pct3
10.01.10, 08:48
Nawiązując do pojawiających się coraz częściej na forum koncepcji, jakoby zawód lekarza był: wyróżniony, szczególny, a zwłaszcza: że z wyróżnienia wynikają szczególne wymagania - garść historyjek, prawdziwych, pokazujących coś odmiennego, co głoszę od lat, znajdując częściowe zrozumienie.
Każdy fachowiec, a także każdy klient-pacjent, to człowiek.
Każdy fachowiec a priori ma odmienne podejście do zawodu i odmienne zaangażowanie, na to nakłada się również zmienna forma fizyczna i psychiczna. Wydawało by się, że są to oczywistości, niemniej jednak, lektura forum zmusza do ich nieustannego przypominania.
I najważniejsze- nawet tam, gdzie klient jest dostarczycielem żywej gotówki, na ogół panuje albo sztuczna i wymuszona grzeczność (z komentarzami na zapleczu typu "wreszcie ten buc sobie poszedł" - znam ze zbyt wielu źródeł i branż, by o tym nie pisać w tonie pewności), albo wręcz "grzeczność dowolna" - zależna od chwili.
Polska sfera usług dorasta już do profesjonalizmu: u optyka, w warsztacie samochodowym, u lekarza- rzadko trafiam na fuszerkę. Ale na profesjonalne podejście proklienckie - także jeszcze rzadko.
Firma wyrobu pieczątek. Żona potrzebuje nowej pieczątki.
- dzień dobry.
- dzień dobry.
- czy można zamówić pieczątkę?
- tak
- ....
- ....
- no i?
- ale coś musi być na tej pieczątce, tak?
- no, tak, więc...
- napisała pani?
- nie, ale...
- co, w domu karteczki i ołówka brakło?
W tym momencie żona poszła do innego zakładu wyrobu pieczątek.
Zakład wulkanizacyjny, wymiana opon, wjazd na stanowisko.
- kręć pan
- .... (kręci)
- w lewo!
- .... (kręci w swoje lewo)
- W LEWO!!!! Pokazuję przecież!!! W MOJE LEWO !!!
- przepraszam...
Inny z pracowników stacji:
- ale słuchajcie, wy źle naprowadzacie. Ciągle źle naprowadzacie ludzi.
- EEEEETAAAAAMMM!
To samo dzieje się w rejestracjach przychodni i gabinetach lekarskich. To oczywiste. Wnioski? Jakie mogą być wnioski?
Żyjemy w pośpiechu, w gonitwie za groszem, we frustracji.
Pojedyncze osoby potrafią się uwolnić, i nie ma tu znaczenia czy jest to lekarz, czy kwiaciarka.
Lekarz to jedynie zawód zaufania, ale tak samo jak konstruktor mostów czy maszynista.
Chodzi mi o to, że lekarz pewnych granic przekraczać nie może.
Ale dziwi mnie oczekiwanie megauprzejmości w każdej sytuacji od kiepsko opłacanego lekarza, który nota bene nie czerpie bezpośrednich profitów z pojawienia się versus nie pojawienia się pacjenta (zatem powyżej pewnej ilości każdy pacjent jest wyłącznie problemem: odmówić przyjęcia strach, przyjąć- to wyłącznie działalność charytatywna i także strach przy braku czasu) - co powoduje że ma być bardziej uprzejmy niż ci którzy nie potrafią być uprzejmi obsługując klienta który w przeciwieństwie do pacjenta jest źródłem natychmiastowego czystego przychodu?