Dodaj do ulubionych

Nadgodziny

18.10.07, 11:59
Dziewczyny, jak u Was jest?

Ja nie pracuję więcej niż 8 godzin (no chyba, że w firmie prawdziwy
kryzys i wtedy "wszystkie ręce na pokład", co zdarza się naprawdę
rzadko), ale coraz to mnie dochodza głosy od koleżanek z innych
firm, że one pracują po godzinach. Wydaje mi się, że jednym z uroków
tego zawodu jest to, że o godz. 16.00 zamyka się szuflady biurka na
klucz i aż do 8.00 można zapomnieć o pracy...
Obserwuj wątek
    • 144iqania Re: Nadgodziny 18.10.07, 12:08
      Też mam luzik pod tym względem. Przychodzę o 7:40 (mimo, ze zaczynam o 8:00),
      ale tylko dlatego, ponieważ lubię sobie wszystko na spokojnie przygotować (me
      narzędzia pracy, czyli ekspres do kawy, filiżanki, czajniczek ;) ). Wychodzę
      punktualnie o 16tej i zapominam o zatrudnieniu aż do następnego dnia. Z
      wcześniejszymi wyjściami (nie nadużywam) też nie ma problemu.
      Pozdrawiam :)
    • gusia.wawa Re: Nadgodziny 18.10.07, 13:21
      Hahahahaha!
      8-godzinny dzień pracy to ja mam kiedy szefa w firmie nie ma.
      Zdarza się siedzieć od 8.30 np do 21, 22 :-/
      • login_niedostepny Re: Nadgodziny 18.10.07, 13:59
        a co to jest 8-godzinny dzien pracy:D??

        Ja pracowalam po 9-10, czasami 14 godzin, jak
        wychodzilam "wczesniej" czyli po 9 godzinach, to zdarzalo mi sie
        (czesto) odbierac telefony od szefa nawet po godzinie 22.. Weekendy
        pod znakiem telefonow (nierzadko pracy). Pretensje o nieodebrane
        telefony (nawet te wieczorne czy weekendowe) i calkowity i
        bezwzgledny zakaz wylaczania komorki sluzbowej. Fajnie bylo...
    • xtina82 Re: Nadgodziny 18.10.07, 14:21
      8 godzin? To niemożłiwe, chyba, że Szef ma urlop. Pracuję normalnie
      od 10 do 12, chociaż zdarza mi się odbierać telefony później
      (oczywiście obowiązkowe jest przekerowanie telefonu na komórkę,
      kiedy wychodzę z biura). Często siedzę nawet dłużej od szefa, bo
      tylko kiedy go nie ma mam czas spokojnie posiedzieć nad papierami,
      tłumaczeniami itd. Jak jest w firmie nie można się skupić bo ciągle
      czegoś chce :) Ale płaci mi za nadgodziny bez problemu, więc nie
      narzekam.
    • conejito13 Re: Nadgodziny 18.10.07, 14:49
      tak. jesli ktos ma szczescie pracowac od 8-16. ja jeszcze nigdy, tak
      naprawde, bo obecny stan jest przejsciowy tylko do grudnia. w kazdym
      razie, w kancelarii bylo norma zostawanie w nadgodzinach, pracowac w
      soboty i niedziele - cale szczescie, ze suto to oplacali;) akurat
      wtedy bylo mi nawet na reke zarabiac wiecej. wiec spoko. teraz,
      pracuje do 19, wiec jeszcze by brakowalo, zebym siedziala tutaj do
      nocy (jest juz noc, kiedy wychodze, wiec moze lepiej: do poranka;)!
      uwazam, ze przecietnie mozna zrobic to, co sie ma do zrobienia w
      godiznach pracy.jesli nie - to znaczy, ze w organizacji cos nie
      halo. naturalnie, jesli jest kupe roboty i siedzi sie po nocach z
      szefami etc., to inna sprawa - bo to nie biezace sprawy, tylko
      ponadprzecietna ilosc pracy. chociaz ja i tam mam tendencje do
      myslenia o tym, co mam do zrobienia (jesli mam duzo pracy), jesli
      mam jakis problem - mysle jak go rozwiazac etc. a obecnie po prostu
      marze o robocie do 16, po ktorej zamykam szuflady i do 8 nie mysle o
      niej. eh...
      • login_niedostepny Re: Nadgodziny 18.10.07, 23:32
        zapomnialam dodac, ze za swoje notoryczne nadgodziny i poswiecony
        czas w weekendy nie uslyszalam nawet glupiego "dziekuje", nie mowiac
        juz o placeniu mi za to...
    • monika_04 Re: Nadgodziny 19.10.07, 08:29
      Pracuję od 7 do 15, nadgodzin nie mam choć czasami (rzadko) trzeba zostać trochę
      dłużej.

      Jeśli pracownik regularnie, a nie sporadycznie pracuje po 10-12 godzin i to moim
      zdaniem albo źle pracuje albo jest zła organizacja pracy. Podejrzewam, że w
      polskich warunkach raczej to drugie. Jeśli sekretarka ma wykonywać zadania
      tłumacza, analityka, sprawozdawcy to nie może "wyrobić" się w przepisowe 8
      godzin. Każda nadgodzina powinna być zapłacona- i dobrze jest chyba to ustalić
      na początku współpracy. Absolutnie nie wyobrażam sobie codziennego
      "molestowania" mnie po godzinach pracy telefonicznie, a pracy w weekendy po
      prosty bym odmówiła. Jeśli chciałabym pracować w weekendy zatrudniłabym się po
      prostu w handlu.
      • conejito13 Re: Nadgodziny 19.10.07, 13:21
        monika, nie no, wszystko ladnie pieknie, ale naprawde zalezy w jakim
        sektorze pracujesz. nie wszedzie mozna przyjsc do pracy o 7 i wyjsc
        o 15 trzasnawszy drzwiami. nie wszedzie praca codzienna (nie caly
        rok, ale np. pol roku, kilka miesiecy) wiaze sie ze zla organizacja,
        w niektorych firmach sowicie placa za zostawanie po godzinach i
        przychodzenie w weekendy. ja biorac prace w miedzynarodowej
        kancelarii prawnej wiedzialam, z czym sie to wiaze i tutaj
        wychodzenie o 15 to bylo chyba na obiad, zeby potem wrocic. za to
        pensja byla co najmniej 5 cyfrowa. wiec naprawde niekoniecznie kazdy
        chce pracowac od 7-15 i nie wszyscy straaaaszliwie rozpaczaja z
        powodu nadmiaru pracy. nie twierdze, ze taki styl odpowiadalby mi na
        cale zycie, ale wowczas nie mialam dziecka i calkowicie pasowalo mi
        to, co robilam. przy okazji praca wieczorami czy w nocy albo w
        weekendy wygladala inaczej niz w tygodniu (w sensie rozluznienia
        etc.). z innej jeszcze strony - ja bylam bardziej elastyczna, to i
        moi szefowie byli tacy. nie kazdy ma np. mozliwosc wyjazdu na
        miesiac, a mi dali urlop miesieczny, bez zadnych problemow. wlasnie
        po to, zebym odpoczela. nie wiem, po prostu czasami jest cos za cos
        i niekoniecznie jest to takie zle. naturalnie praca od 7-15 plus
        zamkniecie szuflady jest naprawde korzystna, kiedy ma sie rodzine.
        ale nie kazdemu o to samo chodzi w zyciu.
        • monika_04 Re: Nadgodziny 19.10.07, 13:32
          Za wyższą pensję? Musiałabym się zastanowić. Jeśli jest tak, że regularnie
          musisz zostawiać np 4 godziny dłużej to czy to nie oznacza to, że po prostu
          potrzebna jest ci pomóc? Że szef oszczędza na kadrze i wykorzystuje ponad siły.
          Ja wiem że jestem idealistką i wiem jaka jest sytuacja w firmie.
          Szukam pracy i wszyscy mówią od 8 do 16, czasami trzeba zostać dłużej. nikt
          jakoś nie mówi, że praca jest po 12-16 godzin, musi być pani pod telefonem 24 na
          dobę i w weekendy. Takie coś jest nieuczciwe.
          Ale czy wobec tego ta wysoka płaca jest naprawdę taka wysoka? Jeśli się
          przeliczy to na ilość godzin...
          No i w końcu żyje się dla pracy czy pracuje aby żyć?
        • anthonka Re: Nadgodziny 19.10.07, 14:28
          100% zgody z conejito!
          Nie zawsze mogę punkt 17 zamknąć komputer i wyjść i nie jest to
          wynikiem złej organizacji pracy. Ja zawsze byłam elastyczna jeżeli
          chodzi o czas pracy (w rozsądnych granicach oczywiście - mimo
          wszystko nie zgodziłabym się na pracę w weekendy ani na codzienne
          siedzenie do 22) i pracodawcy odwdzięczali mi się tym samym.
          Natomiast zauważyłam, że osoby bardzo dokładnie przestrzegające
          godziny wyjścia do domu bez względu na okoliczności, nie mogły już
          liczyć na takie traktowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka