Dodaj do ulubionych

Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom?

11.03.02, 20:06
ostatnio sporo pisze sie i mowi o ministrze zdrowia Mariuszu Łapinskim. ciezko
wyrobic sobie zdanie,nie wiem, czy on jest takim dobrym reformatorem a czepiaja
sie go ci, ktorzy go nie rozumieja? a moze jest tak, ze on ma stolek ale nie ma
racji. czy on wie lepiej od innych lekarzy jakie leki powinny byc refundowane a
jakie nie? czy zlikwidowanie kas chorych jest panaceum na nasze bolaczki? a
placenie lekarzom od godzin spedzonych w pracy a nie od pacjenta? co jest dobre
a co zle?
a proba ponownego centralizowania zarzadzania systemem zdrowia? nie jestem
menadzerem, ale nie wyobrazam sobie jak moze sprawnie funkcjonowac sluzba
zdrowia w prawie 40 milionowym krju, kiedy rzadzi nia jeden czlowiek...
jak to jest? bo sie pogubilam.
Obserwuj wątek
    • Gość: jacek84 Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 212.160.238.* 11.03.02, 20:29
      A przypominasz sobie innego "fachowca" - niejakiego Buzka, który przed reformą
      zdrowia opowiadał w TV jaki to będziemy mieli "raj" po reformie służby zdrowia.
      Bez kolejek do specjalisty, wszystko otwarte dla pacjenta.
      Ten oszołomon (nb. profesor) znający się na służbie zdrowia jak żaba na
      kompasie, doprowadził Polskę do kompletnej ruiny. Teraz ministrowi zdrowia
      pozostał OSTATNI ETAP : narodowa eutanazja. ! I to własnie się zaczyna
      robić. Powinnaś się domyślić, że oszołomów jest więcej niż jeden Buzek.
      Tylko, że my za debili sromotnie zapłacimy, niektórzy nawet śmiercia, bo
      zabraknie im pieniędzy na leki. Prawda jest tragiczna.
      • Gość: Joanna Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 20.03.02, 22:20
        oszołomów jest więcej niż jeden Buzek.
        > Tylko, że my za debili sromotnie zapłacimy, niektórzy nawet śmiercia, bo
        > zabraknie im pieniędzy na leki. Prawda jest tragiczna.

        Trafne stwierdzenie. To okropne przepisywac lek stosownie do kieszeni pacjenta.
        Pewnie w niektorzy lekarze, stoja w sytuacji kiedy od tego zalezy zycie ich
        pacjenta...
    • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.ipt.aol.com 11.03.02, 21:17
      > a proba ponownego centralizowania zarzadzania systemem zdrowia? nie jestem
      > menadzerem, ale nie wyobrazam sobie jak moze sprawnie funkcjonowac sluzba
      > zdrowia w prawie 40 milionowym krju, kiedy rzadzi nia jeden czlowiek...
      > jak to jest? bo sie pogubilam.

      W kraju, ktory ma sluzbe zdrowia (USA) nie ma ministra zdrowia. Congres ustala
      ogolne zasady funkcjonowania firm ubezpieczeniowych, poszczegolne stany ustalaja
      zasady przyznawania licencji zawodowych, izby lekarskie nadzoruja etyke i
      fachowosc lekarzy, w razie problemow sprawy trafiaja do sadow - system dziala
      calkiem niezle, kosztowna administracja rzadowa jest po prostu nie potrzebna. Dla
      mnie pytanie jakim czlowiekiem jest Lapinski jest proste - jest on czlowiekiem
      zbytecznym!!!

      Pytaniem jest czy Polacy chca takiego systemu? Jezeli tak to zadanie to nie
      powinno spoczywac na ministrze zdrowia - kto podejmie sie programu zlikwidowania
      swojej cieplej posady? Raz stworzona administracja, bedzie dazyla do przedluzenia
      swojej egzystencji niezaleznie czy potrzeby spoleczenstwa uzasadniaja jej
      istnienie.

      • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol 15.03.02, 19:33
        Dla
        > mnie pytanie jakim czlowiekiem jest Lapinski jest proste - jest on czlowiekiem
        > zbytecznym!!!
        odnosze podobne wrazenie:))) telega... miales moze mozliwosc czytac w gazecie...
        jakies 3 tygodnie temu w sobotnim wydaniu duzy tekst o Łapinskim? niezly... po
        tym tekscie trudno miec dobre zdanie o ministrze. z drugiej strony tekjst byl
        napisany jednostronnie.
        • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol 15.03.02, 21:16
          przepraszam Telega... nie wiem jak sie to stalo, ze napisalam Twojego nicka
          mala literka... przepraszam:)))
          • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: *.ipt.aol.com 16.03.02, 00:29
            maretina napisał(a):

            > przepraszam Telega... nie wiem jak sie to stalo, ze napisalam Twojego nicka
            > mala literka... przepraszam:)))

            Nie patrz na to nie jestem ciotka, ktora bedzie poprawiac Twoja ortografie.
            Jestem zainteresowany Twoimi ideami.

        • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: *.ipt.aol.com 16.03.02, 00:27
          > jakies 3 tygodnie temu w sobotnim wydaniu duzy tekst o Łapinskim? niezly... po
          > tym tekscie trudno miec dobre zdanie o ministrze. z drugiej strony tekjst byl
          > napisany jednostronnie.

          Zupelnie szczerze, nie czytalem tekstu o Lapinskim. Prawde mowiac nawet jezeli
          gazeta sie myli i minister jest z gruntu wartosciowym i uczciwym czlowiekiem, nie
          zmienilbym mojego stwierdzenia. Minister zdrowia jest osoba zbedna!

          Jezeli sluzba zdrowia zostanie sprywatyzowana, ministerstwo zdrowia straci racje
          bytu. Ubespieczenia i lekarze potrzebuja ogolnych zasad postepowania, reszta moze
          sie regulowac sama wedle zasad rynku. Medycyna stanie sie usluga jak powiedzmy
          obsluga sieci komputerowych - wymagajaca specjalistycznej wiedzy, ale nie
          osobnego ministrswa.

          Problem jest w tym, ze spodziewanie sie po ministrze (mawet najlepszym), ze
          doprowadzi do samozaglady swojego resortu jest naiwnoscia. Raz powstala
          administracja bedzie zawsze dazyla do przedluzenia swojengo zycia nawej jezeli
          jej rola juz dawno sie skonczyla.

          • Gość: VAN Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: *.vancouver35.dialup.canada.psi.net 16.03.02, 08:16
            Do Telega
            Bardzo rozsadnie i krotko napisales jak operuje system medyczny w Stanach. Ze swojej strony chcialbym tylko
            dodac, ze systen ten siega daleko za medycyne.Praktycznie wszystko tu jest ubezpieczone. Producenci
            ubezpieczaja firmy i wyroby firm. Lekarze i inzynierowie ubezpieczaja sie od mozliwych bledow.Zadaniem firmy
            ubezpieczeniowej jest sprawdzenie, czy wyrob jest odpowiednio testowany, a firma zabezpieczina przed
            wlamaniem. Masz wpadke, a twoje ubezpieczenie rosnie. Masz druga wpadke, i zaczynasz placic majatek za
            ubezpieczenie. Masz trzecia wpadke, a firma odmowi ci ubezpieczenia. Zostaje ci w tym momencie tylko
            zamkniecie firmy albo praktyki lekarskiej. Poszkodowani (dotyczy to rowniez pacjentow) dochodza swoich
            roszczen sadownie nie od panstwa czy producenta, tylko od firmy ubezpieczeniowej. Firmy ubezpieczeniowe
            oplacaja tez najczesciej bieglych sadowych.
            Jak latwo zauwazyc firmy ubezpieczeniowe zaprowadzaja lad w panstwie. Robotnik dlatego uklada rowno
            posadzke, ze ktos moze sie podknac i sadzic o zlamana noge (Niektorzy potrafia potknac sie umyslnie, jak widza
            partacka robote, ale umyslnego potkniecia nie mozna latwo udowodnic broniac sie przed sadem, wiec lepiej
            zrobic robote dobrze). Ofiary poparzenia radiacyjnego w Bialymstoku w normalnym kraju wystepowalyby o
            odszkodowanie przeciwko bogatej firmie ubezpieczeniowej a nie przeciwko rzadowej klinice.
            Moze warto przyjzec sie blizej systemowi rzadzacemu w niektorych bogatych panstwach.
            Niestety, wielu biurokratow straciloby wtedy stolk, a kiedy w gre wchodzaprawdziwe pieniadze, przestaje sie
            oplacac popieranie niewykwalifikowanego kumpla..
          • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol 17.03.02, 12:34
            a od czego zaczac prywatyzacje sluzby zdrowia? i czy w prywatnej opiece
            medycznej najbiedniesi nie zostana pozbawieni mozliwosci leczenia?
            • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: *.ipt.aol.com 17.03.02, 22:43
              maretina napisał(a):

              > a od czego zaczac prywatyzacje sluzby zdrowia? i czy w prywatnej opiece
              > medycznej najbiedniesi nie zostana pozbawieni mozliwosci leczenia?

              Mysle, ze dobrym poczatkiem byloby zlikwidowanie obecnego podatku na sluzbe
              zdrowia. Po czym moznaby wprowadzic prywatne ubespieczenia, ktore moglyby byc
              pokrywane prywatnie przez pacjentow lub grupowo przez pracodawcow. Nalezaloby
              sprywatyzowac placowki ochrony zdrowia i umozliwic wolna konkurecje firm
              ubespieczeniowych i placowek zdrowotnych.

              Oczywiscie okaze sie, ze czesc ludzi nie bedzie stac na zakup ubespieczenia.
              Dlatego pomoc spoleczna powinna dofinansowywac podstawowe ubespieczenie dla osob
              o niskich dochodach, lub bezrobotnych. W systemie tym pomoc dla ubogich nie jest
              wymuszana na placowkach sluzby zdrowia, a spoczywa na barkach wszystkich
              obywateli.
              • Gość: VAN Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: *.vancouver35.dialup.canada.psi.net 18.03.02, 03:53
                Nalezy tu tylko dodac, ze prywatne firmy ubezpieczeniowe oferuja zwykle ubezpieczenia o roznych
                standardach i roznej wysokosci skladki ubezpieczeniowej. Tak ze nie kazdy bedzie traktowany tak samo w
                przypadku koniecznosci skorzystania z uslugi medycznej. Niestety zawsze beda ci lepsi i gorsi.
                • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol 18.03.02, 16:08
                  ok, rozumiem. tylko boje sie by ktos nie umarl, bo nie wezmie go do szpitala
                  karetka, jesli ten czlowiek bedzie bez pracy i bez takiej polisy. co z takimi
                  ludzmi? nie chodzi mi tu o to, ze jedni beda mieli wysoki standart leczenia a
                  inni nie, bo rownosc w swiadczeniach to mit. chce miec tylko pewnosc, ze np.
                  zawalowiec bez ubezpieczenia nie pozostawiony na ulicy....
                  pozdrawiam
                  • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: 141.106.192.* 18.03.02, 19:02
                    maretina napisał(a):

                    > ok, rozumiem. tylko boje sie by ktos nie umarl, bo nie wezmie go do szpitala
                    > karetka, jesli ten czlowiek bedzie bez pracy i bez takiej polisy. co z takimi
                    > ludzmi? nie chodzi mi tu o to, ze jedni beda mieli wysoki standart leczenia a
                    > inni nie, bo rownosc w swiadczeniach to mit. chce miec tylko pewnosc, ze np.
                    > zawalowiec bez ubezpieczenia nie pozostawiony na ulicy....
                    > pozdrawiam

                    Nie znam szczegolow w innych krajach ale w USA sa zabespieczenia przed tego typu
                    problemami. W naglych przypadkach (sa w miare scisle definicje co stanowi nagly
                    przypadek) szpital prowadzacy izbe przyjec nie moze odmowic zbadania pacjenta i
                    zastosowania leczenia, ktore jest niezbedne do opanowania naglych objawow.

                    Pacjent dostaje pozniej rachunek, ale ma mozliwosc negocjowania wysokosci i
                    sposobu zaplaty.

                    Nagle przypadki, nie sa wiec problemem, co najwyzej podnosza cene uslug w izbach
                    przyjec. Nieco wiekszym problemem sa przewlekle choroby, gdzie ludzie
                    nieubezpieczeni zwlekaja z badaniami profilaktycznymi i leczeniem. Jest to wtedy
                    problem wyborow jakie ludzie robia w swoim, zyciu - a prawo do wolnego wyboru
                    wlasnej glupoty jest swiete w tym kraju.
                    • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol 18.03.02, 19:18
                      zgoda Telega, ale w USA jest wysokorozwinieta profilaktyka, w polsce niestety
                      nie. wystarczy popatrzec na dane onkologiczne... niestety idziemy do lekarza
                      dopiero wtedy, kiedy medycyna nie zawsze juz moze pomoc. malo kobiet w polsce
                      regularnie robi mammografie, malo facetow po 50 bada prostate... itd...
                      • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: 141.106.192.* 18.03.02, 19:46
                        maretina napisał(a):

                        > zgoda Telega, ale w USA jest wysokorozwinieta profilaktyka, w polsce niestety
                        > nie. wystarczy popatrzec na dane onkologiczne... niestety idziemy do lekarza
                        > dopiero wtedy, kiedy medycyna nie zawsze juz moze pomoc. malo kobiet w polsce
                        > regularnie robi mammografie, malo facetow po 50 bada prostate... itd...

                        No dobrze, ale czy jest to zwiazane z systemem ubespieczen, czy nizkim poziomem
                        edukacji zdrowotnej?

                        System profilaktyki jest na niezlym poziomie (chociaz moglbym sie spierac czy
                        Europa Zachodnia nie jest lepsza), niemniej jednak nikt nie jest w stanie zmusic
                        do mammogramu czy badania prostaty osoby, ktora tego nie chce. Jedyna rzecza jaka
                        mozna zrobic jest propagowac informacje wsrod ludzi - co w rownym stopniu jest
                        zadaniem lekarzy jak i dziennikarzy.

                        Jedynym przypadkiem gdzie system ubespieczen wchodzi w rachube, jest pacjent,
                        ktory rozumie wartosc badan profilaktycznych, jednak nie jest w stanie za nie
                        zaplacic. Na ogol jednak ludzie (przynajmniej w USA), ktorzy nie rozumieja
                        profilaktyki to Ci sami, ktorzy nie rozumieja wartosci ubespieczenia - czesto
                        rowniez nie rozumieja wartosci pracy.
                        • Gość: VAN Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: *.vancouver32.dialup.canada.psi.net 19.03.02, 05:47
                          Praktycznie rozny poziom ubezpieczen moze dzialac tez w ten sposob, ze za podobne zabiegi czy operacje
                          rozne firmy oferuja rozne stawk wynagrodzenia. Konsekwencje tego sa takie, ze np. jeden pacjent idzie
                          natychmiast na stol operacyjny, a drugiego probuja "reperowac" lekami, bo operacja sie nie oplaca.
                          Zycze wszystkim dobrego zdrowia.
                          • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszol IP: 141.106.192.* 19.03.02, 14:43
                            Gość portalu: VAN napisał(a):

                            > Praktycznie rozny poziom ubezpieczen moze dzialac tez w ten sposob, ze za podob
                            > ne zabiegi czy operacje
                            > rozne firmy oferuja rozne stawk wynagrodzenia. Konsekwencje tego sa takie, ze
                            > np. jeden pacjent idzie
                            > natychmiast na stol operacyjny, a drugiego probuja "reperowac" lekami, bo opera
                            > cja sie nie oplaca.
                            > Zycze wszystkim dobrego zdrowia.


                            Tego typu sytuacje rzadko sie zdarzaja, z tego powodu, ze firmy ubespieczeniowe
                            podpisuja kontrakty z lekarzami po czym jest to odpowiedzialnoscia lekarza by
                            wlasciwie leczyc pacjenta. Wiec firma ubespieczeniowa, ktora gorzej placi bedzie
                            miala mniej lekarzy do wyboru, na ogol mniej doswiadczonych, ale leczenie, ktore
                            jest niezbedne nie bedzie ograniczone, gdyz lekarz naraza sie na ryzyko
                            odpowiedzialnosci cywilnej.

                            Poza tym pacjent wybierajac ubespieczenie moze wiedziec o jakosci uslug ZANIM
                            podpisze kontrakt - (tak samo jak powiedzmy z jakoscia samochodow - kupujesz
                            malego fiata - sam jestes sobie winien).
    • draconessa Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 13.03.02, 16:14
      Łapiński jest po prostu fantastą, który żje w świecie własnych urojeń.
      Generalnie zresztą prowadzi politykę taką, jak reszta rządu, czyli powrotu do
      PRL - centralizacja, klektywizacja, odgórne sterowanie. Strach pomyśleć , co
      jeszcze będzie. Ja tylko czekam , aby wprowadził kartki na paski do oznaczania
      poziomu glukozy we krwi - na razie usiłuje podnieść cenę płaconą przez chorych,
      bo oni bezczelnie za dużo testów sobie robią!!! Pan minister jest ,
      niestety,tylko administratorem, który chyba zapomniał, jak wygląda praktyka
      lekarska i jakie są prawdziwe potrzeby służby zdrowia , za którą odpowiada.
      Fundusze w miejsce kas chorych na pewno nie usuną problemów a raczej pogłębią
      chaos - jest to po prostu powoływanie nowej, kompletnie niewydolnej struktury w
      miejsce poprzedniej, która też się nie sprawdziła. Ale za to będą nowe stołki
      do obsadzenia dla znajomych...
      A zarządzanie centralne??? Pan minister nie czytał lektur szkolnych.
      W "Faraonie" młody Ramzes usiłował osobiście doglądać spraw całego Dolnego
      Egiptu. Dla niego skończyło się to bólem głowy ( i wezwaniem kapłanów do
      pomocy) Dla pana Łapińskiego i dla nas jako społeczeństwa koniec jego
      eksperymentów może być gorszy.
    • Gość: MK Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.l / 10.1.118.* 16.03.02, 07:29
      maretina napisał(a):

      > ostatnio sporo pisze sie i mowi o ministrze zdrowia Mariuszu Łapinskim. Ciezko
      > wyrobic sobie zdanie. Czy on wie lepiej od innych lekarzy jakie leki powinny
      > byc refundowane a jakie nie?

      Nie wiem jak to pan Minister obliczył, że chorzy na cukrzycę typu II potrzebują
      jedno opakowanie pasków do samokontroli poziomu cukru w krwi na 2-3 miesiące.
      Przecież opakowanie zawiera 50 sztuk tych pasków. Jeśli chory zużywałby tylko 1
      pasek dziennie to skończą się mu po 1,5 miesiąca. Czy Pan Minister zna sposób
      ich wielokrotnego użycia lub wie jak je dzielić na dwoje, może czworo? Jak taki
      człowiek z tak słabymi zdolnościami matematycznymi, nie mówiąc lekarskimi może
      decydować o naszym zdrowiu? Dziwię się, że w tej kwestii nie wypowiada się
      żaden diabetolog. Pół paska na dzień. To jest sposób na tumanienie ludzi.

      • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 16:13
        Kilka uwag do dyskusji:
        System jaki istnieje w USA nie nadaje sie jako wzor dla Polski.

        W nastepnych postach dam kilkanascie przykladow,problemow.

        Na poczatek: oczywiscie istnieje w USA Minister Zdrowia ; ma nawet taka sama
        nazwe - Secretary of Health.Budzet tej instytucji jest wiekszy niz wszystkie
        wydatki calej Europy lacznie z Rosja na zbrojenia i programy kosmiczne.W stanie
        Texas wydatki na opieke zdrowotna nad tylko biednymi sa wieksze niz wydatki
        calej sluzby zdrowia w Polsce.
        Minister Zdrowia administruje takie programy jak Medicare(dla ludzi powyzej 65
        roku czyli emerytow),niewydolnosc i przeszczep nerek,Medicaid- dla biednych i
        glupich oraz niedoleznych,Center for Disease Control i setki innych.Wszyscy
        lekarze zaleza od ministra zdrowia,ma on/ona wielki wplyw na ich pensje.

        • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 16:23
          Organizacja w USA zajmujaca sie leczeniem/swiadczeniem uslug dla ludnosci a
          najbardziej przypominajaca (organizacyjnie) to co jest w Polsce jest Veterans
          Hospitals.Czyli Szpitale dla weteranow(kazdy zna tych panow,unich co niedzieli
          jest zabawy wieli(: just kidding).Weteranem jest kazdy kto sluzyl w silach
          zbrojnych usa i zostal honorowo zwolniony(bo istnieja niehonorowi).Jest
          minister do spraw weteranow i czesc jego dzielki to Sluzba zdrowia
          wteranow.Wchodza szpitale i przychodnie.Wszystko za darmo.I leki i operacje i
          miesieczne pobyty w szpitalu.Nikt kto moze tam sie nie leczy.Dlugie
          kolejki,stare brudne przychodnie.Place lekarzy niskie,duza ilosc felczerow.W
          szpiutalach studenci medycyny maja zajecia,stazysci ucza sie leczyc i operowac.
          • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 18.03.02, 19:18
            Gość portalu: feran napisał(a):

            > Organizacja w USA zajmujaca sie leczeniem/swiadczeniem uslug dla ludnosci a
            > najbardziej przypominajaca (organizacyjnie) to co jest w Polsce jest Veterans
            > Hospitals.Czyli Szpitale dla weteranow(kazdy zna tych panow,unich co niedzieli
            > jest zabawy wieli(: just kidding).Weteranem jest kazdy kto sluzyl w silach
            > zbrojnych usa i zostal honorowo zwolniony(bo istnieja niehonorowi).Jest
            > minister do spraw weteranow i czesc jego dzielki to Sluzba zdrowia
            > wteranow.Wchodza szpitale i przychodnie.Wszystko za darmo.I leki i operacje i
            > miesieczne pobyty w szpitalu.Nikt kto moze tam sie nie leczy.Dlugie
            > kolejki,stare brudne przychodnie.Place lekarzy niskie,duza ilosc felczerow.W
            > szpiutalach studenci medycyny maja zajecia,stazysci ucza sie leczyc i operowac.

            Czyli to co mowisz mozna zinterpretowac tak - nawet w kraju tak bogatym jak USA
            zcentralizowana sluzba zdrowia jest niewydolna.

        • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 16:28
          Sluzba Zdrowia Wojskowa ;dla czynnych zawodowych wojskowych i ich rodzin to
          inna para kaloszy.Podlega pod Ministra OBrony.MA inne zadania.Ma dobre szpitale
          na calym swiecie.Najbardziej znaany Bathesda w Waszyngtonie.

          Ciekawostka Marines/Piechota Morska swojeje slusby zdrowia nie maja,oni sa tak
          silni i zdrowi ze po co.

          Rodziny i wojskowi maja uslugi zdrowotne za darmo. Nie moga skarzyc lekarzy za
          blad w sztuce,jest to zabronione.
        • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 16:37
          Skarzenie kazdego w USA;istnieje.95% wszystkich adwokatow na swiecie pracuje w
          USA.W Waszyngtonie Imperialny Rzad USA ztrudnia 60 tysiecy prawnikow ;w jednym
          tylko miescie.

          Kongres-Sejm USA i Senat to prawie wylacznie prawnicy;tak 99%,inni nie sa
          wybierani.Wyobrazcie sobie polski Sejm z 500 adwokatami-poslami.Zadny inny
          zawod czy dzial zycia nie reprezentowany.

          W mojej osobistej opinii prawnicy w USA stali sie osobna klasa;to jest
          wspolczesna szlachta.Maja tez swoja arystokracje to ci co skonczyli prawo na
          tzw IVY League University(Liga Bluszczowa )jest ich 7
          Harvard,Yale,Stanford,Columbia,Princton,Brown.
          • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 19:14
            Ubezpieczenie lekarskie w USA jest zwiazane z praca a nie z faktu bycia
            obywatelem (czy staly pobyt).Tracisz prace tracisz ubezpieczenie.Jak jestes
            mlody i zdrowy to nie ma problemu,no chyba ze wypadek.Jak masz ubezpieczenie to
            cena -powiedzmy-za usuniecie rozerwanej lekotki 1500$,bo taki kontrakt ma
            ubezpieczenie z lekarzem.Jak ubezpieczenia nie masz to musisz zaplacic tyle ile
            lekarz sobie zazyczy czyli np 3000$.Jak nic nie masz to nie problem ale jak
            masz dom,prace to ta sume z ciebie sciagna.

            Jak nie masz ubezpieczenia.
            To pozostaje ci leczenie w pogotowiu na izbie przyjec.Szpital ktory ma ostry
            dyzur musi leczyc i udzielic pomocy niezaleznie od stanu majatkowego
            pacjenta.Oczywiscie minimum.To prawo ma ladna nazwe - COBRA.Sa olbrzymie kary
            za zlamanie prawa COBRA.Jak jestes lekarzem na dyzurze to musisz obsluzyc
            takiego pacjenta za darmo.Np zrobic ciecie cesarskie o 2 nad ranem.Zespolic udo
            wyciac wyrostek,czy np aneurysn aorty piersiowej- dla nie lekarzy: trudna
            operacja polaczona ze smiertelnoscia,trwa godzinami.Oczywiscie gdy efekt jest
            niedobry to pacjent moze cie oskarzyc o blad w sztuce lekarskiej.Narobiles sie
            przez cala noc za darmo,nastepnego dnia nie mozesz widziec pacjentow ktorzy
            placa bo jestes spozniony i oni dra morde i przenosza sie do konkurencjii a
            twoj pacjent z nocy oskrza cie o 2 mln $ odszkodowania.
          • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 19:23
            W USA 40 mln obywateli nie ma ubezpieczenia lekarskiego.Wiekszosc to tzw
            pracujacy biedni.Pracuja w w firmach co nie daja ubezpieczenia.
            Nielegalni emigranci ;tak chyba ok 20-30 mln -tych w ogole nikt nie liczy bo
            nie powinni istniec.No ale sa.

            Siatka bezpieczenstwa dla wszystkich tych sa lekarze ktorzy musza ich widziec
            gdy sa na dyzurze,szpitale musza ich leczyc na izbie przyjec.Zwlaszcza szpitala
            akademii medycznych musz widziec wszystkie pacjentow co sie zglosza.Co powoduje
            okropne kolejki i uslugi jak dla bydla.
            na tych pacjentach ucza sie,eksperymentuje studenci medycyny i lekarze
            stazysci.na tych ludziach wyprubowuje sie nowe metody leczenai i operacji.

            zalezy od szpitala.
            W Detroit Receiving jak nie masz urwanej watroby z plucami a np tylko
            przestrzelone przedramie to mozesz czekac i trzy dni zeby cie zobaczyl ortopeda.

            Najlepszy szpital na swiecie do uczenia sie medycyny urazowej.
          • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 18.03.02, 19:28
            Gość portalu: feran napisał(a):

            > Skarzenie kazdego w USA;istnieje.95% wszystkich adwokatow na swiecie pracuje w
            > USA.

            Niekoniecznie musimy przenosic do Polski Amerykanskich prawnikow. Oczywiscie
            skarzenie podnosi koszty opieki zdrowotnej na wielu poziomach. Ubezpieczenie od
            odpowiedzialnosci cywilnej, defensywna medycyna, koszty procesow itp...

            Nie widze jednak nic zlego w wolnej konkurencji, choc oczywiscie zdaje sobie z
            tego sprawe, ze naklady na opieke medyczna nie beda nigdy porownywalne z USA.
            Ludzie powinni miec wiec realistyczne oczekiwania, ze nie bedzie to medycyna na
            poziomie Ivy League, ale zawsze moze byc na poziomie powiatowego szpitala w
            Zachodniej Wirginii.

            > W mojej osobistej opinii prawnicy w USA stali sie osobna klasa;to jest
            > wspolczesna szlachta.

            Troche tak ciagle jednak SREDNI dochod lekarza jest wyzszy od SREDNIEGO dochodu
            prawnika - nie zapominaj, ze wielu jest takich dla ktorych mandat za szybka jazde
            jest najwazniejsza sprawa jaka wygrali.

            > Maja tez swoja arystokracje to ci co skonczyli prawo na
            > tzw IVY League University(Liga Bluszczowa )jest ich 7
            > Harvard,Yale,Stanford,Columbia,Princton,Brown.

            Plus Penn University, zeby zamknac siodemke.

        • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 18.03.02, 19:16
          > Na poczatek: oczywiscie istnieje w USA Minister Zdrowia ; ma nawet taka sama
          > nazwe - Secretary of Health.

          Nazwa nie ma znic wspolnego z funkcja. Secretary of Health zarzadza dwoma
          federalnymi programami ubespieczeniowymi: Medicare and Medicaid. W gruncie rzeczy
          jest dyrektorem duzej firmy ubespieczeniowej.

          Secretary of Health nie ma wplywu na funkcjonowanie spitali (najwyzej przez
          zmiany w odplatnosciach z tych dwuch programow). Nie reguluje funkcji prywatnych
          ubespieczen. Nie ma wplywu na licencjonowanie lekarzy (to nalezy do
          poszczegolnych stanow). Nie ma wplywu na ksztalcenie medyczne (Uniwersytety sa
          niezalezne), egzaminy prowadzone sa przez Medical Boards, ktore sa w gruncie
          rzeczy organizacja lekarska. Nie ma wplywu na badania naukowe - National
          Institute of Health jest samodzielna jednostka.

          Jednym slowem nie ma koordynujacej funkcji wobec calej sluzby zdrowia jak to jest
          w przypadku Polskiego Ministerstwa Zdrowia.
          • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 19:43
            Dziekuje Koledze GTelega za jego posty.Niezwykle ladnie napisane,ladnym
            jezykiem nie tak jak moje.Ja od dziesiatek lat nie pisalem po polsku.Teraz
            okazja.Jeszcze raz dziekuje panu za ladne i wywazone wypowiedzi.

            Do czytelnikow: to co GTlega i feran pisze wcale sobie nie zprzecza.To wszystko
            istnieje w USA.To jest USA.Kraj jest olbrzymi.Wiele zalezy od proporcji,z
            jakiej pozycji sie obserwuje.

            Wszystko co ja pisze istnieje i ja tego dotknalem.Nawet dotknalem Secretary of
            Health czyli ministra zdrowia USA.Moze kiedys napisze w jakich okolicznosciach.
            • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 18.03.02, 19:51
              czyli w tym swietle nasz minister jest zbyteczny.wiem jedno... w polsce nie
              znajda sie odwazni by sprywatyzowac sluzbe zdrowia.przynajmniej nie w
              najblizszym czasie. przeciez nikt w polsce nie zaglosowalby na partie idaca do
              wyborow z takim programem.i zapewne roiloby sie od protestow itd...
              • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 18.03.02, 20:02
                maretina napisał(a):

                > czyli w tym swietle nasz minister jest zbyteczny.wiem jedno... w polsce nie
                > znajda sie odwazni by sprywatyzowac sluzbe zdrowia.przynajmniej nie w
                > najblizszym czasie. przeciez nikt w polsce nie zaglosowalby na partie idaca do
                > wyborow z takim programem.i zapewne roiloby sie od protestow itd...

                Takie jest tez moje przeczucie.... dlatego jestem tutaj. Moge wspolczuc lekarzom
                i pacjentom - ale takie sa realia Polski, z tym sie zgadzam.
            • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 18.03.02, 19:59
              Gość portalu: feran napisał(a):

              > Dziekuje Koledze GTelega za jego posty.Niezwykle ladnie napisane,ladnym
              > jezykiem nie tak jak moje.Ja od dziesiatek lat nie pisalem po polsku.Teraz
              > okazja.Jeszcze raz dziekuje panu za ladne i wywazone wypowiedzi.
              > Do czytelnikow: to co GTlega i feran pisze wcale sobie nie zprzecza.To wszystko


              Hej, wyglada na to, ze siedzimy przy komputerze w tym samym czasie. W jednym masz
              racje, na proste pytanie - jaki jest system opieki zdrowotnej w USA nie ma
              prostej odpowiedzi. Sa szalone roznice pomiedzy stanami, pomiedzy miastami
              przedmiesciami a terenami wiejskimi, pomiedzy szpitalami Universyteckimi,
              Veterans a prywatnymi. Sa duze roznice w tym jak lekarze organizuja swoja prace -
              od gabinetow z jednym lekarzem do grup kilkuset lekarzy itp. To o czy piszemy to
              tylko przyklady nie mamy ambicji wyczerpania tematu. Poza tym zaden z nas nie
              mial okazji sprobowac wszystkiego. Ja z gruntu rzeczy pracuje w duzym szpitalu
              dzieciecym, ty wyglada na to masz do czynienia z mniejszymi (czesto lepszymi)
              szpitalami powiatowymi.

              > istnieje w USA.To jest USA.Kraj jest olbrzymi.Wiele zalezy od proporcji,z
              > jakiej pozycji sie obserwuje.

              Nic dodac nic ujac.
            • Gość: LEK Podziekowanie dla ferana i GTelegi IP: 80.48.53.* 18.03.02, 21:33
              Gość portalu: feran napisał(a):

              > Dziekuje Koledze GTelega za jego posty.Niezwykle ladnie napisane,ladnym
              > jezykiem nie tak jak moje.Ja od dziesiatek lat nie pisalem po polsku.Teraz
              > okazja.Jeszcze raz dziekuje panu za ladne i wywazone wypowiedzi.

              A ja dziekuję obu Panom za przybliżenie realiów pracy w USA.
              Z przyjemnością czytam posty obu panów. Kolego feran, Pana język jest bardzo
              barwny, czyta się miło, bez kompleksów :)

              Przy okazji, bardzo proszę Kolegów o wyjaśnienie mi charakteru spotkań "qa"
              czyli "zapewnienia jakości", jakie odbywają się w USA ? Co to jest takiego?
              Dowiedziałem się, że te "qa" sa bardzo dla lekarzy stresujące, ale nie wiem
              dokładnie o co chodzi?

              Pozdrawiam serdecznie
              lekarz_nie_doktor

              • Gość: GTelega Re: Podziekowanie dla ferana i GTelegi IP: 141.106.192.* 18.03.02, 22:02
                > Przy okazji, bardzo proszę Kolegów o wyjaśnienie mi charakteru spotkań "qa"
                > czyli "zapewnienia jakości", jakie odbywają się w USA ? Co to jest takiego?
                > Dowiedziałem się, że te "qa" sa bardzo dla lekarzy stresujące, ale nie wiem
                > dokładnie o co chodzi?

                QA albo "quality assurance" (po Polsku nazwal bym to "ocena jakosci") jest
                przeprowadzane przez firmy ubezpieczeniowe i przez szpitale i niektore stanowe
                organizacje lekarskie.

                Okresowo organizacje przprowadzaja ocene pracy lekarzy - polega to na
                statystycznym porownaniu wybranych wskaznikow pracy danego lekarza z przecietna w
                danym regionie/szpitalu/stanie.

                Wskazniki, ktore dana organizacja wybiera do oceny lekarza roznia sie w
                zaleznosci od tego co dana organizacja chce sprawdzic.

                Ubespieczenia zainteresowane sa cena uslug, wiec testuja powiedzmy ile dni w
                szpitalu spedza twoj przecietny pacjent ze standartowym schorzeniem - powiedzmy
                krwawieniem z przewodu pokarmowego. Ile kosztuje leczenie standartowej choroby -
                powiedzmy wrzodow zoladka. Na ile przecietni pacjenci sa zadowoleni z jakosci
                obslugi (czas oczekiwania na wizyte, dostepnosc dla pytan itp).

                Szpitale zainteresowane sa glownie iloscia powiklan, skarg od pacjnetow, czasem
                jaki zajmuja Twoje zabiegi.

                Organizacje stanowe zajmuja sie grubszymi problemami jak proces sadowe,
                przestepstwa medyczne, seksualne czy naduzycia finansowe.

                Nigdy nie mialem z tym stresow, po prostu dostajesz kartke, ze Twoj kontrakt z
                ubezpieczeniem zostal przedluzony, ze przywileje w szpitalu sa nadal aktualne, ze
                stan przedluza Ci licencje (po odpowiedniej oplacie).

                Idea systemu jest znalezienie lekarzy, ktorzy odbiegaja od powszechnych
                standartow. Nie dotyczy to 90% lekarzy.

                Ktos kto nie przejdzie przez QA jest informowany, ze sa specyficzne zastrzezenia
                co do jego praktyki. Zwykle sugeruje sie sposob w jaki moze sprostwac swoje
                bledy - Np. unikanie drogich antybiotykow, dodatkowe szkolenie, zmniejszenie
                ilosci pacjentow widywanych w ciagu dnia. Stosunkowo rzadkie sa drastyczne
                odpowiedzi typu - zerwanie kontraktu, odebranie przywilei w szpitalu. Odebranie
                licencji zwykle wiaze sie z grubymi naduzyciami, lub brakiem reakcji na
                sugerowane niedociagniecia.
          • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 19:49
            W USA jak konczysz 65 lat przechodzisz na emyryture,to konczy ci sie
            ubezpieczenie z zakladu pracy,przchodisz na ubzpieczenie panstwowe czyli
            Medicare.
            Aby sie zakfalifikowac to musisz odpracowac 40 kwartalow.Nie musi byc ciaglosci.
            Jak nie odpracujesz to nie masz Medicare.Np pani z Polski sprzatajaca domy w
            wieku lat 59 nie zakfalifikuje sie i moze tylko liczyc na opieke
            spoleczna.Listy do gazet typu pomozcie.
          • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 18.03.02, 20:00
            Takie cameo czyli kwiatek ilustrujacy.bardzo prose GTelega o komentarz.

            Nowy Jork.Mount Sinai Hospital(Gora Syjon).Najlepszy?byl? program przeszczepu
            watroby na swiecie?Nigdy zaden absolwent polskiej Akademii Medycznej nie byl
            przyjety na rezydenture chirurgiczna(program specjalizacyjny) ani nie bedzie.

            Pan Horowitz ma brata,brat potrzebuje przeszczepu watroby.Pan H. daje pol
            swojej.Styczen 02.Brat pzrezywa .Pan H.nie.Na trzeci dzien po pobraniu
            wystapily komplikacje.Pan H.jest pod opieka stazysty 1 roku,czyli kogos kto
            skonczyl medycyne 7 miesiecy temu.Rezydent ma pod opieka 34 ciezko chorych
            pacjentow,jest na dyzurze 2 dzien.Wolala o pomoc, pomocnicy czyli leakrze na
            wyzszych latach sie nie spieszyli.Profesor ktory przprowadzal operacje nie
            zajrzal do apcjenta nawet raz.

            Ani takich operacji ani takiego systemu szkolenia nie ma w Polsce.
            • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 18.03.02, 21:17
              > Nowy Jork.Mount Sinai Hospital(Gora Syjon).Najlepszy?byl? program przeszczepu
              > watroby na swiecie?Nigdy zaden absolwent polskiej Akademii Medycznej nie byl
              > przyjety na rezydenture chirurgiczna(program specjalizacyjny) ani nie bedzie.

              Nie jestem pewny na temat rezydentury chirurgicznej, mialem tam jednak interview
              na GI and transplant fellowship - wolalem Penn University.

              Jest to bardzo renomowany program przeszczepow watroby, jednak jak w wielu
              wielkomiejskich szpitalach problemem jest duza ilosc pacjentow, niedobor
              pielegniarek, przepracowani rezydenci, skala pacjentow - od narkomanow z Harlemu
              do milionerow z upper West Side.

              > Pan Horowitz ma brata,brat potrzebuje przeszczepu watroby.Pan H. daje pol
              > swojej.Styczen 02.Brat pzrezywa .Pan H.nie.Na trzeci dzien po pobraniu
              > wystapily komplikacje.Pan H.jest pod opieka stazysty 1 roku,czyli kogos kto
              > skonczyl medycyne 7 miesiecy temu.Rezydent ma pod opieka 34 ciezko chorych
              > pacjentow,jest na dyzurze 2 dzien.Wolala o pomoc, pomocnicy czyli leakrze na
              > wyzszych latach sie nie spieszyli.Profesor ktory przprowadzal operacje nie
              > zajrzal do apcjenta nawet raz.

              Jest to przypadek, ktory potwierdza fakt, ze niezaleznie od tego jak dobra jest
              instytucja sa granice ludzkich mozliwosci, ktorych nie nalezy przekraczac.

              Operacja usuniecia prwego plata watroby jak bylo to w przypadku pana H trawa ok 4
              godzin, potem trzeba ta watrobe wszczepic biorcy - kolejne 4-5 godzin. Zwykle
              chirurdzy koncentruja sie na biorcy jako ze smiertelnosc w ich przypadku jest ok
              5-10%, do tej pory byl tylko jeden opisany przypadek smierci dawcy. (Chociaz
              teraz wychodzi na jaw, ze kolejne 2-3 przypadki nie zostaly zgloszone).

              Tak wiec z reguly opieka nad dawca spoczywa na asystentach. Osobiscie uwazam, ze
              powierzenie tego stazyscie bylo niezbyt odpowiedzialne (my na ogol uzywamy 3-4
              rocznych rezydentow chirurgicznych i zawsze lekarz attending intensynej opieki
              bada pacjenta, kiedy chirurg nie jest dostepny.) W przypadku pana H nie mialo to
              wiekszego znaczenia jako, ze jego problemy wystapily pozniej.

              Nie bardzo chce mi sie wierzyc, ze chirurg nie widzial pacjenta przez trzy dni.
              Tak twierdzi rodzina, z plotek slyszalem, ze sa notatki w karcie choroby z opisem
              badania przez chiruga - jak bylo na prawde dowiemy sie w sadzie.

              Fakt, ze stazysta byl na nogach drugi dzien jest niezgodny z prawem (Nowy York ma
              prawne ograniczenie dlugosci pracy do 24 godzin) i byla to glowna przyczyna
              ZAMKNIECIA programu przeszcepow watroby w Month Synai.

              Innym aspektem sprawy, ktora dotyczy wszystkich parajacych sie przeszczepami
              watroby jest sprawa zgody dawcy na pobranie organu. Do tej pory informacja dla
              dawcow mowila, ze ryzyko smierci istnieje lecz jest znikome - teraz trzeba bedzie
              to zrewidowac i dokumentowac, ze przedyskutowalo sie z pacjentem realne ryzyko
              zgonu.

              Interesujace jest jak zareagowal system wkrutce po tym wydarzeniu - UNOS -
              organizacja zajmujaca sie rozdzialem organow do przeszczepow ZAMKNELA - program
              przeszcepow. Przypominam jest to jeden z najbardziej renomowanych programow w
              USA. W Polsce rownowaznikiem byloby zamkniecie Kilniki w Warszawie lub Krakowie.
              Szpital musial wykazac sie zmianami w strukturze opieki nad pacjentem zanim
              program zostal otwarty (z tego co wiem czesc dotyczaca zywych dawcow ciagle jest
              jeszcze zamknieta).

              Ciagle czeka jeszcze proces o odszkodowanie dla pacjenta zarowno ze strony
              szpitala jak i chirurga.

              > Ani takich operacji ani takiego systemu szkolenia nie ma w Polsce.

              Masz racje to sa "problemy" typowe dla USA - Polska medycyna musi jeszcze troche
              poczekac zanim bedzie miala takie problemy.
              • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 19.03.02, 05:22
                Quality Assurance;Zapewnienie Jakosci.

                Wiaze sie to z organizacja szpitala.Szpitale w US dzialaja na troche innych
                zasadach,glownie jezeli chodzi o ludzi.bede pisal o przecietnym szpitalu typu
                powiatowy czy wojewodzki bo uniwersytecki to inaczej dzialaja.

                Co ma QA (bo amerykanie uwielbija skroty) do ludzi.Ano podstawowa roznica to
                jest ta ,ze nie ma ORDYNATOROW,po prostu nie istnieja i nie ma podzialu na
                oddzialy.
                Kazdy kto ma specjalizacje w swojeje dziedzinie( na polski to tak jakby mial
                dwojke) jest samodzielnym pracownikiem;jesli chce praktykowac w szpitalu(np
                dermatolog wcale nie musi) to wystepuje o przywileje szpitalne w tym
                szpitalu.Jego podanie idzie do Komisji Przywileji i ta rekomeduje czy przyjac
                czy nie(przeglada wszystkie potrzebne opinie i zaswiadczenia).Na Ogolnym
                Zbraniu Lekarzy jest glosowanie i kandydat jest przyjety.Zebranie Medical Staff
                jest co 1-2 miesiace i jest obowiazkowe.Nie przyjdiesz pare razy to cie
                usuna.Zebranie prowadzi Szef Lekarzy wybierany co dwa lata.Duzy zaszczyt.

                Aby szpital(na polski) mogl uzyskac stanowa licencje dzialania to musi
                nadzorowac i sprawdzac swoja dzialalnosc.CI wszyscy lekarze nie sa zatrudnieni
                przez szpital.Na przyklad w moim szpitalu na ok 120 lekarzy ani jeden nie jest
                zatrudniony.By to funcjonowalo to dziala 3-4 a moze byc wiecej komisji.Zbieraja
                sie co miesiac na 3-4 godziny 3-4 lekarzy plus przedstawiciele dyrekcji-bez
                prawa glosu.Jest to w czynie spolecznym,zaden lekarz nie dostaje pieniedzy.Ja
                bylem takim szefem komisji przez ostatnie dwa lata czyli poswiecilem 1,5
                tygodnia mojej pracy za dziekuje.szef lekarzy to poswieca znacznie wiecej.

                Komisja jakosci(uslug) przeglada wszystko co ma wplyw na prace szpitala.Skargi
                pielegniarek na lekarzy,lekarzy na pielegniarki,wszystkie zgony,upadki
                pacjentow,wszystkie przypadki gdy pacjenta trzeba ponownie operowac,wszystkie
                powiklania,wszystkie ponowne przyjecia do szpitala w ciagu 24 godzin po
                wypisaniu do domu,wszystkie transfery do i ze szpitala,wszystkie przypadki gdy
                lekarz na dyzurze pod telefonem nie przyjechal do szpitala albo pozno,wszystkie
                niepotrzebne przyjecia do szpitala i za dlugie trzymanie pacjenta w szpitalu
                Na przyklad co zrobic z chirurgiem co w jednym dniu dwa razy podwiazal moczowod
                przy hysterectomii? czy to duzo czy malo?.
                Posiedzenia sa tajne.Nikt nie moze uzyc materialow przeciwko innemu lekarzowi
                czy przekazac je adwokatom by skarzyli.
                To wszystko jest po to by poprawic jakosc leczenia.Materialy sa zbierane przez
                jedna czy dwie pielegniarki na pelnym etacie szpitala.

                Lekarz ktoremu taka komisja polecilaby pozbawic przywileji jest skonczony jako
                samodzielny pracownik-specjalista.Praktycznie zaden inny szpital w USA nie da
                muprzywileji.Moze go zatrudnic za marne pieniadze Akadamia
                Medyczna ,wojsko,szpitale weteranow.Moze zaczac pracowac jako lekarz ogolny w
                przychodni bez kontaktu ze szpitalem;ale jako ze nie ma specjalizacji Lekarz
                Rodzinny to zadna kasa chorych czy dobre ubezpieczenie kontraktu z nim nie
                podpisza.
    • aatam Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 19.03.02, 13:30
      Nie wiem jak oceniać min. Łapińskiego. Wiem natomiast, że całej tzw. reformy i
      jej nieskuteczności nie można oceniać tylko z punktu widzenia Kas Chorych.
      Reforma jak sama nazwa wskazuje dotyczy systemu ubezpieczeń zdrowotnych, a za
      tym pojęciem - poza nowymi tworami administracyjnymi kryje a właściwie powinno
      się kryć wiele pojęć.

      Czy ktoś zadał panu min. pytanie ile nierentownych, kosztotórczych szpitali
      zlikwidowano w ciągu tych ostatnich lat? Jak funkcjonuje system "weryfikacji"
      jakościowej świadczonych usług?(patrz. izby lekarskie) Ile jednostek czy
      indywidualnych praktyk uzyskało "certyfikaty jakości ISO"?
      Odpowiedź jest prosta ...W tych dziedzinach nie zrobiono nic - bo wiązałoby sie
      to z utratą "popularności" politycznej. Nie zamykano nierentownych szpitali,
      które "pożerają" środki, w których ludzie nie chcą sie leczyć..Bo na czele Rad
      Kas Chorych stoją ludzie powoływani przez Samorządy - które ha! ha! są
      włąsicielami owych jednostek..Pętla się zamyka.
      Wprowadzono reformę, zaanażowano środki, ludzi..a potem - wycofano się z tego
      bez rozgłosu.
      Jakimikolwiek danymi dotyczącymi zachorowalności , poziomu świadczeń ,
      stanu "konsumpcji" i popularności leków by Kasy Chorych nie dysponowały - dane
      te są niewygodne. Nie wykorzystywane - bo niebezpieczne.
      Lepiej powołać komisję "koleżków" która autorytatywnie określi np.
      receptariusz - w zupełnym oderwaniu od realiów.
      Można by tak długo dalej..ale czy jest sens? Przecież w tym kraju racjonalne
      argumenty są ignorowane na rzecz "wyższych" celów.
      • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 19.03.02, 17:23
        aatam napisał(a):

        > Nie wiem jak oceniać min. Łapińskiego.
        czyli masz ten sam problem, co ja. pgubilam sie w tym zamecie.

        Wiem natomiast, że całej tzw. reformy i
        > jej nieskuteczności nie można oceniać tylko z punktu widzenia Kas Chorych.

        dokladnie, bo kasy nie sa calym systemem zdrowia.

        >
        > Czy ktoś zadał panu min. pytanie ile nierentownych, kosztotórczych szpitali
        > zlikwidowano w ciągu tych ostatnich lat?
        mysle, ze w polsce ekipa rzadzaca i samorzady lokalne boja sie ruszyc
        szpitale.bowiem zawsze znajda sie osoby podnoszace larum. trudno takim
        krzykaczom odmowic racji.... jak odpowiedziec na argument: "mieszkam na wsi i jak
        zamkna ten szpital, to bede mic 80 km do szpitala... i tam robie badania a jestem
        przewlekle chora, a pekaesy zadko jezdza i sa drogie... a moja renta..." na nic
        sie zda argumentacja ekonomiczna, bo padnie odpowiedz, ze zdrowie jest bezcenne i
        zycie mamy tylko jedno. poza tym zawsze znajdzie sie ktos z przeciwnego obozu
        politycznego, kto poruszy niebo i ziemie, by naglosnic sprawe... i wszyscy sie
        wycofuja, bo wybory itd... wiadomo
        >
        • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 19.03.02, 18:38
          > mysle, ze w polsce ekipa rzadzaca i samorzady lokalne boja sie ruszyc
          > szpitale.bowiem zawsze znajda sie osoby podnoszace larum. trudno takim
          > krzykaczom odmowic racji.... jak odpowiedziec na argument: "mieszkam na wsi i
          > jak zamkna ten szpital, to bede mic 80 km do szpitala...

          To jest typowa pulapka populizmu kiedy ktos inny placi rachunek zadaniom nie ma
          konca kazdy powod jest tak samo dobry. Jezeli ja place za autobus a ktos inny
          placi za wybudowanie szpitala to oczywiscie wszyscy beda woleli szpital niz
          placic za autobus.

          Gdy w rachube wchodzi prawdziwa ekonomia, ludzie moga dojsc do wniosku, ze dajmy
          na to zycie w Borku Czarnym, gdzie nie ma pracy, szkoly i szpitala ma mniej
          sensu, niz poszukanie pracy w Warszawie. Dopuki jednak ktos chce placic za
          utrzymanie folkloru, bedziemy mieli wiecej rolnikow niz Europa i USA razem wziete.

          > na nic sie zda argumentacja ekonomiczna, bo padnie odpowiedz, ze zdrowie jest
          > bezcenne i zycie mamy tylko jedno

          Kiedy za zycie i zdrowie placi sie z wlasnej kieszeni wszystko zaczyna miec swoja
          cene.
          • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 19.03.02, 19:00
            Gość portalu: GTelega napisał(a):

            > > To jest typowa pulapka populizmu kiedy ktos inny placi rachunek zadaniom nie
            ma konca kazdy powod jest tak samo dobry. Jezeli ja place za autobus a ktos inny
            > placi za wybudowanie szpitala to oczywiscie wszyscy beda woleli szpital niz
            > placic za autobus.
            zgoda... zgadzam sie z Toba. tylko, ze jestesmy biednym krajem, a populizm ma u
            nas dosc szerokie popracie. wystarczy zerknac na sklad naszego parlamentu:
            samoobrona z lepperem na czele, dalej... liga rodzin polskich z rownie
            ekscentrycznym przywodzca.w zeszlym roku toczyla sie dyskusja o szkolnictwie
            wyzszym. usilowano sprawic by studia na panstwowych uczelniach byly platne... to
            nie byly wielkie sumy, cos rzedu 200 czy 300 zl za semestr. ale byla polka i
            protesty!
            >
            > Gdy w rachube wchodzi prawdziwa ekonomia, ludzie moga dojsc do wniosku, ze dajm
            > y
            > na to zycie w Borku Czarnym, gdzie nie ma pracy, szkoly i szpitala ma mniej
            > sensu, niz poszukanie pracy w Warszawie. Dopuki jednak ktos chce placic za
            > utrzymanie folkloru, bedziemy mieli wiecej rolnikow niz Europa i USA razem wzie
            > te.
            > dokladnie tak! mlode pokolenie jest juz mobilne, szuka pracy czynnie a nie na
            wlasnej wsi, czy we wlasnym miescie przepelnionym bezrobotnymi. natomiast ci,
            ktorzy nie znaja innej rzeczywistosci jak ta, ktora mielismy po wojnie oburza sie
            nieprzecietnie na sygnaly, ze powinno sie doplacac do sluzby zdrowia z prywatnej
            kasy.
            > > Kiedy za zycie i zdrowie placi sie z wlasnej kieszeni wszystko zaczyna miec
            swo
            > ja
            > cene.
            i wlasnie tego ludzie sie boja, bo sa przekonani, ze na nic ich nie bedzie stac,
            a teraz co prawda po dlugim czekaniu, albo po znajomosciach cos sobie wylecza na
            stare lata.
            • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: 141.106.192.* 20.03.02, 00:33
              > zgoda... zgadzam sie z Toba. tylko, ze jestesmy biednym krajem, a populizm ma u
              > nas dosc szerokie popracie. wystarczy zerknac na sklad naszego parlamentu:
              > samoobrona z lepperem na czele, dalej... liga rodzin polskich z rownie
              > ekscentrycznym przywodzca.w zeszlym roku toczyla sie dyskusja o szkolnictwie
              > wyzszym. usilowano sprawic by studia na panstwowych uczelniach byly platne... t
              > o
              > nie byly wielkie sumy, cos rzedu 200 czy 300 zl za semestr. ale byla polka i
              > protesty!

              Coz moge Ci powiedziec, Populizm jest niezachwiana wiara w istnienie bezplatnych
              obiadow, chociaz kazdy rozsadny czlowiek wie, ze ktos za ten obiad musial
              zaplacic. Piedziesiat lat populizmu przeprowadizlo Argentyne od kraju bogatszego
              od Francji do bankruta w ktorym ludzie kradna chleb z wystaw sklepowych. Ile lat
              myslisz zajmie Polsce zeby dojsc do tego stanu.


              > natomiast ci, ktorzy nie znaja innej rzeczywistosci
              > jak ta, ktora mielismy po wojnie oburza sie nieprzecietnie na sygnaly, ze
              > powinno sie doplacac do sluzby zdrowia z prywatnej kasy.

              Jak myslisz kto placi teraz za marna namiastke sluzby zdrowia jaka masz teraz.
              Skad niby biora sie te pieniadze, ktore marnowane sa na ten beznadziejny system.


              > i wlasnie tego ludzie sie boja, bo sa przekonani, ze na nic ich nie bedzie stac
              > , a teraz co prawda po dlugim czekaniu, albo po znajomosciach cos sobie wylecza
              > na stare lata.

              Czyli wierza, ze moga dostac cos na co ich nie stac, bo PANSTWO im za to zaplaci.
              Jak myslisz skad wziely sie te pieniadze, na jak dlugo ich wystarczy, ile miejsc
              pracy mozna byloby otworzyc za te pieniadze, ilu ludzi mogloby ZAROBIC na
              przyzwoite ubespiecznie, gdyby te pieniadze nie zostaly zmarnowane?
              • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 20.03.02, 15:56
                Gość portalu: GTelega napisał(a):

                > Jak myslisz kto placi teraz za marna namiastke sluzby zdrowia jaka masz teraz.
                > Skad niby biora sie te pieniadze, ktore marnowane sa na ten beznadziejny system
                > .
                > pewnie, ze my wszyscy. ale wiesz, teraz jak ktos pracuje to automatycznie ma
                ubezpieczenie zdrowotne. w momencie, kiedy spoleczenstwo mialoby samo sie
                ubezpieczac i ze swojego portfela wyjac banknoty , z pieniedzy, ktore nie sa
                abstrakcja na odcinku z dzialu kadr, ale sa czyms realnym, to watpie by wielu
                ludzi wplacilo je na konto firmy ubezpieczeniowej. chyba, ze mozna zrobic tak, ze
                jesli ktos pracuje to musi jakas czesc przeznaczyc na zdrowie. inaczej zaroiloby
                sie od tych, ktorzy zyja z dnia na dzien a co kiedy zachoruja porzadnie? maja
                umierac na ulicach lub w zaciszu domowym? mozna powiedziec, ze sa sami sobie
                winni, bo nie placili, ale to nie zmieni faktu, ze nie beda leczeni.
                > >

                > Czyli wierza, ze moga dostac cos na co ich nie stac, bo PANSTWO im za to zaplac
                > i.
                > Jak myslisz skad wziely sie te pieniadze, na jak dlugo ich wystarczy, ile miejs
                > c
                > pracy mozna byloby otworzyc za te pieniadze, ilu ludzi mogloby ZAROBIC na
                > przyzwoite ubespiecznie, gdyby te pieniadze nie zostaly zmarnowane?

                nie jestem ekonomistka. wiec odpowiedz, na Twoje pytanie, ile miejsc pracy
                moznaby stworzyc dzieki temu co proponujesz, pozostawie tym, ktorzy sie znaja na
                tym.
                jestem ciekawa jak srodowisko lekarskie w polsce patrzy na propozycje
                prywatyzacji sluzby zdrowia? sprawy konkurencji itd... moze wtedy "solidarnosc"
                srodowiska w zlych sprawach zmniejszylaby sie?
                pozdrawiam
                • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.bcsew.edu 20.03.02, 17:06
                  > ale wiesz, teraz jak ktos pracuje to automatycznie ma
                  > ubezpieczenie zdrowotne.

                  Prywatny system ubezpieczen nie wyklucza ubezpieczen oferowanych orzez
                  pracodawce. Zaklady przacy (szczegolnie duze) moga wynegocjowac znaczace znizki w
                  stawkach ubezpieczen. Chodzi o to by dac ludziom mozliwosc wyboru pomiedzy
                  roznymi zestawami swiadczen.

                  > w momencie, kiedy spoleczenstwo mialoby samo sie
                  > ubezpieczac i ze swojego portfela wyjac banknoty , z pieniedzy, ktore nie sa
                  > abstrakcja na odcinku z dzialu kadr, ale sa czyms realnym, to watpie by wielu
                  > ludzi wplacilo je na konto firmy ubezpieczeniowej. chyba, ze mozna zrobic tak,
                  > ze jesli ktos pracuje to musi jakas czesc przeznaczyc na zdrowie.

                  Mysle, ze troche przesadzasz z wiara w glupote Polakow, nie mysle zeby byli
                  znaczaca glupsi od Amerykanow, ktorzy w wiekszosci sami dbaja o takie sprawy jak
                  ubespieczenie zdrowotne (czesto za posrednictwem zakladu pracy), ubespieczenia na
                  zycie, ubespieczenie od invalidztwa, ubespieczenie samochodu, domu, fundusze
                  emerytalne itp.

                  Dlaczego tak robia, bo widza calkiem realne dramaty tych nielicznych, ktorzy o
                  tym nie pomysleli. Strata domu jest tak samo realna jak dolary w portfelu.

                  > inaczej zaroiloby sie od tych, ktorzy zyja z dnia na dzien
                  > a co kiedy zachoruja porzadnie? maja umierac na ulicach lub w zaciszu domowym?


                  Jak juz wspomnialem, nikt nie odmawia pomocy w naglych przypadkach. Po wykonaniu
                  uslugi wymaga sie zaplaty, a to moze cie kosztowac, dom, samochod, dozywotni
                  podatek od kazdych pieniedzy jakie dostaniesz... Wtedy juz nie chodzi o zycie...
                  ktos liczyl na swoje szczescie i przegral, niech placi dlugi.

                  > mozna powiedziec, ze sa sami sobie
                  > winni, bo nie placili, ale to nie zmieni faktu, ze nie beda leczeni.

                  Ludzie byli sobie winni sami, beda leczeni, lecz duzo na tym straca - zapewniam
                  Cie nastepnego dnia wszyscy ich sasiedzi ustawia sie w kolece po zakup
                  ubespieczenia.


                  > jestem ciekawa jak srodowisko lekarskie w polsce patrzy na propozycje
                  > prywatyzacji sluzby zdrowia?

                  Tez jestem tego ciekawy.

                  > sprawy konkurencji itd... moze wtedy "solidarnosc"
                  > srodowiska w zlych sprawach zmniejszylaby sie?

                  Na pewno!
                • Gość: Adams21 Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 10:04
                  maretina napisał(a):
                  "jestem ciekawa jak srodowisko lekarskie w polsce patrzy na propozycje
                  prywatyzacji sluzby zdrowia? sprawy konkurencji itd... moze wtedy "solidarnosc"
                  srodowiska w zlych sprawach zmniejszylaby sie"
                  Może ,ale póki co zauważ,że w majestacie prawa i zgodnie z orzeczeniami
                  najwyższych trybunałów akcje prywatyzowanych firm nieodpłatnie przekazywane są
                  pracownikom.Nic to,że często nie są wiele warte- zawszeć to jednak za darmo.
                  Tymczasem w służbie zdrowia?-O,nie! Tu majątek dostaje co najwyżej samorząd -nie
                  pracownik.Pracownik służby zdrowia, aby się sprywatyzować może sobie co najwyżej
                  i nieczęsto kupić "kawałek" akurat prywatyzowanego zakładu opieki zdrowotnej.A
                  prywatyzuje się na ogół wtedy,gdy długi placówki są już takie,że samorząd bardzo
                  chce się jej/i ich/ pozbyć.Do tego wnosząc swój wkład do spółki pracowniczej
                  powstałym po takim zakładzie najczęściej wejdziemy do spółki z "Kowalskim i
                  Malinowskim",których nie od dziś znamy jako obiboków.No,ale sprawiedliwość w
                  dostępie do prywatyzacji ruiny musi być!
                  Oczywiście nikt nie przeszkadza zakładać prywatnych zakładów opieki zdrowotnej-
                  ale to całkiem inna bajka.
                  W obu zresztą przypadkach ,tak czy inaczej- potrzebny jest kapitał.SKĄD MA GO
                  MIEĆ PRACOWNIK SŁUŻBY ZDROWIA : z OBIECYWANYCH OD LAT KREDYTÓW?? A może z pensji,
                  za którą ledwie może wyżyć? A może kolega Telega pożyczy? Już tak dużo i mądrze
                  gada,że : Zapraszam do kraju! Może warto przypomnieć sobie coś, o czym na ogół
                  się jeszcze pamięta,ale już sie tego nie czuje! A21
                  • Gość: GTelega Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: 141.106.192.* 21.03.02, 23:15
                    Gość portalu: Adams21 napisał(a):

                    > Pracownik służby zdrowia, aby się sprywatyzować może sobie co najwyżej
                    > i nieczęsto kupić "kawałek" akurat prywatyzowanego zakładu opieki zdrowotnej.A
                    > prywatyzuje się na ogół wtedy,gdy długi placówki są już takie,że samorząd bardz
                    > o chce się jej/i ich/ pozbyć.

                    Nie wiem zbyt wiele na temat regul prywatyzacji placowek Polskiej sluzby zdrowia.
                    Napisz prosze troche wiecej na ten temat.

                    > A może kolega Telega pożyczy? Już tak dużo i mądrze gada,

                    Chetnie, nie ma sprawy. Porozmawiajmy wiec na temat interesow.

                    Zeby ocenic ryzko tej pozyczki i oszacowa stope procentowa jaka musialbym pobrac
                    potrzebuje troche informacji. Jaki jest Twoja historia kredytowa - ile
                    pozyczales, czy splacales na czas. Czy masz ludzi ktorzy porecza za Ciebie. Jaki
                    jest Twoj dochod i jak ma sie to do kwoty ktora zamierzasz pozyczyc. Na jaki
                    okres zamierzasz pozyczyc pieniadze. Czy masz majatek trwaly, ktorym mozesz
                    poreczyc pozyczke. Jaki jest Twoj plan rozwoju placowki, ktora zamierzasz kupic.
                    Jak oceniasz potencjalny dochod z tej placowki wciagu najblizszego roku, pieciu
                    lat, dziesiaciu lat. Jakie sa potencjalne zagrozenia dla Twojego planu, jaka jest
                    konkurencja, jakie sa przyklady sukcesu podobnych planow, dlaczego Twoj plan jest
                    lepszy od innych.

                    Po odpowiedzi na te pyatnia bedziemy mogli porozmawiac na temat szczegolow.

                    > że : Zapraszam do kraju!

                    Serdecznie dziekuje.

                    > Może warto przypomnieć sobie coś, o czym na ogół
                    > się jeszcze pamięta,ale już sie tego nie czuje! A21

                    Pamiec jeszcze mi sluzy i prawde mowiac ciagle czuje Polska sluzbe zdrowia
                    wystarczajaco silnie, ze.... ciagle jestem za oceanem.

                    • Gość: andrzej Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: *.chello.pl 22.03.02, 00:11
                      Gość portalu: GTelega napisał(a):

                      > Zeby ocenic ryzko tej pozyczki i oszacowa stope
                      procentowa jaka musialbym pobrac
                      > potrzebuje troche informacji. Jaki jest Twoja historia
                      kredytowa - ile
                      > pozyczales, czy splacales na czas. Czy masz ludzi
                      ktorzy porecza za Ciebie. Jaki
                      > jest Twoj dochod i jak ma sie to do kwoty ktora
                      zamierzasz pozyczyc. Na jaki okres zamierzasz pozyczyc
                      pieniadze. Czy masz majatek trwaly, ktorym mozesz
                      > poreczyc pozyczke.

                      Szanowny Panie Telega

                      Czytywałem do tej pory Pana posty z zainteresowaniem i
                      wiele z nich mi się podobało, dlatego ten mnie szalenie
                      zdumiał. Jeśli to była kpina, to mocno niestosowna
                      - pisze Pan do przeciętnego polskiego lekarza. A jeśli
                      pisze Pan poważnie, to znaczy, że rzeczywiście dawno nie
                      był Pan w Polsce. Tylko że wtedy Pana wywody o USA mają
                      wartość jedynie teoretyczną.

                      Pozdrawiam
                      andrzej

                      • Gość: GTelega Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: 141.106.192.* 22.03.02, 22:56
                        > Szanowny Panie Telega
                        >
                        > Czytywałem do tej pory Pana posty z zainteresowaniem i
                        > wiele z nich mi się podobało, dlatego ten mnie szalenie
                        > zdumiał. Jeśli to była kpina, to mocno niestosowna
                        > - pisze Pan do przeciętnego polskiego lekarza. A jeśli
                        > pisze Pan poważnie, to znaczy, że rzeczywiście dawno nie
                        > był Pan w Polsce. Tylko że wtedy Pana wywody o USA mają
                        > wartość jedynie teoretyczną.

                        Nie jest to kpina. I zdaje sobie sprawe, ze przecietny Polski lekarz nie bedzie w
                        stanie dac na te pytania zadawalajacej odpowiedzi. Jednak w poprzednim poscie
                        proszono mnie (czy byla to kpina?) o pozyczenie piemiedzy.

                        Zadawalem pytania, ktore sa miedzynarodowym standartem w staraniu o pozyczke na
                        zalozenie interesu. Wiec jezeli chodzi o poczucie realizmu to chyba Tobie go
                        brakuje - nikt na swiecie nie pozycza pieniedzy na piekne oczy. Takie jest zycie
                        nie ma w tym zadnej ironii.

                        Zdaje sobie sprawe, ze wielu lekarzy w Polsce poczuje sie pokrzywdzonych - nie
                        zarabiaja duzo, nie maja majatku, wiec nie maja szans na dobre pozyczki. Nie ma
                        ugruntowanych regul na temat ubespieczen, wiec trudno jest stworzyc realistyczny
                        plan rozwoju placowki, kolejna przeszkoda w dostaniu kredytu. Konkuruje sie ze
                        skorumpowanymi placowkami panstwowej sluzby zdrowia - ale sa one za darmo, wiec
                        trudno sie przebic. Jest to bardzo przygnebiajace, jest to jeden z powodow dla
                        ktorych wyjechalem. Sytuacja jest zalamujaca. Nie zlosc sie na mnie. Nie
                        stwozylem jej, tylko uswiadamiam Wam beznadziejnosc sytuacji.
                        • Gość: GTelega Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: 141.106.192.* 23.03.02, 00:44
                          Zapytasz pewnie, gdzie sens i logika - z jednej storny mowisz, ze nie ma sluzby
                          zdrowia bez prywatyzacji, z drugiej, ze jest to beznadziejne.

                          Problem jest w tym, ze lekarze, ktorzy chca sie sprywatyzowac i pracowac w
                          cywilizowany sposob w obecnym klimacie prawnym sa w beznadziejnej sytuacji -
                          wiem, probowalem. Wprowadzenie prywatnej sluzby zdrowia, wymaga glebokich zmian
                          w prawodawstwie i aktywnej polityki kredytowej ze strony panstwa umozliwiajacej
                          wprowadzenie prywatyzacji w zycie. Pytanie na ile jest to prawdopodobne przy
                          obecnej ekipie zostawiam Wam, odpowiedzcie sami.

                          Wyjscia sa wiec dwa: podazyc w moje slady za ocean - bo zycie jest krotkie a
                          zawod piekny mimo wszystko, lub zaczac uaktywniac sie politycznie, edukowac
                          spoleczenstwo w nadziei, ze za dziesiec lat nastroje spoleczne sie zmienia i
                          bedzie mozna myslec o prywatyzacji. Ma ktos inne pomysly?
                          • Gość: Adams21 Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 12:03
                            Gość portalu: GTelega napisał(a):

                            "...wiem, probowalem..."-Ciekawe kiedyż to kolega próbował?
                            -Ale oczywiście zgadzam się kiedy piszesz:" Wprowadzenie prywatnej sluzby
                            zdrowia, wymaga glebokich zmian w prawodawstwie i aktywnej polityki kredytowej ze
                            strony panstwa umozliwiajacej wprowadzenie prywatyzacji w zycie."
                            -Ale na pytanie "...na ile jest to prawdopodobne przy obecnej ekipie..." -
                            odpowiadam: Większego bałaganu niż ten, który wprowadziła ekipa Buzka już chyba
                            zrobić się nie da!-No,przynajmniej mam nadzieję,bo mnie też nie zachwyca obecny
                            minister zdrowia.Po prawdzie,mimo że pracuję już ponad 20 lat, nie pamiętam
                            ministra,który mógłby zasłużyć na jakieś pochlebne opinie.
                            Piszesz też: "Wyjscia sa wiec dwa: podazyc w moje slady za ocean - bo zycie jest
                            krotkie a zawod piekny mimo wszystko..."- No cóż-kiedy mój ojciec z nieufnością
                            odnosił się do dobrych rad swoich kolegów zza oceanu-byłem bardzo tym
                            zdziwiony,ale przeszło mi dawno temu.Wyleczył mnie starszy kolega,który najpierw
                            w przedszkolu, prowadzonym przez zakonnice, grał w szopce św.Józefa.Pouczał mnie
                            wtedy o prawdach wiary.Potem w Liceum zachęcał do wstąpienia do ZMS-u,a na
                            studiach , jako sekretarz PZPR,po koleżeńsku pouczał o walce z "trzecim
                            koszykiem".Niedawno odwiedził nas jako obywatel US.Tam pracuje jako chirurg, a tu
                            znowu poucza! Tym razem mówi o pieniądzu,który trzeba szanować,dlatego funduje
                            nam jedną lampkę sikacza,który tylko przez grzeczność nie wylałem.
                            -Kiedy zaś piszesz że trzeba "...zaczac uaktywniac sie politycznie, edukowac
                            spoleczenstwo w nadziei, ze za dziesiec lat nastroje spoleczne sie zmienia i
                            bedzie mozna myslec o prywatyzacji..."-to tak sobie myślę: ma wrócić Buzek?-Nie
                            wygląda abyś w tm miejscu żartował,ale może wolisz Macierewicza? Albo może,co
                            bardziej prawdopodobne, pachną Ci nieudacznicy z UW?- Pamiętaj tylko że chociaż
                            zawsze wszystko wiedzieli najlepiej,to, jeśli chodzi o praktykę ,do niedawna
                            dbali faktycznie i w miarę skutecznie tylko o siebie.Spiskowe teorie Kaczorów
                            także nie bardzo przekonują.A więc na czym chcesz budować? Ten kraj pokazał,że
                            nie ma klasy politycznej, a za 10 lat jej nie wychodujesz.Co najwyżej drugiego
                            Leppera!
                            Działać trzeba w tym co jest i teraz! I wcale nie uważam by działania w kierunku
                            prywatyzacji były w chwili obecnej całkowicie niemożliwe i trudniejsze-tu
                            nieszczery ukłon-niż zwiewanie za ocean.
                            Jeśli chodzi o "pożyczkę",to faktycznie,pozwoliłem sobie zakpić-ciągle mając w
                            ustach smak tej lampki "wina" o której napisałem powyżej.
                            Masz jednak rację mówiąc o konieczności myślenia w kategoriach ekonomii.U nas
                            wiele osób robi teraz dodatkowe studia menedżerskie.Wiedza co prawda nie zastąpi
                            kapitału,ale może chociaż go przyciągnie-niekoniecznie od Ciebie.Tak sobie
                            pozdrawiam. A21
                            • Gość: GTelega Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: *.ipt.aol.com 23.03.02, 23:57
                              > Ciekawe kiedyż to kolega próbował?

                              W 1989 otworzylem prywatna praktyke bedzac rok po stazu. Zawarlem kilka umow z
                              powstajacymi wtedy prywatnymi firmami ubespieczeniowymi. Zylo mi sie calkiem nie
                              zle, mimo, ze narazony bylem z tego powodu na wstrety ordynatora szpitala gdzi
                              erobilem specjalizacje. W 1992 wiekszosc firm prywatnych ubespieczeniowych zacela
                              upadac, wiec stracilem wiekszosc klijenteli. Probowalem ratowac interes oferujac
                              przyjazdy do domow, ale trudono bylo konkurowac z tymi, ktorzy
                              uprawiali "prywate na panstwowym" i uzywali wizyt w gabinetach prywatnych jako
                              wejscia do szpitala. Ciagle zarabialem kilkakrotnie wiecej niz lekarze na etacie
                              szpitalnym, ale juz nie moglem jezdzic na naratch w Alpach - co bardzo lubie. W
                              kwietniu 1993 wyjechalem do USA w lipcu zdalem nostryfikacje, w styczniu 1994
                              zaczalem rezydencje, w 1997 zaczalem fellowship, w 2000 zostalem profesorem w
                              2001 dyrektorem medycznym przeszczepow watroby. Teraz jezdze na nartach w Gorach
                              Skalistych.

                              > Po prawdzie,mimo że pracuję już ponad 20 lat, nie pamiętam
                              > ministra,który mógłby zasłużyć na jakieś pochlebne opinie.

                              To jest problem, z tym sie zgadzam, nie za bardzo widze osobowosc polityczna
                              zainteresowana prywatyzacje sluzby zdrowia.

                              > No cóż-kiedy mój ojciec z nieufnością
                              > odnosił się do dobrych rad swoich kolegów zza oceanu-byłem bardzo tym
                              > zdziwiony,ale przeszło mi dawno temu. Wyleczył mnie starszy kolega...

                              Czy staram sie dawac rady? Nie mysle. Dziele sie swoim doswiadczeniem. Kazdy moze
                              brac z tego co uwaza za stosowne. Jestem przekonany o wyzszosci prywatnej sluzby
                              zdrowia, chociaz wiem, jak wiele jest przeszkod we wprowadzeniu jej w Polsce, ale
                              jezeli nawet lekarze nie maja zamiaru o to walczyc. To pozostaje sie tylko
                              upic... tanim sikaczem.

                              > to tak sobie myślę: ma wrócić Buzek?- Ci nieudacznicy z UW? A więc na czym
                              > chcesz budować?

                              Tego nie wiem, prawde mowiac nie widze w zadnej istniejacej parti polityczne woli
                              sprywatyzowania sluzby zdrowia.

                              > Działać trzeba w tym co jest i teraz! I wcale nie uważam by działania w kierunk
                              > u prywatyzacji były w chwili obecnej całkowicie niemożliwe.

                              Powiedz jak? (Nie ma w tym zadnej ironii) Ja po prostu nie wiem. Wiec pewnie
                              zostane tu gdzie jestem, chyba, ze przekonasz mnie, ze warto zainwestowac czas i
                              pieniadze w Polsce.

                              > Jeśli chodzi o "pożyczkę",to faktycznie,pozwoliłem sobie zakpić-ciągle mając w
                              > ustach smak tej lampki "wina" o której napisałem powyżej.

                              Nie patrz na to, nie mysle, zeby nasze poglady byly zbyt odlegle od siebie, poza
                              tym, ze zyjemy po przeciwnych stronach Atlantyku. Ostanio stalem sie milosnikiem
                              kalifornijskiego wina, mam nadzieje, ze Ci posmakuje, jezeli sie kiedys spotkamy.

                              > Masz jednak rację mówiąc o konieczności myślenia w kategoriach ekonomii.U nas
                              > wiele osób robi teraz dodatkowe studia menedżerskie.Wiedza co prawda nie zastąp
                              > i kapitału,ale może chociaż go przyciągnie.

                              Mysle, ze to dobry poczatek.

                              > -niekoniecznie od Ciebie.

                              Kto wie?
                            • Gość: GTelega Re: Prywatyzacja:Nie wywołuj wilka z lasu... IP: 141.106.192.* 24.03.02, 04:19
                              > I wcale nie uważam by działania w kierunku
                              > prywatyzacji były w chwili obecnej całkowicie niemożliwe itrudniejsze-tu
                              > nieszczery ukłon-niż zwiewanie za ocean.

                              Chyba jest to jedyne zdanie z ktorym mam problem - moje doswiadczenie bylo
                              diametralnie rozne. Mialem problemy z prywatyzacja w kraju, zadnych w USA.

                              Troche to dziwne, ze zasadniczo zgadzamy sie we wszystkim:
                              1. Prywatyzacja jest konieczna.
                              2. Potrzebne sa glebokie zmiany w prawodawstwie i polityce kredytowej.
                              3. Nie ma znaczacej sily politycznej,ktora by to popierala.
                              4. Trudny jest dostep do kapitalu.

                              Mozna dodac:

                              5. Nie lubimy skapych oportunistow i ... tanich sikaczy.

                              Jednak pomimo bardzo zblizonych pogladow dokonalismy bardzo roznych wyborow
                              zyciowych. Dlaczego?

                              Tu i w innych dyskusjach dalem troche argumentow dlaczego wyjechalem. Odwrocmy
                              teraz pytanie. Dlaczego Ty zostales? Jaka nadzieja podtrzymuje Cie w Polsce? (Nie
                              staram sie byc zlosliwy, oczekuje szczerosci!)
                              • Gość: tyrys czemu zostajemy? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.03.02, 11:16
                                propozycje:
                                1. tutaj mi sie podoba i nie narzekam
                                2. naiwnie wierze, ze bedzie lepiej
                                3. boje sie zmian, wyjazdu, nowego otoczenia
                                4. nie znam jezyka
                              • Gość: Adams21 Re:Dlaczego? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 22:48
                                Przepraszam i podziwiam.Przepraszam za zamierzone złośliwostki.Podziwiam za
                                spokój z jakim je przyjąłeś.
                                Twój brak obrazy to takie rzadkie zjawisko.Dużo mówi o Tobie.
                                Dlatego oprócz słów przepraszam i podziwiam,chciałbym szczerze odpowiedzieć na
                                Twoje pytanie.
                                Dlaczego nie wyjechałem? Mój Boże,już co najmniej /ale i dopiero!/ od 3 lat
                                zadaję sobie to pytanie.Temat jest tak wielowątkowy i rozwleczony w czasie! Czy
                                blisko 50-letni człowiek może wytłumaczyć swoje postępowanie sprzed 20-25 lat?
                                No,spróbuję.
                                Otóż nie jest tak,że nie miałem szans w tamtych latach.Przeciwnie.Jako naprawdę
                                "dobry" student, do tego znający /wtedy/ nienajgorzej język niemiecki,po 4 roku
                                studiów odbyłem praktykę w Niemczech.Miałem ze sobą listy mojej Babki do swych
                                przedwojennych /i wojennych/ przyjaciółek. "Mieszane" pochodzenie Babci
                                stwarzało mi szansę na obywatelstwo.Nawet nie zdąrzyłem skorzystać z tych
                                kontaktów,a już padła konkretna propozycja pozostania.Stypendium,do spłacenia
                                po studiach.Pokój w akademiku/oczywiście samodzielny/.Przyjęcie na 3 rok
                                studiów,po dokształcającym kursie językowym./Jak się okazało nie byłem tak
                                dobry w niemieckim,jak mi się zdawało./
                                I wtedy przyszły wątpliwości.Rzecz normalna,kiedy stajemy w obliczu realnego
                                wyboru.Zrozumiałem,że maminsynek nie zerwał jeszcze pępowiny łaczącej z
                                Rodzicami.Był to chyba motyw decydujący.Nie będę się rozwodził nad atmosferą
                                rodzinnego domu,ale Rodziców takich jak moi, życzyłbym każdemu.Ulga jaką
                                zabaczyłem na ich twarzach po powrocie,rozwiała na bardzo długo wszelkie
                                mrzonki o "pozostaniu w wolnym świecie".Byłoby jednak nieprawdą,gdybym
                                udawał,iż był to jedyny motyw.W Polsce za dwa lata miałem być lekarzem.Gdybym
                                został, droga do dyplomu mogła się wydłużyć nawet do 4-5 lat.W końcu nie mogłem
                                być pewny,że tam,tak jak u nas, zaliczę wszystko w terminie.Dziś wiem,że zwłoka
                                ta,tak naprawdę,w chwili obecnej,byłaby bez znaczenia.Ale tam i wtedy...
                                No i dochodzi jeszcze coś, o czym aż głupio mówić.Kompleks zagadnień pod
                                zbiorczym ,tytułem "amor patriae".Umoczone toto w gęstym sosie sienkiewiczowsko-
                                pozytywistycznym./Mimo pochodzenia Babci,która do końca życia liczyła po
                                niemiecku-Ojciec był w AK/
                                No i, nie ma co ukrywać była JESZCZE NADZIEJA.Może tego nie zrozumiesz,ale dla
                                mnie Gierek był wtedy kawałkiem tej nadziei.
                                A więc wróciłem - chociaż żegnałem się z nowymi przyjacółmi używając także
                                słowa "wrócę". Mówiłem: "wrócę",a jednocześnie miałem świadomość,że tak
                                naprawdę nie czuję się tam dobrze,że moje,opisane wyżej motywy /a przynajmniej
                                ich część/nie znikną z chwilą otrzymania dyplomu.
                                Skończyłem studia,podjąłem pracę,i...zrozumiałem,że jeszcze dużo muszę się
                                nauczyć.Dużo więcej,niż mi się wcześniej wydawało.
                                Zostałem anestezjologiem.Wybór "pod wyjazd",ale,jak to dzisiaj oceniem,zupełnie
                                wbrew faktycznym predyspozycjom.
                                Tymczasem zapanował stan wojenny.I znowu,może tego nie zrozumiesz,ale przyjąłem
                                go z ulgą.
                                W tym miejscu uwaga dla ewentualnych,innych czytelników:Nie proszę o komentarz!
                                Bałem się nie tylko wojsk radzieckich,ale w co najmniej równym stopniu- głupoty
                                naszej klasy "robotniczo-chłopskiej",którą poznałem w międzyczasie, pracując
                                także, w dużym zakładzie przemysłowym.
                                No,ale sam wyjazd- był niemożliwy.Zresztą Rodzice byli coraz starsi,a ja w
                                końcu ożeniłem się.A potem dzieci.Ciągnąć za sobą całą gromadę po jakichś tam
                                obozach przejściowych?
                                Jak już trochę podrośli,ponownie pojawiła się nadzieja.Rząd Mazowieckiego.Nie
                                było sensu uciekać.No cóż,głupota-ale tak to wtedy czułem!
                                Poza tym,może nie uwierzysz,ale od kiedy porzuciłem szpital,
                                przywiązałem się także do moich pacjentów.Sam to oceniam jako
                                infantylne,ale...nie bez znaczenia. I to już chyba wszystko.Życie jest
                                krótkie,a czas płynie...
                                Na koniec polecam Ci artykuł z dzisiejszej Gazety Wyborczej- "Mój rok 89"-
                                prof.Tadeusza Kowalika.
                                Pierwsza część jest dość kontrowersyjna,ale gdzieś od połowy-tekst jest świetny.
                                Serdecznie pozdrawiam,szczerze życzę dalszych sukcesów.A21

                                • Gość: feran Re:Dlaczego? IP: *.txucom.net 25.03.02, 06:14
                                  Tekst Prof.kowalika to takie sobie radosne pierniczenie.To co tam jest napisane
                                  nie ma zadnego odniesienia do ludzi ktorzy przyjechali ze 100$ w kieszeni na
                                  szukanie swojej sznsy w USA.Kowalik-tekst- jest calkowitym zaprzeczeniem ludzi
                                  ktorzy wyemigrowali do USA,i nie ma znaczenia czy sa lekarzami czy
                                  sprzataczami. .Przepisow na organizcje ekonomii nie mozna brac od czlowieka
                                  ktory poprzez cale swoje zycie byl tylko zatrudnionym.Nigdy nikogo nie przyjal
                                  do pracy i nie wyrzucil.Moze uczyc studentow i to wszystko.
                                  • Gość: Adams21 Re:Dlaczego? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 20:37
                                    Chyba nie zrozumiałeś.Początek jak napisałem jest mocno kontrowersyjny,ale już
                                    ocena sposobu działania nowej władzy/po 89 roku/ zawiera bardzo dużo racji i
                                    poniekad tłumaczy dlaczego nam się nie udaje.To nie jest normalne,że
                                    przeprowadzający zmianę ma za jedno czy bezrobocie sięgnie 30%-czy nie bedzie
                                    go wcale.No i arogancja nowej władzy w niczym nie ustępowała starej.Znowu
                                    uszczęśliwiano nas na siłę grajac znaczonymi kartami.Radosne pierniczenie?
                                    Niech Ci będzie,ale jak nazwiesz fakt uchwalania ustaw przez OKP w sejmie
                                    kontraktowym,kiedy z góry się mówiło,że Ustawa jest do D...,ale trzeba ją
                                    uchwalić ,bo trzeba się spieszyć,a potem się znowelizuje.Nie pamiętasz?
                                • maretina Re:Dlaczego? 25.03.02, 19:25
                                  wiesz... gdyby wtedy studenci medycyny nie mieli takich wahan jak Ty, pewnie
                                  mielibysmy teraz niezly deficyt lekarzy.wiec Bogu dzieki, ze byli tacy, ktorzy
                                  zostali. ciekawa jestem czy teraz z perspektywy czasu nie zalujesz swojej
                                  decyzji?
                                  a gdybys teraz byl studentem i mial podobne perspektywy jak wtedy, to co bys
                                  zrobil?
                                  • Gość: j23 Re:Dlaczego? IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 21:15
                                    jest cool, widze, ze scigamy sie po roznych watkach, hehe:)
                                    fajnie ze nie mamy deficytu lekarzy, prawda?- gowno prawda, za przeproszeniem-
                                    gdyby nie bylo deficytu, to mielibysmy naprawde lekarskie bezrobocie- o co
                                    zreszta pytala Pani w jednym z watkow. Tymczasem sprawa ma sie tak, ze owszem-
                                    sa problemy i to ogromne z dostepem do wymarzonej pracy, specjalnosci,
                                    miejsca, ale jednoczesnie sa i dziury takie, ze mlodzi chwyca sie brzytwy,
                                    byleby nie zostac bez pracy. Poza tym gdyby nie bylo deficytu, to wielu pewnie
                                    traciloby prace po kilku latach, jako delikatnie mowiac miernoty, niestety nie
                                    ma ich czym zastapic. Gdyby nie bylo deficytu to pewnie nie trzebaby
                                    konstruowac lamancow w prawie pracy, ktore pozwalaja mojemu dyrektorowi
                                    upierdzielic mnie na osmiu dyzurach w miesiacu i zaplacic za wszystko lacznie
                                    1,5 sredniej krajowej brutto.
                                    Rzeczywiscie fajnie, bo gdyby wtedy bylo wiecej odwaznych zeby stad wyp..., to
                                    moze skonczylaby sie dawno stalinowska filozofia rzadzenia-" na konce
                                    uczitielia, wraczi i ostalnaja swolocz..."
                                    Znowu celna uwaga godna koloru blond, pani Maretino:))
                                    ( zaznaczam, ze nie zamierzam dywagowac o kolorze wlosow, intelekcie, jedynie
                                    cichym lotem nietoperza scigac bede kazde takie hm... niekonsekwencje )
                                    • Gość: feran Re:Dlaczego? IP: *.txucom.net 26.03.02, 05:55
                                      Droga Maretino:odpowiedzic sie nie da.Trzeba by ksiazke(ale mala)
                                      napisac.Wszyscy wyjechac nie moga, a nawet nie powinni.Cos za cos.cos sie
                                      zyskuje cos sie traci.na wszystko jest cena;niektorzy sa gotowi zaplacic.

                                      W moim poscie chcialem wyrazic opinie ,ze jak ok 100 000 polakow dalo sobie
                                      rade w USA,wrzuceni na gleboka wode to miliony innych tez da sobie rade.

                                      Wedlug mnie w Polsce jest znacznie lepiej niz bylo za komuny i bedzie lepiej.
                                      Moze za wolno ,moze niektorzy nie dozyja.
                                      Ale Polska zawsze byla biedna w porownaniu do zach Europy,to nic nowego.
                                    • maretina Re:Dlaczego? 26.03.02, 15:51
                                      Gość portalu: j23 napisał(a):
                                      gowno prawda, za przeproszeniem-

                                      > > Znowu celna uwaga godna koloru blond, pani Maretino:))
                                      > ( zaznaczam, ze nie zamierzam dywagowac o kolorze wlosow, intelekcie, jedynie
                                      > cichym lotem nietoperza scigac bede kazde takie hm... niekonsekwencje )

                                      po sdoborze slow widze, ze nie jest Pan lepszy ode mnie:) milo spotkac swojego:)
                                      maretina... i niech sie pan nie dziwi... ja serio jestem bladynka... i to
                                      jasna:))))
                                      • Gość: j23 Re:Dlaczego? IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 16:25
                                        maretina napisał(a):

                                        > Gość portalu: j23 napisał(a):
                                        > gowno prawda, za przeproszeniem-
                                        >
                                        > > > Znowu celna uwaga godna koloru blond, pani Maretino:))
                                        > > ( zaznaczam, ze nie zamierzam dywagowac o kolorze wlosow, intelekcie, jedy
                                        > nie
                                        > > cichym lotem nietoperza scigac bede kazde takie hm... niekonsekwencje )
                                        >
                                        > po sdoborze slow widze, ze nie jest Pan lepszy ode mnie:) milo spotkac swojego:
                                        > )
                                        > maretina... i niech sie pan nie dziwi... ja serio jestem bladynka... i to
                                        > jasna:))))

                                        Ja blond, ale ciemny, hehe- pyskowki owszem mile a nieszkodliwe, ale proponuje
                                        moze jakis komentarz do czesci merytorycznej?
                                        Zaiste, nie bylo moim celem zaatakowac Pani osobiscie, choc pewnej
                                        uszczypliwosci jako kanalia nie potrafilem sobie podarowac...
                                        • maretina Re:Dlaczego? 26.03.02, 16:51
                                          Gość portalu: j23 napisał(a):


                                          > Zaiste, nie bylo moim celem zaatakowac Pani osobiscie, choc pewnej
                                          > uszczypliwosci jako kanalia nie potrafilem sobie podarowac...

                                          wie Pan co? nawet nie umiem sie na Pana wkurzyc:)jest Pan sympatyczna i wbrew
                                          pozorom nieszkodliwa "kanalia" ( przepraszam za wyrazenie, ale nie moglam sie
                                          oprzec checi zacytowania Pana)
                                          pozdrawiam i od tej pory obiecuje byc merytoryczna bladynka;0
                                          • Gość: j23 Re:Dlaczego? IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 23:22
                                            Nareszcie:)
                                            Moge dodac, ze mam jeszcze wielkie uszy, dlatego bylo o locie nietoperza, hi
                                            hi.
                                            Pozdrawiam.
                                  • Gość: Adams Re:Dlaczego?-Teraz... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 15:53
                                    Miło piszesz,ale muszę Cię rozczarować.Oczywiście-teraz-zostałbym! Gdybym nawet
                                    nie miał tej wiedzy o Polsce,polakach i sobie samym,to niewiele bym
                                    ryzkował.Wtedy pozostanie było niemal tak ostateczne jak śmierć.Teraz- co
                                    weekend mógłbym być z Rodziną.
                                    A gdybym tak przypadkiem zachował obecne doświadczenie i dysponował jeszcze do
                                    tego darem młodości to zwiewałbym z ukochanej ojczyzny szybciej niż diabeł od
                                    Pani Twardowskiej.Polskę taką,jaką jest, można kochać-ale najlepiej...z daleka!
                                    Zbudowanie nowej,lepszej jest możliwe,ale wymaga czasu znacznie dłuższego niż
                                    ludzkie życie.Biedny feran- ma złudzenia bardzo podobne do moich sprzed
                                    lat.No,życzę mu szczęścia, a przede wszystkim tego aby tuż przed 50-tką nie
                                    musiał rewidowac swoich poglądów.
                                    Swoją drogą, feran-naprawdę nie pamiętasz jak robiono reformy po 89-tym? Tak w
                                    szczegółach?
                                    Beck kiedyś mówił,że honor jest ważniejszy od pokoju.Dla mnie nadzieja,jest
                                    ważniejsza od powietrza.A nadzieję zamordowano!
                                    Zrozummy się dobrze,nie chodzi o osobiste "przeżycie życia" - z tym sobie jakoś
                                    poradzę.Chodzi o to,że ciężko żyć wśród systematycznie biedniejącego
                                    społeczeństwa.A tymczasem facet piszący anty-Kowalika jak zawsze /biedny
                                    niedoceniony/ musi podkreślić,że miał swoje 5 minut w historii.I chlubi się tym
                                    czego dokonano.No tak,on i jego kumple zbudowali sobie lepszą Polskę-szkoda
                                    tylko,że tylko dla siebie!
                                    • Gość: tyrys Re:Dlaczego?-Teraz... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 22:16
                                      Gość portalu: Adams napisał(a):

                                      > A gdybym tak przypadkiem zachował obecne doświadczenie i dysponował jeszcze do
                                      > tego darem młodości to zwiewałbym z ukochanej ojczyzny szybciej niż diabeł od
                                      > Pani Twardowskiej.
                                      ...a jesli jednak zostane- to bedzie blad, ktorego bede zalowac do konca?
                                      • Gość: Adams21 Re:Dlaczego?-Nie błąd.. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 21:32
                                        Nie błąd,tylko poświęcenie siebie i przyszłości swoich dzieci.Czy warto?-
                                        Uczciwie-Nie wiem!
                                  • Gość: GTelega Re:Dlaczego? IP: 141.106.192.* 27.03.02, 15:37
                                    maretina napisał(a):

                                    > wiesz... gdyby wtedy studenci medycyny nie mieli takich wahan jak Ty, pewnie
                                    > mielibysmy teraz niezly deficyt lekarzy.

                                    Jak widzisz, ludzie zostaja zwykle z bardzo osobistych powodow, rodzina,
                                    sentym,anety, lek przed nieznanym. Trudno na tym opierac polityke zatrudnienia.
                                    Swiat otwiera sie coraz bardziej tego typu argumenty przestana miec wieksze
                                    znaczenie.

                                    > wiec Bogu dzieki, ze byli tacy, ktorzy
                                    > zostali.

                                    Zostali, i sa rozgoryczeni, czesto zaluja swoich decyzjinawet jezeli straja sie
                                    pracowac najlepiej jak moga, nie mysle zeby byla to optymalna sytuacja dla
                                    pacjentow.

                                • Gość: GTelega Re:Dlaczego? IP: 141.106.192.* 26.03.02, 15:28
                                  > Chciałbym szczerze odpowiedzieć na
                                  > Twoje pytanie.

                                  Mimo anonimowosci szczerosc nie wydaje sie byc czesta na tym forum. Serdecznie
                                  dziekuje.


                                  > Zrozumiałem,że maminsynek nie zerwał jeszcze pępowiny łaczącej z
                                  > Rodzicami...

                                  Uswiadomiles mi jak duzy wplyw na moj los mial rok 1989. Jako student tez
                                  jezdzilem na praktyki do Niemiec (Gottingen). Dalo mi to obraz czym moze byc
                                  medycyna na swiatowym poziomie, jak powinno wygladac zycie lekarza. Mozliwosci
                                  zostania tez bylo sporo, od przedluzenia stazu do obozow uchodzcow. W tym czasie
                                  maminsynek wygral i... wracalem. Poza tym tez byla nadzieja - w 1987, 1988 czulo
                                  sie, ze cos sie musi zmienic, czulismy to o wiele lepiej niz Niemcy, ktorzy na
                                  pytanie o zjednocznie Niemiec odpowiadali z niedowierzaniem.

                                  Potem przyszedl rok 1989 i nadzieja zmienila sie w naiwny mlodzienczy entuzjazm,
                                  ze teraz mozna wziasc los w swoje rece, ze sukces zalezy od siebie itp... Jak moj
                                  los potoczyl sie dalej napisalem powyzej.

                                  Smutne to, ze Polska sluzba zdrowia zmarnowala moj zapal, mysle, ze nie jestem
                                  jedynym z podobna historia, jednak raz obudzona energia nie dala sie latwo
                                  stlamsic - to w duzej mierze zadecydowalo o moim sukcesie za oceanem.

                                  > Kompleks zagadnień pod
                                  > zbiorczym ,tytułem "amor patriae".Umoczone toto w gęstym sosie sienkiewiczowsko
                                  > pozytywistycznym

                                  Z perspektywy emigracji widac jak jednostronne sa Polskie mity. Jest w nich
                                  swoiste piekno, ale pomijana jest szara ekonomiczna codziennosc. Sienkiewicz
                                  zarabial pieniadze w Ameryce - to zadecydowalo o jego miedzynarodowym sukcesie,
                                  Szopen utrzymywal sie z koncertow we Francji, Mickiewicz z nauczania na
                                  Francuskim Uniwersytecie... moze nie tworzy to dysonans z mitami, ktore tworzyli,
                                  ale czy ich zycie i dorobek sa mniej wartosciowe z tego powodu?
                                  • Gość: Adams21 Re:Dlaczego? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 16:06
                                    Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                    " Z perspektywy emigracji widac jak jednostronne sa Polskie mity. Jest w nich
                                    swoiste piekno, ale pomijana jest szara ekonomiczna codziennosc. Sienkiewicz
                                    zarabial pieniadze w Ameryce - to zadecydowalo o jego miedzynarodowym sukcesie"
                                    -Co do Sienkiewicza to akurat nie myślę ,że o jego sukcesie zadecydowała Ameryka.
                                    Co do mitów- zgoda,z zastrzeżeniem: Perspektywa "z emigracji" tylko przyspiesza
                                    możliwość oceny naszych mitów.Tu też można do tego dojść-niestety-dużo później!
                                    Te mity - to trucizna gorsza niż pancuronium,w każdym razie zbyt wielu z nas
                                    nieodwracalnie obezwładniła.Cześć!A21
                                    • Gość: GTelega Re:Dlaczego? IP: 141.106.192.* 27.03.02, 14:35
                                      > -Co do Sienkiewicza to akurat nie myślę ,że o jego sukcesie zadecydowała
                                      > Ameryka.

                                      Na pewno nie tylko Ameryka, ale jest troche Amerykanskich ciekawostek, ktore
                                      niezbyt wspolgraja z wizerukiem Sienkiewicza, ktory znamy ze szkoly (dla
                                      pokrzepienia dusz itp.).

                                      Niewiele ludzi wie, ze Sienkiewicz nigdy nie widzial Dniepru widzial natomiast...
                                      Mississippi, nie widzial Dzikich Pol, widzial... Wielka Prerie. Pierwowzory jego
                                      nalepszych postaci opisal najpierw w swoich wspomnieniach z podrozy po Ameryce
                                      (Podbipienta, Zagloba itp sa typami z Amerykanskiego Dzikiego Zachodu).

                                      W czasie tej podrozy spotkal takze Jeremiasza Curtisa, ktory stal sie jego
                                      tlumaczem/agentem. J Curtis reprezentowal Sienkiewicza przed Amerykanskimi
                                      wydawcami (Little-Brown) i walczyl o jego chonoraria w czasach gdy prawa
                                      autorskie dopiero sie zaczynaly. Mimo tego ze pan Curtis nagminnie oszukiwal
                                      Sienkiewicza w sprawach finansowych, ponad polowa dochodow autora pochodzila zza
                                      oceanu.

                                      W corespondencji z Curtisem Sienkiewicz jest calkiem swiadomym trikow
                                      showbussines-u, zdajacy sobie sprawe z tego co sie sprzedaje.

                                      Jezeli Amerykanie czytali z zapartym tchem Ogniem i Mieczem to nie dlatego, ze
                                      sympatyzowali ze sprawa Polska, ale dlatego, ze jest to taki swietny Western.
            • Gość: Robert Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.02, 09:21
              maretina napisał(a):

              > zgoda... zgadzam sie z Toba. tylko, ze jestesmy biednym krajem, a populizm ma u
              >
              > nas dosc szerokie popracie.

              "Biedny kraj"?!Ale to chyba argument za racjonalizacją wydatków,współpłaceniem za
              leczenie,wprowadzeniem "koszyka świadczeń"- a nie za podtrzymywaniem fikcji !
              "Biednego kraju" nie stać chyba na jeden z gorszych systemów finansowania opieki
              zdrowotnej-vide projekt min.Łapińskiego-tak jak biedaka nie stać na zakup
              tandetnych butów-dla mnie to oczywiste!
              A jaka alternatywa? Nie bardzo mozna sensownie o tym dyskutować-jeśli nawet w
              teoretycznie lepszy system,jakim mogłyby być kasy chorych( z ich wieloma wadami-
              ale to temat na inny wątek)-wkłada się ok.3,5% PKB!Protesty lekarskie z lat 96-
              98,gdzie jednym z głównych argumentów był niski poziom nakładów na opiekę
              medyczna z budżetu państwa-wystąpiły przy poziomie 4,5-4,6%PKB środków na ten cel!
              To-4 lata wstecz- było o 28% więcej pieniędzy niz dziś sie na ten cel przeznacza!
              Dodam,że ówczesne postulaty środowiska mówiły o minimalnym bezpieczeństwie
              zdrowotnym państwa przy poziomie 6% PKB,przeznaczanym na ten cel! Czy mieliśmy,od
              1996r.-jakieś ważniejsze cele ekonomiczne w kraju,które usprawiedliwiły by tak
              duzy spadek nakładów?Dla mnie to pytanie retoryczne...
              • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 20.03.02, 16:06
                Gość portalu: Robert napisał(a):
                >
                > "Biedny kraj"?!Ale to chyba argument za racjonalizacją wydatków,współpłaceniem
                > za
                > leczenie,wprowadzeniem "koszyka świadczeń"- a nie za podtrzymywaniem fikcji !
                > "Biednego kraju" nie stać chyba na jeden z gorszych systemów finansowania opiek
                > i
                > zdrowotnej-vide projekt min.Łapińskiego-tak jak biedaka nie stać na zakup
                > tandetnych butów-dla mnie to oczywiste!
                Robercie, zapewniam Cie, ze obecny system sluzby zdrowia wcale mi sie nie podoba,
                ale to co proponuje min. Lapinski mnie przeraza. jestem ( ale jak dlugo bede?) w
                tej komfortowej sytuacji, ze mam wykupione swiadczenia zdrowotne przez pracodawce
                w prywatnej, dobrej klinice. ale jak strace prace, albo jak sama ja zmienie to
                co? poza tym, teraz jestem w sytuacji, ze place od groma pieniedzy na
                ubezpieczenie. raz: na to zwykle, do zusu, a dwa: na to prywatne, potracane mi z
                pensji. szkoda moich ciezko zarobionych pieniedzy! wystarczy mi jedno solidne
                ubezpieczenie, a majac teraz porownanie miedzy panstwowa, a prywatna opieka
                medyczna, zdecydowanie wole te druga.jest ekonomiczna, racjonalna i mysle, ze
                przy odrobinie wysilku dostepna dla mas a nie dla elity.
                >
                • Gość: GTelega Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.bcsew.edu 20.03.02, 22:27
                  > jestem ( ale jak dlugo bede?)
                  > w tej komfortowej sytuacji, ze mam wykupione swiadczenia zdrowotne
                  > przez pracodawce
                  > w prywatnej, dobrej klinice. ale jak strace prace, albo jak sama ja zmienie to
                  > co? poza tym, teraz jestem w sytuacji, ze place od groma pieniedzy na
                  > ubezpieczenie. raz: na to zwykle, do zusu, a dwa: na to prywatne, potracane mi
                  > z pensji. szkoda moich ciezko zarobionych pieniedzy! wystarczy mi jedno solidne
                  > ubezpieczenie, a majac teraz porownanie miedzy panstwowa, a prywatna opieka
                  > medyczna, zdecydowanie wole te druga.jest ekonomiczna, racjonalna i mysle, ze
                  > przy odrobinie wysilku dostepna dla mas a nie dla elity.

                  Troche gubie sie w Twoich pogladach, wyglada na to, ze dostrzegasz zalety
                  prywatnej sluzby zdrowia, ciagle jednak masz opory z wprowadzeniem tego na
                  wieksza skale.

                  Twoja sytuacja jest znamienna dla idiotyzmu systemu, panstwo nie daje Ci wyboru -
                  po prostu zabiera pieniadze, to ze chcesz miec prywatne ubespieczenie to Twoja
                  strata, nie zamierzaja dac Ci mozliwosci ZREZYGNOWANIA z panstwowego
                  ubespieczenia.

                  Stwarza to wyrazna dysproporcje w traktowaniu prywatnej i panstwowej sluzby
                  zdrowia, nie moze byc wiec mowy o konkurencji. Ty nie mozesz uzyc pieniedzy,
                  ktore tracisz teraz na wymuszone panstwowe "ubespieczenie", na zakup prywatnego
                  ubespieczenia na czas kiedy stracisz prace.

                  Jednym slowem wszyscy traca na tym ze sztucznie utrzymuje sie przy zyciu
                  niewydolny system.

                  • Gość: Mama Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.proxy.aol.com 21.03.02, 03:50
                    Drobny dodatek do informacji o zgonach po przeszczepie watroby. Program
                    zostal zawieszony bo w ciagu ostatnich 2 miesiecy bylo 13 zejsc smiertelnych no
                    i stan NY sprawdza wszystkie okolicznosci bardzo dokladnie. Wspomniany stazysta
                    1-go roku to lekarz, ktory zaliczyl 5 lat stazu na chirurgii szpitala NYU i
                    zdecydowal sie na fellowship program w Mount Sinai. Podobnie jak GTelega
                    uwazam, ze jest to nieprawdziwe zeby profesor M. Schwartz nie sprawdzil jak
                    czuje sie pan Horowitz, bowiem ma on w zwyczaju sprawdzac swoich pacjentow
                    wielokrotnie. I jeszcz jedno... Obraz amerykanskiej sluzby "namalowanej" przez
                    Ferna to rzeczywistosc jaka zna wiekszosc amerykanow, niestety...
    • Gość: gigs Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.mrkch.pl / 10.10.15.* 21.03.02, 12:44
      Czy likwidacja kas chorych poprawi funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia?
      Wątpię. Wydatki Kas na admnistrację wynoszą ok 1,2% przychodów. Czy zwiększenie
      środków na świadczenia zdrowotne o 1.2% (porównywalne ze zwiększeniem składki z
      7,75% do 7,84%), doprowadzi do ogólnej szcześliwości narodu i liwidacji kolejek
      do specjalistów, podwyżek pensji dla lekarzy i pielęgniarek? Wątpię.
      A przecież fundusz to też określona liczba urzędników, do tego należy dodać
      urzędników w samorządach, którzy będą tworzyć plany zabezpieczenia świadczeń
      zdrowotnych. Widzę zamiany w ciemnych barwach, jeszcze zatęsknimy za panią
      minister Knysok. Dyletanctwo Łapińskiego i jego Kumpli jest niezmierzone a
      skutki tego poniosą niestety pacjenci
      • Gość: feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 21.03.02, 23:52
        Droga Mamo: dziekujemy za info o M.Sinai.Ja wiem tyle co z gazety.
        Dlaczego "niestety" o amer.medycynie?Ja tam to lubie.

        Dzieki Bogu ,ze to byl Fellow bo bedzie im trudno zrobic kozla ofiarnego z
        niego,intern bylby skonczony.


        • Gość: Feran Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.txucom.net 22.03.02, 00:07
          Objasnienie :co to jest Fellow.
          Fellow to lekarz ktory skonczyl rezydenture a chce jeszcze dodatkowo zdobyc
          podspecjalizacje.
          Fellowship trwa 1,2 lata pensja niewiele wyzsza niz rezydenta,ale mniej
          dyzurow;a po skonczeniu latwiej o dobra posade ale niekoniecznie.
          Przyklady: Chirurg ogolny robi felloeship z zakresu naczyniowki czy jelita
          grubego.
          Pediatra np choroby zakazne.
          Kardiolog - kardiologie inwazyjna.
          Osobiscie mi najbardziej imponuje Okulista z Retina fellowship- Siatkowka.
          Mamy takiego w powiecie;dojezdza ,przyjmuje 2-3 razy na miesiac.Jak sobie
          pomysle ,ze leczy tylko czesc ciala wielkosci glowki od szpilki to mnie
          zazdrosc zzera.

          Tak sobie mysle ,ze moze w niebie trafi mi sie taki Retina Fellowship: ale
          pewnikiem to bedzie tak: Sw Piotr- Feran! ho ho - jeszcze 400 lat na dyzurze.
      • Gość: ob. Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 21:05
        Gość portalu: gigs napisał(a):

        > Czy likwidacja kas chorych poprawi funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia?
        > Wątpię. Wydatki Kas na admnistrację wynoszą ok 1,2% przychodów. Czy zwiększenie
        >
        > środków na świadczenia zdrowotne o 1.2% (porównywalne ze zwiększeniem składki z
        >
        > 7,75% do 7,84%), doprowadzi do ogólnej szcześliwości narodu i liwidacji kolejek
        >
        > do specjalistów, podwyżek pensji dla lekarzy i pielęgniarek? Wątpię.
        > A przecież fundusz to też określona liczba urzędników, do tego należy dodać
        > urzędników w samorządach, którzy będą tworzyć plany zabezpieczenia świadczeń
        > zdrowotnych. Widzę zamiany w ciemnych barwach, jeszcze zatęsknimy za panią
        > minister Knysok. Dyletanctwo Łapińskiego i jego Kumpli jest niezmierzone a
        > skutki tego poniosą niestety pacjenci

        >Kiedyś w wydziale zdrowia urzędu wojewódzkiego pracowało kilkadziesiąt osób,
        teraz zatrudnionych w RKCh jest co najmniej 50 razy więcej za dużo większe
        wynagrodzenia. Panuje pełna uznaniowość w zawieraniu kontraktów, czyli znajomi
        królika i biskupa wygrywają. To co robili poprzednicy Łapińskiego naród ocenił w
        wyborach, niestety AWS ma jeszcze wpływy w samorządach, ale wkrótce i to się
        skończy. Łapiński miał odwagę przeciwstawić się firmom farmaceutycznym, w
        przeciwieństwie do swoich prawicowych poprzedników, którzy olewali interes
        państwa i pacjenta!
        • Gość: Robert Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.02, 22:20
          rGość portalu: ob. napisał(a):

          Łapiński miał odwagę przeciwstawić się firmom farmaceutycznym, w
          > przeciwieństwie do swoich prawicowych poprzedników, którzy olewali interes
          > państwa i pacjenta!

          Do niedawna min.Łapiński piastował stanowisko członka rady nadzorczej Polfy Kutno.
          Zakładam,że głównie dbał tam o interes pacjenta,a nie o zyski spółki-tylko,że
          jakoś się tym nie chwali...

          • Gość: ob. Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 21:12
            Nic z tego nie wynika poza zwykłą insynuacją. Ministra można sądzić po tym co
            robi jako minister, to chyba oczywiste.
            • Gość: Robert Re: do ob. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.02, 08:40
              Łapiński decyduje o wydawaniu w taki czy inny sposób twoich i moich składek.
              Czy słyszałeś kiedyś by jakikolwiek minister odpowiadał za błędne decyzje? A za
              nadużycia?Najwyżej NIK sporządzi za trzy lata raport.Dlatego moim prawem jest
              stawiać pytania,gdy widzę,że ktoś może mieć bardziej na uwadze interes osobisty-
              -wcześniej niz "po szkodzie".
        • maretina Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? 27.03.02, 19:14
          Łapiński miał odwagę przeciwstawić się firmom farmaceutycznym, w
          > przeciwieństwie do swoich prawicowych poprzedników, którzy olewali interes
          > państwa i pacjenta!

          odwaga to nie wszystko.minister zdrowia w karcie przetargowej z firmami
          farmaceutycznymi nie powinien zaglowac pacjentami, ich nerwami.to takie wziecie
          zakladnika.przez chwile poczulam sie jak w prl... kolejki, tylko tym razem nie w
          sklepach za miesem czy cukrem, ale za lekami, za paskami insulinowymi. poza tym z
          jednej strony toczy sie boje o ceny z firmami produkujacymi leki, a z drugiej
          strony prof. czlonkowska,majaca wplyw na liste lekow refundowanych wyjezdza na
          koszt jednej z takich firm, aby wyglosic jakis odczyt. i jak wierzyc, ze pozniej
          bedzie bezstronna?
    • Gość: jimus Re: Łapinski... jaki to minister? fachowiec? oszolom? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 19:28
      Moim skromnym zdaniem minister Łapinski nie ma zielonego pojecia o systemie
      ubezpieczenia zdrowotnego.Nie mozna nazwac kogos fachowcem kto wielokrotnie
      przez swoje wypowiedzi udowadnia ,ze nie rozumie istoty UBEZPIECZENIA
      zdrowotnego-zostawmy to na marginesie.Minister Łapinski nie rozumie ,ze czasy
      kiedy minister kontrolowal, w ramach systemu budzetowego,apteki, przemysl
      farmaceutyczny, szpitale minely,a co najwazniejsze zapomnial ,ze lekarze nie sa
      juz armia funkcjonariszy publicznych podleglych ministrowi.Umozliwialo to mu
      ciecie kosztow i trzymanie wszystkich "za morde"W obecnych warunkach likwidacja
      Kas Chorych ,moim zdaniem,moze spowodowac windowanie kosztow i nadmierne
      zadluzanie swiadczeniodawcow!!!Dlatego, i z wielu innych powodow ,ktorych nie
      przytocze ,zeby nie przedluzac,nie moge pozytywnie ocenic propozycji ministra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka