05.09.11, 14:15
Sluchalam sobie wczoraj "Wymarzonego domu" z audiobooka i natrafilam na taki fragment (rozmowa Ani z Leslie Moore):
"Oh, I once dreamed of a palace, too," said Anne. "I suppose all girls do. And then we settle down contentedly in ***eight-room houses*** that seem to fulfill all the desires of our hearts--because our prince is there."
Czyli osmiopokojowy dom to niewielka, biednawa chalupka, ktora musza zadowalac sie panstwo Blythe-owie na dorobku, lub np. uboga Leslie z chorym mezem. A przeciez w tych osmiu pokojach mieszkaja raptem DWIE osoby! Trzy, jesli zatrudniaja gosposie. Wedlug Gilberta w Wymarzonym Domku jest salon (z kominkiem - tu jeszcze jedna kwestia, jak opalic taki osmiopokojowy, wolnostojacy dom?), jadalnia i maly pokoik na gabinet. Zapewne maja sypialnie, jeden albo dwa pokoje goscinne - to szesc. Jesli liczyc jako pokoj kuchnie, to siedem, plus moze spizarnia - osiem. Jak bylo na Zielonym Wzgorzu, orientujecie sie? Te wszystkie facjatki, pokoiki przy kuchni, pokoje goscinne - w domu, gdzie na ogol mieszkaja trzy-cztery osoby... Malo ekonomicznie.
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: Domy 05.09.11, 18:44
      Wtedy nie oglądano się na ekonomikę (drewno na opał było pod ręką), tylko na wygodę mieszkańców i ewentualne sytuacje życiowe, w których przydałby się jeszcze jeden pokój.

      Inne były standardy - pani domu z reguły miała swój buduar, pan - swój gabinet, bezwzględnie musiał być salon (czasem z instrumentem), osobno jadalnia, dobrze jeśli była biblioteka, no i oczywiście pokój gościnny, albo dwa, pokoje dla dzieci, pokoik dla służącej (choćby komórka przy kuchni, spiżarnia, garderoba...

      W takim domu każdy miał kącik dla siebie, jeden drugiemu na głowie nie siedział, można się było nawet zgubić (jak Mały Jim w Ani ze Złotego Brzegu), a jak przyjechała jakaś ciotka "z krótką wizytą" to przez rok miała gdzie mieszkać i nie trzeba było przeorganizowywać życia całej rodziny, żeby ciotkę gdzieś upchnąć.

      Przypomnij sobie "Rozważną i romantyczną" i ten "ubogi domek" do którego musiały się wyprowadzić, kiedy umarł ojciec, a rozkoszny braciszek zadbał żeby utrzymanie sióstr kosztowało go jak najmniej. To był cały familok!!!

      A co do ogrzewania - mam wrażenie, że u ludzi dużo przebywających na dworze inne jest. odczuwanie ciepła i zimna. W dzień zresztą rodzina siedziała w kuchni lub przy kominku, a na noc każdy szedł do zimnej sypialni, gdzie w łóżku pod kołdrą miał gorącą cegłę. Sama kiedyś spałam w domku na wsi, gdzie rano było 12 stopni i było mi całkiem ciepło.
      • invisse Re: Domy 05.09.11, 19:46
        Polskie tłumaczenie: "A potem urządzamy się w paru pokoikach i jesteśmy zadowolone, bo nasz wymarzony książę w nich mieszka."
        Nie wiem, jak wtedy liczono pokoje, ale wydaje mi się, że Kanadyjczycy liczyli inaczej niż my - no bo sypialnia, pokój gościnny i gabinet dla męża - to trzy, a więc pięć pokoi stało by wolnych. Czy w takim wypadku Ania i Gilbert przeprowadzaliby się do większego mieszkania, bo mając dwoje dzieci nie mogliby się zmieścić?
        Być może jest wśród nas ktoś, kto się zna albo mieszka w Kanadzie i mógłby to wyjaśnić - wg mnie w tych ośmiu pokojach były wliczone wszystkie pomieszczenia w domu.
      • retro-story Re: Domy 05.09.11, 19:50
        Mimo wszystko, ktoś musiał tego drewna narąbać i przynieść, co wcale nie jest aż takie łatwe. Chociaż właśnie sprawdziłam - średnia styczniowa temperatura na Wyspie Księcia Edwarda to -7C, więc nie jest aż tak tragicznie.
        • pi.asia Re: Domy 05.09.11, 21:13
          Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę to, że w derwnianym domu zawsze jest cieplej niż w murowanym. Drewno to cudowny izolator.
          A drewno rąbał parobek. Gdzieś mi się plącze po pamięci jakieś info, że ktoś tam dorabiał chodząc po wsi i rąbiąc drewno na opał, tak więc nawet gospodarstwo pozbawione stałego parobka i tak w opał mogło się zaopatrzyć.
          Jesienią domy np. w górach w Austrii wyglądają uroczo, z trzech stron obłożone równiusieńko poukładanymi szczapami drewna od ziemi aż po dach.
          • pani.filifionka Re: Domy 06.09.11, 01:43
            A co dokładnie znaczy "room"? Może chodziło nie o pokoje, a o pomieszczenia, takie jak kuchnia, spiżarnia itp.?
      • the_dzidka Re: Domy 06.09.11, 09:03
        > W takim domu każdy miał kącik dla siebie, jeden drugiemu na głowie nie siedział
        > , można się było nawet zgubić (jak Mały Jim w Ani ze Złotego Brzegu), a jak prz
        > yjechała jakaś ciotka "z krótką wizytą" to przez rok miała gdzie mieszkać i nie
        > trzeba było przeorganizowywać życia całej rodziny, żeby ciotkę gdzieś upchnąć.

        Ale to przecież w domiszczu na Złotym Brzegu, a nie w Wymarzonym Domku.
        • jadwiga1350 Re: Domy 30.08.12, 11:06
          the_dzidka napisała:

          > > W takim domu każdy miał kącik dla siebie, jeden drugiemu na głowie nie si
          > edział
          > > , można się było nawet zgubić (jak Mały Jim w Ani ze Złotego Brzegu), a j
          > ak prz
          > > yjechała jakaś ciotka "z krótką wizytą" to przez rok miała gdzie mieszkać
          > i nie
          > > trzeba było przeorganizowywać życia całej rodziny, żeby ciotkę gdzieś upc
          > hnąć.
          >
          > Ale to przecież w domiszczu na Złotym Brzegu, a nie w Wymarzonym Domku.
          >

          Wymarzony Domek też nie mógł być mały. Na święta przyjeżdżają goście z Zielonego Wzgórza i mają gdzie nocować. Ani Maryla ani Małgorzata nie śpią w jednym pokoju z Gilbertami. Zostaje zatrudniona Zuzanna i dla niej też jest miejsce. Nie śpi na sienniku w kuchni. Ewa sprowadza się do Ani(żeby nie mieszkać pod jednym dachem z Owenem) i nikomu miejsca nie zabiera.
          • krakowska_poziomka Re: Domy 01.09.12, 15:17
            To liczmy w Wymarzonym Domku: salon+sypialnia+z dwa pokoje gościnne, jakiś mały pokój przy kuchni (gdzie później mieszkała Zuzanna)+gabinet+jadalnia+"gabinet Ani" i spokojnie wychodzi osiem :)
            w Złotym Brzegu później chyba każdy z dzieci miało swój pokój?
            • supervixen Re: Domy 01.09.12, 21:17
              Jeśli wierzyć ostatnim akapitom Ani ze Złotego Brzegu to były tylko dwa pokoje - pokój chłopców i pokój dziewczynek. Ale jak było jak podrośli - nie wiem.
            • lucy-lotta Re: Domy 01.09.12, 22:35
              krakowska_poziomka napisała:

              > w Złotym Brzegu później chyba każdy z dzieci miało swój pokój?

              Właśnie to też mnie zawsze frapowało. Ale chyba nie. Choć z drugiej strony w pokoju Rilli muszą stać co najmniej dwa łóżka, bo sypia tam panna Oliver. Ale jakoś wykluczam, że normalnie śpi tam Nan czy Di. Zawsze sądziłam, że to niesprawiedliwe, że Rilla ma własny pokój, kiedy bliźniaczki muszą się dzielić jednym pomieszczeniem ;) Co do chłopców... Ciężko mi sobie wyobrazić chłopców (jeden 22, drugi 21, trzeci 17, czy jakoś tak), którzy są w stanie dzielić bezproblemowo pokój :) Mimo nawet tego, że to Bylthe'owie.


              pathsoul napisała:

              >Nie wiem czemu nie mogę tej dyskusji obejrzeć, forum nie pozwala mi na rejestrację, >znacie może ten wątek?

              Och-och! Widzę, że nie tylko ja miałam z tym problem! Denerwujące. Szalenie ciekawi mnie ta dyskusja! Jakby komuś udało się "włamać", proszę o natychmiastową informację! :)
    • slotna Re: Domy 06.09.11, 01:24
      Bylo z czego tanio budowac, to budowali. Podroze byly meczace, wiec jesli ktos przyjezdzal w odwiedziny, to na dluzej i raczej nie mogl kimac na sofie w salonie.

      Swoja droga, mieszkam teraz w domu, ktory z zewnatrz nie wydaje sie wcale duzy, ale tez ma sporo pomieszczen: dwa male pokoje, jeden sredni (powiedzmy, sypialnia dla dziecka), dwie duze sypialnie, salon, kuchnia z jadalnia, trzy lazienki. Mieszkamy w trzy osoby i jest akurat. Chociaz mieszkalam nieraz w niezlej ciasnocie i tez bylo akurat ;) Kwestia przyzwyczajenia.

      Aha, jak sie dobrze napali w kominku, to nawet na drugim pietrze jest dosc cieplo. Ale raczej uzywamy paleniska dla przyjemnosci, mamy centralne, tylko czasem sie zdarzy zapomniec kupic olej.
    • pathsoul Re: Domy 06.09.11, 10:47
      Nawiązuje do tego tematu bardzo ciekawe opracowanie, wiem, że stare i pewnie dawno je znacie, o tu:

      www.lmm-anne.net/archives/2008/geography/the-geography-of-four-winds-glen-st-mary-and-ingleside.html
      (btw: dział "Recipes" na tej samej stronie, ach ach:) )

      Zastanawiało mnie wobec tego, jak duży musiał być Złoty Brzeg... Wychodzi mi z pobieżnych obliczeń, że przynajmniej 11 pomieszczeń (?).

      Autorka strony pisze "Ingleside is a big house, with a large verandah, and many rooms (see a discussion on the number of bedrooms in Ingleside.)". Nie wiem czemu nie mogę tej dyskusji obejrzeć, forum nie pozwala mi na rejestrację, znacie może ten wątek?
    • nessie-jp Re: Domy 06.09.11, 18:09
      Myślę, że chodziło bardziej o "pomieszczenia" niż o pokoje. A więc kuchnia, spiżarnia, kredens (te szafki, gdzie trzymano zastawę stołową itp.), garderoba, składzik, strych, może suszarnia... Pokoik, w którym mogła zamieszkać Zuzanna (bo przecież mieszkała, a nie dochodziła codziennie). Sypialnia Gilberta i Ani, sypialnia gościnna, salonik na dole, gabinet Gilberta (też chyba na dole, bo stamtąd podsłuchiwał rozmowę Ani z Kornelią).

      To na pewno nie był biedniutki, chylący się ku upadkowi domek w stylu "chałupy starej ciotki Thomas".

      Na wsiach zresztą (chyba nawet i polskich, a tu przecież mowa o Kanadzie) inaczej gospodarowano miejscem, bo po co było oszczędzać? Grunty pod budowę były tanie, a drewna dookoła pod dostatkiem. To nie miasto, gdzie nawet bogaci ludzie mieszkali w kilku pokojach i uważali się za zamożnych z tego powodu.

      Tak samo jest z Leslie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka