primas
11.07.10, 09:48
chodzi mi o moment, gdy Bella jest już wampirem i Alice przynosi lustro. No i Bella się ogląda w tym lustrze .
[...]Osoba, którą zobaczyłam w lustrze, była o stokroc ciekawsz od jakichkolwiek słownych potyczek.
Patrzenie na nią sprawiało mi przede wszystkim ogromną przyjemnośc. Nieznajoma wampirzyca była niezaprzeczalnie niezwykle urodzina, tak samo nieziemsko piękna, co Esme czy Alice. Jej twarz bez jednej skazy, bladą jak księżyc, okalała burza gęstych, lśniących, ciemnych włosów. Stała z gracją baletnicy. Ręce i nogi miała silne i gładkie, a jej skóra iskrzyła się delikatnie, połyskując niczym powierzchnia perły.
Ale potem się przestraszyłam.
Czy to miałam byc ja? [...]
A teraz fragment z Księżyca w Nowiu.
[...] Edwarda, jak na wampira przystało, w lustrze nie było widac [...]
I teraz, proszę, powiedzcie mi jakim cudem Bella ujrzała się w lustrze? Przecież wampiry się nie widzą w lustrach? A może te lustro było jakieś specjalne, bo Alice przyniosła je od Rosalie? Ja już sama nie rozumiem.
Co Wy o tym sądzicie?