luccio1 28.12.07, 21:13 Opowiedzcie, jak minęły Wam tegoroczne Święta Bożego Narodzenia? Czy było miło? spokojnie? Pozdrawiam Łukasz. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luccio1 Re: Po Świętach... 05.01.08, 16:50 Odpowiadam sam sobie: Święta minęły spokojnie, Sylwester i Nowy Rok także. Drzewko, prawdziwa jodła, z prawdziwymi świeczkami, stoi i będzie jeszcze stało aż do Matki Bożej Gromnicznej (2 lutego), a może i dłużej... Dziś dowiesiłem na nie szyszkę znalezioną w lesie na spacerze... Od 19 grudnia 2007 aż do Nowego Roku "wykańczałem" zaległy urlop - czułem się dzięki temu, jakbym znów był w szkole i miał ferie. Pozdrawiam Łukasz. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 01.03.08, 15:56 Ze Świętami Bożego Narodzenia pożegnałem się tak naprawdę dopiero dzisiaj. Dzisiaj mianowicie zlikwidowałem drzewko. Pocięte i połamane gałęzie i pień przepiłowany na 3 kawałki - zmieściły się do dwóch wielkich worków foliowych i poszły na śmietnik (niestety nie mam pieców, żeby drzewko palić - choć z pierwszego domu rodzinnego pamiętam zapach jodły suchej, palonej w piecu). A teraz - do najbliższego grudnia! Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Przed Świętami... 15.03.08, 14:09 Układ tegorocznego kalendarza sprawił, że z "po Świętach" [Bożego Narodzenia] zrobiło się ni stąd ni zowąd "przed Świętami" (Wielkanocnymi). Powrócił zatem odwieczny spór o wyższość jednych Świąt nad drugimi. Wielkanoc = Zmartwychwstanie Chrystusa - zatem Święto ważniejsze... Cóż jednak poradzić na to, że w klimacie polskim Wielkanoc przypada w najgorszej porze roku, gdy zmęczenie wiosenne daje się we znaki, na polu całkiem nijako: ni to zima, ni to jesień, ni to wiosna... Boże Narodzenie, nawet gdy nie dopisze śnieg, ma jedną ważną rzecz: od tych Świąt zaczyna się ponowne wydłużanie dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Przed Świętami... 26.03.08, 20:46 > Cóż jednak poradzić na to, że w klimacie polskim Wielkanoc przypada w > najgorszej porze roku, gdy zmęczenie wiosenne daje się we znaki, na > polu całkiem nijako: ni to zima, ni to jesień, ni to wiosna... Pod tym względem znacznie lepsze są Zielone Świątki (Zesłanie Ducha św.): jest to jak gdyby "wejście w lato" z pełni wiosny: liście wszystkie już rozwinięte, kwitnienie w większości zakończone, zieleń świeża, jeszcze nie przykurzona... a wkrótce po Zielonych Świętach zaczyna się pełnia lata - od razu z pewnymi akcentami jesiennymi: pojawiają się pierwsze żółknące listki (najwcześniej na akacjach i brzozach - już w połowie czerwca); jeśli trafi się dzień pochmurny i względnie chłodny, to ogólna aura robi się "tak jakoś" jesienna... Odpowiedz Link Zgłoś
5aga5 Re: Po Świętach... 18.03.08, 22:30 Prawdę mówiąc, niewiem czemu, ale nigdy nie przepadalam za Wielkanocą. Zawsze najważniejszymi świetami było dla mnie Boże Narodzenie. Tak mam do dziś, ale fakt,zawsze są to dni przesilenia wiosennego. A już różny termin świąt doprowadza mnie do pasji. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 18.03.08, 23:59 Wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą - jeśli wracamy do nieco żartobliwie sformułowanego zagadnienia - leży w tym chociażby, że Boże Narodzenie świętuje się znacznie dłużej. Właściwie już poranek 6 grudnia, kiedy to przychodzi święty Mikołaj z prezentami, rozpoczyna te Święta; potem przygotowania idą stopniowo aż do Wigilii stale po linii wznoszącej - Wieczór Wigilijny jest tutaj pierwszą kulminacją. Potem tydzień wyciszenia, tydzień czasu biegnącego bardzo powoli, czasu jakby zawieszonego - aż do następnej kulminacji Nocy Sylwestrowej, przypadającej równo tydzień po Nocy Bożego Narodzenia. Potem znów pierwszy tydzień stycznia Nowego Roku aż do Trzech Króli, przypadających dwa tygodnie po Wigilii, tydzień, podobnie jak poprzedni, biegnący dzień po dniu wciąż w świątecznym zwolnionym tempie. Dopiero po Trzech Królach czas stopniowo przyspiesza - przy czym zewnętrzne atrybuty Świąt, takie jak przede wszystkim drzewko, trwają zwyczajowo aż do początków lutego. Wielkanoc po prostu trwa krócej. Narastanie atmosfery to właściwie ostatnie trzy dni przed Niedzielą Wielkanocną, potem Poniedziałek Wielkanocny, w Krakowie jeszcze wtorek z odpustem "Rękawka" - i to by było na tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 19.03.08, 00:19 No i czymże jest pięć-sześć pieśni wielkanocnych - naprzeciwko setek kolęd? Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 23.01.09, 22:39 Właśnie siedzę przy komputerze. Drzewko - jodłą - stoi za moimi plecami. Już zdążyło wyschnąć, ale wciąż pachnie. Słucham kolęd w wykonaniu "Mazowsza". Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Po Świętach... 27.01.09, 01:16 A ja już zapomniałam że były święta, zaraz po nowym roku schowaliśmy choinkę do pawlacza jak i wszystkie ozdoby świąteczne. Tylko w słoiku w kuchni jest jeszcze wspomnienie świąt ... własnoręcznie zrobione pierniczki, podobnoż im starsze tym lepsze Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 14.02.09, 14:06 Drzewko wciąż jeszcze stoi. Tak mniej więcej co drugi wieczór zapalamy świeczki na krótko. Jeszcze puszczam sobie kolędy z płyt - tyle, że "półgłosem". A za oknem mam dziś pełnię zimy - po śniegu padającym bez przerwy wczoraj i przez noc na dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Po Świętach... 15.02.09, 06:44 Naprawdę ? Ja już powoli zapomniałam o świętach, a w zasadzie zaczynam powoli myśleć o następnych ... zawsze przypominają mi wiosnę za którą tak bardzo tęsknię... Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 17.02.09, 21:29 Wiesz, to jest tak: póki trwa Boże Narodzenie - choćby w formie wyschłej na wiór choinki - wydaje mi się, że czas posuwa się wolno, statecznie; potem będzie wiosna, Wielkanoc, lato - wszystko piorunem jedno po drugim - i już znów jesień... Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 09.04.09, 22:15 Drzewko zlikwidowaliśmy w sobotę 28 marca. Praca nad doprowadzeniem pokoju do porządku trwała pół dnia. A teraz już-już tuż-tuż następne Święta... Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Po Świętach... 18.01.10, 17:21 Wszystko jest tak, jak przed rokiem: minęła połowa stycznia - drzewko stoi, a chociaż przed kilku dniami uschły ostatecznie ostatnie gałązki na samym dole (uschły - mimo podlewania ziemi i piasku w garnku kamiennym, w którym, obłożony kamieniami, tkwi pień), nie wyobrażam sobie na razie, że mogłoby go nie być. Wciąż jeszcze - mając dostępną w komputerze dokumentację fotograficzną drzewka zeszłorocznego - cieszę się, odszukując znane mi doskonale bańki i ozdoby na "nowych" (wciąż nowych dla mnie) miejscach... Tylko tak trochę smutno, że od Świąt nie było jeszcze ani jednego dnia w pełni słonecznego (w niedzielę 17 I słońce zaświeciło na zamglonym niebie na 2 godziny - gdzieś tak między 10 a 12). Odpowiedz Link Zgłoś