pct3
25.09.09, 19:41
Co sądzicie? Wszak są tu ZUSowscy eksperci.
Pacjent lat czterdzieści parę. Udokumentowane choroby - zwyrodnienia
odcinka szyjnego kręgosłupa (rtg) - w rehabilitacji, z
dolegliwościami. Praca fizyczna. Dodatkowo bóle okolic lędźwiowych -
rtg kręgosłupa tego odcinka bez zmian, ale za to potwierdzona kamica
nerkowa (obraz usg+objawy+kryształy moczanowe bardzo liczne w
moczu). I jeszcze - całkiem liczne i dolegliwe żylaki podudzi (w
trakcie oczekiwania na kwalifikację naczyniowca do zabiegu).
Typowy pacjent "trochę zdrowy, trochę chory". W każdym razie, nie do
końca zdrowy, ale też jeśli chory - to głównie na dolegliwości
bólowe już to szyi, już to krzyża, już to nóg. Pracownik fizyczny.
Przebywał na zwolnieniu jakiś miesiąc, po czym orzecznik ZUS 2 dni
przed końcem orzeczonego okresu zakwestionował zwolnienie. Pacjent
po upływie tych 2 dni zgłosił się do lekarza, nie informując o
skróceniu zwolnienia (odnośne pismo z ZUS nie zdążyło dotrzeć do
przychodni), lekarz wypisał kolejne zwolnienie.
Gdy otrzymał pismo z ZUS, zestresował się i uprzedzając zdarzenia,
zadzwonił do ZUS z wyjaśnieniem, w celu uniknięcia wezwania do
złożenia wyjaśnień, na co jak wiadomo nikt nie ma czasu.
I teraz. Usłyszał, że fakt skrócenia danego zwolnienia przez
orzecznika w żaden sposób nie wyklucza wystawienia zwolnienia dalej.
OK. I jeszcze usłyszał - oczywiście nie wprost, ale subtelnie między
wierszami - że skoro dzwoni w tej sprawie i skoro ma obawy o reakcję
ZUSu na kolejne zwolnienie po anulowaniu poprzedniego, no to chyba
raczej to najnowsze zwolnienie nie jest może do końca uzasadnione.
Pytanie brzmi: dlaczego w takim razie ZUS chwalił się w
doniesieniach prasowych - licznych w czasie rozpoczętej w sierpniu
wielkiej akcji kontroli zwolnień - że "wyłapano" lekarza który
właśnie - nie wiemy czy świadomie czy jak w naszym przypadku
nieświadomie- pomimo anulowania przez ZUS wystawił zwolnienie
kolejne?
Następne pytanie brzmi: dlaczego ZUS ustami orzecznika przekonuje,
że całość decyzji o ZLA spoczywa na lekarzu badającym (i tak jest)
ALE - i tu moja wątpliwość- dlaczego fakt anulowania zwolnienia
przez orzecznika nie może być podpowiedzią, rodzajem konsultacji dla
lekarza wystawiającego (na zasadzie: leczę pacjenta na bóle
kręgosłupa. Opieram się głownie na jego relacji o objawach.
Podejmuję decyzję o zwolnieniu - anuluje ją ekspert: lekarz
orzecznik, specjalista z danego zakresu).
Bowiem ZUS komentując sprawę dziwi się, dlaczego wiedza o anulowaniu
poprzedniego zwolnienia miałaby być jakąkolwiek przesłanką dla
wystawienia bądź nie zwolnienia kolejnego.
A ja dziwię sie - dlaczego taka wiedza NIE miałaby być przesłanką.
W końcu o orzekaniu lekarza stanowi: wywiad, badanie fizykalne,
badania dodatkowe, a także konsultacja.
Czymże jest badanie przez eksperta ZUS jak nie konsultacją właśnie?
Co myślicie?