Dodaj do ulubionych

strajk pediatrow

IP: *.240.81.adsl.skynet.be 07.05.04, 14:51
Dzis w Belgii ogolnokrajowy strajk pediatrow. Maja dosc. Nik sie do tej
specjalnosci nie garnie, bo ciezka, a pieniadze niewielkie. W rezultacie
pediatra pracuje ok 80 godzin tygodniowo, tzn od 8 do 20 plus co trzeci dzien
dyzur. Unijne limity czasu pracy? Buhahahaha!
Obserwuj wątek
    • Gość: g@mdan Re: strajk pediatrow IP: *.tvsat364.lodz.pl 07.05.04, 14:54
      Doki! Ty nas nie denerwuj.
      Ciekawym efektu tego strajku.
      • connie1 Re: strajk pediatrow 07.05.04, 14:57
        Właśnie!
        Przeciez to norma... w naszym pieknym kraju...
        Pozdrowionka
        Conka
        • Gość: Doki Re: strajk pediatrow IP: *.240.81.adsl.skynet.be 07.05.04, 15:07
          Jesli jakies efekty beda, nie omieszkam uprzejmie doniesc.
          80 h tygodniowo mnie tez nie wydaje sie przesada. Sam tez tak pracuje. Tylko ze
          za wieksze od pediatrow pieniadze. I odizolowany od przychodnianej
          rzeczywistosci histerycznych matek.
          • vitalia Re: strajk pediatrow 07.05.04, 15:46
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Jesli jakies efekty beda, nie omieszkam uprzejmie doniesc.
            > 80 h tygodniowo mnie tez nie wydaje sie przesada. Sam tez tak pracuje. Tylko
            ze
            > za wieksze od pediatrow pieniadze. I odizolowany od przychodnianej
            > rzeczywistosci histerycznych matek.

            Histeryczne mówisz.To posłuchaj.Wysłałam dziś syna (18 lat) do lekarza już co
            prawda nie pediatry Syn ma potworny kaszel stan podgorączkowy,I furczy mu w
            oskrzelach,Ze gołym uchem słychać.A że ma zmnijszoną pojemność płuc i po
            rozedmie gdy był mały i bronchit ma to się martwię.A pani doktor przepisała
            mu ,,,Ketonal forte,,, na bóle stawowe i bolesne miesiączki jak stoi w
            ulotce....No niech ja do niej jutro polece i co się okaże ,,jeszcze jedna
            histeryczna mamuśka.Ze też mnie podkusiło wysyłać chłopaka do lekarza w
            przychodni.No ale musiał miec zwolnienie L4 .Dzień zmarnowany ,chłopak ledwo
            dycha i żeby nie przyjaciele lekarze to pewnie znów wylądował by w szpitalu z
            dusznościami....
            • Gość: Doki Re: strajk pediatrow IP: *.240.81.adsl.skynet.be 07.05.04, 15:56
              > Histeryczne mówisz.To posłuchaj.

              Na kazda mame z chorym dzieckiem przypada u pediatry przynajmniej jedna, ktora
              mogla spokojnie pojsc do lekarza domowego, albo zostac w domu.
              • vitalia Re: strajk pediatrow 07.05.04, 17:25
                Jezu, Doki oczym Ty mówisz,o jakim lekarzu domowym??Chyba myślisz o BELGII
                SWOJEJ PIĘKNEJ?,,Ja nie poszłam i dlatego właśnie przepisała chłopakowi z
                zapaleniem oskrzeli tabletki na bóle miesiączkowe.Sama powinna się taka
                lekareczka leczyć ...u psychiatry chyba.
              • vecka Kto to jest lekarz domowy i skad go wziąć? 08.05.04, 15:00
                Witam,
                powiedz mi Doki, kto to jest lekarz domowy i skąd takiego wziąć? Masz na myśli
                lekarza, który po poludniu jezdzi do obłożnie chorych, którzy nie są w stanie
                przyjść do przychodni sami? Bo nie wiem o jakim ty lekarzu domowym mówisz. To
                jest ten sam internista czy pediatra, który od rana przyjmuje w przychodni i
                żeby zamówić taką wizyte, to muisz być prawie martwy, a jak wezwiesz
                bezpodstawnie, to tak samo jak za pogotowie płacisz nawet kare.
                • Gość: Doki Re: Kto to jest lekarz domowy i skad go wziąć? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.05.04, 15:45
                  I tu w Belgii i praktycznie wszedzie w Europie i nawet w USA lekarz domowy to
                  prywatnie praktykujacy lekarz, ktory zajmuje sie leczeniem ambulatoryjnym swoich
                  pacjentow, prewencja, prowadzi historie choroby pacjenta, jest lacznikiem miedzy
                  pacjentem i specjalistami. To po prostu lekarz pierwszego kontaktu. Mamy ich tu
                  mnostwo, nawet troszke wiecej niz wszystkich specjalistow razem wzietych.
                  Lekarz domowy to osobna specjalnosc, ktora trwa 2-3 lata. Nie jest to ani
                  internista, ani pediatra. Lekarz domowy jezdzi na wizyty domowe i pelni dyzury
                  (sam badz wspolnie z kolegami) po to, by pacjent zawsze mial do kogo zadzwonic w
                  razie potrzeby.
                  Lekarz domowy bardzo ulatwia zycie specjaliscie, bo czesto wystarczy zadwonic,
                  zeby miec przeglad przebytych przez pacjenta chorob, przyjmowane leki, alergie,
                  sytuacje rodzinna i inne wazne informacje. Pacjenci cenia sobie dobrych lekarzy
                  domowych, bo wizyta u niego jest tansza niz u specjalisty, a wiele problemow
                  mozna w ten sposob rozwiazac.

                  Nie wszyscy lekarze domowi sa "dobrzy", jak w kazdej branzy. Czaszami dochodzi
                  miedzy nami do spiec (bo oni uwazaja np mnie za konkurenta, zreszta nie bez
                  podstaw). Ale dzieki lekarzom domowym i ich trudnej i, trzeba to powiedziec,
                  marnie wynagradzanej pracy u podstaw, system opieki zdrowotnej tutaj jest
                  naprawde wysokiej jakosci.

                  Sa w Polsce lekarze o specjalnosci "lekarz pierwszego kontaktu", ale jest ich
                  bardzo malo. Natomiast wystarczy otworzyc gazete, by znalezc numery tel.
                  lekarzy, ktorzy przyjada na wezwanie i zadnej kary nie trzeba placic, tylko
                  honorarium.
                  • vecka Re: Kto to jest lekarz domowy i skad go wziąć? 08.05.04, 15:56
                    hej,
                    u nas Doki to wyglada nieco inaczej. "Lekarz pierwszego kontaktu" to lekarz
                    siedzący w przychodni, czyli internista. To jest lekarz pierwszego kontaktu,
                    przynajmniej u nas.Innych lekarzy nie ma, a juz na pewno nie ma takiego który
                    oprócz internisty funcjonowałby i do domu przyjezdzał.
                    Jeśli chodzi o ogłoszenia, to owszem są, ale to są normalni lekarze, którzy
                    biorą od pacjenta jak za wizyte prywatną, a nawet więcej, bo musieli do Ciebie
                    do domu dojechać.
                    U nas jest różnica między "płacę i nie płacę", tzn. można wezwać lekarza do
                    domu z gazety, ale wtedy płacę.Lekarz z przychodni jest w ramach ubezpiecznia,
                    czyli nie płacę. U was z tego co piszesz, płaci się w obu przypadkach, tylko,
                    że u tego lekarza domowego mniej nieco. Skoro się i tak i tak płaci, to jest to
                    dobre rozwiązanie oczywiście, aby tacy lekarze domowi funkcjonowali.
                    U was stać przeciętnego pacjenta aby za taką wizytę zapłacił, u nas niestety
                    nie stać na to przeciętnego pacjenta.Skoro go nie stać, to takie coś nawet nie
                    funkcjonuje.
                    Daleko nam jeszcze do Europy.
                    • Gość: Doki Re: Kto to jest lekarz domowy i skad go wziąć? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.05.04, 17:46
                      > "Lekarz pierwszego kontaktu" to lekarz siedzący w przychodni, czyli internista.

                      Blad pierwszy: sadzanie internisty, a wiec specjalisty, ktorego wyszkolenie trwa
                      5 lat albo dluzej, na krzesle lekarza pierwszego kontaktu. To zwykle
                      marnotrawienie drogich kwalifikacji.

                      Co do placenia: rozne sa tu mozliwosci, nie zawsze jest tak, ze pacjent musi
                      placic z wlasnej kieszeni. Rozne sa tu mozliwosci i dlugo by o tym mozna.
                      Nieprawda jednak, ze w Polsce nie stac pacjenta na porade lekarza. Stac, tylko
                      ze pacjenci jeszcze nie chca przyjac do wiadomosci, ze to musi kosztowac.
                      Widzialem niedawno w TV taka wlasnie pania, ktorej nie stac- "mam 600 zl renty i
                      nie moge za to wykupic lekow", a w reku papieros! Sorry, ale dla takich ludzi
                      jestem bezlitosny.
                      Lekarze w Polsce zarabiaja malo, wiec i koszt ich pracy nie jest wielki.
                      Powiedzmy, ze pojdziesz do lekarza domowego za jakies 40-50 zl- przeciez to jest
                      do przejscia, prawda? U nas: porada u lekarza domowego to ok € 17, u
                      specjalisty, zaleznie od specjalnosci € 20-30.
                      • vecka Re: Kto to jest lekarz domowy i skad go wziąć? 08.05.04, 18:47
                        Witaj,
                        myśle Doki, ze owszem, są tacy co kasy nie mają na chleb i wolą wydać na
                        papierosa, ale mylisz się, jeżeli uważasz, że przeciętnego pcjenta stać na taki
                        wydatek. Wielu ludzi dostaje tej renty nawet nie całe 400zł, są i takie
                        przypadki. Nawet jeżeli ktoś dostaje 600 zł, to jest to tak mało, że nie ma
                        mowy, żeby płacił za wizyty prywatne.Poza tym przeważnie się na jednej wizycie
                        nie kończy.400 zł to ja płace czynszu za mieszkanie, a gdzie tu wyżywienie,
                        leki? Taki klacid kosztuje u nas 50 zł, a do tego trzeba kupic lacidofil, bo ci
                        falki wyżre, do tego trzeba kupic nystatyne albo flukonazol, bo grzyby cie
                        zjedzą, jakieś witaminy, owoce...A gdzie tu jeszcze buty?, gdzie środki
                        czystości?, ubranie?, na komitet dla dziecka do szkoły, kupić książki dziecku?
                        Sam bilet w Lodzi miesięczny kosztuje 80 zł.
                        To tak się mówi, ale serio, przy rencie 600 zł lub pensji np. lekarza po
                        studiach, która wynosi nieco ponad 1000 zł, to raczej trzeba się odwyczić od
                        chorowania, bo na leki nie ma, a co tu mówić o lekarzach prywatnych.
                        Są tacy ludzie, których stać na to, ale jest ich coraz mniej.Ogólnie
                        społeczeństwo jest coraz biedniejsze.
                        • Gość: Doki vecka, nie zaczynaj IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.05.04, 19:27
                          > Taki klacid kosztuje u nas 50 zł, a do tego trzeba kupic lacidofil, bo ci
                          > falki wyżre, do tego trzeba kupic nystatyne albo flukonazol, bo grzyby cie
                          > zjedzą, jakieś witaminy, owoce...

                          Vecka, to sa bzdury. Klacid "flakow nie wyzera", lacidofilu razem z nim jesc nie
                          ma sensu, bo i tak antybiotyk aktywne bakterie zabije, Nystatyna albo flukonazol
                          od razu z klacidem to po prostu blad, bo zadne grzyby cie nie zjedza. Nie
                          rozpowszechniaj takiej grozy. To tak przy okazji.

                          Ale wracajac do tematu. Przeciez klacid nalezy do lekow refundowanych, to raz.
                          Po drugie, do lekarza chodzi sie raz- dwa razy na miesiac, wiec taki wydatek nie
                          zabija. Podalem pelne ceny, kasa chorych zwraca z tego 75% (wdowom, inwalidom,
                          sierotom i emerytom wiecej). Czy to jest nie do przejscia?
                          • vecka Re: vecka, nie zaczynaj 08.05.04, 19:50
                            Hej,
                            clacid kosztuje okragłe 50 zł. Miewam często zapalenia ucha, wiec dobrze wiem
                            ile kosztuje.Lekarz się jeszcze pytał czy moze być taki drogi, bo nie każdego
                            stać na antybiotyk w cenie 50 zł.Lacidofl musisz kupić po kuracji
                            antybiotykowej. Nie ma znaczenia, czy po kuracji czy w trakcie, tak i tak
                            musisz te pieniądze wydać.
                            Nieważne czy to akurat klacid czy doksa.Po prostu klacid mi przyszedł do głowy
                            jako lek dosyć drogi, bo 50 zł to nie jest mało za łysy antybiotyk.
                            Generalnie po antybiotykach dostje się nakażenia grzybiczego i nie mów mi, że
                            się nie dostaje, bo ja wiem po sobie co się dostaje po 10 dniach jedzenia np.
                            doksycyliny albo dwóch tygodniach jedzenia amotaxu, zwłaszcza jak się jadło
                            antybiotyki wcześniej przez 2 lata, bo u nas lekarze antybiotyki ogólnie
                            przepisują jak witaminy.
                            Moja mama miała angine, dostała na nią antybiotyk bez zabezpieczenia
                            przeciwgrzybiczego...Potem leczyła grzybice gardła...
                            Połowa kobiet u ginekologa jest z powodu nadkażeń grzybiczych
                            poantybiotykowych.Moze u was nie wypisuje się antybiotyków jak witamin. Przejść
                            jedną kurację natybiotykową bez flukonazolu to może się jeszcze da, ale więcej
                            tego typu kuracji pod rząd bez flukonazolu nie przejdziesz, bo grzybyki cie
                            zjedzą.
                            Nie rozpowszechniam grozy Doki, tylko jeżeli juz, to chcialabym oszczędzić
                            innym leczenia grzybicy po udanej lub często nieudanej kuracji antybiotykowej.

                            Uważasz Doki, że wydatek 150 zł na miesiąc przy rencie 600 zł( a nawet i czasem
                            400 zł) to takie nic? Często bywasz w Polsce? Zrób eksperyment i spróbuj za te
                            pieniądze przeżyć godnie miesiąc, to pogadamy.
                            • Gość: Doki Re: vecka, nie zaczynaj IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.05.04, 20:08
                              A ja swoje. Ale po kolei.


                              > Lacidofl musisz kupić po kuracji
                              > antybiotykowej. Nie ma znaczenia, czy po kuracji czy w trakcie, tak i tak
                              > musisz te pieniądze wydać.

                              Nie musisz. Wlasnie w tym cala rzecz, ze swietnie mozesz sie bez niego obejsc.
                              Nie ma nawet strzepu porzadnego dowodu na skutecznosc brania probiotykow, z
                              jednym wyjatkiem: Saccharomyces boulardii na biegunke. Reszta to raczej
                              kosztowne placebo.
                              A ze klacid moze wywolac biegunke, bole brzucha, metaliczny smak w ustach i
                              utrate apetytu? Oczywiscie, ze tak, ale czy to juz koniec swiata?

                              > Miewam często zapalenia ucha

                              Nie piszesz co to jest "czesto", ale byc moze antybiotyki po prostu nie maja
                              sensu w Twoim przypadku i bardzij wskazane byloby leczenie operacyjne.

                              > Generalnie po antybiotykach dostje się nakażenia grzybiczego i nie mów mi, że
                              > się nie dostaje

                              Dostaje sie, ale po pierwsze, nie zawsze, a po drugie- to samo przechodzi i u
                              osob z normalna odpornoscia nie ma potrzeby tego leczyc. A juz na pewno nie jest
                              godnym polecenia branie flukonazolu za kazdym razem. To tylko sposob na
                              wyselekcjonowanie opornych grzybow.

                              > Moja mama miała angine, dostała na nią antybiotyk bez zabezpieczenia
                              > przeciwgrzybiczego...Potem leczyła grzybice gardła...

                              I bez sensu. Wystarczylo poczekac ze 2 miesiace. I higiena jamy ustnej.

                              > Połowa kobiet u ginekologa jest z powodu nadkażeń grzybiczych
                              > poantybiotykowych.

                              Z tego wiekszosc to kobiety, ktore zaniedbuja higiene intymna. Nie chodzi o to
                              jak czesto sie myjesz, ale czym na przyklad.

                              > Uważasz Doki, że wydatek 150 zł na miesiąc przy rencie 600 zł( a nawet i
                              czasem 400 zł) to takie nic?

                              Nie uwazam, ze to nic, ale Twoja demagogia tkwi w tym, ze to wcale niekoniecznie
                              jest az 150 zl, a po drugie dlaczego co miesiac? Co miesiac chcesz przechodzic
                              taka kuracje? Nie przesadzaj, dobrze?

                              > Zrób eksperyment i spróbuj za te pieniądze przeżyć godnie miesiąc, to pogadamy.

                              Trzeba by najpierw zdefiniowac pojecie "godnie", bo ono dla kazdego znaczy cos
                              innego. Ja wiem, ze 600 zl/mies to nedza. Ale daleki jestem od twierdzenia, ze w
                              takim razie panstwo musi koniecznie to zmienic. Nie jestem socjalista, raczej
                              wrecz przeciwnie. Ale to juz kwestia prywatnych pogladow.
                              • martini_very_bianco Re: vecka, nie zaczynaj 08.05.04, 20:30

                                > Nie musisz. Wlasnie w tym cala rzecz, ze swietnie mozesz sie bez niego obejsc.
                                Jogurt chociazby naruralny w wiekszych niz zwykle ilosciach

                                > Z tego wiekszosc to kobiety, ktore zaniedbuja higiene intymna. Nie chodzi o to
                                > jak czesto sie myjesz, ale czym na przyklad.
                                Albo za czesto:). Grzybica poantybiotykowa to czesta przypadlosc, zgadzam sie,
                                ale ja ostatnio jadlam antybiotyk w wieku 10 lat, a grzybice miewam. Moj brat
                                bral antybiotyki cale dziecinstwo i nigdy nie mial przygod z grzybami. I zuwaz,
                                ze mowi to zdeklarowana przeciwniczka antybiotyku hop siup i sceptyczka w
                                kwestii przedabrzania z antybiotykami w ogole.

                                Vecka, nie bierzesz w tym wszystkim pod uwage tego, ze lekarze lubia czasem
                                pozalecac rozne leki na wyrost. Zapewniam Cie, ze jogurt i cebula sa rownie
                                skuteczne, jak lacidofil, ale wymagaja one nieco wiecej zachodu niz przyjecie
                                okreslonej dawki. Jak napisal Doki, grzybice gardla mozna spokojnie leczyc bez
                                antybiotyku, sprawe mozna zalatwic plukankami ziolowymi (wywarem z kory debu
                                chociazby, tinktura z nagietka, za 4 zl w sklepie zielarskim)
                                • vecka Do Martini 08.05.04, 22:48
                                  Witam,
                                  to czy akurat grzyby cie wezmą czy nie czesto tez jest zależne od skłonności
                                  indywidualnych, od stanu psychicznegoitd..Znam takich co raz wezmą antybiotyk i
                                  mają ranki między palcami u nóg i zanam takich co biorą antybiotyk kilka razy i
                                  nic.

                                  ale ja ostatnio jadlam antybiotyk w wieku 10 lat, a grzybice miewam. Moj brat
                                  > bral antybiotyki cale dziecinstwo i nigdy nie mial przygod z grzybami. I
                                  zuwaz,
                                  >

                                  Moze ty jako kobieta jesteś bardziej wrażliwa, może denerwujesz się bardziej,
                                  na tle nerwowym masz np. osłabioną odpornosć i atakują cie z tego powodu
                                  grzyby.Powodów poza antybiotykami moze być wiele.

                                  W roku 2002 i 2003 wzięłam łacznie na pecherz ok. 12 antybiotyków zanim ktoś
                                  mnie od szpitala przyjął na badania. Na takie dawki cebula i jogurt raczej
                                  martini nie pomogą.Przed dłuższy czas potem ,leczyłam jeszcze jelita, bo mi
                                  sitko z nich po takim czymś zostało.
                                  NFZ nie ma kasy na badania, wiec lekarze wypisują antybiotyk za antybiotykiem,
                                  bo za to płaci pacjent i tak jest dla NFZ najtaniej, a biedny pacjent się męczy.
                                  Ok, nie będe wiecej opiywać swoich "traumatycznych przeżyć".
                                  Apropo jogurtów, to czytałam, że nie można ich jeść w czasie kuracji
                                  antybiotykowej, dopiero po, bo osłabiają wchłanianie antybiotyków.
                                  Zeby nadrobić taką dzienną dawke lacidofilu po antybiotykoterapii, to
                                  muisiałabys wypić tego jogurtu chyba wiadro dziennie.

                                  Z tego wiekszosc to kobiety, ktore zaniedbuja higiene intymna. Nie chodzi
                                  > o to
                                  > > jak czesto sie myjesz, ale czym na przyklad

                                  Na forum "zdrwie kobiety" jest masa kobiet skarżących się na grzybice. Są to
                                  kobiety, ktore na pewno wiedzą czym sie myć i nie są brudasami.Ty też przecież
                                  brudasem nie jesteś, wiesz czym się myć, a jednak cie to od czasu do czasu
                                  dopada.

                                  I jeszcze jedno, lacidofil to nie antybiotyk. Zapewniam Cie, ze nie narobi ci
                                  szkody w organizmie i że mimo wszytko chyba cie taniej wyjdzie niz te kuracje
                                  jogurtami, bo serio, musiałabys ich bardzo duzo pić żeby nadrobić straty.
                                  Mówię tutaj o okresie po antybiotykoterapii, bo tak w codziennej diecie jak
                                  najbardziej.

                                  Zastanawiałaś sie jeszcze martini czy przypadkiem mleko nie jest u Ciebie
                                  sprwcą tych wpadek z grzybicą? Mozesz go nie tolerować, nie wiedząc o tym i
                                  jedząc tak te jogurty namiętnie wyrządzać sobie niechcąco krzywde.
                                  Skoro antybiotyków tak dawno nie jadłaś, to muisz być odporna na infekcje, więc
                                  dziwne, ze nie jesteś odporna na grzyby? Może to mleko i te jogurty są u Ciebie
                                  akurat temu winne?


                              • vecka Na czym polega opracja ucha? 08.05.04, 23:02
                                Wracam do zapalenia ucha. Do 15 roku zycia kilka razy na rok i derny w uszach.
                                Potem przerzuciło się na migdałki, no ale od tego uszy tak samo szły, wiec
                                znowu to samo co za młodu. O operacji nikt mi nigdy nie wspomniał. Wycięłi po
                                dwóch latach angin migdałki(byłam już dorosła)- były już "trupy" jak to chirurg
                                określił.Z uszami nadal problemy.
                                Antybiotyki Doki w miom przypadku na pewno senu nie mają...Od dziecka ropa się
                                lała, ale nigdy nie wyhodowali zadnej bakterii, a robiłam posiewy od małego, w
                                odpowiednich odstępach po zakonczeniu antybiotyku.
                                To, ze antybiotyki w moim przypadku nie sa na miejscu, doszli lekarze rok temu,
                                gdy mnie po 1,5 rocznej męce z pecherzem wreszczie przyjeto do szpitala i
                                okzało się, ze nie ma kamieni, regluksu, uchyłków itd..., żadnych bakterii,
                                zadnych chlamydii, zadnej grużlicy, żadnych grzybów, a lekocytów po 50 w polu
                                widzenia. Wysłali mnie do alergologa. Szkodza, że o 20 lat za pózno, no ale u
                                laregologa zaczeły się następne schody.
                                Od roku antybiotyku żadengo nie brałam, bo wiem, ze to nie ma sensu. Poszłam na
                                akupunkture, pomogło względnie.

                                Powiedz mi Doki?, na czym taka operacja polega i kiedy się ja przeprowadza?

                                • Gość: Doki Re: Na czym polega opracja ucha? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.05.04, 23:06
                                  Ale najpierw postawmy diagnoze. Roznie mozna operowac. Mozna wydrazyc wyrostek
                                  sutkowaty, mozna calkowicie "przemeblowac" ucho srodkowe, wstawic nowe kosteczki
                                  sluchowe i blone bebenkowa. Mozliwosci sa, a rzecza specjalisty jest wybrac te
                                  wlasciwa.
                                  • vecka Re: Na czym polega opracja ucha? 08.05.04, 23:24
                                    Ale Doki, czy te operacje sie stosuje w czestych zapaleniach ucha? Dodam , ze
                                    mam błędnik do kitu po gentamycynie i szumy i piski w uszach.Na to raczej
                                    ratunku nie ma, a na te zapalenia? Czemu nikt mi nigdy nic nie powiedzial? Od 3
                                    roku zycia chodze do laryngologa i ciagle tylko te antybiotyki.
                                    No rozumiem, ze na odległość to nic nie wymyslisz.
                                    • Gość: Doki Re: Na czym polega opracja ucha? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 09.05.04, 07:11
                                      vecka napisała:

                                      > Ale Doki, czy te operacje sie stosuje w czestych zapaleniach ucha?

                                      Jednym ze wskazan jest przewlekle zapalenie ucha i tak sobie mysle, ze Ty moze
                                      nie tyle masz czeste zapalenia, ale caly czas masz przewlekle zapalenie z
                                      zaostrzeniami, nigdy nie doleczone, bo bez noza i wiertla juz sie nie da.
                • Gość: PR Re: Kto to jest lekarz domowy i skad go wziąć? IP: *.wroclaw.czk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 01:35
                  JAK PRACUJE W PR -16 LAT TO NIE SŁYSZAŁAM ABY KTOŚ ZAPŁACIŁ ZA POGOTOWIE ,CHYBA
                  ŻE NIE MA UBEZPIECZENIA
            • connie1 Re: strajk pediatrow 07.05.04, 17:50
              No i własnie..
              Ketonal (ketoprofen) nie jest tylko lekiem na bolesne miesiaczki , jest to lek
              z grupy niestetydowych p/zapalnych..
              Możliwe ,że dostał go p/ gorączkowo (choć nie jest to lek "pierwszorzutowy",
              możliwe ,że jako lek p/bolowy (może jest komponenta bolu opłucnoweg o jako
              zapalenie opłucnej), a może po prostu na bol mięśniowo-stawowy przy kaszlu.
              Niekoniecznie lekarka widziała miesiączkę u Twojego syna...
              Lekarze z przychodni tez się z księżyca nie biora i naprawde w wiekszości
              przypadków nie chcą robic na złość choremu..
              • vitalia Re: strajk pediatrow 07.05.04, 18:22
                Connie..Ja wszystko rozumie ,,ale on się leczy od dziecka na bronchit napady
                duszności i nawracające zapalenie oskrzeli,,zapalenia płuc i takie tam inne
                dolegliwości ,ale oprócz tego nic innego mu nie podała ,a czuję że to się
                skończy szpitalem i zastrzykiem rozkurczowym ,bo już ma ,,krótki oddech.
    • connie1 Re: strajk pediatrow 07.05.04, 18:28
      A to juz zastanawiające..
      Ale nijak się mam do strajku pediatrów..
      Do u nas lepszy doktor( czyli taki co ma więcej pacjentów ) jest po prostu
      bardziej zmęczony..)
      Jesli to jest zapalenie oskrzeli -to dalabym antybiotyk , coś p/kaszlowego
      (jeli suchy) , wyksztuśnego (jesli mokry) , aspirynę (chyba ,że uczulony nie
      daj boże) i łóżeczko.
      Czy syn bierze b2-mimetyki?
      • vitalia Re: strajk pediatrow 07.05.04, 18:54
        Podałam mu na razie ,,duomox bo miałam w domu i drosetux... że uczulony,,po
        aspirynie??? z kibelka nie wychodzi i brzuch go boli,pozatym ma ciągle odruch
        wymiotny.Jeszcze nie bierze b2 a podać??
        • connie1 Re: strajk pediatrow 07.05.04, 18:57
          Nie , nie teraz te objawy z uczulenia, tylko istnieja osoby ( z tzw. astmą
          aspitynową).Rozumiem ,że ma infekcję żołądkowo-grypowa..
          Ja bym go połozyła do łóżka, dała dużo płynów , lekką dietę, a jesli nie będzie
          wyrażnej poprawy do jutra pokazałabym go jego lekarzowi.
          Wymiotował przed podaniem Duomoxu?
          • vitalia Re: strajk pediatrow 07.05.04, 19:28
            Leży biedak i sapie ,podaję płyny,ale chafta...To chyba potym duomoxie.On w
            ogóle antybiotyków nie trawi.Czekam na kolegę,jest co prawda kardiologiem ale
            zna syna od dziecka i coś zaradzi.O jedzeniu nawet mowy nie ma.A teraz jeszcze
            mała piszczy że gardło ją boli ...chyba zwariuję dzisiaj...
            • Gość: poz Wracając do meritum IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.05.04, 13:09
              W Polsce istnieje specjalizacja lekarza rodzinnego (jak każda inna),
              rezydentura trwa co najmniej 3 lata i kończy się egzaminem (a właściwie serią
              egzaminów- od pediatrii, poprzez internę, na ginekologii i małej chirurgii
              skończywszy) specjalizacyjnym, dającym tytuł specjalisty medycyny rodzinnej. Ta
              specjalizacja nie ma nic wspólnego z "internistą na rejonie", choć właśnie
              przygotowuje do pracy w podstawowej opiece zdrowotnej (właśnie jako lekarz
              pierwszego kontaktu). W Polsce panuje kult specjalistów, więc najczęściej
              lekarze poz są spychani (przez pacjentów!) do roli wypisywacza skierowań do
              specjalisty, choć są dobrze przygotowani do sprawowania opieki nad pacjentami
              takimi, jak Twój syn. Znam sporo dobrych przychodni medycyny rodzinnej, choć o
              nie łatwiej na prowincji, niż w dużych miastach. Jeśli nie odpowiada Ci sposób
              sprawowania opieki przez Twojego lekarza poz, możesz go zmienić.
              Internista "na rejonie" to nieporozumienie, bo, po pierwsze, jest specjalistą o
              innych kompetencjach (ma sprawować opiekę stricte specjalistyczną, a nie leczyć
              przeziębienia), a po drugie- nie jest przygotowany do leczenia dzieci,
              wykonywania drobnych zabiegów chirurgicznych, itd.
              Specjalizacja medycyna rodzinna istnieje w Polsce od bodajże 1996-97 roku i co
              roku kilkudziesięciu-kilkuset (?- nie znam danych) specjalistów z tej dziedziny
              nam przybywa.
              • Gość: poz Re: Wracając do meritum IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.05.04, 13:24
                Tak pokrótce wymienię, co może (i portrafi) zrobićblekarz rodzinny - w Polsce
                (nie w Belgii, nie we Francji czyw Szwecji: takie są kompetencje polskiego
                lekarza rodzinnego; a czy to robi - to już inna sprawa; polityka NFZ raczej
                zniechęca do takiej działalności, niż zachęca, ale to inna sprawa):
                1.opieka nad noworodkiem; wizyta patronażowa;
                2.opieka nad ciężarną; prowadzenie ciąży niepowikłanej, niskiego ryzyka;
                3.opieka nad małymi dziećmi, lekarz rodzinny potrafi zajrzeć do ucha,
                zdiagnozować np. zapalenie ucha środkowego;
                4. potrafi zmierzyć ciśnienie śródgałkowe;
                5.badanie ginekologiczne "okresowe" z pobraniem materiału do badania
                cytologicznego;
                6.zaopatrzenie chirurgiczne małej rany, wyciecie małego guzka ze skóry,
                7. opieka nad osobami chorymi na cukrzycę typu 2;
                8.opieka paliatywna, terminalna.
                9. niektórzy wykonują gastroskopię, ew. rektoskopię.
                10. oraz wiele, wiele innych rzeczy, obejmujących problematykę w ramach poz;

                I to dotyczy polskich lekarzy.
    • vitalia Re: strajk pediatrow 10.05.04, 13:55
      Chociaż nie często korzystam z usług lekarz w ogóle to faktycznie dobrym
      rozwiązaniem będzie na wszelki wypadek zainteresować sie lekarzem rodzinnym.Do
      tej pory właściwie się tym nie interesowałam ,bo dzieci leczyłam tylko
      prywatnie i faktycznie u specjalistów.bo tego wymagały ich schorzenia.Alę
      dzięki za informację bo w tej kwestii byłam faktycznie nie oświecona...
    • Gość: g@mdan Re: strajk pediatrow IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 20:21
      Doki, jutro mija tydzień od strajku pediatrów. Są jakieś efekty?
      • Gość: Doki Re: strajk pediatrow: efekty? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 11.05.04, 20:38
        ZERO EFEKTOW. Na lokalnym portalu lekarskim www.medimedianet.be jest
        petycja, ktora podpisalo online... 16 kolegow. W mediach cisza. Oficjalne
        czynniki milcza. Pediatrzy zostali, delikatnie mowiac, olani. :-(
        • Gość: Doki Re: strajk pediatrow: efekty? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 11.05.04, 23:57
          Z ostatniej chwili: minister obiecal pomyslec. Na razie zamierza zamknac czesc
          oddzialow pediatrycznych.
          • vitalia Re: strajk pediatrow: efekty? 12.05.04, 00:04
            hehehehe ,,,obiecał pomyśleć dobre naprawde dobre,,
            • Gość: Doki Re: strajk pediatrow: efekty? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 12.05.04, 00:38
              vitalia napisała:

              > hehehehe ,,,obiecał pomyśleć dobre naprawde dobre,,

              Jak to mowia w hameryce, "don't hold your breath just yet"
              Minister jest Walonem i w dodatku socjalista, wiec niewykluczone, ze myslenie to
              dla niego zupelna nowosc.
              • vitalia Re: strajk pediatrow: efekty? 12.05.04, 01:26
                Doki to mi nastrój poprawiłeś,ja już myślałam ,że tylko nasi ministrowie mają
                za mało ...tego nowiesz białego w środku w czaszce.No ale nie długo wybory u
                nas ..to już te resztki całkiem im wyparują.I co potem .Az strach pomyśleć ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka