neti1994
18.08.10, 13:02
Cześć mam taki problem. Moi rodzice często się kłócą a ostatnio doszło do tego, że mama
zabrała mnie i mojego brata do babci na wieś i powiedziała, że to jest przeprowadzka. Ja
nie chcę się przeprowadzać bo tam nie mam koleżanek, nie ma łazienki, internetu,
komputera a nawet kolorowej telewizji!. Do tego pralka jest w złym stanie i jak coś piorę to
w rękach albo muszę jeżdzić do taty.Chcą też wziąć rozwód!. A najgorsze jest to, że moja
druga babcia ( mama mojego taty) jeszcze tatę podburza. Tak więc rodzice zaczęli się
wyzywać od ku**, chu**, szmat itd. do tego nawzajem twierdzą, że jedno drugiemu
życie zmarnowało.
Wczoraj tata wyzwał mnie od nierobów i powiedział, że jak przychodzimy do niego (ja i
brat bo mamy nie chce na oczy widzieć z resztą wzajemnie) to tylko po to żeby sie nażreć
i nabrudzić, dosłownie tak to ujął. Jakby tego było mało to się jeszcze inne problemy
pojawiają m.in. tata ostatnio dużo pije i nie wie co robi po pijanemu a mama doszła do
wniosku, że większość naszych rzeczy zostawimy bo u babci nie ma na nie miejsca. Dodała
też, że może weźmiemy je za parę miesięcy. A i jeszcze jak ostatnio odkupiłam książki od
koleżanki to tata nawet złotówki nie dał bo powiedział, że teraz utrzymuje nas mama. To
jest chore i nie wiem co o tym myśleć. Po tym wszystkim niektórzy mówią, że mój tata nie
jest wart tego, żeby mówić do niego "tato" i że powinnam zerwać kontakty z rodziną z
jego strony. Ale przecież to nadal mój tata i to mnie najbardziej boli. W ogóle często
płaczę albo kłócę się z mamą nie wiadomo o co. Myślałam żeby pójść do psychologa bo
już sobie z tym rady nie daję no ale przecież to nic nie zmieni tyle, że się wygadam. Może
macie jakiś pomysł jak mi pomóc?. I proszę nie myślcie, że jestem egoistką bo wiem, że ta
sytuacja jest trudna nie tylko dla mnie.
PS: Sorry jeśli zrobiłam jakieś błędy, bo ostatnio jestem w złym humorze i myślę o
niebieskich migdałach. A i jeszcze jedno, proszę nie kasujcie tego wątku.