Dodaj do ulubionych

Wymarzony dom Ani

15.07.05, 16:00
Czy również uważacie, że jest to najsłabsza część cyklu?
Obserwuj wątek
    • icegirl Re: Wymarzony dom Ani 16.07.05, 10:18
      Ja za nasłabszy uważałam 'Anię z Szumiących Topoli', ale teraz myślę, że jest to
      po prostu tom napisany inaczej i trzeba się do niego przyzwyczaić. A tak przy
      okazji: szkoda, że Gilbert zawsze był w cieniu Ani.
      • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 17.05.06, 21:34
        Uważam, że Gilbert zawsze był w cieniu Ani, bo był zbyt idealny i na co dzień
        taki ideał nie miałby nic do roboty!
    • herbarium Re: Wymarzony dom Ani 16.07.05, 22:12
      Jak dla mnie - najsłąbsza jest Ania ze Złotego Brzegu. Wymarzony Dom - podoba
      mi się, zwłaszcza ze względu na kapitana Jima:)
      • laura-gomez Re: Wymarzony dom Ani 07.02.07, 12:37
        herbarium napisała:

        > Jak dla mnie - najsłąbsza jest Ania ze Złotego Brzegu. Wymarzony Dom - podoba
        > mi się, zwłaszcza ze względu na kapitana Jima:)

        a mnie ze względu na Ewę Moore
    • aniazsk Re: Wymarzony dom Ani 06.08.05, 17:53
      Nie zgodzę się z Tobą. "Wymarzony dom Ani", "Dolina Tęczy" i "Rilla ze Złotego
      Brzegu" to moje ulubione ksiązki z cyklu. Moim zdaniem lepsze nawet od pierwszej
      części. Najgorsza jest dla mnie "Ania z Szumiących Topoli"
    • biljana Re: Wymarzony dom Ani 13.08.05, 19:15
      nie zgadzam sie. dla mnie najslabsza jest ania ze zlotego brzegu, chociaz ja
      tez czasami czytam ;)
      • annah11 Re: Wymarzony dom Ani 15.08.05, 03:00
        Czyli kazdy/a ma inna ulubiona, lub slaba lekture. Dawno juz Ani nie czytalam,
        najwyzsza pora "odswiezyc" sobie....
      • nana_nusia Re: Wymarzony dom Ani 23.08.05, 22:57
        Ja osobiście bardzo lubię Szumiące topole :) tak samo Anię ze złotego brzgu.
        Najmniej podobała mi się Dolina Tęczy.
        pozdrawiam
    • malgosia9922 Re: Wymarzony dom Ani 08.10.05, 20:55
      a nie macie wrazenia,ze Wymarzony dom Ani to takie przejscie Ani w dorosłe
      zycie? dla mnie to taka smutna, a jednoczesnie najmodrzejsza , najcieplejsza
      ksiązka zcyklu... Kapitan Jim, który pojawia sie potem we wspomnieniach Ani i
      panny Kornelii, i córeczka ,która umarła i pojawienie się Jima i historia Ewy-
      to juz innne zycie, takie wyscie z Avonlea...A szumiących topoli i złotego
      brzegu nie lubięp koham Rillę,ale ogarnia mnie zawsze smutek,zecórka Ani jest w
      jej wieku, tzn,że Ania ma siwe włosy i ..smutne trochę, ale rilla -boska
      • herbarium Re: Wymarzony dom Ani 08.10.05, 23:02
        Ale o Szumiących Topolach też moża powiedzieć, że to takie przejście w
        dorosłość - tylko że bohaterowie w większości są zupełnie inni, nie pojawiają
        się wcześniej ani później w książkach, więc trudno się do nich przywiązać:)
        • icegirl Re: Wymarzony dom Ani 09.10.05, 16:18
          A wiesz, Małgosiu, że mozesz mieć trochę racji?
          Ania opuszcza Avolnea, tym razem na dobre. Opuszcza miejsce zaczarowane, pełne
          dziewczęcych marzeń - i czytelnicy to czują.
          Maryla i pani Linde pojawiają się w książce - mimo wszystko - sporadycznie.
          A Rilla moim zdaniem, choć fajna, to jednak nie ma tego całego uroku Ani.
    • malgosia9924 Re: Wymarzony dom Ani 09.10.05, 17:39
      Kurcze, zapomniałm hasła i sie muiałamprzelogować- PRZEPRASZAM za literówki
      typu koham- wieczór, po tygodniu pracy klawiatura już " biega " przed oczyma-
      Faktem jest ,ze ja lubię sie przywiązywac do postaci , a te ,które się pojawiły
      w topolach-znikają....Zawsze czkam,az w którejś z dalszych częsci choc wzmianka
      będzie o Dianie czy M.Linde...taki sentyment
      • aniazsk Re: Wymarzony dom Ani 10.10.05, 20:17
        Masz rację Małgosiu. Ja też lubię te wzmianki o mieszkańcach Avonlea.
        • kill_yourself Re: Wymarzony dom Ani 16.10.05, 20:34
          chyba sie z Tobą zgodzę, "Wymarzony dom" jest najsłabszy... ale nie znaczy to,
          że go nie lubię. Za to "szumiące Topole" uwielbiam :), uwielbiam postać
          nieznośnej Janki-uczennicy :)
          • madzialena16 Re: Wymarzony dom Ani 19.11.05, 20:53
            rilla ze złotego brzegu. jest cudowna. a najsłabsza? chyba ania z avonlea.
            chociaż bliźniaki były genialne. czyli właściwie nie jest słaba, po prostu
            troszkę gorsza
            • laura-gomez Re: Wymarzony dom Ani 07.02.07, 12:39
              madzialena16 napisała:

              > najsłabsza? chyba ania z avonlea.

              dla mnie też, była strasznie nudna
      • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 10.02.07, 23:06
        Jest proste wyjaśnienie tego dlaczego postaci z Szumiących Topoli znikają i nie
        ma o nich wzmianki wdalszych tomach. Po prostu Montgomery nie pisała wszystkich
        powieści o Ani chronologicznie. Ania ze Złotego Brzegu była napisana ostatnia,
        a przed nią Szumiące Topole, dlatego też dopiero w Ani ze Złotego Brzegu jest
        wzmianka o Jance z Summerside czy o Rebece Dew...
    • kaye Re: Wymarzony dom Ani 19.11.05, 21:16
      Dość dawno nie czytałam już cyklu o Ani, ale jakoś zawsze najmniej mnie
      wciągała "Ania ze Złotego Brzegu" i Ania z Avonlea"
      Ale to oczywiście kwestia gustu:-)
      "Wymarzony dom Ani" bardzo lubię
    • wellington2 Re: Wymarzony dom Ani 05.12.05, 15:44
      Sadze, ze nasze upodobania co do Ani zmieniaja sie z wiekiem. Moj tata,
      Kanadyjczyk, uwielbia Anie - na drugie imie mam Marilla. Gdy mialam 8 lat
      pierwszy raz przeczytalam serie o Ani. Wtedy pokochalam 1 tom, a np. Wymarzony
      Dom byl dla mnie taki troche... jakby zbyt dorosly. Potem, gdy mialam nascie lat
      i wrocilam do Ani, spodobala mi sie Ania z Avonlea i Rilla. A juz na studiach -
      Anne of the Island (nie wiem jak jej tytul brzmi po polsku, ale to ta częsc o
      studiach) i Ania z Szumiacych Topoli. Gdy wyjechalam z domu i wyszlam za maz,
      moja ulubienica byl Wymarzony Dom Ani i Anne from Ingleside. A teraz uwielbiam
      wszystkie czesci: w tych pierwszych powracam w czasy dziecinstwa na Wyspie i
      nauki w Prince of Walce Collage i Delahousie... No a w ostatnich przypominam
      sobie o cierpliwosci do dzieci. Konczac, Ania po prostu dorasta z nami!
    • narewa Re: Wymarzony dom Ani 08.03.06, 19:14
      znalazłam ten wątek ..
      Mam wydanie Ani z roku 1970.Sa to trzy tomy,w kazdej dwie częsci ..Przez kilka
      lat byłam pewna,że to jest całość.Po jakimś czasie ukazały się jeszcze dwie
      części,czyli Ania z Szumiacych Topoli i Ania ze zlotego Brzegu,wydania z 1988
      roku..Czytałam je,ale juz nie czułam TEGO klimatu..Odniosłam wrażenie,że te
      częsci jakby dopisano potem...Np.postać /wspaniała/Rebeki Dew,występuje tylko w
      tych tomach.Mała Elżbieta tez nigdzie się juz nie pokazuje..
      • herbarium Re: Wymarzony dom Ani 08.03.06, 21:53
        Chyba mamy to samo wydanie "Doliny Tęczy" i "Rilli" z roku 1970, bo pierwsze
        tomy "Ani" mam z lat pięćdziesiątych.
        "Ania z Szumiących" i "Ania ze Złotego Brzegu" faktycznie były dopisane
        później, Montgomery napisała je dopiero w latach trzydziestych. No i faktycznie
        są trochę "na siłę" pisane.
        • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 09.03.06, 00:59
          A ja np.nie lubię Rilli ze Złotego Brzegu ,mimo,że większość uważa ,że to
          najlepsza książka z tego cyklu ,jakoś nie odpowiada mi ten taki trochę gorzko-
          pesymistyczny ton książki ,brak tej trochej baśniowej konwencji.Bardzo lubię za
          to np.Anię z Szumiących Topoli ,np.postać Julianny Brooke , wątek wujka -
          kanibala Pringle;),Złoty Brzeg jest może trochę nudnawy ale niektóre przygody
          dzieci są świetne.
      • laura-gomez Re: Wymarzony dom Ani 07.02.07, 12:43
        narewa napisała:

        > Mam wydanie Ani z roku 1970.Sa to trzy tomy,w kazdej dwie częsci ..Przez
        kilka
        > lat byłam pewna,że to jest całość.Po jakimś czasie ukazały się jeszcze dwie
        > części,czyli Ania z Szumiacych Topoli i Ania ze zlotego Brzegu,wydania z 1988
        > roku..

        ha ha, mam to samo wydanie odziedziczone po mamie:) tylko że ona niestety już
        nie dokupiła "Ani z Szumiąych Topoli" i "Ani ze Złotego Brzegu":(
    • crissy Re: Wymarzony dom Ani 14.03.06, 14:30
      Według mnie najsłabsza jest "Ania z Avonlea" i "Ania ze Złotego Brzegu".
      Całkowicie zgadzam się jednak z wypowiedzią, że wraz z tym jak dorastamy (a
      potem starzejemy się) zaczynamy dostrzegać różne rzeczy w poszczególnych tomach,
      na które wcześniej nie zwracało się uwagi. Niezmiennie moją "ulubioną Anią" jest
      "Ania na uniwersytecie" (przy opisie choroby i śmierci Ruby zawsze płaczę),
      uwielbiam też zakończenie "Doliny Tęczy" (zapowiedź zbliżającej się I wojny
      światowej).
    • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 17.05.06, 11:34
      Uważam ją za jedną z najlepszych!
      • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 19.05.06, 14:51
        Lubie ta książke,chyba wtedy tak naprawde Ania staje sie kobieta ,wychodzi za
        Gilberta,opuszcza Zielone Wzgorze i zamieszkuje daleko od Avonlea,traci
        pierwsze dziecko,poznaje Ewę -tak rozna od jej przyjaciołek.Poza tym lubie ten
        taki trochę morski klimat tej książki
    • chomsky Re: Wymarzony dom Ani 25.05.06, 00:54
      Hm, wyglada na to, ze mnie tu zaraz ktos zlinczuje, bo dwie najpozniej napisane
      czesci - Szumiace Topole i Zloty Brzeg - podobaly mi sie najbardziej...Bardzo
      odpowiada mi typ humoru prezentowany w tych powiesciach - wspanialy sarkazm
      Rebeki Dew, swietnie nakreslone postaci Pringle'ow, Hazel, dwoch "cioc",
      Julianny, a potem dzieci - bardziej niz w ksiazkach, ktory stanowily ciag
      dalszy, czyli "Dolinie Teczy" i "Rilli". Prawde mowiac, do tych dwoch ostatnich
      w ogole nie mialam ochoty wracac.
      Co do "Wymarzonego Domu" - mniej ciekawy niz pierwsze trzy czesci, ale dobrze
      sie z nimi komponuje.
      • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 26.05.06, 17:58
        Dlaczego ktoś miałby Cię zlinczować?;),ja akurat bardzo lubie "Szumiące
        topole" ,skrzą się humorem i bardzo ciekawie nakreślone są
        postacie ,np.nieznośna matka biednej ,zdominowanej Pauliny,Nora -której Ania
        pomaga na powrót polączyc sie z dawna miłością,Elżbietka i jej niesamowita
        babka,Julianna -która dzieki Ani zmienia swoje życie,wspomniana juz Rebeka,kot
        Marcin;).Dosć lubię też Złoty Brzeg ,nie przepadam jakoś szczególnie za Doliną
        Tęczy ,a do Rilli w ogóle nie wracam.
        • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 20.06.06, 00:27
          Jeżeli chodzi o częśi o Ani to mam na nie "okresy", ale zdecydowanie najmniej
          pociąga mnie Ania ze Złotego Brzegu.Może to dlatego, że jak byłam mała to ta
          część nie była jeszcze wydana w Polsce, a przeczytałam ją już jako dorosła
          osoba i chyba nie zdążyłam się już tak do niej przywiązać.Chociaż nie, inne
          książki Montgomery też poznałam później, a chętnie do nich wracam.
        • ponis1990 Re: Wymarzony dom Ani 14.03.22, 08:16
          Ja wróciłam teraz do Rilli i było to bolesne. I takie aktualne nagle.
    • eowyn Re: Wymarzony dom Ani 23.06.06, 00:30
      Zaczelam znow czytac caly cykl ksiazek o Ani i znow utknelam na "Wymarzonym
      domu..", nie wiem do konca dlaczego, ale tez nie przepadam za ta ksiazka. Chyba
      jest za bardzo ckliwa, a poza tym srednio mi sie podobalo zawsze to, ze Ania
      zamiast kontynuowac jakakolwiek prace staje sie zasadniczo kura domowa. Wiem,
      ze to byly takie czasy i tak dalej, ale Ania zawsze szla na opak... Tez zaluje,
      ze Gilbert jest tu taki bezbarwny, szczegolnie ze od tego tomu powinien stac
      sie pelnoprawnym bohaterem, a nie majaczyc blado w tle. Zwiazek Ani i Gilberta
      najbardziej emocjonujacy byl w fazie przed zareczynami, potem nic sie juz
      ciekawego nie dzialo miedzy nimi.
      --
      Leave in silence
      • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 23.06.06, 01:40
        zgadzam sie z tym ,ciekawie zaczęło byc w Zlotym Brzegu ,kiedy Ania myslała,ze
        Gilbert jeszcze cos czuje do Krystyny.
      • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 27.06.06, 22:03
        Zupełnie was nie rozumiem, dla mnie Wymarzony dom to cudowna książka, wspaniale
        przy niej wypoczywam, ale oczywiście szanuję wasze zdanie...
      • elwinga Re: Wymarzony dom Ani 28.06.06, 15:40

        > srednio mi sie podobalo zawsze to, ze Ania
        > zamiast kontynuowac jakakolwiek prace staje sie zasadniczo kura domowa. Wiem,
        > ze to byly takie czasy i tak dalej, ale Ania zawsze szla na opak...

        A w czym to się, Twoim zdaniem, przejawiało? Bo ja tego za bardzo nie widzę.
        • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 28.06.06, 18:55
          Ja też szczerze mówiąc . Jedyne Ani na opak to może to, że pierwsza z Avonlea
          jako dziewczyna poszła na studia.
          • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 28.06.06, 21:21
            Mnie tez się tak wydaje,zreszta nawet nie uprawiala jakiegos szokujacego jak na
            tamte czasy zawodu dla kobiety jak np.Emilka ( pisarka) czy Ilsa( aktorka?).
            • eowyn Re: Wymarzony dom Ani 30.06.06, 18:01
              No coz, ja zawsze odbieralam Anie jako ambitna osobe, ktora poszla na
              uniwersytet w jakims konkretnym celu i nie ukrywam, ze chetniej bym ja widziala
              w jakiejs szerszej roli niz tylko zony i matki. Moze zle sie wyrazilam z
              tym "na opak" - bardziej chodzilo mi o to, ze Ania kiedys pisala, byla osoba
              bardzo wrazliwa na ludzkie nieszczescie i cierpienie, sama miala sieroca
              przeszlosc i kiedy po raz pierwszy czytalam cykl, sadzilam ze zostanie
              przelozona sierocinca albo jakiejs innej placowki i bedzie ja udoskonalac. Ania-
              pisarka to tez niezly wybor. Autorka obdarza swoja bohaterke tak niepospolita
              wyobraznia, charakterem i wrazliwoscia, ksztalci ja na uniwersytecie i kaze jej
              siedziec w domu z dziecmi i nic oprocz tego nie robic? W sumie upodabnia ja to
              do Janki Andrews, ktora prowadzila sobie zapewne spokojny zywot u boku meza-
              milionera, ktory zapewnil jej stabilizacje. Mialam nadzieje, ze Ania bedzie sie
              dalej rozwijac. W dalszych tomach zreszta schodzi na drugi plan i zastepuja ja
              jej dzieci.
              • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 30.06.06, 18:35
                No cóż, masz rację, Ania schodzi na drugi plan, ale chyba takie było założenie
                autorki. Ja na początku byłam zła, że Ani jest tak mało w tych książkach, ale
                potem przyzwyczaiłam się i pokochałam je takimi jakimi są...Ania zresztą zawsze
                twierdziła, że nie ma zbyt wielkich ambicji literackich.
                A co do studiów - to właściwie po co je robiła? To chyba sama ambicja ją na nie
                kierowała, ale my tego nie rozumiemy bo uczymy się dla kasy!
                • elwinga Re: Wymarzony dom Ani 30.06.06, 22:27
                  A, nie, to nie tak. Przypominam jeszcze raz to, co już pisałam w którymś wątku:
                  zdobycie wykształcenia koniecznego do uprawiania zawodu było alternatywą dla
                  kobiety niezamożnej, na wypadek, gdyby nie udało jej się wyjść za mąż. Gdyby
                  nie miała wykształcenia i nie znalazła męża, groziłaby jej nędza. To, że Ania
                  po ślubie jest "tylko" żoną i matką to nie dowód braku ambicji, tylko
                  dostosowanie się do normy obowiązującej w ówczesnym społeczeństwie. Zresztą
                  gdzieś w Ani ze Złotego Brzegu jest właśnie o tym, że niektórzy mieszkańcy wsi
                  mają ją za dziwną, bo pisuje czasem i publikuje opowiadania... a więc dawnych
                  zainteresowań wcale do końca nie zarzuciła.

                  Takie były czasy, po prostu. Dla nas dziś pewne rzeczy są oczywiste, ale
                  prawdziwa emancypacja kobiet przyszła dopiero z I wojną światową, czyli nie
                  minął jeszcze nawet wiek!

                  Zresztą z małżeńskich pamiętników LMM widać wyraźnie, że ona, uznana pisarka,
                  po wyjściu za mąż też była postrzegana przede wszystkim jako żona swojego męża,
                  czyli pastorowa, do której obowiązków należy m.in. prowadzenie szkółki
                  niedzielnej, chóru parafialnego, akompaniament w trakcie nabożeństwa i w ogóle
                  w dużym stopniu organizowanie życia parafii. Co więcej, widać też wyraźnie, że
                  od tych obowiązków nie uciekała, mimo że ich serdecznie nie znosiła. Pewnie nie
                  z braku charakteru czy ambicji, tylko dlatego, że takie obowiązywały wtedy
                  normy zachowania.
                  • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 30.06.06, 23:01
                    Ale ja pisałam o studiach, a nie w ogóle o wykształceniu. Ania przecież jeszcze
                    przed studiami pracowała jako nauczycielka i mogła to robić dalej, bo miała ku
                    temu kwalifikacje. Na studia poszła tylko i wyłącznie dla ambicji i ja jej
                    absolutnie nie potępiam, bo to były piękne czasy gdy ludzie uczyli się w imię
                    idei. Gdyby nie skończyła studiów i nie wyszła za mąż to również nie umarłaby z
                    głodu, ale nie miałaby szans na lepszą prace.
                    • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 30.06.06, 23:16
                      Mysle,że chciała tez trochę wyrwać sie z Avonlea ,poznać inny
                      świat ,ludzi.Studia dla idei-hmmm mnie to nie przekonuje bo wyższe
                      wykształcenie powinno mimo wszystko czemus słuzyć choć akurat robie
                      studia ,ktore mnie interesują;).Tak jak napisała Elwinga wtedy byly po prostu
                      inne czasy,jeszcze mojej babci ,ktora wyszla za mąż przed wojna nie mieściło
                      się w glowie ,żeby po wyjściu za mąż zajmować się jakąś zawodową praca ,do męża
                      należało utrzymanie domu ,zreszta kiedyś obowiązki domowe przy braku
                      zmywarek,pralek ,piekarników,pochłaniały ogromnie dużo czasu.Zreszta Ania nie
                      wydaje sie być chyba nieszczęśliwa,choć to prawda,że np.Emilka miała już więcej
                      determinacji by zajmować sie zawodowo pisarstwem ,także pewnie po slubie.
                      • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 00:08
                        No właśnie dla idei to wg mnie w przypadku Ani studia dla poszerzenia własnych
                        horyzontów, ale nie przynoszące jej np.większych korzyści materialnych. A
                        przecież dzisiaj nikt pewnie nie studiowałby gdyby nie stała za tym szansa
                        lepszych zarobków.
                        • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 00:32
                          no takmale gdyby nie miała wyzszych studiów nie zostałaby kierwonikiem szkoły w
                          Summerside ,poza tym na pewno cos tam sobie uzbierała w trakcie tych lat
                          pracy;),dzisiaj tez sie trafiaja pasjonaci ,rzadko ale są.
                          • elwinga Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 09:00
                            Hmmm, Melu, chyba przeczysz sama sobie. :)

                            "Na studia poszła tylko i wyłącznie dla ambicji i ja jej
                            absolutnie nie potępiam, bo to były piękne czasy gdy ludzie uczyli się w imię
                            idei. Gdyby nie skończyła studiów i nie wyszła za mąż to również nie umarłaby z
                            głodu, ale nie miałaby szans na lepszą prace."

                            "No właśnie dla idei to wg mnie w przypadku Ani studia dla poszerzenia własnych
                            horyzontów, ale nie przynoszące jej np.większych korzyści materialnych."

                            Czyżby lepsza praca nie dawała lepszej pensji = większych korzyści materialnych?

                            No i myślę, że o studiach w imię idei można mówić wtedy, kiedy nie jest to dla
                            kogoś warunek sine qua non dla przeżycia (studia -> wyższe kwalifikacje ->
                            szansa na lepiej płatną pracę -> zabezpieczenie na przyszłość w wypadku braku
                            zamążpójścia). Gdyby Diana poszła na studia, to byłoby niewątpliwie dla idei. Bo
                            Diana była z bogatego domu i nędza, nawet w przypadku braku męża, jej nie groziła.
                            • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 11:42
                              To są takie tzw. tematy - rzeki.W dalszym ciągu uważam, że Ania nie poszła na
                              studia dla korzyści materialnych tylko dla idei, bo przecież pracę miała w
                              Avonlea zapewnioną. A to, że została kierownikiem wyższej szkoły w Summerside
                              to jakby inna już strona medalu. Po prostu miała wyższe kwalifikacje i
                              zaproponowano jej tą pracę.
                              Przecież udając się na studia myślała o nich tylko jako o formie zdobycia nowej
                              wiedzy, itd, itd...Pamiętasz jak rozmawiała z dziewczynami po zdobyciu dyplomu?
                              Ania np. mówiła m.in."Nauczyłam się patrzeć na każdą trudnośc jak na żart, a na
                              każdą większą przeszkodę jak na zapowiedź zwycięstwa".
                              Trochę te wypowiedzi jej i jej koleżanek trąciły nawet "truciem".
                              A poza tym czy Diana pochodziła z takiej bogatej rodziny? Przecież jej rodzice
                              bardzo liczyli na pomoc ciotki Barry i dlatego tak starali się jej nie urazić...
                              Pozdrowienia...
                              • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 12:49
                                na pewno z zamozniejszej ,przecież w pewnym momencie obawiała się ,że Maryla
                                bedzie musiała sprzedać Zielone Wzgorze.
                                • elwinga Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 18:52
                                  Skoro Diany nie wysłano do seminarium nauczycielskiego, to znaczy, że nie
                                  potrzebowała zdobyć zawodu, a to z kolei znaczy, że pochodziła z zamożnej
                                  rodziny, którą stać byłoby na to, by ją utrzymać, gdyby nie wyszła za mąż.

                                  A co do pracy dla Ani w Avonlea - ona starczała na utrzymanie dla młodej
                                  dziewczyny mieszkającej "przy kimś". Ale czy starczałaby komuś, kto musiałby się
                                  sam utrzymywać, bez pomocy żadnych krewnych? Nie jestem pewna, wydaje mi się, że
                                  wszyscy opisani nauczyciele w tych wiejskich szkółkach to osoby przed studiami
                                  i/lub małżeństwem, czyli takie, które mogły jeszcze liczyć na zmianę statusu
                                  materialnego i społecznego.

                                  No i wreszcie, gdyby Ania była nauczycielką tylko dla idei - to cóż stałoby na
                                  przeszkodzie kontynuować tę pracę po ślubie, zanim się pojawiły dzieci?
                                  • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 01.07.06, 23:54
                                    Nigdy nie napisałam, że Ania była nauczycielką dla idei. Podjęła tą pracę dla
                                    zarobku. A dlaczego nie pracowała po ślubie?- bo takie były czasy, że zamężna
                                    kobieta nie musiała pracować i nawet jej nie wypadało bo to byłaby ujma na
                                    honorze jej męża.
                                    Co do Diany to na pewno była bogatsza od Ani, zwłaszcza, że bank Mateusza
                                    splajtował, ale na pewno nie należała do krezusów. Według mnie nie podjęła
                                    dalszej nauki bo jej rodzice nie mieli takich aspiracji, a ona pewnie nie
                                    nalegała.
                                    • paszczakowna1 Re: Wymarzony dom Ani 10.02.07, 11:09
                                      Również nie wiem, skąd wziął się pomysł, że rodzina Diany była bogatsza (wtedy
                                      gdy podejmowało się decyzję o dalszym kształceniu dziewczynek, czyli przed
                                      plajtą banku) od Maryli i Mateusza. Nie widzę ku temu przesłanek w tekście. A
                                      ponadto, Ania była "jedynaczką", a Diana miała rodzeństwo - to już prędzej Ania
                                      mogła liczyć na lepsze zabezpieczenie.

                                      > Co do Diany to na pewno była bogatsza od Ani, zwłaszcza, że bank Mateusza
                                      > splajtował, ale na pewno nie należała do krezusów. Według mnie nie podjęła
                                      > dalszej nauki bo jej rodzice nie mieli takich aspiracji, a ona pewnie nie
                                      > nalegała.

                                      Słusznie, matka Diany (która wyraźnie rządziła w domu) pokazana jest jako dość
                                      ograniczona osoba. Plus, Diana wyraźnie słabiej uczyła się od Ani. Nie zawsze
                                      było to problemem (vide Józia Pye), ale widać nie było wyraźnych przesłanek, by
                                      Diana się kształciła.
                                      • feverish Re: Wymarzony dom Ani 12.09.07, 03:56
                                        > Takie były czasy, po prostu. Dla nas dziś pewne rzeczy są
                                        > oczywiste, ale prawdziwa emancypacja kobiet przyszła dopiero
                                        > z I wojną światową, czyli nie minął jeszcze nawet wiek!

                                        oj dokładnie, dokładnie!
                                        mnie zawsze trochę dziwią i trochę irytują komentarze, że Ania
                                        marnowała talent siedząc w domu zamiast pracować zawodowo, i że niby
                                        po co były jej te studia. Cóż, takie były czasy. Dzisiaj czasy są
                                        takie, że TRZEBA pracować zawodowo. Powiem szczerze - gdyby mój
                                        chłop zarabiał tyle, żebym mogła siedzieć w domu, czytać książki,
                                        bawić dzieci i jeszcze mieć pomoc domową - to ja poproszę. I nawet
                                        mi nie piszcie o realizacji, rozwoju czy coś. Realizuję to ja się
                                        właśnie czytając ksiązki, chodząc do teatru, do muzeum, podróżując -
                                        praca jest mi o tyle do tego potrzebna, że rozwój kosztuje.


                                        > Ania przecież jeszcze przed studiami pracowała jako nauczycielka
                                        > i mogła to robić dalej, bo miała ku temu kwalifikacje.

                                        czasy były takie, że albo pracujesz, albo wychodzisz za mąż i
                                        prowadzisz dom. Prowadzenie domu to ostatecznie też praca, i jak już
                                        ktoś zauważył, bez pralek i zmywarek baaaaardzo czasochłonna.


                                        > A przecież dzisiaj nikt pewnie nie studiowałby gdyby nie stała
                                        > za tym szansa lepszych zarobków.

                                        a jednak - ktoś studiuje filozofię, etnologię, socjologię etc.


                                        > No i wreszcie, gdyby Ania była nauczycielką tylko dla idei -
                                        > to cóż stałoby na przeszkodzie kontynuować tę pracę po ślubie,
                                        > zanim się pojawiły dzieci?

                                        Bardzo współczesne spojrzenie na problem ;)

                                        Tak odchodząc od tematu Ani, czy w ogóle jakakolwiek zamężna
                                        bohaterka powieści sprzed I wojny światowej pracowała, jeśli nie
                                        była do tego zmuszona fatalną sytuacją materialną?


                                        A co do Diany - Diana w ogole pochodziła z RODZINY, miała matkę,
                                        ojca, ciotki i wujków. Ania miała tylko Mateusza i Marylę, oboje w
                                        okolicach sześćdziesiątki. Diana miała siłą rzeczy więcej osób, na
                                        które mogła liczyć w wypadku staropanieństwa.
          • pontecorvo Re: Wymarzony dom Ani 05.09.07, 12:25
            Ania często w opinii o samej sobie sprawioała wrażenie, że jest stworzona do
            wyższych celów, nie mniej jednak nie zdobywała się na sprecyzowanie, na czym to
            właściwie maiałoby polegać. kiedyś w rozmowie z G. nadmieniła, że pragnie
            uszczęśliwiać ludzi. Ale w sumie nic konkretnego, żadne konkretne plany się nie
            pojawiają!
            • nighthrill Re: Wymarzony dom Ani 05.09.07, 17:36
              No właśnie, wczoraj skończyłam "Wymarzony Dom" po raz drugi w życiu, a
              właściwiej byłoby powiedzieć, że pierwszy - czytałam go jako dziesięciolatka,
              część w ogóle przerzuciłam, bo nudne...mam więc świeże spojrzenie na ten tom.
              I faktycznie...Ania nic nie robi! Ja wiem, że takie były czasy, Gilbert miał
              dobrą pracę, ale sama autorka podkreśla jak to on był zmęczony, jak go wzywali
              po nocy do pacjentów...a Ania co? Zuzanna do pomocy, czyli właściwie do
              wszystkiego - Ania nie gotowała, nie jeździła do miasta, nie sprzątała,
              zajmowała się jedynie ogrodem. Czas poświęcała na plotki z Kornelią Bryant,
              pisanie listów, zamartwianie się sprawami Leslie i swoimi problemami. Wiem, że
              straciła dziecko, z trudem dochodziła do zdrowia...ale wydaje mi się taka bezczynna.
              Parę razy są wzmianki o tym, że pisze powiastki dla dzieci, ale nie w takim
              kontekście, że pisze je aktualnie, myśli o nich, coś na nich zarabia.

              Czytałam tłumaczenie Fedyńskiego i językowo nie podoba mi się. Niektóre zdania
              są przetłumaczone bardzo nieporadnie. Są ogromne niekonsekwencje w imionach -
              jest Persis, Philippa, Roy Gardner, ale Małgorzata, Paweł (jako syn panny
              Lawendy - najpierw pojawia się jako Jaś, a potem Paweł - w tej samej książce!).
              Dziwne to wszystko...
              • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 05.09.07, 21:31
                A ja kocham "Wymarzony dom" i już!
                • pontecorvo Re: Wymarzony dom Ani 06.09.07, 10:51
                  Melu, ja też bardzo lubię Wymarzony Dom. Bo jest to faktycznie dom jak ze snów:
                  ciepełko kominka, urocza przytulność, szczęście małżeńskie, kochana Kornelia
                  (wątek Kornelia), zagadkowa Ewa i przewspaniały kapitan Jim, którego doceniam
                  również podczas lektury "po latach", jako smarkata nie znalazł w moich oczach
                  tyle sympatii, jak teraz.
                  Nie mniej jednak w pełni zgadzam się z nightrill - Ania faktycznie dziwnie
                  bierna, momentami bezczynna, choć mnie to bardziej jeszcze razi w Złotym Brzegu.
                  Zresztą swoje refleksje na ten temat zawarłam już wątku: Ania i sprawy
                  gospodarskie, gdzie zauważyłam, podobnie jak tu nightrill, tę dysproporcję
                  między OGROMEM zajęć Zuzanny a dziwnym "nicnierobieniem" Ani. Dzięki temu może
                  ona snuć swoje wyobrażenia i zajmować się kochanymi dziećmi (W sumie też bym tak
                  chciała, tylko skąd wziąć taką Zuzannę, a przede wszystkim fundusze:)) !!!
                  Pozdrawiam gorąco!
                  • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 06.09.07, 17:26
                    Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś, chiałam tylko
                    powiedzieć, że mimo to klimat tych książek jest tak niesamowity, że
                    czyta się je z rozkoszą...
                    • pontecorvo Re: Wymarzony dom Ani 06.09.07, 19:20
                      Zgadzam się w 100%.
                      • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 06.09.07, 22:16
                        Najbardziej zawsze bolało mnie to, że dzieci Ani ze swoimi
                        problemami częściej przychodzą do Zuzanny niż do matki, która jest
                        wyrozumiała, dobra, itp. ,ale jakaś taka...trochę nierealna. Może
                        wynikało to stąd, że Maud sama swojej mamy nie pamiętała i nie
                        umiała wyobrazić sobie zdrowych, realnych stosunków między dziećmi a
                        matką. Zauważcie, że matki u Montgomery albo są wyidealizowane-
                        przynajmniej u głównych bohaterek (matka Pat i Marigold ), albo w
                        ogóle ich nie ma...(Ania, Emilka). No wyjątkiem jest tu Joanna z
                        Błękitnego Zamku, której matka była wyjątkowo czarnym charakterem!
                        • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 08.09.07, 17:04
                          To samo mnie zawsze draznilo ,te matki zawsze byly takimi jakimis
                          dziwnymi ,chorowitymi istotkami ,ktorych nie nalezalo niepokoic ani
                          zaprzatac glowy powaznymi problemami.W miare normalną matką wydaje
                          mi sie jedynie ciotka Jane z Basniowej Dziewczynki/Historynki.
                          A sama Ania mysle ,ze usprawiedliwic ją moze liczba dzieci ,moze one
                          same wolaly poradzic sie Zuzanny niż zajetej mlodszym rodzenstwem
                          matki , chociaż zawsze irytowal mnie stosunek Zuzanny do
                          Shirleya ,ktory traktowal ja jak prawdziwą matkę ,przypomina mi to
                          troche sytuację z XIX-cznych powiesci,gdzie hrabiny mialy za
                          zadanie jedynie urodzic dziecko ,zas cała resztą zajmowala sie
                          niańka.
                          • pontecorvo Re: Wymarzony dom Ani 08.09.07, 20:32
                            A sama Ania mysle ,ze usprawiedliwic ją moze liczba dzieci ,moze one
                            > same wolaly poradzic sie Zuzanny niż zajetej mlodszym rodzenstwem
                            > matki ,

                            Ale specjalnie też nie widać, żeby Ania jakoś młodszymi dziećmi bardziej się
                            zajmowała, w sumie Shirley odpadał, to Rilla by zostawała...
                            • nighthrill Re: Wymarzony dom Ani 09.09.07, 13:11
                              Przypominam sobie teraz "Dolinę Tęczy" i na samym początku jest scena, która
                              mnie dziwi - sześcioletnia Rilla śpi w hamaku, a obok ośmioletni Shirley śpi "w
                              objęciach Zuzanny". Jak to możliwe? W ósmym roku życia ma się ze 140 cm
                              wzrostu...No chyba, że spał siedząc obok niej np. na schodach, z głową na jej
                              kolanach. ZAWSZE kiedy czytam tę scenę, widzę Shirleya jako malutkie dziecko, a
                              nie chłopca w wieku szkolnym.
                              A moją ulubioną postacią z "Doliny Tęczy" jest Mary Vance. Nie jest taka
                              świętobliwa jak reszta dziewczynek:)
                              • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 09.09.07, 21:47
                                Może te 100 lat temu (wyliczyłam ,że gdy Shirley miał 8 lat to był
                                rok 1905) ośmioletnie dziecko nie miało aż 140 cm wzrostu, ale
                                jakieś 120 pewnie, ale to i tak za dużo do spania w cudzych
                                objęciach...
                                A córki Ani rzeczywiście były świątobliwe, ułożone...nic nie
                                odziedziczyły z roztrzepania matki...
                                • biljana Re: Wymarzony dom Ani 10.09.07, 00:03
                                  mela54 napisała:

                                  > Może te 100 lat temu (wyliczyłam ,że gdy Shirley miał 8 lat to był
                                  > rok 1905)

                                  jak to wyliczylas? Bo mi jakos inaczej wychodzilo. Skoro Rilla w 1914 roku miała
                                  15 lat, to urodziła się w 1899. Wydawało mi sie, ze Shirley byl od niej rok
                                  starszy...
                                  • ab7777 Re: Wymarzony dom Ani 10.09.07, 11:22
                                    albo o dwa lata
                                    • mela54 Re: Wymarzony dom Ani 10.09.07, 23:09
                                      Skoro Rilla była rocznikiem 1899, a Shirley był od niej dwa lata
                                      starszy, oto musiał urodzić się w 1897, to w 1905 roku miał osiem
                                      lat, nieprawda?
                                      • feverish Re: Wymarzony dom Ani 12.09.07, 03:59
                                        > Skoro Rilla była rocznikiem 1899, a Shirley był od niej dwa lata
                                        > starszy, oto musiał urodzić się w 1897, to w 1905 roku miał osiem
                                        > lat, nieprawda?

                                        Pewnie tak, ale LMM tak dokładnych obliczeń z pewnością nei
                                        robiła ;) Wystarczy powiedzieć, że w "Rilli ze Złotego Brzegu" Rilla
                                        i Shirley kończą 18 lat w tym samym roku, w odstępie jakichś
                                        czterech miesięcy ;))
                                        • icegirl Cud ;) 12.09.07, 09:47
                                          Cud, drogie panie, cud ;)
                                          • nighthrill Re: Cud ;) 12.09.07, 10:44
                                            Hehe, widzę, że autorka ma takie problemy z datami urodzenia postaci, jakie
                                            miewa Małgorzata Musierowicz:)
                                            A co do błędów, to czytam teraz "Dolinę Tęczy" i "Rillę", mam takie wydanie z
                                            1973r. w jednym tomie - i chyba to za sto lat będzie jakiś biały kruk:), bo jest
                                            pełno literówek, np. "Druh na grobli" zamiast "Duch", albo "Dzień postępu"
                                            zamiast "postu" - i to w tytułach rozdziałów!
                                        • sulika Re: Wymarzony dom Ani 17.09.20, 15:15

                                          > Pewnie tak, ale LMM tak dokładnych obliczeń z pewnością nei
                                          > robiła ;) Wystarczy powiedzieć, że w "Rilli ze Złotego Brzegu" Rilla
                                          > i Shirley kończą 18 lat w tym samym roku, w odstępie jakichś
                                          > czterech miesięcy ;))
                                          To może to rzeczywiście syn Zuzanny? ;) Żartuję, wiem, że Ania po narodzinach Shirleya długo chorowała;)
                                          • 1karo_ka Re: Wymarzony dom Ani 17.09.20, 17:51
                                            Albo błąd tłumacza ;)
                                        • 1karo_ka Re: Wymarzony dom Ani 13.03.22, 21:59
                                          Właśnie odświeżyłam sobie „Wymarzony Dom Ani” i zastanowiłam nad tymi datami urodzin…
                                          W książce jest mowa o wyborach do parlamentu, po 18 latach wygrywa Partia Liberalna. Jest rok 1896. Przyjmujemy, że jest to wydarzenie historyczne, możemy odnieść do niego treść książki. W tym samym roku urodził się Jem, za rok Walter (1897), potem bliźniaczki (1898) i Shirley (?). Ania rodzi te dzieci chyba w przyspieszonym tempie, a i tak nie ma możliwości, żeby Rilla przyszła na świat w lipcu 1899 :)))
    • lilivampire Re: Wymarzony dom Ani 13.09.07, 21:54
      tak
      zbyt wiele tam smutku...
    • ayo2137 Re: Wymarzony dom Ani 19.09.20, 22:04
      Hm, raczej nie. To bardzo inspirująca książka- historia Leslie, która myśli, że nic jej już nie czeka, a tu jednak! Ponadto trochę smutniejsza, niż poprzednie książki, ale przez to wzruszająca.
      Najmniej lubię "Anię ze Złotego Brzegu", bo to taka sklejka różnych opowiastek o dzieciach Ani, de facto nie ma jakiejś spójnej fabuły. Co nie znaczy, że ta książka jest zła, ale po prostu gorsza od pozostałych.
      • simply_z Re: Wymarzony dom Ani 04.10.20, 00:24
        najbardziej nie lubię Rilli..może dlatego, że nie przepadam za samą bohaterką.
        • sayoasiel Re: Wymarzony dom Ani 08.10.20, 19:17
          A ciekawa jestem dlaczego. Rozwiń proszę, bo na tym forum tak cicho :(
    • sulika Re: Wymarzony dom Ani 14.10.20, 12:58
      Nie, absolutnie. Moim zdaniem najgorszą częścią jest ,, Ania ze Złotego Brzegu".
    • ponis1990 Re: Wymarzony dom Ani 14.03.22, 08:01
      Zdecydowanie nie, uważam, że najsłabsza jest ,,Ania ze Złotego Brzegu" plus ,,Ania z Szumiących Topoli", toż to jakieś masakry były. Lubię i Wymarzony Domek, i kapitana Jima, nawet Ewę Moore. Płakałam jak Joyce umarła, a ślub chciałam i brałam we wrześniu tak, jak Ania :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka