retro-story
05.09.11, 14:15
Sluchalam sobie wczoraj "Wymarzonego domu" z audiobooka i natrafilam na taki fragment (rozmowa Ani z Leslie Moore):
"Oh, I once dreamed of a palace, too," said Anne. "I suppose all girls do. And then we settle down contentedly in ***eight-room houses*** that seem to fulfill all the desires of our hearts--because our prince is there."
Czyli osmiopokojowy dom to niewielka, biednawa chalupka, ktora musza zadowalac sie panstwo Blythe-owie na dorobku, lub np. uboga Leslie z chorym mezem. A przeciez w tych osmiu pokojach mieszkaja raptem DWIE osoby! Trzy, jesli zatrudniaja gosposie. Wedlug Gilberta w Wymarzonym Domku jest salon (z kominkiem - tu jeszcze jedna kwestia, jak opalic taki osmiopokojowy, wolnostojacy dom?), jadalnia i maly pokoik na gabinet. Zapewne maja sypialnie, jeden albo dwa pokoje goscinne - to szesc. Jesli liczyc jako pokoj kuchnie, to siedem, plus moze spizarnia - osiem. Jak bylo na Zielonym Wzgorzu, orientujecie sie? Te wszystkie facjatki, pokoiki przy kuchni, pokoje goscinne - w domu, gdzie na ogol mieszkaja trzy-cztery osoby... Malo ekonomicznie.