Dodaj do ulubionych

Lekarze prześcignęli prawników w zarobkach

15.09.09, 09:08
taki tytuł relacji na wp.pl:

wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Lekarze-przescigneli-prawnikow-w-zarobkach,wid,11495103,wiadomosc_prasa.html
Obserwuj wątek
    • andnow2 Lekarze to rekordziści. Zarabiają najwięcej 15.09.09, 09:20
      Taki tytuł nadano relacji o wynikach porównań zarobków na
      dziennik.pl:

      www.dziennik.pl/wydarzenia/article444082/Lekarze_to_rekordzisci_Zarabiaja_najwiecej.html
      • marcinoit Re: Lekarze to rekordziści. Zarabiają najwięcej 15.09.09, 12:29
        czyzby zaczynalo byc normalnie????
        • slav_ Re: Lekarze to rekordziści. Zarabiają najwięcej 15.09.09, 15:47
          > czyzby zaczynalo byc normalnie????

          Na razie nie, ze względu na czas i ilość pracy jaka trzeba wykonać by zarobić te
          pieniądze.
          Z jednego etatu bez "dyżurów i dodatków" jak to ładnie określono byłoby w sam
          raz i wtedy byłoby normalnie.
          • marcinoit Re: Lekarze to rekordziści. Zarabiają najwięcej 15.09.09, 21:59
            > Na razie nie, ze względu na czas i ilość pracy jaka trzeba wykonać by zarobić t
            > e
            > pieniądze.
            > Z jednego etatu bez "dyżurów i dodatków" jak to ładnie określono byłoby w sam
            > raz i wtedy byłoby normalnie.
            prawda :) dla tego napisalem ze "zaczyna" :)
            a tak wlasciwie czemu to ogloszono te rewelacyjne wiesci?? czyzby niedlugo mialo sie okazac ze znowu brak pieniedzy na leczenie i trzeba bedzie wspkazac winnego?
            a swoja droga ciekawa jest powszechnie wyznawana teoria ze praca lekarza nie ma nic wspolnego z leczeniam :) bo jak inaczej rozumiec teksty typu: przez wysokie place medykow braknie pieniedzy na leczenie??
        • andnow2 Na to wygląda 15.09.09, 16:25
          marcinoit napisał:

          > czyzby zaczynalo byc normalnie????
          • young_doc Andnow - popraw mnie jeśli coś się nie zgadza 15.09.09, 18:35
            MZ o zarobkach lekarzy
            Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, aktualne (dane za maj br.) średnie
            wynagrodzenie zasadnicze brutto lekarzy zatrudnionych na podstawie umowy o pracę
            wynosi: w przypadku ordynatorów - 4 438 zł, w przypadku lekarzy specjalistów (z
            II stopniem specjalizacji) - 3 771 zł, w przypadku lekarzy z I stopniem
            specjalizacji - 3 364 zł, a w przypadku lekarzy bez specjalizacji - 2 912 zł.
            Oznacza to, że ordynatorzy zarabiali przeciętnie 139% średniej krajowej,
            specjaliści - 118%, lekarze z "jedynką" - 105%, a lekarze bez specjalizacji - 91%.
            www.mp.pl/kurier/?aid=46574
            Zarobki sędziów i prokuratorów zgodnie z ustawą Prawo o ustroju sądów
            powszechnych art. 61, art 91 § 1c z załącznikiem do ustawy z dnia 27 lipca 2001
            r. oraz rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 11 sierpnia 2009 r. w sprawie
            wynagrodzenia zasadniczego prokuratorów oraz wysokości dodatków funkcyjnych
            przysługujących prokuratorom (Dz. U. z dnia 21 sierpnia 2009 r.) wyniosą od
            stycznia 2010 r. (bez dodatków funkcyjnych i wysługi lat) wynosić będzie:
            Dla sędziego lub prokuratora sądu/prokuratury rejonowej: 6317,03 – 7703,70 zł
            (205-250 % przeciętnego wynagrodzenia w II kwartale 2009 r.)
            Dla sędziego lub prokuratora sądu/prokuratury okręgowej: 7272,29 – 8997,92 zł
            (236-292 % przeciętnego wynagrodzenia w II kwartale 2009 r.)
            Dla sędziego lub prokuratora sądu/prokuratury apelacyjnej: 8474,07 – 9953,18 zł
            (275-323 % przeciętnego wynagrodzenia w II kwartale 2009 r.)
            Art. 61a p. 2 oraz art. 91 § 1d zabrania obniżenia tych wynagrodzeń gdyby
            przeciętne wynagrodzenie spadło w porównaniu z rokiem poprzednim.
      • andnow2 A Stockinger uważa inaczej 15.09.09, 17:08
        andnow2 napisał:

        > Lekarze to rekordziści. Zarabiają najwięcej

        W omówieniu wywiadu Grzegorza Drobnego z Tomaszem Stockingerem
        zatytułowanego: "Stockinger: Lekarze zarabiają za mało" na
        dziennik.pl:

        www.dziennik.pl/zycienaluzie/gwiazdy-mowia/article444514/Stockinger_Lekarze_zarabiaja_za_malo.html


        czytamy:

        "Prawda jest taka, że u nas lekarze zarabiają za mało i kolą ich w
        oczy opowieści o tym, ile to zarabiają ich koledzy na Zachodzie. Na
        pewno powinien być to na tyle dobrze opłacany zawód, żeby lekarz
        mógł skupić się na swoich pacjentach i nie musiał ganiać po
        piętnastu przychodniach, żeby dorobić. Wtedy to nie jest leczenie
        tylko chałturzenie. Dzięki temu, że mają taką możliwość, dorabiają
        sobie w prywatnych klinikach. Z jednej strony lekarze są zmuszeni do
        takiego działania, a z drugiej strony korzystają z sytuacji, jaka
        jest.

        W dużym stopniu przypomina mi to sytuację słabo opłacanych aktorów,
        którzy latają od teatru do teatru, od serialu do serialu i po prostu
        się rozdrabniają. Powoduje to, że aktorzy są zmęczeni. Tylko że
        zmęczony aktor akurat nikomu nie przeszkadza, a wyczerpany lekarz,
        który w związku z tym popełni błąd w sztuce zawodowej, może
        spowodować poważne konsekwencje."
        • pct3 Re: A Stockinger uważa inaczej 15.09.09, 17:17
          "Prawda jest taka, że u nas lekarze zarabiają za mało"

          Uważam, że nie ma czegoś takiego, jak "zarabiać za mało".
          Tyle zarabiamy ile nam płacą.
          Powiedziałbym raczej, że po prostu "mało" zarabiamy.
          Mało. "Za mało", lub "za dużo" to brzmi dziwnie.
          Bowiem "za dużo" kojarzy się z "wszyscy mamy równe żołądki".
          A "za mało" kojarzy się z "im ciągle za mało, pokaż lekarzu co masz
          w garażu".

          A ja powiem tak. Zarabiam mało. Wnoszę to z tego, że jako
          wykształcony i pracujący obywatel demokratycznego kraju
          europejskiego zarabiam znacznie mniej niż zdecydowana większość
          wykształconych i pracujących obywateli demokratycznych krajów
          europejskich.
          To jest jakiś odnośnik.
          Mam 3 razy gorszy samochód niż nauczyciel norweski, mieszkam w 3
          razy mniejszym mieszkaniu niż prawnik francuski, mam 3 razy mniej
          wyjazdów wakacyjnych niż informatyk portugalski i mam 2 razy
          mniejsze dochody niż lekarz czeski.
          To chyba są jakieś fakty?
          • szlachcic Re: A Stockinger uważa inaczej 15.09.09, 17:43
            > Mam 3 razy gorszy samochód niż nauczyciel norweski, mieszkam w 3
            > razy mniejszym mieszkaniu niż prawnik francuski, mam 3 razy mniej
            > wyjazdów wakacyjnych niż informatyk portugalski i mam 2 razy
            > mniejsze dochody niż lekarz czeski.

            jestes nizszy ook 20 cm od slowenskiego koszykarza
            wazysz 100 kilo mniej niz japonski zawodnik sumo
            to sa argumenty
            to ze polska SZ jest nieefektywna, to zenie ponosicie
            odpowiedzialnosci za swoje czyny, to ze mantalnosc lekarzy jest
            chora nie ma zadnego znaczenia
            • barabara6 Szlachcic! ty żyjesz! 15.09.09, 23:21
              A co tam słychac u aronka? Juz zarobił na terenówke i wczasy w Grecji?
              • szlachcic Re: Szlachcic! ty żyjesz! 16.09.09, 14:43
                barabara6 lepiej powiedz cos madrego a nie pytasz czy zyje?
                ilu dzisiaj lekarzy umiera z powodu glodowych pensji?
          • andnow2 No cóż, Polacy do pracy!!! 15.09.09, 19:48
            pct3 napisał:

            > A ja powiem tak. Zarabiam mało. Wnoszę to z tego, że jako
            > wykształcony i pracujący obywatel demokratycznego kraju
            > europejskiego zarabiam znacznie mniej niż zdecydowana większość
            > wykształconych i pracujących obywateli demokratycznych krajów
            > europejskich.
            > To jest jakiś odnośnik.
            > Mam 3 razy gorszy samochód niż nauczyciel norweski, mieszkam w 3
            > razy mniejszym mieszkaniu niż prawnik francuski, mam 3 razy mniej
            > wyjazdów wakacyjnych niż informatyk portugalski i mam 2 razy
            > mniejsze dochody niż lekarz czeski.
            > To chyba są jakieś fakty?
          • snajper55 Re: A Stockinger uważa inaczej 15.09.09, 22:06
            pct3 napisał:

            > "Prawda jest taka, że u nas lekarze zarabiają za mało"
            >
            > Uważam, że nie ma czegoś takiego, jak "zarabiać za mało".

            Zwykle oznacza to, że zarabiamy za mało jak na nasze potrzeby. Co jest chyba
            sytuacją normalną. Jeszcze nie spotkałem człowieka, który miałby potrzeby
            mniejsze niż zarobki. ;)

            S.
    • 0.9_procent Re: Lekarze prześcignęli prawników w zarobkach 15.09.09, 10:05
      Czytaj czasami forum, odkrywco!

      forum.gazeta.pl/forum/w,305,99952170,99955845,Re_Jak_to_jest_.html

      forum.gazeta.pl/forum/w,305,99952170,99955182,Nauczyciele_zarabiaja_nawet_2_miliony_rocznie.html
    • forumowy.rzep Biedacy :( 15.09.09, 10:42
      Ministerstwo Zdrowia oszacowało, że ordynator szpitala zarabiał średnio w maju 10 284 zł miesięcznie brutto; lekarz z drugim stopniem specjalizacji - 7203 zł; z pierwszym - 6442 zł, a bez specjalizacji - 5301 zł. brutto.

      wyborcza.biz/biznes/1,100896,7039165,Lekarze_to_teraz_najlepiej_oplacani_pracownicy_w_Polsce.html
      Biedni medycy. Zarabiają po kilka tysiączków miesięcznie, a brzydzą się dotknąć pacjenta.
      Biedni medycy. Uważają, że nie są od tego, żeby opiekować się niezamożnym pacjentem w szpitalu i ciągle krzyczą: Dajcie nam więcej kasy!!!
      Szkoda słów :(
      • pct3 Re: Biedacy :( 15.09.09, 12:19
        i ciągle krzyczą: Dajcie nam więcej kasy!!!

        DAJCIE NAM WIĘCEJ KASY.

        Zarabiam ponad 2 tysiące poniżej podawanej średniej zarobków!!!!

        KASY!!!! KASY!!!!!
        • szwagier.ignaca Re: Biedacy :( 16.09.09, 07:34
          pct3 napisał:

          > i ciągle krzyczą: Dajcie nam więcej kasy!!!
          >
          > DAJCIE NAM WIĘCEJ KASY.
          >
          > Zarabiam ponad 2 tysiące poniżej podawanej średniej zarobków!!!!
          >
          > KASY!!!! KASY!!!!!

          Zakładając, że masz dwójkę, więc wypada, że zarabiasz ponad 4 tysiączki miesięcznie. Śmiesz żądać więcej szmalu???
          • snajper55 Re: Biedacy :( 16.09.09, 08:31
            szwagier.ignaca napisał:

            > Zakładając, że masz dwójkę, więc wypada, że zarabiasz ponad 4 tysiączki miesięc
            > znie. Śmiesz żądać więcej szmalu???

            A co to jest 4 tys. miesięcznie ??? Toż to zaledwie średnia krajowa.

            S.
          • pct3 Re: Biedacy :( 16.09.09, 11:16
            Zakładając, że masz dwójkę, więc wypada, że zarabiasz ponad 4
            tysiączki miesięcznie. Śmiesz żądać więcej szmalu???


            Śmiesz o to pytać?
            • mirabellanova Re: Biedacy :( 17.09.09, 10:50
              pct3 napisał:

              > Zakładając, że masz dwójkę, więc wypada, że zarabiasz ponad 4
              > tysiączki miesięcznie. Śmiesz żądać więcej szmalu???

              >
              > Śmiesz o to pytać?

              No nie. Cały, typowy łowca szmalu. W tym zawodzie (zakładam, żeś jest medyk/lekarz)? A przecież powiadają, ze nie można jednocześnie Bogu i mamonie służyć...

              • snajper55 Re: Biedacy :( 17.09.09, 11:26
                mirabellanova napisała:

                > A przecież powiadają, ze nie można jednocześnie Bogu i mamonie służyć...

                A Ty służysz Bogu, czy mamonie ? ;)

                S.
      • protozoa Re: Biedacy :( 16.09.09, 07:50
        Mam ponad dwudziestoletni staż pracy, specjalizację II stopnia z chirurgii,
        doktorat, kilkadziesiąt róznych kursów, szkoleń, certyfikatów, znam bardzo
        dobrze niemiecki, angielski na poziomie FCE +, potrafię dogadac się po francusku
        i rosyjsku. Jestem nauczycielem akademickim.
        Tak, zarabiam powyżej sredniej krajowej. W pracy jestem 7.15, mam 45 minut na
        przygotowanie się do odprawy, relaks, kawę - póxniej jej nie wypiję. Czas pracy,
        za który mi się płaci zaczyna sie o 8.00. Potem odprawa, obchód zlecenia, i na
        blok ( czasem dochodzą zajęcia ze studentami). Siadam do komputera - muszę
        zrobić wypisy, czasem którys z młodszych kolegów o cos pyta. Co chwile zagląda
        ktoś z pacjentów/rodzin i prosi o rozmowę. Jest 14.00-14.30. Oddaję "papiery" i
        albo biegnę do przychodni albo drugiej pracy, czasem do domu, czasem mam dyzur.
        W przychodni czeka na mnie 12 chorych. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie
        wchodziło 4-5 dodatkowych, nieumówionych, niezapisanych. Najczęsciej przyjmuję.
        W spółdzielni mam około 8-10, komplet. Na pacjenta w przychodni mam 15 minut,
        rzadko się w tym czasie uda "wyrobić" ( pacjent wchodzi, zbieram wywiad, badam,
        kieruję na badania, oglądam przyniesione wyniki, wpisuję do karty, wypisuję
        recepty, daję zalecenia. Zwykle z 3 godzin robią sie 4. Ok 19-19.30 jestem w
        domu. Dobrze, że mam dorosłe dzieci i dobrze, że jeden z moich synów uciekł od
        medycyny.
        6-7 czasem 8 razy w tygodniu mam dyzury. Nie dlatego, ze aż tak strasznie
        potrzebuję pieniędzy, ale po prostu nie ma kto dyżurować.
        Dyżury są albo na oddziale albo w Izbie Przyjęć. Oddział to kilkudziesięciu
        chorych - ciężej lub lżej, po operacjach lub czekających na zabiegi i operacje.
        Zwykle co najmniej 2 razy operuję na ostro. Bywaja zabiegi łatwe ( np. wyrostki)
        bywają ciężkie.
        W Izbie Przyjęć jest jeszcze weselej - chorzy na ostro, w stanie zagrożenia
        życia, z wypadków komunikacyjnych, po próbach samobójczych, w stanie upojenia
        alkoholu, naćpani, agresywni, brudni. W nocy pojawiają sie, bo nie mieli czasu
        iść do lekarza w ciągu dnia itd, itp. Narażeni jesteśmy na róznego rodzaju
        choroby - od WZW C ( nie ma szczepień), rotawirusy, infekcje. Wąchamy wszystkie
        możliwe ludzkie smrody - od beztlenowców poprzez niemyte ciało , ludzkie
        wydaliny i wydzieliny.
        Od naszej wiedzy, refleksu, sprawności rak zalezy ludzkie życie.
        Często zrobienie siusiu jest luksusem , bo łapie sie nas za rękaw w drodze do
        ubikacji.
        A gdy przychodzimy do domu nierzadko musimy coś przeczytać, czegoś się douczyć.
        Pracując tak jak opisałam wyżej zarabiam więcej niz panienka w banku ( albo je
        albo gada przez telefon albo odpowiada "nie wiem"), niż pan w urzędzie, niz
        pracująca 18 godzin tygodniowo nauczycielka. Uważam, ze zarabiam za mało.
        Zdecydowanie za mało.
        P.S. Jestem w lepszej sytuacji niz większość młodych kolegów. Mam długi staz
        pracy, możliwości dorobienia ze względu na kwalifikacje, dorosłe dzieci nie
        wymagające opieki i męża z tytułem profesora.
        • pct3 Re: Biedacy :( 16.09.09, 14:01
          W Twoim przypadku jeszcze bardziej dobitnie wyraża się owa niezrozumiała de facto sytuacja trwania tutaj. Ja też trwam i też nie do końca rozumiem dlaczego.
          Osoba z Twoimi kompetencjami w warunkach "standardowych" zastanawia się nad wyborem jachtu. Całą resztę (dom, dom letniskowy i 3-4 dobre auta na rodzinę) już ma.
          Ja stoję niżej w hierarchii, ale do dziś brzmi mi w głowie informacja, także potwierdzona na tym forum, że mój wyjazd wakacyjny (10 dni, bliska zagranica), mój często jedyny wyjazd wakacyjny, to jest 10 dni na które oszczędzam cały rok. Dla pracownika w warunkach "standardowych" jest to jeden z dwóch do czterech wyjazdów uzupełniających w stosunku do głównego urlopu, na który jedzie w egzotyczne miejsce wydając moje ROCZNE zarobki.
          Oczywiście należy się pocieszać faktem, że kiedyś byłyby to nasze CZTEROLETNIE zarobki, więc generalnie mamy zajebisty progres.
          Pozdrawiam.

          • protozoa Re: Biedacy :( 16.09.09, 21:43
            Pochodzę z lekarskiej rodziny od wielu pokoleń. Moim przedwojennym przodkom
            powodziło się znakomicie, potem była wojna- wiadomo i lata powojennej
            rzeczywistości, w której rózne rzeczy wmawiano lekarzom i stale obiecywano poprawę.
            Studia ukończyłam w okresie transformacji ustrojowej pełna nadziei, że zmierza
            ku lepszemu tj. ze nie będzie się wmawiało mi tak jak moim rodzicom, że lekarz
            ma zyć powołaniem , że odrodzi się Lekarski Stan ( wielkie litery nieprzypadkowe).
            Lata mojej specjalizacji przypadały na okres nadziei, ale i rozczarowań.
            Zarabialiśmy relatywnie coraz mniej tu i ówdzie pojawiały sie pierwsze nagonki
            na nasze środowisko.
            Wciąż, jak się okazuje naiwnie, wierzyliśmy, że w końcu ochrona zdrowia się
            sprywatyzuje, że będziemy pracować w wolnym zawodzie.
            Dzieci rosły, my zdobywaliśmy coraz to wyższe kwalifikacje i nasze dochody były
            niższe niż cwaniaczka po zarządzaniu. Wtedy rzeczywiście mąż wpadł na pomysł
            wyjazdu. Był już dość znany w środowisku, często wyjeżdzał. Niestety zachorował
            teść, który zmarł po 2 latach. W tym czasie wymagał opieki, teściowa wsparcia
            również finansowego, ale głównie naszej obecności, załatwiania tysiąca spraw.
            Trudno też było namawiać męża, aby zostawił umierającego ojca. Niecały rok po
            śmierci teścia u teściowej została wykryta choroba nowotworowa. No i powtórka z
            rozrywki, a właściwie kilka lat wyrwanych z życia - konieczność pomocy, brak
            możliwości wyjazdu dłużej niż na miesiąc, oczekiwanie złych wiadomości. Śmierć
            teściowej zbiegła się z nominacją profesorską męża i nowymi wyzwaniami
            zawodowymi. Znów uwierzyliśmy, że będzie lepiej, bo przecież nigdzie na świecie
            profesor nie zarabia mniej od hydraulika. O święta naiwności! Wkrótce pozbyliśmy
            sie resztki złudzeń, ale matura naszych synów zbliżała się wielkimi krokami.
            Pojawiły sie też, na szczęście niewielkie problemy, ze zdrowiem moich
            starzejących się rodziców i bardzo juz wiekowej babci. Znów decyzja o emigracji
            wydaje się nierealna. Lata lecą. Mój mąż jest w drugiej połowie czterdziestki,
            ja zbliżam się do 44 urodzin. Czy jest to czas radykalnych zmian?
            Czy mogę zostawić rodziców i babcię?
            Czy mogę obarczać ich studiującymi synami lub odwrotnie stududiujących synów
            starymi dziadkami?
            • pct3 Re: Biedacy :( 16.09.09, 21:56
              Znów uwierzyliśmy, że będzie lepiej, bo przecież nigdzie na świecie
              profesor nie zarabia mniej od hydraulika


              wg ludzi z tego forum, co to mówią, że byli, dotknęli, widzieli i uwierzyli, nic podobnego!
              Co prawda ja też podobne wrażenie odniosłem po rozmowie z lekarzami i inżynierami z Kanady (a mówili oni w polskim języku, więc na pewno ich dobrze rozumiałem). Że oczywiście trzeba prezentować pewien poziom, ale za to poziom wyjściowy dla takiego lekarza, czy właśnie profesora, jest aprioryczny i przyzwoity.
              A jednak nie. Casio/Avacef skomentował to krótko: że jednak nie rozumiałem. Że było to po polsku, ale mentalnie po zachodniemu i że do naszego kesonu się ta wiedza nie jest w stanie przebić.
              Otóż i tam i tu profesor może zarabiać mniej niż hydraulik, skoro się zgadza.

              Buntuję się przed tym a równocześnie niestety nie potrafię odmówić temu przerażającej słuszności.
              Twoje przeżycia rodzinne są trudne i tym bardziej Cię podziwiam.
              Ale od wielu usłyszysz że to w dalszym ciągu jest Twój wybór, determinowany wieloma czynnikami, ale wybór, i tyle.
              Przerażające, ale przerażająco prawdziwe.
              Pozdrawiam.
        • andnow2 Protozoa, przeczytałem z uznaniem, gratuluję i nie 16.09.09, 17:26
          mam żadnych wątpliwości, iż masz rację.

          Należy się Tobie więcej i wierzę, że w tendencji wszystko zmierza w
          tym kierunku, by ludzie tacy jak Ty byli bardziej doceniani. Te
          zarobki naprawdę rosną. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano.

          W każdym razie trzymam kciuki, byśmy mieli jeszcze lepiej
          umotywowanych, w tym finansowo, lekarzy.
          • practicant Ponownie sie wyglupiasz,andnow... 17.09.09, 00:44
            > Te
            > zarobki naprawdę rosną. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano.

            Noo,w tym tempie to juz moje prawnuki,o ile beda w zawodzie lekarza MOZE dogonia
            zarobkami absolwentow chemii,informatyki,architektury.Oczywiscie-zarobki tych
            absolwentow w pierwszym roku pracy...

            Zejdz na ziemie.Nic sie nie zmienia.Podwyzki?Bzdura,ktos w ministerstwie
            przypomnial sobie,ze istnieje cos takiego jak inflacja i 900pln jest ponizej
            minimalnej placy-to JEDYNY powod podwyzek,warunkujacy zreszta ich wysokosc.
    • pct3 Re: Lekarze prześcignęli prawników w zarobkach 15.09.09, 12:14
      Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że wynagrodzenie ordynatora
      w maju 2009 r. z dodatkami i dyżurami wynosiło średnio 10 284 zł
      miesięcznie, lekarza z drugim stopniem specjalizacji - 7203
      zł,


      Ok. Ja jestem z drugim stopniem. Moje wynagrodzenie w wymiarze etatu
      kształtuje się w okolicach 5000 zł brutto.
      Mam pełne prawo żądać sporej podwyżki!
      Będę to teraz powtarzał przy każdej okazji.
      • pct3 Re: Lekarze prześcignęli prawników w zarobkach 15.09.09, 12:17
        kilka dni temu zamieściłem na tym forum informację że moje zarobki
        wynoszą w przeliczeniu na etat 4400 zł brutto.
        Żeby nie być posądzonym o kłamstwo, wobec tego co napisałem w
        poprzednim poście, od razu koryguję: obecnie wynoszą ok. 5000 zł
        brutto. Była pewna podwyżka - w głowie miałem poprzednią kwotę, a
        ponieważ nie jestem etatowcem, to tak naprawdę wiem ile zarabiam za
        godzinę, a nie ile zarabiam w przeliczeniu na etat- to muszę zawsze
        liczyć.
      • young_doc Chyba obniżki, obs... niestety. 15.09.09, 18:39
        > Ok. Ja jestem z drugim stopniem. Moje wynagrodzenie w wymiarze etatu
        > kształtuje się w okolicach 5000 zł brutto.
        > Mam pełne prawo żądać sporej podwyżki!

        średnie wynagrodzenie zasadnicze brutto lekarzy zatrudnionych na podstawie umowy
        o pracę wynosi w przypadku lekarzy specjalistów (z II stopniem specjalizacji) -
        3 771 zł.
        www.mp.pl/kurier/?aid=46574&PHPSESSID=870CD5ED0ECB4D5885D57066B6F7C39D
        • pct3 Re: Chyba obniżki, obs... niestety. 15.09.09, 18:57
          no to krakowskim targiem - pozostanie bez zmian.
          Bowiem piszesz o zasadniczym wynagrodzeniu rzędu 3700. Lekarz z 2 ma
          zawsze jakąś premię, wysługę lat, jakieś wczasy pod gruszą i inne
          idiotyzmy, a przede wszystkim ma urlop.
          Ja moje 5000 w wymiarze etatu dostaję - brutto! - tylko i wyłącznie
          gdy pracuję w wymiarze etatu. Jak idę na miesiąc "urlopu", to już
          można policzyć mi 1/12 tego mniej.
          Tak więc, zaryzykuję tezę że 3700 brutto zasadniczego etatowego=
          5000 pełnego brutto kontraktowego.
          • young_doc Re: Chyba obniżki, obs... niestety. 15.09.09, 19:07
            > Tak więc, zaryzykuję tezę że 3700 brutto zasadniczego etatowego=
            > 5000 pełnego brutto kontraktowego.
            Zgadzam się, a może nawet trochę więcej powinieneś zarobic na kontrakcie by
            wyrównac braki zabezpieczenia socjalnego. Zresztą zgodnie z tymi samymi danymi
            średnie wynagrodzenie lekarzy w szpitalach z tytułu "całościowych" umów
            cywilnoprawnych dla specjalistów II stopnia wynosi 9 537 zł brutto za
            przeciętnie 187 godzin (51 zł za godzinę)- więc za równoważnik etatu daje to
            trochę więcej niż 5000 zł, choc z nocami i świętami.

            Inna sprawa że MZ podało zdumiewająco wiarygodne dane. Dotychczas celowało w
            godnych Gierka manipulacjami liczbowymi mającymi za cel propagandę sukcesu.
            Chociaż trzeba też przyznac że mi akurat jako rezydentowi za rządów minister
            Kopacz poprawiło się dośc znacznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka