Dodaj do ulubionych

w tym miesiącu moim faworytem jest...

20.02.11, 21:31
centrumhomeopatii.pl/product/details/homeopatia/sanum/sanum-notakehl-d5-rozt-dowstrz-1ml-10amp.html
Notakehl D5
A oto fragment opisu:
"Nie jest antybiotykiem, nie zawiera kwasu penicylinowego, nie ma typowych dla antybiotyków beta laktamowych działań ubocznych, nie wywołuje alergii, nie jest hepatotoksyczny, nie niszczy fizjologicznej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, nie powoduje powstawania szczepów opornych na penicyliny."
Aż się chce dopowiedzieć: NIE DZIAŁA

To mnie też uwiodło:
"Lek stosuje się 2 razy w tygodniu 1 amp. domięśniowo, dożylnie, śródskórnie lub podskórnie."
Az dziw, że nie można doustnie

Ale najbardziej urzekło mnie to:
"cena sugerowana 194,92 zł
nasza cena 179,92 zł"

i to:
"Uwaga: lek dostępny wyłącznie na receptę."

Lek??? To pierwsza znana mi substancja, która nie ma żadnych działń ubocznych, nie ma żadnych przeciwwskazań do stosowania. Jest lepszy niż rumianek ! (Na rumianek można byc uczulonym, a na Notakehl???)
Obserwuj wątek
    • claratrueba Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 20.02.11, 22:12
      Wiesz co, barabaro, ja też nie wierzę w homeopatię. I wiem, ze działa. Zgoda, że u ludzi może to być efekt placebo (cena też świetnie tu pomoże). Ale u mnie wyleczyła sukę, która w ogóle nie najmądrzejsza jest więc nie sądzę, że w ogóle skojarzyła o co chodzi z zastrzykami ze śladową ilością popularnych kwiatków doniczkowych.
      Może więc "są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się nawet filozofom"?
      • barabara6 Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 20.02.11, 22:48
        Nie wiem, na co chorowała twoja suka. Może wyleczyły ją zastrzyki z solą fizjologiczną, może znaczenie miał tu czas i naturalne siły obronne twojego psa
        I nie myl homeopatii z medycyną ludową. Ja wierzę w czosnek, grzane wino z miodem i inne takie. Ale nie wierzę w cudowną moc kulek ze sladową ilościa cukru; nie wierzę w "pamięć wody", "drgania sieci krystalicznej" i tym podobne dyrdymały
        Może i są na ziemi rzeczy, o których nie śniło sie filozofom. Do mnie bardziej przemawia zdanie, które (podobno) powiedział kiedys Einstein: "tylko dwie rzeczy sa nieskończone. Wszechświat i ludzka głupota. Chociaż, co do tego pierwszego, nie mam pewności"
    • radeberger Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 20.02.11, 22:55
      Wiadomo, że żaden normalny lekarz homeopatyku na recepcie nie zapisze.

      Ci od homeopatii uwielbiają się leczyć samemu - więc trzeba czymś ich zapędzić do gabinetów "lekarzy specjalistów homeopatii".
      • claratrueba Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 21.02.11, 07:08
        Suka chorowała na ropomacicze. Leczenie standardowe trwało 5 mies. i było nieskuteczne. Na co wskazywały nie tylko objawy, ale i wyniki badań laboratoryjnych, USG. Homeopatia (lek dostałam od innego hodowcy, który nie raz go stosował) podziałała. Jakim cudem- nie mam pojęcia i nie nie bardzo mnie to interesuje. Podobnie jak trzmiela nie interesuje dlaczego zgodnie z prawami współczesnej fizyki za Boga nie może latać.
        • radeberger Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 21.02.11, 07:49
          Nie dam się wciągnąć w tę don kichoterię.
          EOT
        • conveyor Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 21.02.11, 22:08
          en.wikipedia.org/wiki/Bumblebee
          Polecam sekcje Myths.

          --
          <<Tam pro papa quam pro rege bibunt omnes sine lege.>>
    • pct3 Re: w tym miesiącu moim faworytem jest... 21.02.11, 17:48
      specyfik nazywa się "Notakehl"

      Myślę że jedyny komentarz w tej sprawie, to: no, tak, ehhhhhhhl.
      • claratrueba krótka historia eeeeh 21.02.11, 23:30
        Zaczęła sie zapewne wcześniej, ale nie jestem historykiem.
        Pierwsze znane mi eeeeh wypowiedzieli zapewne stukając sie w czoło szanowani medycy w 1722 kiedy jakiś tam Marten śmiał twierdzić, że jakieś niewidoczne stworzenia (animalculae) niszczą tkanki powodując suchoty. Śmiał dodać, że owe stwory przenoszą się z chorego na zdrowego. Zalecił izolację i niszczenie lub gotowanie przedmiotów gruźlika. Nie mógł tego udowodnić- nie dało się animlaculae zobaczyć.
        W 1796 bazując na ludowej "legendzie" zwanej również mitem niejaki E. Jenner, nawet nie lekarz usłyszał eeeeh na swoje rewelacje na temat ochrony przed ospą prawdziwą przy pomocy ospy krowiej. Temu poszło nieco lepiej, niezrażony dokonał serii eksperymentów na ludziach. Co jednak nie skłoniło gremiów medycznych do wprowadzenia jego metody przez nast. wiek z okładem. Eeeeh miało sie dobrze.
        Chociaż lekarz, ale niewiarygodny bo opierający swoje konkluzje na obserwacjach Arabów (czyli spokojnie do włożenia między mity i legendy) Duchesne zaprezentował w roku już światłej medycyny 1897 (a wiec już po rewelacjach Kocha) pracę twierdzącą, że jakoby ten" syf" szarozielony, co to na śmieciach rośnie- leczył. Niestety eeeh szanownego grona profesorskiego zniweczył wszelkie dalsze badania na ww paskudztwem. Następca, któremu się śniadanko zepsuło niszcząc pieczołowicie wyhodowane bakterie był na tyle mądry, że długo czarował szanowne grono bajkami z gat. medical-fiction nt uzyskiwania cudownego leku. Opowiadanie o hodowaniu malowniczej pleśni w kadziach na wzór pędzenia bimbru zapewne przyniosłoby eeeh a nie Nobla.
        PS. Tytuł nawiązuje do "Krótkiej historii czasu"- eeeh, te czarne dziury. Widział to kto? (nie chodzi o proktologię a o kosmos)
        • pct3 Re: krótka historia eeeeh 22.02.11, 07:44
          Twój erudycyjny wywód jest trochę kulą w płot.
          Lekarze są przepełnieni pokorą wobec własnej (mizernej) wiedzy, jak i wobec świadomości poziomu wiedzy ludzkości, gdzie pytań jest tysiące razy więcej niż odpowiedzi.
          Nam naprawdę nie trzeba udowadniać że oświeceniowe poglądy o "końcu nauki" były błędne. My wiemy, że nasza wiedza to kropla naprzeciw oceanu nieznanego.

          Nam chodzi o to JAK homeopaci próbują działanie leków wyjaśniać, a przede wszystkim, JAK NIE POTRAFIĄ udowodnić ich skuteczności, poza izolowanymi opiniami pacjentów, że "pomogło".
          Oczywiście pokora obowiązuje. A propos "pamięci wody", to ja nie wykluczam. Kiedyś, w dzieciństwie, czytałem takie opowiadanie SF: ziemscy astronauci spotykają inną cywilizację, porozumiewają się z nimi, i tamci proponują: "poprawimy wam elektrony". Na co ziemianie "ale są przecież takie same". Kosmici- wybuch śmiechu. Poprawili im te elektrony i ziemianie dopiero poznali co to znaczy widzieć, rozumieć, słyszeć....
          Tak, być może nasza wiedza nie dostrzega różnic między elektronami, nie dostrzega pamięci wody.
          Niemniej jednak - wydaje się (z pokorą piszę - wydaje się), że obecne metody badawcze fizyki pozwalałyby na wykrycie takich oddziaływań, które swym lekom przypisują homeopaci. To jest ta skala, do której obecne mędrca szkiełko i oko już sięga. I niczego tam nie znajduje.
          Tylko dlatego odnosimy się do homeopatii z rezerwą. Ale to jest rezerwa w obie strony. Być może za 30 czy 50 lat będziemy przepraszać.
          Chodzi tylko o to, że uważamy że na to się nie zanosi.

          • claratrueba Re: krótka historia eeeeh 22.02.11, 08:22
            > Nam chodzi o to JAK homeopaci próbują działanie leków wyjaśniać, a przede wszys
            > tkim, JAK NIE POTRAFIĄ udowodnić ich skuteczności, poza izolowanymi opiniami pa
            > cjentów, że "pomogło".
            Ci moi bohaterowie tez nie potrafili. Dlatego ten wywód. To jest troche taka sama sytuacja- coś działa (albo nie działa, ja tego nie przesądzam). Natomiast pozostali dyskutanci- tak. Czyli pozytywne doświadczenia z tymi "magicznymi środkami" należy zignorować. Dokładnie tak samo jak moich bohaterów
            . > Niemniej jednak - wydaje się (z pokorą piszę - wydaje się), że obecne metody ba
            > dawcze fizyki pozwalałyby na wykrycie takich oddziaływań, które swym lekom przy
            > pisują homeopaci. To jest ta skala, do której obecne mędrca szkiełko i oko już
            > sięga. I niczego tam nie znajduje.
            Obecne szkiełko i oko- tak. Tak jak powiekszające szkiełko współczesnych Martena nie dosięgło żadnych animalculae. Obecne szkiełko i oko nie sięga kwarków, o ich istnieniu wnioskuje na podstawie zachowania materii i modeli matematycznych. Podobnie nieweryfikowalne empirycznie jest zjawisko grawitacji czasu- podlega mu tak samo jak materia. Światło też.
            By Cię nie zanudzać, powiem tylko- nasza widza jest kałużą wobec morza naszej niewiedzy.
            Nie oznacza to radośnie oddam w ręce homeopaty, a nie lekarza. Choć oddam, kiedy lekarz będzie bezradny jak w przypadku mojej psicy. . Nie oznacza to, że medycyna powinna zaakceptować homeopatię na podst. opinii, "że działa".
            Chodzi tylko by nie mówić eeeh, ignorując efekty zjawiska, którego jeszcze się da się zrozumieć więc automatycznie robi z niego mit i city legend a z zadowolonego z kuracji homeo- oszołoma.
            • pct3 Re: krótka historia eeeeh 22.02.11, 09:59
              Czyli pozytywne doświadczenia z tymi "magicznymi środkami" należy zignorować. Dokładnie tak samo jak moich bohaterów

              Nie zignorować. Uznać za dowody poniżej klasy C wg stosowanej niegdyś klasyfikacji, czy poniżej klasy IV wg stosowanej później skali. Czyli byłoby to zalecenie klasy "E" (bo nawet nie "D") lub VI (bo nawet nie "V")- zalecenie typu "nieweryfikowalna opinia pojedynczych pacjentów poddanych działaniu substancji".
              To że istnieje większe od zera (z przybliżeniem przez kogoś tam kiedyś wyliczone) prawdopodobieństwo, że mysz przeżyje ponad dobę w pojemniku gdzie temperatura wynosi milion stopni, nie oznacza że sporo myszy przeżyje choćby chwilę w temp. tysiąca stopni.
              To że komuś ustąpiły objawy w czasowym związku z przyjmowaniem tabletki w której według danych jej wytwórcy jest mniej niż 1 cząsteczka substancji czynnej, nie znaczy że ta tabletka go uzdrowiła, ale nie znaczy też że ignorujemy ten głos!

              Podobnie nieweryfikowalne empirycznie jest zjawisko grawitacji czasu- podlega
              mu tak samo jak materia. Światło też. By Cię nie zanudzać, powiem tylko- nasza widza jest kałużą wobec morza naszej niewiedzy.


              Po pierwsze, nie zanudzasz. Interesuję się tym.
              Po drugie o kałuży wobec morza piszesz zupełnie niepotrzebnie tonem takim jakbyś mnie chciała przekonać, bo i tak nie przekonasz ;-) - otóż moim zdaniem jak już napisałem jest to raczej kropla wobec oceanu.
              Po trzecie o ile się nie mylę istnieją empiryczne możliwości udowodnienia podlegania przez światło działaniu grawitacji.
              • claratrueba Re: krótka historia eeeeh 22.02.11, 10:32
                > Po trzecie o ile się nie mylę istnieją empiryczne możliwości udowodnienia podle
                > gania przez światło działaniu grawitacji.
                Nie wszystkich naukowców przekonują. Ale przyciągania czasu nie można udowodnić empirycznie.
                Natomiast generalnie Twoje stanowisko odpowiada mojemu. Choć przykład z mysza juz nie, ale pomińmy zanim dojdziemy do paradoksu kota a fizyki kwantowej i mózgi sie nam zagotują :)
                Otóż to co mnie wkurza generalnie w podejściu do zjawisk niewyjaśnionych to nie kwestionowanie ich nieweryfikowalności ale kwestionowanie ich istnienia. Czyli nie jak Ty, w przeciwieństwie do tu obecnych, stwierdzasz, że dowód z paru świadków jest mało wiarygodny ale, że w ogóle go nie ma. To jest ta różnica.
                Czyli ciągnąc "krótką historii eeeh"- gremia medyczne odrzuciły rewelacje ww pionierów a priori. (postawa naszych dyskutantów)
                Od tamtej pory setki lub tysiące podobnych rewelacji pociąga za sobą badania, z których wiele nie daje pozytywnych rezultatów. Do wielu "napoczętych" wraca się po latach, wiele jest podstawą do dalszych odkryć. Chyba ta druga postawa przynosi postęp, nie eeeh.
                I tylko o to chodzi, by nie zamykac sie na to, czego jeszcze potrafimy pojąć.
            • kradam Re: krótka historia eeeeh 24.02.11, 11:53
              >Ci moi bohaterowie tez nie potrafili. Dlatego ten wywód
              Opisywani bohaterowie może i nie potrafili, ale z czasem udowodniono skuteczność metod opisywanych w Twoim wywodzie. Homeopatia ma podobną datę urodzenia a wobec badań naukowych cały czas się poddaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka