Jestem debilką...ale nie o to tu chodzi....podoba mi się straaasznie jeden chłopak ale wiem ze to chyba ten któego długo szukałam....jest katolikiem(tak jak ja należy do KSM-u czyli Katolckiego Stowarzyszenia Młodzieży),jest nieśmiały,mądry i wogóle...dzisiaj na marszu rotmistrza pileckiego w Poznaniu ja byłam w diecezjalnym sztandarze a on też był ale nie w sztandarze...no i potem stałam na maksa blisko niego...chciałam się odezwać ale się bałam...widizałam kątem oka że też na mnie patrzy i robił przy tym lekko speszoną minę...jeszcze napewno nieługo go znowu zobacze ale wtedy chce się do niego odezwać...zna moje imię bo z moją siostrą się przyjaźni i ona mu o mnie dużo mówiła...więc pomóżcie mi co mam do niego powiedzieć...ja jestem w 1 gim. a on 1 liceum więc tylko 3 lata różnicy...to nie tak dużo...ale błagam pomóżcie...jeśli już takie coś było(a chyba nie) to kosz ale udzielcie sensownych odpowiedzi....

...z góry dizęki