pct3
23.08.11, 09:36
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,10156718,Ambulatorium_czy_pogotowie__A_moze_nikt_.html
No bo niestety w tym przypadku mam rację.
Cały problem wynika z pozornego (choć niby formalnego) istnienia wizyt domowych.
Lekarze POZ/NPL mają całą merytoryczną i logiczną rację za sobą odmawiając takich wyjazdów bo są one zagrożeniem dla pacjentów (co do bólu logicznie wynika z tego iż fakt istnienia wizyty implikuje -choćby nie wiem jak to kwestionować - to że lekarz nie wysyła z każdej wizyty pacjenta do SOR, podczas gdy o ile wezwanie jest zasadne, to tak właśnie powinno się ZAWSZE zakończyć). Lekarz POZ/NPL jest na ogół bardziej logiczny od lekarza ratownictwa (przetestowane latami pracy w POZ, NPL, SOR/IP i ratownictwie) - więc a priori broni się przed działaniami nielogicznymi. Niemniej jednak, ratownictwo (co ostatnio wyraźnie się nasila) za punkt honoru postawiło sobie spędzanie czasu na bazie w gotowości redukując wyjazdy do mniej niż minimum.
Efekt: rację ma lekarz NPL/POZ, ale zagrożony jest pacjent.
Rozwiązanie? Ależ najprostsze. Likwidacja wizyt domowych. Wtedy pacjent który z powodu niemożności dotarcia do lekarza wezwie pomoc, trafi na SOR. Gdzie jego miejsce!!!!!