Dodaj do ulubionych

Emilka zarabiająca na pisaniu

08.07.08, 21:52
Czy nie sądzicie, że nie jest to zbyt realistyczny wątek? Bo
przecież tak naprawdę z samego pisania trudno jest wyżyć, a tu
opowiadania i powieść Emilki sprzedają się za całkiem niezłe sumki,
dziewczyna kupuje sobie wspaniałe suknie i jeszcze jakiś tam kawałek
ziemi po Dumnym czy Wysokim Janie... Czy takie coś jest możliwe? Ja
też bym tak chciała, bo też piszę- i głównie dlatego postawiłam to
pytanie- ale chyba musiałabym mieszkać w Srebrnym Nowiu i być na
utrzymaniu ciotek jak Emilka...
Obserwuj wątek
    • blanacz Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 08.07.08, 21:54
      Wtedy była kultura czytania, zresztą w Polsce zarabia się na pisaniu wyjątkowo
      mało. Emilka to odzwierciedlenie LMM, która właśnie z tego żyła. Nie zapominajmy
      jednak, że jedzenie mieli ze swojej farmy i nie płacili rachunków, toteż życie
      było tańsze - a Emilka pisała dzień i noc.
      • supervixen Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 08.07.08, 22:13
        No właśnie, tak jak pisze blanacz, LMM przeszła taką drogę jak
        Emilka, możemy więc chyba wierzyć w dochodowość pisania w tamtej
        sytuacji. Wręcz podawała konkretne kwoty, które Emilka dostała za
        jakieś tam nowelki.
        • blanacz Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 08.07.08, 22:15
          A jeśli sugerujesz się kursem dolara, przypominam, że wtedy była zupełnie inna
          wartość pieniądza :) Emilka potrzebowała pieniędzy na znaczki, papier, książki,
          świece i ubrania. Wszystkiego innego dostarczała jej farma.
          • yasemin Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 09.07.08, 08:01
            No tak, rzeczywiście zapomniałam że sama pisarka utrzymywała się ze
            swojego pisania. W sumie faktycznie jej talent, a także jak pisze
            blanacz, kultura czytania w tamtych czasch mogłyby to wytłumaczyć.
            Interesuje mnie teraz tylko, ile w obecnych czasch w Polsce można
            zarobić na pisaniu... I jak krzewić w młodych ludziach tę kulturę
            czytania, żeby częściej sięgali po książki?
            • blanacz Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 09.07.08, 09:49
              Mogłabyś poszukać w archiwach "Angory" felietonu Tomkowskiego na ten temat,
              sprzed kilku lat, ale świetnie opracował temat. Omówił wysokości tantiem i
              nagród za konkursy literackie. Wniosek: nie da się z tego wyżyć.
              Weź chociażby mój przykład. Od pięciu lat drukuję, wiersze, opowiadania,
              tłumaczenia, mam nawet udział w kilku tomikach. I co? Nico. Ani grosza z tego
              nie widziałam, dostałam tylko kilka książek z wydawnictw. Dzisiaj gazety nie
              płacą za wiersze, bo to tylko urozmaicenie. Bez rubryk z wierszami gazeta nie
              upadnie, a kiedyś wokół takiej rubryki koncentrowała się uwaga czytelników.
              Dziś to nierealne. Mamy tylko kilku pisarzy, którzy naprawdę z tego żyją.
              Większość pisarzy szuka nieabsorbującego zawodu, który pozostawia dużo wolnego
              czasu - np. wykładowca.
              Polska rzeczywistość nie pomaga pisarzom :)
            • elwinga Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 09.07.08, 17:25
              Grupa ludzi autentycznie żyjących z pisania jest stosunkowo niewielka, a w
              dodatku tylko mniejszość spośród nich może sobie pozwolić na decydowanie o tym,
              co i kiedy napisać. W innych przypadkach piszą na konkretne zamówienia, robią
              tłumaczenia itp.
              • feverish Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 09.07.08, 20:08
                LMM żyła z pisania, i zarabiała na tym całkiem nieźle. Pamiętam, że
                w którymś miejscu swoich pamiętników napisała, że w tym roku
                zarobiła pisaniem tyle a tyle - i że gdyby tylko miała trzecią część
                tej kwoty dwadzieścia lat temu, kiedy chciała iść na uniwersytet!
                Zafundowała za to wyższe wykształcenie swojej młodszej kuzynce Fred.
                Fred akurat była jej przyjaciółką i Maud chętnie jej pomogła, ale
                były też inne kuzynki, które wiecznie zgłaszały się po pożyczki,
                których nigdy nie oddawały. Bogata krewna!

                Poza tym Maud kolejne książki wydawała w zasadzie tylko dla
                pieniędzy - na przykład "Anię ze Złotego Brzegu" i "z Szumiących
                Topoli" - dopisane do reszty cyklu na doczepkę na sam koniec, mimo
                że wcale nie chciało jej się ich pisać, żeby zarobić na studia
                medyczne dla syna.

                Niestey nie widzę szans, żeby takie czasy dla pisarzy wróciły :(
                Kultura czytania była, bo nie było telewizji i internetu...
                • blanacz Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 09.07.08, 20:59
                  Przypominam również, że ówczesna popularność LMM była równa dzisiejszej
                  potteromanii.
                  • pontecorvo Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 10.07.08, 11:04
                    Ale z drugiej strony z Pamiętników wynika, ile przeżywała stresów w związku z
                    niekorzystnymi finansowo umowami z wydawcą. Szczegółów nie pamiętam, ale za
                    ciekawe to nie było. Miała duże poczucie krzywdy!
                    • blanacz Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 10.07.08, 12:48
                      W biografii jest to dokładnie opisane - wydawnictwo Page, które wydało "Anię",
                      miało klauzulę w umowie, że mogą domagać się kolejnych książek. Ponadto kiedyś
                      wydali bez jej zgody zbiór opowiadań ("Pożegnanie z Avonlea"?), które zdążyła
                      potem zmienić i wydać gdzie indziej. Problemem było to, że w niektórych
                      pojawiała się Ania, a LMM miała zaznaczone w umowie z nowym wydawnictwem, by nie
                      wydawała już nic o Ani. Procesowała się z nimi wiele lat.
      • jadwiga1350 Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 12.06.09, 19:14
        > jednak, że jedzenie mieli ze swojej farmy i nie płacili rachunków,
        toteż życie
        > było tańsze - a Emilka pisała dzień i noc.

        Tak rózowo to jednak nie było,musieli płacić podatki.W farmę trzeba
        było inwestować,kupić nowe nasiona, czy nowe narzędzia.
    • marajka Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 09.07.08, 17:40
      Może była poprzednim wcieleniem Rowling;)??
    • k_linka Kurt Vonnegut we wstepie do swoich opowiadan...... 10.07.08, 12:59
      pt. "Tabakiera z Bagombo" pisze na ten temat. Vonnegut w 1950 roku rzucil staly
      etat w GE, przeprowadzil sie z rodzina na Cape Cod (prawdopodobnie tam, bo
      skleroza mi dokucza) i utrzymywal sie wylacznie z pisania opowiadan. Trwalo to
      dopoki telewizja nie zdobyla swojej pozycji w dostarczaniu rozrywki masom -
      wtedy autor musial przestawic sie na powiesci...
      Tak wiec droga Yasemin - jeszcze pol wieku temu moglabys spelnic swoje marzenia:)
      • yasemin Re: Kurt Vonnegut we wstepie do swoich opowiadan. 10.07.08, 18:56
        no, to wielka szkoda, że tak. W takim razie należałoby chyba coś
        zrobić żeby zachęcić więcej ludzi do czytania. Ale jak to
        uczynić?...
        • blanacz Re: Kurt Vonnegut we wstepie do swoich opowiadan. 10.07.08, 22:20
          Wyrzucić telewizory, komputery i mp3 za okno ;)
          • lilimeye Re: Kurt Vonnegut we wstepie do swoich opowiadan. 11.06.10, 22:23
            blanacz napisała:

            > Wyrzucić telewizory, komputery i mp3 za okno ;)

            No z tymi komputerami i mp3 to nie tak do końca :) Ja, na przykład, dzięki
            komputerowi i internetowi miałam możliwość zapoznać się z książkami, których bym
            nigdy nie przeczytała, gdybym miała liczyć tylko na papierowe wydania.
            Mp3 natomiast jest świetnym nośnikiem audiobooków i umożliwia kontakt z
            literaturą nawet w trakcie spacerów, czy drogi do/z pracy, uczelni, szkoły itp. :)
            Myślę, że trzeba koniecznie pokazywać dzieciom od najmłodszych lat jak wspaniałą
            rzeczą są książki, bo "czym skorupka za młodu nasiąknie"... :)
        • k_linka W ogóle... 10.07.08, 22:46
          ...to zachecam do przeczytania wspomnianego wstepu (jak i opowiadan - ale tu
          juz inne zagadnienia), bo autor ujal to jakos zgrabniej niz ja. Mysle ze powrotu
          do stanu z lat 50. nie ma, ludzie przewaznie chca "latwiej" a tv jest rozrywka
          latwiejsza w odbiorze. Przede wszystkim - gdzie dzis miesieczniki czy tygodniki
          drukujace opowiadania?
          Ten wstep juz w ogole odpowiedzia na Twoje pytanie, bo aspekt ekonomiczny
          przewija sie stale.

          I jeszcze przypomnialo mi sie ze "wstep przed wstepem" nazywa sie przedmowa:)
          • panna-lee Re: W ogóle... 24.07.08, 16:19
            poczytajcie też jacka londona.
            ten to kosił sumy jak stał się popularny - ale niewiele mu pomogło. wszyscy go okradali i naciągali :(
            kiedyś książki i opowiadania to była jedyna rozrywka, np powieści w odcinkach w czasopismach, których miejsce zajęły seriale.
            nie wiem czy powinno się namawiać ludzi do czytania. brzmi jak namawianie do jedzenia szpinaku, picia mleka i rzucania palenia :] ja tam nikogo nie namawiam. kto w tym widzi jakość, będzie czytał. okazji ma mnóstwo. :D
          • panna-lee Re: W ogóle... 24.07.08, 16:21
            aha - sama kupuję miesięcznik drukujący opowiadania. co najmniej dobre, często znakomite. nazywa się Nowa Fantastyka :P jest jeszcze parę takich. ja rozumiem, że to był taki patetyczny okrzyk i rozdzieranie szat, ale zapewniam, że takie pisma istnieją i mają nabywców.
            • blanacz Re: W ogóle... 24.07.08, 20:43
              Prenumeruję NF. Autorom i tłumaczom płacą takie grosze, że nie ma szans na tym
              zarobić :) Dzisiaj pozostają tak naprawdę konkursy literackie. Pierwsza nagroda
              to zwykle tysiąc złotych i więcej.
              • asssol1 Re: W ogóle... 25.07.08, 23:09
                Myślę że w całej Posce pewnie kilka osób utrzymuje się z samego pisania np
                Szymborska (ma nawet swojego asystenta ;-0) Grochola (coby nie mówić o jej
                prozie...) Gretkowska i paru innych...
                Mówię tylko o pisaniu powieści, wierszy nie np o tłumaczach i recenzentach ;-)
                • blanacz Re: W ogóle... 26.07.08, 00:02
                  Właśnie: kilka. Pisałam o tym na samym początku dyskusji. Po prostu znam bardzo
                  wielu pisarzy i żaden z nich, nawet tych znanych i poczytnych, nie może sobie
                  pozwolić na zrezygnowanie z etatu. Nie przy tych stawkach, nie przy
                  bibliotekach, e-bookach. Za czasów Emilki aby książkę przeczytać, trzeba było ją
                  kupić. Dziś szuka się w bibliotekach albo e-bookach. Sama nie lubię bibliotek,
                  nie cierpię e-booków, jestem niechętna antykwariatom - choć przy tym ostatnim
                  zdarzają mi się odstępstwa. Nauczyłam się kupować książki po znikomej marży, na
                  czym nie tracą autorzy, zawsze mogę sięgnąć do książki, a i wspieram przemysł
                  księgarski.
                  Trochę dziwne wyznanie jak na bibliotekarkę, ale cóż - jeśli chcemy żyć z
                  pisania, pozwólmy na to innym.
                • yasemin do assol1 26.07.08, 16:14
                  a, tego cytatu z mojego ulubionego tureckiego pisarza nie znam - ale
                  bardzo mądre jest to zdanie. Hm, może dotychczas miałam rzeczywiście
                  zbyt wielkie wymagania od sztuki- ale wcale nie wymagam od mojej
                  (przyszłej) twórczości, by mnie utrzymała- chciałabym tylko, by była
                  dodatkowym źródłem dochodów, bo to zawsze coś, ale co najbardziej
                  chciałbabym w tym osiągnąć, to świadomośc, że to, co piszę, jest
                  wydawane i czytane. Jak na razie jeszcze nie zadebiutowałam- dopiero
                  zaczynam pisać powiastkę dla dzieci- ale co z tego będzie, nie wiem.
                  • asssol1 Re: do assol1 27.07.08, 20:28
                    No ja właśnie zajmuję się "sztuką" czyt architektura wnętrz i ten cytat niestety
                    trafia w sedno... Bo albo trzeba nagiąć się do klienta i zrobić to co on chce i
                    wtedy zadowolony ... albo tworzyć dla siebie ech...
                    • lilimeye Re: do assol1 09.08.08, 23:10
                      Co do utrzymywania się z pisarstwa, padło już w tym wątku nazwisko J.Rowling,
                      która przecież po napisaniu serii o HP stała się jedną z najbogatszych kobiet w
                      Wielkiej Brytanii. I to także dzięki wytwórniom filmowym, które płacily miliony
                      za prawa do sfilmowania książki. Tak, że nie ma co narzekać na przemysł filmowy :)
                      Należy jednak pamiętać, że Polska to zupełnie inna bajka. Smutne to, ale jeszcze
                      ciągle jesteśmy zaściankiem Europy, w którym mieszkańcy Zachodu szukają białych
                      niedźwiedzi :D, język mamy trudny, rynek zbytu ograniczony właściwie tylko do
                      Polski i niewielkie jest zainteresowanie naszą kulturą... Poza tym pensje i
                      honoraria u nas są znacznie niższe niż na Zachodzie. Więc nie ma co porównywać
                      sytuacji polskiego pisarza i pisarza z krajów anglojęzycznych.
                      • blanacz Re: do assol1 10.08.08, 12:11
                        Kto w Polsce żyje z pisania? Grochola, Pilch, Huelle? Nawet
                        Kosmowska cały czas pracuje na uczelni (chociaż to nie jest taka
                        praca, którą chce się rzucić jednego dnia...). Ktoś jeszcze?
                        Sapkowski, Lewandowski? Chmielewska?
                        Bezsprzecznie niewiele nazwisk. Przypominam, że książki Sapkowskiego
                        są tłumaczone na inne języki, powstają filmy i gry komputerowe, co
                        nie było dostępne za czasów Emilki, i jest mało prawdopodobne
                        dzisiaj. Na przykład Saramonowicz jest czytana za granicą, ale jej
                        powieści są tak asceniczne, że nie zostaną przyjęte przez żadną
                        wytwórnię (mimo, że wszystkie jej książki stoją u mnie na honorowej
                        półce...).
    • herbarium Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 04.08.08, 23:37
      Emilka nie musiała zarabiać - ciotka Elżbieta przecież odmówiła posłania jej do
      seminarium nauczycielskiego. Była "przy rodzinie", w dochodowym gospodarstwie, a
      pieniądze, które zarobiła, były właściwie jej kieszonkowym.
      • blanacz Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 07.08.08, 20:53
        Sporym kieszonkowym. Nie zapominaj, że Emilka kupiła za nie gaik
        Wysokiego Jana, a także bardzo długo opłacała świece, żeby nie słyszeć
        utyskiwań ciotki Elżbiety na temat coraz wyższych cen świec.
    • fenyloalanina5 Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 10.06.10, 11:00
      odświeżam wątek
      • alew1983 Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 11.06.10, 19:22
        fajnie, że ostatnio ktoś tu zagląda na forum. ostatnio czytam 1y
        tom "Emilki" w oryginale i wkrótce będę miała dużo do powiedzenia,
        ale chciałabym mieć z kim rozmawiać :)
        • supervixen Re: Emilka zarabiająca na pisaniu 12.06.10, 15:41
          Ktoś się znajdzie, nic się nie bój ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka