Dodaj do ulubionych

I jak tu się nie wściekać?

22.11.10, 16:16
Schodzę z oddziału do przychodni w cywilnych ciuchach. I słyszę jak lekarz z sąsiedniego gabinetu znany z życzliwości i bardzo dobrego stosunku do pacjentów mówi pacjentce, która DO PORADNI SPECJALISTYCZNEJ PRZYSZŁA NIE ZAPISANA NA TEN DZIEŃ A ZA TYDZIEŃ, ABY WYJĘŁA KARTĘ I POCZEKAŁA TO PRZYJMIE JĄ JAKO OSTATNIĄ PO GODZINACH PRACY. Pacjenta gdyby była w stanie zagrożenia zycia czy choćby zdrowia mogłaby zgłosić się do Izby Przyjęć ( ok 3-5 minut drogi w tym samym budynku), ale ponieważ tak nie było musiała zaczekać do 18.30-19.00 czyli do czasu gdy ów doktor przestanie przymować. W czasie prywatnym mógł dokładnie się wypiąć i choćby iść do kina, ale zaproponował , że skoro przyjechała z daleka to ją przyjmie. Minęło pół godziny, wchodzę do szefowej przychodni i widzę jak owa dama mówi, że dr B wyrzucił ją z gabinetu, chora, narażając jej zdrowie a nawet życie. Oniemiałam. Opowiadam więc jak naprawdę wyglądała rozmowa i żądam poproszenia do szefowej dr B, żeby pacjenta powtórzyła mu to patrząc prosto w oczy. Nie doczekałam się, bo uciekła. Uciekając jeszcze próbowała mi nawymyślać.
Tak więc dobre serce i życzliwość została ukarana.
Lekarze muszą zacząć bronić się przed pacjentami - roszczeniowymi, kłamiącymi, wrednymi. Zaznaczam, nie wszyscy są tacy, ale zdarzają się coraz częściej. Uważam, że obecność pielęgniarki w gabinecie jest jakimś rozwiązaniem. Ponadto każde nieprawdziwe oskarzenie, oszczerstwo powinno być ścigane po zgłoszeniu tego przez lekarza do sądu. A sądy powinny karać takich ludzi z cała surowością. Gdyby za takie oszczerstwo i kłamstwo pacjenta zapłaciła 300 złotych grzywny + zwrot kosztów procesu może następnym razem zastanowiłaby się nim zacZnie kłamać .
Obserwuj wątek
    • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 17:01
      Wydaje mi się,że nie tędy droga.Tzn.tędy też,między innymi-ale nie tylko.Chodzi o stanowczość i trzymanie się reguł,do bólu w zwykłej,codziennej pracy-"co mnie obchodzi,że przyjechała pani z daleka...?Nie była pani zarejestrowana na ten dzień,zapraszam za tydzień".Lekarze w Polsce sami się szmacą /mniejsza o powody/-to i społeczeństwo tak lekarzy traktuje.Nie chodzi o bycie człowiekiem-jeżeli ktoś jest na tyle niepoważny,że nie potrafi dotrzymać terminu wyznaczonego pewnie pół roku wcześniej-to pobłażanie jedynie motywuje do większego zuchwalstwa.
      Z trochę innej strony-zwróć uwagę,jak krótka była rozmowa z miejscowymi pieniaczami-ze szlachcicem&obywatelem,gdy wspomniałem o mojej niemieckiej pensji.Zwróć uwagę,jak krótka była dyskusja o studiach-gdy wspomniałem "są one jedne z najtrudniejszych i kropka"-bez zbędnego tłumaczenia,czy próby udowadniania czegokolwiek.Wreszcie,zwróć uwagę,jak szybko zakończyła się dyskusja,gdy stwierdziłem "za studia nie oddałem,w Polsce nie odpracowałem,zarabiam fajne pieniądze,mało pracuję i cytując film-możecie mnie połechtać w dzyndzelek".Niestety-cywilizowana rozmowa z chłopem pańszczyźnianym,czy z robotnikiem /większość społeczeństwa PL/ mija się z celem-nie zrozumie.Ktoś taki zrozumie wyłącznie kpinę,jawne wyśmianie i silne pokazanie "jestem lepszy".Ot,trochę taka mentalność ludów pierwotnych-gdzie respekt trzeba budować siłą...
      • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 17:23
        Widzisz,Protozoa...?Na ten post nikt nie odpowiedział:)Niestety,miałem rację-dzikusom rodem z afrykańskiej wioski trzeba po prostu pokazać ich miejsce.To zbyt niski poziom cywilizacyjny,aby dyskusje,czy tłumaczenie dawały jakiekolwiek rezultaty.Krótka piłka:"zasady są takie-a-takie i ich dla pana/pani nie nagnę,musi pan/pani za tydzień zrobić kolejne 200km pociągiem","jestem lepszy bo mam lepsze wykształcenie","jestem lepszy-bo lepiej zarabiam".I,jak widzisz-nawet obywatel przestaje się wtedy pluć:)
        • oby.watel Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 17:57
          Dobre! Sam to napisałeś, czy pani pomogła? Protozoa musowo jest z takiego łebskiego kolegi po fachu dumna. Pewnie gdyby nie była szczęśliwą żoną i matką już dawno by Ci się oświadczyła. Albo przynajmniej adoptowała.
          • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 25.11.10, 01:08
            oby.watel napisał:

            > Dobre! Sam to napisałeś, czy pani pomogła? Protozoa musowo jest z takiego łebsk
            > iego kolegi po fachu dumna. Pewnie gdyby nie była szczęśliwą żoną i matką już d
            > awno by Ci się oświadczyła. Albo przynajmniej adoptowała.

            APORT!!Dobry piesek...:)
    • oby.watel Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 17:26
      Racja niebywale najracjejsza. Należy się wściekać. Zwłaszcza jak się przypadkiem coś podsłucha. No i trzeba się bronić przed pacjentami. Zwłaszcza tymi roszczeniowymi, co to sobie roszczą prawo do leczenia. Wydaje się ćwierćinteligentom, że jak na drzwiach napisane dr nauk medycznych, to od razu przyjmuje. A to można między bajki włożyć, co potwierdza na przykład opisana tutaj sytuacja. Jak widać panom i paniom nie staje ani kompetencji, ani wiedzy, ani nerwów.
      • loraphenus cieniutko 22.11.10, 17:40
        czyli jak na prowincjonalnego subiekta przedstawiciela plebsu przystało.

        to, że obywatel potrafi wylewać swój bełkot - zupe3łnie oderwany od rzeczywistości- to wiemy od dawna.

        a może - obywatel odpisałby na temat. Wiem, że będzie ciężko i że odpisanie na temat tego, co napisał protozoa to intelektualno-poznawcze możliwości prowincjonalnego subiekta ze sklepu obuwniczego przekracza, ale może jednak?

        może będzie jak w wigilię, kiedy zwierzęta ludzkim głosem przemawiają, to obywatelski subiekt napisze coś z sensem, na temat?

        nadzieja matką głupich, ale czasem nawet subiektowi z obuwniczego uda się wysilić...i stanie na wysokości zadania.

      • slav_ Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 17:40
        Ja widzisz droga protozoo racja leży po stronie pacjentki.

        Ona tylko rościła sobie realizacji swojego prawa do leczenia. To prawo powoduje że nie musi dotrzymywać żadnych terminów - skoro przyjechała to psim obowiązkiem lekarza jest ją przyjąć i to natychmiast, bez czekania, oraz wolno jej kłamać oraz oczerniać tego lekarz który jej - słusznego - roszczenia prawa do leczenia natychmiast nie zaspokoił.
        • w_przedpokoju Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 18:34
          Hmm...co kraj to obyczaj.
          U mnie tego typu konflikty najczesciej rozwiazuje sie tak...pacjent, ktory ma pretensje, czuje sie zle potraktowany czy dyskryminowany, jest bardzo uprzejmie i rownie bardzo stanowczo kierowany do zlozenia skargi w wyznaczonym do tego >office<; jest to "cialo" etyczno - prawne, gdzie osoby z odpowiednim przygotowaniem, profesjonalnie zajmuja sie sprawa.

          Nie widzialam nigdy, zeby lekarz klocil sie z pacjentem, probowal udowodnic mu klamstwo, zadal przeprosin itp.
          • loraphenus przepraszam, 22.11.10, 19:25
            > i rownie bardzo stanowczo kierowany do zlozenia skargi w wyznaczonym do tego &
            > #62;office<; jest to "cialo" etyczno - prawne, gdzie osoby z odpowiednim pr

            ------

            a kto za to płaci? Pacjenci utrzymują ten system ze składek? Jak to organizacyjnie wygląda i co w przypadku, gdy się okaże, że :
            a) lekarz nie ma racji - co dzieje się dalej?
            b) pacjent sobie wymyślił - jak wyżej.

            w Szwecji to mają fajnie urzędnicy. Po pól roku odpisują, że skarga jjest bezzasadna. Przynajmniej są potrzebni.
          • protozoa Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 20:02
            Ale żyjemy tu i teraz. Lekarz nie ma szans, żeby bronic się w starciu z pacjentem. Pacjent może kłamać, oskarżać, imputować róznego rodzaju negatywne zachowania itd. Pracujemy pod presja ogromnej odpowiedzialności i w stresie, że jakis roszczeniowy typ rozpęta nie wiadomo o co awanturę. W przeciwieństwie do pacjentów większość z nas nie ma czasu. Nie ma także instytucji, która by nas SKUTECZNIE broniła. Broniła przed oskarżeniami, pomówieniami, agresja słowną czy fizyczną.
            Jestem zdania, że lekarz wykonując swój zawód powinien być pod ochroną prawną. Powtarzam to co napisałam w poście inicjującym tę dyskusję: jesli okaże się, że pacjent nablizgał, nawymyślał, fałszywie oskarzył czy naruszył nietykalność cielesną lekarza powinien odpowiadać prawnie. I niewazne czy jest t samotna matka czy emeryt. Samaotna matka może na grzywnę zarobić sprzątaniem, a emeryt może dać wnusiowi w spadku zadłuzone hipotecznie mieszkanie. Przy czym grzywna powinna być na tyle dotkliwa, żeby panowac nas zachowaniem.
      • protozoa Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 20:04
        Tak, dokładnie tak jak napisałeś. Pacjenta też obowiązują okreslone normy zachowania. Jesli nie jest zapisany na dany dzień i nie znajduje się w stanie zagrożenia życia - niestety musi czekac. Jesli zaś życie wisi na włosku - istnieje Izba Przyjęć.
    • extorris Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 20:43
      nie do konca zgadzam sie z tym co piszesz
      uwazam, ze wszelkie proby naprawiania swiata sa skazane na porazke
      ludzie sa jacy sa
      a w chorobie, w strachu, wychodzi z nich najgorsze - to walka o przetrwanie

      zaden system ochrony zdrowia nie bedzie dzialal idealnie
      w kazdym bedzie wiekszosc (podkreslam, wiekszosc) niezadowolonych
      zawsze bedzie racjonowanie - czy to w postaci analizy ekonomicznej i standardow (najbardziej GB, Holandia), czy zanizonych refundacji i kolejek (Polska), czy kosztow leczenia, odmow pokrycia kosztow i braku ubezpieczenia (USA)

      zawsze beda wiec ludzie scigajacy sie z innymi w tym kto dostanie sie do lekarza i zawsze beda probowac wydebic cos "spod lady" - gospodarka niedoborowa w ochronie zdrowia bedzie zawsze i teraz dziala bez wyjatku na calym swiecie

      w takiej sytuacji, takie zachowania ludzi sa naturalna konsekwencja - zmienisz zasady - ludzie sie dostosuja i naucza sie kombinowac innymi metodami, ale kombinowac beda zawsze

      nie uda sie wychowac, zmienic spoleczenstwa - to czysta fizjologia i instynkt
      restrykcje i kary moga pozornie poprawic samopoczucie lekarza, poprawic poczucie bezpieczenstwa, ale z perspektywy spolecznej beda szkodzic
      niestety tak jest, ze ci najglupsi, najprymitywniejsi, najbardziej roszczeniowi maja najwyzsze ryzyko utraty zdrowia - bo stan zdrowia dodatnio koreluje z klasa spoleczna, dochodami i wyksztalceniem
      niestety - ci najwredniejsi pacjenci najbardziej lekarzy potrzebuja, a kary i restrykcje znaczaco pogorsza ich dostep do leczenia
      uwazam, ze nie mozna nikogo karac za jego postawe, czy dzialania ograniczeniem dostepu do leczenia, uwazam, ze to byloby nieludzkie
      dlatego zawod lekarza jest tak trudny, odpowiedzialny, wymagajacy i niewdzieczny
      niestety tak jest i nic tego nie zmieni
      poglady lekarzy w polsce moze bylyby inne gdyby zamiast pracy na 2 etatach, dyzurow na kontrakcie poza dozwolonym czasem pracy, bylo ich stac na prace przez 3-4 dni w tygodniu i 2 miesiace urlopu
      lepsze warunki pracy, wiekszy komfort, znaczaco wyzsze zarobki przy normalnym lub skroconym czasie pracy moga zmienic perspektywe - taka pacjentka juz nie wku...a, lecz jest zaledwie ciekawa obserwacja socjologiczna - a przy tym lekarzowi pozostaje nadal wystarczajaco duzo sily ducha aby zignorowac bezzasadne skargi i niesprawiedliwosci

      drugim elementem jest prawna ochrona lekarzy - ochroniarze w szpitalach, ktorzy moga zapobiec aktom przemocy, klimat prawny w ktorym lekarz nie jest winny a priori, jasne standardy postepowania - niekoniecznie leczenia jako takiego, (nawet tylko wewnetrzne) wypracowane aby wlasciwie zachowac sie w trudnych sytuacjach (przestrzegasz standardu - prokurator obejdzie sie smakiem)

      u USA jest inny swiat - tam rzadza prawnicy, ktorzy potrafia skutecznie wydebic odszkodowania (prawda, ze teraz ograniczonej wysokosci i wylacznie w scisle zdefiniowanych prawem sytuacjach) nawet w sprawach zupelnie bezzasadnych, ale na zasadzie ugody przedsadowej
      pacjent majac dobrego prawnika moze tak mocno nadszarpnac finanse szpitala (proces sadowy kosztuje - udowadnianie niewinnosci moze byc drozsze niz ugoda), ze placenie w nieuzasadnionych przypadkach jest czeste
      tam stosuje sie czysta socjotechnike w celu zapobiezenia temu, ze pacjent wezmie prawnika, socjotechnika ta ma dac pacjentom wrazenie "podmiotowego traktowania" a jest jedynie zestawem psychologicznych technik i manipulacji, ktore maja pozwolic pacjentowi miec wrazenie, ze jest najwazniejszy na swiecie, a przy tym jest jedynie bezduszna machina zbudowana i kierowana przez prawnikow

      podsumowujac - pacjenci sa jacy sa - to element obrazu klinicznego
      • aelithe Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 21:01
        konsultant psychiatra, z którym miałem okazję pracować napisał dość ciekawą pracę na temat "zespołu stresu pourazowego"
        wykazał w niej jak destrukcyjna dla osobowości człowieka bywa chciwość.
        zupełnie zdrowe osoby, na wieść o otrzymaniu odszkodowania przez kolegów za pracę w "szkodliwych warunkach", zaczynały chodzić po psychiatrach, którzy udowadniali niestworzone rzeczy. Najgorszym był fakt, że ludzie zaczynali sami wierzyć, że są strasznie chorzy. Dysponując materiałem psychiatryczno- psychologicznym z wielu lat. Udokumentował postępujące zmiany osobowości w toku wieloletniego procesu.
        Ludzie dla 20-30 tysięcy odszkodowania tracili przyjaciół, rodziny, lądowali w ciężkich nałogach.
        Nikt o takim wyniku działania prawników głośno nie pisze.
        A swoją drogą do kolegów lekarzy, nie piszcie wątpliwych rozpoznań. Nie pomożecie choremu, a jedynie możecie mu zaszkodzić.
      • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 21:45
        Kilka uwag:

        extorris napisał:
        > niestety - ci najwredniejsi pacjenci najbardziej lekarzy potrzebuja, a kary i r
        > estrykcje znaczaco pogorsza ich dostep do leczenia

        Ekhm-i co z tego...?To ich problem.Krótka piłka-chcesz leczenia,to się nie awanturuj.Jak się awanturujesz-widać,nie wymagasz leczenia.

        > uwazam, ze nie mozna nikogo karac za jego postawe, czy dzialania ograniczeniem
        > dostepu do leczenia, uwazam, ze to byloby nieludzkie

        Ponownie-co z tego...?Pominę już kwestię paczki fajek i kilku piw dziennie,ale jeżeli kogoś stać na agresję oraz obrażanie osób które mają za zadanie mu pomóc-to z pewnością stać go na konsekwencje tej "postawy",jak to ładnie napisałeś.

        Zrozumienie to jedna sprawa,ale uważam,iż nic nie tłumaczy zwykłej pobłażliwości.
        • extorris Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 22:10
          > Ekhm-i co z tego...?To ich problem.Krótka piłka-chcesz leczenia,to się nie awan
          > turuj.Jak się awanturujesz-widać,nie wymagasz leczenia.

          jak wyzej napisalem - wlasnie wymaga
          im bardziej pacjent jest wredny, tym najczesciej bardziej potrzebuje lekarza, ale tez nie tylko - potrzebuje wiecej czasu, dokladniejszych informacji wiekszego poczucia bezpieczenstwa...
          bycie lekarzem to taki parszywy zawod niestety
          przyjemniej jest leczyc milych, uprzejmych, dobrze placacych pacjentow, ale ci sa najczesciej zdrowi
          biedni, brudni, chamscy i niewdzieczni albo juz sa chorzy, albo maja wysokie ryzyko zachorowania, i nie jest to niestety wylacznie ich problem, bo jesli zostawic ich samym sobie to system ochrony zdrowia nie bedzie dzialal tak jak powinien - czyli nie obejmie w pierwszej kolejnosci tych co najbardziej go potrzebuja
          • feldscher Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 22:20
            Jeśli "to czysta fizjologia i instynkt", to lekarz takiego robaczka powinien przecież zostawić bez leczenia.
            biznes.onet.pl/who-miliard-ludzi-nie-moze-sobie-pozwolic-na-opiek,18570,3792445,1,news-detal
            Około miliarda ludzi nie może sobie pozwolić na żadne usługi zdrowotne, a płacenie za ochronę zdrowia wpędza w nędzę około 100 milionów ludzi rocznie, podała w poniedziałek Światowa Organizacja Zdrowia
            I co? I nic. I tak zostanie kilka miliardów.
            • aelithe fajny link 22.11.10, 22:53
              WHO podał, że zazwyczaj 20 do 40 procent wydatków zdrowotnych jest marnotrawionych, często poprzez wydatki na drogie ale nie konieczne leki, niewydajność szpitali i kiepskie wykorzystanie czasu profesjonalistów.

              szczerze mówiąc jest o czym mówić
              w Polsce państwo nawala na całej linii
          • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 23:04
            extorris napisał:
            > jak wyzej napisalem - wlasnie wymaga

            Nie wiem,zajezdza mi to uszczesliwianiem na sile.Nie chcesz sie leczyc-to nie przychodz,jak przychodzisz "bo tak" i wszczynasz awanture-to ponies konsekwencje.


            > bycie lekarzem to taki parszywy zawod niestety
            > przyjemniej jest leczyc milych, uprzejmych, dobrze placacych pacjentow, ale ci
            > sa najczesciej zdrowi

            Z tym akurat nie sposób się nie zgodzić.Tylko,nadal-co z tego...?Moge leczyc menela,ktory przelezal tydzien pod mostem,na diecie opartej na denaturacie,nie ma sprawy-ale w przypadku dresiarza,ktory mnie obraza,albo mi grozi wzywam ochrone /nie liczac sytuacji w stylu noz w klatce piersiowej,krwiak w glowie,inne BEZPOSREDNIE stany zagrozenia zycia/.Naprawde nie rozumiem,czemu ktos zachowujacy sie w taki sposob nie powinien ponosic konsekwencji swoich czynow.


            > biedni, brudni, chamscy i niewdzieczni albo juz sa chorzy, albo maja wysokie ry
            > zyko zachorowania, i nie jest to niestety wylacznie ich problem, bo jesli zosta
            > wic ich samym sobie to system ochrony zdrowia nie bedzie dzialal tak jak powini
            > en - czyli nie obejmie w pierwszej kolejnosci tych co najbardziej go potrzebuja

            Biednych i brudnych odcinamy-mi chodzi wylacznie o chamskich i niewdziecznych /oraz agresywnych,pyskujacych,etc-wiesz o czym mowie/.Poza tym,nie zgadzam sie ze stwierdzeniem,ze system ochrony zdrowia bedzie dzialal tak,jak powinien,jezeli obejmie w pierwszej kolejnosci tych,co najbardziej go potrzebuja.Moim zdaniem,dobry system ochrony zdrowia powinien obejmowac przede wszystkim tych,ktorzy CHCA poddac sie leczeniu-sposrod grupy osob najbardziej potrzebujacych.Jezeli dla kogos wazniejsze jest nawrzucanie lekarzowi,czy zlamanie nosa pielegniarce-to jest wylacznie JEGO problem.Mogl dostac odpowiednie leczenie,ale zamiast tego wolal wszczac burde-dlaczego nie ma poniesc zadnych konsekwencji...?Jakim prawem...?Bo jest chory...?O ile to nie jest ostry rzut schizofrenii-NIE WIDZE sensownych wyjasnien,a brak konsekwencji jedynie nasili czestosc takich zachowan.
            • extorris Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 01:50
              > ale w przypadku dresiarza,ktory mnie obraza

              swietny przyklad
              nie ma lepszego dowodu na to, ze pacjent chce byc leczony jak jego samodzielne zgloszenie sie do lekarza
              czyli jak ta kobieta z pierwszego postu
              a dresiarz, ktory przychodzi do lekarza i go obraza? to proste - boi sie
              boi sie choroby - wyobraz sobie, ze jestes dresem - krolem dzielnicy, wszystkie dupy leca na twoje szpachlowane bmw, kazdemu kto ci wejdzie w parade przypie...sz
              a tu nagle choroba - i jestes slaby, zalezny, zdany na jakiegos wymuskanego inteligencika
              jednostka prymitywna na utrate poczucia bezpieczenstwa, wladzy i kontroli zareaguje agresja

              lekarz musi pracowac w warunkach zapewniajacych mu mozliwe maksimum bezpieczenstwa fizycznego, a takze dajacych zabezpieczenie przez bezpodstawnymi roszczeniami i nekaniem
              w tych warunkach da sie czesto dojsc z takim dresem do ladu
              jak nie dasz sie sprowokowac to masz szanse zyskac nawet kiedys jego szacunek (marna to pociecha), ale tez przede wszystkim doprowadzic leczenie do konca, bo to jest tu najwazniejsze
              dotkliwe kary, utrata przywilejow, odmowa leczenia - nie tedy droga
              celem jest bezpieczenstwo lekarza (i tylko tyle), a nie kara, czy zemsta

              sytuacje, gdy pacjent na prawde w pelni swiadom nie chce leczenia sa dosc rzadkie

              zwroc uwage, ze system ochrony zdrowia to tak na prawde wielki system transferow socjalnych
              musi on podlegac zasadom takim jakim podlegaja dobrze zorganizowane systemy pomocy spolecznej
              a w dobrze zorganizowanym systemie pomoc aktywnie sie dostarcza do tych co najbardziej potrzebuja a nie potrafia sie o to upomniec (i dlatego sa w potrzebie), a nie na zasadzie kto pierwszy ten lepszy, bo wowczas najwiecej otrzymaja najzaradniejsi, co jest marnotrastwem
              mozesz skupic sie na tych wykazujacych wysoki "compliance", ale to ci z niskim beda bardziej chorowac, umierac, przechodzic na renty i zasilki - bo stan zdrowia jest jednym z wazniejszych czynnikow decydujacych o tym, czy ktos placi podatki, czy pobiera swiadczenia
              im skuteczniej dotrzesz do tych co pozornie nie chca, tym wiecej z nich bedzie produktywnych

              ochrona zdrowia to w pierwszej kolejnosci socjal, dopiero w drugiej produkt rynkowy
              • w_przedpokoju Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 02:14
                extorris napisał:
                ...
                > ochrona zdrowia to w pierwszej kolejnosci socjal, dopiero w drugiej produkt ryn
                > kowy

                Przekonaj o tym firmy ubezpieczeniowe.


              • iza42 Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 12:05
                extorris napisał:

                > jednostka prymitywna na utrate poczucia bezpieczenstwa, wladzy i kontroli zarea
                > guje agresja

                Wybacz, ale nie do konca sie z Toba zgadzam. Przez jakis czas pracowalam w Afryce i tam przyszlo mi leczyc jednostki mysle, ze o wiele bardziej prymitywne niz przykladowy polski dresiaz. Prymitywne i agresywne zarazem sadzac po rodzajach walk jakie pomiedzy soba staczali i obrazen, ktore mieli na ciele. I naprawde nie zaznalam z ich strony zadnej obrazy, agresji, niczego w tym stylu. W obliczu lekarza byli spokojni jak trusie. Pewnie rowniez sie bali a jakie uczucia nimi taragaly trudno mi powiedziec bo znakomita wiekszosc nie znala angielskiego ale nie okazywali oporow przed leczeniem, nie wzniecali awantur w poczekalni, kazdy czekal na swoja kolejke dlugo, czasem bardzo dlugo bo pacjentow byla moc.
                >

                > jak nie dasz sie sprowokowac to masz szanse zyskac nawet kiedys jego szacunek (
                > marna to pociecha), ale tez przede wszystkim doprowadzic leczenie do konca, bo
                > to jest tu najwazniejsze

                Dla mnie w leczeniu najwazniejsza jest kooperacja pacjenta. Jezeli pacjent nie chce kooperaowac a zamiast tego swoja energie kieruje na wyzwiska i stawianie oporu to naprawde tak prace nie ma dla mnie sensu. Nie mam zamiaru szarpac sie po to aby doprowadzic leczenie do konca u kogos,, ktory mi nie ufa i lekcewazy i zniewaza, wole swoja uwage skierowac na tych, ktorzy chca sie u mnie leczyc . W takiej sytuacji duzo lepiej jest jezeli taki trudny /wredny pracjent znajdzie sobie innego lekarza , ktorego troche wiecej szanuej i wtedy bedzie z korzyscia dla obu stron. Pacjent powinien miec prawo wyboru lekarza i vice versa.
                > dotkliwe kary, utrata przywilejow, odmowa leczenia - nie tedy droga
                > celem jest bezpieczenstwo lekarza (i tylko tyle), a nie kara, czy zemsta
                Sytuacja o ktorej piszesz moze rzeczywiscie ma zastosowanie w tzw emergency kiedy lekarz ma do czynienia z rozmaitymi przypadkami pacjentow, ktorzy moga byc splatani i agresywni wyniku choroby, urazow, uplywu krwi itd ale tutaj dyskutujemy sytuacje przychodniania kiedy bezposredniego zagrozenia zycia nie bylo . Nie widze powodu dlaczego lekarz nie ma prawa odmowic leczenia pacjenta, ktory klamie i zniewaza jak w sytuacji, ktora opisala Protozoa. Powinien odmowic. Jak leczyc pacjenta, do ktorego nie ma sie ani odrobiny zaufania? ( i vice versa) . Raz zdarzyla mi sie sytuacja kiedy pacjentka przy pelnej poczekalni insynuowala, ze przepisalam jej niewlasciwe lekarstwo. Nastepnym razem jej nie przyjelam. Poprosilam rejestratorke aby do niej do niej zadzwonila i powiedziala, ze wizyta jest nieaktualna. Nie mam ochoty leczyc kogos, kto opowiada klamliwe brednie na moj temat innym pacjentom.
                NIe z zemsty, po prostu nie bylabym w stanie juz jej porzadnie i uczciwie leczyc.
                >
                > sytuacje, gdy pacjent na prawde w pelni swiadom nie chce leczenia sa dosc rzadk
                > ie
                >
                >
                > a w dobrze zorganizowanym systemie pomoc aktywnie sie dostarcza do tych co najb
                > ardziej potrzebuja a nie potrafia sie o to upomniec (i dlatego sa w potrzebie),
                > a nie na zasadzie kto pierwszy ten lepszy, bo wowczas najwiecej otrzymaja najz
                > aradniejsi, co jest marnotrastwem

                Poruszasz tutaj wiele kwestii i trudno na nie w dwoch slowach odpowiedziec. Fakt, ludzie z niskich warstw spolecznych potrzebuja wiecej opieki i mniej jej szukaja tyle tylko, ze jak mozna uszsczeliwiac ludzi na sile? Mam takich pacjentow co pala, pija, biora lekarstwa jak im popadnie i zebym wyszla z siebie to tego nie zmienie. Wiedza co im grozi i nie chca zmienic stylu zycia. Co zrobic z kims kto jest ciezko chory i odmawia wizyty u doktora albo niezbednego zabiegu? Jak mozna kogos na sile uszczesliwic? Moge pomoc tym, ktorzy te pomoc chca uzyskac,wiecej nie jestem w stanie zrobic chocbym wyszla z siebie i stanela obok . I tego tez nie porafie :)
                >
                • extorris Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 19:00
                  > Wybacz, ale nie do konca sie z Toba zgadzam. Przez jakis czas pracowalam w Afryce

                  moze nie trzeba tak daleko jechac, zeby znalezc prymitywa?

                  przeciez to inna kultura
                  nie bali sie pewnie choroby, smierci, czy utraty zdrowia - to niestety znaja az za dobrze i nie jest dla nich nowoscia
                  to, ze ludzie w warunkach stresu, strachu i bezsilnosci reaguja agresja i ze jest to agresja przeniesiona (na pierwszy dostepny obiekt w zasiegu - lekarza) jest dosc znanym zjawiskiem psychologicznym
                  a skoro tak to po co "karac" ludzi za cos czego najwyrazniej nie potrafia skontrolowac?


                  jesli wyrzucisz z gabinetu obmawiajaca cie pacjentke - niewiele zyskasz
                  oczywiscie nadal bedzie cie obmawiac, nawet bardziej
                  inny lekarz do ktorego sie potem zglosi bedzie mial problem (i moze znow ja odesle)
                  tymczasem ty dostaniesz od innego podobny "prezent"
                  to gra o sumie zerowej

                  rozumiem, ze nikt nie ma nerwow ze stali, i w pewnym momencie musisz odmowic, bo kontynuacja leczenia moze nie wyjsc pacjentowi na dobre
                  w sytuacji emergency wiekszosc chorych wymaga pilnej interwencji, wiec to czy ich zachowanie ma podloze chorobowe, czy nie ma drugorzedne znaczenie - nie masz pola manewru
                  uwazam, ze odeslanie pacjenta ma uzasadnienie w trzech glownych sytuacjach:
                  1. oczekiwania pacjenta sa niezgodne ze swiatopogladem lekarza
                  2. pacjent oczekuje postepowania niezgodnego z zasadami sztuki lekarskiej i nie wyraza swiadomej zgody na kontynuacje leczenia wg przedstawionych mu przez lekarza mozliwych opcji
                  3. relacja z pacjentem jest zrodlem konfliktow i psychicznego napiecia, ktore sprawia, ze w ocenie lekarza nie jest on w stanie podejmowac decyzji w najlepszym interesie pacjenta - i taka sytuacja moze stanowic powazne i realne zagrozenie dla powodzenia leczenia

                  innymi slowy - jak jestes w stanie nadal taka pacjentke starannie leczyc - to jej nie odsylasz
                  czemu?
                  bo odeslanie nic nie zmieni
                  boisz sie, ze nadszarpnie zaufanie innych pacjentow do ciebie? a myslisz kto bedzie bardziej wiarygodny? ty czy ona? jak dla kogos ona jest bardziej wiarygodna to niech odejdzie - przeciez nie ma sensu, zebys kogos takiego zatrzymywala

                  moze takie zasady moga sie wydawac zbyt idealistyczne, ale pozwalaja na unikniecie niepotrzebnych konfliktow z odsylanymi pacjentami
                  tym bardziej, ze skoro odeslana pacjentka chciala kolejnej wizyty - to jednak potrzebowala ciebie - wyrazila tak swoje zaufanie - dosc schizofrenicznie - ale czyz nie swidczy to tym bardziej o chorobowym podlozu jej zachowania?

                  a co do compliance - ludzie sa wolni - maja prawo robic co chca i co uwazaja za wlasciwe
                  maja tez prawo sie mylic, dokonywac zlych wyborow i ulegac slaboscim
                  gdy im tego zabronisz - prowadzi to do totalitaryzmu

                  robisz swoje - kto skorzysta ten skorzysta
                  • iza42 Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 21:17
                    extorris napisał:

                    > przeciez to inna kultura
                    > nie bali sie pewnie choroby, smierci, czy utraty zdrowia - to niestety znaja az
                    > za dobrze i nie jest dla nich nowoscia

                    Kazdy boi sie smierci, kazdy rozpacza po utracie bliskiej osoby, wiem bo na wlasne oczy widzialam ich lek i bol. To tez sa ludzie, ktorzy czuja podobnie jak my. Agresja i chec zemsty na osobach postronnych byly tam czestym zjawiskiem.( moglabym tutaj dac liczne przyklady ale to dluga historia ) NIe przyszloby im jednak do glowy kierowac tej agresji w strone lekarza.

                    > a skoro tak to po co "karac" ludzi za cos czego najwyrazniej nie potrafia skont
                    > rolowac?
                    > jesli wyrzucisz z gabinetu obmawiajaca cie pacjentke - niewiele zyskasz
                    > oczywiscie nadal bedzie cie obmawiac,
                    NIe potrafia skontrolowac? Ja uwazam, ze wiekszosc ludzi znakomicie potrafi takie zachowania kontrolowac ( mowimy o sytuacji przychodnianej kiedy pacjent jest stabilny ),
                    jezeli im na tym zalezy. Twierdzisz, ze pacjentka w opisanej przez Protozoa sytuacji nie potrafila kontrolowac wymyslonych przez siebie klamst? I dlatego lekarz powinien ja dalej leczyc? Mojej pacjentki nie wyrzucilam z gabinetu przyjelam, zrektyfikowalam pomylke farmaceuty, ktory zamiast marevam wydal kumadyne, staralam sie rowniez rozwiazac jej inne problemy choc byla pelna pretensji. W trakcie tej wizyty pacjentka oswiadczyla mi, ze przenosi sie do innej praktyki i tak zrobila . Ale nie na dlugo bo trzy miesiace pozniej juz byla z powrotem, bo doszla do wniosku, ze tam sie jej juz nie podoba i zaczela chodzic do mojej kolezanki z praktyki. I wtedy wlasnie zapisala sie na wszczepienie implanonu u mnie ( implanon jest to poskorny srodek antykoncepcyjny) . Jak zobaczylam ja na mojej liscie poprosilam recepcjonistke aby do niej zadzwoila i skancelowala wizyte i poszukala sobie innego lekarza, ktory to zrobi. NIe mialam ochoty na dalsze ewentualne pretensje trudnej pacjentki . O dziwo, nie byla na mnie o to wsciekla raczej skruszona i powiedziala mojej kolezance, ze rozumie dlaczego nie chcialam jej przyjac.


                    > 1. oczekiwania pacjenta sa niezgodne ze swiatopogladem lekarza

                    W tej sytuacji na ogol radze sobie i odmienny swiatopoglad nie przeszkadza mi specjalnie.

                    > 2. pacjent oczekuje postepowania niezgodnego z zasadami sztuki lekarskiej i nie
                    > wyraza swiadomej zgody na kontynuacje leczenia wg przedstawionych mu przez lek
                    > arza mozliwych opcji

                    Zgadzam sie zupelnie

                    > 3. relacja z pacjentem jest zrodlem konfliktow i psychicznego napiecia, ktore s
                    > prawia, ze w ocenie lekarza nie jest on w stanie podejmowac decyzji w najlepszy
                    > m interesie pacjenta - i taka sytuacja moze stanowic powazne i realne zagrozeni
                    > e dla powodzenia leczenia

                    No i wlasnie o takiej sytuacji tutaj piszemy. Relacja lekarza z pacjentem w przychodni jest relacja dlugoterminowa w odroznieniu od emergency i musi opierac sie na szczerosci w wzajemnym zaufaniu.
                    >
                    > innymi slowy - jak jestes w stanie nadal taka pacjentke starannie leczyc - to j
                    > ej nie odsylasz
                    > czemu?
                    > bo odeslanie nic nie zmieni
                    > boisz sie, ze nadszarpnie zaufanie innych pacjentow do ciebie? a myslisz kto be
                    > dzie bardziej wiarygodny? ty czy ona? jak dla kogos ona jest bardziej wiarygodn
                    > a to niech odejdzie - przeciez nie ma sensu, zebys kogos takiego zatrzymywala
                    >
                    > moze takie zasady moga sie wydawac zbyt idealistyczne, ale pozwalaja na uniknie
                    > cie niepotrzebnych konfliktow z odsylanymi pacjentami
                    > tym bardziej, ze skoro odeslana pacjentka chciala kolejnej wizyty - to jednak p
                    > otrzebowala ciebie - wyrazila tak swoje zaufanie - dosc schizofrenicznie - ale
                    > czyz nie swidczy to tym bardziej o chorobowym podlozu jej zachowania?
                    >
                    > a co do compliance - ludzie sa wolni - maja prawo robic co chca i co uwazaja za
                    > wlasciwe
                    > maja tez prawo sie mylic, dokonywac zlych wyborow i ulegac slaboscim
                    > gdy im tego zabronisz - prowadzi to do totalitaryzmu
                    >
                    > robisz swoje - kto skorzysta ten skorzysta
                    • extorris Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 22:38
                      to w koncu o jaka pomylke chodzilo, bo to sa obie warfaryny??

                      skoro pacjentka chciala wrocic to chyba swiadczy, o tym, ze zaufania jednak nie stracila?
                      nie sadze, aby ta sytuacja tak cie wyprowadzila z rownowagi, ze nie bylabys w stanie zapewnic jej nalezytej opieki
                      wsadzilabys jej ten implant na czole czy co?
                      skoro wraca do ciebie, to moze przeprosilaby i nie mialabys z nia wiecej problemow?

                      a skoro w takich okolicznosciach ja skreslilas, to uwazam, ze byla to tylko kara

                      chodzi o to, ze jesli chcesz, aby pacjenci/ustawodawcy/ubezpieczyciele/prawnicy przyjeli do wiadomosci, ze mimo zachowania starannosci mozesz sie mylic, powinnas dopuscic omylnosc u innych

                      • iza42 Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 11:36
                        extorris napisał:

                        > to w koncu o jaka pomylke chodzilo, bo to sa obie warfaryny??

                        Pacjent na warfarynie powinien brac jeden rodzaj bo inaczej trudno jest ustalic optymalna dawke. Takie przynajmniej sa tutaj u nas wytyczne.


                        >
                        > skoro pacjentka chciala wrocic to chyba swiadczy, o tym, ze zaufania jednak nie
                        > stracila?
                        > skoro wraca do ciebie, to moze przeprosilaby i nie mialabys z nia wiecej proble
                        > mow?
                        > a skoro w takich okolicznosciach ja skreslilas, to uwazam, ze byla to tylko kar

                        Nie, mysle ze przyczyna byla bardziej prozaiczna. Poszla gdzie indziej bo myslala, ze tam gdzie pojdzie bedzie jej sie bardziej podobac Po kilku miesiacach przekonala sie jednak, ze nie jest tak jak oczekiwala i postanowila wrocic do naszej praktyki. Wolno jej oczywiscie.
                        Tyle tylko ,ze ja juz po moich doswiadczeniach nie mialam ochoty podejmowac sie kompleksowego leczenia trudnej i nieuczciwej pacjentki. Mam do tego prawo i skorzystalam z niego. Nie mam z tego powodu zadnych wyrzutow sumienia. Zadnych przeprosin od niej nie oczekiwalam.
                        >
                        > chodzi o to, ze jesli chcesz, aby pacjenci/ustawodawcy/ubezpieczyciele/prawnicy
                        > przyjeli do wiadomosci, ze mimo zachowania starannosci mozesz sie mylic, powin
                        > nas dopuscic omylnosc u innych

                        Nie oczekuje od nikogo nieomylnosci, tym bardziej od pacjentow. Przeciez nie o omylnosc tutaj chodzi. Oczekuje natomiast uczciwosci i minimum szacunku i mysle, ze nie sa to wygorowane zadania.
                        I nie zgadzam sie z Twoim twierdzeniem, ze chamskie zachowanie, klamstwa i kretactwa sa wynikiem nie poddajacego sie kontroli zachowania. Ludzie, ktorzy sie w ten sposob zachowuja robia to dlatego, ze czuja bezkarnie a czasem dlatego, ze takie zachowanie przynosi im korzysci. Lekarz, ktory zdeterminowany jest zaakceptowac takie zachowanie utwierdza takich pacjentow w mniemaniiu, ze jest to dobry sposob na rozwiazywanie ich problemow i zacheca ich do dzialan w podobnym stylu.
                        >
                        • feldscher F60 i dalej 24.11.10, 11:54
                          Część z tych pacjentów to ludzie z zaburzeniami osobowości i zachowania, osobowości z pogranicza i inne psychopatologie. Widać ich nawet na forum. Niestety źle idą na leczenie, poza tym nie maja poczucia patologii. Do psychiatry nie pójdą.
                        • extorris Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 22:06
                          roznica miedzy nami polega na tym, ze ja powstrzymuje sie od osadzania ludzi
                          ludzie sa szlachenti i dobrzy, sa tez mali i podli
                          sa tez przecietniacy - byc moze zdolni czasem do altruizmu, czasem samolubni i hipokryzyjni
                          ludzie tacy sa - i jest to legalne
                          za swinstewka w relacjach miedzyludzkich nie ma kar i nagan, nie ma na to paragrafow

                          z ludzmi postepujacymi w moim mniemaniu zle moge zerwac stosunki towarzyskie (ach, jak to po kaczynskiemu), ale moj stosunek do pacjentow nie jest towarzyski
                          cechy charakteru pacjentow i ich postepki sa ich immanentnymi atrybutami i nie podejmuje sie ich zmieniac, ani korygowac, bo to nie moja rola

                          moze twoja pacjentka to wredna baba, ale takich wrednych bab jest mnostwo
                          masz w rece instrument dajacy wladze - mozesz utrudnic wrednym ludziom dostep do leczenia
                          tyle, ze ja tej wladzy sadowniczej nie uzywam - bo nie ma przepisow prawnych mowiacych, ze za zle uczynki kara ma byc skreslenie z listy pacjentow

                          sa trudni pacjenci - i oni sa najbardziej chorzy
                          najbardziej dlatego ze sa trudni - ich atrybutem jest ta trudnosc, ktora utrudnia diagnostyke, leczenie i w efekcie skutkuje gorszymi wynikami leczenia
                          nie wnikam w przyczyny ich "trudnosci", ani nie wymagam "wyleczenia sie" z tej trudnosci
                          jak masz pacjenta z celiakia i cukrzyca to go przestajesz leczyc, bo wyrownanie glikemii u takiego bedzie bardzo trudne?
                          jak masz pacjenta pomijajacego dawki lekow i twierdzacego, ze jest zle przez ciebie leczony (ale rownoczesnie konsekwentnie umawiajacego sie na kolejne wizyty mimo zachet to wybrania innego lekarza, do ktorego bedzie mial zaufanie) to mu pewnie odmowisz leczenia, ale ja nie, bo jego przekonania i dzialania sa dla mnie elementem obrazu klinicznego, takim powiklaniem, choroba wspolistniejaca

                          jakis czas temu zgodzilbym sie z toba i mial takie samo zdanie jak ty - bo pracowalem bedac przemeczony i sfrustrowany i ciagle walczac z absurdami
                          teraz sie nie przemeczam, jestem wypoczety, ma czas i doszedlem do wniosku, ze pewnych rzeczy nie zmienie i nie zwalcze, a bede robic swoje
                          nie przejmuje sie i absurdami organizacyjnymi i niesprawiedliwoscia ze strony pacjentow
                          przyjmuje swiat i ludzi po stoicku - jakimi sa - dla wlasnego dobra

                          moje poczucie sprawiedliwosci mowi mi, ze trudni i wredni dla mnie pacjenci potrzebuja mnie bardziej, bo przez swoja postawe uzyskuja gorsze wyniki leczenia a moja rola jest leczyc ich jak najlepiej, a nie uciekac przed tym

                          nie wierze w zadnych bogow, ale bardzo podobaja mi sie dwa elementy chrzescijanstwa - dwa najtrudniejsze: "nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni" oraz imperatyw bezwarunkowego wybaczania
          • gotrek_live Re: I jak tu się nie wściekać? 23.11.10, 01:43
            extorris napisał:

            system ochrony zdrowia nie bedzie dzialal tak jak powinien - czyli nie obejmie w pierwszej kolejnosci tych co najbardziej go potrzebuja

            A takie sa jego zalozenia? Odnosze wrazenie, ze "system ochrony zdrowia" preferuje najsilniejsze jednostki (najbardziej wydolne ekonomicznie), zgodnie z teoria Darwina.
            A juz szczegolnie: "w pierwszej kolejnosci".
    • aelithe Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 20:47
      skoro sami traktujemy się jak śmieci, to trudno, aby pacjenci mieli o nas inne zdanie.
      wybacz ale w cywilizowanych krajach u lekarza się umawia wizytę. W Niemczech w porywach zdarza się nawet tego samego dnia, w Szwecji za 2 tygodnie.

      Do przypadków pilnych i nagłych zachorowań jest A@E. W większości krajów są restrykcje za przyjście na ANE np. w Irlandii leki na kartę medyczną są bezpłatne jeśli wypisze je GP.

      Na kartę medyczną jest tylko określona ilość wizyt dziennie; czasem tylko 3 albo nawet 2 razy w tygodniu. U niektórych GP, np. po 2 godziny. Reszta jest odpłatnie. Pacjent zawsze może zmienić lekarza.

      Przede wszystkim nikt z GP nie negocjuje ograniczenia ilości wizyt a lekarza dziennie. Przyjmujecie za dużo. W razie błędu z przemęczenia, nikt was nie usprawiedliwi.

      Rozwiązaniem jest limitowanie ilości wizyt u lekarza rodzinnego. Bez względu ile ustalicie, ludzie będą chcieli więcej. Koleżanka mojej mamy przyjmowała po 100 osób dziennie. Miła Pani Doktor. Ale kiedy się pomyliła, wdzięczna żona pacjenta włóczyła ją po sądach przez 4 lata.
    • barabara6 Re: I jak tu się nie wściekać? 22.11.10, 20:50
      Nie od dziś wiadomo, że jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą d.u.p.ę (bo w nią ludzie będą kopać)
    • feldscher pozostałośc PRLu 22.11.10, 20:58
      Ludziom mówiono, że im się zdrowie należy i to natychmiast. Nie tylko opieka medyczna ale własnie zdrowie. Prymitywy w to uwierzyły i trudno to zmienić.
      Niemniej trzeba się takim zaochowanio przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom.
      • skaranieboskie Re:Za młodzi by mówić jak było w PRLU! 23.11.10, 09:11
        my pacjenci musimy tez wchodzić z ochroną do waszych gabinetów ,bo kłastwa to wasza specjalność!Posuwacie się zbyt daleko ze swoimi oskarżeniami wobec was,najmniejsza uwaga,ba przypomnienie o tym,że na poprzedniej wizycie mówiliście cos innego ,jest przez was traktowane jak atak ,roszczenie,umniejszanie waszej roli ,znieważanie.Ludzie wam odbija,albo to wynik faszerowania się czymś,co przyćmiewa myślenie
        • loraphenus Re:Za młodzi by mówić jak było w PRLU! 23.11.10, 17:56
          skaranieboskie napisał:

          > my pacjenci musimy tez wchodzić z ochroną do waszych gabinetów ,bo kłastwa to w
          > asza specjalność!Posuwacie się zbyt daleko ze swoimi oskarżeniami wobec was,naj
          > mniejsza uwaga,ba przypomnienie o tym,że na poprzedniej wizycie mówiliście cos
          > innego ,jest przez was traktowane jak atak ,roszczenie,umniejszanie waszej roli
          > ,znieważanie.Ludzie wam odbija,albo to wynik faszerowania się czymś,co przyćmi
          > ewa myślenie

          a poza tym to w domu wszyscy zdrowi?
      • oby.watel Re: pozostałośc PRLu 23.11.10, 12:35
        Lekarzom mówiono, że im się należy i to natychmiast. Nie tylko godziwe zarobki ale właśnie podwyżki uposażeń. Prymitywy w to uwierzyły i trudno to zmienić.
        • protozoa Re: pozostałośc PRLu 23.11.10, 13:29
          Ja wiem, że dla przeciętnego pacjenta lekarz jest służącym, a jego praca lekka, łatwa i przyjemna. Nie rozumie, że wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością za zdrowie/życie. Nie pojmuje czym jest stanie po kilka godzin przy operacji, gdy puchna nogi, chce się pić, nierzadko ssie w żołądku z głodu. Nie pojmuje, że lekarz pracuje światek piątek, w Sylwestra ( gdy inni się bawią), w Wigilię ( gdy inni składają sobie życzenia), w nocy ( gdy inni uprawiają seks). Studia to dobrych kilka lat nauki. I to nie czytania literatury pięknej, ale wielu róznorodnych dziedzin. A potem wymaga się od nas ciagłego dokształcania, czytania, udziału w kursach, szkoleniach wykładach. Nasz błąd jest nieodwracalny w skutkach i dlatego większość z nas pracuje w stresie. Oczywiście stres zmniejsza się wraz z rutyną, ale zawsze jest. Jestsmy stale narażani na zarażenie sie od pacjenta róznego rodzaju chorobami ( z WZW C i HIV włacznie)Tego nie jest wstanie zrozumieć przecietny, roszczeniowy pacjent. Bo płaci składki i "sienalezy". Juz, natychmiast, bez kolejki.
          Tak, nasze pensje powinny byc wysokie. Lekarz po studiach powinien zarabiac dwukrotną średnią krajową. Lekarz po specjalizacji trzykrotna a z doktoratem czterokrotną.
          W razie zachorowania powinniśmy otrzymywać wysokie odszkodowania za utracone zdrowie. A w przypadku słownej lub fizycznej agresji powinny nas chronić właściwe słuzby, a agresor odpowiadać karnie.
          • feldscher Re: pozostałośc PRLu 23.11.10, 13:34
            W końcu jesteśmy panami życia i śmierci.
          • oby.watel Re: pozostałośc PRLu 23.11.10, 14:27
            Tak, Wasze pensje powinny być wysokie. Ale tak jak w usługach - zależne od poziomu kompetencji, fachowości i wiedzy, a nie dlatego, że jesteście po ciężkich studiach. Konsultant psychiatra, z którym miał okazję pracować aelithe napisał dość ciekawą pracę i wykazał w niej jak destrukcyjna dla osobowości człowieka bywa chciwość.

            W świątek piątek, w Sylwestra (gdy inni się bawią), w Wigilię (gdy inni składają sobie życzenia), w nocy (gdy inni uprawiają seks) pracuje bardzo wielu ludzi. Nie tylko lekarze. Im wszystkim "się należy", bo również odpowiadają za zdrowie i życie. I to nie pojedynczych ludzi, ale kilkudziesięciu, czy kilkuset naraz, jak piloci, maszyniści czy kapitanowie żeglugi wielkiej.

            A jeśli na podstawie jednej, podsłuchanej rozmowy można mówić o "pacjentach", to także jak najbardziej uprawnione jest mówienie o konowałach na podstawie wcale nie pojedynczych przypadków impertynenckich, niedouczonych przedstawicieli środowiska. Żeby daleko nie szukać, mamy tu na forum przykład, jak wysoki poziom osiąga "elita" po kilkuletnich, ciężkich studiach, która z kulturą i swadą "zabiera głos" w dyskusjach. Łańcuch jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Tolerując chamstwo i chroniąc prostaków zrównujecie się z nimi. A zaprawdę powiadam Wam - bardzo trudno szanować prymitywa, nawet jak ma dyplom bardzo wysokiej uczelni w kieszeni, bo przez sześć lat zakuwał łacińskie nazwy zespołów chorobowych i narządów po to, by w czasie operacji nie posiłkować się GPS-em.
            • protozoa Re: pozostałośc PRLu 23.11.10, 14:48
              Chciałabym mieć taka pensję jak piloci LOT-u. Niestety jest znacznie niższa, za to praca o wiele godzin dłuższa. To samo dotyczy kapitanów żeglugi wielkiej. Chciałabym zarabiac 1/4 tego. Serio.
              Moje zdanie o pacjentach nie opiera się tylko i wyłacznie na podstawie rozmowy nie podsłuchanej, a takiej, której byłam świadkiem lecz równiez, a może przede wszystkim na ponad 20 letnich osobistych obserwacjach. Widziałam pacjentów pracując w Pogotowiu Ratunkowym ( 5 lat tam dorabiałam ), w Izbie Przyjęc ( 15 lat 2 dyżury w miesiącu), na oddziale chirurgii - 20 lat z 3 letnią przerwą na urlop wychowawczy, w Punkcie Konsultacyjnym ( 3 lata 2 razy w tygodniu), w przychodni przyszpitalnej ( 1 w tygodniu przez 1 miesiąc w roku od 6 lat), w końcu w spółce popularnie zwanej spółdzielnią ( 1 raz w tygodniu od 10 lat).
              • feldscher odpuścić 23.11.10, 23:30
                Jakiś czas temu postanowiłem sobie odpuścić dodatkowe prace tj. dyżury, poradnie itd. Obecnie mam tylko etat szpitalny. Popołudnia i wieczory wolne, w nocy sypiam we własnym łóżku, mogę się zjąć hobby w weekendy. Luzik. Jest OK :))
                • protozoa Re: odpuścić 24.11.10, 07:46
                  Problem w tym, ze z 2 gołych lekarskich pensji ( jedna profesorska, druga dr hab) byłoby nam trudno żyć na jako takim poziomie. A to oznacza, że:
                  - musielibysmy zrezygnować z 1 samochodu ( benzyna, ubezpieczenie, spłata kredytu)
                  - nie byłoby mowy o przyzwoitych wakacjach ( może w domku na działce, o ile utrzymalibyśmy ją bo w zimie ogrzewanie kosztuje) letnich czy nartach zimą.
                  - remont mieszkania stałby się problemem ( tak! własnie kończę remont, który pochłonął równowartość mojej półrocznej gołej pensji - remont przyzwoity, ale bez szaleństw)
                  - mamy na utrzymaniu 2 studentów - jeden dorabia korepetycjami a drugi jest na 2 roku medycyny, więc o dorabianiu nie ma mowy. Co więcej o samodzielności tez nie przez najbliższą dekadę lub dłużej.
                  - synowie nie mieliby szansy na samodzielne mieszkania, bo po prostu nie byłoby ich stać na kupno
                  - o inwestycjach domowych moglibyśmy zapomnieć ( czasem trzeba kupic nowe garnki, wymienić okna czy zainstalować rolety)
                  - podobnie o kulturze
                  - zepsuta pralka byłaby dramatem - i tak fachowiec bierze mniej więcej równowartośc dyżuru za naprawę.
                  - chodzilibysmy w ciuchach ze szmateksu
                  Stać by nas było na jedzenie, czynsz, byle jakie ubranie i elementarne potrzeby.
                  Na szczęście nie musimy pomagać finansowo rodzicom ani babci.
                  Taka jest niestety polska rzeczywistość.
                  -
                  • oby.watel Re: odpuścić 24.11.10, 08:12
                    Polska rzeczywistość jest taka, że w socjalistycznej służbie zdrowia są socjalistyczne zarobki. Dlatego dobrze zarabiają akurat nie ci, którzy powinni. Z drugiej strony czy można sobie wyobrazić nazwanie bandą tych, dzięki którym godziwie się zarabia i żyje? Coś za coś.
                  • feldscher Re: odpuścić 24.11.10, 12:01
                    Im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy. I tak stajemy się niewolnikami pracy.
                    Pieniądze za leczenie chorych mają złą karmę.
                    Od 6 lat kasę z medycyny przekazuję na, nazwijmy to "cele dobroczynne".
                    Żyje z pomnażania innych talentów. Skromnie.
    • feldscher każdy... 23.11.10, 13:59
      dobry uczynek musi być surowo ukarany. :((
      • protozoa Re: każdy... 23.11.10, 14:50
        Tu się zgodzę. Od dobrych kilku lat nie pozwalam sobie wejść na głowę roszczeniowej bandzie. Jestem grzeczna, miła i trzymam ludzi na dystans.
        • oby.watel Re: każdy... 23.11.10, 17:36
          Godna podziwu i pochwały postawa wobec tych, dzięki którym zarabia się. Co prawda kilka razy mniej niż się należy, ale nie trzeba się zbytnio wysilać. Gdy się czyta, że się jest członkiem bandy, to człowiek pozbywa się skrupułów przed przeczołganiem takiego pana czy pani doktor przed tak zwanym wymiarem sprawiedliwości. I nie po to, żeby wywalczyć jakieś odszkodowanie, ale żeby utrzeć nosa komuś, kto ewidentnie minął się z powołaniem.

          protozoa napisała:
          > Chciałabym mieć taka pensję jak piloci LOT-u. Niestety jest znacznie niższa, za to
          > praca o wiele godzin dłuższa. To samo dotyczy kapitanów żeglugi wielkiej. Chciałabym
          > zarabiac 1/4 tego. Serio.

          Domniemywać można, że na studia medyczne brali z łapanki i nie było zmiłuj. Bo przecież to oczywista oczywistość, że ktoś, kto skończył najtrudniejsze na świecie studia mógłby spokojnie zostać pilotem, kapitanem, czy chociażby tylko wybitnym fizykiem. No ale mu nie dali. Więc teraz tylko jęczy i zanosi się szlochem, że inni mają lepiej i wszędzie dobrze, gdzie ich nie ma.
          • loraphenus o nowy trybun ludowy 23.11.10, 17:55
            chory prostacki sprzedawca z obuwniczego, zwykły prostaczek, leczący się za składki obywateli - w ramach swoich urojeń - pragnie ludzi po sądach ciągać i prokuraturach,
            nie dość że prostaczek to jeszcze pieniacz.

            pieniaczek obywatel kreujący się na trybuna ludowego, będzie sobie wizje o przeczołgiwaniu wypisywał. Czasy przeczołgiwania inteligencji - przeminęły dziadziusiu z UB. Dzis obywatelu - możesz po-przeczołgiwać się - po psich łajnach na chodniku - wtedy wzniesiesz się na wyższy poziom. Przynajmniej poziom wypowiedzi wzrośnie.

            Epoka triumfu proletaryatu mineła, prostaczku z obuwniczego, już nie trybuna robotniczo-chłopska ma władzę . Rozumiem że te bełkotliwe posty pełne nienawisci i nie na temat to w wyniku spadku sprzedaży onuc. Biedny prostaczek.

            • practicant Re: o nowy trybun ludowy 23.11.10, 18:43
              loraphenus napisał:

              > chory prostacki sprzedawca z obuwniczego, zwykły prostaczek, leczący się za skł
              > adki obywateli - w ramach swoich urojeń - pragnie ludzi po sądach ciągać i prok
              > uraturach,
              > nie dość że prostaczek to jeszcze pieniacz.
              >
              > pieniaczek obywatel kreujący się na trybuna ludowego, będzie sobie wizje o prze
              > czołgiwaniu wypisywał. Czasy przeczołgiwania inteligencji - przeminęły dziadziu
              > siu z UB. Dzis obywatelu - możesz po-przeczołgiwać się - po psich łajnach na ch
              > odniku - wtedy wzniesiesz się na wyższy poziom. Przynajmniej poziom wypowiedzi
              > wzrośnie.
              >
              > Epoka triumfu proletaryatu mineła, prostaczku z obuwniczego, już nie trybuna ro
              > botniczo-chłopska ma władzę . Rozumiem że te bełkotliwe posty pełne nienawisci
              > i nie na temat to w wyniku spadku sprzedaży onuc. Biedny prostaczek.

              Ja bym dorzucil jeszcze jedna rzecz:pewien obywatel zapomnial,iz na podzeganie tez jest paragraf...
              • oby.watel Re: o nowy trybun ludowy 23.11.10, 19:34
                Protozoa jest z Was obu niewątpliwie dumna niebywale. Mieć takich kolegów po fachu to satysfakcja, honor i zaszczyt. Poza tym niebywale wzrasta szacunek bandy dla tak nietuzinkowych przedstawicieli elit medycznych.
                • loraphenus jak zwykle 23.11.10, 19:59
                  obywatel ubek, marzący w swych urojeniowych wizjach się przecenia.

                  przecenia sieprostacki sprzedawca z obuwniczego niepotrzebnie. Niwepotrzebnie owoce swej psychozy i marzenia o przeczołgiwaniu wypisuje.

                  mi nie zależy na uznaniu hołoty. Dla mnie to obywatelscy, opluwający się z nienawiści oszołomowie z obuwniczego, marzący o przeczołgiwaniu - są obojętni.

                  dokładnie - obywatelski prostaczek żyjący nienawiścią - jest mi obojętny.

                  bo ani go oglądać nie muszę, ani dotykać przez podwójne rękawiczki, po tym jak przeczołga się po zasranych chodnikach, spełniając wizje swe urojeniowe.

                  ani na leczenie jego psychozy podatków nie płacę.

                  prostaczek obywatel musi męczyć się sam ze sobą. I codziennie wypluwać swoje nianawistne, urojeniowe posty. Niestety niedługo jak będzie tak wypisywał- to mu z tej nienawiści - żyłka w plexus haemorrhoidalis peknie - i poleci na byle sor płaszcząć się niczym gad, ukłoni się obywatelski prostaczek nienawistny - zginając poniżej poziomu psich kup, by byle szeregowy rezydent go obejrzał. Dziś zza klawiatury pierwszy bohater, a wkrótce pierwszy będzie wchodził w lekarską doopę bez wazeliny, komplementami i usłużnością, gryzac się z padalcem, by kark pokornie w oczekiwaniu na łaskę zgiąć niżej.

                  i przed samym sobą się skompromituje, zniży poniżej poziomu obywatelskiego czołgania na zasranych przez psy chodnikach.

                  byłbym chory psychicznie, gdyby zależało mi na jakimkolwiek odczuciu czy uznaniu hołoty opluwającej się z nienawiści przed monitorem, hołoty obywatelskiego prostactwa, która poziomem intelektu znajduje się około 3cm nad powierzchnią płyty chodnikowej.

                  Ale całe szczęście że z postepem czasu coraz niżej.

                  hołota i jej schizofreniczne przemyślenia są mi tak obojętne jak wypociny zanieczyszczających się infantylnych igoreczków jak i truizmy odkrywania koła na nowo przez intelektualnego impotentosa, przepisującego wikipedię, tuinę i panią domu.

                  robaczku, prostaczku, przeceniasz się. Lepiej poukładaj onuce na półkach, bo jak przyjdzie kierownik i plan sprzedaży nie będzie zrealizowany to będziesz biedny. Bardzo biedny.
                  • igor14141 Re:snajper wezwij PR 23.11.10, 21:13
                    bo loraphenusowi porządnie odbiło, jeszcze potnie kogoś na forum.
                    Przerażająca jest jego nienawiść.
                    Odwal się pajacu !
                    • practicant Re:snajper wezwij PR 23.11.10, 22:02
                      Hi,hi,nienawiść...?To,co od czasu do czasu wypisuje Loraphenus,gdy się naprawdę porządnie wkurzy to niewinne zaczepki przy bzdurach,które potrafisz wypisywać Ty,obywatel,szlachcic,czy impotent.Trochę więcej samokrytyki,igorku.

                      A teraz czekam na tekst o kulturze,etc ze strony Twojej,czy obywatela-jasne,bo przeciez to loraphenus zaslepiony nienawiscia zaatakowal,a to z konowalami,lapowkarzami,ladowaniem w kamasze,czy inne kajdanki-wszystko,co pisaliscie wczesniej-to przeciez nic takiego...:)Przerazajaca jest wasza bezczelnosc,"towarzysze"...
                      • cccykoria Re:snajper wezwij PR 24.11.10, 10:16
                        practicant napisał:

                        > Hi,hi,nienawiść...?To,co od czasu do czasu wypisuje Loraphenus,gdy się naprawdę
                        > porządnie wkurzy to niewinne zaczepki przy bzdurach,które potrafisz wypisywać
                        > Ty,obywatel,szlachcic,czy impotent.Trochę więcej samokrytyki,igorku.
                        >
                        > A teraz czekam na tekst o kulturze,etc ze strony Twojej,czy obywatela-jasne,bo
                        > przeciez to loraphenus zaslepiony nienawiscia zaatakowal,a to z konowalami,lapo
                        > wkarzami,ladowaniem w kamasze,czy inne kajdanki-wszystko,co pisaliscie wczesnie
                        > j-to przeciez nic takiego...:)Przerazajaca jest wasza bezczelnosc,"towarzysze".
                        > ..

                        Niewinne zaczepki ? hehe

                        Znów zachowujesz się jak małe dziecko i nie ośmieszaj się i nie broń swojego mistrza i nie bierz z niego przykładu, bo daleko nie zajdziesz. Lorafen Igorowi do pięt nie dorasta, a jego słownictwo zaczerpnięte jest z " trójkąta bermudzkiego" przynosi wielką ujmę dla dr
                        • practicant Re:snajper wezwij PR 24.11.10, 17:25
                          cccykoria napisała:
                          > Niewinne zaczepki ? hehe
                          >
                          > Znów zachowujesz się jak małe dziecko i nie ośmieszaj się i nie bro
                          > ń swojego mistrza i nie bierz z niego przykładu, bo daleko nie z
                          > ajdziesz. Lorafen Igorowi do pięt nie dorasta, a jego słownictwo zacze
                          > rpnięte jest z " trójkąta bermudzkiego" przynosi wielką ujmę dla dr


                          ...moim zdaniem ujmę narodowi który stara się być uznawany za cywilizowany przynoszą osobniki,które nie odróżniają "idolek" od "fanek"...
                          • cccykoria Re:snajper wezwij PR 24.11.10, 17:31
                            practicant napisał:

                            > cccykoria napisała:
                            > > Niewinne zaczepki ? hehe
                            > >
                            > > Znów zachowujesz się jak małe dziecko i nie ośmieszaj się i nie bro
                            > > ń swojego mistrza i nie bierz z niego przykładu, bo daleko nie z
                            > > ajdziesz. Lorafen Igorowi do pięt nie dorasta, a jego słownictwo zacze
                            > > rpnięte jest z " trójkąta bermudzkiego" przynosi wielką ujmę dla dr

                            >
                            > ...moim zdaniem ujmę narodowi który stara się być uznawany za cywilizowany przy
                            > noszą osobniki,które nie odróżniają "idolek" od "fanek"...

                            A jednak miałam rację;))) dziękuję za potwierdzenie:))
                  • oby.watel Re: jak zwykle 23.11.10, 22:37
                    loraphenus napisał:

                    ....

                    Gdybym to miał na papierze, mógłbym się udać w ustronne miejsce i mieć już za sobą. A tak - w dobie komputerów - mam przed sobą i zastanawiam się czy jakikolwiek przedstawiciel trzody przez całe swoje życie jest w stanie wytworzyć tyle - ujmijmy to delikatnie - surowca wtórnego?
          • iza42 Re: każdy... 24.11.10, 22:44
            oby.watel napisał:

            > protozoa napisała:
            > > Chciałabym mieć taka pensję jak piloci LOT-u. Niestety jest znacznie niżs
            > za, za to
            > > praca o wiele godzin dłuższa. To samo dotyczy kapitanów żeglugi wielkiej.
            > Chciałabym
            > > zarabiac 1/4 tego. Serio.
            >
            > Domniemywać można, że na studia medyczne brali z łapanki i nie było zmiłuj. Bo
            > przecież to oczywista oczywistość, że ktoś, kto skończył najtrudniejsze na świe
            > cie studia mógłby spokojnie zostać pilotem, kapitanem, czy chociażby tylko wybi
            > tnym fizykiem. No ale mu nie dali.

            Nie sa to zadne mrzonki.
            Gdyby pracowala np w Australii zarabialaby o wiele wiecej niz pilot, kilkakrotnie wiecej.
            Oczywiscie porownuje z uposazeniem australijskich pilotow.

            • oby.watel Re: każdy... 24.11.10, 23:00
              A gdyby była współwłaścicielką General Motors kupiła by sobie Karaiby i Wyspy Wielkanocne na gwiazdkę.
              • iza42 Re: każdy... 25.11.10, 05:37
                oby.watel napisał:

                > A gdyby była współwłaścicielką General Motors kupiła by sobie Karaiby i Wyspy W
                > ielkanocne na gwiazdkę.

                Jezeli juz cos kometujesz staraj sie przynajmniej pisac na temat.
                • oby.watel Re: każdy... 25.11.10, 11:52
                  iza42 napisała:

                  > Jezeli juz cos kometujesz staraj sie przynajmniej pisac na temat.

                  Przepraszam. Nie wiedziałem, że pisanie o tym co by było gdyby pracować w innym kraju to pisanie na temat, a o tym co by było gdyby pracować w innej firmie już nie.
    • cccykoria Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 10:26
      Jeżeli ta sytuacja jest prawdziwa to pacjentka zaxhowała się nie fair, ale kara? może masz rację, ale chciałabym aby to co proponujesz działało w dwie strony, tylko pacjent ma zerowe szanse udowodnić dr jego aroganckie zachowanie , nawet jakby udowodnił dr nie poniesie żadnych konsekwencji.Przykładem jest fałszowanie dokumentacji medycznej ....
      • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 17:30
        cccykoria napisała:

        > Jeżeli ta sytuacja jest prawdziwa to pacjentka zaxhowała się nie fair
        > , ale kara?

        Masz rację,takie zachowanie przynosi ujmę zawodowi-trzeba było ją pogłaskać po głowie,poczęstować kawą i przeprosić...
        Na poważnie-uważam,że Protozoa zareagowała bardzo spokojnie,ja bym powiedział "jak się nie podoba,to żegnam panią"-i wypie...ł za drzwi.


        > może masz rację, ale chciałabym aby to co proponujesz dz
        > iałało w dwie strony, tylko pacjent ma zerowe szanse udowodnić dr je
        > go aroganckie zachowanie , nawet jakby udowodnił dr nie poniesie żadny
        > ch konsekwencji.

        Jasne,w polsce sa przeciez tysiace procesow lekarzy przeciwko pacjentom,oczywiscie wszystkie procesy wygrywaja lekarze.
        Polski problem polega na tym,ze pospolstwo nie czuje na sobie kaganca,w postaci porzadnie zbudowanych pracownikow ochrony w szpitalach i konsekwencji prawnych odwiedzania szpitala celem wszczynania burd,a nie leczenia.

        > Przykładem jest fałszowanie dokumentacji medycznej ....

        Pfff,jak nie rozumiesz czegoś w epikryzie,to zamiast obsmarowywać gównem,najpierw racz krynico intelektu odwiedzić lekarza prowadzącego i powiedzieć "proszę mi to-a-to wyjaśnić,bo nie rozumiem".
        • cccykoria Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 18:03
          practicant napisał:

          > cccykoria napisała:
          >
          > > Jeżeli ta sytuacja jest prawdziwa to pacjentka zaxhowała się nie fair
          > > , ale kara?
          >
          > Masz rację,takie zachowanie przynosi ujmę zawodowi-trzeba było ją pogłaskać po
          > głowie,poczęstować kawą i przeprosić...
          > Na poważnie-uważam,że Protozoa zareagowała bardzo spokojnie,ja bym powiedział "
          > jak się nie podoba,to żegnam panią"-i wypie...ł za drzwi.
          >
          >
          > > może masz rację, ale chciałabym aby to co proponujesz dz
          > > iałało w dwie strony, tylko pacjent ma zerowe szanse udowodnić dr je
          > > go aroganckie zachowanie , nawet jakby udowodnił dr nie poniesie żadny
          > > ch konsekwencji.
          >
          > Jasne,w polsce sa przeciez tysiace procesow lekarzy przeciwko pacjentom,oczywis
          > cie wszystkie procesy wygrywaja lekarze.
          > Polski problem polega na tym,ze pospolstwo nie czuje na sobie kaganca,w postaci
          > porzadnie zbudowanych pracownikow ochrony w szpitalach i konsekwencji prawnych
          > odwiedzania szpitala celem wszczynania burd,a nie leczenia.
          >
          > > Przykładem jest fałszowanie dokumentacji medycznej ....
          >
          > Pfff,jak nie rozumiesz czegoś w epikryzie,to zamiast obsmarowywać gównem,najpie
          > rw racz krynico intelektu odwiedzić lekarza prowadzącego i powiedzieć "proszę m
          > i to-a-to wyjaśnić,bo nie rozumiem".

          Proszę o nieużywanie inwektyw - dziekuję

          Skoro nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, Twoja sprawa. Mylisz się co do mojej osoby i z góry zakładasz, że nic nie rozumię, a wiesz , że jest na to *paragraf*....
          • oby.watel Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 18:11
            cccykoria napisała:

            > Proszę o nieużywanie inwektyw - dziekuję

            Zastanowiłaś się o co prosisz? Jeśli spełni Twoją prośbę, to niczego nie napisze.

            > Skoro nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, Twoja sprawa

            A spotkałaś wypowiedź, którą zrozumiał? Jego sprawa? Żartujesz? Przecież dlatego bluzga, bo nie rozumie i nie potrafi inaczej.

            > Mylisz się co do mojej osoby i z góry zakładasz, że nic nie rozumię, a wiesz , że
            > jest na to *paragraf*....

            Dziewczyno, czy przyszło by Ci do głowy dyskutować z - używając nomenklatury kardynała Glempa - ujadającym kundelkiem? A z infantylnym dzieciakiem chcesz?
            • loraphenus idolkowe twórczości./ 24.11.10, 18:28
              > cccykoria napisała:

              > > Mylisz się co do mojej osoby i z góry zakładasz, że nic nie rozumię, a wi
              > esz , że
              > > jest na to *paragraf*....
              >

              upraszam idolkę o pisanie po polsku.

              idolko:

              na pewno nie rozumiesz. ja rozumiem, idolka "rozumje" najwidoczniej.

              brawa dla obywatelskiej ubeckkiej hołoty, niech się z dziewczyną, która "rozumię" umówi.

              idolko. Nie myślałaś o nauczeniu się innego dialektu niż ten , z kołchozu, w którym to obleśne pijane baby świniom z koryta wyjadały, by potem na kamicę zachorzeć?

              jak się idolka nie wstydzi? toć to nas bronksie poprawniej mówią.
              • cccykoria Re: idolkowe twórczości./ 24.11.10, 18:43
                loraphenus napisał:

                > > cccykoria napisała:
                >
                > > > Mylisz się co do mojej osoby i z góry zakładasz, że nic nie rozumię
                > , a wi
                > > esz , że
                > > > jest na to *paragraf*....
                > >
                >
                > upraszam idolkę o pisanie po polsku.
                >
                > idolko:
                >
                > na pewno nie rozumiesz. ja rozumiem, idolka "rozumje" najwidoczniej.
                >
                > brawa dla obywatelskiej ubeckkiej hołoty, niech się z dziewczyną, która "rozumi
                > ę" umówi.
                >
                > idolko. Nie myślałaś o nauczeniu się innego dialektu niż ten , z kołchozu, w kt
                > órym to obleśne pijane baby świniom z koryta wyjadały, by potem na kamicę zacho
                > rzeć?
                >
                > jak się idolka nie wstydzi? toć to nas bronksie poprawniej mówią.

                Waćpan wstydu oszczędż z hołotą rozmawiać;))
              • oby.watel Re: idolkowe twórczości./ 24.11.10, 22:16
                Nic tylko od eksportowej wersji świniopasa lekcji kultury pobierać. Toż to Twoje podopieczne w w chlewie kultury więcej mają.
            • cccykoria Re: I jak tu się nie wściekać? 24.11.10, 18:35
              oby.watel napisał:

              > cccykoria napisała:
              >
              > > Proszę o nieużywanie inwektyw - dziekuję
              >
              > Zastanowiłaś się o co prosisz? Jeśli spełni Twoją prośbę, to niczego nie napisz
              > e.
              >
              > > Skoro nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, Twoja sprawa
              >
              > A spotkałaś wypowiedź, którą zrozumiał? Jego sprawa? Żartujesz? Przecież dlateg
              > o bluzga, bo nie rozumie i nie potrafi inaczej.
              >
              > > Mylisz się co do mojej osoby i z góry zakładasz, że nic nie rozumię, a wi
              > esz , że
              > > jest na to *paragraf*....
              >
              > Dziewczyno, czy przyszło by Ci do głowy dyskutować z - używając nomenklatury ka
              > rdynała Glempa - ujadającym kundelkiem? A z infantylnym dzieciakiem chcesz?
              >

              Powiem tak;) practicant i tak już przystopował i kiedyś to zrozumie, tylko na to trzeba czasu;) lepiej póżno niż wcale, bo szybko może wrócisz do ojczyzny:)


              *Egocentryzm (łac. ego - ja + centrum - środek) – tok rozumowania, który polega na centralnym umiejscowieniu własnej osoby w świecie. Przekonanie o tym, że jest się najważniejszą osobą, a świat "kręci się wokół niej".* itd hehe
              • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 25.11.10, 01:24
                cccykoria napisała:
                > Powiem tak;) practicant i tak już przystopował i kiedyś to zrozumie,
                > tylko na to trzeba czasu;)

                ...przystopowałem...?Idolko,ja jawnie wyśmiewam Ciebie,czy obywatela...no,ale rozumiEM...

                > lepiej póżno niż wcale, bo szybko może
                > wrócisz do ojczyzny:)

                Jasne-jak mi znajdziesz prace z pensja rzedu 16tys pln miesiecznie na reke z gwarancja corocznych podwyzek i wystarczajacym zapleczem socjalnym-ponizej mojej niemieckiej pensji nie zejde.Nie mam zamiaru bidowac.


                > *Egocentryzm (łac. ego - ja + centrum - środek) – tok rozumowania, który
                > polega na centralnym umiejscowieniu własnej osoby w świecie. Przekonanie o tym,
                > że jest się najważniejszą osobą, a świat "kręci się wokół niej".* itd hehe

                Spoko,to nie wstyd nie potrafic pisac w jezyku ojczystym-choc,nawet w tym punkcie widac jestem od Ciebie lepszy.Jedni sie rodza madrzejsi,ladniejsi,inni-mniej madrzy,mniej ladni.Tak jest skonstruowany ten swiat.Jedni sa lepsi,inni gorsi-jedni zostaja lekarzami,inni barmanami w nocnym klubie.Pocieszajaca jest jedna rzecz-na powyzszym przykladzie widac,ze przynajmniej sprawdzasz znaczenie slow,ktorych nie znasz.Z rozumjenjem jest wprawdzie jeszcze problem-ale masz na to czas...:)
                • oby.watel Re: I jak tu się nie wściekać? 25.11.10, 12:00
                  Ten bełkot bez odstępów po kropce i przecinku czyni Cię kimś "lepszym"? Od kogo? Od Kasi z IV a? A wybijanie i pisanie niepoprawnie wyrazu, w którym ktoś się pomylił to szczyt lekarskiego humoru, prawda? Koledzy i koleżanki pokładają się za śmiechu. A jak widzą, że ktoś wywróci się na oblodzonym chodniku i to ani chybi muszą zmieniać bieliznę...
          • practicant Re: I jak tu się nie wściekać? 25.11.10, 01:13
            cccykoria napisała:
            > Skoro nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, Twoja sprawa. Mylisz się co do
            > mojej osoby i z góry zakładasz, że nic nie rozumię, a wiesz , że
            > jest na to *paragraf*....


            Czyli,nic do powiedzenia zasadniczo nie masz...?Dobrze,rozumiEM...
            • cccykoria Re: Practicant 25.11.10, 09:29
              Czy ja zabraniam komukolwiek wyjazdu za granicę? Mylisz pojęcia, jestem za...

              Co do pisowni, zdarza mi się i wcale z tego powodu nie ubolewam, tak jak kiedyś Twój mistrzu, skomlał na forum i błagał snajpera o usunięcie:-))))

              O paragrafie Ty pisałeś :-) ja chyba wcześniej też, bo tak naprawdę w necie każdemu się zdaje, że jest bezkarny a może się zdziwić...Życzę sukcesów:)
    • imponeross Czym sie tak podniecasz? 24.11.10, 23:24
      protozoa napisała:

      ...
      > Lekarze muszą zacząć bronić się przed pacjentami - roszczeniowymi, kłamiącymi,
      > wrednymi. Zaznaczam, nie wszyscy są tacy, ale zdarzają się coraz częściej. Uważ
      ...

      Tacy pacjenci sa wszedzie i zawsze, wielu z nich to przypadki psychiatryczne. Byla chyba psychiatria na studiach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka