Dodaj do ulubionych

Drugi dzień kolejna porażka

20.01.09, 17:34
Rany jestem coraz bardziej załamana. Mały rano zjadła jajecznicę z 2
jajek, po południu już nie chciał mięska z kurczaczka, ugotowałam
kaszę jaglaną - pluł strasznie, mało nie zwymiotował, potem
ugotowałam ryż brązowy zjadł maleńko jak kotek z masełkiem, poza tym
nic. Skacze, ma siłę ( nie wiem skąd ) ale co będzie dalej. w ogóle
to dziwne diata od wczoraj, leki bierze ze 4 dni ( Fluconazole ) i
już od 2, 3 dni nie ma zapachu z buzi, kupy rzadkie dawno się
skończyły ( jeszcze przed wynikiem candidii ), śpi różnie,
generalnie trochę się kręci ale nie popłakuje, ja już nic nie
rozumiem. Kiedy przekona się do tej diety, wykańczam się nerwowo, co
tu robić. Oczywiście o jajko jeszcze się prosi, ale ile można i
serek waniliowy też chce no i bułkę. sad
Obserwuj wątek
    • estee82 Re: Drugi dzień kolejna porażka 20.01.09, 23:06
      Sugerowałabym nie rozpoczynać niepotrzebnie nowych wątków. Może Pani drugi czy
      kolejny dzień diety opisać w wątku przez Panią założonym "Jak na razie porażka 1
      dzień...sad " Chodzi o to żeby forum było bardziej przejrzyste. A co do kaszy
      jaglanej to dodaje Pani masełka? Bo wtedy jest przepyszna. A synek do diety wnet
      się przekona jak dobrze zgłodnieje, niech się Pani nie martwi, że tak mało je,
      człowiek ma instynkt samozachowawczy. Lepiej zjeść mało a zdrowo, niż dużo a
      niezdrowo
      • maminka21 Re: Drugi dzień kolejna porażka 21.01.09, 10:50
        Ok przepraszam, jestem po prostu zdesperowana bo nie wiem jak to
        będzie... Człowiek może i ma instynkt samozachowawczy ale zdrowy
        człowiek a nie zagrzybiony ludzik... Do kaszy dodałam masełka - nie
        podchodzi Mu i tak, dziękuję i pozdrawiam
    • maminka21 Re: Drugi dzień kolejna porażka 21.01.09, 13:21
      Chyba się poddam - dziś na śniadanie zrobiłam placki z mąki z
      amarantusa , dosłodziłam ksylitolem i oczywiście mały pluje i nie
      chce. Co Mu nie zrobię odmawia. Jak ja mam Go wyleczyć, boję się ,
      że ten brak apetytu to oznaka jakieś innej choroby. Ponad miesiąc
      temu robiliśmy badania krwii ( mały mimo, że ma wszystkie zęby
      ślinił się bardzo i już gorzej jadł ) - wyszły ok, potem mocz
      badania ogólne i posiew -ok , tydzień temu usg jamu brzusznej ok.
      Więc co? Od czego tak marnie je. Wiem, że podstawą jest tu dieta,
      więc jak się nie zastosuje to jak Go wyleczę. Flukonazole dostaje
      jeszcze tylko 4 dni - potem już nie wiem, daję Mu w piciu aloes,
      Citrosept, prebiotyki ale co z tego. Jestem kłębkiem nerwów, wiem,
      że są gorsze choroby ale ja nawet w takiej nie umiem Mu pomóc. Nigdy
      nie był wielkim jadkiem, ale nie było źle , a teraz od 3, 4 tygodni
      jest marnie, a teraz na diecie to katastrofa. Co Mu może być, co Mu
      dać na poprawę apetytu, Bioaron c nie pomaga. Co najdziwniejsze ,
      mimo że mało je , pije sok jabłkowy nie słodzony rocieńczony z wodą,
      to ma kupę energii. Pewnie jajo by zjadł ale nie można codziennie
      dawać jajka, wszystko mi nie idzie, już nie wiem.. Jak leczyć bez
      diety...
      • szalicja Re: Drugi dzień kolejna porażka 21.01.09, 13:51
        Nie łam się i nie rezygnuj.Nie każdy ma takie cudowne dziecko
        wszystkojedzące jak Olivka! Wiesz ile ja naprodukowałam ciastek,
        ciast, chleba, mięska, zup itp. itd dla młodego a on nie ruszył
        nawet? Nie i już. Albo buzię odkręca, albo odsuwa talerz i zapomnij.
        Przeczekaj, kombinuj, szukaj. Znajdziesz coś na pewno co mu
        zasmakuje. Może jakiśkolor, kształt czy konsystencja. Mojemu kupiłam
        ostatnio makaron bezglutenowy o kształcie kółeczek. Bardzo mu
        sięspodobał i zasmakował. Myślę, aby na tej bazie pokombinować
        jakieś może leczo czy zapiekankę, coś w stylu włoskim...Też staję na
        głowie i ciągle słyszę od męża - i tak nie zje -. W niedzielę
        zrobiłam burgery rybne i oczywiście sama je jem. Na razie udaje się
        z deserami. Na obiad jedynie pomidorowa, czasem skubnie innej zupy.
        Lubi zmieniaki to mu podaję, choć niektórzy krzyczą, że nie wolno.
        Na początku rzeczywiście nie bardzo, ale potem można. Może
        zmodyfikuj potrawy które lubił na takie, które teraz może jeść.
        Zresztą dzieci przechodzą takie różne fazy na tej diecie. Mój mały
        już miał ogromny apetyt, teraz taki sobie. Żyje, nie padnie wink
        • szalicja P.S. 21.01.09, 13:55
          Masz ślicznego synka! Prawie tak ślicznego jak mój wink
          • olivka31 Re: Szalicja 21.01.09, 14:05
            Moje dziecko nie zawsze było wszytko jedzącewinkTo ta dieta tak go
            odmieniła...ale wiadomo ,każde dziecko jest inne i reaguje inaczej.Ja
            rzeczywiście mam powód do radości ,że z jego apetytem nie ma
            większych problemów,raczej mam problem z nadążeniem zaspokojenia jego
            głoduwink))
          • olivka31 Re: P.S. 21.01.09, 14:11
            Naprawdę cudny chłopczyk...te oczy....smile
            • szalicja Re: P.S. 21.01.09, 14:14
              No, oczy ma niesamowite. Od razu na tym pierwszym zdjęciu te
              niebieskie oczy i firany z rzęs wink
              • olivka31 Re: P.S. 21.01.09, 15:16
                A szpinak lubi,makaron sojowy,klopsiki z mielonego mięsa z indyka?
                • szalicja Re: P.S. 21.01.09, 15:58
                  Makaron tak, szpinaku nie próbowałam, z mielonego to zwykłe mielone
                  kotlety. Ale czasem zje a czasem nie. Już myślałam co by jakieś
                  kombnacje alpejskie wprowadzić np. nadziać je naprzemiennie (tj.
                  pulpeciki) z warzywami np. papryką na patyczki od szaszłyków. Może
                  zrobić takiego jeża czy co...?
    • maminka21 Re: Drugi dzień kolejna porażka 21.01.09, 21:01
      Pocieszycielki moje, powierniczki losu - jesteście przekochane i nie
      dlatego , że chwalicie mojego Szymka, ale dajecie nadzieję -
      strasznie Wam dziękuję. Póki co się nie poddaję choć niewiele
      brakuje. Mały rano wypił mleko, po południu zjadł trochę gotowanego
      mięsa, pod wieczór klopsika z indyka, mleko - mało , ale zawsze coś.
      Mąz ma teraz 2 dni wolnego ma mi pomóc, wesprzeć, pokazywać na
      własnym przykładzie , że tak teraz jemy itp. Może coś to da. Jutro
      gotuję pomidorówkę - zobaczymy, ciągle coś kombinuję i może się uda,
      musi ...
      A mój mały jest faktycznie fajowym dzieciakiem, ma 2,8 i bardzo dużo
      mówi , trzeba uważać co się przy Nim mówi bo wszystko powtarza, to
      bystry dzieciak, rozumny czasami aż za bardzo, rozbraja mnie swoimi
      tekstami ale ten apetyt... ech..
      Dzięki, że czytacie moje użalanie, dzięki, że jesteście, pozdrawiam
    • maminka21 już prawie tydzień - kiepsko 25.01.09, 10:49
      Dziewczynym jutro już prawie tydzień diety, ciągle marnie , wpycham,
      bo inaczej by sam nie poprosił - w ogóle nie ma apetytu, co gorsze
      mam wrażenie, że już trochę schudł...sad No już nie wiem, liczyłąm że
      z czasem się przekona, zgłodnieje, od czego ten kompletny brak
      apetytu, wychodzimy na dwór aby zgłodniał, karmię na powietrzu - ale
      wszystko na siłę....
      Kupiłam Mu kaszkę dla dzieci zdrową na bazie kaszki orkiszowej, bez
      cukru, glutenu .... je ale ma węglowodanów sporo , kurcze już nie
      wiem, od pewnego czasu jest płaczliwy - jak tylko coś nie po Jego
      myśli, boję się , że może coś Mu jednak innego jest i stąd ten brak
      apetytu i humory.
      • szalicja Re: już prawie tydzień - kiepsko 25.01.09, 14:55
        Może spróbuj perełek z tapioki? Podobno na mleku wychodzi fajna kaszka. Ja dziś
        młodemu zrobiłam na deser kisiel z kiwi. To pierwszy raz, jak zjadł z kiwi.
        Trochę się przy tym nadłubałam, ale kiwi ma tyle witaminy C i jest bardzo
        zdrowe, więc warto. Kisiel zrobiłam na rzadko, do picia. A z obiadami też mam
        problem. U nas też kryzys. Dziś marudzi cały dzień i lata jak nakręcony. Niby
        cukru nie dostaje, a energii ma za dwoje. Tera śpi, ale już nam zszarpał
        nerwy... Wiesz, czasem jak oglądam Supernianię to podnosi mnie to na duchu bo
        widzę, jak zachowują się zdrowe, nie zaburzone dzieci. Często są gorsze niż Mati
        i wtedy trochę mi lżej bo myślę, że mój mlody może wcale nie jest taki
        zaburzony. Chciałabym mieć choć problem diety z głowy tzn. mieć ją już za
        sobą... Ale co tam, musimy się tu wspierać i wytrwać tyle ile potrzeba. To w
        końcu chodzi o ich zdrowie i rozwój...
        • maminka21 Re: już prawie tydzień - kiepsko 25.01.09, 21:33
          Ja też się pocieszam , że są gorsze dzieciaki i faktycznie są , ale
          są i lepsze - ale to nic , ważne żeby mały był zdrowy i szczęśliwy,
          dziś też ganiał jak szalony - może to jakaś pełnia ( ha ha ) , dziś
          generalnie był ciężki dzień - 2 rocznica śmierci mojego kochanego
          Taty ...., ech cięzko mi , mały miał 9 m-cy jak Tata nagle
          odszedł..., tak bym chciała aby tu był, aby wspomógł, to był wielki
          człowiek....
          No ale nic, jutro zaczynamy nowy tydzień, może będzie lepiej,
          pozdrawiam ciepło Marta
          mój na zawsze
          <*>
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,65547357.html
          • perlai Re: już prawie tydzień - kiepsko 26.01.09, 08:10
            szalicja, nie można wszystkiego zrzucać na zaburzeniasmile moje
            dwulatki obydwie są ostatnio nieznośne. a paula daje nam tak
            popalić, że nikt z nią nie chce zostać w domu sam na samwink
            a "problematyczna" agnieszka raczej naśladuje siostrę, bo gdy
            zostaje sama to jest uosobieniem spokoju. staramy się zapewnić
            dziewczynom dużo atrakcji, tzn. dużo wychodzimy z domu, dużo osób
            nas odwiedza. inaczej one chyba poprostu nudzą się ...
            • szalicja Re: już prawie tydzień - kiepsko 26.01.09, 12:28
              Tak, nuda robi swoje. Myślałam, oby jednak wysłać młodego do
              przedszkola teraz, nie czekaćdo jesieni. Jednak psycholog dziś mi to
              odradziła. Sugerowała odczekaćjeszcze parę tygodni. Młody chodzi na
              różne terapie, dostajemy też wytyczne, jak z nim postępować. Na
              razie twierdzi, że to się nie uda. No więc sama muszę mu zapewnić
              atrakcje w domu. Usłychałam teżdziś coś optymistycznego, że Mati nie
              jest dużo opóźniony, że rozumie co się mówi, żę wykonuje polecenia i
              u niego to kwestia mowy. Ona twierdzi, że jak tylko zacznie gadać to
              szybko nadrobi. Eh...tylko kiedy zacznie? Ogólnie rokowania sądobre,
              co do przyszłości...Kurcze. A ta dieta mnie wnerwia. Mati, jeśli
              chodzi o nadpobudliwość, wcale nie złagodniał. Kupy ciągle rzadkie,
              choć enzymy chyba zaczęły działać bo czasem kupa jest tylko jedna.
              Już sama nie wiem...Tak mi trudno podać bomblowi leki na robaki. To
              walka z wiatrakami. Czuję się jak oprawca, kiedy podaję mu ten lek,
              bo muszę na siłę ;-(
              Dziś będę piec chlebek kukurydziany. Może zasmakuje temu mojemu
              wybredniakowi.
              • maminka21 Re: już prawie tydzień - kiepsko 26.01.09, 14:45
                mój złapał dziś jak nie widziałam pół kajzerki i zjadł.... sad
                Szalicja napisz jak Ci wyszedł ten chlebek i jak smakuje , mój jak
                na rzie do żadnego nie chce się przekonać, jeszcze zobaczę jak
                orkiszowy...
                • szalicja Re: już prawie tydzień - kiepsko 26.01.09, 14:56
                  Dziś zacznę robić, bo to będzie na zakwasie kukurydzianym. Mam też
                  przepis bez zakwasu, ale na maślance a mój ma alergię na laktozę.
                  Magę zaryzykować np. z kefirem, bo to też takie fermentujące a tu
                  pewnie chodzi o to, by ładnie wyrosło. Nie wiem samna. Jest też
                  dodatek proszku do pieczenia, co zastąpię sodą. Mogę też spróbować
                  zamiast maślanki daćsojowe mleko, ale nie wiem, czy da taki efekt.
                  Możę będę robić dziś i jedno i drugie. Zobaczę.
                  A tą bułą się nie przejmuj tak. Mój też miał takie wpadki i co? Mam
                  dziecku wyrwać? Byłaby straszna histeria i awantura. Trudno.
                  A chlebki żytnie mi nie wychodziły. Glutowate były i tyle.
                  Zrezygnowałam. Może trzeba by nad tym zakwasem dłużej
                  popracować...Mam teżsuchy zakwas. Może na tym. Bosz, ile to idzie
                  materiału do kosza, zanim coś wyjdzie ;-(
                  • magdalini25 Re: już prawie tydzień - kiepsko 26.01.09, 15:02
                    czy to znaczy, ze mozemy jesc make kukurydziana? jesli tak, to
                    poprosze o przepis smile
                    • szalicja Re: już prawie tydzień - kiepsko 26.01.09, 15:08
                      Mam kilka, rzadnego nie wypróbowałam, więc trzeba próbować:

                      Chleb kukurydziany
                      skladniki:
                      500g ciasta zakwaszonego z maki kurydzianej*
                      350 g maki kukurydzianej
                      200 ml mleka
                      2 lyzki oliwy
                      1 lyzeczka soli
                      szczypta pieprzu Cayenne

                      *) ciasto zakwaszone mozemy wyhodowac bardzo latwo startujac z
                      jednej lyzeczki pszennego zakwasu, 250g maki kurydzianej i 250ml
                      wody. jesli ma byc to pieczywo bezglutenowe nalezy ten proces
                      powtorzyc kilkakrotnie, zeby pozbyc sie maki pszennej.


                      Przygotowanie ciasta chlebowego:
                      skladniki wymieszac i wyrabiac przez 5 minut. po 20 minutach
                      odpoczynku jeszcze raz wyrobic ok 5 minut. Uformowac kule i odstawic
                      do wyrosniecia na 2 godziny lub wiecej.

                      Pieczenie:
                      piekarnik rozgrzac do 250 st C. Chleb zwilzyc lekko woda i wsunac do
                      piekarnika. Piec w najwyzszej temperaturze ok 20 minut, nastepnie
                      obnizyc do 180 st C na 20 minut.

                      Jest na zakwasie kukurydzianym. Oczyszczałam go 3 razy, chyba
                      starczy.

                      II
                      200 g zakwasu kukurydzianego*
                      200 g mąki kukurydzianej
                      250 g wody
                      Całość wymieszać i odstawić na noc. Pod folią w cieple.

                      Rano dodać
                      150 g mąki kukurydzianej
                      100 g gryczanej
                      100 g ziemniaczanej
                      350 ml wody (może być mleko, jeśli przechodzi)
                      łyżeczka cukru
                      łyżeczka soli
                      2 łyżki oliwy
                      szczypta pieprzu
                      zakwas kukurydziany (mam nadzieję, że to to) uzyskałam z łyżki
                      zakwasu żytniego, mąki kukurydzianej i wody. Pieć razy z tego
                      początku brałam łyżkę zakwasu, resztę odrzucałam, dokładałam mąkę
                      kukurydzianą i wodę zanim zaczęłam podawać dziecku. Myślę, że jest
                      oczyszczony z glutenu. Żywy jak diabli Szybciej bąbluje niż mój
                      żytni.

                      Wymieszać, odstawić na 4 godz. w cieple.
                      Po tym czasie przerzucić w foremki, odstawić jeszcze na jakieś dwie
                      godz. i do piekarnika.

                      podstawą jest ciepłe mleko (lub inne płyny)
                      nieprzenoszenie rosnącego chleba
                      Od razu wstawić do ciepłego piekarnika (ok. 40 st.)
                      jak urośnie to włączyć pieczenie

                      III
                      350 g mąki kukurydzianej
                      4 jajka
                      300 ml maślanki
                      2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
                      2 łyżeczki oleju
                      2 łyżeczki miodu

                      składniki wymieszać, nawet nie trzeba używać miksera, składniki
                      łaczą się w miękkie
                      ciasto w try miga. przyłożyć do lekko wysmarowanej tłuszczem blachy
                      i piec 15-20 min w 200 stopniach. chlebek jest pyszny, ma dość
                      nietypową konsystencję, bo jednocześnie sporo wyrasta ale pozostaje
                      wilgotny, lekko
                      gąbczasty.

                      IV
                      Chleb kukurydziany
                      Składniki:

                      175 g mąki kukurydzianej
                      2 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego
                      2 jajka
                      150 ml chudego jogurtu
                      1 łyżeczka ksylitolu
                      1 łyżeczka oleju
                      Sposób wykonania:
                      Wymieszać składniki, aby uzyskać miękkie ciasto. Przełożyć je do
                      formy lekko posmarowanej tłuszczem i piec w temp. ok. 200 st. przez
                      10-15 minut.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka