szaman
17.12.11, 23:11
Ewidentnie potrzebuje pomocy. Chodzę do klasy maturalnej i ogólnie przeżywam bardzo trudny okres. Od września zaczął się jakiś ogólny dyskomfort, ale od ostatnich dwóch tygodni mam antypatie do wszystkiego. Ale nie jest to chwilowa niechęć do świata, ja na prawdę nie mogę ... no nie wiem to jest koszmarne uczucie. Pewnie większość z was nawet nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Ryczę cały czas, nie chce mi się jeść, nie mogę się na niczym skoncentrować, czuję niechęć do siebie, nic mnie nie cieszy, nie chce mi się z nikim gadać i co najgorsze odechciewa mi się wszystkiego.
Dzisiaj chyba po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że coś jest ze mną nie tak. Zrobiłam sobie jakiś durny test na depresje (a właściwie 10 durnych testów dla pewności) i wychodzi mi, że mam problem.
Dobra, wiem, że coś się kroi, ale jak ja mam powiedzieć komuś, że ze mną coś jest nie tak. Boje się, że mnie wyszydzą, powiedzą, że rozczulam się nad sobą.
Z drugiej strony oni powinni już zauważyć, że źle się czuje, skoro non stop mam spuchnięte oczy od płaczu, nic nie jem, siedzę bezczynnie i praktycznie nie wychodzę z pokoju.