• szysza_xd ;) 06.09.09, 16:13
      Rany, ale się wciągnęlam!! Ale powiem ci, że świetnie piszeszi że masz szanse
      na zostanie pisarka;**
      Bardzo proszę o dedyka, jesli mozna, bo ja teraz tez jestem twoja
      fanką!!!kisskisspiwopiwopiwo
      • szysza_xd Re: ;) 13.09.09, 19:46
        co jest?? czemu tak cicho?? Tylko nie mow mi shugo, że to juz koniec cryingcryingcrying
        • sweetashley Re: ;) 14.09.09, 20:56
          Swietne !!!nadal chce wiecej!!!! ;]];]]]
    • shugo_chara_15 Re: ;) 15.09.09, 10:26
      Nie nie nie !! to nie koniec xDD. po prostu nie mam veny ostatnio i czasu by
      pisać... smile) Część dalsza na pewno będzie tylko teraz jestem chora i nie mam na
      to siły. Może jak sie skupie to coś napisze obiecuje. !
      • elf97 Re: ;) 17.09.09, 13:50
        Masz talent naprawdę !!!!!
        Przeczytałam już prawie do końca i to jest super !!!!! kisskisskisskisskiss
        i jakbyś mogła to poprosię dedykację kiss kiss
        Czekam na następne części kiss
        • shugo_chara_15 Re: ;) 17.09.09, 16:02
          Dziewczyny doczekałyście się. Dzisiaj po emisji mojego ulubionego serialu
          BrzydUla Przepisze kolejną część która zajmuje 22 strony w moim
          zeszyciku. Czyli tak gdzieś koło 19:00 Powinno wszystko być smile Pozdrawiam,
          dziękuje za komplementy i przepraszam za opóźnienia z powodu szkoły i choroby...
          ;/sciana
          sercesercesercekisskiss
    • dakota_ Re: Książka 17.09.09, 16:09
      napisz więcej xD
      może założ stronę .
      naprawdę masz talent ; ***
      • shugo_chara_15 Re: Książka 17.09.09, 16:10
        dakota jaką strone ? Chodzi ci o bloga ? Nieee dziękuje xDD.
        • szysza_xd Re: Książka 17.09.09, 17:44
          nareszcie się doczekamwink) Tylko proszę z dedykacja dla mnie ;**
          • shugo_chara_15 Re: Książka 17.09.09, 21:00
            No dziewczyny xDD. Rozdział VIII nadchodzi smile
            Z dedy dla : szysza_xd, sweetashley, elf97. Miłego czytania smile

            Rozdział VIII
            "Uwięziona"


            Ocknęłam się w ciemnym, ciasnym miejscu. Było duszno, zimno i słyszałam tylko
            hurkot silnika. To chyba bagażnik...
            Miałam związane ręce i nogi, w ustach jakąś szmatę, która tłumiła każdy mój
            krzyk, a oczy zasłonięte przepaską. Strasznie bolał mnie tył głowy. Pewnie po
            tym mocnym uderzeniu. Co się teraz ze mną stanie ? Czy to będzie mój koniec ?
            Oczy zaszły mi łzami, a te znajdując lukę między przepaską, a moją skórą
            pociekły mi po policzkach. Tak ma zakończyć się mój żywot ? Już widzę te
            nagłówki - "młoda kobieta w ciąży zamordowana". Właśnie ! Co się stanie z moim
            maleństwem ? Czy Tom zabije także i je ?
            Wjechaliśmy na wyboistą drogę pokonując tory kolejowe. Za każdym razem kiedy
            kierowca wjeżdżał w dziurę uderzałam głową o coś bardzo twardego. To była chyba
            gaśnica, która robiła za prowizoryczną poduszkę. Byłam cała spocona,
            zdezorientowana. Kręciło mi się w głowie. Więzy na nadgarstkach coraz bardziej
            wżynały mi się w skórę, a lewa ręka na które leżałam cała mi zdrętwiała. Byłam
            zwinięta jak najbardziej się dało. Chwila! Przecież w tylnej kieszeni mam
            komórkę! Oby Tom mi jej nie zabrał. Szybko chwyciłam odrętwiałymi dłońmi tylną
            kieszeń moich dżinsów. Na szczęście telefon był na swoim miejscu. Wcisnęłam
            dwukrotnie zieloną słuchawkę, miejąc nadzieję, że ostatni wybierany numer
            należał do Pittera. Po chwili dobiegł mnie znajomy głos.
            - Angie ? - odezwał się. Dzięki Bogu to Pitter! Ale jak ja mu cokolwiek
            odpowiem. Przez tą szmatę nie mogę wydusić słowa, do tego nic nie widzę, jest
            zimno i brakuje mi już powietrza.
            - Angie?! Gdzie jesteś ?! Halo ! - krzyczał. Błagałam tylko, by się nie
            rozłączył, żeby chociaż domyślił się co się stało. Niespodziewanie samochód
            energicznie podskoczył na wyboistej drodze i telefon wypadł mi skostniałych
            dłoni. Usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia. Cholera! Krzyknęłam sobie w
            głowie. Przepaska na oczach cała przesiąknięta była moimi łzami. Była bardzo
            mocno zaciśnięta na moich oczach, a każdy ruch dłońmi sprawiał mi ból. Nie
            poddawałam się. Nogami z całej siły kopałam w nieruchomą klapę bagażnika.
            Szarpałam ramionami mając nadzieje, że węzeł choć troszeczkę się poluźni,
            niestety moje wysiłki poszły na próżno. Spędziłam tak ok. godziny, już nie
            miałam czym oddychać, a płuca kuły mnie niemiłosiernie z braku powietrza. Tak,
            to chyba koniec. Przepraszam Cię maleństwo, że nie byłam w stanie nas obronić.
            Jestem za słaba...

            Samochód zatrzymał się. Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi pasażera i
            kierowcy, potem odgłosy kroków na nierównej ziemi. Chyba żwirze. Ciężkie kroki
            dwóch mężczyzn zbliżały się do mnie. Ze strachu zastygłam w bezruchu, udając
            nieprzytomną. Klapa w końcu otworzyła się i mogłam wziąć głęboki oddech ale
            powstrzymałam się, by nie zdradzić, że jestem tu obecna.
            - Jak myślisz kiedy się obudzi ? - zapytał znajomy męski głos, ale nie mogłam
            sobie przypomnieć do kogo należy.
            - Nie wiem, nie obchodzi mnie to - westchną drugi. Ten głos rozpoznałabym
            wszędzie. To był Tom.
            - Zabierzmy ją stąd zanim się ocknie- dodał po chwili pierwszy mężczyzna.
            Pochylił się nade mną. Był tak blisko, że czułam jego oddech na mojej skórze.
            Jego dłonie, mimo chłodu jaki panował na zewnątrz były gorące. Dotkną mojego
            policzkach, w miejscu gdzie po łzach został tylko biały proszek.
            - Płakałaś... - wyszeptał do mnie. Tak jakby wiedział, że już nie śpie. Silne,
            delikatne dłonie złapały mnie za talię i podniosły do góry. Mężczyzna przewiesił
            mnie sobie przez ramię tak, że twarzą ocierałam o tylną część jego zimowej
            kurtki. Dostałam gęsiej skórki. Było z dziesięć stopni mrozu, a ja miałam na
            sobie tylko cieniutki sweterek z jesiennych wyprzedaży. Moje ciało bujało się w
            rytm jego kroków.

            Weszliśmy do dużego pomieszczenia - wywnioskowałam to po echu kroków. Podłoga
            była mokra. Śmierdziało pleśnią i stęchlizną. W środku w cale nie było cieplej
            niż na zewnątrz. Magazyn. Może jakaś stara fabryka. Mężczyzna zrzucił mnie na
            betonową płytę, twarzą uderzyłam o jej chropowatą powierzchnię ścierając sobie
            policzek. Nieznajomy delikatnie poluzował więzy na moich rękach. Teraz czułam
            wyraźnie jak otarte miejsca pieką mnie jak żywy ogień. Obrócił mnie na plecy
            wyjął knebel z ust i rozwiązał nogi. Może zlitują się nade mną choć trochę?
            Dalej udawałam nieprzytomną mimo bólu mojego policzka i płonących otarć.
            - Co z nią zrobisz, jak już się obudzi? - zapytał nieznajomy głos. Usłyszałam
            jak Tom podchodzi do płyty na której leże z prawej strony.
            - Jeszcze nie wiem, ale suka zapłaci mi za wszystko - powiedział z charkotem w
            gardle. Dłonią zaczął głaskać moje włosy, później zewnętrzną częścią dłoni
            przejechał mi po skroni, policzku i żuchwie. Czułam jego śmierdzący oddech na
            moim policzku. Już chciał mnie w niego pocałować kiedy mimowolnie uchyliłam się
            i zacisnęłam zęby.
            - O proszę, ktoś tutaj wcale nie śpi - zadrwił ze mnie odwracając się do mnie
            plecami. Słyszałam jak ścisza się jego głos.
            - Czego ode mnie chcesz !? - krzyknęłam z nienawiścią. Miałam ochotę wydrapać mu
            oczy! Oh, gdybym była wolna i cokolwiek widziała !
            - Czego chcę ? - powtórzył moje pytanie - Czego chcę ?! - krzyknął i dobiegł do
            mnie na odległość centymetra. - Chcę tego co nosisz w sobie, to co powinno być
            moje a nie jest ! - złapał mnie za podbródek i pocałował. Gdy tylko oderwał ode
            mnie swoje usta naplułam mu w twarz, jednak gorzko tego pożałowałam. Uderzył
            mnie z pięści z taką siłą, że aż wyplułam z ust moją krew.
            - Chyba trochę przesadzasz - odezwał się nieznajomy mężczyzna.
            - Zamknij się !! - krzyknął na niego Tom. Podskoczyłam ze strachu na betonowej
            płycie. Jeszcze nigdy w życiu się tak nie bałam. Nie o siebie, lecz o dziecko
            które nosiłam pod sercem. W głębi duszy modliłam się by nic mu nie groziło.
            - No i co teraz ze mną zrobisz ? - zapytałam wypluwając z ust kolejną partię
            krwi. - Zmusisz mnie do bycia z Tobą - zaśmiałam się sarkastycznie - To nie ja
            kazałam Ci mnie zostawać, sam tak wybrałeś ! - Znowu dostałam w twarz tym razem
            z otwartej dłoni. Miałam gdzieś ten ból. Dalej śmiałam się jak najęta i nie
            mogłam się powstrzymać. Tom wpadł w szał. Usiadł na mnie okrakiem i złapał mnie
            a szyję. Próbował mnie udusić, po czym znów uderzył mnie z pieści w twarz.
            Poczułam lepką, ciepłą cieć na moich ustach. Zemdlałam.
            • shugo_chara_15 Re: Książka 17.09.09, 21:03
              *
              Przyszedłem do domu bardzo zmęczony. Światła wszędzie były zgaszone, co mnie
              zdziwiło. Zawsze świeciła się lampa w salonie.
              - Wróciłem - krzyknąłem, ale przywitała mnie tylko głucha cisza. Pewnie Angie
              już spała, w końcu ciąża bardzo absorbuje jej energię. Zdjąłem z siebie grubą,
              zimową kurtkę i odwiesiłem ją na drewnianym wieszaku z prawej strony wejścia.
              Tóż obok był włącznik światła. Wcisnąłem go dwukrotnie, ale nie zareagował.
              Korki pewnie wysiadły - pomyślałem i powłóczystym krokiem ruszyłem do kuchni po
              latarkę. Po omacku znalazłem ją w 3 szufladzie kuchennej szafki. Jej światło
              oślepiło mnie. Moje oczy potrzebowały chwili by się przyzwyczaić. Zszedłem po
              stromych, drewnianych schodach do ciemnej piwnicy. Od razu zauważyłem srebrną
              skrzynkę z bezpiecznikami na przeciwko mnie. Włożyłem latarkę do ust, uchyliłem
              drzwiczki i włączyłem kolejno sześć bezpieczników. Zdziwiłem się. Przecież
              bezpieczniki nie wyłączają się wszystkie naraz. Ciekawe co z Angie. Pokonałem
              dwie partie schodów zanim dotarłem do sypialni. Łóżko było puste.
              - Angie, jesteś w domu? - krzyknąłem. Nikt nie odpowiadał. Bez namysłu zacząłem
              rozglądać się po całym domu. Łazienka, gabinet - puste. Druga łazienka, ogród,
              pokój dziecka - puste. Wszedłem do salonu i zobaczyłem to czego nie zauważyłem
              we wcześniejszych ciemnościach. Nasze zdjęcia, które stały na kominku były
              zrzucone, pogrzebacz leżał na ziemi, tak samo jak lampa, która zawsze dawała
              światło. Chwyciłem pogrzebacz, by odłożyć go na miejsce. Złapałem go za jeden
              koniec i zobaczyłem plami jakie po sobie zostawił. Angie - pomyślałem. Moje
              przerażone oczy utkwione były na rubinowych kropelkach, a ręce upuściły to co
              trzymały. Panicznie zacząłem szukać telefonu komórkowego i wykręciłem 112.
              Piętnaście minut później usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je.
              - Dobry wieczór - przywitał się policjant zdejmując z głowy swoją czapkę.
              - Dobry wieczór - powiedziałem przygnębiony.
              - To Pan mnie wzywał ? - zapytał przechodząc przez próg mojego domu i
              zatrzymując się tuż za nim.
              - Tak, to ja dzwoniłem - odpowiedziałem pokazując mu by usiadł na kanapie.
              - No więc o co chodzi - powiedział siadając.
              - Ktoś porwał moją narzeczoną.
              - Kiedy to sie stało ? - ciągną dalej wyciągając swój czarny notatnik.
              - Nie wiem dokładnie. Kiedy wróciłem do domu Angie już nie było. - powiedziałem
              z rękoma na głowie, z łokciami opartymi o kolana. Ze zdenerwowania gardło
              skręciło mi się w supeł i nie mogłem przełknąć nawet śliny, a ręce trzęsły mi
              się z każdym ruchem.
              - Podejrzewa Pan kogoś ? - policjant zaczął coś notować.
              - Myślę, że to jej były chłopak Tom, ale nie wiem jak ma na nazwisko. Angie w
              ogóle mi o nim nie opowiadała, z resztą zaraz płakała. Od kilku tygodni dręczył
              mnie telefonami i groził Angie śmiercią.... Boż... Jeżeli coś jej się stanie...
              - urwałem kiedy tylko usłyszałem dzwonek mojego telefonu.
              - Angie ?! - krzyknąłem ale nikt nie odpowiedział. W słuchawce słyszałem tylko
              hurkot starego silnika.
              - Angie ! Gdzie jesteś ?! Halo ! - krzyczałem, ale nikt nie odpowiedział.
              Niespodziewanie sygnał został przerwany.
              - Wiezie ją gdzieś... Trzeba ją odnaleźć ! Jeśli coś jej zrobi, to przysięgam że
              zabije tego pieprzonego psychola ! - znów krzyknąłem rzucając telefonem o
              podłogę. Ten rozpadł się na miniaturowe części. Ale telefon nie był teraz ważny.
              Chce z powrotem ją i moje dziecko, bez względu na konsekwencje. Choćbym miał go
              zabić, odzyskam ją.
              - Spokojnie za 48 godzin zaczniemy jej szukać. - powiedział policjant ruszając w
              kierunku wyjścia.
              - za 48 godzin! Żartuje Pan ?! Ktoś porwał moją narzeczoną, grozi jej śmierć, a
              Pan mówi, że za 48 godzin zaczniecie jej szukać ? Za dwa dni to ona może już nie
              żyć, a w tedy będziecie mieć 3 trupy nie tylko jednego ! - wrzeszczałem. Byłem
              taki wściekły, że mógłbym z byle powodu zabić teraz każdego. Byłem gotów rzucić
              się na policjanta i udusić go za to co przed chwilą powiedział.
              - Niestety nic nie poradzę, takie są procedury - wzruszył ramionami - Będziemy
              robić co w naszej mocy, by tylko odnaleźć Pana narzeczoną całą i zdrową -
              powiedziawszy to wyszedł zakładając swoją niebieską czapkę.
              - W dupie mam te wasze procedury ! Jeżeli jej coś się stanie, oskarżę was o
              zaniedbanie spraw służbowych! - krzyknąłem mu na odchodne. Ze wściekłości
              zrzuciłem wszystkie rzeczy ze szklanego stolika do kawy na podłogę. Stłukł się
              też ulubiony wazon Angie, w którym codziennie stawiała świeże kwiaty. Kocham Cię
              Angie i przysięgam, że Cię odnajdę, chociażbym miał przepłacić za to własnym
              życiem. Z bezsilności zacząłem płakać jak małe dziecko. Usiadłem na kanapie i
              schowałem twarz w dłoniach. To nie może być koniec...
              *

              Ból ran które miałam na twarzy szybko obudził mnie z nieprzytomności. Nie miałam
              już związanych rąk za plecami lecz przywiązane do starego pręta tóż za moją
              głową. Moje oczy nie widziały światła od ok. 5 godzin. Opaska ciągnęła mnie za
              włosy, a parciany pasek urażał mnie w otarcia na nadgarstkach. Czułam jak coś
              gorącego spływa mi po skroni i na usta. To była krew. Moja krew. Cała obolała
              ledwo żyłam. Było mi potwornie zimno. Dopiero teraz zorientowałam się, że nie
              mam już na sobie mojego swetra, tylko top na ramiączkach. Nogi miałam wolne
              dlatego od razu skuliłam je jak najbardziej mogłam i wstałam do pozycji
              siedzącej. Usłyszałam czyjeś ciche kroki, które stopniowo się zbliżały.
              Nieznajomy mężczyzna podszedł do mnie i złapał za brodę, jednak szybko się
              wyrwałam i zatrzęsłam z zimna. Byłam przerażona. Łzy znowu ukradkiem pociekły mi
              po policzkach raniąc mnie przy tym. Słone łzy miałam teraz na swojej poranionej
              twarzy, która zapewne jest teraz bardziej zmasakrowana niż u zawodowego boksera.
              - Spokojnie nie zrobię ci krzywdy - powiedział aksamitnym głosem. Wciąż nie
              miałam pojęcia do kogo on należy. - Przyszedłem opatrzyć twoje rany - dodał
              rozdzierając jakieś papierowe opakowanie. - Gdybyś teraz widziała swoją twarz...
              Pewnie boli... - powiedział przykładając mi do policzka wilgotną gazę.
              Mimowolnie drgnęłam, ale nie wydałam z siebie żadnego dźwięku, miałam nadzieje,
              że w końcu mnie wypuszczą.
              - Przepraszam... - zaczął gdy skończył przemywać moje liczne rany.
              - Za co ? - zapytałam ledwo słyszalnym głosem.
              - Przepraszam, że nie broniłem cię przed tym bydlakiem... - dodał podając mi
              kubek lodowatej wody. - Nie mogłem patrzeć jak ten bydlak zaczyna cię okładać,
              dlatego dostał ode mnie po pysku i teraz go nie ma. Nic Ci nie zrobił ? -
              zapytał troskliwie. Przecząco kiwnęłam głową.- Mogę rozwiązać ci oczy jeśli
              chcesz. - znów pokiwałam tylko głową w lewą i prawą stronę. Czyżby ten facet
              miał jednak serce ? - I pomyśleć, że kiedyś, skończę jako porywacz. - Mężczyzna
              usiadł tóż obok mnie na betonowej płycie.
              - Co się teraz stanie ? - płakałam - Czy on mnie zabije ? - ciągnęłam w agonii.
              - Nie wiem, ale ja nie chce być w to wplątany. Nie chcę mieć przez to kłopotów.
              Nie skrzywdzę Cię nawet jeśli bym chciał. Nie jestem damskim bokserem, jak Tom.
              - powiedział łapiąc mnie za skostniałą dłoń.
              - Może będzie Ci odrobinę cieplej - Mężczyzna ściągną z siebie swoją kurtkę i
              okrył nią mnie.
              - Gdzie jesteś, łajzo ? - krzyknął Tom, a ten straszliwy hałas rozległ się
              echem po całym pomieszczeniu. - A, tu... Spoufalasz się z naszą Panią Davis. -
              zaśmiał się sarkastycznie. - Co, już się zakochałeś? - zapytał podchodząc do
              niego bardzo blisko. Słyszałam każdy ich oddech.
              - Nie drwij ze mnie Tom - powiedział nieznajomy mężczyzna. - Nie ręcze za
              siebie. - dodał.
              - Ojjj już się boje, tchórzu !- tom zaczął naśladować kurczaka. Słyszałam jak
              Nieznajomy wyciąga coś zza paska od spodni i metaliczny dźwiek dobiegł moich
              uszu. Pistolet !.
              - Proszę Cię nie rób tego ! Nie warto niszczyć sobie życia przez takiego świra
              !- krzyknęłam.
              - Lepiej jej posłuchaj Greg, dobrze gada, chociaż jest kretynką. - powiedział
              Tom z drwiną w głosie.
              - Zamknij się słyszysz ! - wrzasnął Greg. Usłyszałam strzał. Serce na
              • shugo_chara_15 Re: Książka 17.09.09, 21:10
                Serce na chwilę mi stanęło. Nie mogłam wydysić z siebie ani słowa. W końcu
                rozległ się mój krzyk.
                NIEEEEE !!!!.
                • eska Nie no ! 23.09.09, 19:33
                  AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.... Zajefajne ! Dobrze
                  że to nie jest jakaś sielanka ;] Radziłabym ci dać to na jakiegoś bloga wink
            • miqusia Re: Książka 17.09.09, 21:03
              oo, dodałaś złotko . a będzie jeszcze jeden dedyk dla mnie ? X D
              • shugo_chara_15 Re: Książka 17.09.09, 21:04
                Zapomniałam... Dedyk jeszcze dla Miqusi big_grin <33sercekiss
    • miqusia książka shugo ; x 17.09.09, 21:01
      szybko, spóźniaku drogi < 3
      • shugo_chara_15 Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:06
        miqusia było tak późno bo malina mnie zagadywała na gg co to są PENISÓWKI xDD.
        • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:07
          aaaa... napisałaś ;ddd <3333
          • miqusia Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:09
            malins !
          • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:09
            a penisówki - tenisówki xdd wielka filozofia xdd
            • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:10
              a teraz nie mam love.sick tylko love_sick ;d bo mi hasło zabrali
              ;/// xd
              • shugo_chara_15 Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:12
                Haha big_grin Chciałaś o sobie to masztongue_out smile <3 love jak ja cie lovam xDD.
            • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:10
              miqqqqu <333
              • miqusia Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:12
                zabrali ? ! XD mwaahha, a malins sobie czemu nie zrobiłaś < 3
            • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:11
              miquuuuu <333
              • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:12
                miqu nie myślałam o tyym xd
                • love_sick Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:14
                  miqusia na czat i to już !! xD
                  • miqusia Re: książka shugo ; x 17.09.09, 21:23
                    pięknie, pięknie, pięknie .



                    malins, teraz doczytałam ; q
                    • elf97 Re: książka shugo ; x 18.09.09, 16:49
                      super że dodałaś !!!
                      pięknie kisskiss Czekam dalej kiss
                      • sysiek4444 Re: książka shugo ; x 18.09.09, 17:13
                        No , super <3
                        Wreszcie , nie moglam sie doczekac suspicious
                        Jak to czytalam to mi sie ryczec chcilalo ze strachuu !
                        Brrr.....
                        Dobrze ze ten nieznajomy zabil tego gada -.-
                        czasem myslalam ze to Pit czy jak mu tam xd
                        ale akurat nie bo przeciesz pit ... byl gdzie indziej....ehh ciekawe kto to ... big_grin
                        • szysza_xd Re: książka shugo ; x 18.09.09, 19:07
                          no tez się nie moglam doczekac, ale nareszcie jest, jestem pelna podziwupiwopiwo
    • sophie_ Książka 18.09.09, 19:11
      a ty dalej piszesz, Shugo ?

      tęsknię <33 dawno nie gadałyśmy crying
      • sweetashley Re: Książka 18.09.09, 21:18
        Shugo myslalam ze zapomnisz o dedykacji dla mnie tongue_out a tu nie tongue_out i Jestem ;d;d;d
        <br />
        Wiec musze ci powiedziec ze naprawde b.dobry rozdzial ..jestem z Ciebie dumna
        tongue_outtongue_out Czekam na cala ksiazke tongue_out ale mam nadzieje ze to potrwa dlugo bo ja nie
        chce zeby sie skonczyla wink<br />
        <br />
        Twoja Psychofanka kiss***
        • shugo_chara_15 Re: Książka 21.09.09, 18:18
          No nie wiem czy tutaj całą tą "książkę" opublikuję... bo przecież jak cała
          będzie w necie to nikt jej nie kupi xDD. a wyobraźnia tylko ostrzy pazurki na
          kaskę jako moja menedżerka xDD.
          Sweetashley moja druga psychofanko mam nadzieje że cie nie zawiode
          tongue_outserceserce Pozdrawiam cięę ;***
          • sysiek4444 Re: Książka 21.09.09, 18:23
            Shugo kochanie kiedy bedzie nastepny rozdzial ?!
            Oby jak najszybciej
            bo twoja psychofanka sie nie doczekuje xd
            czy jak tam xd
            • shugo_chara_15 Re: Książka 21.09.09, 18:27
              Oj sysiek nie wiem, nie wiem zależy big_grin Pewnie w niedziele jak standardowo big_grin Ale
              nic nie obiecuje smile) sercekiss
              • eska Re: Książka 23.09.09, 19:34
                AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.... Zajefajne ! Dobrze
                że to nie jest jakaś sielanka ;] Radziłabym ci dać to na jakiegoś bloga wink
                • szysza_xd Re: Książka 23.09.09, 19:40
                  dobry pomysł z tym blogiem, bo teraz na onecie wszystki ksiazki opowiadaja o
                  tym, jak ktos sie chce zabic i tym podobne żalowe opowiadaniopodobne twory ;/
                  ale jak załozysz, to podaj linka ;dbig_grinbig_grin
                  • eska Re: Książka 24.09.09, 14:22
                    Ja bym pomogła ci go "rozsławić" Booo... Przebywam też na innej str. ;p
                    • sweetashley Re: Książka 25.09.09, 18:55
                      ja druga psychowanka ?! cryingcryingcrying rozczarowalam siee tongue_outtongue_out<br />
                      Ksiazka cala musi byc bo kasy nie mam tongue_out albo ty mi tak za to ze twoja P-fanką
                      jestemtongue_out to mi za darmo dasz do tego na przodzie musi bic dedykacja dla mnie wink ;*
                      • shugo_chara_15 Re: Książka 26.09.09, 19:10
                        sweet jesteś druga bo sysiek jest pierwsza xdd. Nie wiem czy chce bloga
                        dziewczyny... Ja nie umiem ich prowadzić. Eh. jbc będę wklejać tutaj. Ale nie
                        wiem czy całą mi sie tu uda big_grin
                        Ciekawe czy kotek chociaż się tym wątkiem zainteresował xd.
                        Kocham was dziewczyny <3 xdd.
                        I dzięki że w ogóle ktoś to czyta big_grin
                        • sysiek4444 Re: Książka 26.09.09, 19:16
                          Shuugo ??
                          I gdzie jest część ??
                          -.-
                          miala byyć !
                          sciana
                          • szysza_xd Re: Książka 26.09.09, 19:35
                            wszyscy czytamy i wszyscy cie kochamykiss
                            Tylko mi teraz nie koncz, wiem gdzie mieszkasz, hahcoolcool
                            • shugo_chara_15 Re: Książka 27.09.09, 15:52
                              No... Doczekałyście się kolejnej części xd.
                              Oczywiście z dedy dla moich psycholów kochanych <3 sweetashley i
                              sysiek4444
                              ;*
                              • shugo_chara_15 Re: Książka 27.09.09, 15:54
                                Rozdział IX
                                "Szansa"

                                Echo mojego wrzasku wciąż odbijało się od ścian. Bałam się... Czy to właśnie Tom
                                nie żyje ?...
                                Moje obolałe ręce nie nadawały się do niczego. Szarpałam nimi. Chciałam się z
                                tąd wydostać, chciałam zobaczyć co się stało. Nieudolnie próbowałam ściągnąć z
                                moich oczu mocno zaciśniętą opaskę. Ramieniem odsłoniłam lewe oko. Światło
                                oślepiło je. Potrzebowałam kilu sekund by się do niego przyzwyczaić. Zobaczyłam
                                niecodzienny widok...
                                Tom z bronią w ręku stał nad leżącym, dobrze zbudowanym mężczyzną ubranym na
                                czarno. Trzymał się za ramię, a jego twarz była ukryta w cieniu. To jednak on
                                został postrzelony. Nie mogłam tak bezczynnie siedzieć i patrzeć jak Tom zabija
                                niewinnego człowieka. Musiałam coś zrobić.
                                - Zostaw go ! - krzyknęłam przez łzy. - Przecież to o mnie Ci chodzi !
                                - Tom nie rób tego. Przecież wiesz, że jestem Ci potrzebny.- Powiedział Greg.
                                - Stul pysk. Masz szczęście, że nie celowałem w twoją pustą głowę. - prychną Tom
                                odwracając się do mnie twarzą. Bałam się. Serce zaczęło bić mi coraz szybciej.
                                - Nie warto zabijać tego śmiecia - głową wskazał Grega czołgającego się w
                                kierunku ściany. Nieudolnie wspiął się po niej chwytając się parapetu.
                                Zobaczyłam jego twarz...
                                Jej prawa strona i szyja obryzgana była rubinowymi kropelkami, które zaraz
                                rozmazał lewą dłonią. Oczy błyszczały mu w słońcu. Widziałam w nich jego ból i
                                współczucie. Teraz już wiedziałam z kąd go znam.
                                - GREG ?! - wykrzyknęłam jego imię, a on nawet nie drgnął. Jego twarz była jak
                                maska. Panował na niej wieczny smutek i przygnębienie. Czułam na sobie jego
                                wzrok. Jego oczy mówiły do moich. ' Wybacz' to to, co chciały powiedzieć.
                                - Masz rację, tu chodzi tylko o Ciebie - dokończył Tom. Podszedł do mnie pewnym,
                                szybkim krokiem. Przyłożył mi lufę pistoletu do czoła. Krew huczała mi w uszach,
                                a ręce drżały. Żołądek podszedł do gardła i zwinął w supeł. Oczy rozwarły się
                                bardziej ze strachu. Wpatrywałam się nimi w twarz mojego oprawcy. Nie widziałam
                                na niej ani odrobiny dobroci, tylko złość. Nienawiść jaka pałała od niego mnie
                                przerażała. Ciężko dyszał przez zaciśnięte zęby, a żyły na jego skroniach i szyi
                                nerwowo pulsowały.
                                - I co teraz robisz ? - zaczęłam. - Tak po prostu mnie zabijesz ? Mnie i moje
                                dziecko?! - łkałam patrząc mu głęboko w szare oczy, które tak kiedyś kochałam.
                                - Dziecko... Dziecko, które powinno być moje ! -wrzasnął. Podskoczyłam na
                                betonowej płycie.
                                - Przecież to nie ja kazałam Ci odejść ! Sam zostawiłeś mnie dla tej blondynki !
                                - rzekłam stanowczym głosem.
                                - Jeżeli ja Cię nie mogę mieć, to nikt Cię nie będzie miał.- wykrzykiwał.
                                Przycisnął mi bardziej lufę do czoła. To jest koniec. Nie chce umierać ! Mam dla
                                kogo żyć !
                                Zamknęłam oczy. Moje nierówne, płytkie oddechy było słychać wszędzie. Łzy
                                wyciekły mi ukradkiem z lewego oka.
                                - Greg, proszę Cię ! Zrób coś ! Nie chcę umierać - krzyczałam i płakałam. Strach
                                ogarnął całe moje ciało. Serce waliło tak mocno, że prawie słyszałam jego bicie.
                                Ale on, nic nie zrobił. Nawet na mnie nie spojrzał. Wzrok utkwiony miał w swoich
                                butach.
                                - Jakieś ostatnie życzenie, skarbie ? - zapytał Tom zbliżając się do mnie na
                                odległość kilku centymetrów.
                                - Tak. - zaczęłam. - Pocałuj mnie. Ten ostatni raz...
                                Rękę wsadził mi we włosy i pociągnął za nie. Zadarłam głowę do góry, by mógł bez
                                problemu sięgnąć moich ust. Lewą dłonią złapał mnie za szyję i pocałował tak,
                                jak robił to zawsze - delikatnie i subtelnie. Nie mogłam uwierzyć, że w takim
                                człowieku kryje się aż tyle delikatności. W między czasie ja zdołałam uwolnić
                                swoje dłonie. Ukradkiem chwyciłam za broń, która leżała tóż obok mojego prawego
                                uda. Przyłożyłam mu ją do skroni. Oderwał ode mnie swoje usta i spojrzał w moje
                                oczy zdziwionym wzrokiem.
                                - Ty szm... - przerwałam mu.
                                - Zamknij się ! - krzyknęłam - Myślisz, że chciałabym być z takim człowiekiem
                                jak ty?! - dokończyłam, powoli zsuwając się z betonowej płyty. Dłonie zadrżały
                                mi trzymając broń. Upadłam na kolana zupełnie bezsilna. Dwa dni bez jedzenia i
                                picia zrobiło swoje. Nie mogłam nawet ustać na nogach. Greg podszedł do mnie,
                                wyciągnął z moich rąk pistolet. Teraz w nich znajdowała się moja twarz. Znów
                                rozpłakałam się, ale nie był to zwykły płacz. To była histeria, której nie
                                mogłam opanować. Mój przyjaciel bez namysłu wycelował w Toma, który trzymał ręce
                                w górze.
                                - Nie rób tego Greg. Przecież jestem twoim przyjacielem. -powiedział przerażony.
                                - Przyjacielem ? - Zapytał mężczyzna. Zacisnął zęby i przełożył broń w prawą
                                dłoń. - Przyjacielem ?! - wykrzyknął po chwili. - Jak śmiesz w ogóle się tak
                                nazywać, śmieciu ! Widzisz co jej zrobiłeś ?! Jest przerażona i pobita. -
                                krzyczał. Zakryłam uszy nie chciałam słuchać ich kłótni. Nie chciałam w ogóle
                                nic słyszeć. Chciałam tylko z powrotem znaleść się we własnym łóżku w objęciach
                                Pittera.
                                • shugo_chara_15 Re: Książka 27.09.09, 15:55
                                  *
                                  Nie mogłem spać. Obdzwoniłem wszystkich przyjaciół Angie, ale żaden z nich nie
                                  wiedział gdzie ona jest. Tylko jedna osoba nie odbierała... Tom...
                                  Następnego ranka zadzwoniła do mnie Anna.
                                  - Cześć Pitter - przywitała się. - Nie wiesz co się dzieje z Angie? Nie mogę się
                                  do niej dodzwonić od 2 dni. Coś sie stało ? - powiedziała jednym tchem.
                                  - Angie została porwana... wyszeptałem do słuchawki. - Nie wiem gdzie jest i co
                                  się z nią dzieje. Szlag mnie trafia, bo nie mogę nic zrobić...- dodałem po chwili.
                                  - Jak to porwana ? Gdzie? Kiedy ? JAK ?! - pytała bez końca. - Nie wiesz kto to
                                  mógł zrobić ? Zgłaszałeś to na policję ?
                                  - Tak, ale zaczną poszukiwania dopiero jutro. -westchnąłem.
                                  - Podejrzewasz kogoś? - znów pytała.
                                  - To Tom bez wątpienia. Wydzwaniał do mnie i do niej. Groził jej śmiercią. TO
                                  ŚWIR ANNO ! - mój stanowczy głos zabrzmiał groźnie. Nie taki efekt chciałem uzyskać.
                                  - Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. - rzekła współczującym głosem.
                                  - Do zobaczenia. Będę pytać wszystkich dookoła czy cokolwiek o niej wiedzą i czy
                                  ją widzieli. - powiedziała rozłączając się. Rzuciłem słuchawką o skórzaną
                                  kanapę. Nie mogłem tak po prostu siedzieć w domu i czekać aż policja rozpocznie
                                  poszukiwania. Zacząłem jej szukać na własną rękę.
                                  Pytałem sąsiadów czy niczego nie widzieli, czy nie kręcił się w pobliżu naszego
                                  domu jakiś samochód, lub podejrzana osoba. Oczywiście nikt nic nie wiedział.
                                  Ja byłem pewny, że to ten drań.
                                  Do głowy przyszła mi jedna myśl. Czułem, że się uda, że Angie gdzieś tam jest i
                                  czeka na mnie. Tylko czy to wszystko sie uda ?
                                  Swoim porsche objechałem całe miasto. Sprawdzałem każdy opuszczony budynek,
                                  fabrykę. Niespodziewanie zadzwonił telefon.
                                  - Słucham ? - odezwałem się.
                                  - Pitter, to ja Greg. Wiem gdzie jest Angie. - powiedział.
                                  - Gdzie jest, powiedz ! -krzyknąłem.
                                  - Jedź autostradą 50 km na zachód, później skręć w 12 zjazd po prawej stronie. W
                                  lesie stoi stary magazyn. Zadzwoń na pogotowie i policję. Angie jest poważnie
                                  ranna. - wydusił jednym tchem.
                                  Czym prędzej zawróciłem i z piskiem opon popędziłem na zachodnią autostradę, w
                                  miedzy czasie dzwoniąc na 112.
                                  Dojechałem na miejsce. Stary magazyn wydawał się zaraz zawalić. Greg wyszedł z
                                  Angie. Jej ramię miał przewieszone przez szyję. Cała jej twarz była
                                  posiniaczona. Z nosa leciała jej krew. Na skroniach też miała rubinowe stróżki.
                                  Oczy czerwone i zapłakane. Ledwo potrafiła utrzymać się na nogach.
                                  - Angie ! - krzyknąłem prawie płacząc. Jej stan był opłakany, włosy potargane,
                                  brudne, ciuchy podarte. Była zarznięta. Od razu objąłem ją i pocałowałem. Po
                                  policzkach pociekły mi łzy szczęścia. Greg stał parę kroków od nas i przyglądał
                                  się nam z odległości.
                                  - Kocham Cię, wiesz? - zapytałem ujmując jej delikatną twarz w dłonie.
                                  Uśmiechnęła się tylko smutnie i z powrotem wtuliła we mnie jak w ojca.

                                  *

                                  • shugo_chara_15 Re: Książka 27.09.09, 15:57
                                    Schowałam się w ramionach Pittera. Gdy w końcu oderwałam się od niego,
                                    podeszłam do Grega i złapałam jego wielkie dłonie.
                                    - Dziękuje. - powiedziałam zachrypniętym głosem. Byłam taka szczęśliwa, że znowu
                                    jestem z Pitterem i że żyje! Znów rzuciłam się na szyję mojemu ukochanemu. W
                                    ogóle nie miałam ochoty opuszczać jego ramion. Nogi pod moim ciężarem same mi
                                    się uginały. Serce waliło obijając się o moje żebra, a żołądek zaczął już chyba
                                    trawić sam siebie. Przez te wszystkie nerwy w ogóle nie czułam głodu i
                                    pragnienia, lecz kiedy emocje opadły na prawdę czułam się wyczerpałam. Miałam
                                    ochotę tylko na kąpiel i porządny posiłek w fast fudzie.
                                    - Nie pozwól nigdy więcej mnie skrzywdzić - wyszeptałam Pitterowi do ucha. Ten
                                    objął mnie jeszcze mocniej, tak że nie mogłam złapać tchu. Czułam się
                                    bezpiecznie. Byłam wdzięczna Gregowi. Uratował mi życie i nie wiem co bym
                                    zrobiła bez niego. Usłyszałam odgłosy syren. Policja i karetka już dojeżdżały.
                                    Tom nie żyje. Greg musiał go zastrzelić. Widziałam, jak bardzo go nienawidził.
                                    Czy teraz pójdzie do więzienia ? Nie, nie pozwolę na to.
                                    - Greg, nie pójdzieszł do więzienia. Nie martw się. Uratowałeś mi życie.
                                    Dziękuję. - cmoknęłam go w policzek. Uśmiechnął się. Pierwszy raz od kilku
                                    miesięcy naszej znajomości widzę jak się uśmiecha. To na prawdę piękny widok.
                                    Pitter wyciągnął ku niemu swoją prawą dłoń. Ja zostawiłam ich samych i ruszyłam
                                    w stronę srebrnego Porsche Pittera. Zrobiłam kilka kroków kiedy usłyszałam krzyk.
                                    - Angie ! - wrzasnął Pitter. Odruchowo odwróciłam się. Tom wystrzelił w moim
                                    kierunku jeden pocisk i padł na ziemię, tym razem martwy. Serce zatrzymało mi
                                    się, źrenice rozszerzyły w zdziwieniu. Poczułam ostry ból w piersi... Upadłam na
                                    ziemię.
                                    • eska Super 27.09.09, 16:18
                                      Super big_grin!
                                      Kiedy nastepny rozdział ?
                                      • elf97 Re: Super 27.09.09, 16:52
                                        shuugo kiss
                                        świetny rozdział ale nie mogę się doczekać co będzie dalej tongue_out ,
                                        kiedy dasz następny rozdział ???????? kiss kiss
                                        • sysiek4444 Re: Super 27.09.09, 17:20
                                          Shugo jesteś świetna !!!
                                          Myśle ze nic się dziecku nie stało ...
                                          tongue_out
                                          JUz sie nastepnego rozdzialu doczekac niemoge big_grin
                                          kiss
                                          • honey__ Re: Super 28.09.09, 13:04
                                            o łoł ; o
                                            super! ;d.
                                            mam nadzieję ze będzie hepi end chociaż ich nie lubię ale tu musi być ! :d
                                            trzeba się z kimś skontaktować, żeby zaczęi pracować nad filmem na podstawie tego ;d.
                                            • sweetashley ;] 03.10.09, 12:15
                                              dziekuje za dedykacje tongue_out hehe za to ze nie zapomnials o psychofance ;d <br />
                                              naprawde naprawde swietny rozdzial !!!! tak jak wszystkie ;];] czekam na
                                              wiecej i
                                              wiecej i wiecej i wie.... tongue_out No ;]<br />
                                              kisskiss
                                              • miqusia Re: ;] 03.10.09, 12:57
                                                zajebiste <. 3
                                                • miqusia Re: ;] 03.10.09, 13:01
                                                  a mogę mieć w następnym rozdziale taką ładną
                                                  dedykację ? mhm < 3
                                                  • miqusia Re: ;] 03.10.09, 13:20
                                                    patrz co dla ciebie mam !
                                                    wieem, wieem, piękna XD
                                                    ale jak mi dasz tytuł książki to ci zrobię rysowaną ; x
                                                  • miqusia Re: ;] 03.10.09, 13:23
                                                    tssa, zapomniałam wstawić -_-" debil miqusia ; /
                                                    https://img198.imageshack.us/img198/5736/usune.png
                                                  • shugo_chara_15 Re: miqusia ! 04.10.09, 08:17
                                                    Miqusia gupku ! xd. Dziękuje za obrazeczek tongue_out ;* Nie wiem jeszcze jaki będzie
                                                    tytuł książki uncertain xd. Jakieś pomysły ? Zdaje się na was bo mi ostatnio nic do
                                                    głowy nie przychodzi, cały czas jestem zawalona książkami. A baba z matmy ciśnie
                                                    nas okropnie bede miała już 2 kartkówke z tego uncertain W ogóle jest do dupy xd.
                                                    Jeżeli chodzi o tytuł to zdaje się na was smile ;*

                                                    Sweetashley na pewno o tobie nie zapomne mój psychofanie smile
                                                    Dobrze, że te durnoty się wam podobają xd.
                                                    Pozdrawiam, Shugo tongue_out
    • shugo_chara_15 Rozdział X 04.10.09, 17:28
      Rozdział X nadszedł ! xd
      Z dedy dla sweetashley i miqusi <3 dwóch wariatek <3
      Enjoy !
      Rozdział X
      "Nowy początek"

      Angie padła na ziemie. Z jej piersi wyciekała krew. Przez pierwsze
      trzydzieści sekund nie wiedziałem jak się zachować. Podbiegłem do niej i
      klęknąłem na żwirze na którym teraz leżała. Chwyciłem ją, podłożyłem jej swoją
      lewą rękę pod głowę. Oczy pełne łez spoglądały na mnie. Płakałem.
      - Ratuj je. . . - wyszeptała i złapała mnie za policzek. Prawą dłonią
      przycisnąłem ją mocniej. Teraz dopiero poczułem jej ciepło na mrozie. Chociaż
      była ubrana tylko w dziurawy podkoszulek była rozpalona. Gorączka...
      - Nie zostawiaj mnie ! Nie zasypiaj ! - wrzeszczałem przez łzy. - To nie może
      się tak skończyć !
      Jej dłoń opadła bezwładnie na ziemię. Objąłem ją z całej siły i do ucha
      zacząłem nucić jej ulubioną piosenkę. Moje lodowate łzy kapały na jej
      poraniony policzek. W pośpiechu wycierałem je. Miałem wrażenie, że jeszcze
      bardziej ją nimi ranie. Nie usłyszałem kiedy karetka pogotowia zatrzymała się
      tóż obok mnie, nie usłyszałem nawet jak lekarz prosił mnie bym ją puścił. Nie
      chciałem jej tracić, nie chciałem by to się tak skończyło. Greg złapał mnie
      pod ręce i odciągnął od nieprzytomnej już Angie. Lekarz podniósł ją z ziemi
      jak lalkę. Jej długie czarne włosy, które kiedyś tak pięknie błyszczały,teraz
      były zniszczone i potargane. Straciły cały blask. Jej lewa ręka podskakiwała w
      rytm szybkich kroków niosącego ją lekarza. Krzyczałem jej imię. Miałem
      nadzieje, że jeszcze mnie słyszy, że jeszcze się nie poddała.
      - WALCZ ANGIE ! NIE MOŻESZ TAK PO PROSTU ODEJŚĆ !! - krzyczałem z uścisku
      Grega. - ZRÓB TO DLA MNIE I DLA NASZEJ CÓRECZKI !!
      Lekarz położył ją nieprzytomną na noszach w karetce. Rozciął jej podkoszulek i
      gazą próbował zatamować krwawienie z piersi. Drugi medyk wbijał jej wenflon w
      bezbronne ramie. Zaintubowana, umierająca leżała w tej karetce poddając się
      wszelkim działaniom ratującym życie. Słyszałem tylko odliczanie ratownika -
      1...2...3...4...5. Zamknęli drzwi karetki i odjechali...
      *
      Zamknęłam oczy, a moja ręka która trzymała mojego ukochanego za policzek,
      teraz nie miała w sobie nic. Bezwładnie uderzyła o ziemię na której leżałam.
      Ogarnęła mnie ciemność i strach. Czy ja umarłam ? Czułam się co najmniej
      dziwnie... Jeśli wyobrazicie sobie całkiem czarne pomieszczenie bez odrobiny
      światła, bez drzwi i okien, będziecie wiedzieć jak się czułam. Byłam
      zdezorientowana. Po omacku znalazłam jedną ścianę, a moje dłonie szukały
      jakiegoś punku odniesienia, w końcu chwyciły za coś co kształtem przypominało
      okrągłą klamkę. Przekręciłam ją i otworzyły się przede mną drzwi, zza których
      oślepił mnie blask całkiem białego światła. Oczy przyzwyczaiły się do niego w
      bardzo szybkim czasie. Przeszłam przez próg. Teraz już wiedziałam gdzie pójdę
      i gdzie jestem. Nagle przede mną pojawiła się postać o długich, kręconych
      włosach, delikatną twarzyczką i bladą karnacją. Zwiewna sukieneczka
      podkreślała zieleń jej wielkich, błyszczących oczu. Dziewczynka podeszła do
      mnie, objęła mnie w tali i spojrzała w górę.
      - Nie czas na Ciebie, mamusiu. Ja chcę się urodzić. - powiedziała dźwięcznym,
      wysokim głosikiem, który swoim brzmieniem pieścił moje uszy. Zamurowało mnie.
      Czyżby to była moja córeczka ?
      Dziewczynka wepchnęła mnie z powrotem do czarnego pomieszczenia, ale nie
      zamknęła za sobą drzwi. Uśmiechnęła się, wystawiając swoje maleńkie,
      bielutkie, mleczne ząbki.
      - Ucałuj ode mnie tatusia, ale teraz musisz już do niego wracać. - odezwała
      się po chwili, znikając w blasku białego światła. Drzwi zamknęły się, a ja z
      powrotem wróciłam do swojego ciała.
      *
      W szpitalu było jak zwykle zimno. Okno w jej sali było otwierane codziennie.
      Angie leżała w śpiączce już tydzień, ale nie poddawała się. Robiła coraz
      większe postępy, ostatnio ścisnęła nawet moją dłoń. Zadbałem o to by w jej
      sali codziennie były świeże kwiaty, które tak kochała - piwonie i herbaciane
      róże. Ich zapach rozchodził się po całym pomieszczeniu. Już zrozumiałem czemu
      ona tak bardzo lubiła ten zapach...
      Nie chodziłem do pracy. Nie piłem. Nie spałem. Całymi dniami siedziałem przy
      jej łóżku i opowiadałem różne historie. Lekarz mówił, że to pomaga się
      wybudzić z takiej śpiączki. Ale czy długo to jeszcze potrwa ? Dzięki bogu, że
      z dzieckiem jest wszystko w porządku. Angie dostaje jedzenie w płynie. Te
      wszystkie kable, maszyny i rurki doprowadzające jej wszystko to czego
      potrzebuje zasłaniały ją prawie całą.Na szczęście oddycha samodzielnie.
      Na jej głowie, policzku i szyi były opatrunki. Siniaki już na szczęście zeszły
      z jej twarzy, ale dalej była opuchnięta. Przytuliłem ją z całej siły uważając
      przy tym na całą aparaturę. Respirator pikał w równym rytmie, ale kiedy
      dotknąłem swoimi ustami jej ust, dźwięk przyspieszył. Zdziwiłem się, ale
      usiadłem z powrotem na taborecie, z większą częścią ciała na jej szpitalnym
      łóżku. Usnąłem.
      *
      • shugo_chara_15 Re: Rozdział X 04.10.09, 17:31
        Podniosłam swoje ciężkie powieki. Pierwsze co poczułam to zapach moich
        ulubionych piwonii i herbacianych róż których woń roznosiła się po całej sali
        razem z lodowatym wiatrem, który dostawał się przez otwarte okno w mojej sali.
        Kolor ścian nie był za miły. Ten ciemny odcień zielonego przypominał o chorobie
        za każdym razem kiedy mój wzrok zatrzymywał się w jednym punkcie. Ciche
        pochrapywanie dobiegło moich uszu. Podniosłam odrobinę głowę by zobaczyć kto to.
        Pitter leżał twarzą zwróconą ku mnie. Jego bujne, czarne włosy stały we
        wszystkich możliwych kierunkach. Twarz miał zmęczoną, ale szczęśliwą. Pewnie
        cieszył się, że może być przy mnie w każdym momencie. W końcu był prezesem NY
        R&G Designers więc brał sobie urlop kiedy chciał. Pewnie zawalił przeze mnie
        prace. Właściwie to straciłam poczucie czasu. W ogóle nie wiedziałam który mamy
        dzień, ani która jest w tej chwili godzina. Nie chciałam go budzić, ani nawet
        dotykać. Wiem, że ma bardzo lekki sen i nawet bzyczenie muchy jest w stanie go
        obudzić. Ścisnęłam dzwonek w swojej prawej dłoni. W ciągu kilku sekund w
        drzwiach pojawiła się pielęgniarka. Przyłożyłam sobie palec do ust, dając jej
        tym samym do zrozumienia żeby zachowała ciszę. Na paluszkach podeszła do mojego
        łóżka. Bez problemu mogłam wyszeptać jej to czego potrzebowałam.
        - Mogłaby Pani przynieść mu koc ? Strasznie tu zimno, a kiedy śpi strasznie
        marznie. - zapytałam szepcząc. Pielęgniarka szybko okryła Pittera jednym z
        puchowych kocy, które leżały na szafce nieopodal mojego łóżka. Później zamknęła
        okno i wyszła z sali zamykając za sobą drzwi. Westchnęłam wpatrując się w twarz
        mojego ukochanego. Mimo bólu klatki piersiowej i głowy byłam szczęśliwa. Moje
        nienarodzone dziecko było w końcu bezpieczne, a mój oprawca nie żyje. Ciekawe co
        się dzieje teraz z Gregiem. Czy jest w więzieniu? Znów westchnęłam tym razem
        głośniej. Nieumyślnie obudziłam Pittera, a ten poderwał szybko głowę do góry i
        zaczął nerwowo rozglądać się po sali. Podrapał się po głowie, po czym odwrócił
        twarz w moją stronę i jego wzrok utkwił w moich oczach.
        - Angie ! - krzyknął i rzucił mi się na szyję. Jego pocałunków nie było końca.
        Ledwo łapałam oddech między kolejnymi, ale było bardzo miło. Bardzo długo
        czekałam na ten moment.
        - U... D...U...S...I...S...Z.....M...N...I...E - wydyszałam miedzy całusami. Nie
        mogłam wydusić z siebie ani słowa. Łzy Pittera kapały mi na policzki. W końcu
        oderwał ode mnie swe usta i uśmiechnął się do mnie przytykając koniec swojego
        nosa do mojego.
        - Kocham Cię... - wyszeptał i znów uśmiechnął się, tak jak lubię. Za ten uśmiech
        mogłabym okraść niebo z gwiazd, albo nawet skoczyć w ogień.
        - Jak długo byłam nieprzytomna? I co z Gregiem ? Tom nieżyje prawda? - pytałam
        bez końca. Chciałam wiedzieć jak najwięcej.
        - W śpiączce leżałaś tydzień. Mamy 10 stycznia 2010 roku. Z Gregiem wszystko w
        porządku. Nie poszedł do więzienia... Nie pozwoliłem na to. Dałem mu najlepszego
        adwokata i udało się. Nie mam pojęcia co z tym bydlakiem. Zostawiliśmy go tam
        gdzie leżał kiedy do Ciebie strzelił. - powiedział jednym tchem, ale kiedy
        wspomniał o Tomie w jego oczach zabłysła nienawiść. Trudno się dziwić... Po tym
        co zrobił, już nigdy mu nie wybaczę.
        - TYDZIEŃ !? Żartujesz ? - zapytałam otwierając moje oczy szerzej ze zdziwienia.
        - I pomyśleć, że mogłem Cię stracić, skarbie - powiedziawszy to wziął moją dłoń
        w swoje i zaczął ją ogrzewać. Oparłam swoją głowę na wygodnej poduszce i wolną
        ręką pomasowałam mój brzuszek. Już za pięć miesięcy urodzi się moja córeczka.
        Wybudzenie się ze śpiączki było dla mnie nowym początkiem. Wreszcie będę mogła
        zacząć nowe życie z moim przyszłym mężem i nienarodzoną jeszcze córeczką.
        • honey__ Re: Rozdział X 04.10.09, 17:45
          dziesiąty rodzdział. jak edycja tańca z gwiazdami xdd.
          pięknie. nie wiem co powiedzieć, bo strasznie zazroszczę talentu ;x.
          będzie następny? jeśli tak, proszę dedyk suspicious
          • sweetashley Re: Rozdział X 04.10.09, 20:31
            O jakich durnotach ty mowisz to sa dziela !!;] <br />
            No tak straqsznie zazdroszcze talentu crying ;]<br />
            Czekam na ukonczenie ksiazki i zobaczenie jej w calosci
            ;]kiss**************************************************************
            • miqusia Re: Rozdział X 04.10.09, 20:50
              < 3 < 3 < 3
              ej, a na pierwszej stronie książki też będę miała dedykację ?
              albo zrobisz takiego bajera, że wypiszesz wszystkich, nickami !: D
              xd
              • elf97 Re: Rozdział X 05.10.09, 16:07
                cudny rozdział <333 kiss kiss
                • szysza_xd ;) 05.10.09, 16:20
                  Świetny rozdział, ale mam nadzieje, ze to jeszcze nie koniec?
                  Jak nieto proszę o dedykakiss Na poczatku wydanej ksiązkiteż bym chciała ^^
                  • sysiek4444 Re: ;) 06.10.09, 17:48
                    Ludu , ludu !
                    To dopiero środek ; D
                    Shugo ma talent ^ ^
                    Proszę o dedy w nastepnym rozdziale tongue_out
                    Kochana kiss
    • ladyinblack Re: Książka 06.10.09, 19:02
      Jeszcze się pytasz .!?!. xD.
      Dawaj tu to arcydzieło.! Jestem najlepszym recenzentem na ziemi ;PP. ;*
      • shugo_chara_15 Re: Książka 06.10.09, 20:01
        Hahahaha xdd. <lol>
        W życiu się tak nie uśmiałam big_grinbig_grin
        Arcydzieło ;> To są jakieś moje wypociny xd...
        Ale dzięki kiss
    • lola234 Re: Książka 06.10.09, 20:04
      chętnie poczytam tongue_out
      mój żywioł big_grin
    • q. Re: Książka 06.10.09, 20:43
      o shugo! pamiętasz jak zamieniłyśmy jakieś dwa słowa? Ojej! ja znam kogoś tak utalentowanego XD
      fabuła jest... pomysłowa, wspaniała, tak jak sposób w jaki piszesz tą całą książkę. :"D
      • sysiek4444 Re: Książka 16.10.09, 18:45
        Ku...ku...ku... !
        Pamietaj że ja czekam =.='
        i chyba sie niedoczekam ....;< zabije ciee , taktak przez neta <lol2>
        • shugo_chara_15 Re: Książka 17.10.09, 13:25
          Sysiu przepraszam, wiem że czekasz ale ostatnio nie mam natchenia uncertain Mam też na
          zadanie z polskiego napisać opowiadanie a nic mi do głowy nie przychodzi...
          Eh... uncertain
          Doczekasz się na pewno kiss
          <33
          • sysiek4444 Re: Książka 17.10.09, 13:30
            Ehh okej , <3
            Jeżeli musisz napiasc to ok kiss
    • diamond_angel Re: Książka 17.10.09, 18:27
      oczywiście ja tez pisze ale wiersze napisałam tylko 4uncertain
      • sysiek4444 Re: Książka 05.11.09, 17:13
        Kurde ! shugo !
        kiedy bedzie najtepna czeeesc ;ccc
        ja nadal czekam.... a nie ma do tej pory ;cc
        • sweetashley Re: Książka 28.11.09, 15:54
          Ja chce nastepny rozdial cryingcrying!!! ;]
          • shugo_chara_15 Re: Książka 22.12.09, 09:37
            Z uwagi na to, że święta się zbliżają wielkimi krokami, a mój terminarz świeci
            pustkami postanowiłam zapełnić go czasem na pisanie smile Więc już nie długo pojawi
            sie kolejny rozdział! smile Mam nadzieje że was nie zawiodę wariaty ;p ;*
            • miqusia Re: Książka 22.12.09, 10:21
              <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333


              jehjehjehs : 3
              Tylko dawaj duzo literki L z kreska. Prosze o sliczna, kolejna dedykacje <33

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka