Z góry mówię, że jeżeli masz dodawać głupie komentarze i tym podobne to stąd
wyjdź i tyle. Jednak jeżeli zostaniesz, przeczytasz i będziesz chciał/a mi
pomóc to bardzo dziękuję. ;*
No więc to dosyć skomplikowane.. Bo z moim przyjacielem znamy się od bardzoo
dawna.. W sumie znaliśmy się już przed zerówką.. Przez tyle lat chodzimy razem
do klasy. ( teraz bd szła do 3 gim ) No i była super, świetnie się we troje (
bo jeszcze nasza przyjaciółka, też od zerówki ) dogadywaliśmy i wgl.. Ostatnio
poszliśmy do tej przyjaciółki na imprezę urodzinową..No i troche sie popiło,
nie byłam trzeźwa, ale ja jestem z tych co myślą racjonalnie nie gadają głupot
tylko prawde co im w sercu i w głowie gra.. No i on sie spytał czy będziemy
razem, nie było mi łatwo no bo dla mnie to dziwne no bo nigdy nie myślałam o
nim w taki sposób, no ale powiedziałam tak.. Było naprawde miło, przytulaliśmy
sie, chodziliśmy za rękę i wgl.. W nocy gadaliśmy itd. A rano, zachowywał się
jak by było wszystko po staremu.. Zdołowało i zszokowało mnie to oporowo..

Nawet sie nie pożegnał, zaczełam zastanawiać się czy dobrze
zrobiłam.. No i tak wieczorem pomyślałam że może on mysli że ja niczego nie
pamiętam, więc napisałam do niego że ja wszystko pamiętam jak by co, on
powiedział że on też, i spytałam się czy to dobrze czy nie, a on że to bardzo
dobrze.. NO ale potem sie nie odzywał.. już dwa dni.. jak byliśmy przyjaciółmi
gadaliśmy całmi wiezorami na gadu codziennie i często sie spotykaliśmy.. o co
chodzi ? to ja coś zrobiłam ?