Więc z dnia na dzień zauważam, że przybywa postów o tematyce miłosnej. To jest zrozumiałe że macie swoje miłostki ale jest to również irytujące. Wiek kotkowiczek mieści się średnio w przedziale wiekowym 10-15 lat no i w górę. Ale starszych nie uznaję bo one już są dojrzalsze i raczej nie spowiadają się na publicznym forum. A więc przechodzę do sedna sprawy...
Otóż, rozumiem was, macie swoje miłości i wgl ale nie bierzcie ich tak do siebie. Jesteście w wieku dojrzewania i wiem że swoje ZAUROCZENIA traktujecie jako wielką miłość. Ale spójrzcie na sprawę tak: No dobra jesteście już z tym swoim wymarzonym chłopakiem i co? Będziecie się całować, chodzić na jakieś spotkania? Co wam to da? Rozumiem, fajnie mieć chłopaka ale pomyślcie, że za kilka dni, tygodni zerwiecie i po co przeżywać to rozczarowanie, narobić sobie nadziei i wgl?

Ja miałam tak wielokrotnie, aż do dnia dzisiejszego. Uświadomiłam sobie, że w moim wieku w ogóle nie ma miłości, są tylko zauroczenia. Lepiej się bawić(w sensie że imprezy czy coś), spotykać z kumplami i takie różne. Bo przed chodzeniem jest fajnie bo się kolegujecie i wgl a jak już zaczniecie być z tym chłopakiem w związku i skończy się to za jakiś czas to nie wrócicie to poprzedniego kontaktu który was łączył z nim. Oddalicie się od niego i utracicie z nim znajomość. Bo tak właśnie wygląda wasza znajomość po zerwaniu. Ale po co to tracić? Pomyślcie sobie moje drogie kotkowiczki, czy nie lepiej zatrzymać się na zwykłej przyjaźni...

)