Rany jestem coraz bardziej załamana. Mały rano zjadła jajecznicę z 2
jajek, po południu już nie chciał mięska z kurczaczka, ugotowałam
kaszę jaglaną - pluł strasznie, mało nie zwymiotował, potem
ugotowałam ryż brązowy zjadł maleńko jak kotek z masełkiem, poza tym
nic. Skacze, ma siłę ( nie wiem skąd ) ale co będzie dalej. w ogóle
to dziwne diata od wczoraj, leki bierze ze 4 dni ( Fluconazole ) i
już od 2, 3 dni nie ma zapachu z buzi, kupy rzadkie dawno się
skończyły ( jeszcze przed wynikiem candidii ), śpi różnie,
generalnie trochę się kręci ale nie popłakuje, ja już nic nie
rozumiem. Kiedy przekona się do tej diety, wykańczam się nerwowo, co
tu robić. Oczywiście o jajko jeszcze się prosi, ale ile można i
serek waniliowy też chce no i bułkę.