ayuu_iero
12.01.11, 18:47
A więc:
Wczoraj przyszłam do szkoły z nazwijmy... Darią i ona powiedziała mi, że nie ma klucza z szafki przy sobie więc pozwoliłam jej dać kurtkę do swojej. Była ostatnia lekcja- wf, ona nie ćwiczyła, ja tak i sobie wzięła klucz i poszła z Anią wziąć swoją kurtkę. Gdy ją wyjmowała wypadły z niej moje rękawiczki (wiem wiem może będziecie uważać to za śmieszne- tyle zachodu o głupie rękawiczki, ale one nie były jakieś byle jakie z targu za 2 zł tylko za 40 z przesyłką i na dodatek były prezentem... ;/ ) Ania zauważyła to ale nie powiedziała Darii, że coś spadło, a Daria zamknęła szafkę i poszły. Ja przychodzę po lekcji i szukam rękawiczek i ich nie ma! Ani w szafce, ani u sprzątaczek, na ziemi też ich nie było: po prostu ktoś je wziął.
Dzisiaj pytam się Ani (Darii nie było w szkole) czy czasem Darii nie wypadło coś z szafki to ona opowiada że wypadło, ale nie podniosła i nie wiadomo gdzie to jest. Piszę sms do Darii co teraz z tymi moimi drogocennymi (xD) rękawiczkami, a ona mi na to, że odda mi kasę za nie, ale Ania za to że jej nie powiedziała o tym ma zapłacić połowę. Ania nie chce tego zrobić, bo przecież ona tylko widziała te rękawiczki no i była kłótnia smsowa z której dowiadywałam się że Ania grzebała mi w telefonie gdy ćwiczyłam na wf i gadała o mnie głupie rzeczy. Ania zaś mi pisała, że mam nie wierzyć Darii, że ona wyolbrzymia wszystko i przyznała się do tego grzebania w telefonie i zaproponowała żebyśmy jutro się przeszły do dyrektora obejrzeć monitoring z szatni (Daria mówi że Ania też grzebała w mojej szafce i w sumie nie wiadomo kiedy wypadły rękawiczki). Gdy Daria się o tym dowiedziała natychmiast mi napisała smsa, że ma nas gdzieś i mi zapłaci za te rękawiczki żeby nie było afery o jakąś pierdołę. A przy okazji zwyzywała Anię i po paru takich smsach napisała mi że jestem łatwowierna, wszystko mi się da wmówić. A moim zdaniem właśnie ona czuje się winna, bo się wysila pisząc 5 smsów na raz praktycznie o tym samym i bojąc się widocznie tego nagrania monitoringu. Poza tym moi rodzice i ja też nie widzimy powodu dla którego Ania miałaby płacić połowę, bo to Darii dałam klucz i ona była odpowiedzialna za te rzeczy w szafce. Jutro ma mi dać kasę(taa pewnie swoją połowę ;//), ale ja nie wiem jak się zachowywać! Przez rok byłyśmy przyjaciółkami, ale potem w głowie jej chłopcy, puder itp ;/ a nie wiem której ufać, bo one są w sumie na tym samym 'poziomie': sprytne, przebiegłe,łapią za słówka, wybuchowe itd. ;/
Boję się po prostu iść jutro do szkoły! Pomóżcie! Nie mam pojęcia co jej mówić i co jeśli nie odda drugiej części kasy? ehhh........