Dodaj do ulubionych

Arogancja lekarzy

09.02.10, 23:01
Czytajac to forum nie moge sie wciaz nadziwic jak to mozliwe, ze lekarze moga
byc az tak aroganccy. Np. w tym, ciekawym skadinad, watku:
forum.gazeta.pl/forum/w,305,102554520,102554520,l_4_na_wizyte_u_lekarza.html
Obserwuj wątek
    • 0.9_procent I głupota pacjentów 09.02.10, 23:59
      którym wydaje się, że lekarz ma obowiązek wystawiania druku ZLA,
      tylko dlatego, że zgłosili się do lekarza.

      Druk ZLA jest zaświadczeniem o niezdolności do pracy, a nie
      usprawiedliwieniem nieobecności, bez względu na powód. Sam fakt
      zgłoszenia się do lekarza nikogo niezdolnym do pracy nie czyni.

      W zasadzie należałoby napisać o arogancji pacjentów, którzy żądają
      od lekarza poświadczenia nieprawdy w dokumencie. A to jest
      przestępstwo, imponeross.
      Zdajesz sobie sprawę, że namawianie kogoś do popełnienia
      przestępstwa jest karalne ???
      • madzia.fe Re: I głupota pacjentów 10.02.10, 00:13
        0.9_procent napisał:

        > którym wydaje się, że lekarz ma obowiązek wystawiania druku ZLA,
        > tylko dlatego, że zgłosili się do lekarza.

        A gdzie tu dowód głupoty?
        Zerknij chłopie do orzecznictwa zamiast kłapać dziobem bez treści.
        Nie wydaje Ci się przestępstwem nazywanie grupy ludzi głupkami?
        No, do głowy Ci to nie przyjdzie- wszak Ty masz do tego prawo,
        pewnie jedyny we wsi i pierwszy w rodzinie zdobyłeś dyplom- więc
        możesz oceniać innych i mówić o nich z pogardą.
        Wlaśnie dałeś piękny dowód tezowanej arogancji wśród lekarzy.
        • loraphenus cześć gazton 10.02.10, 06:47
          już słyszeliśmy że pobicie lekarza przez jedną osobę pobiciem nie jest a że
          zarzucenie czegokolwiek pacjentowi jest przestępstwem i dowodem swej najwyższej
          nikczemności.

          ale w tylu wcieleniach na forum? Współczuje.

          P.S. Ten jedyny dyplom we wsi to o sobie piszesz, tak ?
        • 0.9_procent Re: I głupota pacjentów 10.02.10, 08:24
          Nie, nie wydaje mi się. Nazywanie głupków głupkami jest
          stwierdzeniem faktu, a nie przestępstwem.

          Pewnie - jak wiele licealistek - chodziłaś z trądzikiem do
          dermatologa by dostać zaświadczenie, że byłaś u lekarza i na tej
          podstawie usprawiedliwić swoją nieobecność na klasówce. I
          zaświadczenie lekarskie potwierdzające fakt wizyty pacjent może
          dostać.
          Ale druk ZLA jest orzeczeniem o niezdolności do pracy. A sam
          fakt wizyty u lekarza nikogo niezdolnym do pracy nie czyni.
          • madzia.fe Niebo gwiaździste nade mną...... 10.02.10, 09:53
            Nie miałam trądziku :).
            Każdy ma swoją wewnętrzną przyzwoitość i indywidualną wrażliwość-
            według której odbiera i interpretuje innych ludzi.
            Do głowy by mi nie przyszło tracić pół dnia w kolejce po to, aby
            mieć dzień wolny od pracy.
            Ja zakładam,że jeśli ktoś czeka 3 miesiące na badanie- to choroba
            jest chorobą, i czas spędzony w kolejce nie sprawia automatycznie,
            że mój pacjent traci prawo do poświadczenia mu niezdolności do pracy
            w dniu badania.
            Druga grupa pacjentów to osoby przyjęte w trybie pilnym- sprawa
            jasna.
            A osobom, które próbują wyłudzać zwolnienie- bo są takie-
            odmawiam.
            Cała trudność w rozróżnieniu :).
            Jednak nie zakładam z góry złych intencji, kombinatorstwa,
            krętactwa, nawet jeśli ktoś mnie uzna za naiwną.
            Widać, bierzemy swiat podług siebie.
            Swoją drogą bardzo niewiele osób chce zwolnień- w większości
            potwierdzam tylko na kuponie ,że w danym dniu pacjent zgłosił się na
            badanie.
            A co do głupoty- w moim odczuciu nazwanie kogoś głupkiem jest
            obraźliwe, a publiczne obrażanie - niezgodne z prawem, czy
            regulaminem, chociażby.
            Poza tym- jakoś nie daję sobie prawa do szukania głupoty w
            kimkolwiek poza sobą.
            Prawo moralne we mnie.
            • 0.9_procent Re: Niebo gwiaździste nade mną...... 10.02.10, 10:51
              madzia.fe napisała:

              > Nie miałam trądziku :).
              Ja także. Miałem za to koleżanki, które z trądzikiem (prawdziwym lub
              urojonym) chodziły do dermatologa zwykle w dniu trudnego sprawdzianu.

              > Każdy ma swoją wewnętrzną przyzwoitość i indywidualną wrażliwość-
              > według której odbiera i interpretuje innych ludzi.
              To prawda. Każdy ma także własne doświadczenia, które pozwalają na
              taką a nie inną interpretację.

              > Do głowy by mi nie przyszło tracić pół dnia w kolejce po to, aby
              > mieć dzień wolny od pracy.
              Mnie także. Ale są tacy, Którym przychodzi.
              Grupą najbardziej naciskającą na przedłużenie ‘L4’ są ... bezrobotni
              (Co pan robi w pracy? Ooo, mam ciężką pracę! - autentyk).

              > Ja zakładam,że jeśli ktoś czeka 3 miesiące na badanie- to choroba
              > jest chorobą, i czas spędzony w kolejce nie sprawia automatycznie,
              > że mój pacjent traci prawo do poświadczenia mu niezdolności do
              pracy
              > w dniu badania.
              Choroba nie oznacza automatycznej niezdolności do pracy. Tysiące
              chorych
              na nadciśnienie, cukrzycę, czy nadczynność tarczycy
              pracuje
              .

              > A osobom, które próbują wyłudzać zwolnienie- bo są takie-
              > odmawiam.
              > Cała trudność w rozróżnieniu :).
              Gratuluję wyczucia Sherlocku. Jeśli pacjent będzie chciał wyłudzić
              zwolnienie, to to zrobi, nie ma obaw.

              > Jednak nie zakładam z góry złych intencji, kombinatorstwa,
              > krętactwa, nawet jeśli ktoś mnie uzna za naiwną.
              > Widać, bierzemy swiat podług siebie.
              Jeśli bierzesz świat wyłącznie podług siebie to serdecznie ci
              współczuję. Znaczy to bowiem, że żadne doświadczenie niczego cię nie
              uczy.

              > Swoją drogą bardzo niewiele osób chce zwolnień- w większości
              > potwierdzam tylko na kuponie ,że w danym dniu pacjent zgłosił się
              na
              > badanie.
              Ależ ja o tym pisałem. Nie mam nic przeciwko wydaniu zaświadczenie,
              że pacjent zgłosił się do poradni.

              > A co do głupoty- w moim odczuciu nazwanie kogoś głupkiem jest
              > obraźliwe, a publiczne obrażanie - niezgodne z prawem, czy
              > regulaminem, chociażby.
              Określenia konował, lekarzyna, doktorek też są obraźliwe.
              Proponowałem kiedyś snajperowi by wykasował wszystkie posty
              zawierające te określenia. Nie chciał wykasować połowy forum.

              > Poza tym- jakoś nie daję sobie prawa do szukania głupoty w
              > kimkolwiek poza sobą.
              Rozumiem – bierzesz wszystkich podług siebie.

              > Prawo moralne we mnie.
              Fju, fju. Jedyna moralna na forum. Chylę czoła.
              • madzia.fe Re: Niebo gwiaździste nade mną...... 10.02.10, 11:29
                0.9_procent napisał:


                > Ja także. Miałem za to koleżanki, które z trądzikiem (prawdziwym
                lub
                > urojonym) chodziły do dermatologa zwykle w dniu trudnego
                sprawdzianu.

                rozumiem, że to załatwiało sprawę sprawdzianu na wieki, a Ty
                interpretujesz swiat wg. zachowań pryszczatych nastolatek.

                > To prawda. Każdy ma także własne doświadczenia, które pozwalają na
                > taką a nie inną interpretację.
                zgadzam się z Tobą- to jest właśnie branie świata podług siebie, w
                tym- swoich doświadczeń.

                >
                > > Ja zakładam,że jeśli ktoś czeka 3 miesiące na badanie- to
                choroba
                > > jest chorobą, i czas spędzony w kolejce nie sprawia
                automatycznie,
                > > że mój pacjent traci prawo do poświadczenia mu niezdolności do
                > pracy
                > > w dniu badania.
                > Choroba nie oznacza automatycznej niezdolności do pracy. Tysiące

                > chorych
                na nadciśnienie, cukrzycę, czy nadczynność tarczycy

                > pracuje
                .
                To prawda, jednak ci chorzy mają prawo do świadczeń za dzień
                spędzony w poradni.

                >
                > > A osobom, które próbują wyłudzać zwolnienie- bo są takie-
                > > odmawiam.
                > > Cała trudność w rozróżnieniu :).
                > Gratuluję wyczucia Sherlocku. Jeśli pacjent będzie chciał wyłudzić
                > zwolnienie, to to zrobi, nie ma obaw.
                Dzięki za cynk Watsonie- bez Ciebie moje umiejętności dedukcji nie
                przyniosłyby mi światowej sławy.


                > Jeśli bierzesz świat wyłącznie podług siebie to serdecznie ci
                > współczuję. Znaczy to bowiem, że żadne doświadczenie niczego cię
                nie
                > uczy.
                Nigdzie nie napisałam,że świat biorę wyłącznie podług siebie-
                manipulacja jak widać wychodzi Ci w toporny i jaskrawy sposób.
                Poza tym- co wykazałam powyżej- interpretacja świata wg swoich
                doswiadczeń jest właśnie braniem owego swiatu podług siebie-
                Na podstawie czego twierdzisz odważnie , ż żadne doświadczenie
                niczego mnie nie uczy?
                Toporna próba manipulacji.
                Kolejna.

                > Ależ ja o tym pisałem. Nie mam nic przeciwko wydaniu
                zaświadczenie,
                > że pacjent zgłosił się do poradni.
                Jako strażnik systemu- masz do tego prawo.
                Ciekawe co wystawiasz w prywatnym gabinecie?
                Obstawiam, że tam- Twoje poglady ulegają przemianie i bez oporów
                wystawiasz ZLA.

                > Określenia konował, lekarzyna, doktorek też są obraźliwe.
                > Proponowałem kiedyś snajperowi by wykasował wszystkie posty
                > zawierające te określenia. Nie chciał wykasować połowy forum.

                Jesl na obrażanie mnie odpowiadam obelgą- stawiam się na równi z tą
                osobą.
                > > Poza tym- jakoś nie daję sobie prawa do szukania głupoty w
                > > kimkolwiek poza sobą.
                > Rozumiem – bierzesz wszystkich podług siebie.
                Tak 0,9 - nie mam obawy przed przyznaniem się do niewiedzy.
                Daję sobie do niej prawo. Innym również.
                NAzwanie kogos głupcem jeat bardzo zobowiazujące- trzeba się
                wykazywać już potem rozumem na każdym kroku, bo można stracić twarz.
                Niedobor wiedzy w sklepie kosmetycznym, kwiaciarni czy restauracji
                moze byź wtedy druzgocący. Ktos pomyśli żeś głupi, bo ni odróżniasz
                kremu od serum do twarzy.

                > > Prawo moralne we mnie.
                > Fju, fju. Jedyna moralna na forum. Chylę czoła.
                Sarkazm i nerwowy śmiech często miast maskować niewiedzę, jeszcze ją
                podkrelają.
                Zerknij do Kanta- zrozumiesz o co mi chodzi z owym prawem moralnym,
                co we mnie.

                • 0.9_procent Re: Niebo gwiaździste nade mną...... 10.02.10, 11:54
                  madzia.fe napisała:

                  > rozumiem, że to załatwiało sprawę sprawdzianu na wieki, a Ty
                  > interpretujesz swiat wg. zachowań pryszczatych nastolatek.
                  Pryszczate nastolatki też są pacjentami poradni. Jeszcze nie żądają
                  druku ZLA, bo go nie potrzebują. Ale niebawem pójdą do pracy...

                  > > To prawda. Każdy ma także własne doświadczenia, które pozwalają
                  na
                  > > taką a nie inną interpretację.
                  > zgadzam się z Tobą- to jest właśnie branie świata podług siebie, w
                  > tym- swoich doświadczeń.
                  Zaraz, zaraz. Te twoje doświadczenia dotyczą ciebie, czy innych? Bo
                  się pogubiłem.

                  > To prawda, jednak ci chorzy mają prawo do świadczeń za dzień
                  > spędzony w poradni.
                  A co im wpisujesz do rubryki nr statystyczny choroby?

                  > Dzięki za cynk Watsonie- bez Ciebie moje umiejętności dedukcji nie
                  > przyniosłyby mi światowej sławy.
                  Zawsze do usług.

                  > > Jeśli bierzesz świat wyłącznie podług siebie to serdecznie ci
                  > > współczuję. Znaczy to bowiem, że żadne doświadczenie niczego cię
                  > nie
                  > > uczy.
                  > Nigdzie nie napisałam,że świat biorę wyłącznie podług siebie-
                  > manipulacja jak widać wychodzi Ci w toporny i jaskrawy sposób.
                  > Poza tym- co wykazałam powyżej- interpretacja świata wg swoich
                  > doswiadczeń jest właśnie braniem owego swiatu podług siebie-
                  > Na podstawie czego twierdzisz odważnie , ż żadne doświadczenie
                  > niczego mnie nie uczy?
                  > Toporna próba manipulacji.
                  > Kolejna.
                  Jeszcze raz. Twoje doświadczenia dotyczą ciebie, czy innych
                  ?????
                  To jak to jest z tym ‘podług siebie’ ? JA manipuluję ????

                  > > Ależ ja o tym pisałem. Nie mam nic przeciwko wydaniu
                  > zaświadczenie,
                  > > że pacjent zgłosił się do poradni.
                  > Jako strażnik systemu- masz do tego prawo.
                  > Ciekawe co wystawiasz w prywatnym gabinecie?
                  > Obstawiam, że tam- Twoje poglady ulegają przemianie i bez oporów
                  > wystawiasz ZLA.
                  Mylisz się. Nie wystawiam jednodniowego zwolnienia.
                  Za to wielokrotnie widywałem 4-5 miesięczne zwolnienia po ...
                  skręceniu nadgarstka. Już wiem kto je wystawia.

                  > Jesl na obrażanie mnie odpowiadam obelgą- stawiam się na równi z

                  > osobą.
                  A jak dostanę po buzi to nadstawiam drugi policzek. Rozumiem. O tym
                  już chyba było na forum.

                  > > > Poza tym- jakoś nie daję sobie prawa do szukania głupoty w
                  > > > kimkolwiek poza sobą.
                  > > Rozumiem – bierzesz wszystkich podług siebie.
                  > Tak 0,9 - nie mam obawy przed przyznaniem się do niewiedzy.
                  > Daję sobie do niej prawo. Innym również.
                  > NAzwanie kogos głupcem jeat bardzo zobowiazujące- trzeba się
                  > wykazywać już potem rozumem na każdym kroku, bo można stracić
                  twarz.
                  > Niedobor wiedzy w sklepie kosmetycznym, kwiaciarni czy restauracji
                  > moze byź wtedy druzgocący. Ktos pomyśli żeś głupi, bo ni
                  odróżniasz
                  > kremu od serum do twarzy.
                  Niewiedza, a głupota to dwa odrębne terminy. Tak mi się wydawało.

                  > Zerknij do Kanta- zrozumiesz o co mi chodzi z owym prawem
                  moralnym,
                  > co we mnie.
                  >
                  No tak. Znajomością Kanta trzeba się koniecznie pochwalić na forum.
                  Zamieść informację na pierwszej stronie gazety.
                  • madzia.fe Re: Niebo gwiaździste nade mną...... 10.02.10, 12:11
                    Kurcze- nie mam szans wystawić L4 za nadgarstek- nie tą częścią
                    ciała się zajmuję.:)
                    Powiem Ci 0,9 - że spieranie się z Tobą jest przyjemne-
                    bo, chociaż nie przyznajesz mi we wszystkim racji- to trzymasz
                    poziom, i niełatwy z Ciebie przeciwnik.
                    I mówię to absolutnie szczerze.
                    No Watsonie- obowiązki mnie wzywają-z żalem muszę do nich wracac.
                    ps.
                    Kant jest w grupie moich ulubieńców, to nie chodzi o to, aby się
                    przechwalać- tylko zachęcać.
                    Pierwsza strona gazety dla lekarza toż to gorsze jeszcze niż TVN!.
                    • pct3 Re: Niebo gwiaździste nade mną...... 11.02.10, 10:15
                      Kant jest w grupie moich ulubieńców

                      Kant czy zwykły kancik?
            • pct3 Re: Niebo gwiaździste nade mną...... 11.02.10, 10:15
              Prawo moralne we mnie

              widać, widać, po rozwoju formumowej dyskusji.
              Mylisz nadwrażliwość z moralnością.
              Ale nie od dziś masz problemy z terminologią, nie tylko jako
              madzia.fe.
      • imponeross I głupota procentów 15.02.10, 20:16
        0.9_procent napisał:

        > którym wydaje się, że lekarz ma obowiązek wystawiania druku ZLA,
        > tylko dlatego, że zgłosili się do lekarza.

        No raczej dlatego, ze sa chorzy. To z powodu choroby czlowiek zglasza sie do
        lekarza.

        > Druk ZLA jest zaświadczeniem o niezdolności do pracy, a nie
        > usprawiedliwieniem nieobecności, bez względu na powód.

        Kazda niezdolnosc do pracy jest usprawiedliwieniem nieobecnosci. Nie kazda
        nieobecnosc oznacza niezdolnosc do pracy. To tak gwoli przypomnienia prostych
        znaczen slow w jezyku polskim, bo widze ze masz z nimi problemy.

        > Sam fakt
        > zgłoszenia się do lekarza nikogo niezdolnym do pracy nie czyni.

        No nie, ale kto niby twierdzi, ze czyni?

        > W zasadzie należałoby napisać o arogancji pacjentów, którzy żądają
        > od lekarza poświadczenia nieprawdy w dokumencie.

        Jakiej mianowiecie nieprawdy?

        > A to jest
        > przestępstwo, imponeross.
        > Zdajesz sobie sprawę, że namawianie kogoś do popełnienia
        > przestępstwa jest karalne ???

        A moze cos na temat?
        • 0.9_procent Re: I głupota procentów 15.02.10, 20:41
          imponeross napisał:

          > No raczej dlatego, ze sa chorzy. To z powodu choroby czlowiek
          zglasza sie do
          > lekarza.

          Choroba nie oznacza automatycznie niezdolności do pracy, ajnsztajnie.

          > > Druk ZLA jest zaświadczeniem o niezdolności do pracy, a
          nie
          > > usprawiedliwieniem nieobecności, bez względu na powód.
          >
          > Kazda niezdolnosc do pracy jest usprawiedliwieniem nieobecnosci.
          Nie kazda
          > nieobecnosc oznacza niezdolnosc do pracy. To tak gwoli
          przypomnienia prostych
          > znaczen slow w jezyku polskim, bo widze ze masz z nimi problemy.

          Ja pier.... Funkcjonalny analfabeta tłumaczy znaczenie słów. Rewela!

          > > Sam fakt
          > > zgłoszenia się do lekarza nikogo niezdolnym do pracy nie czyni.
          >
          > No nie, ale kto niby twierdzi, ze czyni?

          Taki jeden głupek, który uważa, że L4 się należy.

          > > W zasadzie należałoby napisać o arogancji pacjentów, którzy
          żądają
          > > od lekarza poświadczenia nieprawdy w dokumencie.
          >
          > Jakiej mianowiecie nieprawdy?

          Wydanie osobie zdolnej do pracy zaświadczenia o
          niezdolności do pracy
          jest poświadczeniem nieprawdy. Wiem to
          zbyt trudne by zrozumieć.

          > > A to jest
          > > przestępstwo, imponeross.
          > > Zdajesz sobie sprawę, że namawianie kogoś do popełnienia
          > > przestępstwa jest karalne ???
          >
          > A moze cos na temat?

          To JEST na temat !
    • bubster To ja mam pytanie 10.02.10, 08:54
      co może zrobić pacjent w takiej sytuacji?
      Stawia się do lekarza i czeka caly dzien na przyjęcie albo ma cały
      dzień testy?
      Czy jest jakaś inna procedura usprawiedliwienia nieobecności w pracy
      (np. lekarz pisze zaświadczenie o przeprowadzaniu cały dzień testów
      lub o tym, że pacjent cały dzien czekał w poczekalni)?
      • pct3 Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 09:18
        że pacjent cały dzien czekał w poczekalni

        A jak klient cały czas siedział w urzędzie?
        A u mechanika samochodowego?

        Nie rozumiem, szczerze mówiąc.
        Decyduje stan zdrowia.

        Jest jeszcze coś takiego jak urlop.

        Nad lekarzem nikt się nie rozczula.
        Ja jak muszę zrobić przegląd auta, to jako kontraktowiec po prostu
        tracę część dochodu, nie przychodząc do pracy na określoną ilość
        godzin. Etatowiec- bierze wtedy urlop, albo odpracowuje.
        What's the point?
        • bubster Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 09:35
          czyli zamiast odpowiedzieć mi na pytanie co w takiej sytuacji może
          zrobić pacjent lepiej przypomnieć, że gdzie indziej też jest źle
          • pct3 Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 10:37
            odpowiedziałem.
            Pacjent ma wziąć urlop. Płatny, a jak wyczerpie - bezpłatny.
            Ewentualnie może jeszcze porzucić pracę.

            Wyczerpałem ciekawość poznawczą?
            • madzia.fe Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 11:32
              A Ty się uczyłeś do egzaminu specjalizacyjnego na bezpłatnym , czy
              szkoleniowy może miałeś?
              :).
              Nie ma to jak dostosować zasady do okoliczności.
              • 0.9_procent Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 11:55
                Acha. Zaczynam rozumieć, co znaczy 'podług siebie'.
              • pct3 Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 12:03
                powtarzam, jestem kontraktowcem.
                Przed specjalizacją też byłem kontraktowcem.

                Mam nadzieję że wszystko jasne.

                Nie ma to jak dostosować zasady do okoliczności

                w związku z tym że wyczuwam jawną insynuację i w związku ze stanem
                faktycznym o czym napisałem powyżej (tzn. trochę pracowałem, trochę
                siedziałem w domu- ZA DARMO) - mogę tylko napisać: spadaj. Choć
                powinienem napisać dosadniej.
                Oczekuję przeprosin.

                • madzia.fe wygórowane oczekiwania 10.02.10, 12:18
                  pct3 napisał:
                  > siedziałem w domu- ZA DARMO) - mogę tylko napisać: spadaj. Choć
                  > powinienem napisać dosadniej.
                  > Oczekuję przeprosin.
                  >
                  Równie dobrze ja mogę napisać ,że wyczuwam groźbę w stwierdzeniu, że
                  powinieneś napisać dosadniej.
                  Powinienes wg jakiego kodeksu?
                  • pct3 Re: wygórowane oczekiwania 10.02.10, 15:31
                    przeproś za to co ewidentne, potem możemy się dalej licytować.
                    • madzia.fe Ach Filipie- trzeba znać się na dowcipie.... 11.02.10, 00:14
                      pct3 napisał:

                      > przeproś za to co ewidentne, potem możemy się dalej licytować.

                      Jeśli poczułeś się dotknięty moim żartem- przepraszam, nie miałam
                      intencji obrażania Ciebie.
                      Nie wedziałam, że na kontrakcie robiłeś specjalizację- to
                      rzeczywiście zmienia środek ciężkości mego dowcipu-
                      a naginanie zasad do potrzeb i do rzeczywistości jest wygodne- i
                      używane przez kobiety na codzień.
                      Ale nie każda zdaje sobie z tego sprawę.
                      Nie była to zatem insynuacja- a puszczenie oka.
                      A teraz Ty mnie przeproś za to- co ewidentne- bo choć licytacji nie
                      będzie- honor trzeba uratować i kobietę o przebaczenie za
                      słowo "spadaj" a i gorsze zamiary- prosić wypada.
                      :)
                      • pct3 Re: Ach Filipie- trzeba znać się na dowcipie.... 11.02.10, 08:07
                        tłumaczenia przyjęte.

                        A teraz Ty mnie przeproś za to- co ewidentne- bo choć licytacji
                        nie
                        będzie- honor trzeba uratować i kobietę o przebaczenie za
                        słowo "spadaj" a i gorsze zamiary- prosić wypada


                        Można prosić, winnym się nie czuję. Zresztą, zauważ proszę, że
                        użycie pozaparlamentarnego słowa "spadaj" było odpowiedzią na
                        insynuacje. Uwielbiam gdy kopną i każą przepraszać że kopiąca noga
                        zabolała.
                        • madzia.fe Re: Ach Filipie- trzeba znać się na dowcipie.... 11.02.10, 09:05
                          pct3 napisał:

                          > tłumaczenia przyjęte.

                          >
                          > Można prosić, winnym się nie czuję. Zresztą, zauważ proszę, że
                          > użycie pozaparlamentarnego słowa "spadaj" było odpowiedzią na
                          > insynuacje. Uwielbiam gdy kopną i każą przepraszać że kopiąca noga
                          > zabolała.

                          Cóż obsie- nie zakładałam, że będzie inaczej- do publicznych
                          przeprosin- trzeba mieć klasę, podobnie jak do chamskich odzywek-
                          jej brak.
                          Ja przeprosiłam za słowa, które mogły urazić, choć takiej intencji
                          nie miałam- Ty wymierzyłes cios i opływasz w satysfakcji, że kogoś
                          zabolało.
                          Swoją drogą - też jestem na kontrakcie, i do głowy by mi nie
                          przyszło ,że Twoje skomlenie i żale na zarobki mają takie tło.
                          Jesteś jedyną oobą jaką spotkałam na kontrakcie z niezadowalającymi
                          stawkami.
                          I z takim podejściem do pracy.
                          Cóż, nieustannie wystawiasz świadectwo sam sobie.
                          • pct3 Re: Ach Filipie- trzeba znać się na dowcipie.... 11.02.10, 09:55
                            wypatataj.
                            • madzia.fe Wszystko, na co Cię stać? 11.02.10, 10:56
                              pct3 napisał:

                              > wypatataj.

                              Niewiele.....
                              nawet do chamstwa trzeba mieć klasę i odwagę.
                              Wtedy jest wybaczalne.
                              Takie skrywane jest nędzne, chyba nawet żałosne.
                              Niczym słoma z rozdeptanych butów......
                              Nie wysilaj się na kancikowe zaczepki-
                              poświęć czas na naukę panowania nad emocjami, swoją drogą tropienie
                              i analizowanie moich postów o czymś świadczy. Nie licz na
                              wzajemność, ani na odpowiedź.
                              Ja z Tobą po prostu nie mam o czym rozmawiać.
                              • pct3 Re: Wszystko, na co Cię stać? 11.02.10, 15:22
                                nawet do chamstwa trzeba mieć klasę i odwagę.

                                wszystko przed Tobą. Znaczy, odwagę już masz.

                                Niczym słoma z rozdeptanych butów......

                                kompleksiki? projekcyjka?

                                swoją drogą tropienie i analizowanie moich postów o czymś
                                świadczy.


                                nie schlebiaj sobie. Czytam po prostu praktycznie wszystkie posty z
                                tego forum. Na niektóre odpowiadam.

                                Ja z Tobą po prostu nie mam o czym rozmawiać.

                                Pojawia się zbieżność w naszych odczuciach.
                                Pozdrawiam.


                                • practicant Taki maly offtopic... 11.02.10, 17:21
                                  > Ja z Tobą po prostu nie mam o czym rozmawiać.

                                  ...to bardzo ciekawe,co piszesz droga madziu,zwazywszy na fakt,iz dwa
                                  posty wyzej piszesz niemalze "pct3,nosz odpowiedz,podyskutuj,nosz
                                  prosze"-mimo ewidentnego braku checi z JEGO strony...:)
                                  • madzia.fe Dziękuję Ci practicancie 11.02.10, 22:03
                                    żeś nie dopisał mnie do swej drużyny- bo zaszczyt to żaden.
                                    Próba podkładania mi nogi-zgodna z Twoimi wypowiedziami- ni to
                                    sarkazm, ni to manipulacja, ni to cos mądrego. Słowo "niemalże" i
                                    następująca po nich próba dopisania mi słów i intencji - tani
                                    zabieg,ale spójny z całością Twej forumowej kreacji.
                                    Szkoda mi tylko Obsa- czym chłopina zasłużył na wciągnięcie do Twej
                                    ligi?
                                    • practicant Cala przyjemnosc po mojej stronie.Serio. 11.02.10, 22:13
                                      Cala przyjemnosc po mojej stronie.Serio.Na ten "zaszczyt" tez trzeba
                                      sobie zasluzyc.
                                      Poza tym-moze mnie oswiecisz,jakiej "ligi",jakiej "druzyny"?To nie
                                      oddzial akademicki,zeby dzielic sie na grupy,grupki,bawic w nedzna
                                      polityke w tym stylu.
                                      • cccykoria Re: Cala przyjemnosc po mojej stronie.Serio. 12.02.10, 12:12
                                        practicant napisał:

                                        > Cala przyjemnosc po mojej stronie.Serio.Na ten "zaszczyt" tez
                                        trzeba
                                        > sobie zasluzyc.
                                        > Poza tym-moze mnie oswiecisz,jakiej "ligi",jakiej "druzyny"?To nie
                                        > oddzial akademicki,zeby dzielic sie na grupy,grupki,bawic w nedzna
                                        > polityke w tym stylu.

                                        Nigdy nie przeczytalam chociaz jednego postu Twojego) w
                                        ktorym nie mialbys zadnego "ale".....
                                    • cccykoria Re: Madzia na "celowniku"? 12.02.10, 12:02
                                      To przykre ,bo uwazam ,ze to kobieta z klasa.....
                                      • madzia.fe Re: Madzia na "celowniku"? 12.02.10, 23:37
                                        Cykorio- Twoje słowa są miłe- jednak obawiam się, ze dostaniez za
                                        nie po głowie.
                                        Przykre jest raczej, że ludzie pewnego pokroju kończą medycynę i
                                        potem psują opinię dobrym lekarzom.
                                        • practicant Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 00:44
                                          > Przykre jest raczej, że ludzie pewnego pokroju kończą medycynę i
                                          > potem psują opinię dobrym lekarzom.

                                          A taaaak,mialem takie kolezanki na roku.Zero dystansu do samego
                                          siebie /"jestem gwiazda najpiekniejsza na swiecie,a w dodatku-
                                          najmadrzejsza"-a ze mala,brzydka,nawet makijazu zrobic nie potrafi,a
                                          jezeli nawet-to uzywa do tego palcow,to inna sprawa.../,wiecznie
                                          pouczajace innych w kazdej mozliwej kwestii,a co najciekawsze-
                                          wyznajace zasade,iz-albo jestes z nia-albo przeciwko niej.Otoz,droga
                                          madziu-niestety.Mam wlasne zdanie.Potrafie je wyrazic.W Twojej
                                          nomenklaturze-jestem przeciwko Tobie.Samiec Twoj wrog,ze pozwole
                                          sobie zacytowac...:)

                                          Cykoria,odrobine naginasz fakty.Nigdy nie przeczytalas chociaz
                                          jednego postu,w ktorym nie mialbym zadnego "ale"-o ile to byla
                                          odpowiedz na Twoj post.Po prostu-jeszcze sie nie zdarzylo,zebym sie z
                                          Toba zgadzal.I w sumie biore to za pozytywny objaw-byloby mi odrobine
                                          wstyd,gdyby wyszlo na jaw,ze zgadzam sie z osoba,ktora myli fanke z
                                          idolka-miedzy innymi...:)
                                          • madzia.fe Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 01:02
                                            hahahaha
                                            Facet.
                                            Ja się potrafię śmiać z samej siebie, i dystansu do siebie samej,
                                            jak i świata mi nie brak.
                                            A czy jestem piękną kobietą czy nie- dla Ciebie to bez znaczenia,
                                            mnie kręcą mężczyźni z charyzmą.
                                            Sprawa makijażu- rasowu mężczyzna raczej nie zabiera na jego temat
                                            głosu- bo się na tym nie zna,
                                            widzisz, są kobiety, które bez makijażu wyglądają bosko, a w lekkim
                                            makeupie- nieziemsko.
                                            Zal mi Ciebie, że masz takie koleżanki u których brak makijażu jest
                                            zaniedbaniem,a rozprowadzenie kompaktu palcami przestępstwem.
                                            • practicant Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 02:15
                                              Jednak az tak czula nuta...Trafiony-zatopiony.W kazdym punkcie.Lubie
                                              miec racje.Zreszta,w gruncie rzeczy-kto nie lubi...?:)Choc czasem chyba
                                              kazdy z nas wolalby sie mylic...

                                              Pozdrawiam
                                              • madzia.fe Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 12:43
                                                Matko bosko- Twoja psychologiczna przebiegłość i interpretacja
                                                cudzych wypowiedzi rzucają na kolana.
                                                Ze śmiechu.
                                                Jeśli poczucie posiadania racji jest dla Ciebie aż tak rajcujące-
                                                byłoby okrucieństwem wyprowadzać Cię z błędu- zresztą , nie mam
                                                takiej potrzeby.
                                                Masturbuj się psychicznie na forum dalej, niektórzy muszą protezować
                                                to, czego im w życiu brak.
                                                Nie trać energii na kolejne prowokacje- nudzisz mnie kabanosie.
                                                Więcej postów nie będzie.
                                                • practicant ...ze co prosze...? 13.02.10, 14:17
                                                  ...protezowac braki...?Tracenie energii na prowokacje...?
                                                  Kabanosie...?

                                                  Dobra,koniec kulturalnej dyskusji,widac w ten sposob nie
                                                  rozumiesz.Sluchaj kotku,ustalmy jedna rzecz:to TY stwierdzilas,iz
                                                  przykre jest,ze ludzie mojego pokroju kończą medycynę i w dodatku-iz
                                                  psuje opinię "dobrym lekarzom".Wybacz,ale powyzsze jest delikatnie
                                                  mowiac obrazliwe i naprawde-nie wiem KTO dal Ci prawo,aby KOGOKOLWIEK
                                                  tak oceniac.Zwlaszcza-publicznie,z wlasnego srodowiska.

                                                  To Ty MNIE obrazilas,a nie odwrotnie.To MI sie naleza przeprosiny,a
                                                  nie Tobie.I tylko przez grzecznosc oraz szacunek dla zawodu nie
                                                  napisze,co mysle o kobietach Twojego pokroju-rowniez,w tym zawodzie.
                                          • cccykoria Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 12:09
                                            practicant napisał:

                                            > Cykoria,odrobine naginasz fakty.Nigdy nie przeczytalas chociaz
                                            > jednego postu,w ktorym nie mialbym zadnego "ale"-o ile to byla
                                            > odpowiedz na Twoj post.Po prostu-jeszcze sie nie zdarzylo,zebym
                                            sie z
                                            > Toba zgadzal.I w sumie biore to za pozytywny objaw-byloby mi
                                            odrobine
                                            > wstyd,gdyby wyszlo na jaw,ze zgadzam sie z osoba,ktora myli fanke
                                            z
                                            > idolka-miedzy innymi...:)

                                            Nie chce sie powtarzac i pisze ostatni raz ,dla osob i
                                            Ciebie ,mozecie pisac ile Wam sie podoba i myslisz/cie ,ze
                                            w ten sposob(piszac o fance idolce itp) ,ponizacie mnie
                                            zdolujecie itp ,nic z tych rzeczy ,mam to gdzies...

                                            Practicant nic nie masz z dzentelmena i to jest
                                            niepokojace .Zycie przed Toba i naprawde wspulczuje Twojej
                                            malzonce ,jezeli kiedykolwiek sie ozenisz ,bo zycie z
                                            NARCYZEM jest koszmarem.....Moge sie mylic ,ale czas pokaze..

                                            • practicant Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 14:20
                                              Sorry,cykoria.Na moja malzonke sie nie nadajesz.Niestety,moja
                                              narcystyczna osobowosc od zyciowej wybranki/zreszta,od tej na jedna noc
                                              rowniez/ wymaga minimum znajomosci slownika wyrazow obcych oraz
                                              ortografii jezyka polskiego.Tak,wiem ze duzo wymagam,ale coz poradzic-
                                              narcyz,jak sama napisalas:)
                                              • mmagda12 Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 15:14
                                                practicant napisał:

                                                > Sorry,cykoria.Na moja malzonke sie nie nadajesz.Niestety,moja
                                                > narcystyczna osobowosc od zyciowej wybranki/zreszta,od tej na
                                                jedna noc
                                                > rowniez/ wymaga minimum znajomosci slownika wyrazow obcych oraz
                                                > ortografii jezyka polskiego.Tak,wiem ze duzo wymagam,ale coz
                                                poradzic-
                                                > narcyz,jak sama napisalas:)

                                                Z calym szacunkiem ,ale mam starsze corki od Ciebie :)wiec
                                                dalszy komentarz zbedny :)



                                              • mmagda12 Re: I jeszcze jedno practicant nie obrazaj 13.02.10, 15:18
                                                wiecej mnie ,bo naprawde na tym forum pisalam duzo
                                                wczesniej niz Ty,a to co Madzia napisala to pikus do tego
                                                co pisales na moj temat ,pamiec zawodzi?

                                                cccykoria:)
                                        • pct3 Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 06:10
                                          skąd pewność, że Practicant nie zostanie dobrym lekarzem.
                                          Co do mnie to oczywiście masz rację - jestem wyjątkowo kiepskim lekarzem, tu się nie mylisz.
                                          • madzia.fe Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 12:35
                                            pct3 napisał:

                                            > skąd pewność, że Practicant nie zostanie dobrym lekarzem.
                                            > Co do mnie to oczywiście masz rację - jestem wyjątkowo kiepskim
                                            lekarzem, tu si
                                            > ę nie mylisz.
                                            A gdzie ja coś takiego napisałam?
                                            Czy choćby zasugerowałam?
                                            Nigdzie.
                                            Ustaliliśmy już, że nie mamy wspólnych tematów-
                                            i ja Cię nie ruszam.
                                            BTW
                                            Daleko mi od oceniania kogokolwiek, i nie usłyszysz ode mnie
                                            werdyktu dotyczącego czyjejś jakości zawodowej.
                                            Ja tylko wskazuję na pewne cechy i postawy rażące w zawodzie,
                                            i akurat nawet nie mam Ciebie na myśli.
                                            To,że ktoś się wtrąca a nasze posty i naszą pyskówkę, nie znaczy, że
                                            automatycznie stajecie się jednorodni- Ty i practicant.
                                            Więc nie bierz do siebie słów, których nawet nie wypowiedziałam.
                                            • practicant Re: Madzia na "celowniku"? 13.02.10, 14:29
                                              > Daleko mi od oceniania kogokolwiek, i nie usłyszysz ode mnie
                                              > werdyktu dotyczącego czyjejś jakości zawodowej.
                                              > Ja tylko wskazuję na pewne cechy i postawy rażące w zawodzie,


                                              Mhm,tzn.ludzi myslacych choc odrobine inaczej,niz Ty.W
                                              dodatku,wskazujesz te cechy w niezwykle taktownie oraz uprzejmie:

                                              forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107212044,Re_Madzia_na_celowniku_.html

                                              Mozesz traktowac w taki gestapowski sposob studentow pierwszych
                                              lat,ktorzy jeszcze boja sie powiedziec,co mysla o osobie prowadzacej
                                              zajecia i jej pseudodydaktycznych metodach,ograniczajacych sie czesto
                                              do stwierdzen "pan/pani jest tak glupia,ze powinna z szafy
                                              odpowiadac" /w indeksie 4 po egzaminie-kolezanka z roku...:)/.Ja juz
                                              zakonczylem ten etap,przykro mi.
                • lech1966 Re: To ja mam pytanie 07.11.13, 23:36
                  pct3 napisał:

                  > powtarzam, jestem kontraktowcem.
                  > Przed specjalizacją też byłem kontraktowcem.
                  >
                  > Mam nadzieję że wszystko jasne.
                  >
                  > Nie ma to jak dostosować zasady do okoliczności
                  >
                  > w związku z tym że wyczuwam jawną insynuację i w związku ze stanem
                  > faktycznym o czym napisałem powyżej (tzn. trochę pracowałem, trochę
                  > siedziałem w domu- ZA DARMO)


                  No prosze,,nikt nie chciał zapłacic Panu duktorowi za siedzenie w domu, chyba sie rozpłacze.....Co za zaniedbanie,,,Min. Kopacz a teraz Arłukowicz powinni sie spalić ze wstydu..
                  W każdym poscie panowie i panie lekarze udowadniacie ze jestescie z innej gliny. Arogancja jak w tytule...A tak naprawdę jesteście świetnie wykształconymi rzemieślnikami,,jak pozostałe zawody, jak mechanik i elektryk.. Rozumiecie medycyne bo przez min. 6 lat ktos wam wbijał to do głowy. Wydaje sie wam ze jestescie pępkami swiata,,,a przynajmniej establishmentem lokalnej społeczności, a czasem nie potraficie uruchomić komputera. Ale tak jest dopóki macie etaty w lokalnym szpitalu. Po utracie etatu, spadacie na dalszy plan,depresje i inne przypadłości nie są wam obce,,,Ale w jednym sie zgadzam, trza kuc żelazo puki gorące...i drugie,,jak spaść to z wysokiego konia.
                  Mam nadzieje ze wiele sie w waszym pogladzie zmieni, docenicie innego człowieka, jak za błędy, zaniedbania i zaniechania lekarskie będą zawieszać prawo wykonywania zawodu nie na miesiąc,,nie na rok,,ale dożywotnio. Wtedy niejeden PAN "doktor"(tytuł naukowy- nie mylic z lekarzem) zmieni punkt widzenia..
                  • slav_ Re: To ja mam pytanie 09.11.13, 01:15
                    > No prosze,,nikt nie chciał zapłacic Panu duktorowi za siedzenie w domu

                    Zabawne bo wielu ludziom płacą za "siedzenie w domu" na urlopie.

                    >Min. Kopacz a teraz Arłukowicz powinni sie spalić ze wstydu..

                    W zasadzie tak bo lekarz wypoczęty i dobrze wyszkolony (urlopów szkoleniowych też nie ma) wydaje się być lepszym dla pacjenta lekarzem.

                    Jednak tylko wydaje się a minister nie ma się czego wstydzić bo pacjenci w Polsce wcale nie chcą być leczeni przez dobrze wyszkolonych i wypoczętych lekarzy tylko przez lekarzy TANICH.

                    >a przynajmniej establishmentem lokalnej społeczności,

                    Lekarze w Polsce nie są żadnym establishmentem.
                  • pct3 Re: To ja mam pytanie 09.11.13, 21:21
                    No prosze,,nikt nie chciał zapłacic Panu duktorowi za siedzenie w domu, chyba sie rozpłacze..

                    Diagnoza postawiona przez innych userów zostaje potwierdzona także przeze mnie - jaki tam lech1966 jest, taki jest- ale jedno pewne: czytać ze zrozumieniem nie potrafi.

                    Po utracie etatu, spadacie na dalszy plan,depresje i inne przypadłości nie są wam obce,

                    człowieku, pokaż mi lekarza na etacie, a już zwłaszcza - tylko na etacie.
                    Co do depresji i innych przypadłości, to pełna zgoda. No ale proszę sobie wyobrazić wizję życia z codziennością w której codziennie ma się kontakt z choćby dwoma pacjentami pokroju lecha1966. Jak tu uniknąć depresji?

                    Wtedy niejeden PAN " doktor"(tytuł naukowy- nie mylic z lekarzem) zmieni punkt widzenia..

                    A i to przewrażliwienie że lekarz to nie doktor....No tak.
                    Lech - jesteś może ratownikiem medycznym?
                    Oni mają taką obsesję z tytułem doktora...
            • bubster Re: To ja mam pytanie 10.02.10, 13:07
              Jeżeli masz rację (tzn. nie ma jakiegoś poświadczenia, że było się w
              poradni - nie chodzi mi o ZLA), to tak, choć w niezbyt miły sposób
              (i nie chodzi mi o TREŚĆ odpowiedzi).
        • imponeross Robisz przeglad auta z powodu swojej choroby? :) 15.02.10, 20:26
          pct3 napisał:

          > że pacjent cały dzien czekał w poczekalni
          >
          > A jak klient cały czas siedział w urzędzie?
          > A u mechanika samochodowego?

          To do urzedu i do mechanika samochodowego przychodzi sie z powodu choroby? Niezle.

          > Nie rozumiem, szczerze mówiąc.
          > Decyduje stan zdrowia.
          >
          > Jest jeszcze coś takiego jak urlop.

          Chodzi ci o urlop wypoczynkowy? Jak jestes chory to bierzesz urlop wypoczynkowy?
          Niezle :)

          > Nad lekarzem nikt się nie rozczula.

          A nad urzednikiem i mechanikiem samochodowym ktos sie rozczula? A nad
          lekarzem-pacjentem?

          > Ja jak muszę zrobić przegląd auta, to jako kontraktowiec po prostu
          > tracę część dochodu, nie przychodząc do pracy na określoną ilość
          > godzin.

          No ale czy ty ten przeglad auta robisz z powodu swojej choroby? Bo glowny watek
          traktuje jednak o przychodzeniu do lekarza, czyli wizycie uzasadnionej choroba.

          > Etatowiec- bierze wtedy urlop, albo odpracowuje.
          > What's the point?

          Branie urlopu z powodu choroby nie jest wlasciwe. Kontraktowiec duzo zarabia,
          odpisuje sobie kolosalne koszty od przychodu i powinien sie ubezpieczyc. Jak go
          nie stac niech nie podpisuje kontraktu tylko znajdzie sobie etat.
      • imponeross nieobecnosc w pracy z pow. wizyty u lekarza 10.02.10, 20:29
        bubster napisała:

        > co może zrobić pacjent w takiej sytuacji?
        > Stawia się do lekarza i czeka caly dzien na przyjęcie albo ma cały
        > dzień testy?
        > Czy jest jakaś inna procedura usprawiedliwienia nieobecności w pracy
        > (np. lekarz pisze zaświadczenie o przeprowadzaniu cały dzień testów
        > lub o tym, że pacjent cały dzien czekał w poczekalni)?

        Mnie nawet nie chodzilo o to, zeby to dyskutowac jeszcze raz, bo w tamtym watku
        bylo to przedyskutowane. Chodzilo mi tylko o niezrozumiala dla mnie, bardzo
        nieprzyjazna postawe lekarzy wobec pacjentow w ich wypowiedziach na ten temat.

        Dla mnie jest oczywiste - umawiac na wizyte powinno sie po godzinach pracy jesli
        powodem wizyty nie jest choroba kwalifikujaca do zwolnienia lekarskiego - wtedy
        lekarz wystawi zwolnienie tez na dzien wizyty. Samemu mniej wiecej trzeba to
        ocenic. Jesli idziemy do lekarza z powodu przeiebienia raczej powinnismmy dostac
        zwolnienie. Jesli maja to byc tylko standardowe badania i jakas nieczesta wizyta
        kontrolna, to trzeba to sobie jakos zalatwic w pracy. To jak z wizyta u
        stomatologa. Zalezy jednak wszystko od konkretnej sytuacji. Jakos nie wydaje mi
        sie wlasciwe, zeby wymagac, aby urlop wypoczynkowy musial byc wykorzystywany na
        wizyty lekarskie, zwlaszcza jesli musza one byc czestsze i musza byc w ciagu
        dnia. Np. pacjent onkologiczny, ktory musi sie zglaszac na czestsze badania
        kontrolne - w pewnym sensie jest one wtedy niezdolny do pracy w tym dniu, bo
        choroba wymaga jego obecnosci na kontrolnym badaniu. Trudno takiemu pacjentowi
        zabierac jeszcze dni urlopowe z powodu jego choroby. Ja bym wtedy widzial
        wskazanie do zwolnienia lekarskiego i jako podstawe do jego udzielenia wpisal
        podstawowa chorobe pacjenta.
        • 0.9_procent gadał dziad do obrazu 10.02.10, 21:15
          forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107054173,Re_To_ja_mam_pytanie.html
          • imponeross widze, ze nie zrozumiales mojej wypowiedzi 10.02.10, 21:43
            0.9_procent napisał:

            > forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107054173,Re_To_ja_mam_pytanie.html

            Widze, ze nie zrozumiales mojej wypowiedzi, bowiem post z odnosnika nie za
            bardzo jest na temat jako odpowiedz na moj post.
            • 0.9_procent Re: widze, ze nie zrozumiales mojej wypowiedzi 10.02.10, 22:34
              Nie. To ty nie zrozumiałeś co napisał pct3.
              • imponeross Re: widze, ze nie zrozumiales mojej wypowiedzi 15.02.10, 20:18
                0.9_procent napisał:

                > Nie. To ty nie zrozumiałeś co napisał pct3.

                forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107338255,I_glupota_procentow.html
                • 0.9_procent Re: widze, ze nie zrozumiales mojej wypowiedzi 15.02.10, 20:43
                  Oooo. Widzę że wklejanie właściwych linków to duże wyzwanie. Dobrze,
                  że za drugim razem się udało.
                  • 0.9_procent Aaaa. Przepraszam 15.02.10, 22:04
                    To nie wklejanie linków się nie udało.
                    Po prostu 10-go nie zrozumiałem wypowiedzi, która pojawiła się 15-go.
                    BRAWO imponeross!
          • imponeross Moze to przychodnia powinna wyplacic odszkodowanie 10.02.10, 22:00
            0.9_procent napisał:

            > forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107054173,Re_To_ja_mam_pytanie.html

            A w sytuacji omawianej w linku, tzn. kiedy pacjent CALY dzien siedzi w kolejce w
            przychodni, to moze przychodnia powinna wyplacic wtedy pacjentowi odszkodowanie
            za dzien urlopu bezplatnego? Bo jesli nie potrafi zorganizowac sobie pracy tak,
            by pacjentow przyjac punktualnie w terminach, to jest to ewidentnie wina
            przychodni. Przychodnia moze sie oczywiscie od tego ubezpieczyc, teraz do
            wszystkiego mozna dokroic ubezpieczenie.
            • 0.9_procent Miszcz manipulacji 10.02.10, 22:34
              Co widzimy w poście?
              > 0.9_procent napisał:
              >
              > >
              forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107054173,Re_To_ja_mam_pytanie.
              html
              >
              > A w sytuacji omawianej w linku, tzn. kiedy pacjent CALY dzien
              siedzi w kolejce
              > w
              > przychodni, to moze przychodnia powinna wyplacic wtedy pacjentowi
              odszkodowanie
              > za dzien urlopu bezplatnego?

              A guzik.
              Sytuacja omawiana w linku:
              A jak klient cały czas siedział w urzędzie?
              A u mechanika samochodowego
              ?
              I dalej
              Nad lekarzem nikt się nie rozczula.
              Ja jak muszę zrobić przegląd auta, to jako kontraktowiec po prostu
              tracę część dochodu, nie przychodząc do pracy na określoną ilość
              godzin. Etatowiec- bierze wtedy urlop, albo odpracowuje.


              I co imponeross ?
              Przychodnia ma płacić odszkodowanie za spędzenie całego dnia w
              urzędzie, czy u mechanika?


              >Bo jesli nie potrafi zorganizowac sobie pracy tak,
              > by pacjentow przyjac punktualnie w terminach, to jest to
              ewidentnie wina
              > przychodni.

              Ależ oczywiście, że można zorganizować pracę przychodni tak, by
              pacjent został przyjęty punktualnie, co do minuty.

              1. 15 minut na pacjenta. Nie zdążył pan powiedzieć o wszystkich
              swoich dolegliwościach? Nie szkodzi, dokończy pan na następnej
              wizycie, bo dziś pana czas już minął.
              2. Nie zdążył pan na umówioną godzinę? Nie ma problemu, może pan się
              zapisać na następną wizytę.
              3. Pilna sprawa, nie może czekać? Drogi panie, proszę się zapisać na
              termin. Pacjenci umówieni na dzień dzisiejszy nie będą przecież
              czekali dłużej dlatego, że panu się spieszy.
              4. Pacjent zasłabł na korytarzu? Przykro nam, ale lekarz jest teraz
              zajęty. Nie może oderwać się od pracy, bo to opóźni kolejkę.

              Jakież to proste, prawda?

              Przypomina mi się plan wprowadzenia kart zegarowych w szpitalu.
              Powiedziałem wtedy „Nie ma problemu. Punktualnie o 14.25
              odkładam narzędzia i idę 'odbić' kartę. Mam nadzieję, że jutro o 7-
              mej pacjent będzie jeszcze leżał na stole (operacyjnym).”

              • imponeross Urlop wypoczynkowy na czas pobytu w szpitalu 15.02.10, 20:45
                0.9_procent napisał:

                > Co widzimy w poście?
                > > 0.9_procent napisał:
                > >
                > > >
                > forum.gazeta.pl/forum/w,305,107045583,107054173,Re_To_ja_mam_pytanie.
                > html
                > >
                > > A w sytuacji omawianej w linku, tzn. kiedy pacjent CALY dzien
                > siedzi w kolejce
                > > w
                > > przychodni, to moze przychodnia powinna wyplacic wtedy pacjentowi
                > odszkodowanie
                > > za dzien urlopu bezplatnego?
                >
                > A guzik.
                > Sytuacja omawiana w linku:
                > A jak klient cały czas siedział w urzędzie?
                > A u mechanika samochodowego
                ?

                Ani do urzedu ani do mechanika nikt nie przychodzi z powodu swojej choroby.
                Chyba ze mechanik znachor ; )

                > I dalej
                > Nad lekarzem nikt się nie rozczula.

                To oczywista nieprawda. Lekarz rozczula sie nad soba sam.

                > Ja jak muszę zrobić przegląd auta, to jako kontraktowiec po prostu
                > tracę część dochodu, nie przychodząc do pracy na określoną ilość
                > godzin. Etatowiec- bierze wtedy urlop, albo odpracowuje.


                Nikt nie robi przegladu auta z powodu swojej choroby.

                > I co imponeross ?
                > Przychodnia ma płacić odszkodowanie za spędzenie całego dnia w
                > urzędzie, czy u mechanika?

                Przychodnia tak naprawde powinna wystawic wtedy zaswiadczenie o niezdolnosci do
                pracy. Diagnostyka i leczenie wymagaja okreslonego czasu, w niektorych
                przychodniach jak widac trwa to dluzej, bo trzeba tam sie wyczekac caly dzien,
                jak pisza tu ludzie na forum. Jesli przychodnia z tego powodu nie chce wystawic
                zwolnienia, powinna wyplacic odszkodowanie. To tak jakby przyjac do szpitala i
                kazac na czas pobytu w szpitalu brac urlop wypoczynkowy.

                >
                > >Bo jesli nie potrafi zorganizowac sobie pracy tak,
                > > by pacjentow przyjac punktualnie w terminach, to jest to
                > ewidentnie wina
                > > przychodni.
                >
                > Ależ oczywiście, że można zorganizować pracę przychodni tak, by
                > pacjent został przyjęty punktualnie, co do minuty.
                >
                > 1. 15 minut na pacjenta. Nie zdążył pan powiedzieć o wszystkich
                > swoich dolegliwościach? Nie szkodzi, dokończy pan na następnej
                > wizycie, bo dziś pana czas już minął.
                > 2. Nie zdążył pan na umówioną godzinę? Nie ma problemu, może pan się
                > zapisać na następną wizytę.
                > 3. Pilna sprawa, nie może czekać? Drogi panie, proszę się zapisać na
                > termin. Pacjenci umówieni na dzień dzisiejszy nie będą przecież
                > czekali dłużej dlatego, że panu się spieszy.
                > 4. Pacjent zasłabł na korytarzu? Przykro nam, ale lekarz jest teraz
                > zajęty.
                > Nie może oderwać się od pracy, bo to opóźni kolejkę.
                >
                > Jakież to proste, prawda?

                To wszystko co piszesz swiadczy tylko o poteznym i tragicznym balaganie i
                niezorganizowaniu pracy lekarzy w przychodniach. Tym bardziej przychodnia
                powinna placic odszkodowanie pacjentowi.

                > Przypomina mi się plan wprowadzenia kart zegarowych w szpitalu.
                > Powiedziałem wtedy „Nie ma problemu. Punktualnie o 14.25
                > odkładam narzędzia i idę 'odbić' kartę. Mam nadzieję, że jutro o 7-
                > mej pacjent będzie jeszcze leżał na stole (operacyjnym).”


                Ty nie rozumiesz zasady dzialania takich kart. Sa one czeste np. w Szwecji. Nie
                sluza do tego, zeby o okreslonej porze oleac pacjenta bez wzgledu na cokolwiek.
                Sluza do lepszego rozliczania nadgodzin. Lekarze uzywajacy kart zazwyczaj maja
                sporo dni nadgodzin do wykorzystania w czasie roku.
                • 0.9_procent Re: Urlop wypoczynkowy na czas pobytu w szpitalu 15.02.10, 21:12
                  imponeross napisał:

                  > Ani do urzedu ani do mechanika nikt nie przychodzi z powodu swojej
                  choroby.
                  > Chyba ze mechanik znachor ; )

                  Co to ma do rzeczy?
                  Druk ZLA jest zaświadczeniem o niezdolności do pracy, a nie o
                  chorobie.

                  > Nikt nie robi przegladu auta z powodu swojej choroby.

                  Czy można napisać coś bardziej odkrywczego??? Chylę czoła, Kopernik
                  to przy tobie pikuś!

                  > > I co imponeross ?
                  > > Przychodnia ma płacić odszkodowanie za spędzenie całego dnia w
                  > > urzędzie, czy u mechanika?
                  >
                  > Przychodnia tak naprawde powinna wystawic wtedy zaswiadczenie o
                  niezdolnosci do
                  > pracy. Diagnostyka i leczenie wymagaja okreslonego czasu, w
                  niektorych
                  > przychodniach jak widac trwa to dluzej, bo trzeba tam sie wyczekac
                  caly dzien,
                  > jak pisza tu ludzie na forum. Jesli przychodnia z tego powodu nie
                  chce wystawic
                  > zwolnienia, powinna wyplacic odszkodowanie. To tak jakby przyjac
                  do szpitala i
                  > kazac na czas pobytu w szpitalu brac urlop wypoczynkowy.

                  Żeby być w klimacie.
                  Jeśli przegląd trwa cały dzień i mechanik nie potrafi zrobić go
                  szybciej powinien zapłacić odszkodowanie, bo to świadczy wyłącznie o
                  złej organizacji pracy.

                  > > >Bo jesli nie potrafi zorganizowac sobie pracy tak,
                  > > > by pacjentow przyjac punktualnie w terminach, to jest to
                  > > ewidentnie wina
                  > > > przychodni.
                  > >
                  > > Ależ oczywiście, że można zorganizować pracę przychodni tak, by
                  > > pacjent został przyjęty punktualnie, co do minuty.
                  > >
                  > > 1. 15 minut na pacjenta. Nie zdążył pan powiedzieć o wszystkich
                  > > swoich dolegliwościach? Nie szkodzi, dokończy pan na następnej
                  > > wizycie, bo dziś pana czas już minął.
                  > > 2. Nie zdążył pan na umówioną godzinę? Nie ma problemu, może pan
                  się
                  > > zapisać na następną wizytę.
                  > > 3. Pilna sprawa, nie może czekać? Drogi panie, proszę się
                  zapisać na
                  > > termin. Pacjenci umówieni na dzień dzisiejszy nie będą przecież
                  > > czekali dłużej dlatego, że panu się spieszy.
                  > > 4. Pacjent zasłabł na korytarzu? Przykro nam, ale lekarz jest
                  teraz
                  > > zajęty.
                  > > Nie może oderwać się od pracy, bo to opóźni kolejkę.
                  > >
                  > > Jakież to proste, prawda?
                  >
                  > To wszystko co piszesz swiadczy tylko o poteznym i tragicznym
                  balaganie i
                  > niezorganizowaniu pracy lekarzy w przychodniach. Tym bardziej
                  przychodnia
                  > powinna placic odszkodowanie pacjentowi.

                  Tak imponeross.
                  To, że pacjent zajmuje czas przez pół godziny zamiast piętnastu
                  minut świadczy o braku organizacji w poradni. W dobrze
                  zorganizowanej poradni pacjent po 15 minutach powinien być
                  katapultowany.
                  W dobrze zorganizowanej poradni spóźniony pacjent nie powinien w
                  ogóle trafić do rejestracji. Portier powinien potraktować pacjenta
                  taserem, żeby pacjent wiedział, że ma się więcej nie spóźniać – bo
                  następnym razem portier podkręci napięcie.
                  W dobrze zorganizowanej poradni pacjent z pilnym problemem jest
                  wyprowadzany przez portiera a później taserkiem, żeby wiedział, że
                  kolejka obowiązuje wszystkich!
                  W dobrze zorganizowanej poradni pacjenta, który zasłabł od razu
                  pakuje się do worka i wynosi, żeby nie zaburzać kolejki. W razie
                  gdyby się jeszcze ruszał – taserkiem!

                  Jak będziesz miał do napisania coś mądrego zamiast głupkowatych
                  sloganów to się przypomnij.

                  > Ty nie rozumiesz zasady dzialania takich kart. Sa one czeste np. w
                  Szwecji. Nie
                  > sluza do tego, zeby o okreslonej porze oleac pacjenta bez wzgledu
                  na cokolwiek.
                  > Sluza do lepszego rozliczania nadgodzin. Lekarze uzywajacy kart
                  zazwyczaj maja
                  > sporo dni nadgodzin do wykorzystania w czasie roku.

                  To ciekawe. Bo w ciągu 20 lat nie wypłacono mi za ani jedną
                  nadgodzinę.
                  Normą jest, że lekarz kończący dyżur o godz 7-mej zostaje by zdać
                  raport i uczestniczy w wizycie. Ale przed odprawą idzie ‘odbić’
                  kartę, żeby się w administracji zgadzało.
                  • imponeross Re: Urlop wypoczynkowy na czas pobytu w szpitalu 16.03.10, 00:43
                    0.9_procent napisał:

                    > imponeross napisał:
                    >
                    > > Ani do urzedu ani do mechanika nikt nie przychodzi z powodu
                    swojej
                    > choroby.
                    > > Chyba ze mechanik znachor ; )
                    >
                    > Co to ma do rzeczy?
                    > Druk ZLA jest zaświadczeniem o niezdolności do pracy, a nie o
                    > chorobie.

                    Ma bardzo duzo do rzeczy. Druk ZLA jest zaświadczeniem o
                    niezdolności do pracy Z POWOWDU CHOROBY, a nie np. z powodu
                    zostawienia w domu okularow.

                    > > Nikt nie robi przegladu auta z powodu swojej choroby.
                    >
                    > Czy można napisać coś bardziej odkrywczego??? Chylę czoła,
                    Kopernik
                    > to przy tobie pikuś!

                    Widac dla ciebie te 'odkrywcze' rzeczy nie sa oczywiste, skoro
                    piszesz idiotyzmy jak w poprzednich swoich postach. To przeciez ty
                    zaczales pisac o mechanikach samochodowych.

                    > > > I co imponeross ?
                    > > > Przychodnia ma płacić odszkodowanie za spędzenie całego dnia w
                    > > > urzędzie, czy u mechanika?
                    > >
                    > > Przychodnia tak naprawde powinna wystawic wtedy zaswiadczenie o
                    > niezdolnosci do
                    > > pracy. Diagnostyka i leczenie wymagaja okreslonego czasu, w
                    > niektorych
                    > > przychodniach jak widac trwa to dluzej, bo trzeba tam sie
                    wyczekac
                    > caly dzien,
                    > > jak pisza tu ludzie na forum. Jesli przychodnia z tego powodu
                    nie
                    > chce wystawic
                    > > zwolnienia, powinna wyplacic odszkodowanie. To tak jakby przyjac
                    > do szpitala i
                    > > kazac na czas pobytu w szpitalu brac urlop wypoczynkowy.
                    >
                    > Żeby być w klimacie.
                    > Jeśli przegląd trwa cały dzień i mechanik nie potrafi zrobić go
                    > szybciej powinien zapłacić odszkodowanie, bo to świadczy wyłącznie
                    o
                    > złej organizacji pracy.

                    Przegladu samochodu nie dokonuje sie z powodu swojej choroby.
                    Zreszta - samochod sie zostawia na tyle ile potrzeba i idze sie do
                    pracy. Odebrac mozna nastepnego dnia. Na czas naprawy auta mozna
                    nawet dostac samochod zastepczy. A w przychodni trzeba fizycznie byc
                    i czekac - tego nie trzeba w warsztacie samochodowym. Gdyby
                    cprzychodnie mogly funkcjonowaly jak warsztaty samochodowe byloby
                    wspaniale.

                    > > > >Bo jesli nie potrafi zorganizowac sobie pracy tak,
                    > > > > by pacjentow przyjac punktualnie w terminach, to jest to
                    > > > ewidentnie wina
                    > > > > przychodni.
                    > > >
                    > > > Ależ oczywiście, że można zorganizować pracę przychodni tak,
                    by
                    > > > pacjent został przyjęty punktualnie, co do minuty.
                    > > >
                    > > > 1. 15 minut na pacjenta. Nie zdążył pan powiedzieć o
                    wszystkich
                    > > > swoich dolegliwościach? Nie szkodzi, dokończy pan na następnej
                    > > > wizycie, bo dziś pana czas już minął.
                    > > > 2. Nie zdążył pan na umówioną godzinę? Nie ma problemu, może
                    pan
                    > się
                    > > > zapisać na następną wizytę.
                    > > > 3. Pilna sprawa, nie może czekać? Drogi panie, proszę się
                    > zapisać na
                    > > > termin. Pacjenci umówieni na dzień dzisiejszy nie będą
                    przecież
                    > > > czekali dłużej dlatego, że panu się spieszy.
                    > > > 4. Pacjent zasłabł na korytarzu? Przykro nam, ale lekarz jest
                    > teraz
                    > > > zajęty.
                    > > > Nie może oderwać się od pracy, bo to opóźni kolejkę.
                    > > >
                    > > > Jakież to proste, prawda?

                    To jest prostsze niz ci sie wydaje. Istnieje mnostwo bardziej
                    skomplikowanych operacji i czynnosci niz efektywne przyjmowanie
                    pacjentow w przychodni. Chociazby transport lotniczy jest o niebo
                    bardziej skomplikowany, a jednak zorganizowany lepiej, niz polskie
                    przychodnie. (zalezy jeszcze ktora linia lotnicza)

                    > > To wszystko co piszesz swiadczy tylko o poteznym i tragicznym
                    > balaganie i
                    > > niezorganizowaniu pracy lekarzy w przychodniach. Tym bardziej
                    > przychodnia
                    > > powinna placic odszkodowanie pacjentowi.
                    >
                    > Tak imponeross.
                    > To, że pacjent zajmuje czas przez pół godziny zamiast piętnastu
                    > minut świadczy o braku organizacji w poradni. W dobrze
                    > zorganizowanej poradni pacjent po 15 minutach powinien być
                    > katapultowany.
                    > W dobrze zorganizowanej poradni spóźniony pacjent nie powinien w
                    > ogóle trafić do rejestracji. Portier powinien potraktować pacjenta
                    > taserem, żeby pacjent wiedział, że ma się więcej nie spóźniać – bo
                    > następnym razem portier podkręci napięcie.
                    > W dobrze zorganizowanej poradni pacjent z pilnym problemem jest
                    > wyprowadzany przez portiera a później taserkiem, żeby wiedział, że
                    > kolejka obowiązuje wszystkich!
                    > W dobrze zorganizowanej poradni pacjenta, który zasłabł od razu
                    > pakuje się do worka i wynosi, żeby nie zaburzać kolejki. W razie
                    > gdyby się jeszcze ruszał – taserkiem!

                    Nie histeryzuj i nie dramatyzuj. Poradnie i przychodnie w innych
                    krajach funkcjonuja doskonale. Wystarczy odrobina oleju w glowie,
                    zeby prace w przychodni zorganizowac normalnie. Tego sie jednak nie
                    robi, bo w PL generalnie nie szanuje sie ludzi. Stosuje sie
                    powszechnie taserki psychologiczne - czyli po prostu olewa
                    pacjenta / czlowieka.

                    > Jak będziesz miał do napisania coś mądrego zamiast głupkowatych
                    > sloganów to się przypomnij.
                    >
                    > > Ty nie rozumiesz zasady dzialania takich kart. Sa one czeste np.
                    w
                    > Szwecji. Nie
                    > > sluza do tego, zeby o okreslonej porze oleac pacjenta bez
                    wzgledu
                    > na cokolwiek.
                    > > Sluza do lepszego rozliczania nadgodzin. Lekarze uzywajacy kart
                    > zazwyczaj maja
                    > > sporo dni nadgodzin do wykorzystania w czasie roku.
                    >
                    > To ciekawe. Bo w ciągu 20 lat nie wypłacono mi za ani jedną
                    > nadgodzinę.
                    > Normą jest, że lekarz kończący dyżur o godz 7-mej zostaje by zdać
                    > raport i uczestniczy w wizycie. Ale przed odprawą idzie ‘odbić’
                    > kartę, żeby się w administracji zgadzało.

                    To moze norma polska.
                    • pct3 Re: Urlop wypoczynkowy na czas pobytu w szpitalu 16.03.10, 07:02
                      Druk ZLA jest zaświadczeniem o niezdolności do pracy Z POWOWDU
                      CHOROBY, a nie np. z powodu zostawienia w domu okularow.


                      Zostawienie okularów powoduje ujawnienie się objawów przewlekłej
                      choroby
                      .
                      Oczywiście nie oznacza to automatycznie ZLA dla osoby która nosi
                      połówki w minusach. Ale jak nosi ósemki w minusach - to uwierz mi,
                      bez okularów jest ona osobą chorą wysokoobjawową! Stwarzającą
                      zagrożenie w ruchu pieszym!
              • lech1966 Re: Miszcz manipulacji 08.11.13, 00:07
                0.9_procent napisał:

                > Sytuacja omawiana w linku:
                > A jak klient cały czas siedział w urzędzie?
                > A u mechanika samochodowego
                ?
                > I dalej
                > Nad lekarzem nikt się nie rozczula.
                > Ja jak muszę zrobić przegląd auta, to jako kontraktowiec po prostu
                > tracę część dochodu, nie przychodząc do pracy na określoną ilość
                > godzin. Etatowiec- bierze wtedy urlop, albo odpracowuje.

                >
                > I co imponeross ?
                > Przychodnia ma płacić odszkodowanie za spędzenie całego dnia w
                > urzędzie, czy u mechanika?
                >
                >
                > >Bo jesli nie potrafi zorganizowac sobie pracy tak,
                > > by pacjentow przyjac punktualnie w terminach, to jest to
                > ewidentnie wina
                > > przychodni.

                A po co ty siedzisz u mechanika? Czy jakiś TWÓJ mechanizm nie działa jak należy( poza mózgiem)?? Przeciez i tak nie masz pojęcia mimo wielu lat studiów jak działa twoje auto, Z tą przypadłością radze udac sie do lekarza. I koło sie zamyka.
                Pacjent przychodzi do lekarza ze sobą. A do mechanika jedziesz z autem- wiec go zostaw na czas naprawy i leć tyrać na kontrakcie, a jak skończysz to odbierz auto z naprawy. Twoj pacjent siedzi np. pod twoim gabinetem bo musi,,a ty nie musisz siedzieć u mechanika, bo i tak sie mu nie przyda twoja wiedza,,tzn,,jej brak w tym temacie.
                • 0.9_procent Re: Miszcz manipulacji 08.11.13, 16:59
                  Ty chyba naprawdę masz coś z główką.
                  Zdanie "Sytuacja omawiana w linku:" chyba dość dobitnie wskazuje, że nie piszę o sobie. Literki to sobie może poskładałeś, ale zrozumieć sens tego zdania już było chyba troszkę za trudno.
                  Co do całej sytuacji. Jeśli ci się wydaje, że będąc na kontrakcie można sobie przychodzić i wychodzić o dowolnej porze, 'bo auto u mechanika', 'bo załatwienia w banku, na poczcie, czy w urzędzie' to cię wyprowadzę z błędu. Albo jesteś w pracy albo cię nie ma. Ciekawe co powiedzą pacjenci w poradniach, gdy się okaże, że nie muszą mieć zwolnienia, bo 'przecież mogą sobie na godzinkę z pracy wyskoczyć'.
    • ratujmymalychpacjentow.pl Re: Arogancja lekarzy 10.09.13, 01:56
      Spotkałeś się z arogancją środowiska medycznego w stosunku do swojego dziecka napisz do nas - opisz nam swoją historię, przyłącz się nie bądź obojętny na błędy i zaniedbania oraz ogólnie nieuprzejmość brak empatii i złe traktowanie Ciebie i Twojego dziecka!
      www.ratujmymalychpacjentow.pl
      • heidelbeere Re: Arogancja lekarzy 28.09.13, 20:49
        No dobrze, ale co ma zrobić nauczyciel, który musi zrobić jakieś badania przed południem (bo specjalista na NFZ inaczej nie przyjmuje)? Odkładać leczenie na wakacje?
        My nie mamy prawa do urlopu poza wakacjami i feriami. A nie każdy dyrektor jest skłonny zwolnić człowieka na jeden dzień bez ZLA.
        Nie widzę powodu płacenia za prywatnego specjalistę przyjmującego po południu - nie może mi zresztą dać skierowania na bezpłatne badania. A w końcu te kilkaset zł. miesięcznie mnie ta służba zdrowia kosztuje.
        • radymir Re: Arogancja lekarzy 24.11.13, 01:13
          heidelbeere napisała:

          > No dobrze, ale co ma zrobić nauczyciel, który musi zrobić jakieś badania przed
          > południem (bo specjalista na NFZ inaczej nie przyjmuje)? Odkładać leczenie na w
          > akacje?
          > My nie mamy prawa do urlopu poza wakacjami i feriami. A nie każdy dyrektor jest
          > skłonny zwolnić człowieka na jeden dzień bez ZLA.
          > Nie widzę powodu płacenia za prywatnego specjalistę przyjmującego po południu -
          > nie może mi zresztą dać skierowania na bezpłatne badania. A w końcu te kilka
          > set zł. miesięcznie mnie ta służba zdrowia kosztuje.

          Czy nie powinno wystarczyc po prostu zaswiadczenie o poradzie czy badaniu?
    • pijaczek-amator Mnie to nie dziwi 10.10.13, 18:06
      imponeross napisał:

      > Czytajac to forum nie moge sie wciaz nadziwic jak to mozliwe, ze lekarze moga
      > byc az tak aroganccy.

      Mnie to nie dziwi. Tacy "medycy" psują dobry obraz szlachetnego, sznowanego lekarza.
    • jola.iza1 Re: Arogancja lekarzy, ale tylko 12.12.13, 14:38
      na forum.
      W życiu nie są aroganncy, z prostej przyczyny
      Albo kasa, albo lekarze
      • radymir Re: Arogancja lekarzy, ale tylko 15.12.13, 20:55
        jola.iza1 napisała:

        > na forum.
        > W życiu nie są aroganncy, z prostej przyczyny
        > Albo kasa, albo lekarze

        :) Niezupelnie, ale cos w tym jest...
    • anina-1 Re: Arogancja lekarzy 17.12.13, 10:49
      Jeżeli porównujecie wizytę u lekarza do wizyty u mechanika to szczerze od serca życzę wam takiej wizyty:
      Wyglądałoby to tak:
      Zepsute auto, wizyta u mechanika, oczekiwanie na naprawę auta - kilka miesięcy. Do tego należy od rana siedzieć w warsztacie cały dzień, który byłby otwarty tylko w poniedziałki, środy i piątki w godzinach od 8.00 do 13.00. Co nie pasuje ci dzień? To weź sobie urlop wypoczynkowy (no i co z tego, że nie będziesz miał dnia wolnego dla dzieci), albo idź proś pracodawcę o bezpłatny, może akurat będzie miał humor i się zgodzi. Tylko nie zapomnij pojechać po pieczątkę 30 km do innego miasta z potwierdzeniem, że jesteś ubezpieczony.
      Nie masz już urlopu, a na bezpłatny nie chce ci się zgodzić pracodawca? To jedź prywatnie po godzinach pracy i zapłać kilkaset złotych. Płacisz co miesiąc składki na ubezpieczenie po kilkaset złotych od zepsucia się auta? No to trudno, zapłać mimo to.
      • 0.9_procent Re: Arogancja lekarzy 17.12.13, 17:00
        Świetnie. Za "kilkaset złotych miesięcznie" czytaj 261,73 złotych będę co prawda musiał czekać kilka miesięcy na naprawę samochodu, brać dzień wolny (jakbym teraz nie musiał) i - jak mi się spieszy - płacić gotówką mimo opłacania składki "kilkuset" he, he złotych.
        Za to będę miał:
        - możliwość dowolnej niczym nie limitowanej ilości wizyt w serwisie - w zasadzie z każdą pier.dołą (zauważ że czas oczekiwania na wizytę w POZ nie jest liczony w miesiącach)
        - darmową naprawę (o ile będę cierpliwy) każdej awarii wraz z częściami zamiennymi w tym zawinionej przeze mnie
        - darmową naprawę powypadkową wraz z częściami zamiennymi - i to w zasadzie natychmiast (dla pacjentów po wypadkach, z zawałami itp kolejki nie istnieją)
        - reanimację wraka bez względu na koszty - jeśli nie zechcę zmienić samochodu to mechanik ma go naprawiać tak długo, aż naprawi
        - w przeciwnym razie będę go skarżył, a zasądzone odszkodowanie wielokrotnie przewyższy koszt i dotychczasowych napraw i płaconych przeze mnie składek.

        Cóż, jak na 261 złotych miesięcznie całkiem nieźle, zważywszy ceny przeglądów - dla przykładu cennik Subaru - nawet powyżej 4 tysięcy złotych



        • anina-1 Re: Arogancja lekarzy 30.12.13, 14:19
          0.9_procent napisał:
          "Świetnie. Za "kilkaset złotych miesięcznie" czytaj 261,73 złotych będę co prawda musiał czekać kilka miesięcy na naprawę samochodu, brać dzień wolny (jakbym teraz nie musiał) i - jak mi się spieszy - płacić gotówką mimo opłacania składki "kilkuset" he, he złotych.
          Za to będę miał:
          - możliwość dowolnej niczym nie limitowanej ilości wizyt w serwisie - w zasadzie z każdą pier.dołą (zauważ że czas oczekiwania na wizytę w POZ nie jest liczony w miesiącach)
          - darmową naprawę (o ile będę cierpliwy) każdej awarii wraz z częściami zamiennymi w tym zawinionej przeze mnie
          - darmową naprawę powypadkową wraz z częściami zamiennymi - i to w zasadzie natychmiast (dla pacjentów po wypadkach, z zawałami itp kolejki nie istnieją)
          - reanimację wraka bez względu na koszty - jeśli nie zechcę zmienić samochodu to mechanik ma go naprawiać tak długo, aż naprawi
          - w przeciwnym razie będę go skarżył, a zasądzone odszkodowanie wielokrotnie przewyższy koszt i dotychczasowych napraw i płaconych przeze mnie składek.

          Cóż, jak na 261 złotych miesięcznie całkiem nieźle, zważywszy ceny przeglądów - dla przykładu cennik Subaru - nawet powyżej 4 tysięcy złotych"

          Hahaha, po wypadku naprawi mechanik auto :D A to dobre. Podwiąże sznurkiem, popuka, postuka, byle płyn nie wyciekał i wyśle do specjalisty, a czas oczekiwania na poważną naprawę to 2-3 lata.
          I to jeszcze tak naprawi, że po odebraniu auta i wyjechaniu 2 km zacznie lecieć z silnika dym.
          Oczywiście za te 260 zł będziesz miał prawo do konsultacji i diagnozy, żeby dowiedzieć się co trzeba wymienić i dostaniesz skierowanie do sklepu samochodowego żebyś sam sobie części dokupił.
          O przeglądzie w Subaro z rekomendowanymi maksymalnymi cenami zapomnij. Za to możesz liczyć na przegląd w warsztacie Pana Józka za 100 zł. :)


          • 0.9_procent Re: Arogancja lekarzy 30.12.13, 17:00
            Za dużo tzw. prasy bulwarowej.
            Porównywanie "kliniki dr Burskiego" z rzeczywistością jest domeną tych, którzy nigdy się poza Polską nie leczyli.
            W cywilizowanych krajach za 261 złotych = 62 euro (dobrze że kurs złotego poszedł w górę bo byłoby jeszcze mniej) miesięcznej składki nikt by na ciebie nie spojrzał - piszę o ubezpieczycielach. Więc zejdź księżniczko na ziemię.
            • anina-1 Re: Arogancja lekarzy 31.12.13, 11:37
              W cywilizowanych krajach nikt nie zarabia miesięcznie 409 euro. Dla niektórych jest to 1/5 pensji. Trochę pokory księciuniu.


              • 0.9_procent Re: Arogancja lekarzy 31.12.13, 12:52
                Jak się zarabia 409 euro miesięcznie i płaci 62 euro ubezpieczenia to się nie szuka samochodu w salonach Mercedesa, czy Lexusa, tylko kupuje rower, albo przegląda ogłoszenia i szuka używki i to w klasie niższej niż średnia - to tak, żeby się trzymać motoryzacyjnego klimatu.
                W stosunku do wpłacanych pieniędzy naprawdę dostajesz dużo, a że jesteś dziadem to swoje wielkopańskie wymagania schowaj do kieszeni.
                • anina-1 Re: Arogancja lekarzy 02.01.14, 14:00
                  Słuchaj no mały procencie, nie rób z nikogo kto płaci co miesiąc składki dziada bo jak się ukrócą te wpłaty to zamiast subaru będzie stało ci w garażu stara dacia. Wyzywając ludzi nie zmusisz nikogo do zmiany poglądów.
                  Płacąc roczne ubezpieczenie auta AC przy kwocie 3100 zł to można jechać z każdą pierdołą do warsztatu. Zważywszy na to, że głupia naprawa zderzaka kosztuje ok 5 000 - 7000 zł., można jechać z każdą rysą, a przy całkowitej szkodzie zwracają cenę auta, więc nie pipcz mi tu, że za tą kwotę nic się nie należy. Każdy powinien mieć prawo wyboru ubezpieczenia.
                  • 0.9_procent Re: Arogancja lekarzy 02.01.14, 17:38
                    anina-1 napisała:

                    > Słuchaj no mały procencie, nie rób z nikogo kto płaci co miesiąc składki dziada
                    A co można napisać o kimś, kto płaci "kilkaset" - czytaj nawet nie 300 złotych=62 euro składki. Co, pani Rockefellerowa?

                    > bo jak się ukrócą te wpłaty to zamiast subaru będzie stało ci w garażu stara d
                    > acia.
                    Rozczaruję cię. Nie mam subaru. Znalazłem w internecie cennik, przypadkowo padło na Subaru.
                    A jak ukrócą wpłaty, to stracą możliwość możliwość leczenia "na kasę". Trzeba się będzie leczyć ZA kasę. Znacznie większą niż płaci NFZ.

                    > Wyzywając ludzi nie zmusisz nikogo do zmiany poglądów.
                    Ja cię nie wyzywam tylko stwierdzam fakt. Nie podoba ci się dziad, to może być "bogata inaczej".

                    > Płacąc roczne ubezpieczenie auta AC przy kwocie 3100 zł to można jechać z każdą
                    > pierdołą do warsztatu.
                    Ależ oczywiście. Tyle, że każda wypłata ubezpieczenia obniża kwotę ubezpieczenia o czym raczyłaś zapomnieć. I po kilku wizytach wartość ubezpieczenia twojego samochodu wyniesie zero i kolejna wizyta w warsztacie będzie płatna z twojej kieszeni - mimo opłaconej składki. A kolejna składka na pewno nie będzie wynosiła 3100. Naprawdę o tym nie wiesz, czy tylko zgrywasz "blondynkę" ?

                    > Zważywszy na to, że głupia naprawa zderzaka kosztuje ok
                    > 5 000 - 7000 zł.,
                    Oooo, ho ho. Dawno nic nie naprawiałem, ale wątpię, by przy podawanych przez ciebie zarobkach było cię stać na samochód w którym wymiana zderzaka na nowy tyle kosztuje. Kwota o połowę niższa to dużo.

                    >można jechać z każdą rysą,
                    Nie można. Istnieje dolna granica kosztów naprawy poniżej której ubezpieczyciel nie wypłaci ci ani grosza.

                    >a przy całkowitej szkodzie zwraca
                    > ją cenę auta, więc nie pipcz mi tu, że za tą kwotę nic się nie należy.
                    Święta prawda. Tyle, że widziałem co najmniej kilku pacjentów, których koszty leczenia grubo przekroczyły milion złotych. O takich powyżej 100-200 tysięcy nie wspominam, bo to nic niezwykłego. Przepraszam, zdradź mi tajemnicę w której to firmie ubezpieczyłaś auto na bańkę za jedyne 3100 zł? Umieram z ciekawości.

                    > Każdy po
                    > winien mieć prawo wyboru ubezpieczenia.
                    Owszem. Ale jeśli ci się wydaje, że za 270 złotych prywatny ubezpieczyciel będzie miał coś przyzwoitego do zaoferowania, to jesteś naiwna. Koszty leczenia ambulatoryjnego to drobne przy kosztach leczenia szpitalnego. A prywatnych abonamentów obejmujących leczenie szpitalne nie ma i za cenę 270 zł nigdy nie będzie. I nie pisz mi z łaski swojej o "chirurgii jednego dnia", bo wystarczy jedno powikłanie i z prywatnej "kliniki" dostaniesz kopa, daj Bóg żeby ci załatwili miejsce w państwowym szpitalu.
      • radymir Re: Arogancja lekarzy 17.12.13, 22:25
        anina-1 napisała:

        > Jeżeli porównujecie wizytę u lekarza do wizyty u mechanika to szczerze od serca
        > życzę wam takiej wizyty:
        > Wyglądałoby to tak:
        > Zepsute auto, wizyta u mechanika, oczekiwanie na naprawę auta - kilka miesięcy.
        > Do tego należy od rana siedzieć w warsztacie cały dzień, który byłby otwarty
        > tylko w poniedziałki, środy i piątki w godzinach od 8.00 do 13.00. Co nie pa
        > suje ci dzień? To weź sobie urlop wypoczynkowy (no i co z tego, że nie będziesz
        > miał dnia wolnego dla dzieci), albo idź proś pracodawcę o bezpłatny, może akur
        > at będzie miał humor i się zgodzi. Tylko nie zapomnij pojechać po pieczątkę 30
        > km do innego miasta z potwierdzeniem, że jesteś ubezpieczony.
        > Nie masz już urlopu, a na bezpłatny nie chce ci się zgodzić pracodawca? To jedź
        > prywatnie po godzinach pracy i zapłać kilkaset złotych. Płacisz co miesiąc skł
        > adki na ubezpieczenie po kilkaset złotych od zepsucia się auta? No to trudno, z
        > apłać mimo to.

        Świetne : ) Pytanie - kto jest za taki stan rzeczy odpowiedzialny?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka