mloda.lekarka
07.02.04, 12:10
Wiele było wątków psioczących na paskudną służbę zdrowia, konowałow itp.
Parę refleksji z drugiej strony - dzisiaj (wolna sobota, jeden z niewielu
wolnych dni w miesiącu - na szczęscie bez dyżuru) skoro świt obudził mnie
telefon od mamusi pacjenta, która nie widziała nic zdrożnego w próbie
wyjaśnienia swoich wątpliwości odnośnie stanu zdrowia o godzinie siódmej rano.
Nie wspomnę już o notorycznie powtarzających się telefonach po południu czy
też w weekendy z prośbą o zarejestrowanie sie do poradni, czy też podanie
godzin, i miejsca gdzie przyjmuję.
Nie mówie o telefonach zwiazanych z rzeczywistymi poważnymi problemami - te
jestem w stanie zrozumieć i zawsze staram się pomóc, o ile jest to mozliwe.
Ale te stanowią błahy odsetek.
Czy ja jestem przewrażliwiona czy też mam prawo do odrobiny prywatności?