyła jeszcze raz, z większym naciskiem, patrząc mu głęboko w oczy. Widziała w nich tylko nieodgadniętą pustkę.

                I wtedy ktoś za nią złapał ją mocno za ramiona i przyciągnął do siebie.

                * * *

                Pffff...
                • emily. Re: C.D. opowieści Emily. 02.06.10, 16:12
                  Odświeżam temacik.
                  Piszcie ludziska, piszcie ^^
    • trzpiotka „Kremowa perła” 04.06.10, 14:37
      -Elizo, podejdź proszę!
      Od barierki statku oderwała się młoda dziewczyna. Lekko, niczym sarna podbiegła do
      dwóch pań, stojących przy drzwiach, prowadzących do wnętrza „Kremowej perły”. Młoda
      dama delikatnie dygnęła, przyozdabiając swoją twarz jednym ze swoich uroczych
      uśmiechów. Kobieta w siwych włosach zmarszczyła nos z niesmakiem.
      -To ta, o której mówią, że swoją urodą przyćmiła wszystkie dziewczęta ze statku? –
      spytała, zerkając to na Elizę, to na jej matkę – Susanne.
      -Nie wiem co mówią, droga koleżanko, ale chciałam Ci przedstawić moją ukochaną córkę. I
      oto ona.
      -Phi! Na moje jest strasznie nieokrzesana! – stwierdziła starsza pani. – No, młoda damo,
      czy może przynajmniej potrafisz coś robić?
      -O tak! Eliza wspaniale gra na pianinie – wyręczyła córkę Susanne.
      -Doprawdy? To może zagra nam dziś do kotleta?
      -Zagra z wielką przyjemnością.
      Kobieta pochyliła swoją siwą głowę i odeszła.
      -Mamo, wiesz dobrze, że nie lubię grać! Dlaczego to powiedziałaś? – spytała oburzona Eliza.
      -Żeby utrzeć tej starej jędzy nosa. Wiedz, że Bertha uważa się za wielką damę i dziedziczkę,
      choć jej maniery są godne pożałowania, a fortuna, nawet w małym stopniu, nie
      dorównuje naszej. Zazdrości, dlatego tak niemiło cię potraktowała. Byłaby mi obojętna,
      gdyby nie to, że jej zdanie, jakimś dziwnym trafem liczy się w naszym światku, słynącym z
      luksusu i plotek... Nie pozwolę, żeby bezpodstawnie wygadywała o tobie bzdury. Dlatego
      właśnie zagrasz dziś do kotleta – aby pokazać, na co cię stać. To tylko dwa, czy trzy
      utwory, na więcej nie pozwala ci twoje pochodzenie. Nie powinnaś być kojarzona z kimś,
      przygrywającym do kotleta, ale z bardzo utalentowaną, młodą damą. Rozumiesz, Elizo?
      -Tak... Przeżyję te dwa utwory.
      -Moja córeczka – zaszczebiotała Susanne, głaszcząc córkę po policzku.
      Eliza posłusznie skłoniła się przed matką, po czym ponownie podeszła do barierki. Jej
      wzrok sięgał daleko, aż za szafirową taflę morza aż za horyzont... Uwielbiała ten morski
      widok już od dziecka. Niektórzy mówili, że od zbyt częstego przyglądania się morzu, oczy
      Elizy stały się jego częścią. Bywały szafirowe, szarawe, a jeszcze inni twierdzili, że dopatrują
      się w nich, czegoś podobnego lekkich fal. Eliza nie wierzyła w te opowieści. Twierdziła, że jej
      oczy są po prostu niebieskie i to od światła zależy, jaki odcień przybierają. Wszyscy
      serdecznie się wtedy śmiali, powtarzając, że oto jest okaz prawdziwie skromnej, rzeczowej i
      zarazem uroczej dziewczyny. Powiadano też, że nie jednemu zawróciłaby w głowie. I te
      plotki dochodziły do uszu Elizy, jednak słuchała ich z przymrużeniem oka. Zapewne
      dlatego, że w jej sercu wciąż mieszkał chłopak z dawnych lat.
      Eliza odwróciła się nagle, rozglądając się wokół. Kiedy stwierdziła, że jest sama,
      ponownie spojrzała na morze i opierając się łokciami o barierkę, zaczęła cicho śpiewać.
      W toni morskich fal,
      Utopiłam...
      Wszystkie moje łzy,
      Cały smutny świat...
      Kto pomyślałby,
      Że... niedawno tak,
      Niedostępny był,
      Dla mnie taki raj.
      Teraz życie me,
      Przepełnia radość... tak,
      Ale dziwne sny
      Nie pozwalają spać!
      O co martwię się?
      Przecież wszystko mam.
      Ale jednak, coś...
      Gnębi mnie od lat!
      Czego szukam wciąż?
      Czego wciąż mi brak?
      Ach, odpowiedz mi,
      Szumie morskich fal...

      -Ty hultaju, marsz do kuchni! Tam jest twoje miejsce! – krzyknął pewien mężczyzna.
      Eliza dobrze go usłyszała, ale nic nie zobaczyła. W oddali tylko słychać było teraz
      narzekania tego samego głosu, który z resztą w każdej sekundzie stopniowo się oddalał.


      Zaczęłam pisać nową opowieść... Jak narazie mam tylko tyle. Naprawde poważnie to
      traktuję. Stworzyłam obszerny plan zdarzeń, aby nie pominąć żadnego zaplanowanego
      wydarzenia, zaplanowałam już nazwy poszczególnych rozdziałów. Książka nosi
      tytuł "Anioł" i od razu zaznaczam, że nie będzie typowym romansidłem, ale
      przygodówką... Przynajmniej postaram się, żeby tak było XD

      Cenne są dla mnie wszelkie rady, tak więc proszę, komentujcie wink
      • trzpiotka Re: „Kremowa perła” 04.06.10, 14:50
        No wejdź ktoś XD
      • emily. Re: „Kremowa perła” 04.06.10, 14:52
        Hmmm...
        Ciekawe ^^
        Chętnie przeczytałabym więcej.

        * * *

        A co do mojej powieści, to trochę ją zmieniłam. Jeszcze muszę ją przepisać na nowo do komputera ^^
      • trzpiotka Re: „Kremowa perła” 04.06.10, 18:16
        Zapowiada się ciekawie, jak napiszesz coś więcej, to wklej to tutaj. Chętnie przeczytam smile A
        może załóż bloga? W każdym bądź razie byłabym zainteresowana dalszą częścią.

        PS Inspiruje mnie HULTAJ, o którym wspomniałaś na samym końcu suspicious
        • emily. Re: „Kremowa perła” 04.06.10, 18:24
          Uuuuu, a ja właśnie nieco zmieniłam ten moment ^^

          Ostatnio zmieniłam końcówkę, i tego "pociągnięcia do siebie" (^^) nie będzie.
          Jednak ta postać zaistnieje w powieści na stówę ^^
          Napisałabym kto to, ale nie będę psuć niespodzianki.
          Niech tylko przepiszę to wszystko od nowa do komputera i wkleję to, co już mam.
      • angelina5 Re: „Kremowa perła” 06.06.10, 19:47
        No pięknie wink Jestem Twoją fanką big_grin

        Czuję, że z tej Twojej książki byłby niezły filmwink Mam nadzieję, że jak jeszcze coś
        napiszesz, to zamieścisz to tutaj.
        • trzpiotka Re: „Kremowa perła” 08.06.10, 16:36
          Film? Hm... może i tak wink
          Zapewne coś tu jeszcze zamieszczę
          • answer On 09.06.10, 16:34

            Kolejny dzień rozmyślałam nad tym co będę robić nad polskim morzem. Bo o
            Sopocie wiedziałam jedynie tyle, że właśnie nad nim leży. A Bałtyk kojarzył mi
            się z lodowatą wodą, brudną plażą i ogromnym tłokiem. Te ponure przemyślenia,
            przerwał mi przenikliwy dźwięk telefonu. Dzwoniła Malwina.
            - Tak, jasne że możesz przyjść. - powiedziałam do słuchawki niechętnie.
            Koleżanka to chyba wyczuła, ale zaraz się zreflektowałam. Nie chciałam swoim
            ciągłym jęczeniem zniszczyć jej humoru, wynikającego zapewne z tego że gdyby
            nie pojechała ze mną, siedziałaby przez dwa miesiące ze starymi i małą
            siostrą. Po skończeniu rozmowy, wyszłam na chwilę do ogrodu. Urwałam z drzewa
            parę niedojrzałych jeszcze wiśni i od razu pochłonęłam je z zapałem. Były
            pyszne. Wtedy w bramie zobaczyłam stojącą, rozanieloną Malwinę. Wyglądała
            ślicznie; gęste, złociste włosy łagodnie opadały na jej ramiona przykryte
            białym T-shirtem. Na nogi miała założone dżinsowe szorty i sandały- rzymianki.
            Gdyby teraz zobaczył ją ten jej Krystian, oszalałby z miłości.
            - Hej!- krzyknęłam. Moja przyjaciółka spojrzała na mnie nieobecnie.
            - Hej. - wydukała cicho. Wyczułam że coś się stało.
            - Co jest?
            - Nic... Tylko dowiedziałam się gdzie Krystian jedzie na wakacje...
            - No gdzie?- zdenerwowałam się lekko.
            - Do Sopotu.- teraz już byłam strasznie wkurzona. To miał być babski wypad, a
            tu co?
            Przez całe wakacje, będzie za nami łaził jakiś tam chłopak! tego już było za
            wiele.
            - Skąd wiesz?- opanowałam się na chwilę.
            - Julia mi powiedziała. No wiesz, przecież to jego siostra...- po tej
            wypowiedzi Malwa uśmiechnęła się figlarnie - Chociaż... to nawet dobrze... On
            jedzie jeszcze z paczką chłopaków, ale nie będzie tam jego... rudej.
            - Chodzi ci o Aśkę?
            - No tak... dziewczyna znowu posmutniała. Kochała się w Krystianie od 5 lat.
            Przynajmniej od tylu o tym wiedziałam. Przez cały ten czas chłopak nie odezwał
            się do niej ani słowem.
            Ona zdolna była nawet oglądać jego dziewczynę, żeby tylko widzieć jego.
            Szczerze chciałam jakoś pomóc. Jednak nie mogłam...




            • monroe_ . 14.06.10, 15:57
              fajnie, ale krótko. mogłabyś streścić opowiadanie.
              cieszę się, że kącik znowu funkcjonuje. nie doczekałam się opinii na temat
              mojego opowiadania, tak więc zamieszczam jeszcze raz:


              Akcja dzieje się w malutkim miasteczku przy granicy Kanady z USA. Bohaterkami
              są dwie dziewczyny, sąsiadki, które chodzą razem do szkoły, ale tak właściwie w
              ogóle się nie znają.

              W pobliżu domów Angelene i Faith kręci się ostatnio ruda kotka z wielkim
              brzuchem. Faith postanawia ją dokarmiać z uwagi na błogosławiony stań kotki i w
              końcu ją przygarnia. Niedługo potem Faith z rodzicami wyjeżdża na weekend do
              rodziny, a Angelene zajmuje się kotem.odkrywa, że na brzuchu kotki są
              niedokładnie zaszyte szwy, a w jej brzuchu jestukryte coś w rodzaju folii.
              po kota, jeszcze tego samego dnia zgłasza się mężczyzna. Ange mówi mu o swoim
              odkryciu. facet dziękuje za tą informacje i wraca do swojego domu idąc przez
              las. Angelene z troski o chłopaka idzie za nim. zagłębia się trochę w las żeby
              go dogonić i ostrzec go, że chodzenie wieczorem przez ten las jest niebezpieczne
              z uwagi na różne osoby, które się tam kręcą. wtedy niespodziewanie, kiedy Ange
              ma już wracać do domu chłopak uderza ją kamieniem i zamordowuje.

              w poniedziałek Faith jest spóźniona do szkoły i musi sobie skrócić drogę idąc
              przez las. robi to niechętnie, bo nawet w dzień nie jest tam zbyt bezpiecznie.
              wtedy natyka się na ciało Angelene. zaczynają się przesłuchania na policji.

              po pogrzebie Ange, Faith zaczyna objawiać się duch zamordowanej. na początku
              Faith jest tym rzecz jasna przerażona i odwiedza kilka razy psychologa. jednak
              spotkania ze specjalistą nic nie dają i kiedy Angelene po raz kolejny błaga
              Faith żeby zeznała na policji, że od kilku dni kręcił się tu dziwny facet (ten
              który zabił Ange) dziewczyna się zgadza. nic więcej jednak nie może zrobić, nie
              zezna, że widziała jak chłopak rozmawia i idzie do lasu z Ange, bo są
              świadkowie, którzy mogą potwierdzić, że tego dnia była u swojej rodziny,w innym
              mieście. w okolicy, w której mieszkają nie ma też monitoringu.

              wkrótce okazuje się, że policja ma już podejrzanego. są pewni jego winy. jest on
              jednak niewinny, to przyjaciel Angelene, który miał co prawda motyw, ale nic
              złego jej nie zrobił. wtedy Faith postanawia, że zbierze dowody obciążające
              prawdziwego mordercę.

              mniejsza o to jak to zrobi. na końcu okazuje się, że morderca był handlarzem
              narkotyków, a w kotce była ukryta kokaina. okazuje się też, że na zbliżającej
              się 'wystawie psów i kotów', na której miano przekazać kotkę miało znajdować
              się jeszcze wiele innych takich samych 'towarów', które miano przekazać na
              przewiezienie do USA.

              to tyle, jak ktoś będzie krytykował, to błagam: delikatnie.
              • monroe_ Re: . 14.06.10, 16:05
                I rozdział


                Mama była w mieszkaniu, dlatego drzwi były otwarte. Dochodziła szesnasta i z
                kuchni rozchodziły się zapachy obiadu. Faith od razu skierowała się do swojego
                malutkiego pokoiku na poddaszu, którego największą powierzchnię zajmowało
                wielkie łóżko. Było wygodne, ale Faith wolałaby mieć nowe, mniejsze, bo wtedy
                byłoby więcej miejsca żeby wstawić do pokoju biurko. Teraz jeśli chciała (a
                raczej musiała)odrabiać lekcje mogła robić to tylko w sypialni rodziców.

                Kiedyś obecny pokój Faith zajmowała jej starsza siostra, która kilka lat temu
                wyszła za mąż i się wyprowadziła.Teraz młodsza Brannon próbowała urządzić jakoś
                tą starą klitkę. Ostatnio kupiła wielki plakat Audrey Hepburn, który powiesiła
                na drzwiach.Rodzice nie pozwalali jej używać taśmy, gdyż nie chcieli ryzykować
                zdarcia tapety, gdyby córce znudził się dany artysta, tak więc Faith używała
                szpilek żeby przyczepiać do ścian plakaty muzyków.Nie było tego zbyt wiele, bo
                młoda Brannon oddana była indie rockowym artystom,klasycznemu rockowi bądź
                muzyce electro. Lubiła podkreślać, że tylko DOBREMU electro. Plakaty takich
                artystów rzadko bywały w gazetach młodzieżowych dlatego Faith miała tylko mały
                plakat The Killers i Kings Of Leon, który pozyskała od swojej znajomej, która z
                kolei wzięła go od swojej młodszej siostry. Tuż koło tamtych dwóch spoglądała
                Amy Winehouse i animowani Gorillaz.

                Rzuciła plecak na podłogę, włączyła w odtwarzaczu płytę-składankę, którą sama
                ostatnio ułożyła i obwaliła się z czystym sumieniem na łóżko upajając się
                perspektywą zaczętego weekendu.

                ***

                Angelene rzuciła kamieniem w kierunku rudego kota. Nie tak żeby trafić. Chciała
                go po prostu wystraszyć. Ten pieprzony rudzielec znowu wyjadał karmę jej
                ulubionej kotce- Misi.
                Jak można nazwać tego skubańca. To jest kotka. Tak więc...
                Bomba.

                Z domu Brannonów leciała znowu ta dziwna muzyka. Angelene obiecała sobie kiedyś
                zapytać tamtą dziewczynę jakiego cholerstwa słucha. Nie kojarzyła jej imienia.
                Jej widok był trochę upierdliwy każdego dnia(oprócz wtorku), kiedy wychodziły
                razem z domów i szły tą samą drogą do szkoły. Na szczęście nie chodziły do tej
                samej klasy.
                Angelene nie miała zbyt wielu przyjaciół. Czasami rozmawiała z tym Markiem, bo
                siedziała z nim w ławce na matematyce, a ten dureń nie rozumiał niczego o czym
                mówił nauczyciel i musiała mu tłumaczyć rzeczy z pierwszej klasy. Poza tym była
                jeszcze Jennifer Alier, z którą chodziła na francuski i angielski, ale też nie
                były przyjaciółkami. Po prostu znajomymi. Oprócz tego był jeszcze niejaki Alex.

                Usłyszała,że mama woła ją na obiad. Angelene ścigał już głód. Dzisiaj
                spaghetti-jej ulubione danie. Nie zwlekała więc, tylko poszła pomóc mamie
                nakrywać do stołu.

                • trzpiotka Re: . 14.06.10, 16:26
                  Spoko wink
                  • answer Odpowiedziała mi tylko jedna osoba więc... 15.06.10, 16:14

                    Jeszcze raz wklejam:

                    Najpierw fabuła- 15 letnie Lena i Malwina są najlepszymi przyjaciółkami.

                    Malwinie urodził się mały braciszek więc nici z wyjazdu na jakiekolwiek
                    wakacje, które właśnie się zbliżały... Ale tata Leny w porę wyskoczył z
                    propozycją wyjazdu obu dziewczynek na dwumiesięczne, samotne wakacje w
                    Sopocie. Jednak Lence nie za bardzo podoba się ten pomysł. Jest ona
                    przyzwyczajona do zagranicznego morza i klimatu. Do wyjazdu przygotowuje się
                    ciągle myśląc nie tylko o nudzie, która czeka ja nad Bałtykiem. lecz także o
                    tym że do Sopotu jedzie także chłopak, którego Malwina darzy nieodwzajemnioną,
                    skrytą miłością... Ojj, szykują się kłopoty!

                    Rodzaj- powieść obyczajowa dla nastolatków
                    Narracja- pierwszoosobowa, Lena
                    • answer Re: Odpowiedziała mi tylko jedna osoba więc... 15.06.10, 16:37
                      Kolejny dzień rozmyślałam nad tym co będę robić nad polskim morzem. Bo o
                      Sopocie wiedziałam jedynie tyle, że właśnie nad nim leży. A Bałtyk kojarzył mi
                      się z lodowatą wodą, brudną plażą i ogromnym tłokiem. Te ponure przemyślenia,
                      przerwał mi przenikliwy dźwięk telefonu. Dzwoniła Malwina.
                      - Tak, jasne że możesz przyjść. - powiedziałam do słuchawki niechętnie.
                      Koleżanka to chyba wyczuła, ale zaraz się zreflektowałam. Nie chciałam swoim
                      ciągłym jęczeniem zniszczyć jej humoru, wynikającego zapewne z tego że gdyby
                      nie pojechała ze mną, siedziałaby przez dwa miesiące ze starymi i małą
                      siostrą. Po skończeniu rozmowy, wyszłam na chwilę do ogrodu. Urwałam z drzewa
                      parę niedojrzałych jeszcze wiśni i od razu pochłonęłam je z zapałem. Były
                      pyszne. Wtedy w bramie zobaczyłam stojącą, rozanieloną Malwinę. Wyglądała
                      ślicznie; gęste, złociste włosy łagodnie opadały na jej ramiona przykryte
                      białym T-shirtem. Na nogi miała założone dżinsowe szorty i sandały- rzymianki.
                      Gdyby teraz zobaczył ją ten jej Krystian, oszalałby z miłości.
                      - Hej!- krzyknęłam. Moja przyjaciółka spojrzała na mnie nieobecnie.
                      - Hej. - wydukała cicho. Wyczułam że coś się stało.
                      - Co jest?
                      - Nic... Tylko dowiedziałam się gdzie Krystian jedzie na wakacje...
                      - No gdzie?- zdenerwowałam się lekko.
                      - Do Sopotu.- teraz już byłam strasznie wkurzona. To miał być babski wypad, a
                      tu co?
                      Przez całe wakacje, będzie za nami łaził jakiś tam chłopak! tego już było za
                      wiele.
                      - Skąd wiesz?- opanowałam się na chwilę.
                      - Julia mi powiedziała. No wiesz, przecież to jego siostra...- po tej
                      wypowiedzi Malwa uśmiechnęła się figlarnie - Chociaż... to nawet dobrze... On
                      jedzie jeszcze z paczką chłopaków, ale nie będzie tam jego... rudej.
                      - Chodzi ci o Aśkę?
                      - No tak... dziewczyna znowu posmutniała. Kochała się w Krystianie od 5 lat.
                      Przynajmniej od tylu o tym wiedziałam. Przez cały ten czas chłopak nie odezwał
                      się do niej ani słowem.
                      Ona zdolna była nawet oglądać jego dziewczynę, żeby tylko widzieć jego.
                      Szczerze chciałam jakoś pomóc. Jednak nie mogłam...


                      - Kochanie. pośpiesz się! Malwina już jest! -krzyczała moja mama ze schodów .
                      Wyjrzałam przez okno. Rzeczywiście, na podjeździe stał brudny Jeep taty Malwy.
                      Wyszedł z niego właściciel,a po chwili sama dziewczyna.
                      Z samochodu z trudem wyciągnęła zieloną walizkę i czarny plecak. Wspięła się po
                      schodach na werandę i nacisnęła guzik dzwonka. W domu rozległ się irytujący
                      pisk. Moja młodsza siostra, ostatnio bardzo zainteresowana otwieraniem drzwi
                      wejściowych, pobiegła , niczym mały struś do hallu.
                      - Cześć, Kasia- usłyszałam z dołu głos przyjaciółki - Przepuścisz mnie?


                      Na razie to tyle muszę iść na dodatkowy Espaniolsmile Adios Amigos!devil




                      • trzpiotka Re: Odpowiedziała mi tylko jedna osoba więc... 16.06.10, 14:34
                        Dość przyjemnie sie to czyta smile Fajnie, fajnie
    • natalkafer mój wierszyk ;D 15.06.10, 16:46
      napisałam ten wiersz jak miałam 10 lat .
      Oto on:
      Zielony groszku
      Rośnij po troszku
      Pnij się ku słońcu
      Zjem cię na końcu

      Wesoły wietrzyk
      całuje pączki
      czekam cierpliwie
      na pierwsze strączki

      Słonko , biedronka ,
      motyl i mak
      Kto lubi groszek niech
      powie " tak "

      o lool . heheh xd
      • trzpiotka Re: mój wierszyk ;D 16.06.10, 14:35
        Słodkie big_grin
      • ladyanabell Re: mój wierszyk ;D 16.06.10, 20:43
        hah.. jaaaki fajny!!!
        Groszek.. nie no usta same układają mi się w uśmiech.. wink
        big_grin

        to może teraz ja napiszę coś swojego

        Widzisz to mieszkanie,
        słyszysz ten krzyk, a jednak
        nie grzmisz.. Panie.
        Powiedz mi, jak długo to jeszcze bedzie trwało?
        Przecież tyle łez, już sie przez NIĄ wyloło..
        Tyle czar przepełniłniło..
        I nic!
        Nic się nie zmieniło!!
        Wiedziałeś jak będzie,
        i nic nie zrobiłeś..
        Wiedziałeś, a jednak im pozwoliłeś
        Spójrz teraz na ten dom..
        To Twoja wina,
        przec Ciebie on z każdym oddechem dusić się zaczyna,
        przez Ciebie jest nieszczęśliwy,
        przez Ciebie..
        .. bo jesteś niesprawiedliwy!!

        Powstał kidedy miałam 14 lat..
        Jeśli ktoś chciałby interpretacji proszę pisać..
        a Jeśli ktoś chciałby przeczytać moje opowiadanie time-to-life.blog.onet.pl
    • qwerty_ :) 18.06.10, 13:14
      www.new-chapter.blog.onet.pl

      To blog, na którym jest opowiadanie. Co sądzicie? smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka